Norma czy szaleństwo

Ludzie się łatwo przyzwyczajają. Podobno żołnierze frontowi dobrze spali w czasie ostrzału artyleryjskiego, natomiast budzili się, gdy zapadała cisza, co zwiastowało natarcie wroga. Szaleństwo, jakim w gruncie rzeczy jest wojna, stawało się dla nich normą.

Dla mnie takim szaleństwem jest to, że mogę legalnie płacić kawałkami papieru w sklepie za prawdziwe towary. Po prostu przychodzę, daję zielony papierek, dostaję jakiś produkt i czasem jeszcze jakieś kolorowe papierki. Nikt nie dzwoni na policję! Zdumiewające, że ktoś coś wydrukował i ktoś inny daje prawdziwy towar w zamian za te kawałki papieru i farby. Większość ludzi nie myśli o naturze waluty, a ci którzy myślą, liczą, że wydadzą te papierki na prawdziwe towary, zanim wartość banknotów wróci do wartości produktów, z których je wyprodukowano, czyli papieru i farby.

Innego rodzaju szaleństwem jest to, z jakim stoicyzmem i bezrefleksyjnością Polacy podchodzą do implozji demograficznej. Przykład z dzisiejszej obserwacji – małżeństwo 50 latków ma 2 dzieci w wieku 30 lat. Dla utrzymywania poziomu populacji ta dwójka powinna dobrać sobie po partnerze i mieć łącznie co najmniej 4 dzieci. A mają 1!

Matkę możesz oszukać. Ojca możesz oszukać. Ale matematyki i wynikającej z niej demografii nie oszukasz. Przewińmy szybko taśmę o 30 lat do przodu. Jak to będzie wyglądać? Małżeństwo 80 latków będzie na emeryturze i będzie wymagało opieki. Do tego ich dzieci będą właśnie przechodzić na emeryturę. I  będzie jeden człowiek w wieku 40 lat, który będzie musiał zarobić na emerytury dla tych wszystkich starych ludzi. I to nie tylko na dwójkę wspomnianych dziadków, ale również na dwójkę dziadków z “drugiej strony”. Nawet zakładając “optymistycznie”, że ktoś umrze, to łącznie do utrzymania przez osobę w wieku produkcyjnym będzie około 5 osób w wieku poprodukcyjnym!

Na co ten naród liczy, tego nie wiem. Że Polacy na emigracji będą chcieli wrócić do kraju, który ze swojej perspektywy uważają dziś za biedny i zacofany cywilizacyjnie? Że papież zniesie celibat i księża zmienią preferencje, rzucą się do zakładania rodzin? Że migranci z Ukrainy czy Afganistanu zastąpią nam Polaków? Że nagle wszystko się odwróci i 50 latkowie będą rodzić dzieci? A może że 30 latkowie będą mieć 5, 6 dzieci? Nawet gdyby tak się stało, i mielibyśmy eksplozję demograficzną, to jak damy radę istnieć jako społeczeństwo składające się z dzieci i starców, z małym odsetkiem ludzi w wieku produkcyjnym?

A może jest to myślenie takie jak w przypadku socjalizmu, czyli “rząd zabierze komuś innemu i da właśnie mi”? Czyli “ja nie będę płacił na tych wszystkich starców, to na mnie będą płacić, bo będę miał wypracowane lata i będą musieć”. Otóż najbardziej prawdopodobny jest scenariusz odwrotny do tego, co ludzie sądzą. Emerytury będą znikome, ale będą one jednocześnie gigantycznym obciążeniem dla garstki pracujących. Wynika to z prostej matematyki. Zakładając, że przy dzisiejszych cenach emerytura będzie wynosić nędzne 600 zł, to pracownik utrzymujący 5 osób będzie musiał wydać 3000 zł na składki ZUS, nie licząc składek zdrowotnych. To więcej niż dominanta wynagrodzeń Polaków. Innymi słowy, bardziej dobitnie, przeciętny pracownik będzie musiał oddać cały wypracowany dochód, a emeryci wiele razy liczniejsi niż on będą usychać z głodu.

