Category Archives: Energia

Ropa

Bez większego rozgłosu przeszła awaria w ropociągach przesyłających surowiec z Rosji do UE, w tym do Polski.

Ropociągi działają trochę jak mleczarnie. Zbierają mleko od pojedynczych gospodarstw, także od wielkich spółdzielni produkcyjnych, mieszają razem i traktują jako jednolity surowiec do produkcji nabiału. Gdy mleko od chorej krowy trafi do głównej kadzi zanieczyszcza cały surowiec. Dlatego bardzo ważne jest dbanie o kontrolę jakości na każdym etapie pozyskania i transportu mleka.

Z ropą coś takiego właśnie się stało. Jacyś głupcy wpuścili do systemu transportowego (ropociągu) zanieczyszczoną ropę, a inni głupcy tego nie wychwycili. Rafinerie to bardzo delikatne konstrukcje, wrażliwe na zanieczyszczenia. Pojawienie się związków chloru spowodowało korozję instalacji nie przewidzianych na kontakt z tego typu substancją. Wyobraźcie sobie dziesiątki kilometrów orurowania, do wycięcia i odtworzenia. Zawiodła kontrola jakości, zarówno na etapie dopuszczania ropy do ropociągu, na etapie jej przesyłu i na etapie dopuszczania do przetwarzania.

W Rosji jak to w Rosji, szukają sabotażystów. Najchętniej szpiegów polskich i japońskich, jak za Stalina. Albo amerykańskich. Specjalistów powinni rekrutować w Polsce, mamy tu wielu paranoików, potrafiących zobaczyć rękę Ameryki w wydarzeniach w Wenezueli, na Ukrainie i we Francji. To takie typowe stanisławy, gdzie tylko urodzi się dwugłowe ciele, tam od razu palą flagi amerykańskie. Osobiście jestem głęboko przekonany, że typowe stanisławy są inspirowane i opłacane prosto z Kremla. To taki paradoks, że jestem w tym aspekcie paranoiczny jak typowy stanisław.

W każdym razie problemy są poważne. Są uszkodzone rafinerie, najpewniej te na wschód od Polski, gdzie szkody mogą iść w dziesiątki, a może setki milionów dolarów. Setki tysięcy ton ropy jest skażonej, zarówno już w zbiornikach u klientów, jak w całym systemie ropociągów. Być może korozja dotknie ropociągi i jego stacje przepompowywania. Nie wiadomo, co z tą skażoną ropą zrobić, pomysł jej mieszania z surowcem czystej jakości jest tak dobry, jak dodawanie do jogurtu odrobiny wody z kanalizacji, na tyle niedużo, że ilość bakterii w mililitrze jogurtu nie jest przekroczona. Zapewne trzeba będzie przepchać ropę z powrotem do Rosji i przepłukać ropociąg, używając ropy z europejskich rezerw strategicznych, i zmagazynować skażoną ropę w Rosji. Następnie będzie tam trzeba zbudować instalację do usunięcia syfu z ropy.

Dla Polski problem jest poważny. Zdaje się, że same instalacje rafineryjne nie są uszkodzone, pewnie odcieli zasilanie w ropę, jak tylko zadzwonił telefon z rafinerii, do której wcześniej dotarł skażony surowiec. Większym problemem jest fakt, że import ropy z Rosji jest odcięty na nieznaną ilość miesięcy i tak jak wspomniałem, trzeba będzie użyć zapasów ropy, żeby przepchać ropę z powrotem do Rosji i przepłukać ropociąg. Już konieczne było uruchomienie rezerw strategicznych. A mamy tych zapasów tylko na 90 dni normalnego zużycia, czyli na mniej, niż potrwa awaria. Możliwości zakupu na Bliskim Wschodzie też są ograniczone, między innymi logistycznie. Tak więc może nie być łatwo zaopatrzyć kraj w ropopochodne.

Share This Post

Prund i wungiel

Dla zwykłego zjadacza chleba energetyka jest po prostu prądem w gniazdku. Można włożyć grzałkę do szklanki wody, wtyczkę do gniazdka, by po chwili nasypać mielonej kawy do wrzątku. Ot i cała energetyka.

