Monthly Archives: January 2014

Starowicz vs Talibowie

Zachęcam do lektury wywiadu z dr Starowiczem opublikowanej w prasie reżimowej.

Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie:

Jakie powody mogą skłonić cię / już skłoniły do emigracji ?

View Results

Loading ... Loading ...
Share This Post

Bankowość a nieruchomości komercyjne

Centra polskich miast przypominają trochę Zurich – w krajobrazie dominują placówki bankowe. Banki wypychają z centrów wszystkie inne firmy, ponieważ żaden biznes nie jest w stanie zapłacić takiego czynszu jak bank. Powoduje to drożyznę towarów i usług – banki windują poziom cen całego rynku lokali komercyjnych, a przecież koszty zawsze przerzucane są na klienta. Wysokie ceny nasilają proces wymierania centrów miast – ludzie uciekają przed wysokimi cenami do Internetu i kolejne firmy wypadają z biznesu pozostawiając po sobie pustą witrynę lub kolejny bank.

Jedynymi wygranymi tego procesu są osoby, które korzystając z zawirowań towarzyszącym upadkowi PRL zdołali się uwłaszczyć i wejść w posiadanie atrakcyjnych lokali. Dla wielu byłych aparatczyków czynsz płacony przez bank stanowi sutą emeryturę. Taka rekompensata za lata młodości spędzone na budowaniu ‘ludowej ojczyzny’ jest dużo lepsza niż jakiś tam order.

Wzrost ilości placówek bankowych można zaliczyć do grona procesów zwanych makdonaldyzacją. Aby dotrzeć do klienta bank tworzy małe oddziały, zwykle franchisingowe. Ma być podobnie jak w ‘maku’ – blisko i szybko.

Banki nienawidzą tego procesu. Większa ilość placówek to same komplikacje – czyli koszty. Trzeba zapłacić czynsz, wyposażyć placówkę, utrzymać pracowników, zapewnić dostawę i odbiór gotówki, przeprowadzić szkolenia – to wszystko kosztuje. Dlatego tak wielkim sukcesem finansowym okazał się mbank, który utrzymuje śladową ilość placówek w Polsce oraz coraz bardziej popularyzuje ideę mKiosków.

Wygląda na to, że zmiany jeszcze się nie kończą. Być może przed nami ostateczny schyłek modelu bankowości opartej na rozsianej sieci placówek. Wkrótce pojawią się superplacówki, czyli skrzyżowanie wpłatomatu, bankomatu i skypa. Zamiast wynajmować kilkadziesiąt metrów kwadratowych powierzchni banki zaczną szukać miejsca, gdzie można wepchnąć urządzenie wielkości dużej szafy. Dodatkowo pozostawi się jedną dużą placówkę w każdym większym mieście do załatwienia spraw niestandardowych oraz wpłat/wypłat dużych sum gotówki.

Efektów będzie kilka. Wzrośnie zapotrzebowanie na serwisantów a spadnie na kasjerów. Czynsze spadną, co może być problemem dla ludzi utrzymujących się z najmu lub spłacających kredyty za które kupili daną nieruchomość. A same banki podzielą się na dwie grupy – część wprowadzi tą innowację, a część uzna, że ‘oni nie będą się w to bawić’. Na marginesie często zauważam, że bankowcy nadużywają słowa ‘bawić’. Słyszałem setki razy uwagi takie jak: ‘my się nie będziemy bawić w kredyty dla samozatrudnionych’, ‘my się nie będziemy bawić w dostęp do konta przez Internet’, ‘my się nie będziemy bawić w skrytki bankowe’, ‘my się nie będziemy bawić w kredyty o stałym oprocentowaniu’. W każdym razie ci, którzy nie będą się bawić w centra samoobsługowe wkrótce skończą na śmietniku historii bankowości.