To co nas czeka to jest katastrofa epickich rozmiarów. Nie wiem, czy będzie się chciało nawet bawić w robienie pojedynczych grobów dla zwykłych ludzi. Po co organizować pochówek, który jest drogi, jak i tak nie ma potomków, którzy by ten grób chcieli odwiedzać? Będą kopać rowy, układać trupy warstwami, między nimi wapno.

Do tego nowość – przestępczość starych ludzi, którzy cynicznie przeliczą, że lepiej zastrzelić przypadkowego przechodnia i mieć gwarancję dachu nad głową i 3 posiłków, niż umrzeć z głodu. Państwo odpowie na to pewnie równie cynicznie – warunki w więzieniach dla starców będą takie, że umrze się tam szybciej niż na wolności, przez co taka strategia szybko przestanie się opłacać.

Nie będzie też żadnego wyrafinowanego leczenia starych ludzi. I tego przedsmak mamy już dziś. Nie ma tygodnia, żeby ktoś nie umarł pod drzwiami SORu, jak pies. Po prostu lecznictwo będzie dostępne do wąskiego grona bogatych ludzi. Dla reszty będzie paracetamol, a gdy już przestanie działać, to plastry z opiatami.

Hitler planował eksterminację Polaków, jak tylko upora się z Żydami i Cyganami. Nie wyszło. Potem okupowali nas Sowieci i nie mieliśmy okazji rządzić naszym krajem. Dopiero dziś możemy wziąć sprawy w swoje ręce i sami się wymazać z mapy świata.

Share This Post

Czy należy wprowadzić euro w Polsce

Miałem możliwość posłuchania audycji w PR3 “Za, a nawet przeciw” na temat wprowadzenia euro w Polsce. Program ten jest dobrym wskaźnikiem nastrojów społecznych. Tym razem można było się dowiedzieć, że ledwie 6% respondentów popiera wprowadzenie euro.

Obiektywnie rzecz biorąc, euro jest korzystne dla gospodarki. Przede wszystkim daje nam niższe stopy procentowe, co jest prowzrostowe. Zdejmuje też ryzyko z polskich firm. Dziś duże koncerny przerzucają ryzyko kursowe na Polaków, zmuszając nas do podpisywania umów wyrażonych w euro, czyli do dokonywania transakcji po niewiadomej cenie. Szczególnie bandyckie ceny dotyczą wynajmu nieruchomości, 30 euro za metr przez pięć lat, bez możliwości wcześniejszego zakończenia umowy, czy euro będzie kosztować 4 zł czy 100 zł. Dodatkowo wszyscy ponosimy koszt przewalutowania. Każdy Polak konsumuje rzeczy importowane i płaci więcej, ponieważ w cenie każdego produktu jest bankowy koszt przewalutowania ze złotówki na euro. Działa to w obie strony, wielu Polaków eksportuje swoje produkty czy usługi, dostaje mniej ponieważ bank zjada część wypracowanego zysku.

Nieprawdą jest, że utrzymywanie własnej waluty jest lepsze w czasie kryzysu. Owszem, można swoją walutę narodową zdewaluować, zwykle robi to sam rynek, i wtedy eksport zaczyna napędzać gospodarkę. Niestety, koszty importu zaczynają powodować drożyznę w sklepach. Równocześnie rosną stopy procentowe, czasem drastycznie, w związku z czym obsługa kredytów drożeje. Znane są symulacje z których wynika, że duży krach i duże wzrosty oprocentowania kredytów hipotecznych miałyby katastrofalne efekty dla milionów rodzin. Straty wynikające z posiadania złotówki w takim scenariusz znacznie przewyższają zyski z posiadania euro.

Jest jednak pewne ryzyko w przyjęciu euro. Jeżeli kraje PIGS w końcu zbankrutują, to będzie to katastrofa. Wtedy może się okazać, że wprowadzenie euro to przywiązanie sobie kamienia do szyi.

Być może najlepszym rozwiązaniem w tej sytucji byłoby przywiązanie złotówki do euro albo nawet wprowadzenie systemu dwuwalutowego. Dało by to wszystkie zyski, a w razie kłopotów możliwość wyskoczenia z euro w ciągu doby. I nie trzeba by zmieniać konstytucji (tak jakby się władza przejmowała nietrzymaniem się ustawy zasadniczej…).

