Category Archives: Polityka

Szczyt

Jak wiadomo, każdy Polak zna się na 3 rzeczach:

– jak można było wygrać kampanię wrześniową

– jak doprowadzić reprezentację narodową do finałów mundialu

– w jaki sposób prowadzić politykę w Polsce

Jako, że w ekonomii nie dzieje się nic ciekawego, postanowiłem wypowiedzieć się na temat, na którym się najbardziej nie znam z tej listy, czyli o polityce. I to z całą świadomością, że wszyscy czytelnicy się ze mną nie zgodzą, wyrażą oburzenie lub zostawią zwykłe bluzgi w komentarzach. Ponieważ każdy Polak ma swoje odrębne, jedynie słuszne zdanie na 3 powyższe tematy, a wszyscy inni całkowicie się mylą.

Ludzki umysł lubi dostrzegać sprawy liniowo, odnajdywać i ekstrapolować trendy. Łączyć kropki. Coś rosło, więc większość ludzi będzie przewidywać nieustanny wzrost. Kompletnie poza wyobrażeniem większości są procesy wykładnicze i zrozumienie prawdopodobieństwa. Tymczasem w naturze najczęściej mamy do czynienia z wykresem parabolicznym. Coś sobie rośnie, osiąga szczyt i spada. Tak jest z każdym biznesem, z każdą religią i z każdym życiem człowieka. Są narodziny, szczyt i śmierć.

Wygląda na to, że ostatnie wybory określiły szczyt potęgi Pisu. Teraz będzie już tylko jazda w dół. Stracili senat, co kompletnie pokrzyżowało ich plany i jest w stanie pohamować zapędy dyktatorskie. Za rok przegrają wybory prezydenckie, które wygra MKB. Nie sprzyja też wiek Jarka, który skończył niedawno 70 lat i raczej nie będzie młodnieć.

Kaczyński jest oczywiście geniuszem, i nie mówię o tym sarkastycznie. Może nie zna się na komputerze i nie umie internetu, nie potrzebuje prawa jazdy i nie używa kobiet, ale wybitnie czyta umysły Polaków. Idealnie zhakował demokrację, korumpując Polaków ich własnymi pieniędzmi. Odczytał i wykorzystał nastroje ksenofobiczne, homofobiczne i klerykalne. Żałosny, mały, zgorzkniały, ale genialny starzec trzyma za mordę 35 milionowy naród.

Jako, że się nie znam na polityce, nie od razu zrozumiałem co się dzieje w wieczór wyborczy. Jarek był wyraźnie niezadowolony, co wydało mi się dziwne, jako że przecież wygrał wybory. Składałem to na karb typowego dla niego zgorzknienia, gdy tymczasem on rozumiał już wtedy, że nie tylko nie ma większości sejmowej potrzebnej do obalenia veta, ale również stracił senat. No i jak wiemy z książek i przekazów historycznych, każdy dyktator pamięta też o swoim wieku i wlicza to w swoje kalkulacje.

Jest jednak za wcześnie by otwierać szampana. To, że MKB rozszarpie Dudę w czasie kampanii prezydenckiej jest marnym powodem. Ani to, że Duda jest taki żałośnie zabawny, bo naprawdę uważa, zresztą tak jak jego poprzednik, że jest doskonałym prezydentem. I to, że tak jak jego poprzednik, boleśnie zderzy się z realiami.

Nie do wiary, jak wygrana w wyborach odrywa od rzeczywistości, jest to zjawisko psychiatryczne. W polskim internecie nie mówi się o tym fenomenie za dużo, ale jak ktoś potrafi w inne języki, to może się dowiedzieć co to jest illeism, na przykład tu. A tu można zobaczyć, jak taki pierdolec się objawia:

Jakie wybory nie będą, w Polsce zawsze wygra partia socjalistyczno-klerykalna, z naciskiem na socjalistyczna. Inaczej być nie może, jest to konieczność dziejowa jak u Marksa. Wynika ona z tego, że średni wiek wyborcy to 53 lata i będzie tylko rosnąć! Co może myśleć człowiek w tym wieku? Tylko to, żeby jak najszybciej przejść na jak największą emeryturę, a szczegółami dotyczącymi skąd wziąć na to pieniądze niech się zajmą politycy. Niestety, mało jest tak pewnych rzeczy na świecie jak to, że czeka nad dryf w kierunku Wenezueli.

