Monthly Archives: February 2010

Kapitalizm, historia miłosna

W końcu obejrzałem ostatni film Moora. Jestem chyba ostatnią osobą na tym blogu, która widziała ten film. Naturalnie jak każdy jego dokument i ta produkcja jest populistyczna. Zakłada się, że to jedynie banki są złe, konsumenci są ofiarami. To nie zawsze jest prawda – sporo z bankructw wynikało z przejadania wartości domu czy próby spekulowania nieruchomościami.

Jedno co mnie zastanowiło, to ukazanie schematu ubezpieczania pracowników na wypadek śmierci. To nie zgadza się ze znanymi mi zasadami rządzącymi ubezpieczeniami na życie. Składki są wyliczone przez ubezpieczalnie w ten sposób, że statystycznie częściej wygrywającym jest ubezpieczyciel. Na przykład jeżeli prawdopodobieństwo śmierci pracownika X w czasie Y wynosi 5%, to składki wynoszą co najmniej 6% polisy na życie. Z ubezpieczeniami na życie jest jak z inwestowaniem w ruletkę – spodziewany zwrot jest zawsze ujemny i przy większej ilości losowań zawsze wygrywa kasyno/ubezpieczalnia.

Stawianie Roosevelta na piedestale jest co najmniej kontrowersyjne. To jest ten facet, który rozpoczął upadek dolara konfiskując i delegalizując złoto. Kryzys jaki mamy dziś, jest między innymi jego zasługą. Ten gwałt na konstytucyjnej roli złota rozpoczął upadek systemu konstytucyjnego USA – bo jeżeli można złamać jedną zasadę to czemu nie drugą. Niektórzy uważają też, że próby zażegnywania Wielkiej Depresji tylko ją przedłużyły.

Najciekawsze jest jednak zakończenie. Istotnie, kapitalizm w formie współczesnej jest rakiem pożerającym tą planetę. Korporacjonizm korumpuje polityków, marnuje zasoby planety, truje jego mieszkańców i tworzy wąską kastę posiadaczy wszystkiego. Moore dokładnie zrozumiał, jak jest złudna nadzieja na załapanie się na bycie miliarderem. To jak gra w totolotka – wygrywa jeden z milionów, ale nikt nie zakazuje gry bo każdy łudzi się własną wygraną.

Reżyser był w stanie pokazać skuteczną alternatywę dla korporacjonizmu – spółdzielczość (co-op). Co nam dziś daje istnienie megakorporacji? Nic – co najwyżej kiepskie i tanie produkty na które i tak nie stać rzesz bezrobotnych. Czy korporacje są potrzebne? Nie – nawet banki mogą istnieć w formie spółdzielczej. Czy potrzebujemy społeczeństwa uczestniczącego w wyścigu szczurów? Nie – potrzebujemy stabilnego społeczeństwa opartego na klasie średniej. Czy bezrobocie byłoby wyższe a gospodarka byłaby w gorszym stanie po likwidacji megakorporacji? Przeciwnie, ich miejsce zajęłyby mniejsze firmy, lepiej dystrybuujące osiągane dochody i zatrudniające więcej osób.

Nie jestem zwolennikiem natychmiastowej i przymusowej likwidacji korporacji. Należałoby stworzyć takie przepisy, które faworyzują pożądane formy przedsiębiorczości. Chcesz prowadzić korporacje – płacisz 90 % podatku dochodowego. Chcesz prowadzić co-op – otrzymujesz ulgi podatkowe. Potrafisz podzielić się zyskiem ze współpracownikami – twoja uczciwość jest nagradzana. Niestety taka optymistyczna i pokojowa strategia nigdy nie zostanie wprowadzona w życie przez oligarchie i opłacanych przez nich polityków; byłoby to sprzeczne z ich aktualnymi interesami. Nasi władcy obudzą się dopiero gdy na ulicach staną barykady.