Niestety, w kwestii euro zapanowała w Polsce psychoza strachu, napędzana zręcznie przez środowiska “patriotyczne”. Podnosi się argumenty suwerenności w podejmowaniu decyzji ekonomicznych. Prawda jest taka, że tak naprawdę dziś RPP czy NBP nie ma władzy – władzę ma rynek. Stopy procentowe oraz kurs złotówki będą takie, jakie zdecyduje rynek. Glapiński ze swoimi obiema służkami-glonojadami może straszyć, błagać, zaklinać, próbować interweniować, a wobec rynku i tak jest całkowicie bezsilny.

Największa manipulacja dotyczy drożyzny związanej z wprowadzeniem euro. Podnosi się argument, że polskie sklepy są wprost plądrowane przez Litwinów i Słowaków. I zdaje się nikt nie rozumie, że nie tylko ceny wzrosły w tych krajach, ale również dochody. Dlatego z ich perspektywy ceny w Polsce spadły. Mogą kupować u siebie – tyle samo co przed wymianą pieniędzy – albo kupić w Polsce, gdzie zrobiło się taniej.

Całe te rozważania są i tak teoretyczne. Polska nie spełnia wymagań przystąpienia do euro, ponieważ brak jest dyscypliny finansowej. Obecna polityka sprowadza się do jeszcze większego socjalizmu, co oddala nas od euro, a nie przybliża.

Share This Post

Przekręt nigeryjski

Przeciętnie co tydzień ktoś do mnie dzwoni z pytaniem, czy kupie od niego złoto z Afryki, w ilości kilkuset kilogramów. Skąd się biorą takie zapytania?

Przychodzą tego typu mejle:

Cena nie jest zła. Wychodzi 30% poniżej ceny giełdowej. Interes  życia.

Na tego mejla można odpisać cokolwiek. Na przykład można poprosić o fotki tego złota. I dostanie się taką odpowiedz:

Następnym krokiem jest chęć dokonania zakupu. I otrzymuje się umowę do podpisania:

I fajowo, wszystko jest bardzo legitne, jest nawet pieczątka i podpis. Dostawa już prawie wychodzi, złoto za $240000 już niedługo będzie, trzeba tylko przelać $3500…

I co ciekawe, skoro ludzie dzwonią do mnie i tego typu mejle przychodzą, to znaczy, że ktoś się na nie nabiera.

Share This Post

Łapaj Żyda

1. Znam cały cykl życia socjalizmu, wszystkie jego kolejne stadia, od pierwszych nieśmiałych obietnic, do upadku państwa, głodu i trupów na ulicach. Dlatego mam spuchnięty brzuch, na razie nie z głodu, ale z przejedzenia popkornem. Teraz trwa bowiem kolejny epizod, jakim jest typowanie kolejnych ‘żydów’ i ich golenie.

Tym razem ‘żydami’ nie są posiadacze złota. Po prostu Polacy mają za mało krugerrandów i koszt ich zrabowania jest zbyt wysoki w stosunku do zrabowanej kwoty. ‘Żydami’ nie są jeszcze, wbrew temu co się spodziewałem, posiadacze nieruchomości, których można dojechać podatkiem katastralnym. Jest tak dlatego, że większość posiadaczy to starcy, którzy z wiekiem nabyli paskudne cechy charakteru, między innymi stadnie głosują. Ich nie można golić, ich trzeba korumpować.

Wobec tego kto jeszcze ma kasę, jest ich mało i nie liczą się w kalkulacjach wyborczych? Prywaciarze! Ach, ci paskudni prywaciarze! Paskudne ‘żydy’, co to całymi dniami siedzą przed tymi komputerami, nic nie robią, zarabiają krocie i nie chcą się dzielić z potrzebującymi! Tak, najgorsi są ci w okularach, którzy powinni być goleni podatkowo jak etaciarze a pouciekali na własny niby-biznes. Im trzeba dojebać!

Skala ich zbrodni jest tak potężna, jak zbrodnie januszy w passatach, co to leją opał bez akcyzy, zamiast płacić haracz przy dystrybutorze. Tylko, że ci pierwsi popełniają zbrodnię PITowsko-ZUSowską, a ci drudzy zbrodnię VATowską.

