Categories
Ekonomia

Wyjaśnienie

Nasz bank od pewnego czasu prowadzi wyjaśnienia dotyczące transakcji spółki, w tym wpłat gotówkowych. Dostał zestawienie raportów kasowych, które korespondują z ilością wpłacanej gotowki. Na co ze strony banku padło następujące pytanie (pisownia oryginalna):

Raport fiskalny dobowy – musi być generowany niezwłocznie po zakończeniu sprzedaży w danym dniu (proszę poprawić jeśli się mylę ) – teoretycznie, przy oficjalnych godzinach pracy wskazanych na ofic str internetowej  (9-17), Podmiotu – chwilę, po godzinnie 17. Na „kilku” raportach – widnieją godziny tj – po 18, przed 22. Proszę o wyjaśnienia.

Zwracam się z prośbą do Czytelników o pomoc w odpowiedzi na to pytanie, bo nic nie przychodzi mi do głowy.

Share This Post
Categories
Ekonomia

Prawo (jazdy) Tuska

Szerokim echem w Polsce odbiło się odebranie prawa jazdy Tuskowi, za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w stresie zabudowanej.

Przepis ten Platforma wprowadziła w życie w maju 2015, tuż przed przegranymi przez siebie wyborami parlamentarnymi.

Tusk popełnił najbardziej rozpowszechniony błąd wśród polityków na całym świecie, niezależnie od opcji. Otóż powszechnie jest ubieganie się o władzę z hasłami “ulżenia obywatelom”, po czym po wyborach dociska się im śrubę, szczególnie kierowcom i prywaciarzom, których to najbardziej nienawidzą politycy wszelkiej maści. Przy czym politycy ci zapominają, że sami kiedyś stracą władzę i będą przyciskani przez tą śrubę, szczególnie jeżeli będzie chcieli być kierowcami lub prywaciarzami.

Co najbardziej zabawne w całej tej sytuacji, Tusk w swoim tłicie napisał o nałożonej na niego karze: ” Adekwatna. Przyjąłem ją bez dyskusji.” Zabawność polega na tym, że stworzone przez niego przepisy uniemożliwiały wówczas odwołanie się od sankcji. Przepis nie przewidywał konstytucyjnego prawa do odwołania się od odebrania prawa jazdy. Więc gdyby go złapano na samym początku obowiązywania jego przepisu mógłby napisać: ” Nieadekwatna, ale przyjąłem ją bez dyskusji, bo przepisy które sam napisałem nie dają mi prawa do dyskusji.”

Zerknąłem na mapę, gdzie doszło do zdarzenia. Wiśniewo leży na trasie E77, łączącej Warszawę z Elblągiem czy Olsztynem. To taki częściowo już zapomniany koszmar komunikacyjny, jakże powszechny w czasach przed-autostradowych. Setki tysięcy pasażerów próbujących się przemieścić między dużymi miastami po wąskiej wstążce asfaltu, wijącej się od wsi do wsi. Po drodze pijacy, szaleńcy pchający się na czołówkę, konie, psy i koty, a także starowinki idące poboczem po zmroku ubrane w kolory maskujące, czerń i szarość. No i oczywiście łapanki drogowego gestapo, łapiące frajerów takich jak Tusk, najchętniej w miejscu gdzie jest mało zabudowań ale formalnie jest to obszar zabudowany.

Share This Post
Categories
Ekonomia

Wywiad na kanale Silver Star

Polecam obejrzenie wywiadu na kanale Silver Star Srebro Kobiecym Okiem

Share This Post
Categories
Ekonomia

Trudności na rynku złota

Listopad i grudzień od lat są najtrudniejszymi miesiącami dla dilerów, w tym również dla mojej firmy. Popyt jest zawsze wysoki przy ograniczonej możliwości zaopatrzenia w towar. Dostępność złota i srebra spada praktycznie z dnia na dzień, platyna jest praktycznie całkowicie niedostępna. Za parę tygodni będzie jeszcze gorzej, grudzień jest miesiącem urlopów, remontów parku maszynowego i wymiany stempli na kolejne roczniki.

Konsumenci całkowicie nie rozumieją problemu. Są przyzwyczajeni do tego, że wchodzą do spożywczaka i mogą sobie wybierać spośród dziesiątek rodzajów mąk czy jajek. Właśnie otrzymałem reklamację, w której klientka ma problem z tym, że dostała sztabkę złota firmy X a nie Y. My w firmie stajemy na głowie, aby zatowarować się i móc w ogóle oferować jakiekolwiek złoto, a klientka ma problem z tym, że to nie taki producent z listy LBMA, jakiego by chciała. Oczywiście, każdy ma prawo do narzekania czy wyboru, po prostu brak jest wiedzy, co się dzieje po naszej stronie.

