Przeprosiny

Od wielu lat nie bywałem na wsi. W efekcie nie miałem pojęcia o doli rolników. Niesprawiedliwie oceniałem, że z chałupy do roboty wychodzą 4 razy w roku – zasiać, zebrać plony, zaorać i złożyć wniosek o unijną dotację (tzw. ssanie brukselki).

Obecnie z powodu Covidu jestem poza miastem dużo częściej. Zauważyłem, że sąsiad-rolnik uwija się nieustannie na swoim polu, praktycznie codziennie dokonując jakiś oprysków, co uwieczniłem na zdjęciu poniżej. Tak więc chciałem oficjalnie przeprosić za to, że rolników brałem za cwaniaków, nierobów i pijaków.

Share This Post

Bumerang idei czyli Wielkie Wyinflacjowanie

W Wyborczej ukazał się wywiad, który warto przeczytać.

11 lat temu na tym blogu napisałem artykuł o tym samym pomyśle, aby wyinflacjować się z długów. Warto go przeczytać. Już wtedy świat się nad tym zastanawiał, co dziś odkrywa i próbuje analizować Bukowski. I nawet zapadły takie decyzje, tak się dzieje, mamy przecież ujemne realne oprocentowanie lokat i obligacji, czasem nawet nominalnie ujemne. Tego Bukowski w ogóle nie zauważa.

To daje mi powody sądzić, że Paweł Bukowski jest niebezpiecznym nieukiem. Ten wywiad jest pełen takich bzdur, że ręce opadają. Na przykład:

Na przykład powiedzieć: jak rejestrujesz firmę na wysepce w raju podatkowym, to działaj sobie tam, handluj tam, a na terenie Stanów i Unii masz zakaz wstępu na rynek?

Oczywiście. Jeśli taka firma z Seszeli nagle nie może handlować w Niemczech, we Francji, w Polsce, w Nowym Jorku i tak dalej – no to praktycznie nie istnieje.

Jak odróżnić firmę w bananowej republice postawioną przez oligarchę na lokalnego słupa od normalnej lokalnej firmy? Zbanować cały obrót gospodarczy z tropikalnymi wyspami? A jak mają żyć tamtejsi eksporterzy bananów albo usług turystycznych, jeżeli będą wykluczeni ze światowego rynku? Zatrudnić kolejnych 1000 urzędników w Paryżu, którzy będą dawać takim firmom certyfikat koszerności i dostęp do rynku UE?

Ucieczka bogatych przed opodatkowaniem nie jest bardzo trudna do ukrócenia.

I tu się mylisz, jest bardzo trudna.

Przecież można śledzić finansowe przepływy, da się ustalić, kto ile ma.

Jakim majątkiem dysponuje Putin? Ile pieniędzy był w stanie ukraść Jaruzelski i Rakowski, co się z tym pieniędzmi stało?

Wystarczy kupić złoto lub kryptowaluty i znikasz z radaru, nie da się ustalić ile kto ma. I dokładnie to zrobią ludzie, gdy będzie się próbować opodatkować ich kapitał. Po prostu się wyprowadzą do innego kraju albo kupią kruszce.

Próby opodatkowania kapitału skończą się załamaniem systemu, wyprzedażą wszystkich aktywów i spadkiem ich wartości. Dokładnie tak jak duże podatki katastralne w Grecji spowodowały wyprzedaż nieruchomości i załamanie rynku.

Kolejny straszny fragment wypowiedzi:

to społeczeństwo musi się zastanowić, czy inwestować pieniądze w spłatę długu i obsługę wierzycieli, czy powinno zainwestować na przykład w edukację, służbę zdrowia, rozwój, produktywność.

Ale to przecież powiedział sam Jarosław Kaczyński: “Nie może być tak, aby potomkowie biednych Polaków płacili potomkom bogatych Polaków”.

A społeczeństwo nie ma za wiele do gadania. Jak tylko farsa wyborów się kończy, decydują politycy. Więc to politycy decydują czy spłacą wierzycieli czy nie. I przypominam, że wierzycielami nie zawsze są “Żydy”, którym miło jest nie wypłacić. Częściej Polacy, którzy oszczędzają na emeryturę. Wyinflacjowanie z długów = głodni staruszkowie.

Gdy słyszę o “inwestycjach” państwa w edukację, służbę zdrowia, a szczególnie w rozwój i produktywność, to mnie pusty śmiech ogarnia. Jaki to rozwój i produktywność mamy w Europie? Tylko i wyłącznie przyrost regulacji w biznesie i kolejne ograniczenia wolności obywateli.

Jest jeden warunek: muszą to zrobić zgodnie rządy dużych organizmów państwowych – Ameryki, Unii – i nie stosować wyjątków.

Ale na szczęście państwa ze sobą konkurują. US czy UK przyciągają do siebie kapitał finansowy i ludzki z opresyjnych reżimów typu Polski, gdzie do głosu dopuszczani się tacy ludzie jak Bukowski. To, że tacy ludzie kształtują opinię publiczną w Polsce, to przerażające. Zaprawdę powiadam, jeżeli już czytać Bukowskiego, to lepiej Charlesa.

Share This Post

Jak Covid zabił DINKS

W 1880 rząd Bismarcka wprowadził program ubezpieczeń społecznych. Miały one dwa cele. Po pierwsze znaleziono doskonały sposób na ściągnięcie kapitału na finansowanie potrzeb budżetowych Rzeszy. Po drugie uporano się z eksplozją demograficzną. Dzieci przestały być sposobem na zabezpieczenie starości.

Bismarck nie był w stanie przewidzieć, że skonstruował bombę z opóźnionym zapłonem, która 150 lat później wysadzi całą Europę. Programy emerytalne okazały się piramidami finansowymi, zebrane środki przepuszczono, a na rosnące wypłaty środków brak. Dodatkowo dzietność kobiet spadła poniżej 2.

Nie spodziewałem się, że tak szybko zobaczę, że ludzie zorientują się, że model bismarckowski trafił szlag. Myślałem, że trzeba będzie do tego totalnego bankructwa w modelu hiperinflacyjnym, gdzieś około roku 2030-2040. A wystarczył jeden malutki wirusik…

Do tej pory konsensus wśród Polaków w wieku rozrodczym był taki:

  • jesteśmy młodzi i przy kasie, a to się nigdy nie skończy
  • w razie gdy się zestarzejemy, to wynajmiemy sobie opiekunkę

“Młodzi bogowie” – nie bez powodu tak nazywa się to pokolenie.

Większość ludzi z tego pokolenia pomija sprzeczność, że nie mają żadnych oszczędności i że opiekunka nie będzie się nimi zajmować za darmo. Ale ludzki umysł potrafi wyjaśnić sobie i zracjonalizować wszystko. Podobno w badaniach Prudentiala większość ludzi pytanych o to, skąd wezmą fundusze na emeryturę wskazywała wygraną w lotto.

A nawet gdyby ktoś miał jakieś oszczędności, to wystarczy fala hiperinflacji, żeby ich wyzerować. A Polska jest na najlepszej drodze. Wiele przykładów republik bananowych typu Argentyny pokazuje, że najpierw szlag trafia konstytucję, a zaraz potem szlag trafia gospodarkę i walutę. I tu nie piszę o jakiejś teoretycznej przyszłości. NBP już monetyzuje dług i rząd wyraźnie sygnalizuje, że z racji Covid nie będzie się oglądał na progi zadłużeniowe. Mam takie wrażenie, że jeżeli obecny reżim raz w tygodniu nie złamie Konstytucji, to uznaje cały tydzień za zmarnowany.

Do tej pory najbardziej sensowna była strategia bycia DINKSEM, Double Income No Kids. Podróże po świecie, nowa fura, kredyt hipoteczny, fotki na insta/fejsa. Na dzieci i pieluchy szkoda było życia.

Covid dobitnie pokazał, że post-bismarckowski model DINKS jest ślepą uliczką. Okazało się, że są domy opieki pełne staruszków i w razie czego opiekunki po prostu wychodzą z budynku i więcej nie wracają. Rodzicami w takich sytuacjach zajmą się wyłącznie ich dzieci, i to o ile byli dla nich w porządku parę dekad wcześniej.

Share This Post

A co, jeżeli?

Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych. Śmieszą mnie różne rozkminy o grupach trzymających władzę, o NWO, itp. Wrzucam to do jednego worka z chemitrailsami i płaskoziemcami, których wywody wynikają z braku podstawowej wiedzy, małego mózgu albo aktywnej choroby psychicznej.

W przestrzeni publicznej pojawiają się teorie spiskowe o tym, jakoby Covid wymknął się z rządowego instytutu w Wuhan. Brzmią przekonująco – nietoperze mogące być rezerwuarem wirusa żyją 150 km od Wuhan, natomiast podejrzane laboratorium jest 300 metrów od targu, na którym miało dojść do pierwszych zakażeń. Historia zna już takie przypadki, jak choćby co najmniej 100 Sowietów zmarłych na wąglika produkowanego w celu zastosowania bojowego.

To teorii o ucieczce Covida z laboratorium podchodzę sceptycznie, tak jak podchodziłem do podobnych teorii dotyczących HIV, który też rzekomo miał być wirusem bojowym. Jak się okazuje, HIV jest z nami od wielu dekad, wcale nie został wypuszczony w latach 80tych. To jest po prostu fakt naukowy, oczywiście nieznany oszołomom i łatwy do negowania przez nieuków.

Ale co, jeżeli tym razem okaże się, że wirus rzeczywiście jest zbiegiem? Konsekwencje byłyby niewyobrażalne. Wszystkie państwa na świecie wysunęłyby roszczenia wobec rządu Chin o naprawienie szkód finansowych i odszkodowania dla rodzin zmarłych. To byłyby setki i tysiące miliardów dolarów, reparacje jak po wojnie światowej. Opór Chin doprowadziłby do eskalacji napięcia i do wojny handlowej na niespotykaną skalę.

Można się spodziewać, że Ameryka odmówiłaby wypłaty obligacji rządowych, których Chiny posiadają na kwotę 1 200 miliardów dolarów. Do tego nacjonalizacja udziałów w spółkach, posiadanych przez Chińczyków. A inne państwa mogłyby położyć łapę na chińskie inwestycje, które są w każdym zakątku świata. Zatrzymałby się cały handel z Chinami. Nie byłoby nic, do czego komponenty są tam wytwarzane. Od leków po samochody.

Wyobraźcie sobie teraz odtworzenie przemysłu przeniesionego do Azji, w sytuacji gdy waluty tracą wartość, fachowców nie ma, brakuje know-how, do tego dochodzą wszystkie te regulacje, które wygnały produkcję z USA i UE.

I teraz najważniejsze. Problemem współczesnego systemu ekonomicznego, o którym nikt nie chce pamiętać, jest trudność z ustaleniem cen. Ten kłopot istniał za komuny, gdy ceny były ustalane centralnie, przez urzędników. Był to bardzo nieefektywny mechanizm, skąd bowiem urzędnik ma wiedzieć jaka dokładnie ma być cena? I dlaczego cena ma być stała, skoro zmieniają się koszty? Przez to cała gospodarka była nieefektywna i działalność zakładów państwowych nieopłacalna. Anegdotyczną sytuacja polegała na tym, że przetwory konserwowe były tańsze niż cena skupu słoików, przez co opłacało się wykupić ogórki, wyrzucić je i sprzedać szkło w skupie. Albo najtaniej było karmić świnie chlebem, który był tańszy niż zboże, z którego go wyprodukowano.

Dziś problem złej wyceny nadal istnieje, w innej formie. Jego fundamentem jest brak parytetu w systemie walut papierowych. Wszystkie waluty świata, a także wszystkie surowce nieustannie fluktuują. Czy złotówka ma być warta 5 czy 325 koron szwedzkich? Czy baryłka ropy jest warta 60, 1, czy -30 dolarów? Nie wiadomo. Brakuje jakiejś kotwicy, do której można się odnieść. To skutkuje brakiem pewności w przedsiębiorców, by mogli mieć pewność “OK, oddam przyczepę marchewki za 400 dudków, bo 400 dudków mogę w każdej chwili wymienić na uncję złota”.

Obecnie, w normalnych okolicznościach, działa rynek, który “odkrywa” wszystkie ceny świata. Ale w przypadku niepewności wszystko runie, zniknie zdolność rynku do określenia ile co kosztuje, wobec tego nikt nic nie będzie sprzedawał w obawie przed poniesieniem straty. Mieliśmy przedsmak miesiąc temu, gdy rynek złota fizycznego oderwał się od cen giełdowych. Po prostu oficjalna cena przestała być akceptowana, uczestnicy rynku uznali, że jest fikcyjna. Prawie nikt nic nie sprzedawał, a już na pewno nie w cenach giełdowych.

Jeżeli mam podać jeszcze jeden przykład, to zachęcam do zapoznania się z relacją ceny złota i platyny. Platyna jest tańsza o połowę od złota, choć jest znacznie rzadsza więc droższa w wydobyciu. Dlatego platyna jest obecnie bardzo trudna do znalezienia na rynku, jak mięso w sklepie za czasów PRL. Po prostu rynkowi metali szlachetnych od wielu miesięcy nie udaje się prawidłowo “odkryć” ceny platyny, tak jak rządom w PRL nie udawało się prawidłowo “odkryć” cen wędlin.

Logiczną konsekwencją wojny handlowej jest taka sytuacja na każdym możliwym rynku. Nikt nie będzie wiedział, co ile rzeczywiście jest warte, nikt niczego nie sprzeda ze strachu, że nie odkupi towaru w podobnej cenie. Pamiętajmy, każdy sklep sprzedaje pod warunkiem, że właściciel jest pewien, że odkupi towar handlowy. Jeżeli nie ma tej pewności, to zamyka sklep, lub podnosi ceny dość wysoko, bo zrekompensować sobie ryzyko.

Ratunkiem byłby natychmiastowy peg walut do czegoś wymiernego. Ale tego żaden rząd nie zrobi w nadziei, że wystarczy zastraszenie przedsiębiorców by wyprzedawali zapasy. Ślady tego znajdziemy w polskim prawie. Kodeks wykroczeń, cały czas obowiązujący art. 135. mówi: Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny. I w razie czego taki scenariusz będzie grany.

Wkrótce po ujawnieniu faktu ucieczki Covid z laboratorium stanąłby cały handel na świecie, cała światowa gospodarka zawaliłaby się jak domek z kart. Nie wiadomo, czy USA z Chinami miałyby nawet siłę, aby przejść do kolejnego etapu, czyli agresji wojskowej. Jeszcze przed pierwszą salwą gospodarki obu krajów wyglądałyby jak po przejściu nalotów dywanowych. Kto wie, może lepiej udawać, że wszystko zaczęło się od ryżu z niedogotowanym nietoperzem?

Share This Post

Druk

Od lat twierdzę, że w kontekście polityki monetarnej jesteśmy na równi pochyłej, z której starczamy się ruchem jednostajnie przyspieszonym. Znajdujemy się na drodze bez powrotu.

Wszystkie finansowe bezpieczniki konstytucyjne trafił szlag. Niezawisłość prezesa NBP, progi zadłużenia, zakaz monetyzacji długu państwa – wszystko to poszło do kosza. I aby odpowiedzieć na zarzut, że krytykuję PiSs, od razu mówię, że jest to kolektywne dzieło całej łże-elity, dawnych działaczy PZPR, od tow. Balcerowicza do konesera ośmiorniczek tow. Belki.

Młodzieży przypomnę po co w ogóle te wszystkie bezpieczniki są. Otóż chodzi o to, żeby nie doszło do kolejnej dewaluacji złotówki. Jest to szkodliwe zjawisko, prowadzące do hiperinflacji, wyzerowania oszczędności obywateli i załamania gospodarczego skutkującego głodem i emigracją. Wiemy bowiem z doświadczenia wielu krajów, że podejmowanie takich zakazanych konstytucyjnie kroków kończy się tragicznie. Dodruk kasy jest jak bycie kokainistą – w krótkim horyzoncie czasu jest bardzo przyjemnie i znikają problemy dnia codziennego, ale po pewnym czasie zdajesz sobie sprawę, że świadczysz usługi seksualne w dworcowej toalecie.

Zwolennicy zrujnowania Polski podnoszą argument, że Ameryka czy Japonia tak robią i mają się całkiem nieźle. I tu przypomnieć warto stare powiedzenie “co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”. Polska to nie USA ani nie Japonia. Dolar jest globalną walutą rezerwową, jen jest lokalną walutą służącą obrotowi gospodarczemu. W obu tych walutach jest sporo długu, od którego rosną odsetki, do spłaty których trzeba kupić dolara i jena. Za obie waluty można różne fajne rzeczy nabyć. A polska złotówka jest niczym. Już kilometr za Zgorzelcem staje się ciekawostką numizmatyczną bez żadnej wartości.

Nie wierzysz? Wziąłem pierwszą z brzegu grafikę z internetu, pokazującą tabelę wymiany walut w berlińskim kantorze:

Przypomnę, Polska sąsiaduje z Niemcami, mamy sporo wymiany handlowej, dużo Polaków mieszka lub odwiedza Niemcy. A mimo to na tej tablicy mamy nawet saudyjskiego riala, a złotówki nie ma, tak jak nie ma innych bezwartościowych przedmiotów, jak liście wierzby ani igły sosny.

Wracając do meritum. Skala dodruku jest oszłamiająca. NBP kupi na rynku obligi, sprzedający wezmą złotówki i jeszcze tego samego dnia wymienią je na twardą walutę i znikną. Wzrosną ceny walut i inflacja. Nie mam siły po raz kolejny tłumaczyć jak ten proces się potoczy i jak wpłynie na siłę nabywczą oszczędności i na ceny w Biedronce.

Bogactwo kraju nie bierze się z wysokich podatków ani ze sprawnych drukarek w banku, tylko z tego, że cały naród wstaje o świcie i zapieprza w pracy do zmroku. A to co zarobi inwestuje w firmy, w siebie i w swoje dzieci, a nie traci w ramach inflacji ani nie oddaje w większości na przepał politykom.

Ale jak to ktoś powiedział, nie należy się martwić. Najwyżej zrobi się kolejną wymianę pieniędzy.

Share This Post

GM: Pogróżki

Panu K. chyba nie spodobał się mój ostatni wpis, ponieważ nasłał na mnie swojego człowieka. Taki kwit do mnie wysłali:

Co ciekawe, coś się im pomieszało, ponieważ na stronie 79element.pl nigdy nie było nic na temat firmy GM. Ale może lepiej wiedzą, chętnie zapoznam się ze zrzutami ekranu. To tak w odniesieniu do czynu nieuczciwej konkurencji.

W art 212 KK jest ciekawy zapis, który mówi: “Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut: 2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.” A tu interes jest społecznie uzasadniony, spółce GM grozi upadłość, co spowoduje utratę środków przez wiele osób.

Szykuje się ciekawa batalia prawna, z której będę dawał sprawozdanie szanownym Czytelnikom.

Edit: Po konsultacjach doszliśmy do wniosku, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie pozew ze strony GM i zarządzenie sądu, aby do czasu rozstrzygnięcia sporu usunąć wpisy. To byłoby ze szkodą dla opinii publicznej, która będzie nieświadoma ryzyka ponoszonego przy zakupie z dostawą w 2 miesiące. Dlatego skracam nazwę spółki na GM, a nazwisko machera do litery K, celem utrudnienia czynności prawnych podejmowanych przez radcę Raka.

Share This Post

GM: nabici w butelkę

Pamiętacie jak pisałem w “proroctwach”, że w 2019 padnie duży diler złota? A potem się tłumaczyłem, bo nie padł? Okazuje się, że niepotrzebnie, ponieważ miałem rację. Diler rzeczywiście upadł, a dokładniej jest w postępowaniu restrukturyzacyjnym. Tutaj jest więcej szczegółów:

Ciekawy jestem skąd spółka weźmie środki na pokrycie tego zobowiązania. Obecnie działalności handlowej nie prowadzi, nie ma żadnego towaru do sprzedaży od ręki. Ma za to mnóstwo placówek i setkę ludzi do opłacenia. Może układ będzie finansować środkami z kolejnych sprzedaży z dostawą za 45 dni roboczych?

Warto też zapoznać się z raportem dotyczącym sprzedaży 79,98% akcji spółki GM. Otóż firma Trinity oceniła, że spółka GM jest bezwartościowa (0 zł) i sprzedała ją za kwotę 70 000 zł (plus obietnicę dopłaty, jeżeli GM zacznie przynosić dochód) spółce GM HOLDING. Spółka GM HOLDING należy do:

– obecnego prezesa GM, Wojciecha K. (900 zł kapitału zakładowego spółki)

– siostry prezesa, Bogumiły K. (18200 zł kapitału zakładowego spółki)

Łącznie spółka posiada “oszałamiający” kapitał w wysokości 19100 zł. Skąd wzięła pieniądze za zakup akcji spółki GM? Założę się, że z zadłużenia się.

Czyli wygląda to tak, że prezes doprowadził spółkę na skraj bankructwa, do postępowania restrukturyzacyjnego, a następnie, pełen optymizmu że karta się odwróci, nabył tą spółkę.

Pamiętacie jak ostrzegałem, żeby nie kupować kruszców z odroczoną dostawą i nie deponować kruszców u dilera? No właśnie. Nie róbcie tego, bo potem będziecie się bujać po sądach i prosić o własne pieniądze. I pisać na internetach “jak rząd mógł dopuścić do działania takiej firmy”, “przecież z góry wiadomo było, jak to się skończy”.

Kolejne bankructwa w branży wkrótce.

Share This Post

Kurz na półkach

Sytuacja z wirusem doprowadziła do sytuacji, w której wszystkie rafinerie złota na świecie zaprzestały produkcji. Brak surowca spowodował, że większość producentów monet również zaprzestała produkcji. To spowodowało, że prawie wszyscy dilerzy zawiesili sprzedaż. Na półkach został tylko kurz.

W efekcie braku towaru doszło do oderwania cen teoretycznych (giełdowych) od cen praktycznych (rynkowych). W tej chwili cena giełdowa wynosi 6684 zł/oz, u konkurencji która nadal prowadzi sprzedać cena wynosi 8175 zł / oz. Czyli premium wzrosło z 5% do 21 %. W przypadku srebra cena giełdowa 57 zł / oz, cena rynkowa 100 zł/oz, premium wzrosło z 20% do 75%.

Można się spodziewać dalszego rozjeżdżania cen. Ceny giełdowe mogą spadać, jako że duzi inwestorzy potrzebują gotówki i wyprzedają papierowe kontrakty. A ceny na ulicy mogą rosnąć, jako że towaru na rynku będzie coraz mniej.

Jedynym źródłem kruszców jest obecnie rynek wtórny. W przypadku firmy 79element powoli wznawiamy sprzedaż, na tyle na ile uda się nam zdobyć towar, czy to poprzez skup, czy na podstawie sprzedaży komisowej. Dodatkowo do oferty wkrótce wprowadzimy sztabki złote w blistrach, wyprodukowane w Polsce.

Przez ponad dekadę umożliwiałem moim klientom zakup złota na bardzo niskich marżach. Moi klienci są zabezpieczeni przed sytuacją, w której warunki społeczno-ekonomiczna będą się pogarszać. A z ręką w nocniku zostali ci, dla których zawsze było za drogo, zawsze czekali na niższe ceny i zawsze mieli ważniejsze wydatki. Teraz zostali z papierem, którego siła nabywcza i wartość wobec twardych walut znika w oczach.

Share This Post

Sklep 79element już otwarty

Edit: Po dwóch tygodniach covidowej przerwy działamy normalnie.

W moim sklepie pojawiła się następująca informacja:

Szanowni Klienci,

W związku z wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemicznego i ograniczeniem ruchu granicznego nasze możliwości zaopatrzenia się w kruszce zostały poważnie ograniczone.

Zarząd Spółki 79th Element podjął decyzję o tymczasowym wyłączeniu sklepu internetowego. Przewidywany czas wstrzymania działania sklepu to 10 dni, będzie on jednak uzależniony od bieżącej sytuacji epidemiologicznej.

Wszystkie dotychczasowe zamówienia zostaną zrealizowane zgodnie z harmonogramem.

Do odwołania Spółka 79th Element będzie prowadzić działalność gospodarczą w ograniczonym stopniu.

Osoby zainteresowane zakupem metali szlachetnych prosimy o wysłanie wiadomości na adres: rezerwacje@79element.pl

Korespondencja powinna zawierać: Imię, nazwisko, adres, numer telefonu oraz ilość i asortyment kruszców, które klient chciałby nabyć.

Spółka skontaktuje się z wybranymi klientami i zrealizuje zamówienie na tyle, na ile pozwolą zasoby magazynowe. Płatność będzie możliwa wyłącznie przelewem. W najbliższym czasie nie będą możliwe transakcje gotówkowe ani odbiór osobisty towaru.

Dziękujemy i liczymy na wyrozumiałość,

Zarząd Spółki 79th Element

Chyba nie za bardzo jest o czym pisać więcej.

Share This Post