Share This Post

Namaszczenie

W ramach zbliżających się wyborów kilka razy zapytano mnie na kogo bym zagłosował. Otóż jest to Klaudia Jachira, startująca z warszawskiej listy KO. Powody są proste. Jest to jedyna kandydatka o poglądach wolnościowych, zarówno ekonomicznych jak i światopoglądowych. Cała reszta to socjaliści.

Dodatkowo Klaudia ma poglądy antyklerykalne. Mam wrażenie, że jest to jedyna osoba w tym kraju, która widzi jak destrukcyjny wpływ na kraj mają watykańskie pasożyty. Z przyjemnością obserwuję przerażenie PISsu, przejawiające się w skowycie telewizyjnym, w szczuciu i nawoływaniu do wycofania się z wyborów. Moja kandydatka premierem pewnie nie zostanie (w tym sejmie), ale ma szansę punktować na sali sejmu oszołomów z tej socjalistyczno-klerykalnej bandy.

Share This Post

Ustawa 447, czyli trup w szafie

W szafie polskiej polityki znajduje się trup, który zaczyna coraz gorzej pachnieć i wyleci z tej szafy z wielkim hukiem zaraz po wyborach. Mowa o żydowskich roszczeniach za nieruchomości należące do zamordowanych Polakach-żydach, przejęte przez PRL po wojnie i w dużej mierze od razu przekazane Polakom-katolikom.

Z punktu widzenia prawnego, sprawa jest jasna. Obywatele Polscy dowolnego wyznania, którzy zginęli w czasie wojny, mogli mieć spadkobierców lub nie. Jeżeli mieli spadkobierców, to mieli oni prawo ubiegać się o spadek. Jeżeli nie mieli spadkobierców, to ich mienie przechodziło na rzecz Skarbu Państwa. W przypadku obywateli III Rzeszy, żywych czy martwych, żydów lub wyznawców innej religii, ich majątek był konfiskowany.

W punktu widzenia moralnego, sprawa nie do końca jest jasna. Faktem jest, że Państwo Polskie i jego obywatele wzbogacili się na Holocauście. Ale z drugiej strony, równie niesprawiedliwe byłoby przekazywanie tych nieruchomości czy odszkodowań za nie żydom innej narodowości.

I tutaj dochodzimy do “twistu”, który polega na tym, że większość żydów, którzy przeżyli wojnę była narodowości niemieckiej, austriackiej, a także francuskiej, angielskiej czy rosyjskiej. Mieli czas na ucieczkę za ocean albo znajdowali się poza frontem. Polscy żydzi nie mieli tego czasu. Większość ofiar Holocaustu stanowili Polacy. I mamy taki oto “twist”, że potomkowie Niemców czy Austriaków, czyli narodu mordującego, najprawdopodobniej wzbogacą się na Polakach, potomkach ofiar ich ziomków.

I tak na marginesie, to właśnie pochodzenie narodowe tłumaczy nienawiść żydów wobec Polaków. Generalnie Niemcy, Austriacy i Rosjanie, niezależnie czy żydzi czy chrześcijanie, nienawidzą Polaków. Tak więc ich potomkowie mieszkający z USA czy Izraelu kultywują nienawiść do Polaków, tak jak Polacy kultywują nienawiść do żydów, choć nie widzieli się nawzajem już od 2 pokoleń.

Skąd takie przekonanie, że żydom się uda? Z case banków szwajcarskich, do której przygrywka była taka sama jak dziś widzimy w ustawie 447. W 1995 żydzi złapali za jaja Szwajcarów tak mocno, że ci wypłacili 1,45 mld USD. Nie ma powodu sądzić, że żydzi będą się cackać z Polakami bardziej niż ze Szwajcarami. Jest wiele narzędzi prawnych i medialnych, żeby rzucić rząd RP na kolana. Tak więc apeluję do premiera Morawieckiego, o zorganizowanie rezerwy w budżecie na wypłatę tych odszkodowań. A może każda nieruchomość w Polsce powinna zostać sprawdzona w księgach wieczystych, i jeżeli nagle magicznie w 1946 roku znika z niej żydowskie nazwisko a pojawia się katolickie, to powinien zostać wystawiony rachunek obecnym właścicielom?

