Monthly Archives: March 2010

Ustrzyki Dolne

Jest taka anegdota, w której facet w Ustrzykach Dolnych chciał wybrać się do Tokio. Poszedł do biura turystycznego kupić bilet, a tam pracownica kazała mu kupić bilet kolejowy do Warszawy, potem w Warszawie do Moskwy, a w Moskwie bilet lotniczy do Tokio. Facet tak zrobił, dotarł do Tokio i po pewnym czasie chciał wrócić. W tym celu udał się do tamtejszego biura sprzedającego bilety i wyznał, że chce dojechać do Ustrzyk. Na to tamtejsza pracownica zapytała go – do Dolnych czy do Górnych?

Podobnie jest z dolarami. Wysyłka paczki banknotów z USA do Polski zajmuje 15 minut. Tak, tyle czasu musi upłynąć od momentu położenia banknotów w okienku do momentu gdy wskazana osoba może je odebrać w Polsce. Wszystko to dzięki uprzejmości US Money Express, która to połknęła nie tak dawno amerykański oddział Pekao i jest dużo tańsza niż Western Union.

Tymczasem wysłałem pare dolarów w drugą stronę tydzień temu za pośrednictwem BZ  WBK. Totalna porażka. Ma się wrażenie, że pieniądze zapadły się w jakąś czarną dziurę lub stanowią część jakiegoś nowego bejlałtu. Kasy nie ma, nie wiadomo gdzie jest oraz kiedy może się pojawić u celu.

I tyle.

Share This Post

Wielka Spekulacja

Tak oto wygląda wykres historycznych cen nieruchomości w USA.

Warto zwrócić uwagę, że podane ceny są skorygowane o inflację. Tworzenie wykresów w cenach nominalnych nie ma sensu, chyba że chodzi nam o ukazanie jak z czasem wartość ulatuje z papieru.

Cena wzięta do wykresu to mediana ceny domów w USA, czyli przeciętna cena za jaką domy w danym roku były sprzedawane – połowa domów sprzedana została taniej od podanej ceny, połowa drożej. Mediana jest znacznie lepszą informacją niż cena średnia.

Warto zwrócić takżę uwagę na zachowanie wykresu typowe dla baniek spekulacyjnych. Cena rośnie coraz szybciej, parabolicznie. Przed samym pęknięciem bańki cena szła niemalże pionowo w górę.

Za kilka lat, gdy spadek zaufania do papieru osiągnie apogeum, tak właśnie będzie rosnąć cena złota – pionowo. Oczywiście wszystko ma swój koniec, kiedyś dojdzie do wymiany $$ na nowego $$ opartego na parytecie złota. Wtedy szaleńcze wzrosty ustaną, przynajmniej na tak długo jak długo będzie dyscyplina budżetowa i złoto w kasach banku, do wymiany na banknoty w obiegu.

Share This Post

Niskie ryzyko czyli czarny łabędź

Ludzie mają tendencję do lekceważenia zjawisk o niewielkim ryzyku. Każdej naszej czynności towarzyszy ryzyko śmierci – można zginąć na przejściu dla pieszych lub utopić się we własnej wannie. Gdyby chcieć każde z tych ryzyk brać pod uwagę, egzystencja sprowadzałaby się do leżenia na podłodze i obserwowania z przerażeniem czy aby nie zawali się na nas sufit. Stąd też natura wyposażyła nas w psychikę skutecznie olewającą niskoprawdopodobne ryzyka.

Problem w tym, że ryzyko lubi się sumować. Jeżeli długość życia pozwoliłaby na przejście milion razy przez ulicę, istniałoby prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że w końcu coś nas rozjedzie. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie małe codzienne ryzyka, każdy z nas zaliczył szycie skóry czy zakładanie gipsu na ostrym dyżurze. Paru z naszych znajomych nie przeżyło zwykłych i banalnych ryzyk dnia codziennego.