Share This Post

Rynek skupu złota

Czyli o tym, że skupy złota i prawdziwe firmy jubilerskie są skazane na wymarcie …

W wielkich sieciach handlowych nie ma łatwego życia. Duża konkurencja, rynek nasycony, ciągła presja na zwiększenie zysków. Stąd ciągłe kombinowanie na czym można by jeszcze zarobić parę groszy wykorzystując posiadane powierzchnie handlowe i już zatrudniony personel.

Obecnie biżuterie produkują maszyny sterowane numerycznie (CNC), po kosztach zbliżonych do zera. Cena produktu to dziś wartość złota plus marża i podatek. Jubilerzy nie są w stanie konkurować ceną i konkurując jakością stali się niszą na rynku, podobnie jak szewcy. Jakiś czas temu centrala Auchan zauważyła jak duże pieniądze robią sieciowi jubilerzy typu Yes, Kruk czy Apart. No i w odpowiedzi mamy dziś biżuterię Auchana. (Srebrny) wisiorek z (mikro)brylantem za 119 złotych – kto może pobić taką cenę ? Złoty pierścionek diamencikiem, w sieciówkach za 1500 zł – w Auchanie można dostać za cenę niższą niż 500 zł. To musi być mocny cios dla sieciowych pseudojubilerów.

Tesco zauważyła popularność firm wynajmujących ‘wyspy’ w centrach handlowych by skupować złoto. Tesco doszło do wniosku – sami możemy skupować kruszce. I oto mamy Tesco Gold Exchange. Od dwóch lat pomysł funkcjonuje w UK, wkrótce ma trafić do Polski, gdzie co prawda złota w społeczeństwie dużo mniej, ale i tak szkoda Tesco byłoby to odpuścić.

Ze skupami jest zabawna sytuacja. Wystarczy spędzić chwilę czasu przy komputerze by ustalić, kto w danym mieście płaci najwięcej za kruszce. Taki skup zawsze płaci więcej niż placówki w galeriach handlowych lub firmy szeroko reklamujące się w mediach, po prostu mają niższe koszty. Tymczasem większość rynku przypada firmom płacącym mniej – wykorzystują fakt, że ludzie są leniwi lub/i głupi, nie chce się im lub nie potrafią odszukać właściwej informacji. Tak więc prowadzenie skupu złota nie ma sensu, bo nie sposób konkurować z takim Tesco nawet ceną – ludzie zawsze pójdą na skróty, nawet dużo na tym tracąc.

Z pseudojubilerami jest podobnie. Za cenę z sieciówki można mieć coś unikalnego i oryginalnego. Zamiast tego klienci wybierają totalny badziew w stylu zawieszek Pandora.

Przyszłość handlu kruszcami to dalsza koncentracja handlu w rekach sieci handlowych. Coraz szersza oferta produktowa ze strony sieci handlowych uderza w inne podmioty obecne w galeriach handlowych, a jeszcze bardziej w podmioty poza nimi. Transakcje poza galeriami to szereg niedogodności – trzeba odszukać firmę oferującą dany produkt, dostać się na miejsce, znaleźć i opłacić parking, przejść kawałek, często w deszczu bądź śniegu … Galerie handlowe nie posiadają wszystkich tych niedogodności.

Konsekwencją tych zmian jest dalsze wykańczanie drobnych przedsiębiorców, co za tym idzie – klasy średniej. Jest to proces dobrze poznany w USA, na przykładzie Walmartu (zresztą też oferującego biżuterie). Galeria handlowa generuje 100 miejsc pracy ze stawką minimalną i likwiduje 200 miejsc pracy w okolicy, zamykając kilkadziesiąt sklepów w sąsiedztwie.

Share This Post

Energia = Dostatek + Pokój

Maczeta Ockhama popełnił doskonały wpis, który warto przeczytać.

Tania i dostępna energia to podstawa stabilnego i dostatniego społeczeństwa. Spadek dostępności i drożenie nośników energii to zapaść gospodarki i zanikanie klasy średniej. Ostateczną konsekwencją tych zaburzeń jest WOJNA.

