All posts by Przemysław Słomski

Rozliczenie z proroctw

Rok temu wrzuciłem wpis z prognozami na 2019. Czas się uczciwie rozliczyć:

Na giełdzie nowojorskiej Dow Jones nie pobije swojego szczytu 23254, rok 2019 będzie rokiem bessy. – Nie trafiłem.

Gospodarka USA zanotuje co najmniej jeden kwartał spadku gospodarczego, być może dwa, co by oznaczało wejście w recesję. – Nie trafiłem.

Bitcoin będzie nadal wyprzedawany, cena w pewnym momencie spadnie do $1k. – Cały czas trwa wyprzedaż BTC, szukamy dołka. Nadal uważam, że dojdzie do $1k.

Indeks cen nieruchomości w USA zacznie spadać. – Trafiłem.

Nastąpi odwrót od rynków wschodzących, przez co złotówka się osłabi. Złoto na koniec 2019 będzie kosztować >6000 PLN. Trafiłem. Krugerrand kosztuje dziś u mnie dokładnie 6000 PLN.

Brytyjczycy wyjdą w Unii w scenariuszu hard exit, będzie mnóstwo perturbacji wynikających z konsekwencji wyjścia z Unii. – Chyba trafiłem, wybory w UK i poważne problemy w tym kraju.

Wybory parlamentarne i europarlamentu wygra PIS. Trafiłem

Zbankrutuje duży diler złota w Polsce. Nie trafiłem, czekam.

Share This Post

Kupno złota: za gotówkę czy przelewem

W świetle niedawnego wpisu o docelowym likwidowaniu anonimowego zakupu złota oraz przy okazji publikacji filmu o poprawnej procedurze otwierania przesyłki ze złotem, postanowiłem opisać argumenty za zakupem za gotówkę i za zakupem płatnym przelewem.

Za gotówkę:

– transakcja z ręki do ręki, bez rujnującego nerwy wyczekiwania na upragniony towar

– brak ryzyka kradzieży / utraty w transporcie

– możliwość sprawdzenia monet przy odbiorze

– zachowanie anonimowości

Przelewem:

– wygodne, gdy mieszka się daleko od biur 79element (Wrocław, Warszawa)

– nie trzeba zamawiać gotówki w banku, chodzić po mieście z gotówką, a potem wracać do domu ze złotem

– przy wyższych kwotach transakcje przelewami są wygodniejsze dla późniejszego wytłumaczenia pochodzenia środków – najpierw z konta schodzi płatność za złoto, po paru/nastu latach przychodzi przelew za sprzedaż złota

Jak uniknąć stresu i problemów?

Przy zakupie przelewem zakupy powinny być jak najmniejsze, na przykład po 1 oz złota. Kupujesz, płacisz, towar przychodzi – kupujesz kolejną uncję. Nie ma stresu, że wysłało się kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ponadto użycie kodu SLOMSKI przy zakupie daje zniżkę od kosztów wysyłki.

Nigdy, ale to nigdy, nie należy kupować złota z odroczoną dostawą. Takie ‘tanie złoto z dostawą za 45 dni (roboczych)’ już wiele razy skończyło się zwinięciem interesu i wyparowaniem kasy. Przykład 1 i przykład 2.

Nie warto dla kilku złotych oszczędności kupować kruszców z niewiadomego źródła (OLX, facebook itp). Można odpowiedzieć karnie o paserstwo i stracić złoto, albo kupić falsa i stracić pieniądze. Lepiej kupować w firmie z co najmniej 10 letnim doświadczeniem, takim jak 79element.

 

Share This Post

Prawo do broni

Źli ludzie zawsze znajdą sposób, żeby mieć broń. Jak pokazuje przykład UK, nawet jeżeli zabierze się im broń palną, to wezmą noże. Jak zabierzemy im noże, to wezmą siekiery. Jak zabierzemy siekiery, to wezmą kamienie.

Dlatego właśnie każdy uczciwy, zdrowy psychicznie obywatel powinien nosić przy sobie broń. Dowód sprzed paru dni: Polak z UK musiał uzywać kła narwala do obrony. Dowód z dziś:

Również kara śmierci powinna być wdrożona i stosowana za poważne przestępstwa przeciwko życiu.