Ciekawym przykładem jest olewanie ryzyka klęski naturalnej czy krachu finansowego. Są to niewielkie ryzyka, ale w odpowiednio długim horyzoncie zdarzą się na pewno. Prawdopodobieństwo, że jutro dojdzie do dużego trzęsienia ziemi w Kalifornii jest bardzo niskie, można spokojnie pojechać tam na wakacje. Prawdopodobieństwo, że dojdzie tam do kataklizmu gdzieś w 21 wieku graniczy z pewnością.

Podobnie ma się sprawa z zabawą papierowymi walutami i obligacjami. Owszem, mam w kieszeni papier i pewnie jutro trafi się chętny na ich przyjęcie w charakterze zapłaty. Jestem jednak absolutnie pewien, że w horyzoncie naszego życia dojdzie do sytuacji, gdy kolejne państwa będą okazywać się bankrutami, wobec czego banknoty i obligacje nabiorą wartości numizmatycznej.

Dlatego tak ważne jest inwestowanie w metale szlachetne, szczególnie dla każdego inwestora myślącego o inwestowaniu długoterminowym (emerytalno-międzypokoleniowym). Tylko metal daje zabezpieczenie przed upadkiem piramidy Ponziego w jakiej żyjemy i odsuwa nasze skromne oszczędności poza zakres pazernego i nigdy nie nasyconego fiskusa. Wysoka płynność (łatwość sprzedaży) i niewidoczność dla rządowych oprawców daje przewagę zwolennikom metalu nad zwolennikami gruntów (‘działkowiczami’).

Niestety, w taki sposób inwestorzy nie myślą, właśnie dzięki cechom umysłów opisywanym na wstępie. Ważne jest, żeby osiągnąć zwrot z obligacji i ‘zainwestować’ go, kupując następne obligacje. Bo przecież obligacje są takim bezpiecznym narzędziem, a jutro się świat nie zawali – dokładnie tak myśleli Haitańczycy.

Share This Post

Londyn

Wiecej pracy oznacza mniej wpisow a korzystanie z komorki oznacza brak polskich znakow.

Londyn zyje wyborami, ktore maja sie odbyc za kilka tygodni. Akurat trafilem na ktoregos z czlonkow gabinetu cieni przypominajacego w TV publice jak genialny dil zrobil premier sprzedajac panstwowe zloto za cwierc dzisiejszej ceny.

Meczacy w Londynie jest tlum w centrum miasta. Bardzo przyjemne sa piwa w brytyjskich pubach (ale i cider) jakze dalekie od sikow sprzedawanych w Polsce. Oczywisce posypia sie zaraz komentarze ze cider to nie piwo a polskie siki sa najlepsze na swiecie.

Ciekawy jest lokalnie uzywany jezyk. Wraz z odmiennym systemem walutowym i ruchem lewostronnym ma sie wrazenie, ze jest sie w swiecie rownoleglym.

Zdecydowanie najgenialniejszym wynalazkiem jest Zakatek mowcow w Hyde Park. Jakze wielka odwaga musiala wykazac sie wladza zezwalajac na stworzenie takiego miejsce. Przeciez tylko jeden krok moze dzielic publike od postulowania zmiany wladzy, co niekoniecznie musi sie jej podobac. Nie sadze, by dzis wladza w US czy PL zgodzila sie na tak szalony krok.

Share This Post

Postęp

W ręce wpadła mi Rzepa i bardzo spodobało mi się co przeczytałem:

1. Mafia notariuszy jest w coraz większych opałach. Nie dość, że musieli zrobić obiektywny egzamin to jeszcze muszą przyjąć dziesiątki tysięcy osób, które ten egzamin zdały, i zapewnić im patronów. Dzięki temu już za parę lat parę tysięcy cwaniaków przestanie rabować kilkadziesiąt milionów Polaków.