Tej prostej zasady nie rozumie ani władza, ani lud, ani nawet większość ekonomistów. Nie rok i nie dwa lata będziemy się boleśnie przekonywać jakie konsekwencje będzie przynosić peak oil.

Share This Post

Prognozy cen kruszców

Ciągle powtarzają się pytania o to, jak będą kształtować się ceny kruszców w przyszłości. Przyszłość jest nieprzewidywalna i trudno stawiać prognozy na tak wysoce zmanipulowanym rynku. Unikam stawiania takich prognoz aby nie być posądzonym o konflikt interesów i ‘naganianie’ na zakup złota. Przy okazji pytanie do czytelników – jak często ‘doradcy’ w banku ostrzegają Was o możliwym konflikcie interesów?

Zamierzam co jakiś czas przyglądać się perspektywom cen kruszców. Jeżeli czytelnicy potrafią zrozumieć różnice pomiędzy przedstawieniem możliwych scenariuszy a całkowicie pewnym określeniem przyszłości, to mogę podzielić się moimi przypuszczeniami.

Ciąg dalszy dla zarejestrowanych czytelników.

Dodaj do koszyka
Share This Post

Prognozy na 2014

Sporo blogerów sili się na stawianie prognoz na kolejny rok. Jest z tym zawsze sporo śmiechu, gdy po roku można je zweryfikować. Moim osobistym zdaniem najbardziej ośmiesza się Rybiński, nieodmiennie prognozując Eurogeddon, kompletnie zapominając, że cała oligarchia pracuje nad utrzymaniem obecnego status quo, choćby na kroplówce i pod karabinem.

Oto moje prognozy na 2014:

– Lekarze zamordują co najmniej jedno niemowlę. Odpowiedzialność tradycyjnie się rozmyje, nie będzie winnych. Lekarze głosy o pociągnięcie mordercy do odpowiedzialności będą traktować jako atak na wszystkich lekarzy.

– Pojawi się kolejna afera pedofilska.

– Rząd będzie zwiększał obciążenia podatkowe obywateli. Przywileje uprzywilejowanych świętych krów zostaną całkowicie nienaruszone.

– Wzrośnie ilość urzędników, ustaw i regulacji.

– Wraz ze zbliżaniem się wyborów pojawi się namiastka kampanii wyborczej, w stylu stalinowskim. I tak do Parlamentu UE dostaną się ‘jedynki’ więc całe wybory są dla picu, jak za Stalina. Jedyny prawdziwy element wyborów to populistyczne obiecanki i obrzucanie błotem innych populistów.

– O pracę będzie trudno, ale dużo łatwiej będzie rozpocząć karierę terrorysty. Wystarczyć będzie używanie niedozwolonych programów anonimizujących, uznanie za osobę uchylającą od podatków, posiadanie gotówki, popełnienie myślozbrodni.

Share This Post

User Generated Content i inne patenty

Wpis gościnny – Seba

———

Cześć.

 Rozgrzewka:

I lecimy dalej…

 Siedzę sobie ostatnio przy statystyce rodzimego internetu. W największym skrócie marnuję czas nad tym, na co inni ludzie marnują czas 😉 I wychodzą mi całkiem ciekawe rzeczy…

Pierwsze źródełko jakie przeglądam to ranking Alexy, inne fajne dane publikuje PBI/Gemius (łatwiej dostępne przedruki na wirtualnemedia), a poza tym zaczynają mi się podobać informacje od Brand24 (monitoring internetu, np: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9).

 Najczęściej odwiedzane witryny to od lat ta sama sztampa:

  1. Google, Facebook, Youtube;
  2. Onet, WP, Gazeta, Interia
  3. Allegro, Tablica, o2, Filmweb, Pudelek
  4. No i wszelkie Demoty, Wiochy, Kwejki, Wykopy, Aski, Chomiki, i tak dalej…

Fajne zestawienie serwisów tematycznych (robione cyklicznie) mamy np. <tutaj>. Zapewne niedługo pojawi się też jakiś raport Mediapanel PBI na temat najpopularniejszych blogów w PL, bo ostatni w tym temacie ma już prawie rok.

