Category Archives: Ekonomia

Amerykańskie monety bulionowe

Zapraszam do lektury kolejnego gościnnego wpisu będącego przewodnikiem po najbardziej znanych (i nieco mniej rozpoznawalnych) mennicach świata.

Kraj: USA

Mannica:
U.S. Mint
United States Mint Headquarters
801 9th Street, N.W.
Washington, DC 20220-0012
Rok założenia: 1792

Moneta: Gold Eagle, American Buffalo, Double Eagle

Wprowadzenie

U.S. Mint powstała pod koniec XVIII wieku. W czasie panowania „gorączki złota” przeżyła swój rozkwit, tworząc potężną sieć oddziałów małych mennic, punktów skupu, oceny oraz obróbki kruszcu. Obecnie U.S. Mint posiada 6 jednostek, wliczając budynek zarządu.

Do dziś rynek złota w USA jest jednym z największych na świecie, a według oficjalnych danych Stany posiadają największe na świecie rezerwy kruszcu (8 133,5t stan na 2018 r.).

Historia

U.S. Mint została powołana do życia 2 kwietnia 1792 roku, na mocy Coinage Act. Przed wojną o niepodległość Stanów Zjednoczonych (1775-1783), na terenie USA posługiwano się walutami obcymi, ponadto popularna była wymiana barterowa. Na pierwszą siedzibę mennicy Kongres wybrał Filadelfię, a na jej czele stanął, powołany przez prezydenta Georga Waszyngtona, naukowiec David Rittenhouse. Coinage Act zakładał produkcję następujących rodzajów monet: half cent, cent wybijane z miedzi, half dime, dime, quarter, half dollar, dollar, wybijane ze srebra oraz quarter eagle ($2.50), half eagle ($5), oraz eagle ($10), wybijane ze złota. Pierwsze monety zostały wybite w 1793 roku, były to centy w ilości 11 178 sztuk.

„Gorączka złota”, która rozpoczęła się na początku XIX wieku, w Północnej Karolinie oraz Georgii sprawiły, że produkcja monet w Filadelfii osiągnęła maksimum wydajności i konieczne okazało się otworzenie nowych oddziałów. W 1835 Kongres zatwierdził otwarcie oddziałów w Charlotte (przetwarzanie złota), Dahlonega (przetwarzanie złota), oraz w Nowym Orleanie (przetwarzanie złota i srebra). Działanie wspomnianych jednostek zaburzyła Wojna Secesyjna doprowadzając do zamknięcia Dahlonega. Charlotte i Nowy Orlean działały do 1819 oraz 1842. Wraz z ekspansją poszukiwaczy złota na zachód, transport złota do Filadelfii, w celu przetwarzania kruszcu na monety, okazał się czasochłonny oraz ryzykowny, dlatego, w 1854 otwarto odział w San Francisco.

„Gorączka złota” dotarła również do Colorado, w związku, z czym, w 1862 roku, utworzono w Denver oddział mennicy. Dodatkowo mieścił się tam pierwszy urząd probierczy. Początkowo w Denver wykonywano jedynie sztabki, bicie monet rozpoczęto w 1875. Kolejne oddziały otwarto w Dallas i Carson. Koniec ery poszukiwaczy złota przypada na początek XX wieku, w tym czasie zamknięto większość, rozbudowanej w całym kraju, sieci jednostek U.S. Mint.

Przetwarzanie złota wiązało się z koniecznością jego przechowywania i zabezpieczania, dlatego w 1936 oddano do użytku legendarny Fort Knox, a w 1938 West Point Bullion Depository, w którym składowano srebro. Rola West Point, jako magazynu, skończyła się w 1973, kiedy zaczęto tam produkcje monet. Po okresie produkcji monet pensowych oraz złotych medali, West Point stało się w 1988 oficjalnym odziałem U.S. Mint.

Obecnie oddziały U.S. Mint znajdują się w:

  • Waszyngtonie (siedziba zarządu),
  • Filadelfii (produkcja monet obiegowych, numizmatycznych, pamiątkowych monet zatwierdzonych przez Kongres oraz medali),
  • Denver (produkcja monet obiegowych, numizmatycznych, pamiątkowych monet zatwierdzonych przez Kongres, składowanie metali),
  • San Francisco (produkcja pamiątkowych monet zatwierdzonych przez Kongres oraz zestawów monet platerowanych i srebrnych),
  • West Point (produkcja złotych monet American Eagle, American Buffalo oraz nieobiegowych monet złotych srebrnych i z platyny. Dodatkowo produkcja pamiątkowych monet zatwierdzonych przez Kongres, składowanie metali),
  • Fort Knox (składowanie metali).

Ciekawostka: Każda jednostka U.S. Mint – wybijająca monety ma osobny indeks, który znajduje się na monecie w niej wybitej. Monety wytwarzane w Filadelfii mają indeks „F”, San Francisco „S”, Denver „D”, West Point „W”.

Produkty U.S. Mint

Gold Eagle

Jedna z dwóch monet bulionowych bitych obecne w U.S. Mint, wykonana ze złota o próbie .916. Występuje w 4 wariantach masy, dla monet złotych oraz jednym wariancie srebrnym. Produkcję monet rozpoczęto w 1986 roku. Przez pierwsze 5 lat rok wybicia monety był przedstawiany za pomocą liczby rzymskiej, natomiast od 1991 roku- za pomocą arabskiej. Monety dostępne są, podobnie jak Krugerrandy, w dwóch wersjach wykończenia proof oraz bulion. Dostępna jest również wersja Uncirculated, czyli kolekcjonerska, w najwyższym stanie zachowania. Na rewersie znajduje się łacińska sentencja: „E pluribus unum” (jeden z wielu), tradycyjne motto Stanów Zjednoczonych.

      

American Buffalo

Złota moneta występująca tylko w odmianie 1 oz (wyjątek stanowi rok 2008, kiedy do biegu trafiły wersje ½, ¼ oraz 1/10 OZ). Pierwsze monety trafiły do sprzedaży w czerwcu 2006 roku. Produkowane są z najwyższej próby złota (99,99% Au). Awers monety przedstawia głowę Indianina, wybijaną pierwotnie na niklowych 5 centówkach. Rewers przedstawia bizona amerykańskiego zwanego Buffalo. Autorem pierwotnego projektu monety jest James Earle Fraser. Pod datą produkcji monety znajduje się litera „F”, stanowiącą „podpis” autora. Poniżej potylicy Indianina znajduje się druga litera oznaczająca miejsce wybicia monet.

American Buffalo doczekało się wielu platerowanych złotem kopii, produkowanych między innymi przez National Collector’s Mint. Powyższe monety, bite przez nieautoryzowane mennice nie mogły mieć napisów 50$ (nie były denominowane w przeciwieństwie do oryginałów). Napis ten zastąpiono napisem „COPY”.

  

Double Eagle

Double Eagle to monety wykonywane ze złota .900, bite w latach 1792- 1933. Double Eagle występowały, jako monety 20$. Dodatkowo wykonywano monety eagle, half eagle oraz quarter eagle.

Okres produkcji tych monet wiąże się z dwiema znamiennymi datami. Pierwsza, początek produkcji, to rok 1792, ogłoszenie Coinage Act oraz założenia U.S. Mint. Druga data, oficjalne zakończenie bicia monet, to rok 1933, kiedy to prezydent Franklin D. Roosevelt wprowadził Gold Reserve Act i związane z nim rozporządzeni wykonawcze 6102. Powyższe rozporządzenie zakazywało obywatelom USA gromadzenia złotych monet, złotego bulionu oraz certyfikatów. Po zakazie produkcji i sprzedaży złota prawie cały nakład Double Eagle z roku 1933 został przetopiony. Co ciekawe „zachowało się” kilka egzemplarzy z tego roku, a ich wartość kolekcjonerska, z powodów historycznych osiąga na aukcjach zawrotne kwoty. Przykładem może być moneta, sprzedana w 2002 roku, za cenę 7 590 020 USD.

Monety Double Eagle, jak i powiązane monety o mniejszych nominałach, na przestrzeni lat zmieniały swój wygląd oraz wielkość, więc weryfikację oryginałów należy wykonywać posługując się specjalistycznymi katalogami.

KK

Share This Post

Prund i wungiel

Dla zwykłego zjadacza chleba energetyka jest po prostu prądem w gniazdku. Można włożyć grzałkę do szklanki wody, wtyczkę do gniazdka, by po chwili nasypać mielonej kawy do wrzątku. Ot i cała energetyka.

Politycy biorą się u koryta mniej-więcej z kart do głosowania, które wyborcy zakreślają w pewnym miejscu. Owi politycy, podejmujący kluczowe decyzje co do rozwoju kraju, mają taki sam poziom intelektualny, jak wyborcy który na nich zagłosowali, czyli w ogromnej większości są debilami. Kompletnie nie rozumieją skomplikowania świata w którym żyją, co nie przeszkadza im w podejmowaniu kluczowych decyzji. Putin nie czyta Pudelka ani Joe Monstera, wystarczy mu prasówka o decyzjach naszego rządu.

Ilość produkowanej/zużywanej energii elektrycznej przekłada się na zaawansowanie cywilizacyjne, a wiec poziom życia na danym obszarze. Im nowocześniejsza gospodarka, tym mniej łajna zużywa na polach i kilofów w kopalniach, a tym więcej prądu. Energia to produkcja, przetwarzanie surowców, nowoczesny transport, nowoczesne ogrzewanie. Energia to podstawa wszystkiego, całej gospodarki.

Jak pamiętamy z okresów letnich, Polska produkuje tyle energii, że ledwo jej starcza na nasze potrzeby w okresach szczytowego zapotrzebowania. Gdy są upały i klimatyzatory zużywają duże ilości, to zakłady przemysłowe dostają telefony z nakazem zaprzestania poboru.

Jeżeli już dziś zdarzają się niedobory, to ja się pytam premiera Morawieckiego, czym on chce ładować ten obiecany milion samochodów elektrycznych? Ani infrastruktura przesyłowa, ani produkcyjna nie ma odpowiednich rezerw zasobów. Wszystko oparte jest na infrastrukturze zbudowanej za Gierka w/g technologii sprzed 100 lat. Ledwo to dyszy, para leci na złączach.

Jeżeli spojrzymy na listę krajów w/g zużycia energii elektrycznej to przeczytamy, że jesteśmy w otoczeniu takich mocarstw jak Ukraina, Białoruś czy Macedonia, na poziomie 3,686 kWh/łeb rocznie. Kraje rozwinięte, takie jak Francja, Holandia czy Niemcy, zużywają jakieś 6400 kWh/łeb rocznie. Widać różnicę.

Można postawić tezę, że produkcja energii elektrycznej w Polsce powinna być o jakieś 50% większa niż dziś. 5529 kWh/łeb rocznie dałoby nam miejsce między Czechami i Słowacją, Danią i Irlandią. Aspirujemy do bycia Ukrainą czy może Irlandią?

Polska nie ma potencjału do produkcji energii termalnej, jak Islandia. Nie ma rzek, które można spiętrzyć w górach, jak Norwegia. Nie ma tyle słońca co Hiszpania. Jest tylko możliwość budowania “wiatraków”, ale to jest kontrowersyjna technologia. Niemiła dla oczy i uszu, mordująca ptaki, nieekologiczna, bo pochłaniająca ogromne ilości rzadkich surowców. Energetykę “odnawialną” można włożyć między bajki, tylko kudłacze z grinshitu się na to nabierają, albo nas chcą nabrać, trudno powiedzieć.

Jedyna droga to energetyka jądrowa, zbudowana na nowoczesnych, bezpiecznych reaktorach. Zabezpieczona przed debilami (powód awarii w Czarnobylu) i poza strefami tsunami/trzęsień ziemi (awaria w Fukushimie).

Ciemny lud boi się tego, co niewidzialne. Nie boją się smogu za oknem, ale boją się duchów. Na tej samej zasadzie oparty jest strach przed atomem. Jeżeli zmieszamy to z nieufnością do państwa, które od setek lat okrada nas i oszukuje, to mamy sprawę jasną. Ludzie są przekonani, że zbudują nam elektrownie z piasku (bo cement rozkradną), która zaraz się zawali i wszystkich nas pozabija.