2. Aptekarze będą mieli możliwość wypisania recepty i wydania leku w razie pilnej potrzeby. Co za ulga dla ludzi, którzy w czasie wakacji zgubili leki lub nie mogą w nocy znaleść żadnego lekarza. Ciekawe, kirdy władza się obudzie i stwierdzi że może to właściwie na lek na kaszel może wydać pielęgniarka a sam sam profesor.

Czy ktoś z czytelników pamięta jeszcze o fachu felczera? To taki gość, co potrafi zajrzeć do pyska lub zaszyć ranę oraz w odesłać do specjalisty w poważniejszych przypadkach. Dlaczego nie kształci się felczerów tylko lekarze o 15 specjalizacjach by zmagali się z wypisywaniem recepty na witaminę C? Nadmienić warto, że felczer to za wodą physician assistant, całkiem popularny gatunek medyka.

3. Osoby oskarżane przed Fiskusem będą miały prawo do domniemania niewinności. To urząd będzie musiał udowodnić winę a nie petent udowodnić niewinność. Co więcej, urzędnik za krzywdę wyrządzoną podatnikowi będzie mógł być pociągnięty do odpowiedzialności do 12x pensji.

Oczywiście zarzut biurw będzie taki, że będą bać się podejmować jakichkolwiek kroków. Za to teraz nie boją się terroryzować przedsiębiorców, na których to garbie jedzie reszta narodu (w tym esbecy na emeryturkach).

Wreszcie coś pozytywnego, jest postęp. Czy nie można tego było zrobić już w 90 roku? I z drugiej strony – czy na usunięcie pozostałych absurdów, jak penalizacja marihuany czy bycie reprezentowanych przed sądem wyłącznie przez licencjonowanych prawników, będziemy musieli czekać kolejne 20 lat?

Share This Post

Użytkowanie wieczyste

Rządy mocno gimnastykują się nad tym, jak stymulować budownictwo mieszkaniowe. Amerykanie mają swoje agencje gwarantujące kredyty mieszkaniowe, Polacy nie gęsi i stworzyli karłowatą wersję pod nazwą ‘Rodzina na swoim’.

Niestety, takie ‘wsparcie’ pomaga głównie sprzedającym i napędza bańki. Poprzez ułatwienia w otrzymaniu kredytów rośnie popyt na nieruchomości a co za tym idzie rośnie ich cena. Paradoksalnie ułatwienia powodują zmniejszanie dostępności nieruchomości – wzrost popytu generuje takie absurdalne ceny, że własny kąt staje się coraz mniej dostępny.

Co gorsza, zmniejszanie udziału własnego w kredycie powoduje coraz istnienie coraz większej dźwigni finansowej. Kupujący ryzykuje mniejszą kwotą z własnej kieszeni, przez co skłonny jest do działań nadmiernie ryzykanckich i opartych na spekulacji – ‘na mieszkaniu się zarobi jak ceny pójdą w górę, jak nie to niech sobie je bank zabierze’. Tak właśnie powstała i pękła bańka w USA/UK/Hiszpanii.

Dokładnie to obserwuje się w Polsce. Wzrost dostępności do kredytu podbił ceny, na czym zarobili deweloperzy i nieliczni sprzedający nieruchomości. Kupujący wypruwają sobie flaki na spłatę mieszkania a ci którzy nie mają zdolności kredytowej siedzą u rodziców ‘za piecem’. Rodziny obciążone długiem na kilkadziesiąt lat zacierają ręce ciesząc się jak to bardzo ‘bogaci’ się stali mają kilkaset tysięcy długu. Świat postawiony jest na głowie i ponieważ wszyscy stoją na głowie nikt nie zauważa nienormalności całej tej sytuacji.

Dużą przeszkodą w posiadaniu własnego kąta jest zakup gruntu. Działki budowlane są wyspekulowane, ceny są zupełnie oderwane od aktualnych zarobków Polaków. Tymczasem samorządy terytorialne i państwo ma sporo gruntów, które nadają się do podzielenia na działki budowlane. Nie można ich tak po prostu rozdać, ale można by wykorzystać formę prawną wymyśloną za komuny o nazwie użytkowanie wieczyste. Jest to forma w której dzierżawca ma możliwość swobodnego dysponowania gruntem po wpłaceniu pewnej części wartości gruntu i opłacaniu rocznych czynszów.

Niestety, na drodze do wdrażania takiego rozwiązania tkwi ortodoksyjne przekonanie, że komuna to samo zło i tylko liberalne rozwiązania są najlepsze, przy czym ciężko zrozumieć czym koncepcja użytkowania wieczystego kłóci się z liberalizmem. Wręcz przeciwnie – uwłaszczone społeczeństwo jest chyba bardziej wolne niż takie, których niemożność kupna domu wypędza na emigrację czy powoduje rozwód.

Jest też inna niedogodność użytkowania wieczystego – trudno politykom przyciąć na tym jakąś kasę. Duże działki fajnie jest opchnąć kumplom a potem sprzedać pod hipermarket za sumę 20 x wyższą. Z rozparcelowania gruntu zysku żadnego do kieszeni nie ma. To gnojków boli.

Share This Post

Reforma zdrowia

Otrzymałem kilka próśb o wyjaśnienie kulisów przegłosowanej właśnie reformy zdrowotnej.

Otóż jak dokładnie jest nikt nie wie. Ustawa ma kilkaset stron pisanych językiem prawniczym i nikt właściwie nie wie co zawiera.

Tutaj jest kalkulator, który pokazuje jak ma wyglądać reforma. Co prawda są to stare wersje robocze, ale ma się pewien obraz sytuacji. Weźmy sytuację, w której 35 letni singiel zarabia 25000$ i nie ma ubezpieczenia z zakładu pracy. Rząd nałoży na niego obowiązek ubezpieczenia się pod groźbą więzienia/grzywny, składka wyniesie 3200$ rocznie, z czego 1800$ trzeba będzie wyłożyć z własnej kieszeni.

To jest właśnie sedno całej te reformy – zyskują wyłącznie firmy ubezpieczeniowe w postaci kilkudziesięciu milionów owiec do strzyżenia i budżetu federalnego do dojenia. Zyskują również obywatele zarabiający na poziomie 160% poziomu nędzy (czyli 17000$ rocznie) – w takiej sytuacji dopłata rządu będzie największa. Przy ruchu w dół traci się prawo do dopłat i ma się wyłącznie prawo do istniejącego już federalnego programu Madicaid. Przy ruchu dochodu w górę ilość pieniędzy wypływających z kieszeni rośnie.

Lobbistom udało się utrącić najważniejsze założenie reformy, by powstała rządowa ubezpieczalnia, konkurencyjna w stosunku do prywatnych. Udało się za to przeforsować rozwiązanie w którym ubezpieczalnie będą musiały ubezpieczać wszystkich chętnych, bez względu na historię chorób.

Największym przegranym wydaje się budżet czyli podatnicy. Kolejne setki miliardów popłyną w kierunku koryt oligarchów. Dodatkowo miliony średnio zarabiających obywateli, ledwo wiążących koniec z końcem, zostanie zmuszonych do kolejnej daniny. Taki kryptopodatek może dobić tą gospodarkę a tymczasem problem pozostanie nierozwiązany.

Share This Post

Mexicans

Mały filmik dla poprawienia nastroju:

LostJob

Tłumaczenie dla nieznających realiów. Amerykanie powszechnie uważają, że wzrost bezrobocia spowodowany jest zajmowaniem miejsc pracy przez Mexyków. Wobec tego pan Mexyk proponuje zakup płyt, umożliwiających nauczenie się mexykańskiego akcentu, co ma pomóc w znalezieniu pracy.

Moim ulubionym słowem mexykowmerykańskim jest 30, wymawiane ‘torty’, dokładnie tak jakby chodziło o wyroby przemysłu cukierniczego.

Share This Post