 W zeszłym roku, w blogosferze najwyższe pozycje zajmowały blogi kulinarne, modowe, technologiczne i tzw. lifestyle. Gdyby pojechać rankingiem Alexy na dziś (18 stycznia 2014) mamy takie oto wyniki:

Blog

Pozycja  w Alexa (PL)

Natemat.pl  (wielu autorów)

77

Antyweb.pl  (wielu autorów)

197

Spidersweb.pl  (wielu autorów)

367

Kwestiasmaku.com

391

Makelifeeasier.pl

621

Mojewypieki.com

709

Kotlet.tv

773

Kominek.in

984

Fashionelka.pl

1318

 Od pewnego czasu zastanawiało mnie ile w blogerskiej robocie może osiągnąć pojedyncza osoba. I jak widać w tabeli – pani Joanna z Kwestiasmaku.com ustawia poprzeczkę niezwykle wysoko. W zeszłym roku kiedy dumałem nad powyższą sprawą (na nieco innych źródłach) zaryzykowałem stwierdzenie, że samodzielnie pewnego pułapu nie da się przeskoczyć. Dziś już wcale nie byłbym  tego taki pewien…

Nie mniej jednak rysuje się fajny trend. Bo popatrzmy na rodzimych gigantów, czyli portale internetowe. Treść strony głównej, w zasadzie wszędzie w tych samych kategoriach:

  1. Wiadomości/Fakty
  2. Finanse/Ekonomia/Biznes
  3. Sport
  4. Motoryzacja
  5. Nowe technologie
  6. Kultura/Styl życia

To samo jest w codziennej prasie drukowanej.

Portale mają jednak to do siebie, że zazwyczaj dymają nań słabo opłacani stażyści,  a nadto wszystko idzie na tempo oraz ilość. Jakiejś głębszej zadumy czy pasji do danego tematu za bardzo człowiek tam nie uświadczy…

I teraz możemy dostrzec fajne okazje dla blogów i blogerów, które co bystrzejsi już zagospodarowali. Temat nowych technologii: Grzegorz Marczak i Antyweb. Pewnego rodzaju spółdzielnia blogerska, która wyewoluowała z pracy jednego lidera. Podobny schemat: Spidersweb Przemysława Pająka. Znając obydwie witryny – można już sobie darować czytanie o nowinkach technologicznych w najpopularniejszych portalach. Poziom tekstów w ogóle nie ma porównania. Korposzczury kompilujące na ilość to żadna konkurencja dla pasjonatów.

Nadto warto nadmienić, że Antyweb ma chyba ambicje wytyczać pewien nowy kierunek, już nie na ilość unikalnych użytkowników, ale na ich jakość. Mały cytat z witryny:

"Kto czyta Antyweb. Czytelnikami serwisu jest wiele bardzo ciekawych osób ze świata Polskiego internetu. Na blogu można spotkać zarówno twórców serwisów internetowych, managerów z dużych firm i portali, jak również osoby zainteresowane znalezieniem partnera biznesowego. Jednym słowem bardzo ciekawe i opiniotwórcze grono."

Tylko marketing ? Nie sądzę.

—–

W związku z powyższym podpowiedź dla Przemysława: Przemo – idź z duchem czasu,  goń z bloga talibów 😀

——

Numer 5 z wyżej rozpisanej listy tematów obowiązkowych mamy zatem zagospodarowany. Co dalej ? A no numer jeden – wiadomości, polityka, społeczeństwo (jak dla mnie nuuuudyyyyy)  czyli przeważające obszary w Natemat.pl Tomasza Lisa.

Początki projektu były skromne, ale fakt jest taki, że to się po prostu nie mogło nie udać. W efekcie jest wynik: 77 pozycja w PL (z tendencją w górę).  W moim przekonaniu kwestią czasu jest dalsza migracja tamże osób lubujących się w „politykowaniu”. Bardziej zjadliwe i ambitniej wyselekcjonowane, blogerskie teksty w NaTemat będą dla wielu lepsze niż newsy na portalach (pisane tak, że naprawdę ciężko je czytać).