Share This Post

Koniec złota

Za kilka dni w Niemczech wchodzą w życie nowe procedury AML, które zmniejszają limit zakupu anonimowego złota z 10 000 EUR do 2 000 EUR. To w praktyce jest ban na zakup złota za gotówkę.

Ostatnia zmiana limitu, z 15 000 EUR do 10 000 EUR, miała miejsce w Niemczech w lecie 2017. Taka sama zmiana limitu miała miejsce w Polsce w lecie 2018. Gdyby to miała być reguła, to zmniejszenie limitu do 2000 EUR mógłby wejść w życie w Polsce z początkiem 2021 roku.

Zmiany te są krajowymi implementacjami dyrektyw unijnych, wobec tego nie rozważamy tu “czy” lecz “kiedy”. Do tego mamy taki a nie inny rząd, które podejmuje wszelkie możliwe działania w kierunku delegalizacji obrotu gotówkowego i uszczelniania systemu podatkowego.

I dodam od razu, że odejście do zakupu złota na rzecz kryptowalut nie jest rozwiązaniem. Dopóki system walutowy funkcjonuje, to głównym środkiem płatniczym jest urzędowa waluta. Wobec tego zawsze pojawia się problem wymiany złota lub kryptowaluty z i na walutę. Posiadanie kryptowaluty nie jest żadną przewagą nad złotem w kontekście wejścia i wyjścia z inwestycji. Tak czy inaczej pojawia się problem jak dokonać wymiany i co dalej zrobić z gotówką. Powolne wymienianie po jednym krugerrandzie w ramach emerytury jest bezpieczne, tak ludzie sprzedawali “świnki” pod Pewexami za komuny. Ale sprzedaż 100 krugerrandów i pojawienie się w banku z 600 000 zł w gotówce skończy się źle. Pojawia się pojęcie gotówki “niewydawalnej”, kiedyś równowartość mieszkania lub samochodu, dziś 2000 EUR.

Z rozmów z klientami wyciągam wniosek, że mamy do czynienia z całym spektrum reakcji na rosnący zamordyzm. Na jednym końcu mamy klientów, którzy nie czują nic niestosownego w tym, że władzuchna wie o nich wszystko. Dla nich nic się nie zmienia. Po drugiej stronie mamy klientów, którzy o złocie inwestycyjnym dowiedzieli się od swoich dziadków, którzy w czasie wojny lub komuny byli w stanie uchronić swój kapitał przed totalitaryzmem. Tacy ludzie wolą kupować za gotówkę, anonimowo. Trzeba postawić sprawę jasno – tacy klienci znikną. Można postawić tezę, że legalnie działające firmy boleśnie odczują utratę tych klientów. Szczególnie te “mennice”, które mają sieć fizycznych sklepów. Z drugiej strony będzie krótki boom. W okresie przejściowym w Polsce pojawią się niemieccy klienci, chcący w parę dni wymienić 100k EUR.

Moje podejście do problemu jest takie, że jako diler złota po prostu nie chce zbierać wrażliwych danych. Nie chcę ryzykować wycieku tych danych. Nie chcę być posądzony o to, że zlecam włamanie, wiedząc, że jakiś klient ma złoto w domu. Nie interesuje mnie darmowa praca inspektora skarbowego. Nie chcę wydawać pieniędzy na wdrażanie procedur AML i UODO – dla laika może się to wydawać banalne, ale koszty wynoszą dziesiątki tysięcy złotych rocznie. Nie mam też zamiaru prowadzić biznesu w szarej strefie, ponieważ formalnie będzie to przestępstwo, a każde przestępstwo wcześniej czy później jest wychwytywane przez organy. Wystarczy jeden zadowolony klient na forum, lub jeden niezadowolony klient, któremu może się wydawać, że dostał porysowaną monetę.

Natura nie znosi próżni i na pewno znajdą się chętni do prowadzenia biznesu w szarej strefie. Dla klientów gotówkowych będzie to oznaczać konieczność dokonywania zakupów ryzykując mieniem i życiem w przysłowiowych “ciemnych bramach”. Będzie się kupować to co akurat jest, a nie to, na co klient ma ochotę. No i ceny będą znacznie wyższe, ponieważ delegalizacja nie powoduje przecież spadku cen, lecz ich wzrost (vide: narkotyki).