Na całe zagadnienie patrzę z pozycji przedsiębiorcy. Moje doświadczenie to prawie 20 lat pracy, głównie jako drobny przedsiębiorca. Megakorporacje wycinają możliwość prowadzenia zyskownej działalności. Wszelkie intratne okazje biznesowe są natychmiast zajmowane przez wielkie korporacje. Jak podawałem w paradoksie Słomskiego – żeby prowadzić dochodowy biznes trzeba posiadać tak duży kapitał, że nie opłaca się bawić w biznes. Wszelkie próby wejścia na rynek z jakimkolwiek produktem powodują naruszenie patentu należącego do jakiejś korporacji lub inna korporacja jest w stanie zrobić to taniej w Azji. Prowadzenie handlu jest wysoce utrudnione, nikt nie kupi tak tanio jak globalna sieć dyskontów i nikt nie może mieć niższych kosztów operacyjnych. Dziś przedsiębiorca można jedynie produkować rzeźby z kasztanów, lepić gliniane koguciki lub sprzedawać orzeszki na rogu ulicy.

Podawanie przykładu korporacji, którym się udawało przejść od fazy garażu do fazy globalnej dominacji świadczy o braku znajomości realiów. Na każda taką firmę przypada milion innych, które tego nie dokonały. Zupełnie jak z totolotkiem – na jednego wygranego przypada milion przegranych. Część przypadków tylko potwierdza moją teorie – na przykład Microsoft, który stanął na nogi po kontrakcie na informatyzację szpitala, załatwionym przez rodzinę. Plany zawojowania świata swoim biznesem są podobne do marzeń o wygranej w lotka – niemalże nigdy się nie sprawdzają.

Przyszłość na pewno będzie należeć do mniejszych, lokalnych firm. Korporacjonizm międzynarodowy zdechnie wraz z wyczerpywaniem się taniej ropy umożliwiającej globalizację. Bankructwo dolara lub/i euro zakończy przepływ dóbr z gospodarek ‘rozwijających się’ do gospodarek ‘rozwiniętych’. A tłum żądający chleba i wolności zakończy żywot zarówno skorumpowanych polityków jak i korumpujących ich oligarchów. Przykład Rosji pokazuje, że bogaczy bardzo łatwo wsadzać do więzienia, a przykład Francji pokazuje, że głowy bardzo łatwo oddzielić od reszty ciała.

Share This Post

Raiffeisen

Wydaje się, że służby podłapują temat przekrętów dokonywanych przez banksterów. Nareszcie. Ciekawe kiedy przyjdzie czas na innych nietykalnych – kler i samych policjantów.

To wyłącznie moje domysły, ale wierzę że zarząd banku dokonywał presji na doradców, by ci sprzedawali bezwartościowe obligacje. Przełomowe jest to, że prokuratura zaczyna brać stronę poszkodowanych klientów banku – do tej pory wystarczało oświadczenie bankierów, że wszystko jest OK.

Niech to będzie nauczka dla wszystkich, że należy unikać krawaciarzy. Szczególnie unikać należy produktów inwestycyjnych, których się nie zna. Nie warto dla jednego punktu procentowego ryzykować kapitałem nabywając jakieś śmieciowe obligacje. Podstawowy cel inwestowania to ochrona kapitału – lepiej nie zarobić niż stracić.

My – klienci – mamy pewną przewagę nad sprzedawcami – możemy zagłosować nogami. Jeżeli mbank narzuca swoim klientom niesprawiedliwe zasady naliczania odsetek – nie należy u nich ‘bankować’. Od lat nawołuję do nieinwestowania w obligacje RP – jeżeli bandycki rząd bandyckiego kraju nie wypłaca dawnych zobowiązań, z pewnością skorzysta z pierwszej okazji by nie wypłacić zobowiązań zaciąganych aktualnie. Podobnie z Allegro – firma podle traktuje sprzedawców i zdziera z nich niesamowity haracz – należy wobec tego przenosić się na Świstaka.

Share This Post

Sprzedaż domów

Opublikowano kolejne dane dotyczące rynku nieruchomości w USA

Sprzedaż nowych domów spadła do rekordowo niskiego poziomu, przebijając minima. Ilość domów do sprzedaży wzrosła.

Wzrost sprzedaży domów jaki obserwowaliśmy od połowy 2009 był spowodowany wyłącznie premią od rządu – wypłatą 10 % wartości domu, nie więcej niż $8000. W efekcie mamy podobne zjawisko jak w programie ‘cash for clunkers‘ – chwilowy skok cen sfinansowany na koszt pieniędzy podatnika i po pewnym czasie powrót do wcześniejszych wskaźników.

