Jak się rżnie inwestorów na akcjach

Inpost zadebiutował na giełdzie w Amsterdamie. W tym samym czasie założyciel Inpostu R. Brzoska został pomówiony o unikaniu podatków i wyprowadzaniu pieniędzy ze spółki. Nie wiadomo ile jest prawdy w tych zarzutach, Brzoska odgraża się sądem.

Rzuca to jednak pewne światło na inwestowanie na giełdzie. Jak to jest, że ma się udział (akcję) w jakiejś spółce obracającej miliardami, zatrudniającej dziesiątki tysięcy pracowników i nie otrzymuje się żadnej dywidendy? Jaki jest sens inwestycji, skoro nie ma z niej żadnego zysku?

Fanboje giełdy odpowiedzą, że może kiedyś będzie dywidenda, a na razie jest inwestowanie w rozwój. Może tak będzie, a może nie, jest wiele firm obecnych na giełdzie dziesiątki lat, które złamanego grosza nie wypłacały, jakoś to ‘kiedyś’ nie może nadejść. Fanboje mówią też, że znajdą się kiedyś frajrzy, którzy odkupią od nas owe akcje. I ja na to odpowiadam: może tak, a może nie. Lepiej mieć co jakiś czas zdrową dywidendę.

A może prostszym wyjaśnieniem braku dywidend jest to, że w zarządzie firmy funkcjonuje jakaś osoba lub grupa osób, która umiejętnie wyprowadza zyski, w sposób podobny do tego, jaki zarzucono Brzosce? I po prostu na dywidendy nie zostaje już pieniędzy w spółce. Podejrzewam, że jest to powszechna praktyka, o której nie powie ci żaden doradca inwestycyjny.

Share This Post

Rozkułaczanie po niemiecku

W Berlinie odbyło się właśnie referendum w sprawie wywłaszczenia funduszy posiadających duże ilości mieszkań na wynajem. To referendum wpisuje się we wszystkie lewackie referenda organizowane na całym świecie, które można porównać do demokratycznego głosowania stada wilków i owcy nad tym, co będzie jedzone na kolację. Dokładnie tak tu jest, tysiąc głosów pracowników funduszu, dziesięć tysięcy głosów ludzi potrafiących to zagadnienie zrozumieć i milion głosów za rozkułaczaniem Żyda.

Większość społeczeństwa nie zrozumie podstawowych faktów. Po pierwsze, pieniądze w funduszu nie należą do wąskiego grona bogatych Żydów, tylko do szerokiego grona Niemców z klasy średniej, którzy oszczędzają na emeryturę. Jeżeli odbierze się funduszowi aktywa poniżej ich wartości, to konkretni Niemcy będą okradzeni.

Po drugie, gdyby nie ów fundusz, to w miejscu inwestycji byłoby prawdopodobnie rżysko. Dzięki istnieniu funduszy jedni ludzie mogą oszczędzać pieniądze, inni mają pracę przy budowie domów, a jeszcze inni mogą w nich mieszkać.

Sytuacja przypomina mi nagonki różnego rodzaju w pierwszych latach istnienia PRL, o których wiele słyszałem. Nie tylko na kamieniczników, przez co słowo to nabrało pejoratywnego wydźwięku, ale również choćby na piekarzy i cukierników. To były biznesy niszczone w PRL na wszelkie sposoby, ponieważ ci podli piekarze i cukiernicy wstawali o 3 rano by pasożytować na ludzie pracującym miast i wsi, poprzez sprzedawanie im pieczywa, na czym mieli czelność się bogacić. I parafrazując klasyka Kononowicza, lepiej żeby nic nie było oprócz parszywego, czerstwego łże-chleba, niż gdyby jakiś prywaciarz miał się dorobić.