Tak więc wdrożony będzie specjalny test. Kiedyś sprawdzano napletki w bramach kamienic (to nie żart, gimbaza niech doczyta o tej procedurze), teraz będzie się sprawdzać czy rzeczywiście ktoś prowadzi firmę, czy jest ‘popełnia zbrodnię PIT’. Jeden klient, praca u niego w biurze? Pstrykasz w klawiaturę i nie pracujesz na prawdę, na przykład łopatą lub kielnią? Won na etat, i to pewnie z naliczeniem podatków 5 lat wstecz.

Różnica będzie rzędu paru tysięcy złotych plus być może konieczność uregulowania zaległych podatków. I koniec z leasingami fur do wożenia dzieci do szkół.

2. Jak wspomniałem jestem ekspertem od socjalizmu. Jednym z powodów dla których socjalizm zawsze kończy się trupami jest to, że ma w sobie ukryte wady konstrukcyjne. Socjalizm jest jak źle zaprojektowany wieżowiec, który po wybudowaniu musi się zawalić. W przypadku socjalizmu jest to fakt, że wyrównywanie biednych i bogatych nigdy się nie udawało i nigdy się nie uda. A to dlatego, że jeżeli ktoś pracuje i zbyt dużo owoców jego pracy jest mu odbierane, to przestaje pracować albo ucieka. A ci, którzy dostają za nie robienie niczego przestają mieć ochotę, żeby jednak zacząć coś robić. Tych drugich zawsze jest więcej, tych pierwszych zaczyna być coraz mniej, więc w ramach demokracji grupa roszczeniowa rośnie w siłę i wszystko toczy się coraz szybciej w stronę PRL/ZSRR/Wenezueli.

Dobrobyt państw nie bierze się z wyrównywania w dół przez zabieranie i trwonienie. Ani z coraz większej ilości dni wolnych od pracy. Bogactwo i potęga każdego kraju bierze się z tego, że każdy może i chce pracować, że cały naród rano wstaje do pracy i ciężko zasuwa do zmroku.

3. No i część jakże typowa dla socjalizmu – trupy. Już są. Praktycznie nie ma tygodnia, by media nie donosiły o kimś, kto umarł przed drzwiami SORu. A dzieje się tak dlatego, że w związku z przeciążeniem i niewydolnością (socjalistycznego) systemu opieki zdrowotnej SORy działają w trybie wojennym. To znaczy biorą na stół tych, co mają najsilniejsze łokcie, znajomych, szczęście albo krew z nich leci. Reszta dogorywa na krzesełkach w poczekalni. Umrzeć możesz w ten sposób także ty, drogi czytelniku, twoje dzieci lub rodzice.

I tu widać wyraźnie ten proces ucieczki od socjalizmu, który wspomniałem. Lekarze już uciekli, mamy ich najmniej w całej UE! Ten sam proces ucieczki spowoduje, że niedługo nie będzie też informatyków. Po prostu mając uniwersalne umiejętności, które można sprzedać na rynku pracy w dowolnym kraju, jedzie się tam, gdzie warunki życia i płacy są lepsze.  A Polska przegrywa tę światową konkurencję, nie tylko setkami drobiazgów jak smog i psie gówna na trawnikach, ale również bijąc za mocno po kieszeni.

Zachowanie polskich polityków trudno nazwać inaczej niż samobójczym obłędem. Zamiast tworzyć ramy przyjaznego kraju, w których Polacy będą chcieli żyć, tworzy się państwo opresyjne, z którego każdy chce wyjechać. Co ci politycy myślą? Że obywatele nie są krajowi potrzebni? Że to jest PRL, gdzie wszystkie granice pilnowano z bronią? Że Polaków mogą zastąpić Ukraińcy, którzy są szczęśliwi już z tego faktu, że nie głodują i nie są pod ostrzałem rosyjskiej artylerii?

Socjaliści nie rozumieją podstawowych praw ekonomii. Gdyby rozumieli, nie byliby socjalistami.

Share This Post

Weimar 2.0

Wszyscy ludzie interesujący się historią czy ekonomią znają doskonale poniższą fotkę. Kojarzy się z hiperinflacją 1923 w Niemczech, ale przedstawia węgierskie pengő walające się po ulicy w 1946.

Natura waluty papierowej się nie zmienia. Takie sytuacje będą się powtarzać w nieskończoność, jak długo waluta nie jest oparta o coś wymiernego i ograniczonego ilościowo, jak kruszec. A to aktualna fotka z Wenezueli:

Przepis na taką sytuację jest prosty. Należy zadłużyć kraj i posiadać budżet z dużym deficytem. Do tego należy obiecać możliwie dużo obywatelom, najlepiej darmowe usługi i sowite emerytury. Potem trzeba podatkami wypędzić przedsiębiorców i zamknąć im biznesy. I już, jest pełen sukces, pieniądze leżą na ulicy.

 

Share This Post

Demokracja

Model zakładania rodziny, który dawno już przeszedł do historii, polegał na tym, że mężczyźni molestowali seksualnie kobiety w miejscach pracy, w lokalach publicznych itp. W następstwie tego kobieta wybierała z kandydatów tego mężczyznę, który był pracowity, opiekuńczy, i mądrzejszy od niej, a następnie się mu oddawała, również w aspekcie podejmowania decyzji w rodzinie. Gdy mężczyzna mówił ‘skacz’ to kobieta miała tylko jedno pytanie – ‘z którego okna?’.

To podobno były straszne czasy. Obecnie model się zdemokratyzował. Obie osoby w związku mają takie same prawa i obowiązki i podejmują wspólne decyzje. Co jednak, gdy gdy zdania są przeciwne? Jak podjąć decyzję? Przez głosowanie? Tylko, że gdy głosy rozkładają się 1:1 to trzeba głosu przeważającego. Może należy liczyć też głoś kilkuletniego dziecka? Szczęście w nieszczęsciu większość rodzin w Polsce ma tylko jedno dziecko, więc to byłoby rozwiązaniem problemu.

Problem tyranii vs demokracji obowiązuje zarówno w najmniejszej komórce społecznej jaką jest rodzina, a także w skali całego państwa. Nad tym problemem zastanawiał się Arystoteles 2500 lat temu, pytania i argumenty w dyskusji były identyczne jak dziś. Już wtedy wiedziano, że demokracja prowadzi do bankructwa – zawsze wygrywa opcja wydawania więcej. A tyrania bardzo często prowadzi do strasznych patologii, od łagodnych w stylu naszej sanacji, po całkowicie odjechane, jak stalinizm. Dlatego wygrał pogląd, że lepiej powolne bankructwo w ramach demokracji niż prawie pewny zamordyzm. Ale bywa odwrotnie, tyran potrafi z ruin zbudować potężne państwo. Wystarczy, że do władzy dorwie się właściwa osoba, jak na przykład Mustafa Kemal Atatürk. Identycznie, jak głową rodziny jest odpowiedni mężczyzna i wspiera go oddana kobieta.

Jak to działa w praktyce widzimy dokładnie w dniu dzisiejszym. Oto mamy jeden artykuł prasowy “Putin gromadzi rezerwy finansowe. Szykuje się na wojnę czy kryzys?”. Otóż Putin jest doskonałym przywódcą państwa, szykuje się zarówno na wojnę, kryzys i całą resztę zagrożeń, jak dobry gospodarz szykuje się na niepogodę, nieurodzaj czy bezrobocie. (Warto tu zwrócić uwagę, że tych sprawności Putina zwyczajnie nikt nie rozumie, komentatorzy się z niego śmieją. Jakiś paranoik chyba, kupuje złoto zamiast świeżych, pachnących obligacji Włoch.)

A oto drugi artykuł “5 minut przemówienia, przynajmniej 35 mld zł na liczniku“. Druga strona medalu, demokracja pokazuje swoje najbardziej patologiczne oblicze – należy okraść część obywateli aby skorumpować ciemnotę, czyli największą grupę w każdym kraju.

Dlatego właśnie tak udane są rozwiązania pośrednie, na przykład monarchie konstytucyjne, gdzie król nie może w dowolny sposób okradać czy zabijać obywateli, ponieważ nie pozwala mu na to policja i sądy. Z drugiej strony monarcha nie zgadza się na zbankrutowanie kraju, bo skończy się to jego obaleniem i końcem dynastii. Innym rozwiązaniem jest ograniczenie uprawnionych do głosowania. W USA trzeba było płacić podatek od głosowania, który uniemożliwiał głosowanie ludziom z dna społecznego, którzy zawsze głosują za socjalizmem, a socjalizm zawsze kończy się upadkiem państwa i trupami na ulicach.