Wnioski są nie za wesołe. Mamy za sobą 30 lat względnej wolności, lecz coraz głębiej osuwamy się w totalitaryzm znany z czasów głębokiej komuny.

Share This Post

Notoryczni przekręciarze

Nie wiem czy Państwo zauważyli, ale sporo przekręciarzy jest aktywnych całe życie. Taki Najmrocki albo Plichta – całe życie w jednym i tym samym fachu. Podobnie jest z przekrętami, niektóre funkcjonują latami. Na przykład słynny przekręt nigeryjski jest z nami praktycznie od pojawienia się Internetu w Afryce i nadal działa.

Są też przekręty funkcjonujące od setek lat, takie jak powszechne w średniowieczu wymiany monet przy okazji koronacji nowego króla, a czasem nawet częściej. Nowy władca nakazywał wymianę monet będących w obiegu, trzeba było zdać stare monety o wyższej próbie kruszcu, by w zamian dostać nowe monety o zawartości cennego metalu. Identyczny przekręt odbywa się dziś w Wielkiej Brytanii i Szwecji, gdzie przez krótki czas można wymienić stare banknoty na nowe, ci którzy to przegapili mają duże trudności z wymianą oszczędności lub nawet ich pieniądze są rekwirowane, co jest czystym zyskiem emitenta. Przy okazji można przypiąć sobie order za walkę z praniem brudnych pieniędzy i walkę z unikaniem opodatkowania, bo jak wiadomo posiadacz większej gotówki to na pewno groźny przestępca, uczciwi ludzie mają wyłącznie kredyty.

Przykładem starego przekrętu wracającego w wielkim stylu jest pomysł Gierka jakim był Premiowy Bon Oszczędnościowy PKO. Tak to wyglądało:

I ten pomysł pojawił się dzisiaj!  Dokładnie taki sam, mają to być nieoprocentowane obligacje z puli których będą prowadzone losowania. Nie zdziwię się, jeżeli skopiują nawet tabelę z rewersu. Po co liczyć coś, co już ktoś kiedyś policzył.

Obligacje te mają służyć dokładnie temu samemu celowi, co 48 lat temu. Chodzi o ściągnięcie z rynku tego, co nazywano wtedy “nawisem inflacyjnym”, czyli części z nadrukowanej góry złotówek, których wydanie przez obywateli groziło wzrostem inflacji i wzrostem cen walut.

Wtedy przekręt skończył się w taki sposób, że w pewnym momencie zaczęła się gwałtownie rozpędzać inflacja. W roku 1971 za taki bon można było kupić 142 litry benzyny, a w 1991, gdy bony te były wymieniane na gotówkę, 0,25 litra, czyli inwestor został odcedzony z 99,8% pieniędzy. I jestem się w stanie założyć, że za 20 lat sytuacja się powtórzy, nie zostanie nic z siły nabywczej tak zainwestowanych środków, a zwycięzców loterii będzie garstka.

Straszne jest to, że Damian Słomski, zawodowy dziennikarz ekonomiczny, kompromituje się brakiem wiedzy, pisząc “Takiego rozwiązania w naszym kraju jeszcze nie było” Właśnie stąd biorą się ofiary przekrętów – z braku wiedzy. 99% Polaków nie wie o istnieniu tych bonów, bo albo wtedy ich na świecie nie było, albo mózgi im zeżarła skleroza i nie rozumieją, że cały ten cudowny sukces Gierka był sfinansowany miedzy innymi pieniędzmi, na które ich przekręcono.

Co będzie dalej? Może rekwirowanie walut na rachunkach bankowych Polaków i wydawanie im zamiast tego bonów Pekao, z którymi będą mogli iść po wódkę do Peweksu?

Share This Post

Podbieriozkin

W Rzepie ukazał się niezwykle ciekawy wywiad z prof. Aleksiejem Podbieriozkinem, szefem rosyjskiego Centrum Badań Wojskowo-Politycznych. Krótki, dosadny. Oto co mówi:

Mamy do NATO taki sam stosunek, jaki Polacy mieli do Armii Czerwonej w 1920 roku.