Można by narzekać na marnowanie pieniędzy w takich programach, ale po zastanowieniu trzeba dojść do wniosku, że środki nie pochodzą z podatków lecz są wydrukowane lub pożyczone. Pieniądze są właściwie za darmo – ile kosztuje ich wydrukowanie lub wygenerowanie w komputerze? Nawet pożyczenie mało co kosztuje, tym bardziej że rząd USA nie ma planów oddania pożyczonych pieniędzy.

Share This Post

Wymaxowani po amerykańsku

Stan Illinois jest bankrutem, podobnie jak wszystkie inne stany w tym kraju. Co chwila kolejne administracje ogłaszają coraz poważniejsze kłopoty. W piątek dymisję ogłosił city manager Miami. Media głównego nurtu zaczynają podłapywać temat. Oto dzisiejsza strona główna Chicago Sun-Times:

Nie ma sensu po raz kolejny rozpisywać się na ten temat, był on przerabiany na tym blogu wystarczająco często.

Interesująca jest inna refleksja – jak mało zwykli zjadacze chleba zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i konsekwencji wynikających dla każdego z nich. Ludzie nie rozumieją, że podatki będą musiały być podnoszone a usługi świadczone przez stan – obcinane. Wyborcy wydają się żyć we własnym świecie, w którym nie ma potrzeby żadnego kontaktu z władzami. Wkrótce może nadejść bardzo bolesne zderzenie z rzeczywistością.

Ale hej, nie jest źle. Ameryka ograła Kanadę w hokeju. Co tam deficyt stanu Illinois.

Share This Post

Wymaxowanie po polsku

Polska jest krajem na dorobku. Mimo upływu dwóch dekad od upadku marionetkowego rządu Jaruzelskiego, poziom życia jest daleki od zadowalającego. Kraj jest zamieszkiwany przez miliony biednych ludzi, którzy każdy dzień zaczynają od myśli ‘co tu dziś do gara włożyć’.

Dla tych ludzi rozluźnienie standardów udzielania kredytów był darem darmowych pieniędzy. Oto można było założyć ubranie do kościoła, wziąć dowód osobisty i udać się po gotówkę. Często nie było nawet chęci oraz zwyczajnie możliwości, by oddać później te pożyczkę. Po prostu manna z nieba.

O ludziach tych zapomnieli prezesi banków i specjaliści konstruujący produkty bankowe. Dawno już nie wyjeżdżali z Warszawy do wiosek/miasteczek skąd pochodzą i pozapominali jak naprawdę Polska wygląda. Zakładali nierealnie, że pieniędzy nie odda taki procent jak opisany w obcojęzycznych podręcznikach. Prawda jest taka, że żeby w Polsce zarobić na pożyczkach gotówkowych, procenty muszą być w wysokości stosowanej przez Provident. Tylko to skompensuje straty wynikające z niemożności windykacji.

Tu jest ciekawy materiał opisujący szerzej cały problem:

Tylko że liberalnych [pożyczkodawców] praktycznie już nie ma. Szybkie i drogie pożyczki, które miały być dla banków żyłą złota, okazały się kulą u nogi. […] Okazało się jednak, że gdy klienci popadają w tarapaty finansowe, na początku przestają spłacać raty kredytów gotówkowych. Jednym z banków, które najbardziej sparzyły się na szybkich pożyczkach, jest Kredyt Bank. Za pośrednictwem Żagla (firma pośrednictwa finansowego, która jeszcze niedawno należała do Kredyt Banku; bank sprzedał ją pod koniec 2009 r.) udzielał pożyczek gotówkowych i ratalnych. Teraz ma problem z odzyskaniem z grubsza co piątej pożyczonej złotówki i musiał zawiązać blisko 0,5 mld zł rezerw. – Wielu klientów zawiodło nasze zaufanie. Zadłużali się bez opamiętania, brali kredyty w wielu bankach i w ogóle nie zwracali uwagi na to, że pożyczone pieniądze trzeba oddać – mówi Lidia Jabłonowska-Luba, wiceprezes Kredyt Banku.