Apeluję do klientów o cierpliwość lub branie tego, co akurat jest dostępne.

Spojrzałem na ofertę konkurencji. Z tego co widzę, większość radzi sobie z problemem w ten sposób, że ma po prostu wyższą cenę o jakieś 100-150 zł. W ten sposób mają mniej klientów, ale są w stanie opanować ilość zamówień przy ograniczonej ilości dostaw.

Teraz do tego przydałby się krach na rynku złota. Takie manipulacje zdarzają się co jakiś czas, w godzinie najmniejszego ruchu na rynkach ktoś otwiera zlecenia na parę miliardów dolarów. Oczywiście nigdy nie dowiadujemy się kto, jakoś najwyraźniej nikogo to nie interesuje. W każdym razie, w obecnej chwili, przy niskiej podaży złota taki spadek cen byłby doskonały dla tych, którym nie pasuje kupowanie złota przez drobnych inwestorów. Byłby to dla nich doskonały argument na zniechęcenie do ucieczki od papieru do złota: “zobaczcie, nie dajecie rady tego kupić, złoto to lipa, lepiej kupcie sobie jakieś instrumenty finansowe u nas”.

Share This Post
Categories
Ekonomia

Biznes Misja

Jest też wywiad w Biznes Misja

Share This Post
Categories
Ekonomia

Finansista

Zachęcam do obejrzenia całkiem fajnego wywiadu

Share This Post
Categories
Ekonomia

Jak się rżnie inwestorów na akcjach

Inpost zadebiutował na giełdzie w Amsterdamie. W tym samym czasie założyciel Inpostu R. Brzoska został pomówiony o unikaniu podatków i wyprowadzaniu pieniędzy ze spółki. Nie wiadomo ile jest prawdy w tych zarzutach, Brzoska odgraża się sądem.

Rzuca to jednak pewne światło na inwestowanie na giełdzie. Jak to jest, że ma się udział (akcję) w jakiejś spółce obracającej miliardami, zatrudniającej dziesiątki tysięcy pracowników i nie otrzymuje się żadnej dywidendy? Jaki jest sens inwestycji, skoro nie ma z niej żadnego zysku?

Fanboje giełdy odpowiedzą, że może kiedyś będzie dywidenda, a na razie jest inwestowanie w rozwój. Może tak będzie, a może nie, jest wiele firm obecnych na giełdzie dziesiątki lat, które złamanego grosza nie wypłacały, jakoś to ‘kiedyś’ nie może nadejść. Fanboje mówią też, że znajdą się kiedyś frajrzy, którzy odkupią od nas owe akcje. I ja na to odpowiadam: może tak, a może nie. Lepiej mieć co jakiś czas zdrową dywidendę.

A może prostszym wyjaśnieniem braku dywidend jest to, że w zarządzie firmy funkcjonuje jakaś osoba lub grupa osób, która umiejętnie wyprowadza zyski, w sposób podobny do tego, jaki zarzucono Brzosce? I po prostu na dywidendy nie zostaje już pieniędzy w spółce. Podejrzewam, że jest to powszechna praktyka, o której nie powie ci żaden doradca inwestycyjny.

Share This Post
Categories
Ekonomia

Rozkułaczanie po niemiecku

W Berlinie odbyło się właśnie referendum w sprawie wywłaszczenia funduszy posiadających duże ilości mieszkań na wynajem. To referendum wpisuje się we wszystkie lewackie referenda organizowane na całym świecie, które można porównać do demokratycznego głosowania stada wilków i owcy nad tym, co będzie jedzone na kolację. Dokładnie tak tu jest, tysiąc głosów pracowników funduszu, dziesięć tysięcy głosów ludzi potrafiących to zagadnienie zrozumieć i milion głosów za rozkułaczaniem Żyda.

Większość społeczeństwa nie zrozumie podstawowych faktów. Po pierwsze, pieniądze w funduszu nie należą do wąskiego grona bogatych Żydów, tylko do szerokiego grona Niemców z klasy średniej, którzy oszczędzają na emeryturę. Jeżeli odbierze się funduszowi aktywa poniżej ich wartości, to konkretni Niemcy będą okradzeni.

Po drugie, gdyby nie ów fundusz, to w miejscu inwestycji byłoby prawdopodobnie rżysko. Dzięki istnieniu funduszy jedni ludzie mogą oszczędzać pieniądze, inni mają pracę przy budowie domów, a jeszcze inni mogą w nich mieszkać.