Zwykły Rosjanin nic nie wie o wojnie Polsko-Sowieckiej 1920. Nie wie nawet nic o inwazji na Polskę w 1939. Sprawdzałem, przepytywałem z tego Rosjan. Tego nie ma na lekcjach historii, a zwykli zjadacze chleba nie interesują się szczegółami historii.

Tak więc to “my” odnosi się do Aleksieja i jego kumpli. Oni się boją NATO, tak jak Polacy bali się Sowietów.

Niech pan zwróci uwagę na to, gdzie w ostatnich latach znajdowały się siły NATO i USA w Polsce. Jest już cała mapa takich obiektów wojskowych. Siły koncentrują się niedaleko granic Rosji i w państwach bałtyckich. Rosja traktuje obecnie te państwa jako terytoria, gdzie znajdują się wrogie jednostki wojskowe. Są dla nas zagrożeniem.

Dokładnie. Boją się NATO.

[…] odbywało się zniszczenie Układu Warszawskiego […].

Wojska Radzieckie okupowały obszary państw “wyzwolonych” w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. Oprócz nielicznej garstki sprzedawczyków, żyjących z sowieckiego żołdu, cała reszta nie życzyła sobie ani obecności w Układzie Warszawskim, ani w bloku państw “demokratycznych”, jak to wtedy nazywano. Nie odbyło się żadne “zniszczenie” tylko rozpad ekonomiczny ZSRR umożliwił odzyskanie względnej niepodległości przez te państwa i usunięcie wojsk okupacyjnych. Aleksiej tego nie rozumie.

Tylko naiwni idioci tacy jak Gorbaczow czy Jelcyn mogli w to wierzyć. […] To nie był kompromis, to były bezwarunkowe ustępstwa ze strony Rosji.

Współcześni politycy i stratedzy uważają tych dwóch przywódców za winnych upadku imperium. Stawiana jest teza, że gdyby nie oni, to ZSRR nadal byłby imperium, trząsłby połową świata i wszyscy byliby szczęśliwi. Zapominają o tym, że mało kto w ZSRR był szczęśliwy, nie mówiąc już o innych krajach ubogaconych komunizmem.

Szczerze mówiąc, nie interesuje mnie w ogóle to, co mówi Stoltenberg.

A ja tam się interesuję co inni ludzie mówią. Nawet co mówią takie śmiecie, podpalacze świata jak Aleksiej.

Po pierwsze, państw bałtyckich nigdy w historii nie było, to zawsze było terytorium Imperium Rosyjskiego i Związku Radzieckiego. Państwa te istnieją i niech już tak zostanie, ale o zdanie będą je pytać w ostatniej kolejności.

No nie zawsze Pribałtyka była okupowana przez Rosję, po co tak kłamać. Czasem było to terytorium Polski, czasem Szwecji, bywało różnie. Litwa była przecież ogromnym państwem, w unii z Polską. Twierdzenie, że Litwa nie istniała jest kretyństwem.

Poza tym faktem jest, że żyją tam sobie narody, które mają swoją tożsamość i nie chcą być częścią Rosji. Jest też potężna mniejszość rosyjska – jakby im tak dobrze było w Rosji to by tam wyjechali. A jakoś wyjeżdżać nie chcą.

Rosja nie interesuje się Polską i państwami bałtyckimi, mamy mnóstwo innych spraw.

To prawda, Rosja ma mnóstwo swoich problemów, co jednak nie zmienia faktu, że czuje się zagrożona strategicznie z kierunku Zachodniego. Nie ma się co dziwić, wiele razy byli od tej strony atakowani. Stąd ten strach, a jak wiadomo, najlepszą obroną jest atak.

Gdyby Polska nie rozmieszczała na swoim terenie obcych sił, w ogóle nie byłoby tematu.

Ukraina nie rozmieszczała na swoim terenie żadnych sił i została zaatakowana przez Rosję. Nie dlatego, że rozmieszczała, ale właśnie dlatego, że oddała broń atomową i nie rozmieszczała obcych sił.

