Category Archives: Ważny Wpis

Bankructwo Illinois

O bankructwie USA i poszczególnych stanów ostrzegałem od wielu lat. I w końcu się to dzieje. Bankructwo dotyka stanu Illinois, dobrze znanego wielu rodakom ze względu na Chicago, zamieszkiwane przez milion Polaków. Oto co ma na ten temat do powiedzenia pani zajmująca się nadzorem nad finansami stanu.

Zwróćmy uwagę na zatrzymany obraz powyżej, jak bezradnie są rozłożone ręce i jak równie bezradnie są podniesione brwi. Amerykańska wersja “nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi”. Szmalu nie ma i nie będzie, drogi podatniku.

Warto też zwrócić uwagę, jak w 2:52 ta miła pani wyraża swą dumę (sic!) z tego, że co prawda wraz z innymi urzędnikami/politykami doprowadziła stan Illinois do bankructwa, ale starała się go jednocześnie chronić. To mi przypomina wypowiedz dyrektora niemieckiej mennicy z roku 1922, który był dumny z tego, że co prawda kraj jest w stanie hiperinflacji, ale on jako prezes mennicy daje radę na czas wprowadzać nowe nominały i drukować ich wielkie ilości.

Dodam tylko, że termin uchwalenia budżetu upłynął w piątek o północy i jak łatwo się domyślać, nie został on uchwalony.

Wytłumaczenia tragicznej sytuacji finansów Illinois podane w filmiku są oczywiście nieprawdziwe. Na prawdę chodzi o to, że władzę w lokalnym parlamencie mają ludzie mający poparcie polityczne grup wpływu. W Chicago są to zorganizowane mniejszości etniczne (czytaj: murzyni i latynosi) oraz związki zawodowe, w szczególności te skupiające pracowników stanowych (szkoły, więzienia, policja, urzędy, itp). W efekcie rozkwitł socjalizm w iście wenezuelskim stylu. Po kilkunastu latach pracy w urzędzie otrzymuje się przez resztę życia bajońskie emerytury, a pracownicy zatrudnieni przez stan mają też niezwykle obfite wypłaty wraz z mnóstwem drogich dodatków. Natomiast kolorowi cieszą się socjałem na przykład w postaci darmowych mieszkań (tzw. Section 8) i służby zdrowia.

Nikt tego nie uzdrowi, bo żeby uzyskać władzę trzeba uzyskać w wyborach poparcie grup wpływu, a żadna z tych grup nie poprze kandydata, który zechce uzdrowić sytuację obcinając przywileje. Dlatego od dekad funkcjonuje taktyka ‘kopania puszki po ulicy’. Skoro dało się przeżyć cały rok zadłużając się – uda się przeżyć i następny bez wdrażania reform.

Oprócz takiej korupcji politycznej jest też i zwykła korupcja kryminalna, czyli wykorzystanie stanu do nabicia własnych kieszeni. Chicagowscy politycy są tak skorumpowani, że są specjalne rankingi upadłych polityków i specjalne wpisy w Wiki. Warto wspomnieć choćby o dwóch kolejnych gubernatorach, którzy niedawno zostali skazani na wyroki więzienia w spektakularnych sprawach karnych. Ten wcześniejszy za zbieranie łapówek za prawa jazdy na ciężarówki na swój fundusz wyborczy, a drugi za próbę przehandlowania kogo ma wyznaczyć na miejsce w Senacie USA w miejsce Baracka Obamy w związku z jego wyborem na prezydenta.

Oczywiście aktywni pozostają pożyteczni idioci, jak zawsze w takich sytuacjach. Przy okazji każdej debaty o cięciach pojawiają się różne egzotyczne grupki, na przykład osoby jeżdżące na wózkach blokujących debatę i protestujących przeciwko cięciom wydatków na opiekę medyczną. I w świat lecą obrazki wynoszonych biednych, bezbronnych inwalidów:

Oprócz tej tragicznej (powyżej), sytuacja ma swoje zabawne konsekwencje. Na przykład stan nie wypłaca wygranych z loterii, zarówno stanowej jak i międzystanowej. W niemal całym kraju da się grać w Mega Million, a organizacją i wypłatą zajmują się poszczególne stany. Wypłaty wygranych, jak to w loterii, są tylko małym procentem wpłacanych pieniędzy, ale Illinois zawłaszcza 100% puli. Dlatego gracze jadą grać do sąsiednich stanów, na wszelki wypadek gdyby coś wygrali, co jeszcze pogarsza sytuację budżetową.

Amerykański stan jest czymś prawie takim jak państwo, tylko że niektóre uprawnienia zostały przekazane rządowi federalnemu. Nie ma granic celnych, ograniczeń w przepływie ludzi i kapitału, własnej waluty i polityki zagranicznej. Ale już policja jest w gestii gminy, a część sił zbrojnych w gestii gubernatora (Gwardia Narodowa jest wojskiem stanowym). Tak więc stan nie może wydrukować waluty, aby zapłacić swoje zobowiązania. Nie ma ratunku przez wyinflacjowanie się, może tylko zbankrutować lub uzyskać pomoc od rządu federalnego. A ten nie chce tego robić, by inne stany nie zwróciły się o identyczną pomoc z identycznym problemem. Kolejka prawie-zbankrutowanych stanów jest długa.

W Europie w podobnej sytuacji jest Grecja. Też nie może wydrukować własnej waluty i też jest w stanie kompletnego paraliżu politycznego – grupy wpływów nie pozwalają przyjąć gorzkiego lekarstwa. I podobnie jak w Chicago tak i w Atenach kopie się puszkę po ulicy, licząc, że jakoś uda się przetrwać kolejny rok.

Z każdym dniem zbliżamy się też do polskiego defaultu. To nie będzie za tydzień ani za rok, ale wcześniej czy później wydatki na emerytury i wydatki na obsługę zadłużenia będą nie do udzwignięcia przez podatników i dojdzie do bankructwa.

Share This Post

Edge

Kurs akcji zmienia się wraz z upływem czasu, co jest spowodowanie między innymi przez:

  • zmiany makroekonomiczne w gospodarce, w tym zmiany otoczenia konkurencyjnego,
  • zmiany sytuacji ekonomicznej samego przedsiębiorstwa oraz jego perspektyw rozwoju,
  • przypadkowe chaotyczne zmiany (błądzenie) kursu,
  • aktywności spekulacyjne,
  • docieranie informacji o powyższych czynnikach do inwestorów.

Można stwierdzić, że każdego dnia inwestorzy nabywają coraz większą wiedzę o sytuacji spółki oraz jej otoczenia, reagują składaniem zleceń kupna i sprzedaży, przez co wycena zmienia się w taki sposób, że lepiej odzwierciedla obecną i przyszłą wartość spółki. Z drugiej strony każdego dnia zmienia się sytuacja. Mamy trochę tak jak z gonieniem króliczka, coraz to prawie go łapiemy, a on ciągle stara się nam uciec. Graficznym przedstawieniem tej pogoni za trafną wyceną spółki jest jej wykres giełdowy.

Zyski na giełdzie osiągają ci, którzy mają przewagę informacyjną na innymi graczami. W slangu inwestorów nazywa się to egde. Można to osiągnąć na kilka sposobów:

  • white edge – przewaga poprzez pracę analityków nad publicznymi aportami,
  • gray edge – wnioski wyciągnięte z zasłyszanych plotek czy kuluarowych wypowiedzi osób zarządających,
  • black edge – informacje mające znaczenie dla notowań jeszcze nie ujawnione w oficjalnym komunikacie spółki, przejęte przez osobę spoza spółki i celowo wykorzystane dla uzyskania zysku z zakupu lub sprzedaży walorów.

W krajach rozwiniętych rynek akcji jest kontrolowany bardziej niż w Polsce, gdzie nawet wielumilionowe afery typu PMI SA przechodzą bez echa, bez reakcji prokuratury, bez wyroków. Mając dostęp do baz danych łatwo jest wyłapać sytuację, w której walory jakiejś spółki zostały zakupione lub sprzedane w dużej ilości na krótko przed publicznym ujawnieniem znaczącej informacji. Można się domyślać, że ktoś nielegalnie wszedł w posiadanie kluczowej informacji i ją wykorzystał.

Dlatego właśnie tak trudno jest odnieść sukces jako indywidualny inwestor giełdowy lub walutowy. Zwykle inwestor ma przeciwko sobie profesjonalnych graczy, którzy wiedzą lepiej od niego i szybciej reagują na nowe informacje. Bycie indywidualnym inwestorem jest tak samo głupie jak próba bicia się na ringu z profesjonalnym bokserem lub gra z profesjonalistami w pokera. Proszę spojrzeć na wykresy z kluczowych momentów, na przykład przy wypowiedziach Trumpa czy wcześniej, polskiego rządu nt. opodatkowania KGHM. Nowa wycena zachodziła w czasie pojedyńczych sekund. Gdy drobny inwestor wracał do domu po pracy, uruchamiał komputer i chciał złożyć zlecenie, było już dawno pozamiatane, o ile oczywiście nie miał automatycznych zlecen typu stop loss. Inny przykład: gdy inwestor czyta artykuł prasowy i dochodzi do wniosku, że warto zainwestować w daną spółkę, to uruchamia platformę transakcyjną tylko po to, by stwierdzić, że spółka już zdrożała…

Na szczęście dla nas nie wszystko jest całkowicie stracone. Duzi, profesjonalni gracze, którzy są naszymi przeciwnikami, myślą niezwykle sztampowo. Oto kilka przykładów:

  • wiara w dolara, jako “bezpieczną przystań”, najbezpieczniejszą walutę świata, podczas gdy w gruncie rzeczy rząd USA od dekad robi wszystko co możliwe by zniszczyć siłę nabywczą dolara, co się ostatecznie musi udać,
  • wiara w obligacje USA, jako najbardziej płynne aktywo, nie obarczone ryzykiem niewypłacalności emitenta, podczas gdy my wiemy, że USA ostatecznie zbankrutuje i zawiesi wypłacalność obligacji albo wypłaci je bezwartościową, hiperinflacyjną walutą,
  • przekonanie, że złoto jest surowcem, takim samym jak ruda żelaza, podczas gdy my wiemy, że złoto jest pieniądzem, który niezwykle mocno rośnie na wartości w sytuacji dewaluacji papierowej waluty,
  • przekonanie, że możliwe jest nieskończone zadłużanie się państw, podczas gdy my wiemy, że współcześnie rosnące zadłużenie państw musi skończyć się ich bankructwem,
  • przekonanie, że ropa naftowa jest surowcem, którego zawsze będzie pod dostatkiem, podczas gdy my wiemy, że zasoby ropy mogą się bardzo szybko wyczerpać i płynne węglowodory są trudne do zastąpienia innymi nośnikami energii,
  • przekonanie, że można osiągnąć nieograniczony wzrost gospodarczy przy ograniczonych zasobach planety, podczas gdy my wiemy, że wzrost gospodarczy musi ulec trwałemu zahamowaniu wynikającemu z przeludnienia i wyczerpania kopalin.

Jak wykorzystać tą wiedzę by ograć profesjonalistów, tak jak oni zwykle ogrywają nas, pozostawiam każdemu do przemyślenia.

Share This Post

Zarzewie

Świat już dawno nie był tak blisko III Wojny Światowej. Ostatnio chyba w 1983, gdy sowieckie centrum obrony przeciwrakietowej dalo fałszywą pozytywną informację o odpalonych amerykańskich rakietach ICBM i tylko niesubordynacja i nieprzestrzeganie procedur uratowało większość czytelników od śmierci. Gdyby nie płk. Pietrow bylibyśmy dziś radioaktywnymi trupami.

Od miesięcy dochodziły do nas fałszywe informacje ze skorumpowanych mediów głównego nurtu dotyczące Trumpa. Ja o tym wiedziałem, jego wyborcy również, ale sporo osób dało się nabrać. Podobno wygrał wybory dzięki służbom specjalnym Rosji, podobno jest marionetką Putina, podobno ludzie Trumpa zanoszą tajne informacje wprost do ambasady Rosji. Tymczasem Trump okazał się być jastrzębiem, podejmującym stanowcze kroki militarne. Oczywiście wszystkie te kłamstwa, publikowane przez media należące do oligarchów, którzy obawiają się utraty wpływów, nie zostały odwołane.

Zaostrzenie sytuacji zaczęło się od wydarzeń w Syrii. Ktoś rzucił granat z sarinem, zginęło kilkadziesiąt osób (czyli tyle co nic, jak na skalę tego konfliktu). Raczej nie jest to sprawka Assada, ponieważ przestraszył się międzynarodowej interwencji i podzielenia losu Husseina, więc lata temu wpuścił międzynarodowych obserwatorów, którzy wywieźli całe jego ówczesne zapasy. Był to raczej ktoś, kto chciał, żeby świat pomyślał, że zrobił to Assad. I osiągnął to co chciał – amerykańskie rakiety zaczęły spadać na bazy Assada, w których byli lub mogli być również Rosjanie. Innymi słowy, Amerykanie zbombardowali Rosjan, a Putin bardzo tego nie lubi.

Teraz mamy niezwykłe napięcie w Korei. Wszystkie kraje w rejonie koncentrują tam swoje siły. Układ jest niezmiernie skomplikowany i mało zrozumiały dla Polaków. Chiny oficjalnie popierają bratni komunizm w Korei i nie życzą sobie interwencji USA w swojej strefie wpływów, ale Chiny komunistyczne są tylko teoretycznie i cała ta sytuacja psuje im biznes. Japonia jest rozdrażniona rakietami potencjalnie atomowymi, przelatującymi nad ich terytorium i koreańskim rozbójnictwem, między innymi porwaniami japońskich obywateli. Obie Koree nienawidzą Japonii za zbrodnie wojenne. Seul, koreańska stolica, jest w zasięgu stanowisk artyleryjskich Północy i może być zagazowana w parę godzin. Rosja symbolicznie graniczy z Koreą, ale ma swoje ambicje imprerialne. A Ameryka ma już dość tego tłustego koreańskiego zbrodniarza i chętnie by go ukatrupiła, ale ten niestety ma każdą możliwą broń masowej zagłady, jaką był w stanie sobie zorganizować, co sprawę znacząco utrudnia. No i w końcu trzeba pamiętać, że każdego dnia Koreańczycy umierają w obozach koncentracyjnych.

Jakoś tą sytuację trzeba będzie rozwiązać. Na razie próbowano brać na przeczekanie, licząc, że Północ weźmie się głodem. Potem próbowano łapówek. Nic nie działa, oszołom nadal morduje swoich obywatali i straszy resztę świata. Teraz czekamy na jakiś głupi krok, typu odpalenie pocisków stronę okrętu USA. Lub może choćby tylko pretekstu, jakiegoś cienia na radarze, który będzie dobrym powodem. Na miejscu “wielkiego przywódcy” w tych dniach starałbym się mieć bezustannie nad głową co najmniej kilkadziesiąt metrów gruntu i unikać świeżego powietrza.

Skala skoncentrowanych sił jest bezprecedensowa. Najlepiej byłoby, gdyby Rosja, Chiny i Ameryka jakoś się ze sobą dogadały i wkroczyły z wszystkich stron do Korei, albo przynajmniej namierzyły i zlikwidowały watażkę. To jest scenariusz optymistyczny i mało prawdopodobny. W scenariuszu pesymistyczny dochodzi do wojny i odpalenia broni chemicznej lub / i atomowej. I mówiąc eufemistycznie, do dużych strat. Oby tylko na Półwyspie Koreańskim.

Z naszej perspektywy śmierć milionów Koreańczyków może nie mieć większego znaczenia. Ale oprócz potencjalnego początu wojny światowej, ma także ogromne znaczenie ekonomiczne. Korea jest znaczącym producentem elektroniki, więc przez co najmniej rok komponenty stamtąd będą drogie i trudno dostępne, aż nie zostaną przestawione fabryki w innych krajach Azji. To jednak będzie najmniejszy problem. Przez cały rynek finansowy przejdzie ogromny szok. Waluty obszarów peryferyjnych (zgadnij, do jakiego obszaru zalicza się Polska) stracą dużą część wartości w ciągu minut. Rano banki z obszarów peryferyjnych będą najechane przez klientów wycofujących twarde waluty. Te skończą się w ciągu paru godzin i konieczne będzie ‘tymczasowe’ wstrzymanie wypłat w walutach i przelewów międzynarodowych. Błyskawicznie zabraknie towarów z importu. Bez wymiany walutowej międzynarodowy handel i produkcja staną, ludzie masowo stracą pracę, zacznie się głęboka recesja.

W międzyczasie ropa, frank i dolar mocno w górę. Rynki finansowe będą zamknięte przez wiele dni, gdy się otworzą akcje i obligacje długo będą szukać dna. Złoto inwestycyjne  natychmiast przestanie być możliwe do nabycia, bo nie będzie żadnych sprzedawców, być może nawet sklepy jubilerskie zostaną wyczyszczone. Pod zamkniętymi siedzibami dilerów kruszców ustawią się długie kolejki i wszyscy będą mieli to samo pytanie – “jakim prawem jest zamknięte i nie sprzedajecie”?

Warto zwrócić uwagę na rosnące od paru tygodni ceny kruszców. Dawno nie widzieliśmy tak długiego rajdu i cen rosnących niemalże każdego kolejnego dnia. Wygląda to tak, jakby mocne ręce wykupywały wszystko co jest, niezależnie od cen.

Pamiętajmy, że w informacyjnym łańcuchu pokarmowym jesteśmy na samym końcu. Dowiemy się na końcu. Nikt nie powie w TV, że jutro wybuchnie atomówka nad Koreą.

Na szczęście tego bloga czytają osoby, które w większości już wiele lat temu zabezpieczyły się na taką ewentualność.

Share This Post

WIBOR a miesięczna rata kredytu hipotecznego

Jeszcze kilkanaście lat temu kredyty hipoteczne były w Polsce prawie nieznane. Nie dlatego, że banki nie znały tego typu produktów lub gardziły zarobkiem z takich kredytów. Po prostu w środowisku wysokich stóp procentowych (na przykład WIBOR 20% w 2000 roku) odsetki byłyby tak wysokie, że prawie żaden kredytobiorca nie byłby w stanie obsłużyć kredytu na mieszkanie.

Jakie przykre konsekwencje ma próba sprzedawanie kredytów hipotecznych w takich warunkach można przekonać się wspominając kredyt Alicja oferowany przez PKO BP od 1995 roku. Bank zakładał, że stopy WIBOR niedługo spadną, więc kredytobiorca spłacał tylko część odsetek, a reszta dopisywana była do sumy kredytu, który puchł jak balon. Kwota niespłaconego kredytu gwałtownie rosła, ponieważ niespłacone odsetki kumulowały się wraz z kolejnymi odsetkami od odsetek… Ot, magia procentu składanego. A ponieważ stopy procentowe mocno spadły dopiero w okolicy roku 2003, to wielu kredytobiorców stało się ‘posiadaczami’ ogromnego i niespłacalnego długu wobec PKO.

A skoro już jesteśmy przy roku 2003, to warto przypomnieć sobie dwa wykresy:

Jest widoczna korelacja. W 2003 roku WIBOR osiągnął niski poziom 5% i banki dostrzegły możliwość szerokiego wprowadzenia kredytów hipotecznych do swoich ofert. Zaczęły ich udzielać i popyt na nieruchomości gwałtownie zaczął rosnąć. W efekcie mieliśmy gwałtowny wzrost cen i bańkę hipoteczną.

I drugi wniosek – mamy obecnie ekstremalnie niski poziom WIBOR, który raczej niżej nie spadnie, i który raczej będzie rósł śladem zbliżającego się wzrostu stóp procentowych w USA.

Kredyty hipoteczne w Polsce są sfinansowane krótkoterminowymi lokatami i środkami zalegającymi na kontach osobistych. Ich oprocentowanie może zmienić się bardzo szybko i najprawdopodobniej będzie rosło. Banki nie chcą podejmować ryzyka tego, że za depozyty trzeba będzie płacić więcej niż będzie przynosić kredyt, więc banki oferują wyłącznie kredyty o zmiennym oprocentowaniu. Pisałem już o tym kilka razy – to jest tykająca bomba ekonomiczna, o której prawie nikt nie wie, zarówno kredytobiorcy jak i sprzedawcy kredytów. Skala problemu jest duża, ponieważ kredytów hipotecznych w złotówkach mamy dwa razy więcej niż we franku, mowa jest o 200 miliardach złotych.

Brak kredytów o stałym oprocentowaniu wynika z kilku faktów. Złotówka jest walutą wysokiego ryzyka i nikt rozsądny nie chce zamrażać kapitału w lokaty na 20 czy 30 lat bo może go dotknąć scenariusz ‘od pucybuta do milionera’, ale w polskiej wersji. Różnica jest taka, że w Ameryce ludzie dorabiają się od zera do miliona, a w Polsce milioner bardzo łatwo może zostać pucybutem (w wersji optymistycznej) albo być rozstrzelanym (w wersji pesymistycznej).

Poza tym do ludzi przemawiają liczby. Kupując kredyt w banku nikt nie pyta o hipotetyczne ryzyko wzrostu WIBORu, tylko o wysokość miesięcznej raty na daną chwilę. I tak skoro długoterminowa obligacja RP płaci dziś 4,3%, to list zastawny będący finansowaniem dla hipotek musiałby płacić 5,3%, czyli kredyty o stałym oprocentowaniu musiały by być po 6-7%. Zamiast tego mamy kredyty o zmiennym oprocentowaniu w wysokości powiedzmy nieco ponad 4%. I tak dla kredytu 300k / 20 lat kredyt może kosztować przy 2200 zł miesięcznie przy stałym oprocentowaniu lub 1800 zł miesięcznie przy zmiennym.

Większość ludzi wybierze zmienne oprocentowanie nie zdając sobie sprawy z tego, że jeżeli WIBOR wyskoczy na 20% to miesięcznie przyjdzie im do zapłaty 5300 zł… Która rodzina będzie w stanie to udźwignąć? A w perspektywie 20 lat mamy taką sytuację pewną jak w banku, to nie jest ‘jeżeli’ a ‘kiedy’. Wystarczy tylko przypomnieć sobie o ciągle rosnącym zadłużeniu państwa, o chwiejącej się UE, o niedofinansowanym ZUSie. Każde duże tąpnięcie skutkować będzie natychmiastowym wystrzałem WIBORu. I w takiej sytuacji państwo polskie będzie zajęte ratowaniem samego państwa, a nie ratowaniem kredytobiorców, nawet jeżeli jest ich parę milionów. Przerzucić tego ciężaru nie da się na banki. One po prostu nie wytrzymają kapitałowo sytuacji, w której będą musiały płacić rynkowe stawki za depozyty i nie będą mogły tego przerzucić na kredytobiorców hipotecznych.

Z tego zagrożenia zdaje sobie sprawę KNF. Proszę zapoznać się z dokumentem w tej sprawie.

Trzeba nadmienić, że cały ten problem nie istniałby w systemie pieniądza złotego. W takim reżimie kredytodawca może być spokojny o siłę nabywczą deponowanego kapitału i żąda za niego jakieś 3%. Nie zdarzają się wzrosty oprocentowania, ponieważ w takim systemie nie ma inflacji. Banki mogą udzielać kredytu nawet na 20 – 30 lat bez obaw o wzrost odsetek. Tak to działało w USA przez 150 lat, do połowy XX wieku.

Gdy dojdzie do takiego gwałtownego wzrostu WIBOR zobaczymy odwrotne ruchy na obu powyższych wykresach. Gdy WIBOR pójdzie w górę, to dostępność kredytów spadnie w okolice 0. Podaż mieszkań gwałtownie wzrośnie ponieważ większości kredytobiorców nie będzie stać na spłatę całości kredytu ani na spłacanie rat w kwocie 2 – 3 razy większych. Równowaga podaży i popytu na nieruchomości odnajdzie się na zupełnie innym poziomie, ceny gwałtownie spadną. Wcale nie wykluczam spadku cen o połowę w ciągu 2 lat od zaistnienia problemu.

Jeżeli rząd nadal nie będzie pozwalał bankrutować kredytobiorcom to będziemy świadkami śmierci cywilnej dla milionów Polaków i kolejnej fali emigracji. Jeżeli pozwoli, to spadki cen będą jeszcze większe, nasilone masowym wysyłaniem kluczy do mieszkań bankom.

Narastające zadłużenie wielu państw świata i ogromna skala dodruku walut zbliżają nas do tego momentu. Fala podwyżek stóp procentowych już się zaczęła w USA. Powoli zbliżamy się do tego momentu. I jak zwykle dowiemy się z prasy, że nikt tego nie przewidział.

Share This Post

Urodziny

Jest dziś okazja do świętowania – ten blog ma już 10 lat. Szmat czasu, wiele trafnych prognoz, kilka nietrafionych, wiele tysięcy godzin poświęconych na pisanie, ponad 2 000 wpisów, ponad 18 000 komentarzy.

We wpisach zwykle opisuje drobne aspekty otaczającej nas rzeczywistości, szczególnie te związane z władzą i pieniędzmi. Przy okazji dzisiejszego jubileuszu chciałbym pochylić się nad ogólnym obrazem otaczającej nas rzeczywistości.

Zacznijmy od uporządkowania posiadanej wiedzy. Oficjalnie system społeczny w jakim żyjemy zwykło się nazywać liberalno-demokratycznym. Na Wikipedii jest to katastrofalnie opisane, szkoda nawet linkować, ale chodzi o to, że system polityczny opiera się na demokracji przedstawicielskiej, natomiast system ekonomiczny opiera się na prywatnej własności i wolnym rynku. Podstawę filozoficzną dla demokracji ukształtowały rozważania Arystotelesa 2500 lat temu, natomiast powstanie liberalizmu jest opisane, tym razem sprawniej, w Wikipedii.

Od czasu gdy piszę tego bloga nabieram przekonania, że system zaczyna ewoluować w kierunku czegoś, co jeszcze nie jest zdefiniowane i nazwane. Nie ma jednego lidera, takiego jak Hitler, od którego można nazwać system, ale zmiany następują równocześnie w obrębie wszystkich krajów Zachodu. Nie ma podstawy filozoficznej, nie ma książki w stylu Main Kampf, do której można zajrzeć i przeczytać o co chodzi. Dotychczasowe podziały na prawicę i lewicę straciły sens. Brak jest nazwy tego nowego systemu, neoliberalizm jest całkowicie mylący, bo jak coraz więcej osób zauważa neoliberalizm ma tyle wspólnego z liberalizmem, co krzesło z krzesłem elektrycznym. Dużo bardziej pasowałoby użycie dawnego słowa ‘zamordyzm’.

Hitleryzm był budowany w oparciu o paranoje składającą się z dwóch elementów: zagrożenia wewnętrznego (żydowskiego) i zagrożenia zewnętrznego (państwa d. Ententy). Stalinizm był także budowany na podobnych zasadach: wewnętrznej walki z wrogami ludu w ZSRR oraz zewnętrznej walki z kapitalizmem światowym w ramach tak zwanego eksportu rewolucji. Współczesny zamordyzm jest również budowany na dwóch filarach: wewnętrznego zagrożenia powszechnego dobrobytu przez kapitalistów oraz zewnętrznego wynikającego z napływającego do nas terroryzmu.

Zagrożenie terroryzmem jest fikcją. Współczesne społeczeństwa zachodnie charakteryzują się ogromnie rozbudowaną infrastrukturą. Gdyby rzeczywiście terroryści chcieli zaatakować Zachód, to mogliby utrudnić życie milionów ludzi przy pomocy kilkunastu czy kilkudziesięciu ludzi. Nie trzeba wjeżdżać ciężarówką w tłum i przypadkowo gubić w szoferce dokument tożsamości (sic!). O wiele taniej, łatwiej i bezpieczniej jest wysadzić tamę, ropociąg czy słup wysokiego napięcia. Jeżeli takich działań nie obserwujemy to oznacza, że terroryści nie są realnym zagrożeniem. Są tylko wytworem propagandy, który ma odebrać obywatelom ich prawa, dając złudzenie bezpieczeństwa, które tak naprawdę nigdy nie było poważnie zagrożone. Stąd te wszystkie ‘akty patriotyczne’, od Patriot Act z 2001 do szeregu niedawnych polskich ustaw o inwigilacji obywateli, zgromadzeniach, etc. Co więcej, przykład Izraela pokazuje, że łatwo jest zwalczać terroryzm uliczny – wystarczy każdemu człowiekowi kazać nosić karabin i nauczyć go strzelać. Na Zachodzie tego nie mamy, ponieważ władza wie, że zagrożenie nie istnieje i nie chce, żeby broń została użyta do obalenia prawdziwego zagrożenia, jaką jest obecna neomarksistowska władza.

Tworzenie napięć między szerokimi masami otrzymującymi socjał a dawcami kapitału również jest przerysowany i nieuzasadniony. Nie przekonują mnie bajania o miliardowej czarnej strefie w poszczególnych krajach Zachodu, co ma usprawiedliwiać drakońskie przepisy o (braku) tajemnicy bankowej, procedury AML/KYC, parcie na wyeliminowanie obrotu gotówkowego. Ten właśnie element zmian, nienawiść do kapitalizmu, wraz z internacjonalizmem, wskazuje, że nowy system jest jakąś mutacją marksizmu.

Zastanawiając się nad tą sytuacją ciągle wraca do mnie powieść Zajdla pt. Paradyzja. Książka została napisana w 1984 roku, czyli w czasach marksistowskiej junty Jaruzelskiego, o której Zajdel miał pewnie kilka rzeczy do powiedzenia. Pewne rzeczy doskonale opisują to, co dziś obserwujemy. W utworze mamy komputery podsłuchujące rozmowy mieszkańców – i dokładnie to samo mamy dziś, gdy w Polsce bite są europejskie rekordy podsłuchów, a Ameryka podsłuchuje prawie cały ruch telefoniczny i mejlowy na świecie. W Paradyzji mamy przeźroczyste ściany i mieszkańców twierdzących, że uczciwy obywatel nie ma się czego obawiać. Podobnie jest dziś, ludzie są masowo przekonani, że tajemnica korespondencji czy tajemnica bankowa to przeżytek działający na korzyść przestępców, a uczciwy obywatel nie ma nic do ukrycia. Ba, ludzie wierzą, że zamykanie ludzi bez sądów i torturowanie ich jest korzystne dla bezpieczeństwa społeczeństwa, ponieważ skutecznie zwalcza terroryzm. Podobnie w latach 30 XX wieku Rosjanie masowo wierzyli, że stalinowski terror jest korzystny, bo pomaga zwalczyć ‘polskich szpiegów i dywersantów’, a Żydów trzeba mordować, bo roznoszą tyfus. Analogie są doskonale widoczne, Zajdla czyta się lepiej niż Orwella.

W ramach zastraszania obywateli w mediach nie pokazuje się krajów, gdzie jest lepiej, jak Singapur czy Szwajcaria. Zamiast tego bardzo często pojawiają się różne kraje-straszaki. Straszak polityczny to Korea Północna – cieszcie się resztkami swobód obywatelskich, tam nie mają nawet tego. Straszak ekonomiczny to Wenezuela – cieszcie się, bo macie dużo więcej rzeczy w sklepach niż oni. Straszak terrorystyczny to Kalifat [ISIS] – jak będziecie fikać, to przyjdą terroryści i was zjedzą albo rozjadą ciężarówką. Tymczasem Zachód powoli dryfuje w kierunku tych państw, przed którymi ostrzega. Swobody obywatelskie zanikają, socjalizm rośnie, państwa powoli stają się zbankrutowanymi państwami policyjnymi.

Zwróćmy też uwagę na powszechne przekonania w Polsce i na Zachodzie. Czy ktokolwiek protestuje, czy słychać jakikolwiek głos w obronie szeregu traconych wolności? Skądże, wolność jest dziś bardzo mało w cenie. Jedyne masowe manifestacje jakie się odbywają to naciski grup interesów w celu utrzymania przywilejów. Społeczeństwa w swojej masie popierają socjał, traktując to jako ‘osiągnięcie społeczne’ a nie zagranie populistyczne, które właśnie doprowadza do bankructwa każdy budżet kraju zachodniego.

Pojawiają się dwa zasadnicze pytania: jak długo to potrwa i jak daleko w tym czasie nowa władza się posunie. Odpowiedz na pierwsze pytanie: wtedy, gdy skończą się pieniądze, najpierw te pożyczane, potem te drukowane, a na końcu te rabowane. Odpowiedz na drugie pytanie: Hitler pokazał, że nie ma granicy, której nie da się przekroczyć, łącznie ze zagazowanie i spaleniem całego narodu, jeżeli zajdzie taka konieczność.

Wszystko wskazuje na to, że będę miał o czym pisać przez następne 10 lat.

Share This Post

Jesienny finansowy sztorm

Na horyzoncie zbierają się ciemne chmury. Wiele wskazuje na to, że czeka nas nieprzyjemny okres w gospodarce. Bardzo prawdopodobne, że dojść może jednak do ponownej globalnej recesji. Oto garść danych i wykresów pokazane z długiej perspektywy, gdzie wiele rzeczy zaczyna być lepiej widoczne.

Wszystko zaczęło się od Chin. Najpierw napuchła bańka na tamtejszej giełdzie, a potem bardzo szybko sflaczała. To był bardzo dynamiczny proces. Teraz indeks zmierza w kierunku 2000 pkt, czyli normalnego poziomu, i tego nie da się odwrócić żadnym dekretem rządu Chin. Wykres 10 letni poniżej.

1Kolejny wykres przedstawia ostatnie 10 lat amerykańskiego indeksu Dow Jones. Spadek z ostatnich tygodni jest dużo głębszy niż zwykła korekta. Zaczyna to wyglądać jak ‘wodospad’. Bardzo źle to rokuje.

2Ciekawy wskaźnik pokazujący okresy spadków przychodów największych spółek w USA. Widać wyraźną korelację z okresami recesji. Jest to wskaźnik wyprzedzający – ten ząbek który widzimy wskazuje na duże prawdopodobieństwo nadciągającej recesji.

3Wskaźnik PMI w Chinach jest najsłabszy od 77 miesięcy! Nie dziwi pomysł rządu Chin na dewaluację juana. Ma to pomóc z eksporcie towarów za granicę. W Polsce odczyt PMI też jest słaby, poniżej oczekiwań. To świadczy o tym, jak bardzo gospodarki świata są połączone.

A teraz wykres, którym posługuję się na co dzień. To ETFy surowcowe, miedź – niebieski, ropa – czerwony, złoto – żółty. Wykres za 10 lat, zaczyna się przed krachem z 2008. Widać jak surowce przemysłowe zachowują się w recesji – ich cena spada. W 2008 widzieliśmy gwałtowne załamanie odpowiadające gwałtownemu zatrzymaniu gospodarki, teraz widzimy pełzający spadek cen, oddający powoli narastającą recesję.

Na wykresie widać jak doskonale złoto poradziło poradziło sobie w ciężkich czasach. Nie ma lepszego zabezpieczenia kapitału w takich czasach w jakich przyszło nam żyć.

4

Pewien fragment dla zarejestrowanych czytelników.

Dodaj do koszyka
Share This Post

Poglądy polityczne autora

Na bloga trafiają rozmaici czytelnicy. Niektórzy przychodzą tu od lat, inni trafili gdzieś na linka lub przywiodła ich wyszukiwarka Google. Nie wszyscy mają czas, aby przekopywać się przez wiele lat wpisów celem poznania moich poglądów na sytuację w Polsce, na to, co musi być zmienione, aby jakość życia Polaków mogła wzrosnąć. A przecież oczywistym jest, że trzeba coś zrobić, co widać po ilości Polaków na emigracji i ilości narzekań płynących od tych, którzy jeszcze zostali.

Mój program to szereg większych i mniejszych zmian – od całkowitej zmiany ustroju Polski po usunięcie śmieci z lasów. Zdaję sobie sprawę, że moje postulaty nie uzyskają poparcia niezbędnego do wygrania wyborów, wręcz przeciwnie, przez większość zostanę uznany za niebezpiecznego ekstremistę. Konieczność wprowadzenia zmian jest zbyt trudna do zrozumienia przez szerokie masy, by mogły zostać zaakceptowane. To jest taki paradoks tłumaczący dlaczego niektóre kraje jak na przykład Afganistan czy Etiopia nie są bogate jak Szwajcaria. Po prostu obywatele Afganistanu czy Etiopii są zbyt głupi by zrozumieć co powoduje, że są biedni i co trzeba zmienić, by stać się bogatą Szwajcarią.

Jest to najbardziej widoczne w przypadku kleru – ogromna większość obywateli nie rozumie, że kler katolicki ma destrukcyjne działanie na Polskę, że wysysa pieniądze z budżetu, tworzy z naszego kraju zapyziały skansen,  nie pozwala się państwu rozwijać i wygania mnóstwo światłych osób na emigrację. Większość ludzi wierzy, że kler to grupa dobrych pasterzy bezinteresownie wiodących Polaków ku wiecznemu zbawieniu. Jest to doprawdy przerażające, jak straszną władzę nad umysłami posiada kler w Polsce. Ludzie nie chcą i nie potrafią zrozumieć, że antybiotyki i lot na Księżyc powstały dzięki odrzuceniu wiary bóstwa i dzięki nauce, a nie dzięki modlitwie i zjawiskom nadprzyrodzonym. Smutne też jest to, że we wszystkich państwach wyznaniowych takich jak Polska ludzie są gnojeni przez lokalny kler i jednocześnie wierzą, że kler jest ich błogosławieństwem. Szczególnie kobiety są traktowane jak śmiecie, a mimo to wychowują córki w religii, które będzie je traktować jak śmiecie. Wystarczy przyjrzeć się państwom islamskim by to zauważyć i dostrzec podobieństwa do Polski.

I właśnie dlatego, że nie mogę liczyć na poparcie społeczne mogę całkowicie szczerze opisać swoje poglądy. Nie muszę posuwać się do składania nierealnych obietnic przedwyborczych, o których wiadomo, że nie mogą być zrealizowane, takich, które powinny od razu skreślać polityka w oczach światłego wyborcy, a niestety przynoszą mu głosów hołoty.

Liczę na obfite komentarze. Dzięki nim będę mógł doprecyzować poniższe zapisy zanim umieszczę je w specjalnej zakładce na stronie głównej.

1. Zmiany konstytucyjne

Zmiana ustroju Polski. Porzucenie systemu demokracji przedstawicielskiej na rzecz demokracji bezpośredniej na wzór szwajcarski.

Oparcie ustroju państwa na koncepcji republikańskiej, gdzie każda jednostka jest wolna i większość nie narzuca jej swej woli, o ile jednostka nie narusza niczyjego dobra.

Wprowadzenie do konstytucji zapisu, że żaden czyn nie jest przestępstwem, o ile nie prowadzi do poszkodowania innej osoby (ofiary). Sprawcę czynu nie zalicza się do ofiar.

Wprowadzenie do konstytucji zapisu, że zadłużanie państwa jest nielegalne. Pożyczki dotychczas udzielone państwu zostają skonwertowane na obligacje 50 letnie z zerowym oprocentowaniem.

Oparcie złotówki na złocie.

Usuwanie wszystkich martwych przepisów w Konstytucji.

2. Zmiany prawne

Przywrócenie kary śmierci.

Obowiązkowe świadczenie pracy przez więźniów.

Dwukrotnie wyższy wyrok za przestępstwa dokonane na osobach niepełnosprawnych (dzieci, starcy, inwalidzi, chorzy psychicznie).

Możliwość obrony miru domowego z użyciem broni palnej. Odejście od obecnych rygorystycznych przepisów dotyczących obrony koniecznej.

Odejście od przepisów chroniących podejrzanych i skazanych. Dopuszczenie publikacji wizerunku i danych osobowych.

Zastąpienie wyroków w zawieszeniu krótkimi aresztami.

Legalizacja aborcji.

Usankcjonowanie małżeństw tej samej płci.

Likwidacja przywilejów górników, rolników, nauczycieli i wszystkich innych grup zawodowych.

Depenalizacja stręczycielstwa i opodatkowanie branży.

Depenalizacja niektórych narkotyków i opodatkowanie branży.

Wprowadzenie programu „polski paszport za inwestycje” wzorem niektórych państw UE.

Wprowadzenie odpowiedzialności karnej za kłamstwa w reklamach.

Wprowadzenie odpowiedzialności karnej za niezrealizowane obietnice wyborcze.

Wprowadzenie skutecznej procedury upadłości konsumenckiej.

Drastyczne obniżenie stawek pobieranych przez notariuszy.

Wprowadzenie odpowiedzialności prawnej urzędników. Za popełnione błędy płaci urzędnik z własnej kieszeni.

Ograniczenie ilości wydawanych aktów prawnych. Jak najmniejsza regulacja aktywności podejmowanych przez obywateli.

Wprowadzenie limitu etatów urzędniczych przypadających na milion obywateli.

Zatrudnienie firm doradczych celem optymalizacji działania urzędów, co ma prowadzić do ograniczenia ilości etatów oraz wydatków.

Analiza i wprowadzenie rozwiązań ułatwiających życie obywateli, stosowanych w innych krajach.

Przeniesienie większości czynności urzędowych do Internetu.

3. Zmiany podatkowe

Likwidacja osobnych składek ZUS / KRUS i ich wliczenie do stawek podatku dochodowego.

Objęcie rolników podatkiem dochodowym na zasadach ogólnych.

Zwiększenie kwoty wolnej od opodatkowania i wprowadzenie progresywnej skali podatkowej. Proponowany wygląd połączonej skali podatkowej z ubezpieczeniem społecznym i zdrowotnym.

0 do 12 000 zł rocznie – 0%

12 001 zł do 84 000 zł rocznie – 30 %

84 001 zł i więcej – 25 200 zł podatku plus 50 % od nadwyżki ponad 84 001 zł

Uproszczenie systemu podatkowego, likwidacja ulg, kart podatkowych i ryczałtu. Obliczenie rocznego podatku dochodowego powinno mieścić się w kilku wierszach.

Likwidacja wczesnych emerytur poprzez stanowcze ich opodatkowanie. Emeryci w wieku do 60 lat płacą 99% podatku od pobieranej emerytury.

Likwidacja zwolnienia z VAT dla banków i instytucji finansowych.

Wprowadzenie wysokiej akcyzy na reklamy emitowane w radio, TV i na billboardach.

4. Ochrona środowiska

Program budowy elektrowni atomowych, zastąpienie energetyki węglowej atomową.

Przygotowanie się do budowy instalacji produkujących paliwa syntetyczne z węgla, na wypadek perturbacji związanych z Peak Oil.

Wprowadzenie kaucji zwrotnych za wszystkie butelki plastikowe i szklane o pojemności większej niż 100 ml.

Narodowy program czystości. A. Sprzątanie lasów i innych terenów publicznych z wykorzystaniem osadzonych. B. Wprowadzanie czystości powietrza poprzez eliminację kotłowni przydomowych na rzecz ogrzewania elektrycznego (atom). C. Zwalczenie nielegalnego zrzutu nieczystości do rzek i wód gruntowych. D. Recykling jak największej ilości odpadów.

5. Obrona narodowa

Oparcie obrony kraju na armii zawodowej wspieranej armią ochotniczą (pospolitym ruszeniem). Przeszkoleniem wojskowym mają być objęte jak największa ilość obywateli. Szkolenia mają być dobrowolne i jak najkrótsze. Za udział w szkoleniu wypłacane jest wynagrodzenie. Mundury i broń mają być przechowywane przez obywateli, amunicja ma być wydana w momencie zagrożenia.

Członkostwo w NATO powinno być traktowane jako element o niepewnej przydatności. Nie wolno opierać doktryny obrony o wsparcie NATO.

Należy unikać wysyłania wojsk polskich do działań poza granicami kraju.

Bezpieczeństwo narodowe należy opierać o inwestycje dokonane przez Niemców i Rosję, licząc, że nie opłaca się im atakować i niszczyć kraju, w którym zainwestowało się spore środki.

6. Rozdział państwa od religii

Przejęcie całego majątku Kościoła Katolickiego na rzecz skarbu państwa.

Opodatkowanie przychodów kleru na zasadach ogólnych.

Ustalenie pełnej listy ofiar księży-pedofilów, pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców jak również ich przełożonych, którzy nie reagowali na popełniane przestępstwa.

Zwolnienie kapelanów służb mundurowych z etatów opłacanych przez budżet państwa.

Zakończenie finansowania przez państwo zajęć z religii, uczelni religijnych i innych wydatków na rzecz Kościoła Katolickiego.

Likwidacja Funduszu Kościelnego.

Zakaz uczestniczenia urzędników i polityków w obrzędach religijnych w ramach obowiązków zawodowych. Państwo i aktywność religijna muszą zostać oddzielone jako że państwo jest świeckie i nie jest częścią żadnego kościoła.

Share This Post

Rynek pracy w Polsce 2014

Każdy bezrobotny Polak ma z mocy prawa darmowe (czyli na koszt innych podatników) ubezpieczenie medyczne. Sprzyja to patologii rejestrowania się w PUPach osób pracujących na czarno, a tą z kolei patologię powoduje absurdalny poziom opodatkowania pracy. Wiadomo, że w interesie grupy trzymającej władze są jak najniższe statystyki bezrobocia. Tak więc rząd stoi przed zabawnym dylematem – może albo dać prawo do ubezpieczenia wszystkim chętnym, na podstawie zwykłego oświadczenia w przychodni, że są bezrobotni, albo może albo utrzymywać fikcję wyższego bezrobocia, co jest podnoszone przy każdych wyborach.

Przy okazji analizowania danych o bezrobociu wychodzi jasno, jak bardzo różnią się stopy bezrobocia w zależności od powiatu. Poznań jest w gronie miast o najniższym bezrobociu – doszło nawet do tego, że zarówno lokalne firmy jak i Amazon nie są w stanie znaleźć pracowników do pracy wyrobnika fizycznej. Stało się jasne, że postawienie hal Amazona w Poznaniu było głupotą, bo można się było spodziewać, że będzie problem z pracownikami. Dużo lepszą opcją byłby obóz hala na przykład w okolicach Szczecina, gdzie bezrobocie jest wyższe, a obszar jest nieźle skomunikowany z cywilizowanym światem.

Oprócz zróżnicowania geograficznego inną linią podziału społeczeństwa jest wykonywany zawód. Informatycy, a jeszcze bardziej medycy zostali wyssani z Polski. Nie ma się co dziwić, skoro pielęgniarka w Polsce zarabia 8000 USD rocznie (mediana), a w USA 57 000 USD rocznie. Trzeba być kompletnym kretynem, żeby będąc medykiem zostać w Polsce – i właśnie zostali nam i leczyć nas będą jednostki totalnie bierne i mierne, ale wierne (zamieszkaniu w Polsce).

Zarządy szpitali i przychodni już załamują ręce i zastanawiają się kim będą obsadzać stanowiska opuszczone przez tych, którzy wyjechali. Zauważalna jest różnica w czasie oczekiwania na wizytę prywatną – kilka lat temu wystarczyło zadzwonić dzień wcześniej, obecnie na wizytę czeka się 2-3 tygodnie. Nie do przełknięcia jest gorzkie lekarstwo polegające na zwiększeniu zarobków, intensyfikacji kształcenia nowych kadr, uproszczenie wypisywania recept dla przewlekle chorych, przywrócenie felczerów. Mafia w kitlach, która ustala limity specjalizacji lekarskich i ogólnie rządzi całym Ministerstwem Zdrowia, nie pozwoli na zmiany, choćby nawet 90% medyków wyjechało, a ludzie umieraliby na ulicy. Najważniejsze są partykularne interesy (kasa w kopertach) ordynatorów. To jest choroba państwa w najgorszej formie, rak toczący Polskę. Prywata ordynatorów jest po stokroć gorsza niż wszystkie górnicze związki zawodowe łącznie.

Rozwiązaniem dostępnym dla Polaków chcących mieć dostęp do służby zdrowia jest wyjazd za granicę, za swoimi lekarzami i  za pracą. W Goerlitz widuję paradoks polegający na tym, że lekarze mieszkający po polskiej stronie pracują po stronie niemieckiej, a Polacy mieszkający po stronie polskiej rejestrują się w niemieckiej kasie chorych i chodzą do lekarza (często Polaka) na stronę niemiecką. To pokazuje, że Polska nie daje rady funkcjonować jako państwo, musi być zarządzana przez obce siły, pod obcym systemem prawnym. Wtedy jest porządek i wszystko działa.

Widać to również gdy przyjrzymy się jak Polacy asymilują się w krajach cywilizowanych. W Chicago mieszka kilkaset tysięcy Polaków. Jakoś nie ma protestów podczas parad gejów, jakoś nikt nie pali tęcz, mimo, że jest do dyspozycji cała dzielnica gejowska. Nie ma palenia w piecach śmieciami i nie ma srania psami. Nie ma grafitti, bo są patrole policji w nocy i ranne sprzątania przez służby miasta. Nie ma żarliwości katolickiej wśród polityków, bo Polacy od zawsze nie chodzą na amerykańskie wybory. Wystarczy więc wziąć Polaka, przenieść z Polski do normalności, zdjąć białe skarpety oraz zgolić wąsy, i nagle okazuje się, że to tak samo cywilizowanym człowiek jak każdy inny przedstawiciel białej rasy. Cud czy może dowód na to, że w obecnych ramach państwa polskiego nie da się funkcjonować?

Największą fikcją są jednak dane dotyczące ilości Polaków, która wyjechała przez ostatnie kilkanaście lat. Oficjalnie mówi się o 2 milionach, co jest totalną bzdurą. Wystarczy polecieć na Wyspy, by przekonać się, że w każdym sklepie i w każdym hotelu dogadamy się po polsku. To język tak popularny jak hiszpański w Stanach. W moim odczuciu by osiągnąć ten stan nasycenia musiało wyjechać co najmniej 5-7 milionów, tylko po prostu ‘zapomnieli’ się wymeldować i ‘zapomnieli’ poinformować Urząd Skarbowy.

Mimo to we wszystkich dużych miastach Polski budowane są kolejne mieszkania i najwyraźniej znajdują one klientów. Składa się na to tradycyjne polskie przekonanie, że najważniejsza rzecz na świecie to zakupić własne mieszkanie. Dodatkowo brak edukacji ekonomicznej i generalny brak pomyślunku, a także oszukańcze banki (lokaty strukturyzowane) skłaniają do inwestowania w lokale na wynajem.

Z bliska nie widać przepływów demograficznych – z jednej strony za granicę wyjeżdżają ludzie z całej Polski (ale głównie z małych miejscowości) a z drugiej strony ludzie z małych miejscowości przyjeżdżają do kilku największych miast (Kraków, Wrocław, Warszawa, Poznań, Gdańsk) i z nawiązką kompensują tych, którzy wyjechali na Zachód. Ofiarą ruchu ludzi jest nie tylko Śląsk, nie tylko mniejsze miasta jak Opole czy Wałbrzych, ale również niezliczone wsie i miasteczka.

Wyłania się z tego pesymistyczny obraz przyszłości, Polski jako kraju starych i chorych ludzi, z roku na rok coraz bardziej przyciskanych fiskalnie, bez opieki lekarskiej i emerytur, i w systemie prawnym nie pozwalającym na normalne funkcjonowanie.

Share This Post

Zarządzanie biznesem w realiach post-peakoil czyli neofeudalizm

Czasy, w których przyszło żyć danej grupie ludzi są nazywane dopiero przez potomnych. Z całą pewnością nikt żyjący około roku 500 nie stwierdził ‘żyję we wczesnym średniowieczu’.

Nasza teraźniejszość może zostać w przyszłości nazwana od ropy naftowej, która umożliwiła masową produkcję żywności, a co za tym idzie niesamowity wzrost populacji zamieszkującej naszą planetę. Obecnie wchodzimy już w okres po peak oil (czyli po osiągnięciu szczytowego wydobycia nafty) i produkcja żywności oraz paliw płynnych zacznie nieodwracalnie spadać. Ten okres też zostanie jakoś nazwany, może ‘wielkim wymieraniem’, ‘post-peakiem’ lub też ‘pęknięciem bańki demograficznej’.

Z punktu widzenia ekonomicznego do dzisiejszych czasów najbardziej pasuje termin ‘neofeudalizm’. Feudalizm charakteryzował się miedzy innymi kastowością oraz podziałem społeczeństwa na ogromną większość nędzarzy i nieliczną warstwę arystokratów, przechwytujących wszystko to co wytworzyli nędzarze,  co pozostało po zaspokojeniu ich podstawowych potrzeb fizjologicznych.

Okres taniej ropy spowodował i lęk przez rozlaniem się komunizmu poza ZSRR spowodował zasypywanie różnic klasowych na całym świecie. Dziś mamy proces odwrotny, zwany czasem brazylizacją. Biedni są coraz biedniejsi, a bogaci są coraz bogatsi. Stąd właśnie ruch polityczny ‘We are the 99%’.

Dodatkowo powraca zjawisko kastowości. Widzimy to w Polsce i innych krajach świata – dzieci z rodzin lekarskich zostają lekarzami, dzieci z rodzin prawniczych – prawnikami. Mamy Indie pełną gębą.

W najbliższej przyszłości można spodziewać się nasilenia tych procesów. Wkrótce 1% będzie posiadał więcej niż pozostałe 99%, a klasa średnia całkowicie zaniknie.

Paliwem dolewanym do tego rewolucyjnego zarzewia będzie wzrost cen żywności. Ceny ropy i żywności są ściśle powiązane. Warto zapoznać się z kilkoma opracowaniami w tym przedmiocie: link 1, link 2, link 3, link 4, link 5. Bardzo prawdopodobnym jest scenariusz w którym malejące wydobycie ropy spowoduje trwały wzrost cen ropy 5-10 x, co spowoduje podobny wzrost cen żywności. Nawet gdyby nie spowodowało to dramatycznego załamanie gospodarczego, zaniku transportu drogowego i bezrobocia na nieopisaną skalę, to dla większości ludzi na tej planecie taki wzrost cen żywości oznacza, że zarobią mniej, niż potrzebują na samo pokrycie kosztów wyżywienia.

O ile nie uda się wdrożyć szybkiego zastąpienia ropy innymi węglowodorami to dużą część ludzi na planecie czeka śmierć z głodu lub w konflikcie zbrojnym spowodowanym głodem. Wzrost cen żywności oznacza rewolucję i upadek wielu państw. Wzrost cen paliw jest nieunikniony, wynika wprost z danych dotyczących poszczególnych złóż ropy. Ceny żywności są sztywne w stosunku do cen ropy, zatem żywność z całą pewnością mocno zdrożeje. Wynika z tego, że czeka nas okres niezwykle gwałtownych niepokojów społecznych.

Da się napisać kilka rad, w jaki sposób można się ubezpieczyć od takiego czarnego scenariusza. Szczególnie dotyczyć to powinno przedsiębiorców, ponieważ nadchodzące czasy tak zmienią paradygmat prowadzenia biznesu, jak zmienił go upadek PRLu. Nieprzygotowani pójdą od razu pod wodę.

Ciąg dalszy dla zarejestrowanych czytelników.

Dodaj do koszyka
Share This Post

Wojciech Jaruzelski

Rodacy ! Jaruzelski nie żyje ! Wreszcie !

Człowiek, który zdradził własnego ojca, wywiezionego na Sybir, i przyłączył się do bandy jego oprawców.

Całe życie wiernie służył sowieckiemu okupantowi. Torpedował każdą próbę odzyskania przez naród niepodległości. Walczył zbrojnie z AK, tuż po wojnie, potem był odpowiedzialny za wydarzenia na Wybrzeżu, na koniec zafundował nam niekonstytucyjną i zbrodniczą juntę wojskiewej.

Odpowiada za śmierć tysięcy Polaków i niedolę milionów. Spowodował katastrofę ekonomiczną lat 80tych – puste półki, sankcje ekonomiczne i  hiperinflację, która zniszczyła oszczędności całego narodu. Masowa emigracja wygnała z kraju najbardziej wartościowe jednostki – ten rekord uchodztwa został pobity dopiero wspólnym wysiłkiem PiS/PO po 2004 roku.

Działania przeciwko Kościołowi spowodowały niesamowite umocnienie roli kleru w Polsce. W konsekwencji mamy dziś nieracjonalne umocnienie roli Kościoła, który wpływa dziś na każdego polskiego polityka i na porządek prawny. Dziś Kler zgromadził ogromny majątek, nie podlega polskiemu sądownictwu i w praktyce rządzi krajem.

Jego rządy ukradły 10 lat mojego życia.

Wywinął się sprawiedliwości ludzkiej. Powinien wisieć jak Mussolini, dogadał się jednak z solidaruchami, zatrzymał majątek, stopień generalski, sowitą emeryturę i nie odpowiedział za żadną ze swoich zbrodni. W solidaruchowych mediach jest przedstawiany nie jako zbrodniarz, ale jako mąż stanu, który oddał im władzę. W takich chwilach pozostaje mieć nadzieję, że Bóg istnieje i ten pomiot szatana smaży się już w piekle.

Share This Post