Wymaxowanie po polsku

Polska jest krajem na dorobku. Mimo upływu dwóch dekad od upadku marionetkowego rządu Jaruzelskiego, poziom życia jest daleki od zadowalającego. Kraj jest zamieszkiwany przez miliony biednych ludzi, którzy każdy dzień zaczynają od myśli ‘co tu dziś do gara włożyć’.

Dla tych ludzi rozluźnienie standardów udzielania kredytów był darem darmowych pieniędzy. Oto można było założyć ubranie do kościoła, wziąć dowód osobisty i udać się po gotówkę. Często nie było nawet chęci oraz zwyczajnie możliwości, by oddać później te pożyczkę. Po prostu manna z nieba.

O ludziach tych zapomnieli prezesi banków i specjaliści konstruujący produkty bankowe. Dawno już nie wyjeżdżali z Warszawy do wiosek/miasteczek skąd pochodzą i pozapominali jak naprawdę Polska wygląda. Zakładali nierealnie, że pieniędzy nie odda taki procent jak opisany w obcojęzycznych podręcznikach. Prawda jest taka, że żeby w Polsce zarobić na pożyczkach gotówkowych, procenty muszą być w wysokości stosowanej przez Provident. Tylko to skompensuje straty wynikające z niemożności windykacji.

Tu jest ciekawy materiał opisujący szerzej cały problem:

Tylko że liberalnych [pożyczkodawców] praktycznie już nie ma. Szybkie i drogie pożyczki, które miały być dla banków żyłą złota, okazały się kulą u nogi. […] Okazało się jednak, że gdy klienci popadają w tarapaty finansowe, na początku przestają spłacać raty kredytów gotówkowych. Jednym z banków, które najbardziej sparzyły się na szybkich pożyczkach, jest Kredyt Bank. Za pośrednictwem Żagla (firma pośrednictwa finansowego, która jeszcze niedawno należała do Kredyt Banku; bank sprzedał ją pod koniec 2009 r.) udzielał pożyczek gotówkowych i ratalnych. Teraz ma problem z odzyskaniem z grubsza co piątej pożyczonej złotówki i musiał zawiązać blisko 0,5 mld zł rezerw. – Wielu klientów zawiodło nasze zaufanie. Zadłużali się bez opamiętania, brali kredyty w wielu bankach i w ogóle nie zwracali uwagi na to, że pożyczone pieniądze trzeba oddać – mówi Lidia Jabłonowska-Luba, wiceprezes Kredyt Banku.

Oczywiście mnóstwo komentatorów nie zgodzi się z tym co piszę i skomentuje, że w Polsce jest super i o co ci chodzi. Czyżby ? Spójrzmy na opracowane dane statystyczne:

Wiktor Wojciechowski, ekonomista fundacji FOR, przypomina, że naszą drogę ku materialnemu dobrobytowi rozpoczęliśmy z niskiego poziomu. PKB na głowę mieszkańca w 2009 roku wyniosło w Polsce 19,5 tys. dolarów. To o 80 proc. więcej niż w 1989 roku i dokładnie tyle, ile notowały Czechy (czeska część Czechosłowacji) w 1989 roku! – Czyli po 20 latach jesteśmy w punkcie, w którym Czesi zaczynali swoją transformację gospodarczą – podsumowuje Wojciechowski.

Według “Diagnozy społecznej” w ciągu 16 lat (1993-2009) odsetek osób, których dochody nie starczają na bieżące potrzeby, spadł z trzech czwartych do nieco ponad jednej czwartej.

A jak będzie wyglądać emerytura Polaków? Tak samo jak ich oszczędności:

Dwie trzecie Polaków uważa, że należy oszczędzać, ale niemal równy odsetek osób przepuszcza natychmiast wszystko, co ma. To wnioski z badań Fundacji Kronenberga. W “Diagnozie społecznej” 66 proc. pytanych otwarcie mówi, że nie ma żadnych oszczędności.

– Ludzie chcą uchodzić za rozsądnych, dlatego pochwalają oszczędzanie. Ale nawet wielu z tych, którzy deklarują, że oszczędzają, jak ich dobrze dopytać, to przyznaje się, że trzyma pieniądze w domu. Niewiele ma to wspólnego z ideą oszczędzania. Nie dość, że te pieniądze narażone są na kradzież, można je wyciągnąć i wydać w przypływie szaleństwa, to na dodatek zżera je inflacja – mówi Tomasz Zaleśkiewicz, szef Zakładu Psychologii Ekonomicznej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. – Poza tym nie lubimy oszczędzać, bo to odraczanie konsumpcji, a my wolimy ją przyspieszać – dodaje.

Konkluzja ? Taka sama jak u prowadzących badania:

– Konsumpcjonizm dopiero się u nas rozwija, i to na glebie postchłopskiego, folwarcznego myślenia, które napędza Polaków do prezentowania statusu ponad miarę, do wywyższania się. Jest niezmiernie prostacki i polega na ocenie jakości życia przez pryzmat dóbr i zasobów, jakie się posiada albo na które nas stać. Cóż, nie jesteśmy narodem mieszczańskim jak Czesi, nie liczy się u nas dobro wspólne, tylko dobro własne – mówi wprost Tomasz Szlendak, socjolog z UMK w Toruniu.