Socjalizm jest jak nowotwór. Rak pojawia się niepostrzeżenie w organizmie i rozwija się na otaczające tkanki, czasem skutkuje przerzutami w odległych organach. Jest bardzo trudny do zatrzymania i często powoduje śmierć. Identycznie jest z socjalizmem. Zaimplementowany do danego państwa zyskuje coraz więcej popleczników, którzy dają się uwieść propagandzie i nie zdają sobie sprawy z tego, że rozwiązania socjalistyczne nigdy nie działały w innych krajach, a w kolejnym doprowadzą wyłącznie do pogorszenia sytuacji. Ten postępujący trend jest bardzo trudno odwrócić i często prowadzi do całkowitego upadku danego państwa. Teraz w Niemczech rozkułaczono tych którzy mieli ponad 3000 mieszkań, za rok dotknie to tych którzy mają 100, ostatecznie w ogóle posiadanie jakiegokolwiek mieszkania może być nielegalne. Przecież mówi się, że “Mieszkanie prawem, a nie towarem”. W efekcie Berlin może wyglądać jak Wrocław, z obszczanymi klatkami schodowymi, spadającym tynkiem i urywającymi się balkonami, bo “Biednych ludzi nie stać na płacenie czynszów pokrywających koszty remontów”. Na wszystko można znaleźć racjonalne uzasadnienie i poparcie społeczne. Każdy totalitaryzm jest popierany przez wszystkich obywateli, a dla reszty jest emigracja, psychuszka albo szubienica.

Przykładem użytecznego idioty, kładącego podwaliny pod totalitaryzm, może być Rafał Chabasiński, felietonista “Bezprawnika”. Napisał on artykuł, w którym wychwala cenzurę. Czytałem to z głębokim niedowierzaniem. W kraju, który dosłownie przez setki lat walczył z cenzurą, początkowo carską i pruską, potem sanacyjna, następnie faszystowską i komunistyczną pojawia się facet, który na poważnie twierdzi, że dobrym jest powrót do kontroli środków przekazu. Jaki będzie kolejny totalitarny postulat Chabasińskiego? Strach się bać.

Dla antyszczepionkowców jest to doskonała wiadomość. Mają dowód spisku, który zamyka im usta. Najwyraźniej ktoś się boi dyskusji z nimi.

Dla twórców treści to katastrofa. Nie wiem, czy gdybym nie miał swojej domeny, to czy ten artykuł na FB / YT nie spowodowałby bana. Strach przed banem prowadzi u twórców do autocenzury, do unikania poruszania ważnych tematów.

A co w sytuacji, gdy jednak okaże się, że ktoś przeprowadzi badania, z których wyniknie, że któraś szczepionka jest szkodliwa? Takie rzeczy się zdarzają, miałem kolegę, który urodził się zdeformowany w związku z dopuszczeniem leku Talidomid. Co byłoby, gdyby wtedy zbanowano informację o skutkach używania tego leku, czy do dziś byłby stosowany? Jak mają się o tym dowiedzieć konsumenci czy weryfikujący go inni badacze, skoro publikacja takiej informacji jest zakazana?

Kto ma decydować, co może być publikowane o szczepionkach w mediach, a co nie? Jaka treść przejdzie do publikacji? Urzędnik w biurze na ulicy Mysiej? Jakiś algorytm? Nieznany nikomu człowiek, od decyzji którego nie można się odwołać? Kto miał zatarg z FB/YT ten wie, że wyrok jest ostateczny i nie ma żadnej apelacji.

I dalej, skoro poruszanie tematu szczepień ma podlegać usuwaniu to może warto rozszerzyć ban na inne tematy? Może na przykład tematy ekonomiczne trzeba usuwać? Albo mówienia krytycznych rzeczy o niektórych politykach, ale tylko o tych dobrych, oczywiście? Zresztą, chyba moje rozterki są spóźnione. Tacy na przykład Trudeau czy Macron są jak wiadomo po jasnej stronie mocy, a tacy na przykład Trump czy Korwin-Mikke po ciemnej.