Sytuacja przypomina mi nagonki różnego rodzaju w pierwszych latach istnienia PRL, o których wiele słyszałem. Nie tylko na kamieniczników, przez co słowo to nabrało pejoratywnego wydźwięku, ale również choćby na piekarzy i cukierników. To były biznesy niszczone w PRL na wszelkie sposoby, ponieważ ci podli piekarze i cukiernicy wstawali o 3 rano by pasożytować na ludzie pracującym miast i wsi, poprzez sprzedawanie im pieczywa, na czym mieli czelność się bogacić. I parafrazując klasyka Kononowicza, lepiej żeby nic nie było oprócz parszywego, czerstwego łże-chleba, niż gdyby jakiś prywaciarz miał się dorobić.

Socjalizm jest jak nowotwór. Rak pojawia się niepostrzeżenie w organizmie i rozwija się na otaczające tkanki, czasem skutkuje przerzutami w odległych organach. Jest bardzo trudny do zatrzymania i często powoduje śmierć. Identycznie jest z socjalizmem. Zaimplementowany do danego państwa zyskuje coraz więcej popleczników, którzy dają się uwieść propagandzie i nie zdają sobie sprawy z tego, że rozwiązania socjalistyczne nigdy nie działały w innych krajach, a w kolejnym doprowadzą wyłącznie do pogorszenia sytuacji. Ten postępujący trend jest bardzo trudno odwrócić i często prowadzi do całkowitego upadku danego państwa. Teraz w Niemczech rozkułaczono tych którzy mieli ponad 3000 mieszkań, za rok dotknie to tych którzy mają 100, ostatecznie w ogóle posiadanie jakiegokolwiek mieszkania może być nielegalne. Przecież mówi się, że “Mieszkanie prawem, a nie towarem”. W efekcie Berlin może wyglądać jak Wrocław, z obszczanymi klatkami schodowymi, spadającym tynkiem i urywającymi się balkonami, bo “Biednych ludzi nie stać na płacenie czynszów pokrywających koszty remontów”. Na wszystko można znaleźć racjonalne uzasadnienie i poparcie społeczne. Każdy totalitaryzm jest popierany przez wszystkich obywateli, a dla reszty jest emigracja, psychuszka albo szubienica.

Przykładem użytecznego idioty, kładącego podwaliny pod totalitaryzm, może być Rafał Chabasiński, felietonista “Bezprawnika”. Napisał on artykuł, w którym wychwala cenzurę. Czytałem to z głębokim niedowierzaniem. W kraju, który dosłownie przez setki lat walczył z cenzurą, początkowo carską i pruską, potem sanacyjna, następnie faszystowską i komunistyczną pojawia się facet, który na poważnie twierdzi, że dobrym jest powrót do kontroli środków przekazu. Jaki będzie kolejny totalitarny postulat Chabasińskiego? Strach się bać.

Dla antyszczepionkowców jest to doskonała wiadomość. Mają dowód spisku, który zamyka im usta. Najwyraźniej ktoś się boi dyskusji z nimi.

Dla twórców treści to katastrofa. Nie wiem, czy gdybym nie miał swojej domeny, to czy ten artykuł na FB / YT nie spowodowałby bana. Strach przed banem prowadzi u twórców do autocenzury, do unikania poruszania ważnych tematów.

A co w sytuacji, gdy jednak okaże się, że ktoś przeprowadzi badania, z których wyniknie, że któraś szczepionka jest szkodliwa? Takie rzeczy się zdarzają, miałem kolegę, który urodził się zdeformowany w związku z dopuszczeniem leku Talidomid. Co byłoby, gdyby wtedy zbanowano informację o skutkach używania tego leku, czy do dziś byłby stosowany? Jak mają się o tym dowiedzieć konsumenci czy weryfikujący go inni badacze, skoro publikacja takiej informacji jest zakazana?

Kto ma decydować, co może być publikowane o szczepionkach w mediach, a co nie? Jaka treść przejdzie do publikacji? Urzędnik w biurze na ulicy Mysiej? Jakiś algorytm? Nieznany nikomu człowiek, od decyzji którego nie można się odwołać? Kto miał zatarg z FB/YT ten wie, że wyrok jest ostateczny i nie ma żadnej apelacji.

I dalej, skoro poruszanie tematu szczepień ma podlegać usuwaniu to może warto rozszerzyć ban na inne tematy? Może na przykład tematy ekonomiczne trzeba usuwać? Albo mówienia krytycznych rzeczy o niektórych politykach, ale tylko o tych dobrych, oczywiście? Zresztą, chyba moje rozterki są spóźnione. Tacy na przykład Trudeau czy Macron są jak wiadomo po jasnej stronie mocy, a tacy na przykład Trump czy Korwin-Mikke po ciemnej.

Wszystkie fundamenty cywilizacji zachodniej są skrupulatnie i stopniowo niszczone. Prawo do posiadania własności prywatnej, prawo do prowadzenia działalności gospodarczej, prawo do wygłaszania swoich poglądów, prawo do poufności korespondencji i wiele innych. Talibowie wygrali nie tylko w Afganistanie, ten antywolnościowy trend bierze górę na całym świecie.

