Jak Covid zabił DINKS

W 1880 rząd Bismarcka wprowadził program ubezpieczeń społecznych. Miały one dwa cele. Po pierwsze znaleziono doskonały sposób na ściągnięcie kapitału na finansowanie potrzeb budżetowych Rzeszy. Po drugie uporano się z eksplozją demograficzną. Dzieci przestały być sposobem na zabezpieczenie starości.

Bismarck nie był w stanie przewidzieć, że skonstruował bombę z opóźnionym zapłonem, która 150 lat później wysadzi całą Europę. Programy emerytalne okazały się piramidami finansowymi, zebrane środki przepuszczono, a na rosnące wypłaty środków brak. Dodatkowo dzietność kobiet spadła poniżej 2.

Nie spodziewałem się, że tak szybko zobaczę, że ludzie zorientują się, że model bismarckowski trafił szlag. Myślałem, że trzeba będzie do tego totalnego bankructwa w modelu hiperinflacyjnym, gdzieś około roku 2030-2040. A wystarczył jeden malutki wirusik…

Do tej pory konsensus wśród Polaków w wieku rozrodczym był taki:

  • jesteśmy młodzi i przy kasie, a to się nigdy nie skończy
  • w razie gdy się zestarzejemy, to wynajmiemy sobie opiekunkę

“Młodzi bogowie” – nie bez powodu tak nazywa się to pokolenie.

Większość ludzi z tego pokolenia pomija sprzeczność, że nie mają żadnych oszczędności i że opiekunka nie będzie się nimi zajmować za darmo. Ale ludzki umysł potrafi wyjaśnić sobie i zracjonalizować wszystko. Podobno w badaniach Prudentiala większość ludzi pytanych o to, skąd wezmą fundusze na emeryturę wskazywała wygraną w lotto.

A nawet gdyby ktoś miał jakieś oszczędności, to wystarczy fala hiperinflacji, żeby ich wyzerować. A Polska jest na najlepszej drodze. Wiele przykładów republik bananowych typu Argentyny pokazuje, że najpierw szlag trafia konstytucję, a zaraz potem szlag trafia gospodarkę i walutę. I tu nie piszę o jakiejś teoretycznej przyszłości. NBP już monetyzuje dług i rząd wyraźnie sygnalizuje, że z racji Covid nie będzie się oglądał na progi zadłużeniowe. Mam takie wrażenie, że jeżeli obecny reżim raz w tygodniu nie złamie Konstytucji, to uznaje cały tydzień za zmarnowany.

Do tej pory najbardziej sensowna była strategia bycia DINKSEM, Double Income No Kids. Podróże po świecie, nowa fura, kredyt hipoteczny, fotki na insta/fejsa. Na dzieci i pieluchy szkoda było życia.

Covid dobitnie pokazał, że post-bismarckowski model DINKS jest ślepą uliczką. Okazało się, że są domy opieki pełne staruszków i w razie czego opiekunki po prostu wychodzą z budynku i więcej nie wracają. Rodzicami w takich sytuacjach zajmą się wyłącznie ich dzieci, i to o ile byli dla nich w porządku parę dekad wcześniej.

Share This Post

A co, jeżeli?

Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych. Śmieszą mnie różne rozkminy o grupach trzymających władzę, o NWO, itp. Wrzucam to do jednego worka z chemitrailsami i płaskoziemcami, których wywody wynikają z braku podstawowej wiedzy, małego mózgu albo aktywnej choroby psychicznej.

W przestrzeni publicznej pojawiają się teorie spiskowe o tym, jakoby Covid wymknął się z rządowego instytutu w Wuhan. Brzmią przekonująco – nietoperze mogące być rezerwuarem wirusa żyją 150 km od Wuhan, natomiast podejrzane laboratorium jest 300 metrów od targu, na którym miało dojść do pierwszych zakażeń. Historia zna już takie przypadki, jak choćby co najmniej 100 Sowietów zmarłych na wąglika produkowanego w celu zastosowania bojowego.

To teorii o ucieczce Covida z laboratorium podchodzę sceptycznie, tak jak podchodziłem do podobnych teorii dotyczących HIV, który też rzekomo miał być wirusem bojowym. Jak się okazuje, HIV jest z nami od wielu dekad, wcale nie został wypuszczony w latach 80tych. To jest po prostu fakt naukowy, oczywiście nieznany oszołomom i łatwy do negowania przez nieuków.

Ale co, jeżeli tym razem okaże się, że wirus rzeczywiście jest zbiegiem? Konsekwencje byłyby niewyobrażalne. Wszystkie państwa na świecie wysunęłyby roszczenia wobec rządu Chin o naprawienie szkód finansowych i odszkodowania dla rodzin zmarłych. To byłyby setki i tysiące miliardów dolarów, reparacje jak po wojnie światowej. Opór Chin doprowadziłby do eskalacji napięcia i do wojny handlowej na niespotykaną skalę.

Można się spodziewać, że Ameryka odmówiłaby wypłaty obligacji rządowych, których Chiny posiadają na kwotę 1 200 miliardów dolarów. Do tego nacjonalizacja udziałów w spółkach, posiadanych przez Chińczyków. A inne państwa mogłyby położyć łapę na chińskie inwestycje, które są w każdym zakątku świata. Zatrzymałby się cały handel z Chinami. Nie byłoby nic, do czego komponenty są tam wytwarzane. Od leków po samochody.

Wyobraźcie sobie teraz odtworzenie przemysłu przeniesionego do Azji, w sytuacji gdy waluty tracą wartość, fachowców nie ma, brakuje know-how, do tego dochodzą wszystkie te regulacje, które wygnały produkcję z USA i UE.

I teraz najważniejsze. Problemem współczesnego systemu ekonomicznego, o którym nikt nie chce pamiętać, jest trudność z ustaleniem cen. Ten kłopot istniał za komuny, gdy ceny były ustalane centralnie, przez urzędników. Był to bardzo nieefektywny mechanizm, skąd bowiem urzędnik ma wiedzieć jaka dokładnie ma być cena? I dlaczego cena ma być stała, skoro zmieniają się koszty? Przez to cała gospodarka była nieefektywna i działalność zakładów państwowych nieopłacalna. Anegdotyczną sytuacja polegała na tym, że przetwory konserwowe były tańsze niż cena skupu słoików, przez co opłacało się wykupić ogórki, wyrzucić je i sprzedać szkło w skupie. Albo najtaniej było karmić świnie chlebem, który był tańszy niż zboże, z którego go wyprodukowano.

Dziś problem złej wyceny nadal istnieje, w innej formie. Jego fundamentem jest brak parytetu w systemie walut papierowych. Wszystkie waluty świata, a także wszystkie surowce nieustannie fluktuują. Czy złotówka ma być warta 5 czy 325 koron szwedzkich? Czy baryłka ropy jest warta 60, 1, czy -30 dolarów? Nie wiadomo. Brakuje jakiejś kotwicy, do której można się odnieść. To skutkuje brakiem pewności w przedsiębiorców, by mogli mieć pewność “OK, oddam przyczepę marchewki za 400 dudków, bo 400 dudków mogę w każdej chwili wymienić na uncję złota”.

Obecnie, w normalnych okolicznościach, działa rynek, który “odkrywa” wszystkie ceny świata. Ale w przypadku niepewności wszystko runie, zniknie zdolność rynku do określenia ile co kosztuje, wobec tego nikt nic nie będzie sprzedawał w obawie przed poniesieniem straty. Mieliśmy przedsmak miesiąc temu, gdy rynek złota fizycznego oderwał się od cen giełdowych. Po prostu oficjalna cena przestała być akceptowana, uczestnicy rynku uznali, że jest fikcyjna. Prawie nikt nic nie sprzedawał, a już na pewno nie w cenach giełdowych.

Jeżeli mam podać jeszcze jeden przykład, to zachęcam do zapoznania się z relacją ceny złota i platyny. Platyna jest tańsza o połowę od złota, choć jest znacznie rzadsza więc droższa w wydobyciu. Dlatego platyna jest obecnie bardzo trudna do znalezienia na rynku, jak mięso w sklepie za czasów PRL. Po prostu rynkowi metali szlachetnych od wielu miesięcy nie udaje się prawidłowo “odkryć” ceny platyny, tak jak rządom w PRL nie udawało się prawidłowo “odkryć” cen wędlin.

Logiczną konsekwencją wojny handlowej jest taka sytuacja na każdym możliwym rynku. Nikt nie będzie wiedział, co ile rzeczywiście jest warte, nikt niczego nie sprzeda ze strachu, że nie odkupi towaru w podobnej cenie. Pamiętajmy, każdy sklep sprzedaje pod warunkiem, że właściciel jest pewien, że odkupi towar handlowy. Jeżeli nie ma tej pewności, to zamyka sklep, lub podnosi ceny dość wysoko, bo zrekompensować sobie ryzyko.

Ratunkiem byłby natychmiastowy peg walut do czegoś wymiernego. Ale tego żaden rząd nie zrobi w nadziei, że wystarczy zastraszenie przedsiębiorców by wyprzedawali zapasy. Ślady tego znajdziemy w polskim prawie. Kodeks wykroczeń, cały czas obowiązujący art. 135. mówi: Kto, zajmując się sprzedażą towarów w przedsiębiorstwie handlu detalicznego lub w przedsiębiorstwie gastronomicznym, ukrywa przed nabywcą towar przeznaczony do sprzedaży lub umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia sprzedaży takiego towaru, podlega karze grzywny. I w razie czego taki scenariusz będzie grany.

Wkrótce po ujawnieniu faktu ucieczki Covid z laboratorium stanąłby cały handel na świecie, cała światowa gospodarka zawaliłaby się jak domek z kart. Nie wiadomo, czy USA z Chinami miałyby nawet siłę, aby przejść do kolejnego etapu, czyli agresji wojskowej. Jeszcze przed pierwszą salwą gospodarki obu krajów wyglądałyby jak po przejściu nalotów dywanowych. Kto wie, może lepiej udawać, że wszystko zaczęło się od ryżu z niedogotowanym nietoperzem?

Share This Post

Druk

Od lat twierdzę, że w kontekście polityki monetarnej jesteśmy na równi pochyłej, z której starczamy się ruchem jednostajnie przyspieszonym. Znajdujemy się na drodze bez powrotu.

Wszystkie finansowe bezpieczniki konstytucyjne trafił szlag. Niezawisłość prezesa NBP, progi zadłużenia, zakaz monetyzacji długu państwa – wszystko to poszło do kosza. I aby odpowiedzieć na zarzut, że krytykuję PiSs, od razu mówię, że jest to kolektywne dzieło całej łże-elity, dawnych działaczy PZPR, od tow. Balcerowicza do konesera ośmiorniczek tow. Belki.

Młodzieży przypomnę po co w ogóle te wszystkie bezpieczniki są. Otóż chodzi o to, żeby nie doszło do kolejnej dewaluacji złotówki. Jest to szkodliwe zjawisko, prowadzące do hiperinflacji, wyzerowania oszczędności obywateli i załamania gospodarczego skutkującego głodem i emigracją. Wiemy bowiem z doświadczenia wielu krajów, że podejmowanie takich zakazanych konstytucyjnie kroków kończy się tragicznie. Dodruk kasy jest jak bycie kokainistą – w krótkim horyzoncie czasu jest bardzo przyjemnie i znikają problemy dnia codziennego, ale po pewnym czasie zdajesz sobie sprawę, że świadczysz usługi seksualne w dworcowej toalecie.

Zwolennicy zrujnowania Polski podnoszą argument, że Ameryka czy Japonia tak robią i mają się całkiem nieźle. I tu przypomnieć warto stare powiedzenie “co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie”. Polska to nie USA ani nie Japonia. Dolar jest globalną walutą rezerwową, jen jest lokalną walutą służącą obrotowi gospodarczemu. W obu tych walutach jest sporo długu, od którego rosną odsetki, do spłaty których trzeba kupić dolara i jena. Za obie waluty można różne fajne rzeczy nabyć. A polska złotówka jest niczym. Już kilometr za Zgorzelcem staje się ciekawostką numizmatyczną bez żadnej wartości.

Nie wierzysz? Wziąłem pierwszą z brzegu grafikę z internetu, pokazującą tabelę wymiany walut w berlińskim kantorze:

Przypomnę, Polska sąsiaduje z Niemcami, mamy sporo wymiany handlowej, dużo Polaków mieszka lub odwiedza Niemcy. A mimo to na tej tablicy mamy nawet saudyjskiego riala, a złotówki nie ma, tak jak nie ma innych bezwartościowych przedmiotów, jak liście wierzby ani igły sosny.

Wracając do meritum. Skala dodruku jest oszłamiająca. NBP kupi na rynku obligi, sprzedający wezmą złotówki i jeszcze tego samego dnia wymienią je na twardą walutę i znikną. Wzrosną ceny walut i inflacja. Nie mam siły po raz kolejny tłumaczyć jak ten proces się potoczy i jak wpłynie na siłę nabywczą oszczędności i na ceny w Biedronce.

Bogactwo kraju nie bierze się z wysokich podatków ani ze sprawnych drukarek w banku, tylko z tego, że cały naród wstaje o świcie i zapieprza w pracy do zmroku. A to co zarobi inwestuje w firmy, w siebie i w swoje dzieci, a nie traci w ramach inflacji ani nie oddaje w większości na przepał politykom.

Ale jak to ktoś powiedział, nie należy się martwić. Najwyżej zrobi się kolejną wymianę pieniędzy.

Share This Post

GM: Pogróżki

Panu K. chyba nie spodobał się mój ostatni wpis, ponieważ nasłał na mnie swojego człowieka. Taki kwit do mnie wysłali:

Co ciekawe, coś się im pomieszało, ponieważ na stronie 79element.pl nigdy nie było nic na temat firmy GM. Ale może lepiej wiedzą, chętnie zapoznam się ze zrzutami ekranu. To tak w odniesieniu do czynu nieuczciwej konkurencji.

W art 212 KK jest ciekawy zapis, który mówi: “Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 212 § 1 lub 2, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut: 2) służący obronie społecznie uzasadnionego interesu.” A tu interes jest społecznie uzasadniony, spółce GM grozi upadłość, co spowoduje utratę środków przez wiele osób.

Szykuje się ciekawa batalia prawna, z której będę dawał sprawozdanie szanownym Czytelnikom.

Edit: Po konsultacjach doszliśmy do wniosku, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem będzie pozew ze strony GM i zarządzenie sądu, aby do czasu rozstrzygnięcia sporu usunąć wpisy. To byłoby ze szkodą dla opinii publicznej, która będzie nieświadoma ryzyka ponoszonego przy zakupie z dostawą w 2 miesiące. Dlatego skracam nazwę spółki na GM, a nazwisko machera do litery K, celem utrudnienia czynności prawnych podejmowanych przez radcę Raka.

Share This Post

GM: nabici w butelkę

Pamiętacie jak pisałem w “proroctwach”, że w 2019 padnie duży diler złota? A potem się tłumaczyłem, bo nie padł? Okazuje się, że niepotrzebnie, ponieważ miałem rację. Diler rzeczywiście upadł, a dokładniej jest w postępowaniu restrukturyzacyjnym. Tutaj jest więcej szczegółów:

Ciekawy jestem skąd spółka weźmie środki na pokrycie tego zobowiązania. Obecnie działalności handlowej nie prowadzi, nie ma żadnego towaru do sprzedaży od ręki. Ma za to mnóstwo placówek i setkę ludzi do opłacenia. Może układ będzie finansować środkami z kolejnych sprzedaży z dostawą za 45 dni roboczych?

Warto też zapoznać się z raportem dotyczącym sprzedaży 79,98% akcji spółki GM. Otóż firma Trinity oceniła, że spółka GM jest bezwartościowa (0 zł) i sprzedała ją za kwotę 70 000 zł (plus obietnicę dopłaty, jeżeli GM zacznie przynosić dochód) spółce GM HOLDING. Spółka GM HOLDING należy do:

– obecnego prezesa GM, Wojciecha K. (900 zł kapitału zakładowego spółki)

– siostry prezesa, Bogumiły K. (18200 zł kapitału zakładowego spółki)

Łącznie spółka posiada “oszałamiający” kapitał w wysokości 19100 zł. Skąd wzięła pieniądze za zakup akcji spółki GM? Założę się, że z zadłużenia się.

Czyli wygląda to tak, że prezes doprowadził spółkę na skraj bankructwa, do postępowania restrukturyzacyjnego, a następnie, pełen optymizmu że karta się odwróci, nabył tą spółkę.

Pamiętacie jak ostrzegałem, żeby nie kupować kruszców z odroczoną dostawą i nie deponować kruszców u dilera? No właśnie. Nie róbcie tego, bo potem będziecie się bujać po sądach i prosić o własne pieniądze. I pisać na internetach “jak rząd mógł dopuścić do działania takiej firmy”, “przecież z góry wiadomo było, jak to się skończy”.

Kolejne bankructwa w branży wkrótce.

Share This Post

Kurz na półkach

Sytuacja z wirusem doprowadziła do sytuacji, w której wszystkie rafinerie złota na świecie zaprzestały produkcji. Brak surowca spowodował, że większość producentów monet również zaprzestała produkcji. To spowodowało, że prawie wszyscy dilerzy zawiesili sprzedaż. Na półkach został tylko kurz.

W efekcie braku towaru doszło do oderwania cen teoretycznych (giełdowych) od cen praktycznych (rynkowych). W tej chwili cena giełdowa wynosi 6684 zł/oz, u konkurencji która nadal prowadzi sprzedać cena wynosi 8175 zł / oz. Czyli premium wzrosło z 5% do 21 %. W przypadku srebra cena giełdowa 57 zł / oz, cena rynkowa 100 zł/oz, premium wzrosło z 20% do 75%.

Można się spodziewać dalszego rozjeżdżania cen. Ceny giełdowe mogą spadać, jako że duzi inwestorzy potrzebują gotówki i wyprzedają papierowe kontrakty. A ceny na ulicy mogą rosnąć, jako że towaru na rynku będzie coraz mniej.

Jedynym źródłem kruszców jest obecnie rynek wtórny. W przypadku firmy 79element powoli wznawiamy sprzedaż, na tyle na ile uda się nam zdobyć towar, czy to poprzez skup, czy na podstawie sprzedaży komisowej. Dodatkowo do oferty wkrótce wprowadzimy sztabki złote w blistrach, wyprodukowane w Polsce.

Przez ponad dekadę umożliwiałem moim klientom zakup złota na bardzo niskich marżach. Moi klienci są zabezpieczeni przed sytuacją, w której warunki społeczno-ekonomiczna będą się pogarszać. A z ręką w nocniku zostali ci, dla których zawsze było za drogo, zawsze czekali na niższe ceny i zawsze mieli ważniejsze wydatki. Teraz zostali z papierem, którego siła nabywcza i wartość wobec twardych walut znika w oczach.

Share This Post

Sklep 79element już otwarty

Edit: Po dwóch tygodniach covidowej przerwy działamy normalnie.

W moim sklepie pojawiła się następująca informacja:

Szanowni Klienci,

W związku z wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemicznego i ograniczeniem ruchu granicznego nasze możliwości zaopatrzenia się w kruszce zostały poważnie ograniczone.

Zarząd Spółki 79th Element podjął decyzję o tymczasowym wyłączeniu sklepu internetowego. Przewidywany czas wstrzymania działania sklepu to 10 dni, będzie on jednak uzależniony od bieżącej sytuacji epidemiologicznej.

Wszystkie dotychczasowe zamówienia zostaną zrealizowane zgodnie z harmonogramem.

Do odwołania Spółka 79th Element będzie prowadzić działalność gospodarczą w ograniczonym stopniu.

Osoby zainteresowane zakupem metali szlachetnych prosimy o wysłanie wiadomości na adres: rezerwacje@79element.pl

Korespondencja powinna zawierać: Imię, nazwisko, adres, numer telefonu oraz ilość i asortyment kruszców, które klient chciałby nabyć.

Spółka skontaktuje się z wybranymi klientami i zrealizuje zamówienie na tyle, na ile pozwolą zasoby magazynowe. Płatność będzie możliwa wyłącznie przelewem. W najbliższym czasie nie będą możliwe transakcje gotówkowe ani odbiór osobisty towaru.

Dziękujemy i liczymy na wyrozumiałość,

Zarząd Spółki 79th Element

Chyba nie za bardzo jest o czym pisać więcej.

Share This Post

Covid

Tak zwane “czarne łabędzie” to zjawiska HILP, czyli High-Impact, Low-Probability Events. I właśnie mamy do czynienia z kolejnym po wydarzeniach roku 2008. Zdaje się, że jeszcze niewiele osób zdaje sobie sprawę, że właśnie mamy w pewnym sensie powtórkę z 2008.

Zwykle nie wiadomo, co będzie tym “łabędziem”. Wiadomo jednak, że wcześniej czy później do czegoś dojdzie i gówno wpadnie w wentylator, czyli Shit Hits The Fan (SHTF).

Wygrana w lotto jest przykładem pozytywnego HILP. Skrajnie trudno jest wygrać, nie wiadomo kto wygra, a jednak codziennie ktoś wygrywa. Ciężko jest powiedzieć “kto mógł się spodziewać, że padnie główna wygrana”. Oczywistym było, że ktoś wygra, że do tego dojdzie, nie wiadomo było tylko gdzie, co i jak.

Epidemia Covid, która właśnie się rozkręca na świecie, jest przykładem negatywnego HILP. Kto mógł się spodziewać epidemii? Nikt. Ale każdy powinien się spodziewać wystąpienia jakiegoś zjawiska HILP. To właśnie ze względu na takie ryzyko sprzedawałem zestawy żywności liofilizowanej i nadal sprzedaję złoto. Osoby, które mnie posłuchały są zabezpieczone i oglądają z popkornem dyrektorkę Sanepidu czy irańskiego ministra. Ci, co się pukali w głowę niech się pukają dalej. Za chwilę będą się pukać w głowę w kolejkach po papier toaletowy, być może również po żywność.

Z Covid poradziły sobie Chiny, ale metodami typowymi dla państwa policyjnego. Po prostu z tygodniowych świąt nowego roku wyszedł miesiąc wolnego. Słuchając wypowiedzi uczestników wydarzeń (to jest medyków) słyszy się narrację o byciu na pierwszej linii frontu. Państwa ulepione z gówna i tektury, jakimi są Persja i Italia, tak dobrze sobie nie radzą. I teraz zagadka: z czego jest sklecona Polska i jak kraj sobie poradzi z większą ilością zarażeń w następnych tygodniach? Jak poradzi sobie system ochrony zdrowia, który nie radzi sobie z normalną ilością chorych, gdy w systemie pojawi się na przykład 10000 chorych potrzebujących łóżka i opieki oraz 1000 osób potrzebujących respiratora? Możecie śmiało pisać w komentarzach wasze typy. Ale kto wie, może nie oddamy Covidowi nawet guzika?

Epidemia prowadzi do szeregu konsekwencji, nieprzewidywalnych i przewidywalnych. Nieprzewidywanymi okazały się sytuacje z wycieczkowcami, których systemy wentylacji są idealne dla roznoszenia patogenu. Jeżeli czytacie ten wpis w pracy i siedzicie w biurowcu, to podnieście głowy i spójrzcie na wylot wentylacji w suficie. System jest taki sam na Diamond Princess. Wystarczy jedna chora osoba i wentylacja mechaniczna rozniesie to po całym budynku.

Przewidywane jest to, że zatrzymanie produkcji Chin to przerwanie niemalże wszystkich światowych łańcuchów dostaw. To, że nie będzie stali, to może nie jest taki problem jak to, że nie będzie leków. Wzrost cen złota i spadek cen ropy / miedzi też są przewidywalne. Przewidywalne są zwolnienia i bankructwa. Banalne stwierdzenie, że “ekonomia to system naczyń połączonych” okaże się bolesną prawdą, gdy upadek biur podróży, linii lotniczych i przewoźników autobusowych rozleje się po całej gospodarce, tam gdzie te firmy się zaopatrywały i tam gdzie ich pracownicy wydawali wypłaty.

Covid to ogromny bodziec do recesji. Miliony ludzi siedzi w domach zamiast pracować i konsumować. Pamiętajmy, że kraje zachodnie prowadzą piramidy finansowe Ponziego. Ich budżety opierają się na fakcie, że zadłużenie rośnie razem ze wzrostem PKB. W sytuacji recesji pojawia się konieczność wzmożonych wydatków i spadku przychodów podatkowych, więc gigantyczna dziura budżetowa.

Ale nic to, mamy przecież Modern Monetary Theory (MMT), która postuluje dodruk walut. Się dodrukuje się, dosypie do systemu i będzie gitara. No chyba, że nie, wtedy będzie Weimar i hiperinflacja. Ale podobno jeżeli rządy mówią, że do czegoś nie dopuszczą, to nie dopuszczą, więc chyba nie ma się czym przejmować.

W sumie to najbardziej przykre są konsekwencje społeczne. Nie chodzi o samą ilość zmarłych, bo tych będzie tylko 5-10%, tylko o resztę pozostałą przy życiu. Większość populacji zawsze żyje od 1go do 1go i nie ma żadnych rezerw. No i w sytuacji SHTF pojawia się problem za co kupić żarcie na obiad. Ale to już chyba taki urok 21 wieku, nie tylko firmy funkcjonują bez rezerw w trybie Just in Time (JIT), ale również ludzie. Wszyscy przyjęli, że da się bez problemu i od reki we wszystko zaopatrzyć, a magazyny producentów czy półki marketów są bez dna. Teraz będziemy mieli okazję zweryfikować te założenie.

Share This Post

Wezwanie do zwrotu złota

Przy okazji przeglądania archiwum bloga zdałem sobie ostatnio sprawę, jak nachalnie i bezpardonowo naganiałem na zakup złota przez ostatnie kilkanaście lat, od 2006 roku. To było bardzo głupie. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że złota nie można zjeść ani nie można nim nigdzie zapłacić. Złoto nie płaci też żadnych odsetek. Dotarło do mnie, jak dużo racji mieli komentatorzy podważający taką inwestycję, których niesłusznie nazywałem hejterami.

Do tej pory ignorowałem wiele pytań typu “Kto to ode mnie kupi?”, czasem się nawet śmiałem z tych pytań. Okazuje się, że prawdopodobnie nikt od Państwa tego nie odkupi.

Dlatego właśnie zwracam się do wszystkich ofiar tej nagonki o natychmiastowy zwrot zakupionego u mnie złota wraz z paragonem, osobiście lub kurierem na adres firmy. Zapłacone przez Państwa sumy zostaną tego samego dnia zwrócone na Państwa rachunek bankowy!

Zwrot złota zabezpieczy Państwa przed jego rekwizycją, przed czym słusznie ostrzega wielu komentatorów bloga. Pieniążki będziecie Państwo mieć na rachunku bankowym i nikt złota nie ukradnie przy okazji włamania. Wszystkie środki do 100 000 EUR w bankach są zabezpieczone przez BFK. No i będziecie Państwo mogli sobie kupić obligacje, które gwarantują zysk bez ryzyka.

Apeluję o pilną reakcję, zanim będzie za późno!

Share This Post