Niech sobie każdy dośpiewa, jak skończy się sytuacja, w którym mamy za sąsiada ogromne państwo, z potężnymi zasobami surowcowymi i sprawnym przywództwem, a my mamy przy władzy 70 letniego starucha – rozdawcę nieswoich pieniędzy.

Share This Post

Maciej Wróblewski

Linki do Gazety, które zwykle tu wrzucam, służą najczęściej do wyśmiewania redakcji. Zmyślane wywiady ze stockowymi fotkami, bez korekty, promowanie skrajnych lewaków to obecnie codzienność. Ale czasem zdarzają się wyjątki, jak choćby wywiad z p. Wróblewskim. Dobrze postawiona diagnoza, choć powiedział nieco za mało o długu publicznym. Do tego całkiem niezła recepta, choć też bez odniesienia do konieczności zbilansowania budżetów państw zachodnich. Polecam

Share This Post

Partia Wiosna okiem ekonomisty

Robert Biedroń ujawnił swój program w ramach nowo utworzonej partii Wiosna. O postulatach światopoglądowych nie będę się wypowiadać, choć te akurat popieram zdecydowanie bardziej, niż postulaty ekonomiczne. Przyjrzyjmy się bliżej temu, co proponuje Biedroń, a co ma związek z pieniędzmi. I chyba w większości przypadków będę posługiwał się copy-paste.

  • Gwarancja dostępu do lekarza w ciągu 30 dni, gwarancja dostępu do anestezjologa. Nierealne. Nie ma w Polsce tylu lekarzy, aby zapewnić darmową opiekę wszystkim potrzebującym. Nie ma w NFZ takich pieniędzy, by opłacić prywatne wizyty tym, którzy nie dostali się w ciągu 30 dni do darmowego lekarza.
  • Pokrywanie kosztów recept powyżej 200 zł miesięcznie. To jest ogromny wydatek dla budżetu, na który zwyczajnie nie ma pieniędzy.
  • Emerytura minimalna na poziomie 1600 zł. To jest ogromny wydatek dla budżetu, na który zwyczajnie nie ma pieniędzy.
  • Odejście od węgla, przejście na źródła odnawialne. Nie takie inwestycje nie będzie środków w budżecie państwa, tym bardziej, że dziura budżetowa po wydatkach społecznych będzie ogromna.
  • Podwyżka świadczeń dla osób niepełnosprawnych. Brak na to środków w budżecie.
  • Podwyżki dla nauczycieli. Brak na to środków.
  • Płaca minimalna w górę, co oznacza wzrost bezrobocia.
  • Rozszerzenie programu 500+, czyli wydawanie jeszcze większych pieniędzy, których nie mamy, na program, który jest nieskuteczny.

Reasumując mamy podane to, co wyborcy kochają – socjalizm. Ogromny program wydatków, który nawet nie jest oszołomski. Jest absurdalny i samobójczy dla budżetu i gospodarki. Dryf w stronę Wenezueli przyspiesza.

Podejmowane działania powinny być dokładnie odwrotne, skupione przede wszystkim na tworzeniu wolnej gospodarki, na wzrost przedsiębiorczości, na wzrost gospodarczy, i w końcu na wzrost bazy podatkowej.

Ale Polacy nie chcą usłyszeć ‘wstawaj o 6 rano i zasuwaj na swoim aż się zmęczysz wieczorem’. Polacy chcą opiekuńczego wujaszka, który im da to, co komuś zabierze (ale nie im). Kraj nad Wisłą jest obszarem, gdzie ciągle wierzy się w istnienie darmowego lunchu.

Wybory w Polsce zaczynają wchodzić na nowy poziom. Obietnice stają się absurdalne. Partia A proponuje 500, to partia B mowi, ze kapitalny pomysl, ale 1000, a partia C, ze oni dadza 5000, szaleństwo postępuje.

Dlatego ja nie widzę wielkiej przyszłości dla tego kraju. Za 20, 30 lat to będzie zbankrutowany kraj starych, schorowanych, roszczeniowych i rozgoryczonych ludzi.

Share This Post