Share This Post

Demokracja

Model zakładania rodziny, który dawno już przeszedł do historii, polegał na tym, że mężczyźni molestowali seksualnie kobiety w miejscach pracy, w lokalach publicznych itp. W następstwie tego kobieta wybierała z kandydatów tego mężczyznę, który był pracowity, opiekuńczy, i mądrzejszy od niej, a następnie się mu oddawała, również w aspekcie podejmowania decyzji w rodzinie. Gdy mężczyzna mówił ‘skacz’ to kobieta miała tylko jedno pytanie – ‘z którego okna?’.

To podobno były straszne czasy. Obecnie model się zdemokratyzował. Obie osoby w związku mają takie same prawa i obowiązki i podejmują wspólne decyzje. Co jednak, gdy gdy zdania są przeciwne? Jak podjąć decyzję? Przez głosowanie? Tylko, że gdy głosy rozkładają się 1:1 to trzeba głosu przeważającego. Może należy liczyć też głoś kilkuletniego dziecka? Szczęście w nieszczęsciu większość rodzin w Polsce ma tylko jedno dziecko, więc to byłoby rozwiązaniem problemu.

Problem tyranii vs demokracji obowiązuje zarówno w najmniejszej komórce społecznej jaką jest rodzina, a także w skali całego państwa. Nad tym problemem zastanawiał się Arystoteles 2500 lat temu, pytania i argumenty w dyskusji były identyczne jak dziś. Już wtedy wiedziano, że demokracja prowadzi do bankructwa – zawsze wygrywa opcja wydawania więcej. A tyrania bardzo często prowadzi do strasznych patologii, od łagodnych w stylu naszej sanacji, po całkowicie odjechane, jak stalinizm. Dlatego wygrał pogląd, że lepiej powolne bankructwo w ramach demokracji niż prawie pewny zamordyzm. Ale bywa odwrotnie, tyran potrafi z ruin zbudować potężne państwo. Wystarczy, że do władzy dorwie się właściwa osoba, jak na przykład Mustafa Kemal Atatürk. Identycznie, jak głową rodziny jest odpowiedni mężczyzna i wspiera go oddana kobieta.

Jak to działa w praktyce widzimy dokładnie w dniu dzisiejszym. Oto mamy jeden artykuł prasowy “Putin gromadzi rezerwy finansowe. Szykuje się na wojnę czy kryzys?”. Otóż Putin jest doskonałym przywódcą państwa, szykuje się zarówno na wojnę, kryzys i całą resztę zagrożeń, jak dobry gospodarz szykuje się na niepogodę, nieurodzaj czy bezrobocie. (Warto tu zwrócić uwagę, że tych sprawności Putina zwyczajnie nikt nie rozumie, komentatorzy się z niego śmieją. Jakiś paranoik chyba, kupuje złoto zamiast świeżych, pachnących obligacji Włoch.)

A oto drugi artykuł “5 minut przemówienia, przynajmniej 35 mld zł na liczniku“. Druga strona medalu, demokracja pokazuje swoje najbardziej patologiczne oblicze – należy okraść część obywateli aby skorumpować ciemnotę, czyli największą grupę w każdym kraju.

Dlatego właśnie tak udane są rozwiązania pośrednie, na przykład monarchie konstytucyjne, gdzie król nie może w dowolny sposób okradać czy zabijać obywateli, ponieważ nie pozwala mu na to policja i sądy. Z drugiej strony monarcha nie zgadza się na zbankrutowanie kraju, bo skończy się to jego obaleniem i końcem dynastii. Innym rozwiązaniem jest ograniczenie uprawnionych do głosowania. W USA trzeba było płacić podatek od głosowania, który uniemożliwiał głosowanie ludziom z dna społecznego, którzy zawsze głosują za socjalizmem, a socjalizm zawsze kończy się upadkiem państwa i trupami na ulicach.

