Monthly Archives: May 2020

Przeprosiny

Od wielu lat nie bywałem na wsi. W efekcie nie miałem pojęcia o doli rolników. Niesprawiedliwie oceniałem, że z chałupy do roboty wychodzą 4 razy w roku – zasiać, zebrać plony, zaorać i złożyć wniosek o unijną dotację (tzw. ssanie brukselki).

Obecnie z powodu Covidu jestem poza miastem dużo częściej. Zauważyłem, że sąsiad-rolnik uwija się nieustannie na swoim polu, praktycznie codziennie dokonując jakiś oprysków, co uwieczniłem na zdjęciu poniżej. Tak więc chciałem oficjalnie przeprosić za to, że rolników brałem za cwaniaków, nierobów i pijaków.

Share This Post

Bumerang idei czyli Wielkie Wyinflacjowanie

W Wyborczej ukazał się wywiad, który warto przeczytać.

11 lat temu na tym blogu napisałem artykuł o tym samym pomyśle, aby wyinflacjować się z długów. Warto go przeczytać. Już wtedy świat się nad tym zastanawiał, co dziś odkrywa i próbuje analizować Bukowski. I nawet zapadły takie decyzje, tak się dzieje, mamy przecież ujemne realne oprocentowanie lokat i obligacji, czasem nawet nominalnie ujemne. Tego Bukowski w ogóle nie zauważa.

To daje mi powody sądzić, że Paweł Bukowski jest niebezpiecznym nieukiem. Ten wywiad jest pełen takich bzdur, że ręce opadają. Na przykład:

Na przykład powiedzieć: jak rejestrujesz firmę na wysepce w raju podatkowym, to działaj sobie tam, handluj tam, a na terenie Stanów i Unii masz zakaz wstępu na rynek?

Oczywiście. Jeśli taka firma z Seszeli nagle nie może handlować w Niemczech, we Francji, w Polsce, w Nowym Jorku i tak dalej – no to praktycznie nie istnieje.

Jak odróżnić firmę w bananowej republice postawioną przez oligarchę na lokalnego słupa od normalnej lokalnej firmy? Zbanować cały obrót gospodarczy z tropikalnymi wyspami? A jak mają żyć tamtejsi eksporterzy bananów albo usług turystycznych, jeżeli będą wykluczeni ze światowego rynku? Zatrudnić kolejnych 1000 urzędników w Paryżu, którzy będą dawać takim firmom certyfikat koszerności i dostęp do rynku UE?

Ucieczka bogatych przed opodatkowaniem nie jest bardzo trudna do ukrócenia.

I tu się mylisz, jest bardzo trudna.

Przecież można śledzić finansowe przepływy, da się ustalić, kto ile ma.

Jakim majątkiem dysponuje Putin? Ile pieniędzy był w stanie ukraść Jaruzelski i Rakowski, co się z tym pieniędzmi stało?

Wystarczy kupić złoto lub kryptowaluty i znikasz z radaru, nie da się ustalić ile kto ma. I dokładnie to zrobią ludzie, gdy będzie się próbować opodatkować ich kapitał. Po prostu się wyprowadzą do innego kraju albo kupią kruszce.

Próby opodatkowania kapitału skończą się załamaniem systemu, wyprzedażą wszystkich aktywów i spadkiem ich wartości. Dokładnie tak jak duże podatki katastralne w Grecji spowodowały wyprzedaż nieruchomości i załamanie rynku.

Kolejny straszny fragment wypowiedzi:

to społeczeństwo musi się zastanowić, czy inwestować pieniądze w spłatę długu i obsługę wierzycieli, czy powinno zainwestować na przykład w edukację, służbę zdrowia, rozwój, produktywność.

Ale to przecież powiedział sam Jarosław Kaczyński: “Nie może być tak, aby potomkowie biednych Polaków płacili potomkom bogatych Polaków”.

A społeczeństwo nie ma za wiele do gadania. Jak tylko farsa wyborów się kończy, decydują politycy. Więc to politycy decydują czy spłacą wierzycieli czy nie. I przypominam, że wierzycielami nie zawsze są “Żydy”, którym miło jest nie wypłacić. Częściej Polacy, którzy oszczędzają na emeryturę. Wyinflacjowanie z długów = głodni staruszkowie.