Politycy biorą się u koryta mniej-więcej z kart do głosowania, które wyborcy zakreślają w pewnym miejscu. Owi politycy, podejmujący kluczowe decyzje co do rozwoju kraju, mają taki sam poziom intelektualny, jak wyborcy który na nich zagłosowali, czyli w ogromnej większości są debilami. Kompletnie nie rozumieją skomplikowania świata w którym żyją, co nie przeszkadza im w podejmowaniu kluczowych decyzji. Putin nie czyta Pudelka ani Joe Monstera, wystarczy mu prasówka o decyzjach naszego rządu.

Ilość produkowanej/zużywanej energii elektrycznej przekłada się na zaawansowanie cywilizacyjne, a wiec poziom życia na danym obszarze. Im nowocześniejsza gospodarka, tym mniej łajna zużywa na polach i kilofów w kopalniach, a tym więcej prądu. Energia to produkcja, przetwarzanie surowców, nowoczesny transport, nowoczesne ogrzewanie. Energia to podstawa wszystkiego, całej gospodarki.

Jak pamiętamy z okresów letnich, Polska produkuje tyle energii, że ledwo jej starcza na nasze potrzeby w okresach szczytowego zapotrzebowania. Gdy są upały i klimatyzatory zużywają duże ilości, to zakłady przemysłowe dostają telefony z nakazem zaprzestania poboru.

Jeżeli już dziś zdarzają się niedobory, to ja się pytam premiera Morawieckiego, czym on chce ładować ten obiecany milion samochodów elektrycznych? Ani infrastruktura przesyłowa, ani produkcyjna nie ma odpowiednich rezerw zasobów. Wszystko oparte jest na infrastrukturze zbudowanej za Gierka w/g technologii sprzed 100 lat. Ledwo to dyszy, para leci na złączach.

Jeżeli spojrzymy na listę krajów w/g zużycia energii elektrycznej to przeczytamy, że jesteśmy w otoczeniu takich mocarstw jak Ukraina, Białoruś czy Macedonia, na poziomie 3,686 kWh/łeb rocznie. Kraje rozwinięte, takie jak Francja, Holandia czy Niemcy, zużywają jakieś 6400 kWh/łeb rocznie. Widać różnicę.

Można postawić tezę, że produkcja energii elektrycznej w Polsce powinna być o jakieś 50% większa niż dziś. 5529 kWh/łeb rocznie dałoby nam miejsce między Czechami i Słowacją, Danią i Irlandią. Aspirujemy do bycia Ukrainą czy może Irlandią?

Polska nie ma potencjału do produkcji energii termalnej, jak Islandia. Nie ma rzek, które można spiętrzyć w górach, jak Norwegia. Nie ma tyle słońca co Hiszpania. Jest tylko możliwość budowania “wiatraków”, ale to jest kontrowersyjna technologia. Niemiła dla oczy i uszu, mordująca ptaki, nieekologiczna, bo pochłaniająca ogromne ilości rzadkich surowców. Energetykę “odnawialną” można włożyć między bajki, tylko kudłacze z grinshitu się na to nabierają, albo nas chcą nabrać, trudno powiedzieć.

Jedyna droga to energetyka jądrowa, zbudowana na nowoczesnych, bezpiecznych reaktorach. Zabezpieczona przed debilami (powód awarii w Czarnobylu) i poza strefami tsunami/trzęsień ziemi (awaria w Fukushimie).

Ciemny lud boi się tego, co niewidzialne. Nie boją się smogu za oknem, ale boją się duchów. Na tej samej zasadzie oparty jest strach przed atomem. Jeżeli zmieszamy to z nieufnością do państwa, które od setek lat okrada nas i oszukuje, to mamy sprawę jasną. Ludzie są przekonani, że zbudują nam elektrownie z piasku (bo cement rozkradną), która zaraz się zawali i wszystkich nas pozabija.

A każdy rząd to śmierdzące tchórze. Oni myślą tak: skoro coś działało w 2017 to czemu ma nie działać w 2018? Po co się wychylać? Nie trzeba się zmagać z oporem ludzi, z protestami ekoterrorystów z grinshitu, i wydawać hajsu. Tylko, że nie. Właśnie mamy srogi reality check, czyli zetknięcie ze ścianą.

I co rząd robi? Od jutra zaczyna budować reaktory? Nie. Adrian podpisuje ustawę, która odsunie egzekucję o 365 dni. Żeby tylko wygrać następne wybory, wtedy nasz dobry naczalnik Jarek na pewno coś wymyśli.

