Category Archives: Ekonomia

Lipiec miesiącem brylantów

Regularnie co pewien czas pojawiają się pytania o dostępność brylantów inwestycyjnych w firmie 79 element.

Co do zasady jestem przeciwnikiem inwestowania w brylanty. Pierwszym powodem jest fakt, że diamenty są z węgla, a węgiel w odróżnieniu od złota jest bardzo powszechny na naszej planecie. Problemem technologicznym jest tylko odpowiednie skrystalizowanie tego węgla, co udaje się coraz lepiej. Dlatego istnieje ryzyko, że w przyszłości diamenty mogą być produkowane przemysłowo i tańsze niż obecnie.

Drugim powodem mojego sceptycyzmu jest fakt, że sprzedawcy nazywają ‘inwestycyjnymi’ brylanty w najwyższym kolorze i czystości, czyli D/IF. Takie brylanty są za drogie do zastosowania w jubilerstwie, gdzie stosuje się niższe kolory i czystości. Jedyne zastosowanie brylantów ‘inwestycyjnych’ jest takie, by znaleźć kogoś, kto je od nas odkupi jako ‘inwestycyjne’.

Trzecim powodem jest to, że gdy kiedyś uda się opanować przemysłową produkcję diamentów, to będą to czyste, wręcz idealne kryształy, czyli właśnie D/IF. Spadnie na nie zapotrzebowanie, a w cenie będą kamienie nieidealne, z wyraźnymi cechami kamieni naturalnych (inkluzjami), czyli w czystości SI a może nawet P.

Zatem jeżeli już inwestować w brylanty, to nie w kamienie idealne, jak to się w branży mówi”cukier”. Dużo lepiej wybrać kamienie jubilerskie, które nie tylko można odsprzedać jako inwestycję, ale również jako surowiec jubilerski. Takie brylanty można oprawić do własnych celów albo na sprzedaż.

Przygotowałem dla czytelników bloga specjalną ofertę na brylanty jubilerskie, o walorze użytkowym i inwestycyjnym. Są to diamenty w szlifie okrągłym (brylantowym), od 0,23ct do 0,50ct, w większości w kolorach od D do H i w czystości Si1 do Si3. Tańsze kamienie są certyfikowane przez firmy EGL, droższe przez IGI, HRD lub GIA.

Ta oferta będzie dostępna tylko w lipcu lub do wyczerpania zapasów. Gwarantuję najniższą cenę w Europie oraz możliwość osobistego spotkania we Wrocławiu lub Warszawie celem obejrzenia i wybrania kamieni. Osoby zainteresowane proszę o zostawienie namiaru do siebie w komentarzu lub kontakt telefoniczny 797980431.

Share This Post

Namaszczenie 2020

W komentarzu padło pytanie, na kogo chciałbym zagłosować w niedzielnych wyborach prezydenckich.

Sytuację lepiej ode mnie opisali poeci z MakeLifeHarder. Pod linkiem jest charakterystyka głównych kandydatów. Ułatwi to z pewnością czytelnikom podjęcie decyzji.

Jako wolnościowiec i przedsiębiorca nie mam łatwego wyboru. Przekreślam od razu komunistę Biedronia, długopisa Dudę czy platformersa Trzaskowskiego. Hołowni nie ma sensu odrywać od pisania książek o Kościele. Bosaka przekreślam jako ekstremistę i niewykształciucha, stetryczałych Żółtka i Jakubiaka z racji wieku. Kosiniak-Kamysz jest związany ze środowiskiem wiejskim, co dyskryminuje mieszczuchów takich jak ja.

Warto zauważyć, że środowisko wolnościowców i przedsiębiorców jest szykanowane niezmiennie od 30 lat. Żaden polityk nie reprezentuje naszych interesów, jesteśmy nieustannie zastraszani i rabowani. Polska to kraj nie dla nas, Polska jest dla rolników, górników, księży i polityków. Jedynym kandydatem, który się temu przeciwstawia jest Tanajno i na niego właśnie zamierzam zagłosować.

