Rodzina Joe Bidena poinformowała, że jego choroba nowotworowa weszła w fazę terminalną.
Biden cynicznie ukrywał przed wyborcami swoją chorobę. Prezydent USA jest osobą dokładnie przebadaną pod kątem potencjalnych chorób. Rak prostaty jest łatwo wykrywalny, typowy dla tego wieku i wolno postępujący. Dziad kłamał, że jest zdolny do kolejnej kadencji.
Zapewne plan był taki, żeby wygrać wybory, a po roku oddać władzę Harris. I przejść do historii jako osoba, która umożliwiła rządy pierwszej kobiety na tym stanowisku. Nie do końca demokratycznie, ale Demokraci raczej nie przejmują się demokracją, co widać choćby w oporze do legitymowania wyborców.
Efektem byłoby zapewne to, co widzieliśmy: otwarte granice, ludzie z Ameryki Łacińskiej i całego świata śpiący na ulicach miast, dodatkowe gwałty i kradzieże ponad te już zapewniane przez amerykańskich murzynów.
Do tego finansowanie najróżniejszych absurdalnych projektów. Przykłady z czasów Bidena:
- 446 700 dolarów przyznanych przez Departament Stanu na promowanie rozwoju ateizmu w Nepalu.
- 47 020 dolarów wydanych przez Departament Stanu na transpłciową produkcję operową w Kolumbii.
- 20 600 dolarów sfinansowanych przez Departament Stanu na wydarzenie typu drag show w Ekwadorze.
- 32 000 dolarów na stworzenie i dystrybucję komiksu poświęconego tematyce LGBTQ w Peru.
- 1 milion dolarów na wsparcie francuskojęzycznych organizacji LGBTQ w Afryce Zachodniej i Środkowej.
Uczciwie trzeba przyznać, że w kwestiach fundamentalnych trendów zmiana administracji nic nie zmienia. Nadal obserwujemy lawinowy wzrost wydatków i gwałtownie rosnący dług. Z każdym dniem dolar traci siłę nabywczą, a złoto zyskuje na wartości. Z każdym dniem tej czy innej administracji zbliżamy się do ściany w postaci bankructwa.