Osobiście uważam, że podczas II wojny światowej Moskwa powinna była powstrzymać swoją armię i nie wyzwalać Polski. Niechby zajmowali się tym sojusznicy amerykańscy czy angielscy.

No to sytuacja byłaby taka sama jak dziś – wojska amerykańskie przy rosyjskiej granicy, czyli to, co tak boli naszego rozmówcę. Dzięki podbiciu Europy Centralnej przez Stalina udawało się tego unikać przez długie dekady. Śmiać mi się chce, jak pomyślę, że Aleksiej jest strategiem w 1944 i rzuca pomysł, żeby nie atakować Niemców poza linię Ribbentrop-Mołotow. Byłby rozstrzelany w kilka chwil.

Co powiedziałby pan, gdyby w przyszłości sojusz postanowił przyjąć Gruzję i Ukrainę? Nawet teoretycznie nie można sobie tego wyobrazić. NATO musiałoby przyjąć te kraje z ich problemami: Abchazją, Osetią Południową, Krymem i wschodnią Ukrainą. Sojusz się na to nie zdecyduje.

Ja mam dużo lepszą wyobraźnię i potrafię sobie wyobrazić taki scenariusz. Na przykład w sytuacji gdy Putin odchodzi od władzy i Rosja znowu popada w ruinę. Dlaczego Rosja nie miałaby wpaść w kolejny kryzys po kilkunastu latach prosperity? Wszystko jest możliwe. Wtedy wojska rosyjskie mogą zostać wyparte z wszystkich okupowanych terenów.

Mam jednak nadzieję, że w oczyszczaniu terenu nie brałyby siły NATO. Nie jestem zwolennikiem atakowania Rosji, tylko obrony przed Rosją. Mam uczulenie na polon w sushi, muszę takie disklejmery zamieszczać.

Dlatego postawiliśmy już ponad sto systemów rakietowych typu Iskander. Gdyby powstało jakiekolwiek zagrożenie dla Rosji, jeden iskander jest w stanie zniszczyć całą dywizję pancerną. Pocisk wystrzelony z wyrzutni Iskander leciałby do Warszawy około 3,5 minuty. Ci, którzy zechcą nas zaatakować, nie zdążą się pomodlić.

Tak mówi człowiek, który nie myśli trzeźwo ze strachu. Takie wypowiedzi mają za cel wyłącznie zastraszyć polską opinię publiczną.

Rakiet tego typu nie używa się “gdyby powstało jakiekolwiek zagrożenie dla Rosji” tylko w ramach taktycznych ataków nuklearnych w trakcie wojny na pełną skalę. I to raczej w scenariuszu przegrywanej wojny, gdy trzeba rozpaczliwie zatrzymać wroga.

Zresztą ci, którzy atakowaliby Rosję, nie siedzieliby w Warszawie czekając na atak atomowy. Taka zapowiedz to jest zwykły terroryzm, próba zastraszenie Polaków. Podejrzewam, że blef spowodowany strachem. Bo do Moskwy także rakiety potrafią dolecieć w niewiele dłuższym czasie.

Czasem sam Iskander leci, a czasem nie leci. Są systemy obrony przeciwrakietowej. Da się przeprowadzić ataki na centra dowodzenia wroga, tak że nie ma komu wydać rozkazu odpalenia tych rakiet. Wojny nie są takie oczywiste do wygrania jak się może Aleksiej.

Widzę, że nie wyklucza pan konfliktu zbrojnego pomiędzy Rosją a NATO? Zagrożenie to ciągle wzrasta, każdego dnia. Jest sztucznie napędzane, podkręcane są emocje.

Akurat tak się śmiesznie składa, że uważnie śledzę media rosyjskie i amerykańskie. Nikt poważny w USA nie myśli o ataku na Rosję. Natomiast w Rosji politycy wciąż nakręcają spiralę strachu, robią z Rosji oblężoną twierdzę. Nadal jest ta sama narracja, że faszyści chcą ich napaść. Żadnego zagrożenia nie ma, propaganda ma na celu nic innego niż trzymanie społeczeństwa krótko za ryj.

Pozostaje więc konflikt zbrojny, bo wszystko ku temu zmierza.