A każdy rząd to śmierdzące tchórze. Oni myślą tak: skoro coś działało w 2017 to czemu ma nie działać w 2018? Po co się wychylać? Nie trzeba się zmagać z oporem ludzi, z protestami ekoterrorystów z grinshitu, i wydawać hajsu. Tylko, że nie. Właśnie mamy srogi reality check, czyli zetknięcie ze ścianą.

I co rząd robi? Od jutra zaczyna budować reaktory? Nie. Adrian podpisuje ustawę, która odsunie egzekucję o 365 dni. Żeby tylko wygrać następne wybory, wtedy nasz dobry naczalnik Jarek na pewno coś wymyśli.

Reasumując, Polska to nie jest kraj dla normalnych ludzi. Dla urzędników, polityków, kleru, rolników i górników może tak, dla reszty raczej nie.

Share This Post

Centrum Pieniądza NBP

Poniżej wpis gościnny – кіт

Polska to nie Wenezuela? Się dowiemy …

Dwa tygodni temu będąc w Warszawie, wśród ciekawych miejsc moją uwagę przykuł Centrum Pieniądza NBP im. Sławomira S. Skrzypka. Otwarty niemalże cały rok, wejście darmowe, miałem kilka godzin do spędzenia, czekając aż żona skończy zajęcia, no to pojechałem. Jest na terenie główniej siedziby NBP w Warszawie, więc przy wejściu do placówki edukacyjnej, którym jest CPNBP, od razu zostaniemy przeskanowani przechodząc przez bramkę, a nasza plecak czy torebka zaliczy przejazd taśmociągiem przez rentgen, aby obowiązkowo wylądować w szatni. Dostajemy mapkę obiektu i zaczynamy zwiedzanie. Tu nie będę skupiać się na tym, co warto tam zobaczyć, bo warte obejrzenia i zapoznania się jest dosłownie wszystko. Mamy całą salę poświęcona historii pieniądza muszelek i kamieni z otworem z czasów pierwotnych, potem czasy antyczne, średniowiecze aż po współczesne banknoty. Jest też dział poświęcony systemom pieniężnym ostatnich kilkuset lat, historii powstania i rozwoju banku centralnego Polski, numizmatycy będą zachwyceni zbiorem monet, sięgających czasów początków bicia monet z metalów szlachetnych.

A młode osoby na pewno będzie zadowolone z odwiedzin sal giełdy i rynkom finansowym, nowoczesnym systemom płatniczym, miedzy innymi kryptowaluty już znalazły swoje miejsce na gablotach. Osoby o zacięciu artystycznym otrzymają masę wrażeń w sali tworzenia i produkcji polskich pieniędzy, a też zapoznają się z pieniądzem w sztuce. Przyszli fałszerze będą mogły zobaczyć fałszywe banknoty, spróbować swoich sił w ich rozpoznawaniu i dowiedzą się o systemach ochrony walut papierowych. I pewnie zmienią swoje plany stać na tą ścieżkę życiową, bo taka trwa dość krotko, a jej skutki będą z nimi nawet 25 lat, jeżeli zostaną złapani.

I pewnie każdy będzie na cale życie pamiętać pobyt w skarbcu, gdzie można sobie do rąk wziąć prawdziwą sztabę złota próby 999, która waży 400 uncji trojańskich (ok. 12,5 kg). Robi to niesamowite wrażenie. Tyle wagi upchanej w sztabce o wymiarach, które łatwo chwycić dłonią, ale na pewno dużo trudniej jest to maleństwo podnieść. No tak, bo podniesienie ekwiwalentu ok. 2 mln złotych nie może być łatwym. Mam nadzieje, że nie jest to jedyna sztabka NBP, trzymana w Polsce. Bo wszyscy wiemy nastawienie banków centralnych w tym Polskiego NBP do żółtego metalu. Taka ciekawostka: z jednego z zamieszczonych zdjęć wynika, iż 1 gram złota kosztował w latach międzywojennych 5 zł. Wynagrodzenie kształtowało się w zakresie 20-80 gram złota miesięcznie. Obecnie 1 gram złota kosztuję: 153 zł. Źródło. Czyli 100 lat temu miesięczna płaca minimalna była ok. 3060 współczesnych złotych, a kwalifikowany pracownik wyciągał ok. 12200 zł/m-c. To obecnie rządząca partia ma jeszcze duże pole do poPiSu w swoich obietnicach przedwyborczych.

Będąc w pracowni produkcji pieniędzy zagadałem z pracownikiem tego centrum, najpierw był to praktykant, ale kiedy nie potrafił sensownie odpowiedzieć, dla czego Polska trzyma swoje złoto w Londynie, zawołał starszego kolegę, który cytuję powiedział:, „ale Polska zarabia na złocie”, przy czym nie potrafił wytłumaczyć, w jaki sposób metal, który leży w skarbcu, może zarabiać. Prawdopodobnie nie słyszał o leasingu złota, czyli sytuacji, że już nie jesteśmy właścicielami złota, tylko kartki, a raczej nawet nie papierowej tylko elektronicznego wpisu, że jesteśmy właścicielami złota w Banku Anglii. Czyli obietnicy, a czego warta taka obietnica, zwłaszcza dana Bankiem Anglii, wiemy z jednych z poprzednich wpisów o Wenezueli.

Znalazłem ten pomysł NBP na piśmie w broszurce „O losach polskiego złota w czasie II wojny światowej” w jednym z ostatnich rozdziałów. Generalnie przekaz NBP w tej placówce edukacyjnej wg mnie jest dość prosty: złoto to sobie możecie pogłaskać i porobić sobie z nim zdjęcia na pamiątkę, ale wszytko się kręci wokół pieniądza papierowego.

A na koniec umieściłem swoje komentarze na zdjęciach poniżej.