Reasumując, Polska to nie jest kraj dla normalnych ludzi. Dla urzędników, polityków, kleru, rolników i górników może tak, dla reszty raczej nie.

Share This Post

Warzywniak

Wyobraźmy sobie sytuację, że na naszym osiedlu mamy warzywniak, prowadzony przez Iwana. Ma on kilka złotych zębów, rosyjski akcent i dziwne maniery. Sprowadzają się one do tego, że zawsze, gdy u niego kupujemy kartoszki wykonuje dziwne agresywne gesty. Grozi nam wprost, że nam wpierdoli. Ostatnio przyłapaliśmy go, że po pracy zagląda w okna mieszkańcom naszego osiedla. To agresywne zachowanie jest niewytłumaczalne, mieszkańcy naszego osiedla chcą po prostu żyć. Chcą, żeby Iwan nas zwyczajnie zostawił w spokoju.

W związku z tym w ramach naszego osiedla zaczęliśmy się zaopatrywać w warzywa w innych miejscach. Mamy coraz większe bezpieczeństwo kartoszkowe. Ale Iwan nie przestaje. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że jeżeli nie będziemy u niego kupować kartoszek, to mogą wystąpić niedobory kartoszek w całej Europie.

Logika typowego Iwana – jeżeli będziemy kupować czegoś więcej, to będzie tego w magazynie więcej. A jeżeli będziemy kupować mniej, to zapasy magazynowe nie wzrosną, lecz przeciwnie, mniejsze zakupy oznaczają mniejszą dostępność towaru. To tak jakby twierdzić, że od jeżdżenia samochodem tak wzrośnie ilość paliwa, że zacznie się wylewać z samochodu.

Już raz dało się udusić Iwana niskimi cenami paliw. Reagan wiedział, że broń ekonomiczna jest znacząco skuteczniejsza niż czołgi i rakiety. Numer z Saudami sprzedającymi ropę taniej niż piasek już nie przejdzie, bo nie mają za wiele surowca. Trzeba rozwijać technologie produkcji taniej energii elektrycznej, żeby nie było konieczności zużywania gazu na cele opałowe i energetyczne.

Share This Post

Kaczonomika – post scriptum

W poprzednim poście napisałem, że postępu nie da się zrobić opierając się na dawnych technologiach. Podałem przykład zaprzęgu konnego, którego nie da się znacząco polepszyć dodając kolejne pary koni.

Niestety, jak zwykle, zadziałał paradoks Słomskiego, który mówi, że niezależnie jak starannie będzie się wykładać tezy, to i tak dużo ludzi nie skuma. W ten sposób posypały się dziesiątki komentarzy o tym, że elektrownie atomowe są złe.

Nie ma technologii, która byłaby całkowicie neutralna dla środowiska. To wynika z prostego prawa fizyki, które mówi, że entropia układu może tylko rosnąć. Produkcja czegokolwiek powoduje, że pojawiają się odpady i szkodliwy wpływ na otoczenie. Nawet “ekologiczne” wiatraki wymagają mnóstwa surowców i lubią mielić ptaki. Na pewno prąd ze współczesnych atomówek byłby lepszy do ogrzewania polskich domów niż spalanie “wungla i śmieciów”. Setki tysięcy przedwczesnych chorób rocznie mniej.

A teraz coś ważniejszego. Otóż chodzi o to, że musimy tworzyć przełomowe technologie. To nie my kupujmy licencje na ikarusy, tylko niech od nas kupują licencje na rzeczy, które nie mają jeszcze nazwy. Nie energia z uranu, tylko energia z toru jest przyszłością. Jesteśmy na wyciągnięcie ręki od technologii, która może być przełomem w produkcji energii.

Niestety, w kraju rządzonym przez januszy, gdzie mamy taki a nie inny stosunek powołań kapłańskich do absolwentów politechniki, można liczyć wyłącznie na cud. A ponieważ ja mało wierzę w cuda, to moim zdaniem nic się nie zmieni, w Polsce był, jest i będzie syf i marazm.

Share This Post

Trump a sprawa Meksyku

Cena ropy oscyluje w granicach $50/b, większość osób uważa, że problem Peak Oil przestał istnieć. Czyżby?

