Monthly Archives: July 2010

Uwolnić Romana !

Dzieją się rzeczy niesłychane ! Prasa donosi o szykanowaniu niewinnego duszpasterza:

O kolejne trzy miesiące sąd przedłużył dziś tymczasowy areszt dla ks. Romana J. Proboszcz parafii w Małej, jest podejrzany m.in. o molestowanie seksualne dwóch dziewczynek poniżej 15 lat.

Ksiądz przebywa w areszcie od końca kwietnia. Prokuratura Rejonowa w Ropczycach postawiła mu zarzut molestowania seksualnego trzech dziewcząt. Dwie z nich mają mniej niż 15 lat. Zdaniem śledczych, najstarszą, duchowny mógł doprowadzić do obcowania płciowego.

Jest to kolejny przejaw skoordynowanego ataku cywilizacji śmierci na Kościół Święty !

Najpierw Smoleńsk a teraz ksiądz Roman !

Ksiądz Roman – Popiełuszką z Małej !

Rozpocznijmy na Fejsfaku akcje społecznego nacisku ‘Uwolnić niewinnego księdza Romana’ !

Share This Post

Konsekwencje

Pamiętacie, jak od lat ostrzegam, że ta Depresja spowoduje wiele ludzkich dramatów ? Tak, sporo ludzi stanie się bezdomnymi, część stanie się przestępcami, wielu zabije się z rozpaczy lub popadnie w alkoholizm. Inni zostaną obrabowani, sporo pań stanie się prostytutkami.

Oto kolejny kamyk do ogródka. Czytamy sobie:

Do tego nietypowego przestępstwa doszło w stanie Oklahoma (Stany Zjednoczone). 51-letnia Sharon Lain z Midwest City miała ostatnimi czasy wyjątkowego pecha. Straciła pracę a do tego jeszcze przegrała wszystkie oszczędności na automatach. Sytuacja z dnia na dzień stawała się coraz bardziej dramatyczna. W końcu kobieta nie wytrzymała. Zdecydowała się na napad. Poszła do pobliskiej restauracji sieci McDonald’s i sterroryzowała kasjerkę. Zamiast kominiarki miała na głowie białe majtki! Kamuflaż nie był wystarczający, bo już kilkanaście godzin później zatrzymano desperatkę.

Kluczowy okazał się zapis z monitoringu. Kierownik fast-foodu rozpoznał na nim swoją… byłą pracownicę. Lain została aresztowana i doprowadzona przed oblicze sądu. Odpowie za rozbój, kradzież oraz posiadanie niebezpiecznych substancji. 51-latka tłumaczyła się, że nie miała na jedzenie i była zdesperowana.

Naturalnie ta informacja ma na celu rozśmieszenie czytelnika. Nieodpowiedzialna kobieta, która przegrała pieniądze i przeprowadziła napad w żenującej ‘masce’. Za takimi przypadkami stoją jednak dziesiątki tysięcy innych ludzkich dramatów, o których prasa nie pisze. Mamy przecież ożywienie.

Naprawdę zabawne wieści płyną nie z Oklahomy tylko z Francji, tego laboratorium socjalizmu. Jak wiadomo, Francja stara się skracać tygodniowy czas pracy i surowo każe pracujących po godzinach, celem sprawiedliwego podziału pracy w gospodarce i walki z bezrobociem. Dodatkowo kodeks pracy narzuca surowe regulacje przeciwdziałające zwolnieniu pracownika, celem również jest ochrona jego miejsca pracy.

Jakie są konsekwencje ? Ano takie:

Według badań francuskiego krajowego instytutu statystyki w sprawach finansów i gospodarki Francuzi w lipcu byli równie pesymistyczni, jak w czerwcu – czyli bardzo, ale najbardziej martwiło ich bezrobocie – napisał w czwartek tygodnik Le Point.

Francuzi z coraz większym niepokojem myślą o własnej sytuacji materialnej – w czerwcu 26 proc. respondentów uważało, że ich status materialny się pogarsza, w lipcu już 28 proc. było tego zdania.

Największym i najbardziej trwałym niepokojem Francuzów jest lęk przed bezrobociem. Minął już wprawdzie okres paniki, kiedy to między styczniem 2008 a czerwcem 2009 roku ilość respondentów zmartwionych bezrobociem wzrosła z 8 do 89 pkt, ale nadal utrzymuje się na poziomie 65 pkt.