Niech sobie każdy dośpiewa, jak skończy się sytuacja, w którym mamy za sąsiada ogromne państwo, z potężnymi zasobami surowcowymi i sprawnym przywództwem, a my mamy przy władzy 70 letniego starucha – rozdawcę nieswoich pieniędzy.

Share This Post

Ersatz demokracji

W krajach peryferyjnych jakość produktów i usług jest znacząco niższa. Powietrze, grunt i woda są skażone. Jedzenie jest dużo bardziej kiepskie. Proszek do prania mniej pierze. Paliwa silnikowe mają mniejszą kaloryczność. Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Nawet papier toaletowy jest węższy i łatwiej go przebić palcem – wtedy można się dosłownie przekonać o gównianej jakości w kraju II świata.

Demokracja dostarczana w Polsce też jest drugiej jakości. Istnienie list krajowych powoduje, że wybory ograniczają się tylko i wyłącznie do wyłonienia wygrywającej partii, na czele której stoi jakiś tam kacyk, Kaczyński, Miller czy inny Tusk. Jasna sprawa, przywódcy I świata w ten sposób upraszczają sobie robotę. Nie trzeba dogadywać się z grupą polityków, tylko z jednym politykiem, który wdroży zawarte ustalenia.

Znamienne jest również unikanie referendum. W oczach polityków Polacy są dość mądrzy by ich wybierać, ale natychmiast okazują się debilami, jeżeli mieliby sami podejmować decyzje. Słyszałem wypowiedz jakiegoś polityka, że Polacy są tak głupi, że gdyby pozwolić im na referendum, to całkowicie znieśli by podatki. Za to polscy politycy są tak mądrzy, że co rok generują nam deficyt budżetowy i nie są w stanie stworzyć sprawnie działającej służby zdrowia czy systemu emerytalnego.

Zbliżają się wybory uzupełniające w USA, w związku z czym na mejla przyszła karta wyborcza, żeby można się było z nią spokojnie zapoznać w domu. Tu ją wrzucam.  Czy jako wyborca w RP dostajesz kartę wyborczą w mejlu? Dlaczego?

Pytań referendalnych jest 17. Pytania dotyczące zmian lokalnej konstytucji omówione są szerzej tu. Nie są to jakieś ogromnie ważne tematy, takie rzeczy głosuje się w czasie pełnych wyborów parlamentarnych. Ale jednak jakieś pytania są. Dlaczego w Polsce takich pytań w ogóle się nie zadaje?

I ostatnie pytanie. Jest tak dużo różnych mediów w Polsce. Niektóre reklamują się jako bardzo narodowe i bardzo patriotyczne. Dlaczego tak dużo straszy się ludzi zamordyzmem w Korei czy w Rosji, a nikt nie pokazuje przykładów pozytywnych, jak się żyje w normalnym kraju, tak jak właśnie to zrobiłem w tym wpisie?

Domyślam się, że część polityków musi mieć w nocy koszmary. Na przykład takie, że ktoś nie wyłączy mikrofonu. Albo ktoś ich kiedyś osądzi. Że wyborcy będą mogli łatwo tworzyć referenda w sieci i na nie głosować, wynajmując polityków nie do decydowania za nas, ale do wdrażania podjętych przez nas decyzji. Albo system się zmieni na “płynne wybory”, czyli wyborca loguje się na swoje konto w necie i jednym kliknięciem zmienia polityka, którego popiera. Co miesiąc głosy są zliczane, skompromitowanym politykom się dziękuje, na ich miejsce wskakują inni.

Share This Post

Wybory 2018

Większość rozsądnych ludzi jest zgodna co do tego, że demokracja w obecnej formie jest czystą kpiną. Oddaje się władzę w ręce ludzi, którzy są dobrzy tylko w jednej rzeczy – w zdobywaniu głosów wyborców. Natomiast niekoniecznie sprawnie zarządzają krajem i prowadzą go w dobrym kierunku. I niekoniecznie kierują się dobrem ogólnym, a częściej napchaniem własnej kieszeni.