A drugiej turze będę głosować na kogokolwiek byle nie na duet Kaczyński/Duda.

Share This Post

Cezary Głuch, Trader21. Czy może Dyzma21?

Pamiętacie jak zaczęła się książkowa kariera Nikodema Dyzmy? Na raucie pojawia się nikomu nieznany facet, który bezczelnością zdobywa popularność. Ludzie przyjmują za pewnik, że skoro ktoś go zaprasza na raut dla ludzi z wyższych sfer, to musi być z tych właśnie sfer. Nikt tego nie sprawdza.

Tak właśnie pojawił się na świecie Trader21. Najpierw ostrożnie, pod nickiem. Pisze o sobie, że jest przedsiębiorcą i inwestorem. Ludzie chętnie podłapują antysystemowy makaron, który nawija im na uszy. Nikt, ale to dosłownie nikt, nie pyta o to, jakie dokładnie firmy prowadził i komu sprzedał. Nikt nie szuka dawnych pracowników, potwierdzających słowa o wielkich firmach i wielkich zyskach. Nikt nie pyta o statementy, o wyniki finansowe inwestycji, o udowodnienie skuteczności jako inwestora. Wystarczy antysystemowość.

A przecież wystarczyło wpisać nazwisko Cezary Głuch do wyszukiwarki KRS i CEDiG. Po wyskoczeniu informacji o działalności w spółce Glob Media, wystarczy przejść się do czytelni akt sądowych. Ja poszedłem i znalazłem pustą teczkę z wyrokami sądu, nakazującymi zarządowi spółki złożenie sprawozdań finansowych – czego zarząd Glob Media mimo nałożonej grzywny nigdy nie zrobił.

Skoro nikt nie chce i nie potrafi zweryfikować konfabulacji, Trader21 działa bardziej odważnie. Ujawnia nazwisko i wizerunek, zaczyna dawać wykłady na konferencjach, zbiera nagrody za bloga, wydaje książki. Pełen sukces.

Dopiero niedawno, po wielu latach aktywności p. Głucha pojawił się krytyczny artykuł na jego temat. Zachęcam do przeczytania. Na wszelki wypadek archiwizuję ten wpis i wrzucam tutaj:

Na czym wobec tego polega problem? Po pierwsze, brzydzę się kłamstwem. A po wtóre, obawiam się, że niektóre aspekty działalności p. Głucha mogą być szkodliwe dla jego klientów. Porady inwestycyjne od człowieka, który tak naprawdę nie jest wytrawnym, skutecznym inwestorem mogą wprowadzać w błąd osoby, które za te porady płacą. Kierowanie się płatnymi poradami, by prowadzić spółkę za granicą mogą być w obecnym stanie prawnym łatwo podważone przez Fiskusa. No i moralnie naganne jest promowanie usług brokera, który w swoich reklamach musi publikować informację, że 80% ich inwestorów jest odcedzanych przez nich z kasy – która w pewnej części wraca potem do kieszeni Tradera21 jako jego działka. Pominę już to, że niektóre z działalności p. Głucha wymagają licencji, której on nie ma. Pominę też to, na co nie mam dowodów: podejrzewam, że większość działalności publicystycznej p. Głucha jest tylko przez niego firmowana nazwiskiem, lecz w rzeczywistości jest pisana przez ghost writerów.