Aha. Wprawdzie widać, iż witryna ma ambicje wskakiwać też w inne obszary (pieniądze, motoryzacja, styl życia, zdrowie). Ale akurat w tym są słabi i co za dużo to niezdrowo 😉

Reasumując: mamy zatem większe projekty blogerskie w „obowiązkowych” tematach nr 1 i nr 5. A reszta ?

Sport, motoryzacja, kultura, ekonomia – wszystko to jak na razie jest ogarniane przez pojedyncze osoby i pozostaje w pewnej niszy.

I tak sobie teraz myślę… Ciekawe czy komuś uda się zorganizować  w przyszłości „finansowo/ekonomiczny odpowiednik Antyweb” ?

—————

Temat numer dwa – tytułowe User Generated Content (UGC).

Raz na jakiś czas przewija się w mediach temat stażystów, darmowej, czy prawie darmowej siły roboczej, umów śmieciowych, wyzysku i tak dalej.  No to mała gimnastyka:

Taka sytuacja: Otwiera sobie człowiek forum dyskusyjne. Powiedzmy, że z 10 lat temu. Dobry adres, chwytliwa tematyka. No i tyle. Siedzisz sobie, prawie nic nie robisz, na niczym się znać nie musisz, studiów mieć nie trzeba, pilnujesz tylko serwera, aktualizacji skryptów, ochrony przed spamem… Ludzie z całego kraju siedzą na forum godzinami. Piszą, odpowiadają na pytania innych (niejednokrotnie całkiem fachowo) i generalnie popindalają jak Reksio za szynką 😀 Tekstu przybywa, w wyszukiwarkach się wszystko elegancko pozycjonuje.

W sumie to se możesz po paru miesiącach dokleić reklamy (albo jeszcze lepiej zorganizować sklep)  i “cośtam” zarabiać na cudzej robocie. Proste ?

Jak się tak trochę zastanowić to niezły ubaw muszą mieć właściciele wszelkiego rodzaju demotów, wykopów itp.. Raz się napracowali (na początku), a teraz – po prostu żyć nie umierać 😀 Inni zasuwają na nich całkowicie za friko. Gdzieś tam na głównej stronie trzeba tylko wstawić ranking najbardziej “zasłużonych”. Dodać zmyślne tytuły i rangi . A jaka identyfikacja z firmą i poczucie misji przejawia się niekiedy u „aktywnych użytkowników” ! Wystarczy z odrobiną zastanowienia przyjrzeć się temu zjawisku i wychodzą cuda… Ciekawostka: jak ktoś dobrze nagina, to na niektórych forach może dostać obok ksywki stopień „pułkownik” albo i „generał” 😉

Tak bym to skomentował:

  zwchs

Słowo daje, niektórych zjawisk w polskiej sieci nie ogarniam… Czytam sobie np. w książce o start-upach studium przypadku witryny turystycznej. Autorzy wymyślili, że  stworzą website, na którym lemingoza (całkowicie z własnej, nieprzymuszonej woli) będzie opisywać wrażenia z wakacji, polecać innym miejsca warte odwiedzenia no i na tym UGC właściciele będą trzepać kasiorkę. Jednak coś nie szło. Kampania reklamowa na fejsie i adwords – zero efektu. W pierwszych tygodniach stronka stała pusta. Jakie działania “naprawcze” podjęto? Wprowadzono funkcje społecznościowe i stopnie/odznaki (plus jakieś artykuły w prasie “lajfstajlowej”, że oni to są innowacyjni i trendy).  I jak się okazało, że delikwent może zaszpanować przed innymi gdzie to nie był i zostać: „pisarzem”, „fotografem”, „odkrywcą”, „kolekcjonerem uśmiechów”, „krytykiem”, ”ambasadorem” czy „władcą uśmiechów” – liczba unikalnych użytkowników skoczyła do 30 tysięcy (w tym ponad 2 tysiące aktywnie generujących content) 😀 Autentyk. Właściciele leżą już sobie truskawką do góry i tylko doklejają reklamę natywną czy inne takie.

 sps

Cóż – wolny kraj.