Bez większego echa w polskich mediach przeszły rozruchy w Meksyku:

Kilka lat temu ostrzegałem, że największe meksykańskie pole naftowe Cantarell osiągnęło peak wydobycia i ilość pozyskiwanego surowca zaczyna gwałtownie spadać. Śmiałem się wtedy z zapewnień rządu meksykańskiego, że sytuacja niebawem wróci do normy. Echa tych zapewnień widać do dziś na wiki. Tymczasem geofizyka jest nieubłagana, Peak Oil jest nieodwracalny, próby zahamowania spadku produkcji surowca są jak zawracanie kijem Wisły. Spadek produkcji tego pola widać wyraźnie na zestawieniu całego wydobycia ropy w Meksyku:

0716image61

W ciągu kilkunastu lat produkcja ogromnego pola naftowego spadła prawie do zera! Prowadzi to do sytuacji, w której rosnąca konsumpcja i malejąca produkcja powoduje coraz mniejszą ilość surowca, który można wyeksportować:

mexico_oil_production_consumption_1965_2015

Wydobyciem i przeróbką ropy w Meksyku zajmuje się państwowa firma Pemex. Środki wypracowane przez tą spółkę umożliwiały utrzymywanie niskich cen paliw w kraju oraz odpowiadały za dużą część przychodów budżetowych. Budżet pieniądze rozdawał na różne cele społeczne, jak choćby dożywiał ludzi. Teraz się to kończy. Pierwszym objawem jest urealnienie cen paliw, co doprowadziło do wspomnianych rozruchów. Drugim etapem, gdy za kilka lat zupełnie nie będzie nadwyżek na eksport, będą poważne problemy budżetowe i cięcia wydatków społecznych. Trzecim etapem, gdy na całym świecie zacznie brakować paliwa w ramach globalnego Peak Oil, będzie całkowite załamanie struktur społecznych.

Względny dobrobyt i duża ilość pożywienia spowodowała istną eksplozję demograficzną. Wykres poniżej ładnie pokazuje co tam się dzieje, choć jest już nieaktualny. W roku 2016 w Meksyku żyło 130 000 000 ludzi, 30% więcej niż na wykresie!

page39

Oto mamy przepis na perfect storm. W danym obszarze mamy gwałtownie przyrastającą populację i spadające zasoby energetyczne, a także żywnościowe, ponieważ mamy dobrze udokumentowaną zależność ropa/żywność. Tam się szykuje prawdziwy armagedon.

Tymczasem cały świat śmieje się z pomysłu Trumpa na odgrodzeniu się od Meksyku kilkumetrowym płotem. Mam w życiu taką zasadę, że gdy ktoś bogatszy ode mnie coś robi czego nie rozumiem, to nie wydaję z siebie baraniego rechotu, tylko zaczynam się zastanawiać co on wie, czego ja nie wiem. W świetle danych powyżej postawienie takiego muru nie jest absurdem, tylko palącą potrzebą.

Share This Post

Ocipienie, czyli efekt cieplarniany

Najróżniejsze media skowyczą o  ‘bezprecedensowej fali ciepła, która nam zagraża’. I jak w doniesieniach z mediów rosyjskich czy amerykańskich, szybko zaczyna się okazywać, że wszystkie elementy doniesienia prasowego oparte są na kłamstwie lub/i manipulacji. Biedny, ciemny lud lubi się bać i nie potrafi krytycznie zweryfikować aplikowanej propagandy.

Pierwsza manipulacja to postawienie znaku równości pomiędzy topnieniem czapy polarnej a zagrożeniem Polski. Fala ciepła powoduje topienie lodu tysiące kilometrów stąd. Natomiast nam nic nam nie grozi. Jest nawet lepiej niż było 50 lat temu, bo nie mamy zim po -30C.

Druga manipulacja to używanie słowa ‘bezprecedensowa’. Obecny wzrost globalnej temperatury wcale nie oznacza, że to się nigdy nie zdarzyło. Ostatnio mieliśmy cieplej niż w trakcie ‘bezprecedensowego ocieplenia’ w czasach średniowiecznych. I wcale świat się nie zawalił. Wręcz przeciwnie, w Polsce warunki klimatyczne pozwalały uprawiać winorośl znacznie lepiej, niż jest to dziś możliwe. Wykresik:

gisp-last-10000-new

Trzecia manipulacja to odpowiednie spreparowanie wykresów. Wszystkie wykresy przedstawiające ‘bezprecedensowy wzrost temperatury’ to oszustwo oparte na pokazaniu na wykresie ostatnich 100 czy 200 lat. To bardzo popularna manipulacja, podobna przedstawiania części osi Y na wykresie. I na przykład mamy spadek ze 100 do 90, na wykresie Y jest w zakresie 90 do 100, i ofiara manipulacji ma przekonanie, że coś spadło do zera.

Najlepiej spojrzeć na długi wykres temperatury na Ziemi:

65_Myr_Climate_Change_Rev

Konkluzja jest prosta – spalanie paliw kopalnych powoduje niewielkie drgnięcie na długim wykresie temperatury. Tak niewielkie, że łatwe do pomylenia z naturalnymi zmianami. I są to zmiany, które z naszego widzenia są korzystne, o ile tylko będziemy mogli się odizolować od ludów, którym jest za ciepło i za tłoczno przy równiku.

Nie trzeba być noblistą, by móc skutecznie podważyć tezy o katastrofalnym ociepleniu planety. Wystarczy mieć trochę oleju w głowie i wyobraźni. Procesy zachodzące na Ziemi od milionów lat prowadzą do naturalnego wiązania węgla. Zwierzęta w oceanach wiążą CO2 tworząc skorupki. Rośliny na lądach i oceanach wiążą CO2 poprzez proces fotosyntezy. Ogromna ilość resztek organicznych, ze związanym CO2, trafia do osadów, na zawsze już wypadając z atmosfery i z obiegu planetarnego. Z roku na rok, na przestrzeni milionów lat z atmosfery znika CO2, co powoduje, że planeta coraz bardziej staje się chłodna. To widać na wykresach.

Człowiek jest w stanie spalić tylko te związki węgla, które są najbardziej skoncentrowane. Jest to bardzo niewielki procent całego węgla, jaki był przed milionami lat w atmosferze – a jakoś wtedy życie sobie radziło, i to wcale nieźle. Jeżeli ktoś widział kiedyś hałdę przy kopalni węgla, to zrozumie o czym mówię. Na hałdach widzimy czarną skałę z niewielką domieszką węgla, powoli utleniającą się na powietrzu i robiącą się coraz jaśniejszą. Można sobie wyobrazić jaka ilość tych skał wraz ze związkami węgla znajduje się pod powierzchnią Ziemi. Jest tego znacznie więcej, niż węgla, który jest wydobywany i spalany.

Wszystko wskazuje na to, że naturalny proces obiegu węgla na naszej planecie, w skali milionów lat, to praktycznie bezpowrotne wiązanie węgla i powolne zamarzanie planety. To się nie mieści w głowach naukowcom, że życie na Ziemi dąży w stronę zagłady zupełnie naturalnie, tak samo, jak nie mieściło się głowach naukowców, że pożary kalifornijskich lasów mogą być naturalnym elementem tamtejszego cyklu rozmnażania drzew albo jak nie mieściło się w głowach, że Afryka i Ameryka Południowa były elementem jednego kontynentu i nie przez przypadek mają podobną linię brzegową. Bez działalności człowieka nasz planeta popadałaby w kolejne okresy zlodowacenia, aż do całkowitego zamarcia życia i zamiany planety w wielką śnieżną kulę.

Share This Post

Trybunał Stanu

Unikam wypowiadania się na tematy polityczne czy światopoglądowe, chyba że dotykam tematów ekonomicznych, tak jak dziś. Nie ma sensu przekonywać do moich racji szerokiego grona czytelników, którzy przypadkowo trafiają tu przez Google. Polska dziś to bardziej niż kiedykolwiek miejsce pełne kołtuństwa, klerykalizmu, roszczeń i nienawidzenia przedsiębiorczości. Dla większości Polaków moje liberalne, probiznesowe i laickie poglądy są nieakceptowalne. Ludziom wyznającym takie niepopularne poglądy dorabia się mordę ‘neoliberała’, ‘janusza biznesu’, czy ‘oszołoma’.

Jaki jest stan zbiorowej świadomości w Polsce niech zaświadczy wypowiedz posła Pięty (PIS), który uraczył nas mądrością, że prawa człowieka nie istnieją, są tylko obowiązki. W każdym innym cywilizowanym kraju świata byłby już skończony w polityce, a w Polsce przeszło to bez większego echa. Wobec tego mam nadzieję, że prawa człowieka nie będą go obowiązywać, zostanie pozbawiony wolności i majątku, a następnie zaczną go obowiązywać pewne obowiązki, najlepiej polegające na przymusowej pracy w górnictwie uranu.