Od lat prowadzę działalność demaskatorską. Przypominam sprawy, w których ostrzegałem wiele miesięcy przed wybuchem afery: Ambergold, Hyath, Dominusarx , PMI. Pod takimi wpisami dominowały komentarze, że piszę z zawiści, bo nie umiem prowadzić biznesu. Po upadku danego oszusta nigdy nikt mnie nie przepraszał i nie przyznawał racji. Dlatego z czasem nauczyłem się patrzeć w inną stronę. Po co mi chodzenie do sądu i konfrontacja z prawnikami oszustów, którzy są tam za pieniądze ukradzione ofiarom przez oszusta? Są inni blogerzy i odpowiednie instytucje państwowe, niech oni się szarpią z oszustami. Ten artykuł niech będzie sugestią dla wspomnianych podmiotów do zajęcia się sprawą Tradera21. Zachęcam też do podzielenia się informacjami i wyprowadzeniem mnie z błędu. Jeżeli ktoś ma dowody na to, że p. Cezary Głuch jest wytrawnym przedsiębiorcą i inwestorem, to chętnie je opublikuję.

Share This Post

Przeprosiny

Od wielu lat nie bywałem na wsi. W efekcie nie miałem pojęcia o doli rolników. Niesprawiedliwie oceniałem, że z chałupy do roboty wychodzą 4 razy w roku – zasiać, zebrać plony, zaorać i złożyć wniosek o unijną dotację (tzw. ssanie brukselki).

Obecnie z powodu Covidu jestem poza miastem dużo częściej. Zauważyłem, że sąsiad-rolnik uwija się nieustannie na swoim polu, praktycznie codziennie dokonując jakiś oprysków, co uwieczniłem na zdjęciu poniżej. Tak więc chciałem oficjalnie przeprosić za to, że rolników brałem za cwaniaków, nierobów i pijaków.

Share This Post

Bumerang idei czyli Wielkie Wyinflacjowanie

W Wyborczej ukazał się wywiad, który warto przeczytać.

11 lat temu na tym blogu napisałem artykuł o tym samym pomyśle, aby wyinflacjować się z długów. Warto go przeczytać. Już wtedy świat się nad tym zastanawiał, co dziś odkrywa i próbuje analizować Bukowski. I nawet zapadły takie decyzje, tak się dzieje, mamy przecież ujemne realne oprocentowanie lokat i obligacji, czasem nawet nominalnie ujemne. Tego Bukowski w ogóle nie zauważa.

To daje mi powody sądzić, że Paweł Bukowski jest niebezpiecznym nieukiem. Ten wywiad jest pełen takich bzdur, że ręce opadają. Na przykład:

Na przykład powiedzieć: jak rejestrujesz firmę na wysepce w raju podatkowym, to działaj sobie tam, handluj tam, a na terenie Stanów i Unii masz zakaz wstępu na rynek?

Oczywiście. Jeśli taka firma z Seszeli nagle nie może handlować w Niemczech, we Francji, w Polsce, w Nowym Jorku i tak dalej – no to praktycznie nie istnieje.

Jak odróżnić firmę w bananowej republice postawioną przez oligarchę na lokalnego słupa od normalnej lokalnej firmy? Zbanować cały obrót gospodarczy z tropikalnymi wyspami? A jak mają żyć tamtejsi eksporterzy bananów albo usług turystycznych, jeżeli będą wykluczeni ze światowego rynku? Zatrudnić kolejnych 1000 urzędników w Paryżu, którzy będą dawać takim firmom certyfikat koszerności i dostęp do rynku UE?

Ucieczka bogatych przed opodatkowaniem nie jest bardzo trudna do ukrócenia.

I tu się mylisz, jest bardzo trudna.

Przecież można śledzić finansowe przepływy, da się ustalić, kto ile ma.

Jakim majątkiem dysponuje Putin? Ile pieniędzy był w stanie ukraść Jaruzelski i Rakowski, co się z tym pieniędzmi stało?

Wystarczy kupić złoto lub kryptowaluty i znikasz z radaru, nie da się ustalić ile kto ma. I dokładnie to zrobią ludzie, gdy będzie się próbować opodatkować ich kapitał. Po prostu się wyprowadzą do innego kraju albo kupią kruszce.

Próby opodatkowania kapitału skończą się załamaniem systemu, wyprzedażą wszystkich aktywów i spadkiem ich wartości. Dokładnie tak jak duże podatki katastralne w Grecji spowodowały wyprzedaż nieruchomości i załamanie rynku.

Kolejny straszny fragment wypowiedzi:

to społeczeństwo musi się zastanowić, czy inwestować pieniądze w spłatę długu i obsługę wierzycieli, czy powinno zainwestować na przykład w edukację, służbę zdrowia, rozwój, produktywność.

Ale to przecież powiedział sam Jarosław Kaczyński: “Nie może być tak, aby potomkowie biednych Polaków płacili potomkom bogatych Polaków”.

A społeczeństwo nie ma za wiele do gadania. Jak tylko farsa wyborów się kończy, decydują politycy. Więc to politycy decydują czy spłacą wierzycieli czy nie. I przypominam, że wierzycielami nie zawsze są “Żydy”, którym miło jest nie wypłacić. Częściej Polacy, którzy oszczędzają na emeryturę. Wyinflacjowanie z długów = głodni staruszkowie.

Gdy słyszę o “inwestycjach” państwa w edukację, służbę zdrowia, a szczególnie w rozwój i produktywność, to mnie pusty śmiech ogarnia. Jaki to rozwój i produktywność mamy w Europie? Tylko i wyłącznie przyrost regulacji w biznesie i kolejne ograniczenia wolności obywateli.

Jest jeden warunek: muszą to zrobić zgodnie rządy dużych organizmów państwowych – Ameryki, Unii – i nie stosować wyjątków.

Ale na szczęście państwa ze sobą konkurują. US czy UK przyciągają do siebie kapitał finansowy i ludzki z opresyjnych reżimów typu Polski, gdzie do głosu dopuszczani się tacy ludzie jak Bukowski. To, że tacy ludzie kształtują opinię publiczną w Polsce, to przerażające. Zaprawdę powiadam, jeżeli już czytać Bukowskiego, to lepiej Charlesa.

Share This Post

Jak Covid zabił DINKS

W 1880 rząd Bismarcka wprowadził program ubezpieczeń społecznych. Miały one dwa cele. Po pierwsze znaleziono doskonały sposób na ściągnięcie kapitału na finansowanie potrzeb budżetowych Rzeszy. Po drugie uporano się z eksplozją demograficzną. Dzieci przestały być sposobem na zabezpieczenie starości.

Bismarck nie był w stanie przewidzieć, że skonstruował bombę z opóźnionym zapłonem, która 150 lat później wysadzi całą Europę. Programy emerytalne okazały się piramidami finansowymi, zebrane środki przepuszczono, a na rosnące wypłaty środków brak. Dodatkowo dzietność kobiet spadła poniżej 2.

Nie spodziewałem się, że tak szybko zobaczę, że ludzie zorientują się, że model bismarckowski trafił szlag. Myślałem, że trzeba będzie do tego totalnego bankructwa w modelu hiperinflacyjnym, gdzieś około roku 2030-2040. A wystarczył jeden malutki wirusik…

Do tej pory konsensus wśród Polaków w wieku rozrodczym był taki:

  • jesteśmy młodzi i przy kasie, a to się nigdy nie skończy
  • w razie gdy się zestarzejemy, to wynajmiemy sobie opiekunkę

“Młodzi bogowie” – nie bez powodu tak nazywa się to pokolenie.

Większość ludzi z tego pokolenia pomija sprzeczność, że nie mają żadnych oszczędności i że opiekunka nie będzie się nimi zajmować za darmo. Ale ludzki umysł potrafi wyjaśnić sobie i zracjonalizować wszystko. Podobno w badaniach Prudentiala większość ludzi pytanych o to, skąd wezmą fundusze na emeryturę wskazywała wygraną w lotto.

