Monthly Archives: December 2013

Takie tam

Przydałby się cykl artykułów o takim wspólnym tytule. Newsy za małe na wielki wpis, za duże aby je zignorować.

W Wyborczej wywiad – Janusz Cichoń, wiceminister finansów stwierdza: Chciałbym rozwiać te obawy. Klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania to instrument, który ma przeciwdziałać sztucznym schematom wykorzystywanym przez naprawdę duże spółki, międzynarodowe korporacje. Uczciwy podatnik prowadzący realny biznes nie ma się czego obawiać.

Cichoniowi oraz czytelnikom bloga polecam lekturę książki ‘Chcę żyć’. To pamiętnik moskiewskiej dziewczynki pisany w latach 1932-37. Autorka podnosi dokładnie te same argumenty – uczciwy obywatel sowiecki nie ma się czego bać, a działania Stalina kierowane są wyłącznie przeciwko wrogom ludu oraz polskim szpiegom. Nawet aresztowani koledzy i koleżanki nie powinny się niczego obawiać, trzeba tylko spokojnie i rzeczowo wyjaśnić NKWD, że nastąpiła pomyłka. Można też napisać z celi list do Stalina.

Zresztą nie trzeba cofać się tak daleko w czasie. Kwaśniewski podpisał haniebną ustawę antynarkotykową, czego dziś się wstydzi. Jest w niej art. 62a, który mówi, że Jeżeli przedmiotem czynu […] są środki odurzające lub substancje psychotropowe w ilości nieznacznej, przeznaczone na własny użytek sprawcy, postępowanie można umorzyć również przed wydaniem postanowienia o wszczęciu śledztwa lub dochodzenia, jeżeli orzeczenie wobec sprawcy kary byłoby niecelowe ze względu na okoliczności popełnienia czynu, a także stopień jego społecznej szkodliwości.

Uczciwy obywatel, chcący spalić sobie skręta, nie czyniący nikomu krzywdy, nie ma się czego obawiać, prawda? Dobry prokurator na pewno umorzy postępowanie karne wobec niego, prawda? Bo przecież mówili, że uczciwy obywatel nie ma się czego obawiać.

A skoro już o prawie… Zabawne, że w Gazecie Prawnej zatrudniają stażystów nie mających pojęcia o realiach życia ekonomicznego. Dowiadujemy się, że Komornicy wystawienie nieruchomości na licytację traktują też czasem jako element nacisku na dłużnika, licząc na to, że ten w strachu przed utratą domu zdecyduje się podjąć negocjacje i spłaci część zadłużenia.

Jest to całkowita nieprawda. Dom sprzedawany przez komornika znaczy, że albo dłużnik podjął strategiczną decyzję o niewypłacalności, albo naprawdę nie ma środków na uregulowanie zobowiązań. Komornicy nie bawią się w sprzedawanie domu na niby, dla przestraszenia, aby skruszony dłużnik przyszedł i rozpoczął negocjowanie spłat ratalnych. Komornik mogący zlicytować dany majątek nie jest zainteresowany żadnymi układami tylko sprzedaje to, na czym uda się położyć łapę. Sprzedaje nieruchomość, od razu zabiera swoją działkę, a to co zostanie przekazuje wierzycielowi.

Według danych Krajowej Rady Komorniczej od początku roku do 6 grudnia pod młotek za niespłacone długi trafiło prawie 8,1 tys. mieszkań i ponad 3,1 tys. domów. Dla porównania w całym 2012 r. było to – odpowiednio – 3 tys. i 1,1 tys.

No i jest w końcu w Polsce dynamiczny i spektakularny wzrost, na który czeka tylu polityków. Niestety, nie jest to wzrost poziomu życia o 300%, tylko ilość właścicieli nieruchomości kredytobiorców pływających brzuchem do góry. To spektakularny początek prawdziwego pękania bańki nieruchomościowej w Polsce.

Można spodziewać się jeszcze większej ilości licytacji, które dalej będą spychać ceny w dół. Doprowadzi do tego nowa ustawa restrukturyzacyjna, którą negocjuje ministerstwo z prawdziwymi władcami tego kraju, reprezentowanymi przez lokalnych banksterów. Strona rządowa podnosi argument, że niemożność oddłużenia przynosi budżetowi straty – obywatel mający nad sobą widmo zajęcia każdego dochodu do końca życia przechodzi do szarej strefy, przestaje płacić podatki albo wyjeżdża z kraju. Z kolei banksterzy podnoszą argument, że wycisną ostatniego centa z frajerów, bo jak centrala się dowie, że są miękcy, to przyślą takich z mniejszymi skrupułami. Oni też mają domy do spłaty, a nawet banster nie zna swojego dnia ani godziny, dokładnie jak obywatel sowiecki za Stalina.

Podobno strony zbliżają się do porozumienia, który najłatwiej wyjaśnić w oparciu o prawo kanoniczne. Otóż grzesznik nie będzie mógł uzyskać odpustu zupełnego, ale cząstkowy. Będzie mógł oddać klucze do mieszkania, ale pod warunkiem pokuty w formie spłacania rat przez kolejne 24 miesiące.

Share This Post

Słomski vs Fakty

W dzisiejszych Faktach TVN ukazał się krótki materiał o preppersach, w którym miałem okazję wystąpić, czy może ‘mignąć’. Materiał można zobaczyć na stronie nadawcy, od 22:20 minuty programu.