Sytuacja w Polsce jest bardzo niepokojąca. Stan w którym rząd nie uznaje wyroków TK jest typowy dla republik bananowych i nie powinien mieć miejsca w Europie. Rozumiem jednak hitlerka z Żoliborza i jego bulterierów (premierka, minister niesprawiedliwości i inni). Dla niego posiadanie kontroli nad TK jest konieczne do wprowadzania nie zawsze dobrej, ale kontrowersyjnej zmiany.

Paradoksalnie popieram niektóre ostatnie pomysły małego hitlerka:

  1. Zamrożenie handlu ziemią rolną spowoduje pęknięcie bańki spekulacyjnej na tym rynku. Natychmiast znikną nowi nabywcy, co jest paliwem napędzającym puchnięcie bani, i ceny wrócą do normalności. Parę cwanych łapek zostanie poparzonych, zostaną z gruntem kupionym po 40k PLN, którego nikt nie będzie chciał kupić za 10k PLN, dokładnie tak samo jak dziś widzimy na flaczejącym rynku działek budowlanych. Nie popieram spekulanctwa i dorabianie się w ten sposób, kosztem innych ludzi – popieram dorabianie się przez oszczędzanie i ciężką pracę.
  2. Cofnięcie emerytur dla katów narodu z MO/SB/UB/ORMO/ZOMO. W skali kraju te kilkanaście tysięcy emerytur nie ma dużego znaczenia dla budżetu. Chodzi o to, żeby ofiary nie płaciły emerytur swoim katom. Sytuacja jest od 26 lat skandaliczna pod tym względem. Nie powieszono ich we właściwym czasie, więc niech teraz popróbują jak smakuje czerstwy chleb ze śmietnika.
  3. Zmiana ustawy o odnawialnych źródłach energii. Do tej pory my wszyscy dokładaliśmy się do dotowanych OZE, co jest niesprawiedliwe. W Polsce potrzeba nowoczesnej energetyki nuklearnej, opartej na pierwiastku tor, a nie nierentownej energetyki węglowej czy wiatrowej. Tania energia to wzrost gospodarczy i wzrost jakości życia obywateli.

I tu właśnie widać po co jest potrzebna kontrola nad TK. Ustawy 1 i 2 (być może również 3) są niezgodne z konstytucją. Nie da się ich przeforsować bez zmian w obsadzie TK, stąd walka jest tak ostra.

Interesujące jest, jak obecna ekipa wybrnie z obietnic wyborczych, a szczególnie z kwestii zmniejszenia wieku emerytalnego. Mówi się, że może to kosztować kilkaset miliardów, czyli sumy bankrutującej Polskę. Na szczęście hitlerek ma kota – nikt kto kocha koty nie może być złym człowiekiem – więc na pewno znajdzie jakieś korzystne rozwiązanie dla Polski.

76c3693544528055aab4b8e4215b8f1dA tymczasem powinienem wysłać kwiaty pisiorkom, ponieważ wiszące nad Polską ryzyko bankructwa/zamachu stanu napędza mi mnóstwa nowych klientów. Mądrzy ludzie ewakuują część swojego kapitału ze złotówek (waluty śmieciowo-sezonowej) do złota (pieniądza uniwersalnego). Niedługo powinna być korekta na złocie, co będzie okazją, żeby zaopatrzyć się taniej, o ile jeszcze złotówka utrzyma siłę nabywczą.

Share This Post

Przecena ropy naftowej

W połowie lat 80 tych, gdy ZSRR wkraczało do Afganistanu, prezydent Reagan zawarł tajne porozumienie z Arabią Saudyjską o interwencji na rynku ropy. Interwencja to eufemizm – rynek miał zostać przez Saudów zalany. Efektem tego był spadek cen z $30 na $10 i w konsekwencji bankructwo ZSRR, który za żywność płaciło ropą.

Chwilę po wkroczeniu Rosji na Ukrainę doszło do podobnej sytuacji. W marcu 2014 cena ropy oscylowała w okolicach $100. Po zajęciu Krymu zaczął się stopniowy spadek cen ropy i dziś widzimy przecenę o 2/3, identycznie jak poprzednio.