Obejrzałem dzisiejsze wydanie wiadomości w telewizji reżimowej. Akurat trafiłem na doniesienia o wyprawie GITD do papieża, a zaraz z nią na falę oczerniania opozycyjnych samorządowców. Mam już swoje lata, dlatego pamiętam Dziennik Telewizyjny z czasów Jaruzelskiego. Odniosłem wstrząsające wrażenie deja vu. Ten charakterystyczny, gebelsowki, szczekający ton głosu, czytający rewelacje o pielgrzymujących funkcjonariuszach i skorumpowanych politykach… Tylko kolor mundurów nieco się zmienił, jeździ się do Watykanu, a nie do Moskwy, natomiast sama narracja jest taka sama.

Nagonka polityczna też jest niezmiernie podobna. Zamiast prezentowania powielaczy i dolarów wysłanych przez rewizjonistów z Bonn, widzimy kompromitujące materiały o samorządowcach. Ktoś z nich przeklina, inny ma kochankę, podobno coś tam sprzedali za półdarmo … wyroków za te rzekome malwersacje jeszcze nie ma, sądy są jeszcze niepokorne, ale niedługo będą.

Sam niechętnie legitymizuję władzę swoim głosem. Ale skoro tej władzy tak zależy na oczernieniu opozycji, to utwierdza mnie to na stanowisku, że warto iść zagłosować. Tak jak większość obywateli olewam stalinowsko-hitlerowski obowiązek meldunkowy, więc zarejestrowałem się zdalnie do wyborów w serwisie ePUAP. I będę skreślał jak szalony.

Share This Post

Brexit, pół roku przed

Już mnie boli brzuch od jedzenia popkornu. Przez ostatnie półtora roku obserwuję nieudane próby dogadania się UK z UE. Czeka mnie jeszcze pół roku spektaklu, a potem, jak mawiają Arabowie w Paryżu, grande finale.

Mamy do czynienia z negocjacjami. Każda ze stron ma jakiś swój cel. Brytole chcą ugrać jak najwięcej: przestać płacić składki do UE, mieć dostęp do wspólnego rynku i zachować prawo angielskich emerytów do mieszkania na południu UE (ale nie dopuszczać pracowników z UE na swój rynek pracy). Do tego dziesiątki tysięcy drobnych tematów, począwszy od latania samolotów z UK do UE, poprzez stosowanie się do ogromnej liczby umów i regulacji unijnych, aż do tematu granicy lądowej z IRL. Parę dekad integracji spowodowało istnienie dziesiątek tysięcy współzależnych regulacji prawnych. I, co zabawne, Brytole myśleli, że będzie tak jak zwykle w dyplomacji, powiedzą “skacz”, a druga strona spyta “a z którego okna?”.

Ale nie tym razem. Przywódcy Unii mają jeden główny cel: upokorzyć Brytoli i nie dopuścić do miękkiego Brexitu. To byłaby lekcja dla wszystkich pozostałych krajów, czym grozi wyjście z UE. W szczególności ważna lekcja dla prawaków z Polski i propagandy mówiącej o “wstawaniu z kolan”. Wojna secesyjna jest dziś niepotrzebna, wystarczy odciąć gospodarkę danego kraju od obrotu z UE i mamy piękny, laboratoryjnie wyhodowany przykład wielkiej recesji. Galopująca dewaluacja lokalnej waluty i wynikła z tego inflacja. Wzrost stóp procentowych jako podłoże do spadku konsumpcji i recesji. Do tego cały ten towar na rynek EU niemożliwy do wysłania na kontynent i produkujących go ludzi, których trzeba zwolnić, aby napędzić recesję…

Gospodarka oparta na samowystarczalności jest świetnym pomysłem, gdy dany kraj zużywa na przykład milion aut rocznie oraz 100 milionów ton zboża, i dokładnie tyle produkuje. Ale produkując 5 milionów aut przy potrzebach na poziomie 1 miliona, oraz zużywając 100 ton zboża przy produkcji 20 milionów ton zerwanie stosunków gospodarczych i ograniczenie wymiany handlowej prowokuje ogromne problemy gospodarcze. Brytole ośmieszają się podchodząc do negocjacji z nastawieniem roszczeniowym. Ich pozycja negocjacyjna jest tak słaba, że powinni od razu spotkać się w wagonie Compiègne i zadeklarować “błagamy, podpiszemy wszystko co chcecie”.  Biedni głupcy, jeszcze tego nie rozumieją, że nie tylko mają przystawiony pistolet do głowy, ale również, że sami go sobie przystawili.