Share This Post
Categories
Ekonomia

Chiński syndrom

Nadszedł czas na straszenie gawiedzi i naganianie na złoto. Dawno tego nie było.

Od lat chińska gospodarka uchodziła za niezatapialną. Ostatnie spadki notowań spółek z branży edukacyjnej (spowodowane przez regulacje) oraz z branży budowlanej (spowodowane budowaniem pustostanów i bańką spekulacyjną) powodują obawy o stan chińskiej ekonomii. Kryzysy giełdowe lubią się rozlewać na całą gospodarkę. Tym bardziej, że Chińczycy mają na giełdzie ulokowane olbrzymie oszczędności i masowo na niej spekulują. A jesień sprzyja załamaniom giełdowym.

Krach na giełdzie kraju aspirującego do bycia nowym imperium spowodowałby spadki na wszystkich giełdach świata, a także gwałtowne umocnienie dolara i spadki cen surowców. Niepokojące spadki widać na palladzie i platynie. Niepokojącą oznaką jest to, że metale te na wykresach tanieją, ale jednocześnie stają się trudnodostępne w formie fizycznej. Zawsze widuję to zjawisko w niesprzyjających okolicznościach przyrody.

Warto wspomnieć o konsekwencjach rozerwania łańcucha dostaw. Gwałtowny wzrost cen frachtu i trudności w zdobyciu komponentów do produkcji dla Chin oznacza przestoje produkcyjne. Dla Zachodu oznacza to potężny impuls inflacyjny. Na przykład skoro produktu za $100 nie ma od ręki i w wystarczającej ilości w hurtowni w NY, to pojawia się skłonność podniesienia ceny przez dostawców i jednocześnie chęć zapłacenia więcej przez kupujących w ramach myślenia “nie chcę czekać, wolę zapłacić więcej i mieć od ręki”. Przesuwa się równowaga podaży i popytu, podstawowe prawo ekonomiczne, które kształtuje ceny.

Z drugiej strony pojawia się szansa dla przemysłu UE i US. Skoro dostawy z Azji są drogie i ograniczone, to warto rozważyć przeniesienie najłatwiejszej i najbardziej potrzebnej produkcji do UE czy US.

Globalizacja była paradygmatem obowiązującym od dekad. Rozważania o załamaniu czy odwróceniu globalizacji były nie do pomyślenia, tak samo jak nie do pomyślenia jest dziś rozważanie odejścia od dolara jako waluty rezerwowej, czy od węgla jako głównego surowca energetycznego w Polsce. A tymczasem nie trzeba wojny, zwykły wzrost cen frachtu spowodował zachwianie globalizacją czyniąc handel międzynarodowy i eksport fabryk mniej opłacalnymi.

Chciałbym podkreślić, nie przekonuje mnie żadna z teorii, która próbuje tłumaczyć te wzrosty cen. Gdyby miałoby to być spiętrzenie zaległości w wysyłkach po lockdownie, to zjawisko to miałoby przejściowy charakter i już dawno byłoby rozładowane. Zdolności przewozowe światowej floty handlowej nie były wykorzystane w całości i miały zapasy mocy przewozowych, które byłyby w stanie rozładować zatory. Tymczasem zjawisko ma charakter trwały, co widać na tym wykresie:

$11000 za wysyłkę kontenera z Chin do Los Angeles !

Ameryka i Polska mają podobną politykę stóp procentowych i podobne tempo szmacenia waluty, co nazywamy inflacją. Z tym, że w razie zaistnienia Chińskiego syndromu dolar będzie się umacniał jako bezpieczna przystań, spadnie inflacja i będzie można utrzymać politykę zerowych stóp procentowych. W Polsce przeciwnie, panika skutkowałaby ucieczką od złotówki, wzrostem cen walut obcych i wzrostem inflacji. Dalszy brak reakcji banku centralnego i brak interwencyjnego podniesienia stóp procentowych byłby wejściem na ścieżkę turecką, a może i argentyńską. Z kolei podniesienie stóp procentowych to rzeź rynku nieruchomości i recesja.

Wracając do wspomnianego na wstępie złota, Chiński syndrom spowodowałby to co zwykle, czyli wysoką zmienność cen kruszcu wyrażonych w dolarze, a w złotówce wzrost cen. Mielibyśmy także ponowną falę ograniczonej dostępności. A dla naszej firmy pewnie klientów pytających czemu nie ma krugerrandów, skoro zawsze były, i czy można zrobić cenę z zeszłego piątku.

Share This Post
Categories
Ekonomia

Filmiki

Polecam obejrzenie dwóch ciekawych filmików:

Share This Post