Oczywiście mnóstwo komentatorów nie zgodzi się z tym co piszę i skomentuje, że w Polsce jest super i o co ci chodzi. Czyżby ? Spójrzmy na opracowane dane statystyczne:

Wiktor Wojciechowski, ekonomista fundacji FOR, przypomina, że naszą drogę ku materialnemu dobrobytowi rozpoczęliśmy z niskiego poziomu. PKB na głowę mieszkańca w 2009 roku wyniosło w Polsce 19,5 tys. dolarów. To o 80 proc. więcej niż w 1989 roku i dokładnie tyle, ile notowały Czechy (czeska część Czechosłowacji) w 1989 roku! – Czyli po 20 latach jesteśmy w punkcie, w którym Czesi zaczynali swoją transformację gospodarczą – podsumowuje Wojciechowski.

Według “Diagnozy społecznej” w ciągu 16 lat (1993-2009) odsetek osób, których dochody nie starczają na bieżące potrzeby, spadł z trzech czwartych do nieco ponad jednej czwartej.

A jak będzie wyglądać emerytura Polaków? Tak samo jak ich oszczędności:

Dwie trzecie Polaków uważa, że należy oszczędzać, ale niemal równy odsetek osób przepuszcza natychmiast wszystko, co ma. To wnioski z badań Fundacji Kronenberga. W “Diagnozie społecznej” 66 proc. pytanych otwarcie mówi, że nie ma żadnych oszczędności.

– Ludzie chcą uchodzić za rozsądnych, dlatego pochwalają oszczędzanie. Ale nawet wielu z tych, którzy deklarują, że oszczędzają, jak ich dobrze dopytać, to przyznaje się, że trzyma pieniądze w domu. Niewiele ma to wspólnego z ideą oszczędzania. Nie dość, że te pieniądze narażone są na kradzież, można je wyciągnąć i wydać w przypływie szaleństwa, to na dodatek zżera je inflacja – mówi Tomasz Zaleśkiewicz, szef Zakładu Psychologii Ekonomicznej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. – Poza tym nie lubimy oszczędzać, bo to odraczanie konsumpcji, a my wolimy ją przyspieszać – dodaje.

Konkluzja ? Taka sama jak u prowadzących badania:

– Konsumpcjonizm dopiero się u nas rozwija, i to na glebie postchłopskiego, folwarcznego myślenia, które napędza Polaków do prezentowania statusu ponad miarę, do wywyższania się. Jest niezmiernie prostacki i polega na ocenie jakości życia przez pryzmat dóbr i zasobów, jakie się posiada albo na które nas stać. Cóż, nie jesteśmy narodem mieszczańskim jak Czesi, nie liczy się u nas dobro wspólne, tylko dobro własne – mówi wprost Tomasz Szlendak, socjolog z UMK w Toruniu.

Share This Post

WSHtF

W terminologii surviwalowej występuje często akronim WSHtF czyli When Shit Hits the Fan. Nie jestem specjalnie zwolennikiem MadMaxa, totalnego załamania systemu i powrotu do życia w jaskiniach, to znaczy uważam że to jest scenariusz najmniej prawdopodobny, ale nie niemożliwy. Warto być ubezpieczonym na taką okoliczność, podobnie jak wykupujemy ubezpieczanie od pożaru mieszkania, zakładając że jednak nigdy do tego nie dojdzie. Z tego powodu mam plan na wypadek WSHtF, lubię też mieć zapas pożywienia oraz wody wraz z środkami obrony. A oto lista 100 produktów, które znikną najszybciej WSHtF (zestawienie subiektywne):