Pamiętacie, jak w dokładnie 6 lat temu ostrzegałem, że trzeba się zabezpieczyć i przyjąć obywatelstwo kraju, w którym się mieszka? Pamiętacie dyskusję, czy warunki życia Polaków za granicą się pogorszą? Okazuje się Słomski znowu miał rację, jak przez zdecydowaną większość czasu. Bez lokalnego paszportu mogą was wyrzucić z UK czy dowolnego innego państwa UE z dnia na dzień, nawet jeżeli rodzice was tam przywieźli w wieku niemowlęcym. Choć niewykluczone, że sytuacja etniczna i ekonomiczna tak się zmieni, że sami będziecie chcieli wracać do Polski.

Share This Post

Kto czyta blogi

Pod ostatnim wpisem rozgorzała dyskusja na temat wywierania wpływu na różnych portalach. I czy jest sens robić propagandę na małych blogach o akwarystyce.

Bardzo często otrzymuje propozycje współpracy, które jak widać po braku wpisów sponsorowanych standardowo odrzucam. Najczęściej są to oszukańcze struktury oparte na ‘forexie’. Z ofert wynika, że można dostać spory procent wpłat ofiary zwerbowanej w sieci i tak wysoka prowizja jest możliwa tylko w scenariuszu, w którym ofiara traci wszystko co włożyła. Nigdy tak nisko nie upadłem, aby reklamować oszustów, ale na sąsiednich blogach często widzę, że autorzy mają mniej skrupułów i korzystają. Inny przykład to reklamy legalnych instytucji, też płacących duże sumki. Przykładem sprawnego zarabiania na nich niech będzie łysy kolega piszący o tym jak oszczędzać pieniądze. Całkiem sprawienie zarabia miliony na prowizjach od instytucji finansowych, sprzedających na jego blogu na przykład lokaty straceniowe. Nie oszczędnościowe, a straceniowe, ponieważ po zapłaceniu podatku Belki odsetki nie pokrywają inflacji, więc na lokacie się traci. Zarabia tylko on i bank.

Nie ma dziś tak małej niszy, której nie warto zagospodarować. Nawet taki niszowy blog jak ten, dziennie odwiedzany tylko przez 1000 unikalnych IP, bywał uznawany przez forexowych przekręciarzy i reklamowych ściemniaczy za warty skorumpowania. Jest tak dlatego, że choć ilość odwiedzających jest kilkaset razy mniejsza niż zwykłym blogu celebryckim czy plotkarskim, to jednak odwiedzający specjalistyczne blogi mają kilkaset razy większy wpływ na rzeczywistość niż czytelnicy Pudelka.

Warto zwrócić uwagę, że marketing szeptany pojawia się w każdym możliwym miejscu, gdzie tylko ktoś zagląda. Skoro reklamuje się pralki gdzie tylko się da, nie wierzę, że nie reklamuje się danych poglądów politycznych. Dowodem na to, że polskie służby specjalne interesują się blogami i forami jest to, że użytkownicy forów i facebookowych grup detektorystów są budzeni o 6 rano, gdy tylko pochwalą się w sieci znalezieniem lub posiadaniem czegoś, co można podciągnąć o ustawę o broni i amunicji. Stara niezbita spłonka albo destrukt karabinu i trzepanie chaty pewne jak w banku. A zwykle przy okazji kulsony znajdują coś więcej, na przykład monetę 1 kopiejka z 1881 roku i powodzenia w udowodnieniu, że legalnie posiadana, a nie skradziona z pola. Kulsony wymagają dowodu wypłaty z banku… Dlaczego tak brzydko nazywam kulsonów? Ma tak każdy, kto próbuje coś załatwić, na przykład zgłosić kradzież roweru. Dopóki nie ma poważnych spraw, takich jak wspomniane zardzewiałe naboje, 0,1 g zioła w fifce lub koszulka na pomniku, to kulsony umarzają sprawę, o ile w ogóle chcą przyjąć zgłoszenie.