Okazuje się, że eksperyment zawiódł, o czym niestety pismak zapomina nadmienić. Z pracą jest niestety tak, że pracować trzeba jak najwięcej – dzięki temu zwiększa się dochód pracującej osoby, która wydając pieniądze daje zajęcie innym ludziom. Paradoksalnie im więcej ludzie pracują, tym więcej jest miejsc pracy. Pomysły typu wcześniejsze emerytury czy 20h tydzień pracy tworzą większe bezrobocie. Podobnie surowy kodeks pracy zabija miejsca pracy – nie opłaca się ryzykować zatrudniania kogoś, kogo nie będzie się dało zwolnić.

Francuzi to jednak dużo durniejszy naród niż Polacy.

Share This Post

Kretynizmów ciąg dalszy

Kolejna porcja kretynizmów dostarczanych w dużych ilościach każdego dnia.

Pewnego razu pewien filozof grecki Diogenes Cynik, onanizując się publicznie, powiedział “gdybym tak głód mógł zaspokoić przez potarcie brzucha”. Warto to sparafrazować do “gdybyśmy mogli zaspokoić głód poprzez obcowanie z zalewem kretynizmu”.

Kretynizm 1.

Kamizelka kuloodporna z demobilu pozbawiona ‘cech’ poprzez rozwiercenie wkładów. Równie dobrze można by sprzedawać widelce z demobilu pozbawione groźnych ‘cech bojowych’ poprzez odcięcie zębów. Proponuje również manierki wojskowe z przewierconym dnem.

Kretynizm 2.

Autor reportażu, opublikowanego w piątek w najnowszym numerze tygodnika, podając się za geja przeniknął do rzymskich klubów i spędził czas z księżmi, którzy wieczorami po odprawieniu mszy i wypełnieniu obowiązków kapłańskich zdejmują koloratki i spotykają się w klubach dla homoseksualistów. Korzystają także z usług homoseksualistów-prostytutek. Dziennikarskiemu materiałowi towarzyszy wykonane ukrytą kamerą nagranie filmowe, dostępne na internetowej stronie tygodnika, wydawanego przez medialne imperium premiera Silvio Berlusconiego.

Włochy zaszokowane a ja zupełnie nie. Klub gejowski jest zupełnie naturalnym habitatem dla księży. Któraś z gazet z Katolandu powinna w końcu zrobić podobny materiał, zaręczam że byłoby o czym pisać.

“Niech wiedzą, że nikt nie zmusza ich, by pozostali księżmi, korzystając tylko z przywilejów. Przyzwoitość wymaga, aby się ujawnili” – ogłosił wikariat Rzymu.

Hahaha, wikary Rzymu albo jest kretynem, albo uważa nas za kretynów. Oczywiście, że nikt się nie ujawni. Tania prowokacja, mająca na celu nałożenie kolejnej porcji mydła na oczy naiwnych wiernych.

Kretynizm 3.

Pociąg jechał, zwalniał, przystawał. Klimatyzacja nie działała – letni powiew ledwo wydobywał się z kratek. Otworzyłyśmy więc okno i drzwi. Chwilę później w drzwiach stanął spocony konduktor, który zamknął okno i drzwi, pouczając nas, że “pasażerowie chcą klimatyzacji, ale okna zamknąć to się im już nie chce”. I że on musi chodzić i zamykać. Dał nam też do zrozumienia, że nie wiemy, na czym polega ta zdobycz cywilizacji. Na nasze słabe protesty, że nie działa, że próbowałyśmy przy zamkniętych oknach i drzwiach, spojrzał ponuro i coś zamruczał o niezdyscyplinowaniu. Wytrzymałyśmy pół godziny. Nie działało. Otworzyłyśmy. Konduktor już nas nie odwiedził.

Potem nadciągnęła dziewczyna z workiem na śmieci – ucieszyłyśmy się, bo butelek po wodzie i sokach miałyśmy dużo. Co chwilę ktoś wędrował do Warsu i zaopatrywał resztę. Ale dziewczyna oznajmiła, że zbiera tylko śmieci po poczęstunku (tak, dostaliśmy rytualne ciasteczko z napojem do wyboru). – Ale przecież my to wszystko w pociągu kupiłyśmy – wyjaśniała logicznie (wydawałoby się) pani przy drzwiach. – Mam takie przepisy i wyliczone worki – dała odpór dziewczyna. Zrezygnowane wręczyłyśmy jej papierki po ciasteczkach i kubeczki po kawie. Może dziewczynę wyrzuciliby z pracy za nadprogramowe butelki po mineralnej? Pani przy drzwiach przypomniała sobie, że rano, w pierwszym pociągu, poprosiła o dwie śmietanki do kawy – i nie dostała, bo się należy jedna. Za pieniądze też nie dostała, bo wykonujący turę z poczęstunkiem nie prowadzi kasy. Za darmo to za darmo. Wyliczone. Żadnych fanaberii typu podwójna śmietanka czy dokupienie czegoś PKP nie przewiduje.

Zdecydowanie największe stężenie kretynów w Polsce jest w PKP i jej spółkach zależnych. Tylko Opiece Boskiej można zawdzięczać, że nie dochodzi do zderzeń pociągów. Nie wiem jak oni dają radę ‘puszczać’ pociągi dysponując takim intelektem i poziomem alko we krwi. Prawdopodobnie kluczem do sukcesu są rzadko ‘wypuszczane’ pociągi – szanse zderzenia są małe, oraz niskie prędkości – zawsze zdążą się zobaczyć przed zderzeniem.

Share This Post

Frustracja

Wraz z kolejnymi miesiącami i latami Depresji rośnie grono osób dotkniętych przez nią. Objawia się to zwiększoną frustracją, obrażaniem się na okrutny świat. Ludzie żyją na niższej stopie niż ta ‘która im się należy’ i na ‘którą zasługują’. Wraz z masowym bezrobociem skończyła się konsumpcja, skończyło się robienie kariery, zaczęła się złość i gorycz.

Odbiegam od większości społeczeństwa tym, że nie mam żadnych oczekiwań wobec życia czy reszty populacji. Nie oczekuje, że ktoś mi cokolwiek da czy zapewni, mam tylko nadzieję, że nikt mi niczego nie zabierze. Od zawsze polegałem tylko na sobie i świetnie dawałem sobie z tym radę. Człowiek inteligentny jest w stanie znaleźć się w każdej sytuacji i zapewnić sobie egzystencje niezależnie od okoliczności. Trzeba umieć odnaleźć się w nowych, trudnych realiach Depresji.

To właśnie jest różnica między jednostkami takimi jak ja, wyznającymi wolność oraz większością, dotkniętą plagą socjalizmu. Ludzie uwielbiają być poklepywani po pleckach przez rząd. Damy ci drogi obywatelu wszystko za darmo, tylko najpierw za to słono zapłać. Zabierzemy ci na podatki 40 % tego co wypracujesz w 100 różnych podatkach, ale za to zapewnimy ci usługi, które kupiłbyś na wolnym rynku za 20 % dochodu. Kapitalny interes, ale tłuszcza tego nie widzi.

Rozwiązanie jak dla mnie jest bardzo proste. Unikam miejsc o zbójeckiej stopie opodatkowania, tak jak unikam panów z paskami na ortalionowych garniturach Adidasa. Żyje poza systemem i całkiem sprawnie sobie radzę. Potwierdzą to setki tysięcy kolegów – freelancerów zredukowanych już wiele lat temu, żyjących sobie znacznie lepiej niż w czasie niewoli w kubiklu. Wolność tak jak i bezrobocie, to stan umysłu.

Share This Post

Wyborcza jako antydepresant

Jeżeli ktoś ma trudniejsze dni i dopada go smutek, najlepszym lekarstwem jest lektura prasy. Każdego dnia czytam prasę ze śmiechem. Oto dziś Wyborcza pisze o złocie Portugalii – już śmiać się chce z tego, że taka poważna gazeta jak Wyborcza musi tłumaczyć cudze teksty jak Angora. Po prostu tak skąpią na kasie, że wolą zapłacić za prawa autorskie niż  zapłacić wierszówkę. Z takich dziadów można się tylko śmiać. Wracając do artykułu:

Dzięki intensywnym zakupom poczynionym w czasie 36-letnich dyktatorskich rządów Antonio Salazara Portugalia ma dziś zdecydowanie największe rezerwy złota wśród wszystkich krajów strefy euro. Rekordowe ceny złotego kruszcu mogłyby wybawić borykający się z wysokim zadłużeniem i deficytem kraj z opresji, jednak na przeszkodzie stoją restrykcyjne przepisy banku centralnego – donosi Bloomberg.