1. Generators (Good ones cost dearly. Gas storage, risky. Noisy…target of thieves; maintenance etc.)
2. Water Filters/Purifiers
3. Portable Toilets
4. Seasoned Firewood. Wood takes about 6 – 12 months to become dried, for home uses.
5. Lamp Oil, Wicks, Lamps (First Choice: Buy CLEAR oil. If scarce, stockpile ANY!)
6. Coleman Fuel. Impossible to stockpile too much.
7. Guns, Ammunition, Pepper Spray, Knives, Clubs, Bats & Slingshots.
8. Hand-can openers, & hand egg beaters, whisks.
9. Honey/Syrups/white, brown sugar
10. Rice – Beans – Wheat
11. Vegetable Oil (for cooking) Without it food burns/must be boiled etc.,)
12. Charcoal, Lighter Fluid (Will become scarce suddenly)
13. Water Containers (Urgent Item to obtain.) Any size. Small: HARD CLEAR PLASTIC ONLY – note – food grade if for drinking.
14. Mini Heater head (Propane) (Without this item, propane won’t heat a room.)
15. Grain Grinder (Non-electric)
16. Propane Cylinders (Urgent: Definite shortages will occur.
17. Survival Guide Book.
18. Mantles: Aladdin, Coleman, etc. (Without this item, longer-term lighting is difficult.)
19. Baby Supplies: Diapers/formula. ointments/aspirin, etc.
20. Washboards, Mop Bucket w/wringer (for Laundry)
21. Cookstoves (Propane, Coleman & Kerosene)
22. Vitamins
23. Propane Cylinder Handle-Holder (Urgent: Small canister use is dangerous without this item)
24. Feminine Hygiene/Haircare/Skin products.
25. Thermal underwear (Tops & Bottoms)
26. Bow saws, axes and hatchets, Wedges (also, honing oil)
27. Aluminum Foil Reg. & Heavy Duty (Great Cooking and Barter Item)
28. Gasoline Containers (Plastic & Metal)
29. Garbage Bags (Impossible To Have Too Many).
30. Toilet Paper, Kleenex, Paper Towels
31. Milk – Powdered & Condensed (Shake Liquid every 3 to 4 months)
32. Garden Seeds (Non-Hybrid) (A MUST)
33. Clothes pins/line/hangers (A MUST)
34. Coleman’s Pump Repair Kit
35. Tuna Fish (in oil)
36. Fire Extinguishers (or..large box of Baking Soda in every room)
37. First aid kits
38. Batteries (all sizes…buy furthest-out for Expiration Dates)
39. Garlic, spices & vinegar, baking supplies
40. Big Dogs (and plenty of dog food)
41. Flour, yeast & salt
42. Matches. {“Strike Anywhere” preferred.) Boxed, wooden matches will go first
43. Writing paper/pads/pencils, solar calculators
44. Insulated ice chests (good for keeping items from freezing in Wintertime.)
45. Workboots, belts, Levis & durable shirts
46. Flashlights/LIGHTSTICKS & torches, “No. 76 Dietz” Lanterns
47. Journals, Diaries & Scrapbooks (jot down ideas, feelings, experience; Historic Times)
48. Garbage cans Plastic (great for storage, water, transporting – if with wheels)
49. Men’s Hygiene: Shampoo, Toothbrush/paste, Mouthwash/floss, nail clippers, etc
50. Cast iron cookware (sturdy, efficient)
51. Fishing supplies/tools
52. Mosquito coils/repellent, sprays/creams
53. Duct Tape
54. Tarps/stakes/twine/nails/rope/spikes
55. Candles
56. Laundry Detergent (liquid)
57. Backpacks, Duffel Bags
58. Garden tools & supplies
59. Scissors, fabrics & sewing supplies
60. Canned Fruits, Veggies, Soups, stews, etc.
61. Bleach (plain, NOT scented: 4 to 6% sodium hypochlorite)
62. Canning supplies, (Jars/lids/wax)
63. Knives & Sharpening tools: files, stones, steel
64. Bicycles…Tires/tubes/pumps/chains, etc
65. Sleeping Bags & blankets/pillows/mats
66. Carbon Monoxide Alarm (battery powered)
67. Board Games, Cards, Dice
68. d-con Rat poison, MOUSE PRUFE II, Roach Killer
69. Mousetraps, Ant traps & cockroach magnets
70. Paper plates/cups/utensils (stock up, folks)
71. Baby wipes, oils, waterless & Antibacterial soap (saves a lot of water)
72. Rain gear, rubberized boots, etc.
73. Shaving supplies (razors & creams, talc, after shave)
74. Hand pumps & siphons (for water and for fuels)
75. Soysauce, vinegar, bullions/gravy/soupbase
76. Reading glasses
77. Chocolate/Cocoa/Tang/Punch (water enhancers)
78. “Survival-in-a-Can”
79. Woolen clothing, scarves/ear-muffs/mittens
80. Boy Scout Handbook, / also Leaders Catalog
81. Roll-on Window Insulation Kit (MANCO)
82. Graham crackers, saltines, pretzels, Trail mix/Jerky
83. Popcorn, Peanut Butter, Nuts
84. Socks, Underwear, T-shirts, etc. (extras)
85. Lumber (all types)
86. Wagons & carts (for transport to and from)
87. Cots & Inflatable mattress’s
88. Gloves: Work/warming/gardening, etc.
89. Lantern Hangers
90. Screen Patches, glue, nails, screws,, nuts & bolts
91. Teas
92. Coffee
93. Cigarettes
94. Wine/Liquors (for bribes, medicinal, etc,)
95. Paraffin wax
96. Glue, nails, nuts, bolts, screws, etc.
97. Chewing gum/candies
98. Atomizers (for cooling/bathing)
99. Hats & cotton neckerchiefs
100. Goats/chickens