Wszystkie fundamenty cywilizacji zachodniej są skrupulatnie i stopniowo niszczone. Prawo do posiadania własności prywatnej, prawo do prowadzenia działalności gospodarczej, prawo do wygłaszania swoich poglądów, prawo do poufności korespondencji i wiele innych. Talibowie wygrali nie tylko w Afganistanie, ten antywolnościowy trend bierze górę na całym świecie.

Share This Post

Chiński syndrom

Nadszedł czas na straszenie gawiedzi i naganianie na złoto. Dawno tego nie było.

Od lat chińska gospodarka uchodziła za niezatapialną. Ostatnie spadki notowań spółek z branży edukacyjnej (spowodowane przez regulacje) oraz z branży budowlanej (spowodowane budowaniem pustostanów i bańką spekulacyjną) powodują obawy o stan chińskiej ekonomii. Kryzysy giełdowe lubią się rozlewać na całą gospodarkę. Tym bardziej, że Chińczycy mają na giełdzie ulokowane olbrzymie oszczędności i masowo na niej spekulują. A jesień sprzyja załamaniom giełdowym.

Krach na giełdzie kraju aspirującego do bycia nowym imperium spowodowałby spadki na wszystkich giełdach świata, a także gwałtowne umocnienie dolara i spadki cen surowców. Niepokojące spadki widać na palladzie i platynie. Niepokojącą oznaką jest to, że metale te na wykresach tanieją, ale jednocześnie stają się trudnodostępne w formie fizycznej. Zawsze widuję to zjawisko w niesprzyjających okolicznościach przyrody.

Warto wspomnieć o konsekwencjach rozerwania łańcucha dostaw. Gwałtowny wzrost cen frachtu i trudności w zdobyciu komponentów do produkcji dla Chin oznacza przestoje produkcyjne. Dla Zachodu oznacza to potężny impuls inflacyjny. Na przykład skoro produktu za $100 nie ma od ręki i w wystarczającej ilości w hurtowni w NY, to pojawia się skłonność podniesienia ceny przez dostawców i jednocześnie chęć zapłacenia więcej przez kupujących w ramach myślenia “nie chcę czekać, wolę zapłacić więcej i mieć od ręki”. Przesuwa się równowaga podaży i popytu, podstawowe prawo ekonomiczne, które kształtuje ceny.

Z drugiej strony pojawia się szansa dla przemysłu UE i US. Skoro dostawy z Azji są drogie i ograniczone, to warto rozważyć przeniesienie najłatwiejszej i najbardziej potrzebnej produkcji do UE czy US.

Globalizacja była paradygmatem obowiązującym od dekad. Rozważania o załamaniu czy odwróceniu globalizacji były nie do pomyślenia, tak samo jak nie do pomyślenia jest dziś rozważanie odejścia od dolara jako waluty rezerwowej, czy od węgla jako głównego surowca energetycznego w Polsce. A tymczasem nie trzeba wojny, zwykły wzrost cen frachtu spowodował zachwianie globalizacją czyniąc handel międzynarodowy i eksport fabryk mniej opłacalnymi.

Chciałbym podkreślić, nie przekonuje mnie żadna z teorii, która próbuje tłumaczyć te wzrosty cen. Gdyby miałoby to być spiętrzenie zaległości w wysyłkach po lockdownie, to zjawisko to miałoby przejściowy charakter i już dawno byłoby rozładowane. Zdolności przewozowe światowej floty handlowej nie były wykorzystane w całości i miały zapasy mocy przewozowych, które byłyby w stanie rozładować zatory. Tymczasem zjawisko ma charakter trwały, co widać na tym wykresie:

$11000 za wysyłkę kontenera z Chin do Los Angeles !

Ameryka i Polska mają podobną politykę stóp procentowych i podobne tempo szmacenia waluty, co nazywamy inflacją. Z tym, że w razie zaistnienia Chińskiego syndromu dolar będzie się umacniał jako bezpieczna przystań, spadnie inflacja i będzie można utrzymać politykę zerowych stóp procentowych. W Polsce przeciwnie, panika skutkowałaby ucieczką od złotówki, wzrostem cen walut obcych i wzrostem inflacji. Dalszy brak reakcji banku centralnego i brak interwencyjnego podniesienia stóp procentowych byłby wejściem na ścieżkę turecką, a może i argentyńską. Z kolei podniesienie stóp procentowych to rzeź rynku nieruchomości i recesja.

Wracając do wspomnianego na wstępie złota, Chiński syndrom spowodowałby to co zwykle, czyli wysoką zmienność cen kruszcu wyrażonych w dolarze, a w złotówce wzrost cen. Mielibyśmy także ponowną falę ograniczonej dostępności. A dla naszej firmy pewnie klientów pytających czemu nie ma krugerrandów, skoro zawsze były, i czy można zrobić cenę z zeszłego piątku.

Share This Post

Żydzi mnie bijo

Pamiętacie posła Rokitę, który krzyczał w samolocie, że go Niemcy bijo?

Wygląda na to, że teraz Słomskiego Żydzi bijo. Pamiętacie jak mnie Katarzyna Plewa chciała mnie naciągnąć na darmową pracę dla Investing? Po mojej publikacji jest reakcja:

Jak to się zabawnie historia kołem toczy. Najpierw Niemcy zmuszali Żydów do pracy za darmo, pod napisem że “praca czyni wolnym”, a teraz okazuje się, Żydzi nie są wcale lepsi, też popierają pracę bez wynagrodzenia.

Co Waszym zdaniem powinienem w tej chwili zrobić?

Share This Post

Upadek Kabulu

Wraz z ewakuacją wojsk amerykańskich upadł prozachodni rząd Afganistanu. Szybkość tego upadku odpowiada prędkości pojazdów mechanicznych. Tak szybko jak są w stanie przetransportować się siły talibów, tak szybko przejmują władzę. To przypomina upadek wojska o niskim morale bitego w ramach blitzkriegu: Francuzów, Rumunów, Włochów i innych. Ba, to jest wkroczenie Hitlera do Czech.

Siły talibów nie są duże. To pewnie kilkanaście tysięcy brudasów z kałachami, bez struktury dowódczej, tworzące niezależne bandy. Ale to wystarczy na przejęcie władzy w najbardziej zacofanym kraju całego regionu. Teraz wezmą rekruta, zbiorą porzucony sprzęt, nałożą podatki i będą całkiem sprawną armią. W Afganistanie żyje tyle samo ludzi co w Polsce, jakieś 38 milionów. Przy czym w wieku powiedzmy poborowym, 16-28 lat, mają jakieś 5 milionów. Jest kogo brać w kamasze bez żadnego problemu dla gospodarki narodowej, na którą składa się przecież głównie wypas kóz.

Zdaje się, że dla przeciętnego Afgańczyka w tej chwili pójście w kamasze będzie najlepszą strategią przeżycia. Nowy reżim będzie mordował swoich obywateli na niespotykaną skalę i niezwykle okrutnie, co znamy z działań ISIS. Talibscy komisarze będą rozliczać każdego mieszkańca miast po kolei.

Ruskie trolle (w rodzaju blogera 2 kopiejki) są przeszczęśliwe, niezależnie od tego, czy działają na własny rachunek czy są opłacani z Moskwy. Ich zasadnicza agenda jest taka, że im gorzej dla Stanów, tym lepiej. Tymczasem upadek Afganistanu jest kiepski przede wszystkim dla Rosji. To przecież Sowieci poprzednio starali się podbić kraj i mieli dla tego dobre powody. Wystarczy spojrzeć na mapę. Na dole i po prawej atomowy Pakistan, który ledwo się trzyma, aby nie stać się kalifatem. Po lewej atomowy kalifat Iranu. Na górze dawny Związek Radziecki, a dziś państwa, w których Rosja ma swoje interesy geopolityczne. Warto obejrzeć czasem ruskie media. Ci intelektualni biedacy nadal powszechnie myślą, że Ameryka codziennie wstaje i kładzie się spać knując jak podbić Rosję. A problemem zewnętrznym dla współczesnej Rosji są głównie Chińczycy i pobocznie islamiści, tak samo jak dla USA. Większość przywódców Rosji i Ameryki nie chce lub nie potrafi zrozumieć, że oba te kraje są skazane na bliski sojusz. Od Jałty nie ma alternatywy.

Dla całego świata wiadomość o upadku Kabulu jest fatalna. Przybył nam na świecie obszar, który będzie aktywnie wspierał terrorystów i wysyłał ich w świat. Taka nowa Libia. Efekty zobaczymy już niedługo, zapewne tam, gdzie V kolumna jest najliczniejsza: w Niemczech, Francji albo Anglii.

Niestety, Ameryka nie miała innego wyjścia niż wycofanie się. Na miejscu obecnej administracji podjąłbym identyczną decyzję. Zasoby Ameryki są ograniczone. Nie może być tak, że Ameryka się opodatkowuje i zadłuża na wydatki zbrojeniowe, aby utrzymywać bezpieczeństwo dla całego świata i jeszcze ścierać się z hejtem. Niech sobie obywatele poszczególnych krajów i regionów radzą z zapewnieniem bezpieczeństwa za swoje pieniądze i na własną rękę.

Mamy do czynienia z nowym Guamem i przy okazji początkiem końca NATO. Sojusz powstał jako odpowiedz Zachodu na zagrożenie militarne ze strony Sowietów. Choć gorące wojny miały miejsce w Azji, to chodziło o Europę. Dziś Europa dla Ameryki nie ma znaczenia, znaczenie mają Chinamy. Ameryka jest jak kolarz przed podjazdem, słychać dźwięk przerzutki. Miejsce starego, kompletnie nieuzasadnionego NATO przejmie nowa koalicja: Ameryka, Tajwan, Korea Południowa, Japonia, Filipiny, Tajlandia i Australia.

Awantura z TVN jest prezentem dla Ameryki. To pokazuje, jak fatalnym geopolitykiem jest prezes. Nie mogło dojść do tego w lepszym momencie. Idealny pretekst dla wojska USA, które w Polsce już siedzi na walizkach. Będzie także powrót do sporu z państwami starej Unii, podgrzewanego niedawno przez Trumpa. Padnie ultimatum: albo podnosicie wydatki na zbrojenia albo radźcie sobie sami. Oczywiście przywódcy Zachodu mają bardzo ograniczone środki, nie są w stanie podnieść podatków ani ograniczyć socjału, wobec tego będą musieli odmówić. Wtedy amerykańskie wojsko po prostu się spakuje i odleci w stronę zachodzącego słońca. Dla Polski to będzie bardzo dobry moment na zakupy niepotrzebnego Amerykanom sprzętu. A dla Putina lub jego następcy dobry moment na dążenie do przywrócenia granic Imperium Romanowów lub Imperium Sowieckiego. Rosja potrzebuje większej głębi strategicznej na swoim zachodzie oraz odzyskania rosyjskojęzycznych zasobów ludzkich z Pribałtyki, Białorusi i Ukrainy. Nikt na świecie nie będzie umierał za Kijów, Mińsk, czy nawet Wilno i Tallinn.

W sferach najwyższej administracji USA jest pewien pomysł na poradzenie sobie z chińskim zagrożeniem. Jest to demokratyzacja Chin. To państwo radzi sobie najlepiej, gdy trzyma swoich obywateli bardzo krótko za ryje. Upadek obecnego reżimu dałoby Ameryce co najmniej 10 lub 20 lat czasu, a być może trwale zrzuciłby Chin ze ścieżki rozwoju.

Share This Post