W czasach intensywnych przekrętów vatowych na granulatach kruszców widziałem w logach dużo wejść służb skarbowych, zwyczajnie dlatego, że w google wyskakiwały im moje wpisy. Po aferze Amber Gold na chwilę wzmożyła się obecność służb wszelkiego rodzaju. Wtedy przyglądano się wszystkim, którzy mieli cokolwiek wspólnego ze złotem. Ale skoro blog nie uchodzi uwadze reklamodawców to jestem przekonany, że nie uchodzi on również uwadze służb, zarówno naszych, jak i ich. I całkiem prawdopodobne jest, że mamy tu jakiegoś cyber-tituszkę, który wrzuca prorosyjskie komentarze raz na jakiś czas.

Share This Post

Dywizjon wyklęty

Obok mojego biura znajduje się billboard. Jest na wysokości płotu, wprost przy ulicy, więc łatwo o bezpośredni dostęp i wandalizm. Rzadko do tego dochodzi, mimo, że prezentowane treści często są drażniące lub absurdalne. Niedawno reklamowany był tam film “Czego życzy sobie kobieta“. To był właśnie przykład drażniącego i absurdalnego przekazu – nie sądzę, aby scenarzyści byli w stanie odpowiedzieć na to odwieczne pytanie… Ale niedawno pojawił się w tym miejscu billboard reklamujący film o Dywizjonie 303 i został od razu zdewastowany:

Można mieć różny stosunek do Żołnierzy Wyklętych. Komuś może nie pasować major Łupaszko. Pasuje mu żołnierz niemiecki, mordujący cywilów w ilości hurtowej, albo sowiecki, też mocno zezwierzęcony, ale Łupaszko nie, bo podobno spacyfikował jakąś wioskę. Jestem w stanie to zrozumieć, może akurat ktoś z przodków był przypadkową ofiarą podziemia niepodległościowego.

Ale atak na Dywizjon 303, choćby taki w postaci wandalizmu, nie mieści mi się w głowie. To była zupełnie jasna sytuacja, garstka facetów z Polski zaciekle atakowała żołnierza wroga, który mordował bezbronnych cywilów nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Nie ma się do czego przyczepić. A jednak komuś plakat był nie w smak.

Czasami jestem krytyczny w stosunku do najróżniejszych zjawisk spotykanych w Polsce. Jest to jednak krytyka pozytywna, ma na celu pokazanie słabych stron i problemów, tak by dało się je poprawić. Propaganda sukcesu gdy go w rzeczywistości nie ma kończy się jak Kampania Wrześniowa, bolesnym zetknięciem z rzeczywistością. Tak więc narzekać trzeba.

Ale zniszczenie plakatu to nie pozytywizm. Wytłumaczenie powyższego aktu wandalizmu jest następujące: jest w Polsce grupa ludzi, która po prostu nienawidzi tego kraju. Może są po prostu życiowymi nieudacznikami. Albo wyssali nienawiść z mlekiem matki, pracownicy SB?

W każdym kraju są tacy ludzie, z nich werbuje się szpiegów i dywersantów. Tacy przegrani ludzie wypłynęli zaraz po wojnie, jako tzw. “utrwalacze władzy ludowej”. To byli często kryminaliści, ludzie bez wykształcenia, alkoholicy i każdy rodzaj patologii, jaką można sobie wyobrazić. Przed wojną siedzieli w więzieniach, w czasie wojny byli szmalcownikami lub złodziejami, po wojnie wprowadzali ustrój sowiecki.

Dziś także taki niewidoczny element jest wśród nas. Można ich łatwo spotkać na spotkaniach Partii Razem. Czytają felietony Fejfera i Springera w Gazecie Wyborczej,  lajkują posty Magazynu Porażka. Czekają na swój wielki moment, gdy porządek konstytucyjny w Polsce do końca się zawali, może z pomocą “zielonych ludzików”, jakich można spotkać pod każdym sklepem z demobilem w Rostowie. Wtedy w końcu ich kariera rozbłyśnie, z miejsca w społeczeństwie jakim nie można nazwać inaczej niż kloaką, na posady typu “губернатор”.

Share This Post