From a Sarajevo War Survivor:
Experiencing horrible things that can happen in a war – death of parents and
friends, hunger and malnutrition, endless freezing cold, fear, sniper attacks.

1. Stockpiling helps. but you never no how long trouble will last, so locate
near renewable food sources.
2. Living near a well with a manual pump is like being in Eden.
3. After awhile, even gold can lose its luster. But there is no luxury in war
quite like toilet paper. Its surplus value is greater than gold’s.
4. If you had to go without one utility, lose electricity – it’s the easiest to
do without (unless you’re in a very nice climate with no need for heat.)
5. Canned foods are awesome, especially if their contents are tasty without
heating. One of the best things to stockpile is canned gravy – it makes a lot of
the dry unappetizing things you find to eat in war somewhat edible. Only needs
enough heat to “warm”, not to cook. It’s cheap too, especially if you buy it in
bulk.
6. Bring some books – escapist ones like romance or mysteries become more
valuable as the war continues. Sure, it’s great to have a lot of survival
guides, but you’ll figure most of that out on your own anyway – trust me, you’ll
have a lot of time on your hands.
7. The feeling that you’re human can fade pretty fast. I can’t tell you how many
people I knew who would have traded a much needed meal for just a little bit of
toothpaste, rouge, soap or cologne. Not much point in fighting if you have to
lose your humanity. These things are morale-builders like nothing else.
8. Slow burning candles and matches, matches, matches

Źródło – http://www.thepowerhour.com/news/items_disappearfirst.htm

Share This Post

Chamownia

Już kilka razy rozwodziłem się nad poziomem polskiego szkolnictwa. Wywołało to dyskusję, czy mam rację czy nie. I podobnie jak z dyskusją o rodzimym Gestapo (czyli policji) nadspodziewanie szybko pojawił się kolejny przyczynek do dyskusji.

W Stanach nauczyciele akademiccy zatrudniani są na podstawie odnawialnych kontraktów. Jednym z istotnych kryteriów oceny są opinie zbierane od studentów. Osoby pobierające nauki wiedzą dobrze, że tylko wysoka jakość usług z których korzystają zasługuje na ciężkie pieniądze, które płacą. Kiepscy nauczyciele oznaczają marnowanie czasu, środków i zmniejszenie szans na rynku pracy. O ile wiem ta zasada obowiązuje w całym rozwiniętym świecie.

Za powyższe ogłoszenie jej autor byłby prawdopodobnie wywalony na zbity pysk na długo przed oceną semestralną. Taki brak szacunku jest absolutnie nie do zaakceptowania. Jeżeli rektor pozwala na takie zachowania, sam powinien stracić stołek. Dobrze, że takie sytuacje są upubliczniane – wskazuje to na rosnącą świadomość studentów i pozwala na usunięcie kolejnego śmiecia poza nawias społeczeństwa.

Na adres z notatki pozwoliłem sobie wysłać kilka słów komentarza, wraz z życzeniami wywalenia na zbity ryj i powodzenia w Dublinie. Zachęcam to tego samego moich czytelników.

Czy autora ogłoszenia powinno wyrzucić się z pracy na uczelni?

View Results

Loading ... Loading ...
Share This Post