Share This Post

Proroctwa 2019

Zwykle nie stawiałem prognoz na kolejny rok. Życie ma to do siebie, że jest pełne niespodzianek, których nie można przewidzieć. Ale w tym roku zrobię sobie na przekór i rzucę kilka moich typów. Za rok będziemy mogli się z nich pośmiać. W końcu będzie dowód czarno na białym, że się na niczym nie znam. No to lecimy.

Na giełdzie nowojorskiej Dow Jones nie pobije swojego szczytu 23254, rok 2019 będzie rokiem bessy.

Gospodarka USA zanotuje co najmniej jeden kwartał spadku gospodarczego, być może dwa, co by oznaczało wejście w recesję.

Bitcoin będzie nadal wyprzedawany, cena w pewnym momencie spadnie do $1k.

Indeks cen nieruchomości w USA zacznie spadać.

Nastąpi odwrót od rynków wschodzących, przez co złotówka się osłabi. Złoto na koniec 2019 będzie kosztować >6000 PLN.

Brytyjczycy wyjdą w Unii w scenariuszu hard exit, będzie mnóstwo perturbacji wynikających z konsekwencji wyjścia z Unii.

Wybory parlamentarne i europarlamentu wygra PIS.

Zbankrutuje duży diler złota w Polsce.

Przy okazji, składam Czytelnikom najlepsze życzenia.

Share This Post

Wenezuelskie złoto

Banki w UK słyną z najgorszego poziomu obsługi klienta na świecie. Otwarcie konta jest skomplikowane i utrudniane. Wpłacanie własnych pieniędzy jest utrudniane, rzekomo w ramach walki z przestępczością. I co ciekawe, wypłacanie własnych środków jest utrudniane. Kasjer pyta po co klientowi tyle gotówki, i jeżeli odpowiedz mu się nie spodoba, to po prostu odmawia wypłaty. Co ciekawe, mimo tych szykan ludzie nadal używają systemu bankowego, zamiast używać normalnych rozwiązań, typu gotówka, krypto lub złoto.

Bank of England, czyli bank centralny, też jest śmieszny. Nie przyjmuje uszkodzonych monet. Dostałeś funta, który jest krzywy i nikt go nie chce już od ciebie przyjąć – to sobie go miej, właśnie straciłeś funta.

Oficjalnie można wymienić wszystkie stare emisje papierowych banknotów na nowe. Teoretycznie, bo w praktyce obowiązuje paragraf 22. Książkowy paragraf 22 to przepis, który dawał żołnierzowi możliwość natychmiastowego zakończenia pełnienia służby na własną prośbę z powodu choroby psychicznej, jednak ktoś, kto w trosce o uratowanie własnego życia wnosi o zwolnienie ze służby, udowadnia tym samym, że jest psychicznie zdrowy, a tym samym nie może prosić o zwolnienie z powodu choroby psychicznej. Tu jest tak samo. Bank wymienia okazicielowi stare pieniądze jeżeli uzna, że pieniądze pochodzą z uczciwego źródła, ale trzymanie dużej ilości gotówki przez wiele lat w ich odczuciu wskazuje na to, że pieniądze są z nielegalnego źródła, więc ich nie wymienia. Nikt uczciwy nie trzyma gotówki – uczciwi ludzie mają kredyty. Jest to złodziejstwo w majestacie ich prawa, w czystej postaci.

Teraz BoE stara się wejść na kolejny rynek przekręcania ludzi, tym razem nie poszczególnych obywateli, ale całych państw. Jak wiadomo, BoE przechowuje złoto różnych państw i dorabia sobie trochę na boku wypożyczając to złoto. Wenezuela zwróciła się właśnie z wnioskiem o zwrot 15 ton ich złota a BoE zwyczajnie odmówił, pytając co Wenezuela zamierza z nim zrobić. Tak samo jak pytają Kowalskiego czy Smitha o uzasadnienie wypłaty gotówki z konta osobistego, ten sam wałek, tylko milion razy większy!

Oczywiście, Wenezuelą rządzi zbrodniczy reżim, który złoto sprzeda, a pieniądze roztrwoni. Ale to jest ich złoto i jeżeli chcą, to mogą je nawet zatopić w oceanie, nic do tego Bankowi Anglii.

A tymczasem nasze orły bankowości centralnej nadal wierzą, że Londyn jest najlepszym miejscem do “trzymania” naszego złoto. “Trzymania”, bo nikt nie ukrywa, że nasze złoto jest wypożyczone i poprzez jego sprzedaż na giełdzie odgrywa swoją rolę w zbijaniu cen złota na świecie.

Share This Post

Jak nie dać się okraść?

To pytanie bardzo często zadają mi klienci i czytelnicy.

Przez legalną kradzieżą ze strony państwa nie ma ratunku, jedyną i zalecaną opcją jest wyjechanie do normalnego kraju.

Przed nielegalną kradzieżą ze strony nielicencjonowanych przestępców ze strefy prywatnej dużo łatwiej się obronić. Wcale nie trzeba kuć ścian i wmurowywać w nią sejfów z pieniędzmi, jak robił p. Escobar. Wystarczy rozmienić papier na drobne:

Proszę bardzo, 300 000 PLN o wadze 750 kg. Nie sposób tego unieść ani nawet na raz zapakować do osobówki. Duże utrudnienie dla przestępców, liczących na szybki skok.

Share This Post

Wskaźnik wyprzedzający

Wraz z trwającą wiele lat dobrą koniunkturą gospodarczą pojawia się pytanie, kiedy będziemy mieli naturalny element cyklu koniunkturalnego, jakim jest spowolnienie gospodarcze. Są różne znaki świadczące o zbliżaniu się tego momentu. Na przykład rosnące przekonanie, że ceny nieruchomości nigdy nie spadną. Albo duża ilość przejęć banków, również w Polsce. Bankierzy przejmujący są lemingami wierzącymi, że słupki mogą tylko rosnąć, a bankierzy przejmowani są szczęśliwi, że się keszują.