Gdy słyszę o “inwestycjach” państwa w edukację, służbę zdrowia, a szczególnie w rozwój i produktywność, to mnie pusty śmiech ogarnia. Jaki to rozwój i produktywność mamy w Europie? Tylko i wyłącznie przyrost regulacji w biznesie i kolejne ograniczenia wolności obywateli.

Jest jeden warunek: muszą to zrobić zgodnie rządy dużych organizmów państwowych – Ameryki, Unii – i nie stosować wyjątków.

Ale na szczęście państwa ze sobą konkurują. US czy UK przyciągają do siebie kapitał finansowy i ludzki z opresyjnych reżimów typu Polski, gdzie do głosu dopuszczani się tacy ludzie jak Bukowski. To, że tacy ludzie kształtują opinię publiczną w Polsce, to przerażające. Zaprawdę powiadam, jeżeli już czytać Bukowskiego, to lepiej Charlesa.

Share This Post

Jak Covid zabił DINKS

W 1880 rząd Bismarcka wprowadził program ubezpieczeń społecznych. Miały one dwa cele. Po pierwsze znaleziono doskonały sposób na ściągnięcie kapitału na finansowanie potrzeb budżetowych Rzeszy. Po drugie uporano się z eksplozją demograficzną. Dzieci przestały być sposobem na zabezpieczenie starości.

Bismarck nie był w stanie przewidzieć, że skonstruował bombę z opóźnionym zapłonem, która 150 lat później wysadzi całą Europę. Programy emerytalne okazały się piramidami finansowymi, zebrane środki przepuszczono, a na rosnące wypłaty środków brak. Dodatkowo dzietność kobiet spadła poniżej 2.

Nie spodziewałem się, że tak szybko zobaczę, że ludzie zorientują się, że model bismarckowski trafił szlag. Myślałem, że trzeba będzie do tego totalnego bankructwa w modelu hiperinflacyjnym, gdzieś około roku 2030-2040. A wystarczył jeden malutki wirusik…

Do tej pory konsensus wśród Polaków w wieku rozrodczym był taki:

  • jesteśmy młodzi i przy kasie, a to się nigdy nie skończy
  • w razie gdy się zestarzejemy, to wynajmiemy sobie opiekunkę

“Młodzi bogowie” – nie bez powodu tak nazywa się to pokolenie.

Większość ludzi z tego pokolenia pomija sprzeczność, że nie mają żadnych oszczędności i że opiekunka nie będzie się nimi zajmować za darmo. Ale ludzki umysł potrafi wyjaśnić sobie i zracjonalizować wszystko. Podobno w badaniach Prudentiala większość ludzi pytanych o to, skąd wezmą fundusze na emeryturę wskazywała wygraną w lotto.

A nawet gdyby ktoś miał jakieś oszczędności, to wystarczy fala hiperinflacji, żeby ich wyzerować. A Polska jest na najlepszej drodze. Wiele przykładów republik bananowych typu Argentyny pokazuje, że najpierw szlag trafia konstytucję, a zaraz potem szlag trafia gospodarkę i walutę. I tu nie piszę o jakiejś teoretycznej przyszłości. NBP już monetyzuje dług i rząd wyraźnie sygnalizuje, że z racji Covid nie będzie się oglądał na progi zadłużeniowe. Mam takie wrażenie, że jeżeli obecny reżim raz w tygodniu nie złamie Konstytucji, to uznaje cały tydzień za zmarnowany.

Do tej pory najbardziej sensowna była strategia bycia DINKSEM, Double Income No Kids. Podróże po świecie, nowa fura, kredyt hipoteczny, fotki na insta/fejsa. Na dzieci i pieluchy szkoda było życia.

Covid dobitnie pokazał, że post-bismarckowski model DINKS jest ślepą uliczką. Okazało się, że są domy opieki pełne staruszków i w razie czego opiekunki po prostu wychodzą z budynku i więcej nie wracają. Rodzicami w takich sytuacjach zajmą się wyłącznie ich dzieci, i to o ile byli dla nich w porządku parę dekad wcześniej.

Share This Post