Warto zwrócić uwagę na “logikę”, która ma tu miejsce. Amerykanie rozmieszczają swoje wojska lądowe w Polsce. To tak naprawdę nie zmienia sytuacji strategicznej Rosji, bo ilość tego wojska jest śladowa i nie stanowi żadnego zagrożenia ofensywnego. Zagrożeniem dla Rosji były i są rakiety międzykontynentalne, a tu się nic nie zmieniło. I w odpowiedzi na te niewielkie siły lądowe rosyjscy stratedzy mówią “OK, no to wojna”. I muszą mieć pełną świadomość, że taktyczna wojna nuklearna może zamienić się w strategiczną, pełnoskalową wojnę nuklearną, w której zginą nie tylko mieszkańcy Warszawy, przestrzegani przez Aleksieja. Zginie także sam Aleksiej, jego rodzina i spora część populacji Rosji. Albo Aleksiej jest głupcem, albo ma nas za głupców, których można zastraszyć.

Ale nie narzekajmy na Rosję. To piękny kraj mający swoje plusy. Na przykład smaczna żywość, z dużo mniejszą ilością chemii niż w US/UE. Bardzo dobre restauracje z potrawami z różnych obszarów Federacji Rosyjskiej, których nie sposób skosztować w US/UE. Albo fajne rozwiązania, jak piwo nalewane przy użyciu przedpłaconej karty. Taki filmik nagrałem przy okazji ostatniej wizyty:

 

 

Share This Post

Efekt Hunta

Od 50 lat mamy eksperyment, którego nigdy wcześniej nie było w historii ludzkości – walutą światową jest papier. Wcześniej, od tysięcy lat, pieniądzem światowym było złoto, formowane w monety przez kolejne imperia.

Ten eksperyment doprowadził do ciekawego zjawiska, które zdaje się umknęło akademickiemu opisowi.  Mam tu na myśli coś, co nazywam efektem Hunta, od nazwiska braci Hunt, sprawców wielkiej spekulacji na rynku srebra.

W reżimie waluty papierowej mamy do sytuacji, w których waluty są generowane w wielkich ilościach. Prowadzi to do następujących konsekwencji:

1. Możliwe jest gigantyczne zadłużenie wielu państw, co będzie prowadzić do spektakularnych bankructw. W przypadku reżimu złota taka sytuacja nie mogła by mieć miejsca z racji zbyt małej ilości złota na planecie. Do bankructwa doszłoby znacznie wcześniej, co byłoby mniej bolesne. No i niemożliwy byłby żaden bailout, żadna międzynarodowa instytucja nie oddałaby prawdziwego złotego pieniądza dla ratowania jakiś Greków.

2. Dochodzi do niezwykle łatwej bańki na wszystkim. To tzw. bubble everything. Waluta generowana w dużej ilości szuka spekulacyjnego ujścia i podnosi równocześnie cenę wielu różnych aktywów. Oczywiście bańki spekulacyjne zdarzają się od zawsze, jednak obecnie mamy do czynienia na wielu różnych rynkach jednocześnie, przez długi okres czasu i niekiedy na ogromną skalę.

3. Nawet w trakcie bańki na wszystkim są wybrane rynki, które mogą być zalane walutą. Przykładem mogą być kryptowaluty, które zdrożały w sposób astronomiczny. Drożeją aktywa, które mają w nazwie lub biznesplanie słowo ‘crypto’, co jest charakterystyczne dla euforii bańki spekulacyjnej. Wzrosty na niektórych rynkach prowadzą nie tylko do wzrostu cen, ale również do niedostępności towaru. Obserwuję to ostatnio na rynku kruszców.

Żadne z tych efektów nie są korzystne dla ludności. Zadłużanie państw jest niezwykle groźne i prowadzi do katastrofy gospodarczej. Pojawiające się bańki wzbogacają niewielką część społeczeństwa, konsekwencje ponosi większość. Przykładem może być bańka na nieruchomościach w wielu miejscach świata – drożyzna powoduje wysokie koszty spłaty kredytu i wysokie koszty najmu.

Share This Post

Szczyt

Jak wiadomo, każdy Polak zna się na 3 rzeczach:

– jak można było wygrać kampanię wrześniową

– jak doprowadzić reprezentację narodową do finałów mundialu

– w jaki sposób prowadzić politykę w Polsce

Jako, że w ekonomii nie dzieje się nic ciekawego, postanowiłem wypowiedzieć się na temat, na którym się najbardziej nie znam z tej listy, czyli o polityce. I to z całą świadomością, że wszyscy czytelnicy się ze mną nie zgodzą, wyrażą oburzenie lub zostawią zwykłe bluzgi w komentarzach. Ponieważ każdy Polak ma swoje odrębne, jedynie słuszne zdanie na 3 powyższe tematy, a wszyscy inni całkowicie się mylą.

Ludzki umysł lubi dostrzegać sprawy liniowo, odnajdywać i ekstrapolować trendy. Łączyć kropki. Coś rosło, więc większość ludzi będzie przewidywać nieustanny wzrost. Kompletnie poza wyobrażeniem większości są procesy wykładnicze i zrozumienie prawdopodobieństwa. Tymczasem w naturze najczęściej mamy do czynienia z wykresem parabolicznym. Coś sobie rośnie, osiąga szczyt i spada. Tak jest z każdym biznesem, z każdą religią i z każdym życiem człowieka. Są narodziny, szczyt i śmierć.

Wygląda na to, że ostatnie wybory określiły szczyt potęgi Pisu. Teraz będzie już tylko jazda w dół. Stracili senat, co kompletnie pokrzyżowało ich plany i jest w stanie pohamować zapędy dyktatorskie. Za rok przegrają wybory prezydenckie, które wygra MKB. Nie sprzyja też wiek Jarka, który skończył niedawno 70 lat i raczej nie będzie młodnieć.

Kaczyński jest oczywiście geniuszem, i nie mówię o tym sarkastycznie. Może nie zna się na komputerze i nie umie internetu, nie potrzebuje prawa jazdy i nie używa kobiet, ale wybitnie czyta umysły Polaków. Idealnie zhakował demokrację, korumpując Polaków ich własnymi pieniędzmi. Odczytał i wykorzystał nastroje ksenofobiczne, homofobiczne i klerykalne. Żałosny, mały, zgorzkniały, ale genialny starzec trzyma za mordę 35 milionowy naród.

Jako, że się nie znam na polityce, nie od razu zrozumiałem co się dzieje w wieczór wyborczy. Jarek był wyraźnie niezadowolony, co wydało mi się dziwne, jako że przecież wygrał wybory. Składałem to na karb typowego dla niego zgorzknienia, gdy tymczasem on rozumiał już wtedy, że nie tylko nie ma większości sejmowej potrzebnej do obalenia veta, ale również stracił senat. No i jak wiemy z książek i przekazów historycznych, każdy dyktator pamięta też o swoim wieku i wlicza to w swoje kalkulacje.

Jest jednak za wcześnie by otwierać szampana. To, że MKB rozszarpie Dudę w czasie kampanii prezydenckiej jest marnym powodem. Ani to, że Duda jest taki żałośnie zabawny, bo naprawdę uważa, zresztą tak jak jego poprzednik, że jest doskonałym prezydentem. I to, że tak jak jego poprzednik, boleśnie zderzy się z realiami.

Nie do wiary, jak wygrana w wyborach odrywa od rzeczywistości, jest to zjawisko psychiatryczne. W polskim internecie nie mówi się o tym fenomenie za dużo, ale jak ktoś potrafi w inne języki, to może się dowiedzieć co to jest illeism, na przykład tu. A tu można zobaczyć, jak taki pierdolec się objawia:

Jakie wybory nie będą, w Polsce zawsze wygra partia socjalistyczno-klerykalna, z naciskiem na socjalistyczna. Inaczej być nie może, jest to konieczność dziejowa jak u Marksa. Wynika ona z tego, że średni wiek wyborcy to 53 lata i będzie tylko rosnąć! Co może myśleć człowiek w tym wieku? Tylko to, żeby jak najszybciej przejść na jak największą emeryturę, a szczegółami dotyczącymi skąd wziąć na to pieniądze niech się zajmą politycy. Niestety, mało jest tak pewnych rzeczy na świecie jak to, że czeka nad dryf w kierunku Wenezueli.

Share This Post