Część analityków uważa, że prawo niepozwalające Portugalii korzystać ze swoich rezerw jest niekorzystne dla kraju. – To zaskakujące, że Portugalia trzyma swoje rezerwy w momencie, gdy inne kraje strefy euro aktywnie sprzedają złoto. Przy obecnym poziomie cen wydaje się, że Portugalia znajduje się we właściwym miejscu i czasie – komentuje Jessica Colos, prezes firmy analitycznej VM Group.

Tak, Portugalia powinna sprzedać złoto tak jak UK za czasów Gordona Browna i następnie przejeść całe pieniądze.Dobrym krokiem byłby zakup najpewniejszych na świecie obligacji USA, najlepiej opartych na hipotekach, pewnych jak sam rząd USA.

Potem należałoby zgłosić się do Merkel po eurobejlałt, tak jak Grecja. Bo skoro Grecja może dostać pieniądze za głupie zachowanie, to czemu nie Portugalia. Właśnie na tym polega moralny hazard, że jest się wynagradzanym za niefrasobliwość.

A za 10 lat, gdy okaże się że uncja kosztuje kilkaset tysięcy $$, o takich gnojach jak Jessica Colos nikt już nie będzie pamiętał. Odpowiedzialność całkowicie się rozmyje.

W najlepszej sytuacji jest Polska. Rezerw złota nie ma, znaczy niby są, ale gdzieś w Londynie, oddane prawdopodobnie w leasing i dawno sprzedane. Wobec tego nie ma czego sprzedawać i nie ma o czym debatować.

Share This Post

Oligarchia

Kilka ciekawych obserwacji dotyczących bogactwa w USA:

Tu są dane statystyczne o najbogatszym obszarze w USA, kod pocztowy 10022. Jakby ktoś chciałby tam poszukać Żydów rządzących światem to nieźle trzeba przecedzić dane, wynika z nich że większość rezydentów pochodzi z rodzin włoskich, irlandzkich i rosyjskich.

HT Jubi

Share This Post

Żwir

Polecam pewne doniesienie prasowe.

Jest to bardzo ciekawa sytuacja, gdy lokalna administracja jest tak bardzo spłukana, że nie może sobie pozwolić na pokrycie kosztów utrzymania infrastruktury. Po dziurach nie da się jednak jeździć, wobec czego jedynym roizwiązaniem jest zerwanie resztek asfaltu i wysypanie dróg żwirem.

W międzyczasie coraz popularniejsze staje się płacenie pieniądzem bitym ze srebra i miedzi przez prywatne mennice. Polecam materiał filmowy.

Share This Post

Grenoble

Wyborcza donosi:

Kilkadziesiąt samochodów podpalił tłum w Grenoble w sobotę rano po pogrzebie człowieka oskarżonego o obrabowanie kasyna. Zginął on w piątek podczas strzelaniny z policją
Zastrzelony, 27-letni Karim Boudouda, był jednym z dwóch mężczyzn, którzy napadli na kasyno w Uriage-les-Bains i uciekali z ponad 20 tysiącami euro. Ścigała ich policja, do której zaczęli strzelać i kiedy ranili jednego z funkcjonariuszy, policjanci odwzajemnili strzały. Boudouda był wcześniej trzykrotnie skazywany za rabunek z bronią w ręku.

Jako, że redakcja jest wyjątkowo poprawna politycznie, nie wspomniano o tym, że zastrzelony był muzułmaninem i że dokonujący zamieszek też są muzułmanami.

Jest to czytelny przekaz ze strony Arabów – jesteśmy u siebie, zaczynamy dominować i prędzej czy później przejmiemy kontrolę nad społeczeństwem.

Takie sytuacje, zdarzające się w regularnych odstępach czasu, są smutnym dowodem na to, że koncepcja społeczeństwa wielokulturowego jest bolesną porażką. Nie ma mowy o dostosowaniu się emigrantów do kultury ich goszczącej. Przybysze zamykają się w gettach, a po przekroczeniu pewnej masy krytycznej zaczynają się z nich wylewać, narzucając swoje porządki całemu krajowi. Wtedy rdzenni obywatele mogą się tylko przystosować do emigrantów lub sami mogą wyjechać.

Obawiam się, że wraz z kolejnymi latami tej Depresji tolerancja dla wyskoków muzłmanów będzie szybko spadać. Do władzy mogą dojść populiści, którzy pozbędą się emigrantów, mniej lub bardziej brutalnie. Będzie to dla mnie wysoce przykry widok, obserowanie tego przelewu krwi.

Share This Post