Duże, globalne kryzysy lubią zaczynać się w USA. Czy można przewidzieć, kiedy się to stanie? Bardzo dobrym wskaźnikiem wyprzedzającym krach jest zapas domów do sprzedaży, czyli iloczyn domów oferowanych przez miesięczny poziom sprzedaży. Dla osób które zapomniały czym jest iloczyn i iloraz, wskaźnik na poziomie x oznacza, że gdyby nie pojawiły się nowe domy na rynku i sprzedaż w kolejnych miesiącach była na takim samym poziomie, to trzeba by x miesięcy na sprzedaż wszystkich domów na rynku. Im mniejsza liczba tym bardziej rozgrzany rynek nieruchomości, im większa liczba, tym tworzy się ‘glut’ na rynku, coraz więcej lokali nie może znaleźć nabywcy.

Tak wygląda wykres od roku 1963, na szaro zaznaczono recesje:

Jak widać, prawie zawsze zapas domów rośnie na wiele miesięcy przed oficjalnym wejściem w recesję. Coś się zepsuło w lipcu 2005, gdy wskaźnik zaczął dynamicznie rosnąć. Potem mieliśmy apogeum kryzysu i okres spadku zapasów. I od jakiegoś czasu wskaźnik znowu bardzo dynamicznie rośnie.

A tak wyglądają stopy procentowe w USA w tym samym okresie:

Rosnące stopy procentowe, konieczne dla przeciwdziałania inflacji, działają szkodliwie na rynek nieruchomości. Część inwestorów woli wejść w lokaty i obligacje, ucieka z rynku nieruchomości. Rosnące stopy oznaczają rosnące odsetki od kredytu hipotecznego, a to ogranicza popyt na domy. W przypadku kredytów o zmiennym oprocentowaniu, rosnące oprocentowanie prowadzi do niewypłacalności, odbierania domów przez banki i pojawieniu się ich na rynku.

Wiele osób błędnie rozumuje, że kryzys zaczął się w 2008 roku. W rzeczywistości źródło kryzysu tliło się już wiele lat wcześniej. Niskie stopy procentowe od 2000 spowodowały napęcznienie bańki hipotecznej, a rosnące od 2005 stopy procentowe spowodowały jej pęknięcie, ze szczytem kryzysu w 2008.

Wiele wskazuje na to, że sytuacja się powtarza. Jeżeli jeszcze raz spojrzymy na wykres, zobaczymy okres niskich stóp procentowych od 2008. Od 2015 oprocentowanie zaczęło rosnąć, a wraz z nim zapasy niesprzedanych domów. Jesteśmy gdzieś tak w roku 2006 lub 2007, jeżeli nałożymy obecną sytuację na poprzedni cykl. Mamy niskie bezrobocie, optymizm polityków, ekonomistów i zwykłych obywateli, ludzie są odurzeni prosperity.

Skoro już rozpatrujemy kryzys 2008 i zbliżający się krach 2019/2020, warto spojrzeć na wykres cen złota w tamtym okresie:

Cena była w miarę stabilna do końca roku 2007, gdy nagle zaczęła rosnąć. Smart money wskoczyło na ten rynek widząc zbliżający się krach. Szczyt cen miał miejsce w 2008, w chwili spektakularnych bankructw bankierów. Wraz z załamaniem giełdy ceny złota też poleciały na dół, co może zaskoczyć osoby spodziewające się, że w kryzysie ludzie rzucą się do kupowania złota. Owszem, ludzie rzucili się kreując stronę popytową, ale po stronie podażowej były wszelkiego rodzaje funduszy, dla których złoto było takim samym surowcem jak zboże czy stal. Oni za wszelką cenę potrzebowali płynności, czyli gotówki dla ludzi w panice wycofujących środki z instytucji finansowych. Menadżerowie takich instytucji zachowywali się jak załoga balonu, z którego uchodzi gorące powietrze i leci coraz niżej – wyrzucali z gondoli wszystko, by ciężar był jak najmniejszy. Dopiero gdy się wyprzedali, ceny zaczęły rosnąć, by dojść do szczytu na poziomie $1900.

Gdyby doszło do powtórzenia takiego scenariusza, to ceny złota powinny rosnąć jeszcze do krachu na giełdzie i spektakularnych bankructw, powiedzmy do poziomu $1500. Wtedy powinniśmy zobaczyć spadek na $1200 i trwających kilka lat rajd ze szczytem w pobliżu $3000. To nie prognoza, tylko jeden z wielu możliwych scenariuszy.

Jeżeli na chwile oderwiemy się od rynku amerykańskiego i pomyślimy nad rynkiem polskim, to mamy książkowe powody do rosnącej bańki hipotecznej. Niskie oprocentowanie lokat prowadzi do nieopłacalności trzymania pieniędzy w banku. Część ludzi dochodzi do wniosku, że lepiej zainwestować w mieszkanie pod wynajem. Inni ludzie dochodzą do wniosku, że niskie oprocentowanie skutkuje niską ratą kredytu. To wszystko skutkuje wzrostem cen, co przekonuje jeszcze innych ludzi, że wzrosty cen będą trwać już zawsze i wskakują w bańkę myśląc, że robią interes życia.

Ucieczka inwestorów z rynków wschodzących jest zawsze bolesna dla walut peryferyjnych. Jak pamiętamy ostatnio cena dolara czy franka wzrosła dwa razy, z 2 do 4 zł. Scenariusz, w którym w 2020 dolar będzie kosztował 8 zł wydaje się dziś całkowicie nierealny dla większości Polaków, ale niestety jest niezwykle prawdopodobny. Dla porządku dodam, że scenariusz w którym USA nie są w stanie sfinansować swoich potrzeb budżetowych i dolar się osłabi względem złotówki jest także możliwy, choć dużo mniej prawdopodobny.

Share This Post

Krugerrand, podstawowe dane

Czas na kolejny wpis gościnny. Zapraszam do przewodnika po najbardziej znanych ( i nieco mniej rozpoznawalnych) mennicach świata. Wielu inwestorów, zarówno goldbugów jak i silverbugów, ma swoje preferencje dotyczące fizycznej formy kruszcu. Poniższy cykl ma na celu przybliżenie tematyki najpopularniejszych monet, dla osób jeszcze niezdecydowanych lub tych, którzy rozważają zdywersyfikowanie swoich kolekcji.

Wprowadzenie

Krugerrand to jedna z najbardziej rozpoznawalnych monet lokacyjnych na świecie. Monety produkowane są przez South African Mint Company, natomiast kruszec dostarczany jest przez Rand Refinery. Rand Refinery jest również głównym dystrybutorem Krugerrandów na rynek wewnętrzny jak i międzynarodowy.

W Polsce w czasach PRL i burzliwych przemian lat 90tych Krugerrand był, obok biżuterii i złotego „złomu”, symbolem przechowywania wartości majątku. W 1999 roku kultowa moneta trafiła nawet na afisze filmowe obrazu W. Nowaka „Krugerandy”. Motyw Krugerranda pojawiał się również w amerykańskich produkcjach między innymi w  „Zabójczej broni 2” i „Bogatych bankrutach”.

Historia

Na początku lat 60 tych XX wieku, w Republice Południowej Afryki odkryto potężne złoża złota, co z kolei dało początek historii Krugerranda. 3 lipca 1967, w South African Mint została wybita pierwsza partia monet. Od tego czasu wyprodukowano ich, w różnym rozmiarze, ponad 60 milionów. Na początku swego istnienia, Krugerrandy mogły być wymieniane na dowolną walutę. Był to zabieg marketingowy mający na celu wypromowanie południowoafrykańskiego producenta w krajach „bogatego zachodu”, gdzie, w tym okresie, panował jeszcze parytet złota. Efekt okazał się bardziej niż zadowalający a produkcja monet zwiększała się z roku na rok, osiągając, w 1976 roku całkowitą liczbę 6 milionów sztuk. Nie obyło się jednak bez kontrowersji, które wpłynęły negatywnie na ekspansje Krugerrandów na rynku złota lokacyjnego. Podstawowym powodem, dla którego moneta wzbudzała negatywne odczucia, był apartheid, panujący w RPA, w drugiej połowie XX wieku. Polityka Republiki Południowej Afryki, kontrolowana głównie przez Wielką Brytanię, zakładała segregację rasową. Wiele krajów zdelegalizowało import Krugerrandów, w proteście przeciwko kierowaniu czarnoskórej ludności do wydobycia złota. Nie zmienia to faktu, że w 1980 roku, Krugerrandy stanowiły 90% światowego rynku złotych monet. Upadek polityki apartheidu zbiegł się ze spadkiem cen złota na świecie, co przełożyło się na sukcesywne zmniejszenie produkcji do roku 1998, kiedy wybito 23 277 sztuk. W następnych latach produkcja rosła.

Informacje ogólne

Krugerrandy nie posiadają wybitej wartości nominalnej, co wyróżnia je spośród innych monet. Można by pokusić się o stwierdzenie, że w takim razie są medalami. Nic bardziej mylnego. Krugerrandy są oficjalnym środkiem płatniczym a brak nominału ma podkreślić, że wartość monety powiązana jest jednoznacznie z wartością kruszcu w niej zawartego.

Awers monety, projektu Otto Schultza, przedstawia Paula Krugera, prezydenta RPA. Polityk, żyjący w latach 1825-1904,   stał się sławny stając na czele ruchu oporu Burów (europejskich osadników z XVII i XVII wieku) przeciwko kolonialnemu imperium Wielkiej Brytanii. Rewers, którego projekt przypisuje się Coertowi Steynbergowi, przedstawia jeden z symboli narodowych RPA- Skocznika antylopiego (dawniej szpringboka).

Nazwa monety pochodzi od nazwiska wspomnianego prezydenta oraz sufiksu „rand”, będącego nazwą oficjalnej waluty RPA. Niektóre źródła podają, że nazwa waluty wywodzi się, z kolei, od nazwy łańcucha górskiego Witwatersrand, ważnego zagłębia wydobywczego złota, uranu, a także platyny srebra i diamentów.

Początkowo złote Krugerrandy były bite tylko, jako monety jednouncjowe, natomiast od 1980 roku dostępne są również monety ½, ¼ i 1/10 uncji. Obecnie w sprzedaży dostępne są zestawy (sety), z  monetami 1/20 i 1/50 uncji.

Kolejną cechą wyróżniającą Krugerrandy, spośród większości innych monet lokacyjnych, jest stosunkowo duża zawartość miedzi. Próba złota stosowana do bicia Krugerrandów to .916 (w większości przypadków monet lokacyjnych stosowana jest próba .999). Oznacza to, że w monecie znajduje się 91,67% złota oraz 8,33% miedzi. Przekłada się to na większą trwałość i wytrzymałość monety, co sprawia, że są bezpieczniejsze podczas np. transportu. Z drugiej strony istnieje pewna możliwość, że monety o mniejszej, procentowej zawartości złota są łatwiejsze do podrobienia.

Krugerrandy wykonywane są również ze srebra i platyny w formie monet jednouncjowych.

South African Mint bije złote i srebrne Krugerandy o dwóch rodzajach wykończenia powierzchni. Monety bulion, wytwarzane w większej ilości stanowią podstawową formę monet inwestycyjnych. Wykonywane są również monety z wykończeniem proof postrzegane, jako „kolekcjonerskie”, limitowana ilość, specjalne wykończenie oraz metody pakowania, wiążą się z wyższą ceną. Pozostaje otwarte pytanie, czy warto inwestować w monety proof, których ilość bitych egzemplarzy, jak na kolekcjonerskie standardy, jest stosunkowo duża. Monety proof od zwykłych bulionowych odróżnia również ilość ząbków na powierzchni bocznej. Rant Krugerrandów bulionowych posiada 160 „ząbków”, podczas gdy monety proof posiadają 220 „ząbków”. W 2017 roku do obiegu trafiła specjalna edycja monet, mająca na celu uczczenie 50 lecie wybicia pierwszego Krugerranda.