A nawet gdyby ktoś miał jakieś oszczędności, to wystarczy fala hiperinflacji, żeby ich wyzerować. A Polska jest na najlepszej drodze. Wiele przykładów republik bananowych typu Argentyny pokazuje, że najpierw szlag trafia konstytucję, a zaraz potem szlag trafia gospodarkę i walutę. I tu nie piszę o jakiejś teoretycznej przyszłości. NBP już monetyzuje dług i rząd wyraźnie sygnalizuje, że z racji Covid nie będzie się oglądał na progi zadłużeniowe. Mam takie wrażenie, że jeżeli obecny reżim raz w tygodniu nie złamie Konstytucji, to uznaje cały tydzień za zmarnowany.

Do tej pory najbardziej sensowna była strategia bycia DINKSEM, Double Income No Kids. Podróże po świecie, nowa fura, kredyt hipoteczny, fotki na insta/fejsa. Na dzieci i pieluchy szkoda było życia.

Covid dobitnie pokazał, że post-bismarckowski model DINKS jest ślepą uliczką. Okazało się, że są domy opieki pełne staruszków i w razie czego opiekunki po prostu wychodzą z budynku i więcej nie wracają. Rodzicami w takich sytuacjach zajmą się wyłącznie ich dzieci, i to o ile byli dla nich w porządku parę dekad wcześniej.

Share This Post

A co, jeżeli?

Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych. Śmieszą mnie różne rozkminy o grupach trzymających władzę, o NWO, itp. Wrzucam to do jednego worka z chemitrailsami i płaskoziemcami, których wywody wynikają z braku podstawowej wiedzy, małego mózgu albo aktywnej choroby psychicznej.

W przestrzeni publicznej pojawiają się teorie spiskowe o tym, jakoby Covid wymknął się z rządowego instytutu w Wuhan. Brzmią przekonująco – nietoperze mogące być rezerwuarem wirusa żyją 150 km od Wuhan, natomiast podejrzane laboratorium jest 300 metrów od targu, na którym miało dojść do pierwszych zakażeń. Historia zna już takie przypadki, jak choćby co najmniej 100 Sowietów zmarłych na wąglika produkowanego w celu zastosowania bojowego.

To teorii o ucieczce Covida z laboratorium podchodzę sceptycznie, tak jak podchodziłem do podobnych teorii dotyczących HIV, który też rzekomo miał być wirusem bojowym. Jak się okazuje, HIV jest z nami od wielu dekad, wcale nie został wypuszczony w latach 80tych. To jest po prostu fakt naukowy, oczywiście nieznany oszołomom i łatwy do negowania przez nieuków.

Ale co, jeżeli tym razem okaże się, że wirus rzeczywiście jest zbiegiem? Konsekwencje byłyby niewyobrażalne. Wszystkie państwa na świecie wysunęłyby roszczenia wobec rządu Chin o naprawienie szkód finansowych i odszkodowania dla rodzin zmarłych. To byłyby setki i tysiące miliardów dolarów, reparacje jak po wojnie światowej. Opór Chin doprowadziłby do eskalacji napięcia i do wojny handlowej na niespotykaną skalę.

Można się spodziewać, że Ameryka odmówiłaby wypłaty obligacji rządowych, których Chiny posiadają na kwotę 1 200 miliardów dolarów. Do tego nacjonalizacja udziałów w spółkach, posiadanych przez Chińczyków. A inne państwa mogłyby położyć łapę na chińskie inwestycje, które są w każdym zakątku świata. Zatrzymałby się cały handel z Chinami. Nie byłoby nic, do czego komponenty są tam wytwarzane. Od leków po samochody.

Wyobraźcie sobie teraz odtworzenie przemysłu przeniesionego do Azji, w sytuacji gdy waluty tracą wartość, fachowców nie ma, brakuje know-how, do tego dochodzą wszystkie te regulacje, które wygnały produkcję z USA i UE.

I teraz najważniejsze. Problemem współczesnego systemu ekonomicznego, o którym nikt nie chce pamiętać, jest trudność z ustaleniem cen. Ten kłopot istniał za komuny, gdy ceny były ustalane centralnie, przez urzędników. Był to bardzo nieefektywny mechanizm, skąd bowiem urzędnik ma wiedzieć jaka dokładnie ma być cena? I dlaczego cena ma być stała, skoro zmieniają się koszty? Przez to cała gospodarka była nieefektywna i działalność zakładów państwowych nieopłacalna. Anegdotyczną sytuacja polegała na tym, że przetwory konserwowe były tańsze niż cena skupu słoików, przez co opłacało się wykupić ogórki, wyrzucić je i sprzedać szkło w skupie. Albo najtaniej było karmić świnie chlebem, który był tańszy niż zboże, z którego go wyprodukowano.

Dziś problem złej wyceny nadal istnieje, w innej formie. Jego fundamentem jest brak parytetu w systemie walut papierowych. Wszystkie waluty świata, a także wszystkie surowce nieustannie fluktuują. Czy złotówka ma być warta 5 czy 325 koron szwedzkich? Czy baryłka ropy jest warta 60, 1, czy -30 dolarów? Nie wiadomo. Brakuje jakiejś kotwicy, do której można się odnieść. To skutkuje brakiem pewności w przedsiębiorców, by mogli mieć pewność “OK, oddam przyczepę marchewki za 400 dudków, bo 400 dudków mogę w każdej chwili wymienić na uncję złota”.

Obecnie, w normalnych okolicznościach, działa rynek, który “odkrywa” wszystkie ceny świata. Ale w przypadku niepewności wszystko runie, zniknie zdolność rynku do określenia ile co kosztuje, wobec tego nikt nic nie będzie sprzedawał w obawie przed poniesieniem straty. Mieliśmy przedsmak miesiąc temu, gdy rynek złota fizycznego oderwał się od cen giełdowych. Po prostu oficjalna cena przestała być akceptowana, uczestnicy rynku uznali, że jest fikcyjna. Prawie nikt nic nie sprzedawał, a już na pewno nie w cenach giełdowych.

Jeżeli mam podać jeszcze jeden przykład, to zachęcam do zapoznania się z relacją ceny złota i platyny. Platyna jest tańsza o połowę od złota, choć jest znacznie rzadsza więc droższa w wydobyciu. Dlatego platyna jest obecnie bardzo trudna do znalezienia na rynku, jak mięso w sklepie za czasów PRL. Po prostu rynkowi metali szlachetnych od wielu miesięcy nie udaje się prawidłowo “odkryć” ceny platyny, tak jak rządom w PRL nie udawało się prawidłowo “odkryć” cen wędlin.

Logiczną konsekwencją wojny handlowej jest taka sytuacja na każdym możliwym rynku. Nikt nie będzie wiedział, co ile rzeczywiście jest warte, nikt niczego nie sprzeda ze strachu, że nie odkupi towaru w podobnej cenie. Pamiętajmy, każdy sklep sprzedaje pod warunkiem, że właściciel jest pewien, że odkupi towar handlowy. Jeżeli nie ma tej pewności, to zamyka sklep, lub podnosi ceny dość wysoko, bo zrekompensować sobie ryzyko.

Ratunkiem byłby natychmiastowy peg walut do czegoś wymiernego. Ale tego żaden rząd nie zrobi w nadziei, że wystarczy zastraszenie przedsiębiorców by wyprzedawali zapasy. Ślady tego znajdziemy w polskim prawie. Kodeks wykroczeń, cały czas obowiązujący art. 135. mówi: Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny. I w razie czego taki scenariusz będzie grany.

Wkrótce po ujawnieniu faktu ucieczki Covid z laboratorium stanąłby cały handel na świecie, cała światowa gospodarka zawaliłaby się jak domek z kart. Nie wiadomo, czy USA z Chinami miałyby nawet siłę, aby przejść do kolejnego etapu, czyli agresji wojskowej. Jeszcze przed pierwszą salwą gospodarki obu krajów wyglądałyby jak po przejściu nalotów dywanowych. Kto wie, może lepiej udawać, że wszystko zaczęło się od ryżu z niedogotowanym nietoperzem?

Share This Post