Wszystkiego dobrego 🙂

Share This Post

Kłamstwa na dziś

Telefony szefów państw sojuszniczych USA nie będą już monitorowane – zapowiedział Barack Obama

Teraz podsłuchiwani będą ich zastępcy…

Donald Tusk: W 2014 rozpoczynamy walkę z umowami śmieciowymi. Jak wyjaśnił, pierwszym krokiem w tym kierunku będzie uregulowanie oskładkowania umów-zleceń, tak, by składkę odprowadzano od całości zarabianej przez ubezpieczonego kwoty.

Z każdym dniem coraz bardziej rozjeżdżają się przychody i wydatki ZUS. Przykręcanie śruby to jedyna opcja. Potem zacznie się podnoszenie innych podatków, potem masowa ucieczka za granicę i w czarną strefę, a potem Polska zbankrutuje.

Share This Post

Srebro – dementi

Kolega Cynik popełnił wpis, który wymaga zdementowania. Szkoda, że ten popularny bloger dezinformuje publikę.

Dawniej można było się wybrać na przykład do Estonii i kupić sobie tam choćby i tonę srebra, nawet z dostawą do domu w obrębie EU.

Nieprawda, nie można było sobie życzyć dostawy do domu, poza Estonię. Przepisy mówią, że dostawa z kraju A do B zachodziła według prawa podatkowego VAT do kwoty 40 000 EUR rocznie. Jeżeli firma z kraju A miała sprzedaż w kraju B większą od tej kwoty to musiała zarejestrować się jako płatnik w kraju B i naliczać VAT według tamtejszych zasad i stawek. Natomiast prawdą jest, że klient mógł przyjechać z kraju A do B i kupić sobie nawet wagon produktów czy usług opodatkowanych według prawa kraju A.

Stosowano też obejście przepisów, które polega na tym, że klient z kraju B kupował w kraju A, ale towar odbierał i wysyłał mu do domu pośrednik z kraju A.

Do końca Estonia była chlubnym wyjątkiem wśród innych krajów EU i do końca 2013 roku utrzymywała zerową stawkę VAT na srebro.

Niezupełnie. Estonia klasyfikuje srebro jako ‘np’ czyli ‘nie podlega’, co z punktu prawnego czyni sporą różnicę.

Ponadto Estonia nadal umożliwia sprzedaż srebra monetarnego bez VAT. Przepychanki trwają wobec ograniczenia liczby krajów których monety będą traktowane ulgowo. Tu jest źródło jakby ktoś nie wierzył.

Nie chcąc się narażać maoiście Barosso parlament estoński posłusznie przegłosował odpowiednią ustawę i od pocz. 2014 estońskie eldorado się skończyło.

Nieprawda.

Odtąd nie ma lekko – oficjalnie na całe srebro w Niemczech jest teraz VAT 19%.

Niezupełnie. Dilerzy z Niemiec poszli śladami dilerów z Holandii i Polski i oferują produkty na zasadzie VAT marży. Opierają się na §25a UStG.

Przy okazji zapewniam, że nadal mam w ofercie najtańsze srebro inwestycyjne w Europie, taniej niż w Estonii i Niemczech. O ile ktoś nie brzydzi się kupować u człowieka, który ma swoje poglądy, nie boi się ich wyrazić, śmie krytykować niektórych księży no i podważa słowa samego Cynika.

Czy oznacza to że inwestor w Polsce nie ma już możliwości zainwestowania w srebro z niskim lub zerowym VAT-em? Na szczęście nie, jedynie opcje uległy zawężeniu. O tym szerzej w kolejnej edycji newslettera.

Po takiej ilości bzdetów nie mam już nawet ochoty czytać tego newslettera.

Share This Post