Poniżej zdjęcie złotą monetę bulionową oraz proof z edycji 50lecia Krugerranda:

Do ciekawych egzemplarzy złotych monet z Republiki Południowej Afryki należą również monety 1 i 2 Randy. Monety bite były w latach 1961-1983 i stanowiły, swego rodzaju „odpowiednik”, brytyjskich suwerenów i półsuwerenów. Podobnie jak Krugerrandy wytwarzane były ze stopu złota .916, jednak w odróżnieniu od powyższych posiadały nominał na rewersie. Awers monety przedstawia Jana van Riebeecka (1619 – 1677), podróżnika, dowódcy pierwszej, osadniczej, holenderskiej wyprawy do południowej Afryki oraz wieloletniego dowódcę placówki w Kapsztadzie. Rewers, podobnie jak w Krugerrandzie, przedstawia Skocznika antylopiego. Masa monet to odpowiednio: 7,98 g dla 2 randów oraz 3,99 g dla 1 randa. Moneta, z powodu krótszego czasu emisji jest rzadsza niż Krugerrand, tym niemniej może stanowić ciekawe uzupełnienie kolekcji, lub alternatywę dla ¼ i 1/10 uncjowych monet.

Inne produkty South African Mint oraz Rand Refinery

Mennica RPA ma w swojej ofercie liczne serie monet kolekcjonerskich oraz złote sztabki. Na szczególną uwagę zasługują monety przedstawiające faunę południowoafrykańską.

KK

Share This Post

Turcja

Przykład Turcji może być interesujący jako casus kraju, który swój rozwój oparł w znacznej mierze na zadłużeniu zagranicznym. Turcja jest krajem rozwijającym się o silnie rosnącej populacji (w 1960 ludność Turcji wynosiła 28 mln w 2017 już 81 mln pomimo dużej emigracji). Młode, coraz bardziej liczne społeczeństwo z jednej strony oznacza rosnący rynek wewnętrzny z drugiej zaś rodzi problemy związane z napięciami na rynku pracy i koniecznymi dużymi inwestycjami w nowe miejsca pracy oraz całą infrastrukturę .

Przy niedostatku oszczędności wewnętrznych akcja kredytowa oraz pośrednio cały wzrost gospodarczy Turcji był przez wiele lat finansowany przez kapitał zagraniczny. Turcja notowała jednocześnie od lat deficyt na rachunku obrotów bieżących finansowany napływem kapitału zagranicznego. Dużo kosztuje Turków utrzymywanie potężnej armii, jako że cały czas nierozwiązany jest problem kurdyjski. Strumień publicznych pieniędzy płynął szerokim strumieniem wspierając poprzez konsumpcje i państwowe inwestycje wzrost PKB. Banki strefy euro chętnie finansowały poprzez swoje filie lub też bezpośrednio turecki system bankowy skuszone atrakcyjnymi stopami zwrotu na szybko rosnącym rynku. Rynek tureckich obligacji rządowych wydawał się atrakcyjnym miejscem dla inwestorów zagranicznych do lokowania środków na relatywnie bezpiecznym a jednocześnie dochodowym rynku. Najbardziej zaangażowane na rynku tureckim wg danych BIS są banki z Hiszpanii 82,mld$, Francji 38 mld $ oraz Włoch -17 mld $.

Zaangażowanie  inwestorów ze strefy euro w Turcji w mld USD wg kraju pochodzenia wygląda tak:

Kryzysy mają to do siebie, że często wybuchają dość gwałtownie. Kurs walutowy waluty lokalnej do stabilnej waluty jaki USD czy CHF dobrze to obrazuje , niewielkie wahania występują przez długi okres czasu a potem następuje nagły ruch kiedy zagranica gwałtownie próbuje upłynnić aktywa w lokalnej walucie – mamy pożar w kinie. W 2018 nastąpiła dość gwałtowna zmiana postrzegania Turcji przez inwestorów zagranicznych z przyczyn politycznych, ale także na skutek rosnących obaw o zdolność do finansowania zadłużenia podmiotów tureckich w sytuacji rosnących stóp procentowych w USA i umocnienia dolara. W pewnym momencie dynamika umacniania się dolara do liry tureckiej wymusiła na inwestorach portfelowych działających w Turcji zamykanie pozycji i przyłączenie się do trendu. Dochodzi wtedy do klasycznej sytuacji sprzężenia zwrotnego wielokrotnie występującego w przypadku kryzysów walutowych. Sprzedaż obligacji i ucieczka inwestorów zagranicznych z lokalnego rynku obligacji jest ściśle powiązana z załamaniem kursu lokalnej waluty. Masowa wyprzedaż obligacji powoduje gwałtowny wzrost rentowności papierów oraz spadek cen. Skala spadku cen obligacji rządowych w przypadku kryzysu w Turcji była znaczna. Przykładowo obligacja rządu Turcji wyemitowana w marcu 2018 po cenie 99,65 za 100 z terminem wykupu we wrześniu 2027 o stałej stopie procentowej (kupon 12,40%) notowana była po 71 za 100. Oznacza to kilkudziesięcioprocentowy spadek ceny rynkowej wyrażony w walucie lokalnej. Załamanie kursu waluty spowodowało oczywiście wzrost cen towarów importowanych oraz wzrost inflacji). Zmusiło to turecki bank centralny do podniesienia stóp procentowych. Rosnące stopy procentowe w połączeniu z rosnącym kursem walutowym przełoży się z pewnością na sytuację kredytobiorców (zwłaszcza zadłużonych w USD). Problemy kredytobiorców w połączeniu z załamaniem cen obligacji spowodują z pewnością w niedługim czasie pogorszenie wyników tureckiego sektora bankowego co wywoła recesje w gospodarce.

Gospodarka Turcji uzyska ostatecznie równowagę ( kraj ten stał się bardzo tani dla turystów zagranicznych oraz inwestorów) ale proces dostosowania do nowych warunków na rynku finansowym będzie długotrwały. Rząd Turcji walcząc z kryzysem walutowym podjął szereg niekonwencjonalnych działań mających na celu zmniejszenie skali dolaryzacji gospodarki i ucieczki obywateli do dewiz. Prezydent wezwał obywateli Turcji do sprzedaży zagranicznych walut i złota. Depozyty walutowe obywateli zostały obłożone dodatkowym podatkiem. Wprowadzony został także zakaz zawierania umów dotyczących obrotu nieruchomościami oraz najmu w walutach obcych celem ograniczenia znaczenia walut zagranicznych w lokalnym obrocie gospodarczym. Przykład turecki wskazuje, że postrzeganie danego kraju przez inwestorów może się bardzo szybko zmienić. Nie jest bezpieczne dla gospodarki uzależnienie się od finansowania zagranicznego i długotrwałe utrzymywanie ujemnego salda w obrotach z zagranicą.

W warunkach kryzysowych dynamika zmian cen rynkowych i podstawowych wskaźników ekonomicznych jest bardzo szybka. Skala ruchu cen jest również bardzo duża – w krótkim czasie sięgająca kilkudziesięciu procent nawet na rynku o wydawałoby się dużej płynności. Kryzys walutowy relatywnie szybko może przekształcić się w kryzys sektora bankowego oraz ogólnokrajowe załamanie gospodarcze. Władze w sytuacji kryzysowej mogą bardzo szybko przeprocedować i wprowadzić w życie dotkliwe dla obywateli rozwiązania. Jako że cała władza jest skoncentrowana w rękach Erdogana , jego zięć jest ministrem finansów, pojęcie niezależności banku centralnego w Turcji nie istnieje to dla tureckich obywateli i przedsiębiorców szykują się ciekawe czasy zgodnie z chińskim przysłowiem . Zaczyna się walka ze spekulantami, została wystosowana prośba o obniżki cen w celu obniżenia inflacji. Erdogan ma jednak taki atut w rękawie, że może zagrać kartą uchodźców . Unia a a zwłaszcza Niemcy nie za bardzo mogą sobie pozwolić na upadek Turcji – kolejny milion uchodźców to nie jest to czego potrzebuje Unia. W przypadku kompletnego załamania Turcji miliony Kurdów tureckich mogą zupełnie spokojnie udawać uchodźców z północnej Syrii czy Iraku . Sto lat temu emigrant z Polski mógł być obywatelem trzech różnych państw i był nierozróżnialny dla urzędnika imigracyjnego np. w USA – tak teraz jest z Kurdami . Dlatego uważam, że Unia będzie holować Turcję i nie dopuści do upadku tego kraju. Do tego dochodzi sytuacja w Syrii i Iraku -Turcja jest tam bardzo aktywna , przede wszystkim ze względu na Kurdów. Stąd wielostronne spotkania na szczycie , uśmiechy i wspólne zdjęcia.

Nasi decydenci przyglądają się rozwojowi sytuacji w Turcji i wyciągają wnioski. Członkowie RPP już teraz opowiadają ciekawe rzeczy, Eryk Łon powiada: „Z uwagą będę obserwował dalszy rozwój sytuacji w Turcji. Dynamiczne, nacechowane bardzo wysokim poziomem dumy narodowej wypowiedzi prezydenta R. T. Erdogana przyczyniły się do ukształtowania się kursu liry tureckiej na poziomie korzystnym dla tureckiego eksportu oraz tureckiej turystyki. Na tym przykładzie widzimy, w jaki sposób możliwe jest sprytne wykorzystanie suwerenności monetarnej, czyli prawa do prowadzenia własnej polityki pieniężnej oraz faktu posiadania własnej waluty” .

Dlatego warto zapoznać się z przykładem tureckim – w razie problemów nasi rządzący nie będą wahać się przed przykręceniem śruby: zobaczymy osłabienie złotówki ,cuda na oficjalnym wskaźniku inflacji, nowe podatki i walkę ze spekulacją ( być może przymus sprzedaży ze stratą na większą skalę ) i dużo innych ciekawych rzeczy.

Krak Anonim

Share This Post

Dzień wolny 12 listopada

Towarzysz Gierek postanowił wprowadzić wolne soboty od 1973 roku. Wcześniej pracowało się sześć dni w tygodniu. Pierwsza wolna sobota przypadła 21 lipca 1973 roku, dzień przed wielkim patriotycznym świętem 22 lipca. Już tu widzimy pewne podobieństwo do wolnego wprowadzonego 12 listopada 2018, dzień po wielkim patriotycznym święcie 11 listopada.

Jakie konsekwencje miało stopniowe wprowadzanie wolnych sobót w PRL? Wydajność tzw. “gospodarki uspołecznionej” spadła o 16%, ponieważ o tyle czasu mniej pracowano. A że gospodarka była i tak niewydajna i rachityczna, to był to poważny cios. Jednym z efektów były podwyżki, konieczne do zrównoważenia spadku wydajności, co z kolei doprowadziło do strajków. Strajki to jeszcze mniej godzin przepracowanych, kolejny spadek wydajności, płacenie robotnikom banknotami bez pokrycia w wyrobach w sklepach, kolejne strajki. Następuje sprzężenie zwrotne, doszło do hiperinflacji i załamania systemu. Zupak Jaruzelski nigdy nie mógł pojąć tego mechanizmu.

Dziś mamy około 250 dni roboczych w roku. Wprowadzenie każdego dodatkowego święta zmniejsza naszą gospodarkę o 0,4%, ponieważ tyle produkuje się towarów i usług każdego dnia roboczego. Niby nic, co to jest 0,4%, ktoś mógłby powiedzieć. To jednak całkiem sporo, jeżeli pomnoży się to przez całkowity produkt krajowy. I całkiem sporo, jeżeli policzy się wzrost gospodarczy. Można mieć 2,0% wzrostu gospodarczego, albo wprowadzić dodatkowy dzień wolny i mieć 1,6%.

Są dwa zasadnicze i sprzeczne ze sobą poglądy na to, skąd się bierze bogactwo danego kraju. Kapitaliści uważają, że dochód bierze się z wolności gospodarczej oraz ciężkiej pracy wszystkich mieszkańców kraju, często trwającej dłużej niż 40 godzin tygodniowo. Socjaliści uważają, że bogactwo bierze się z wprowadzania szeregu regulacji prawnych, opodatkowywania jednych obywateli i dawania innym. Większość Polaków od zawsze znajduje się w tej drugiej grupie i licząc na darmowy lunch głosuje na polityków socjalistycznych (choć nie używa się tego terminu). A rządy tych, co są obecnie przy żłobie skończy się tak samo, jak rządy tych, którzy byli przy żłobie w latach 70tych – gospodarczą klapą.

Share This Post