Share This Post

6 thoughts on “Wymaxowanie po polsku

  1. Pełna zgoda z tezami wpisu. 20% “trudnych” pożyczek w Żaglu nie musi oznaczać nieściągalnych, to mogą być zaledwie opóźnione. W Polsce nie ma jasnej terminologii na rozróżnianie różnych stadiów “psucia się” kredytu i czasami coś, co nie jest straszne (pożyczki spóźniające się dwa tygodnie-miesiąc) może w mediach wyglądać jak katastrofa, która położy bank.

  2. “Prawda jest taka, że żeby w Polsce zarobić na pożyczkach gotówkowych, procenty muszą być w wysokości stosowanej przez Provident. Tylko to skompensuje straty wynikające z niemożności windykacji”.

    Nie rozumiem polskiego systemu bankowego.
    10 lat temu bank był w stanie w prosty sposób pożyczyć mi pieniądze wysokości 2-miesięcznych zarobków.

    Dziś mniej więcej to samo.

    Jak mam pożyczyć 2-miesięczne zarobki to wolę poczekać 4 miesiące i sobie te same kwoty odłożyć, a zarabiam przyzwoitą średnią europejską.

    Jeśli ja z moimi dochodami nie jestem dobrym klientem banku to nie wiem kto jest. Ostatni bankowiec został przeze mnie pogoniony na drzewo ponieważ wpisał mi nieprawdę w ankiecie scoringowej – żebym miał lepszy wynik i chciał żebym na koniec mu to podpisał i ponieważ bank nie potrafił napisać w umowie warunków skwitowania kredytu i wygaszenia BTE.
    Bankowcy są z lasu wyjęci w tym kraju.

  3. Słyszałem o różnych debilnych celach kredytowania się w wykonaniu mojego pokolenia (jestem z końcówki wyżu).
    Jedni załatwili się kredytem na ślub i po utracie pracy przez żonę mieszkają kątem u znajomych, a facet zarabia dosłownie na raty kredytu. Jak sobie liczyłem niejedną pożyczkę to prawie pękałem ze śmiechu, przeważnie ścierwa z banku życzą sobie 40% – 50% na szybkich kredytach, a tyle to ja za przyspieszenie konsumpcji nigdy nie zapłacę. Inwestycja to jeszcze może bym się zastanowił, ale takie kredyty i tak są morderczo oprocentowane, więc inwestycja musi być naprawdę udana, żeby nie wyjść na zero lub co gorsza ze stratami. Wolę oszczędzać, choć nie powiem, oszczędza się trudno, pieniądze jest strasznie łatwo przepuścić. Aż się za głowę nieraz łapię i wyzywam sam siebie od durniów.

  4. Bo tak działa system, puszcza się kolorowe reklamy, kusi się by podkręcać konsumpcję, zachęca niby łatwym pieniądzem. Wielu nie kieruje się głową, a emocjami i wpadają w pułapkę. Sporo ludzi nawet nie potrafi policzyć odsetek z oprocentowania.
    Wielu wpadło w spiralę zadłużenia spłacając poprzednie kredyty następnymi itd..

  5. U mnie w bloku taki mieszkal. Bral kredyty na oslep, nie splacal. Ma teraz kupe dlugow, ktorych nie moze splacic. I nie chce. Ma jednakże lepszy telewizor, lepszy samochód i lepiej wyposazone mieszkanie niż moi biedni rodzice, ktorzy zamiast brac pozyczki na oslep oszczedzali.

  6. FOR? Czyż to nie ta organizacja, którą założył prof. Balcerowicz, czasem nazywany przez autora bloga “tow. Balcerowiczem”?

    A czy komuniści nie mają długiej historii fałszywego przedstawiania praktycznie wszystkiego o czym piszą, w szczególności zagadnień natury ekonomicznej czy statystycznej?

    Już nie wspominając o statystykach ekonomicznych…

    Jeżeli byłbym przeciwnikiem komunizmu, byłbym ostrożny w formułowaniu jakichkolwiek ogólnych wniosków na temat jakiegokolwiek kraju bazując na statystykach ekonomicznych sporządzonych przez komunistę, na jego polecenie tudzież pod jego nadzorem.

    Z innej beczki: trudno się nie zgodzić, że bieżąca konsumpcja (często nadmierna w stosunku do rzeczywistych potrzeb) wsparta kredytem jest rzeczywiście nierozsądna. W kredycie, który wydaje się tani łatwo jest się zakochać. Tak zakochanych ludzi nie brak ani tutaj, w Polsce ani w USA, ani jak podejrzewam we wszystkich krajach gdzie działa ‘nowoczesny system bankowy’. Ten system, który potrafi czarować pieniądz w oparciu o skromną część rezerw (często bardzo skromną). Problem się pojawia, kiedy kredyt przestaje odwzajemniać ludzką miłość…

    Pozdrawiam.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *