Monthly Archives: April 2020

A co, jeżeli?

Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych. Śmieszą mnie różne rozkminy o grupach trzymających władzę, o NWO, itp. Wrzucam to do jednego worka z chemitrailsami i płaskoziemcami, których wywody wynikają z braku podstawowej wiedzy, małego mózgu albo aktywnej choroby psychicznej.

W przestrzeni publicznej pojawiają się teorie spiskowe o tym, jakoby Covid wymknął się z rządowego instytutu w Wuhan. Brzmią przekonująco – nietoperze mogące być rezerwuarem wirusa żyją 150 km od Wuhan, natomiast podejrzane laboratorium jest 300 metrów od targu, na którym miało dojść do pierwszych zakażeń. Historia zna już takie przypadki, jak choćby co najmniej 100 Sowietów zmarłych na wąglika produkowanego w celu zastosowania bojowego.

To teorii o ucieczce Covida z laboratorium podchodzę sceptycznie, tak jak podchodziłem do podobnych teorii dotyczących HIV, który też rzekomo miał być wirusem bojowym. Jak się okazuje, HIV jest z nami od wielu dekad, wcale nie został wypuszczony w latach 80tych. To jest po prostu fakt naukowy, oczywiście nieznany oszołomom i łatwy do negowania przez nieuków.

Ale co, jeżeli tym razem okaże się, że wirus rzeczywiście jest zbiegiem? Konsekwencje byłyby niewyobrażalne. Wszystkie państwa na świecie wysunęłyby roszczenia wobec rządu Chin o naprawienie szkód finansowych i odszkodowania dla rodzin zmarłych. To byłyby setki i tysiące miliardów dolarów, reparacje jak po wojnie światowej. Opór Chin doprowadziłby do eskalacji napięcia i do wojny handlowej na niespotykaną skalę.

Można się spodziewać, że Ameryka odmówiłaby wypłaty obligacji rządowych, których Chiny posiadają na kwotę 1 200 miliardów dolarów. Do tego nacjonalizacja udziałów w spółkach, posiadanych przez Chińczyków. A inne państwa mogłyby położyć łapę na chińskie inwestycje, które są w każdym zakątku świata. Zatrzymałby się cały handel z Chinami. Nie byłoby nic, do czego komponenty są tam wytwarzane. Od leków po samochody.

Wyobraźcie sobie teraz odtworzenie przemysłu przeniesionego do Azji, w sytuacji gdy waluty tracą wartość, fachowców nie ma, brakuje know-how, do tego dochodzą wszystkie te regulacje, które wygnały produkcję z USA i UE.

I teraz najważniejsze. Problemem współczesnego systemu ekonomicznego, o którym nikt nie chce pamiętać, jest trudność z ustaleniem cen. Ten kłopot istniał za komuny, gdy ceny były ustalane centralnie, przez urzędników. Był to bardzo nieefektywny mechanizm, skąd bowiem urzędnik ma wiedzieć jaka dokładnie ma być cena? I dlaczego cena ma być stała, skoro zmieniają się koszty? Przez to cała gospodarka była nieefektywna i działalność zakładów państwowych nieopłacalna. Anegdotyczną sytuacja polegała na tym, że przetwory konserwowe były tańsze niż cena skupu słoików, przez co opłacało się wykupić ogórki, wyrzucić je i sprzedać szkło w skupie. Albo najtaniej było karmić świnie chlebem, który był tańszy niż zboże, z którego go wyprodukowano.

Dziś problem złej wyceny nadal istnieje, w innej formie. Jego fundamentem jest brak parytetu w systemie walut papierowych. Wszystkie waluty świata, a także wszystkie surowce nieustannie fluktuują. Czy złotówka ma być warta 5 czy 325 koron szwedzkich? Czy baryłka ropy jest warta 60, 1, czy -30 dolarów? Nie wiadomo. Brakuje jakiejś kotwicy, do której można się odnieść. To skutkuje brakiem pewności w przedsiębiorców, by mogli mieć pewność “OK, oddam przyczepę marchewki za 400 dudków, bo 400 dudków mogę w każdej chwili wymienić na uncję złota”.

Obecnie, w normalnych okolicznościach, działa rynek, który “odkrywa” wszystkie ceny świata. Ale w przypadku niepewności wszystko runie, zniknie zdolność rynku do określenia ile co kosztuje, wobec tego nikt nic nie będzie sprzedawał w obawie przed poniesieniem straty. Mieliśmy przedsmak miesiąc temu, gdy rynek złota fizycznego oderwał się od cen giełdowych. Po prostu oficjalna cena przestała być akceptowana, uczestnicy rynku uznali, że jest fikcyjna. Prawie nikt nic nie sprzedawał, a już na pewno nie w cenach giełdowych.

Jeżeli mam podać jeszcze jeden przykład, to zachęcam do zapoznania się z relacją ceny złota i platyny. Platyna jest tańsza o połowę od złota, choć jest znacznie rzadsza więc droższa w wydobyciu. Dlatego platyna jest obecnie bardzo trudna do znalezienia na rynku, jak mięso w sklepie za czasów PRL. Po prostu rynkowi metali szlachetnych od wielu miesięcy nie udaje się prawidłowo “odkryć” ceny platyny, tak jak rządom w PRL nie udawało się prawidłowo “odkryć” cen wędlin.

Logiczną konsekwencją wojny handlowej jest taka sytuacja na każdym możliwym rynku. Nikt nie będzie wiedział, co ile rzeczywiście jest warte, nikt niczego nie sprzeda ze strachu, że nie odkupi towaru w podobnej cenie. Pamiętajmy, każdy sklep sprzedaje pod warunkiem, że właściciel jest pewien, że odkupi towar handlowy. Jeżeli nie ma tej pewności, to zamyka sklep, lub podnosi ceny dość wysoko, bo zrekompensować sobie ryzyko.

Ratunkiem byłby natychmiastowy peg walut do czegoś wymiernego. Ale tego żaden rząd nie zrobi w nadziei, że wystarczy zastraszenie przedsiębiorców by wyprzedawali zapasy. Ślady tego znajdziemy w polskim prawie. Kodeks wykroczeń, cały czas obowiązujący art. 135. mówi: Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny. I w razie czego taki scenariusz będzie grany.

Wkrótce po ujawnieniu faktu ucieczki Covid z laboratorium stanąłby cały handel na świecie, cała światowa gospodarka zawaliłaby się jak domek z kart. Nie wiadomo, czy USA z Chinami miałyby nawet siłę, aby przejść do kolejnego etapu, czyli agresji wojskowej. Jeszcze przed pierwszą salwą gospodarki obu krajów wyglądałyby jak po przejściu nalotów dywanowych. Kto wie, może lepiej udawać, że wszystko zaczęło się od ryżu z niedogotowanym nietoperzem?

Share This Post

Druk

Od lat twierdzę, że w kontekście polityki monetarnej jesteśmy na równi pochyłej, z której starczamy się ruchem jednostajnie przyspieszonym. Znajdujemy się na drodze bez powrotu.

Wszystkie finansowe bezpieczniki konstytucyjne trafił szlag. Niezawisłość prezesa NBP, progi zadłużenia, zakaz monetyzacji długu państwa – wszystko to poszło do kosza. I aby odpowiedzieć na zarzut, że krytykuję PiSs, od razu mówię, że jest to kolektywne dzieło całej łże-elity, dawnych działaczy PZPR, od tow. Balcerowicza do konesera ośmiorniczek tow. Belki.

Młodzieży przypomnę po co w ogóle te wszystkie bezpieczniki są. Otóż chodzi o to, żeby nie doszło do kolejnej dewaluacji złotówki. Jest to szkodliwe zjawisko, prowadzące do hiperinflacji, wyzerowania oszczędności obywateli i załamania gospodarczego skutkującego głodem i emigracją. Wiemy bowiem z doświadczenia wielu krajów, że podejmowanie takich zakazanych konstytucyjnie kroków kończy się tragicznie. Dodruk kasy jest jak bycie kokainistą – w krótkim horyzoncie czasu jest bardzo przyjemnie i znikają problemy dnia codziennego, ale po pewnym czasie zdajesz sobie sprawę, że świadczysz usługi seksualne w dworcowej toalecie.

Zwolennicy zrujnowania Polski podnoszą argument, że Ameryka czy Japonia tak robią i mają się całkiem nieźle. I tu przypomnieć warto stare powiedzenie “co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”. Polska to nie USA ani nie Japonia. Dolar jest globalną walutą rezerwową, jen jest lokalną walutą służącą obrotowi gospodarczemu. W obu tych walutach jest sporo długu, od którego rosną odsetki, do spłaty których trzeba kupić dolara i jena. Za obie waluty można różne fajne rzeczy nabyć. A polska złotówka jest niczym. Już kilometr za Zgorzelcem staje się ciekawostką numizmatyczną bez żadnej wartości.

Nie wierzysz? Wziąłem pierwszą z brzegu grafikę z internetu, pokazującą tabelę wymiany walut w berlińskim kantorze:

Przypomnę, Polska sąsiaduje z Niemcami, mamy sporo wymiany handlowej, dużo Polaków mieszka lub odwiedza Niemcy. A mimo to na tej tablicy mamy nawet saudyjskiego riala, a złotówki nie ma, tak jak nie ma innych bezwartościowych przedmiotów, jak liście wierzby ani igły sosny.

Wracając do meritum. Skala dodruku jest oszłamiająca. NBP kupi na rynku obligi, sprzedający wezmą złotówki i jeszcze tego samego dnia wymienią je na twardą walutę i znikną. Wzrosną ceny walut i inflacja. Nie mam siły po raz kolejny tłumaczyć jak ten proces się potoczy i jak wpłynie na siłę nabywczą oszczędności i na ceny w Biedronce.

Bogactwo kraju nie bierze się z wysokich podatków ani ze sprawnych drukarek w banku, tylko z tego, że cały naród wstaje o świcie i zapieprza w pracy do zmroku. A to co zarobi inwestuje w firmy, w siebie i w swoje dzieci, a nie traci w ramach inflacji ani nie oddaje w większości na przepał politykom.

Ale jak to ktoś powiedział, nie należy się martwić. Najwyżej zrobi się kolejną wymianę pieniędzy.

Share This Post

GM: Pogróżki

Panu K. chyba nie spodobał się mój ostatni wpis, ponieważ nasłał na mnie swojego człowieka. Taki kwit do mnie wysłali:

Co ciekawe, coś się im pomieszało, ponieważ na stronie 79element.pl nigdy nie było nic na temat firmy GM. Ale może lepiej wiedzą, chętnie zapoznam się ze zrzutami ekranu. To tak w odniesieniu do czynu nieuczciwej konkurencji.

W art 212 KK jest ciekawy zapis, który mówi: “Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut: 2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.” A tu interes jest społecznie uzasadniony, spółce GM grozi upadłość, co spowoduje utratę środków przez wiele osób.

Szykuje się ciekawa batalia prawna, z której będę dawał sprawozdanie szanownym Czytelnikom.

Edit: Po konsultacjach doszliśmy do wniosku, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie pozew ze strony GM i zarządzenie sądu, aby do czasu rozstrzygnięcia sporu usunąć wpisy. To byłoby ze szkodą dla opinii publicznej, która będzie nieświadoma ryzyka ponoszonego przy zakupie z dostawą w 2 miesiące. Dlatego skracam nazwę spółki na GM, a nazwisko machera do litery K, celem utrudnienia czynności prawnych podejmowanych przez radcę Raka.

Share This Post

GM: nabici w butelkę

Pamiętacie jak pisałem w “proroctwach”, że w 2019 padnie duży diler złota? A potem się tłumaczyłem, bo nie padł? Okazuje się, że niepotrzebnie, ponieważ miałem rację. Diler rzeczywiście upadł, a dokładniej jest w postępowaniu restrukturyzacyjnym. Tutaj jest więcej szczegółów:

Ciekawy jestem skąd spółka weźmie środki na pokrycie tego zobowiązania. Obecnie działalności handlowej nie prowadzi, nie ma żadnego towaru do sprzedaży od ręki. Ma za to mnóstwo placówek i setkę ludzi do opłacenia. Może układ będzie finansować środkami z kolejnych sprzedaży z dostawą za 45 dni roboczych?

Warto też zapoznać się z raportem dotyczącym sprzedaży 79,98% akcji spółki GM. Otóż firma Trinity oceniła, że spółka GM jest bezwartościowa (0 zł) i sprzedała ją za kwotę 70 000 zł (plus obietnicę dopłaty, jeżeli GM zacznie przynosić dochód) spółce GM HOLDING. Spółka GM HOLDING należy do:

– obecnego prezesa GM, Wojciecha K. (900 zł kapitału zakładowego spółki)

– siostry prezesa, Bogumiły K. (18200 zł kapitału zakładowego spółki)

Łącznie spółka posiada “oszałamiający” kapitał w wysokości 19100 zł. Skąd wzięła pieniądze za zakup akcji spółki GM? Założę się, że z zadłużenia się.

Czyli wygląda to tak, że prezes doprowadził spółkę na skraj bankructwa, do postępowania restrukturyzacyjnego, a następnie, pełen optymizmu że karta się odwróci, nabył tą spółkę.

Pamiętacie jak ostrzegałem, żeby nie kupować kruszców z odroczoną dostawą i nie deponować kruszców u dilera? No właśnie. Nie róbcie tego, bo potem będziecie się bujać po sądach i prosić o własne pieniądze. I pisać na internetach “jak rząd mógł dopuścić do działania takiej firmy”, “przecież z góry wiadomo było, jak to się skończy”.

Kolejne bankructwa w branży wkrótce.

Share This Post