Co ciekawe, Amerykanie prowadzą taką politykę ze świadomością, że odbija się ona niekorzystnie również dla amerykańskich nafciarzy. W latach 80tych produkowano sporo ropy konwencjonalnej na terenie USA, ale również na terenie Alaski. Szczyt wydobywczy (lokalny peak oil) miał tam w 1987 roku. Spadek cen do $10 musiał być bardzo bolesny. Dziś tak samo bolesne jest $30 za baryłkę dla producentów ropy z amerykańskich łupków. To dowód na to, że nie ma spisku amerykańskich nafciarzy i rządu amerykańskiego – nafciarze nie liczą się, gdy chodzi o obronę cen ropy. Jestem przekonany, że nie ma żadnego spisku rządowo-naftowego, który miałby na celu opóźnienie wchodzenia zamienników ropy w transporcie.

Dolary dziś i dolary z 1986 to nie te same dolary. Siła nabywcza dolara gwałtownie spadła w tym okresie. Stawianie tezy, że ropa może spaść w okolice $10 jest tak samo głupie, jak próba zapłacenia za obiad banknotem z Waryńskim. Spójrzmy na odniesienie cen ropy do złota, co da nam lepszy obraz niż wycena w dolarach.

ropaAURopa jest dziś ekstremalnie tania, nie najtańsza od kilkunastu lat, jak chcą media głównego nurtu. Tak naprawdę ropa jest najtańsza od 30 lat. Czy cena wyrażona w dolarach może nadal spadać? Wystarczy, aby dolar drożał i złoto taniało, wtedy pojawia się miejsce na spadki cen. Innym czynnikiem może być stopniowe flaczenie światowej gospodarki, czyli pełzająca recesja, coś co widać w chińskiej gospodarce. Niemniej jednak ropa ma potężny potencjał do wzrostu cen i z racji swojej nieodnawialności ceny są skazane na wzrost.

Share This Post

Jaki scenariusz dla polskiego węgla?

Polskie kopalnie są w tragicznej sytuacji finansowej. Już sam fakt, że są państwowe sugeruje, że może tam mieć miejsce niska wydajność pracy, jak i transfer publicznych funduszy do prywatnych kieszeni. Górnictwo dobija zaczynająca się recesja w Chinach i wynikający z niej globalny spadek zapotrzebowania na węgiel kamienny. W takiej sytuacji polski węgiel wydzierany kilometr pod ziemią musi przegrać konkurencję z węglem pozyskiwanym w innych krajach metodą odkrywkową.

Miks trzech powyższych czynników zabije polskie górnictwo, niezależnie od tego, jak i czy będzie reagował polski rząd. Górnictwo w Polsce to finansowa czarna dziura, zasysająca publiczne pieniądze, które powinny być wykorzystane gdzie indziej, na przykład przy budowie budowie mieszkań czynszowych. Czy lepiej zatruwać Polskę węglowym dymem, od których choruje i umiera wiele tysięcy rodaków, czy lepiej wybudować w Polsce kilkanaście tysięcy mieszkań komunalnych rocznie?

Zabezpieczanie bezpieczeństwa energetycznego kraju poprzez utrzymywanie górnictwa węglowego to mit. To tak jakby zapewniać bezpieczeństwo komunikacyjne utrzymując fabryki dyliżansów. Czy Szwajcaria jest w niebezpieczeństwie nie posiadając kopalń węgla? Nie, bezpieczeństwo energetyczne kraju polega na posiadaniu sprawnej gospodarki, eksportującej takie dobra, bez których inne kraje nie mogą się obejść.

Czy wobec tego prawdziwe są czarne scenariusze całkowitego końca górnictwa węgla w Polsce, jak choćby ten rysowany przez Wyborczą? Oczywiście, że nie. Węgiel to niezwykle cenny surowiec i jego zwyczajne spalanie to kolosalne marnotrawstwo. W niedalekiej przyszłości świat odczuje spadek wydobycia ropy naftowej i wtedy okaże się, że nie ma z czego produkować tkanin, leków czy tworzyw sztucznych. Nie będzie czym napędzać pojazdów spalinowych, a pojazdy elektryczne okażą się dużo droższe, więc mniej dostępne. Wtedy dostrzeże się, że technologia produkcji paliw płynnych z węgla istnieje i że węgiel jest niezbędny dla istnienia gospodarki.

Share This Post

Socjał dożylny

Socjał jest uzależniający jak heroina. Wcale nie przypadkiem używam takiego porównania, część środków jest wymieniana na najróżniejsze produkty, których nie zakładali twórcy systemu również substancje psychoaktywne. Odcięcie od cyca boli tak jak odstawienie hery, i tak jak w przypadku odstawienia narkotyków może skończyć się zgonem.

Wielka Brytania to nie jest bananowa republika jak Polska, Grecja czy Ukraina. Brytyjczycy myślą imperialne, w kategoriach nadchodzących dekad. Jakiś czas temu zdali sobie sprawę, że co prawda utrzymywanie socjału zapewnia niski poziom przestępczości, spokój społeczny i wysoki wskaźnik urodzin, ale z drugiej strony jest zagrożeniem dla finansów państwa. W świetle spadającego wydobycia ropy z Morza Północnego państwo nie ma nadwyżek energetycznych, którymi może rozporządzać. Pamiętajmy, każdy papierek w portfelu to tylko miliardowa część rozporządzalnych zasobów wytwarzanych przez gospodarkę. Bez tego zaplecza banknoty zamieniają się w papierki używane w “Monopoly”.

Warto zwrócić uwagę, jak toczą się losy UK i Hellady. Oba państwa miały nadwyżki (UK z ropy, Grecja z pożyczek) i oba miały rozbuchany socjał. Brytyjczycy się opanowali i wdrożyli program mocnych cięć, przez co ich budżet nie zawala się pod obciążeniami socjalnymi. Grecy nie są w stanie tego dokonać z racji ogromnego oporu społecznego i całkowitego rozkładu tak zwanych “elit politycznych”. Ich państwo jest na klęczkach.

Na Wyspach też nie jest za wesoło. Szacuje się, że program oszczędnościowy kosztuje życie 80 osób miesięcznie. nie mówiąc o protestach społecznych (choć są one ze sto razy skromniejsze niż w Grecji). Odstawieni od państwowego cyca ludzie umierają na różne sposoby – sami odbierają sobie życie, umierają z głodu albo bywają przywaleni śmieciami gdy poszukują resztek żywności w kontenerach.

I uwaga, warto uważać, żeby nie pomylić skutku z przyczyną. To nie dlatego ludzie umierają, bo im odcięto świadczenia, tylko dlatego, że najpierw im je dano, uzależnili się od nich, postarzeli i przestali być fizycznie/mentalnie zdolnych do pracy, a potem zabrano świadczenia. Państwo stało się dilerem narkotyków, uzależniającym ludzi i powodującym ich śmierć.

Znamienne, że w Polsce nikt nie zadał sobie pytania, jakie konsekwencje przyniosły słynne redukowanie ilości rencistów w latach 90tych. To taki zwyczaj przyniesiony z carskiej Rosji – uważa się, że ludzi u nas w bród i nie warto sobie głowy zaprzątać takimi bzdurami jakimi są tak zwane koszty społeczne.

Propozycje referendum o obniżeniu wieku emerytalnego to niezwykle ciekawy przypadek dylematu, który warto omówić przy okazji tego krótkiego artykułu. Korwiniści od razu odpowiedzą, że pytanie nie ma sensu – niech każdy idzie na emeryturę wtedy, gdy uzna, że wypracowany majątek przyniesie godny dochód do końca życie. To jest “recepta Marii Antoniny”, całkowicie pozbawiona sensu. Polacy są całe życie okradani przez państwo, mamieni obietnicą zusowskiej emerytury, jak więc mają odłożyć na emeryturę? Pytanie powinno wyglądać następująco:

– czy chcesz żeby przywrócić dawne zasady emerytalne (60/65), przez co ZUS zbankrutuje nam budżet państwa już niedługo?

– czy chcesz żeby obowiązywały nowe zasady emerytalne (67/67), co stanowi złamanie umowy społecznej między rządem a społeczeństwem, przez co wielu ludzi będzie pobierało emerytury później (część wcale), i co prawda system zbankrutuje, ale kilka lat później?

I tu właśnie leży różnica między UK i PL. Tam politycy potrafią zrozumieć zbliżające się zagrożenie, przekazać to społeczeństwu i przekonać większość do przełknięcia gorzkiego lekarstwa. Filozofia Keep calm and carry on. Tu tani populizm w wykonaniu każdej partii politycznej, olewanie problemów społecznych do momenty gdy będą za miesiąc i nabijanie własnych kieszeni. Filozofia Po nas choćby potop.

Share This Post