W czasie nagrania przez pełną godzinę tłumaczyłem dziennikarzom sens lokowania części posiadanego kapitału w kruszcach. Starałem się wytłumaczyć, że każda waluta papierowa cechuje się występowaniem inflacji, której realnego poziomu nie jest w stanie skompensować żadna bankowa lokata. Do tego waluty istnieją tak długo jak niezachwiany pozostaje porządek konstytucyjny danego państwa. Każda rewolucja czy wojna powoduje wyzerowanie siły nabywczej banknotów. Kruszec to forma ubezpieczenia do sytuacji, których historia naszego kraju dostarczała setki czy może tysięcy.

Z całego tego wywodu widzowie dowiedzieli się o ‘banku ziemskim’. A zaraz potem usłyszeli od antropologa, że bycie oszczędzanie w złocie ociera się o paranoje lub co najmniej stany lękowe. Zamiast kupić sobie bankowe ‘lokaty strukturyzowane’ wariaci kupują monety, które przecież są całkowicie niejadalne…

Share This Post

Święta

Drodzy Czytelnicy i Klienci,

Zbliżają się Święta, w naszej słowiańskiej kulturze odwiecznie przypadające na przełom jesieni i zimy, obecnie zawłaszczone przez fałszywą religię przyniesioną na mieczach z Rzymu.

Miną wieki i o katolicyzmie nikt nie będzie pamiętał, a  nasi potomkowie nadal będą w końcu grudnia świętować to, że udało się przeżyć kolejny rok i będą mieć nadzieję, że kolejny będzie jeszcze lepszy.

Światło po raz kolejny zwycięża mrok, każdy kolejny dzień będzie dłuższy i jaśniejszy, i wkrótce wiosenne życie znowu rozkwitnie. Jest się z czego cieszyć, jest powód do zabawy i biesiadowania.

Życzę Państwu dostatku, dużo zdrowia i wolności, oraz abyśmy nie dali się zniszczyć podłemu zamordyzmowi powolutku opanowującemu świat.

Share This Post

Emeryturki

Są banki, które oferują raty, ale jest też bank, który oferuje miniratki. Są państwa, które wypłacają emerytury, ale jest też państwo, które będzie wypłacać emeryturki. Nie trzeba długo zgadywać o które państwo chodzi…

Ubezpieczenie społeczne jest obowiązkową daniną na rzecz państwa. Ktoś zauważył bardzo dawno temu, że ludzie mają tendencję do lekceważenia swojej przyszłości finansowej. Ludzie mają tendencję do wydawania na bieżąco całości swoich dochodów. Często wydają nawet więcej niż zarabiają korzystając z różnego rodzaju miniratek. Oszczędzanie jest dla nich nudne. Jakoś to będzie.

Nie zmuszając ludzi do odkładania na starość otrzymujemy w efekcie stada starców żebrzących o kromkę chleba… Jeszcze mój ojciec pamięta czasy, gdy naszą rodzinę odwiedzał ‘dziad proszalny’.

Ten brak troski o finanse w podeszłym wieku istnieje w ludziach i dziś. Po co martwić się o emeryturę – przecież zadba o to nasze drogie państwo… Otóż okazuje się, że osoby wierzące, że państwo o nich zadba otrzyma co najwyżej emeryturki lub stanie się jednym z dziadów proszalnych, który to fach już powoli zaczyna wracać w wielkim stylu.

Wyborcza opublikowała ciekawy materiał o perspektywach przyszłych emerytków (bo osoba pobierająca emeryturkę to chyba emerytek?). To ciekawy materiał w świetle naganiania na OFE jaką Wyborcza robiła w 1999 roku. Mieliśmy być nie tylko drugą Ameryką, nie tylko drugą Japonią, ale wręcz drugim Chile! Oto co mówi dziś p. Rakocy:

Otóż w swoich prognozach rząd zakłada, że w 2060 r. emerytura minimalna będzie stanowić zaledwie 9,4 proc. średniej pensji. Sam to wyliczyłem, przyjmując założenia z długoterminowej prognozy ZUS do 2060 r. Kto za to przeżyje? Obecnie emerytura minimalna – 830 zł brutto – to ok. 23 proc. średniego wynagrodzenia. Politycy mówią, że jak ktoś będzie miał odpowiedni staż (dokładnie 25 lat), ale zbierze mało składek, to państwo mu pomoże i wypłaci emeryturę minimalną. Tylko że państwo nie mówi, że ta emerytura minimalna będzie poniżej progu ubóstwa.

Tak, proszę państwa, większość emeryturek będzie wynosić 274 zł netto, licząc według dzisiejszej siły nabywczej. Inflacja i ewentualna wymiana pieniędzy mogą zdziałać cuda, kwota ta może równie dobrze wynosić nominalnie 100 milionów jak i 100 najnowszych złotych, ale będzie można za to kupić tyle co dziś za 274 zł.

Wyobraź sobie płacenie całe życie składek na ZUS i otrzymanie w zamian 274 zł miesięcznie. Proszę pamiętać, że wiek emerytalny będzie jeszcze podniesiony, może ponad 70 lat. Wielce prawdopodobne, że przed otrzymaniem emeryturki trzeba będzie wykazać, że nie ma się żadnego innego znaczącego majątku.

I tu z powrotem wracamy do lekceważenia swojej przyszłości. Przed wprowadzeniem systemów emerytalnych ludzie lekceważyli swoje przyszłe finanse. Dziś lekceważą jeszcze bardziej, bo myślą ‘niech się o to martwi rząd’. A rząd martwi się tylko o zabezpieczenie swoich finansów i finansów najbliższej rodziny.

Ludzie są pozostawieni samym sobą i na starość poznają smak czerstwego chleba wyjmowanego ze śmietnika, o ile oczywiście uda się do niego dopchać.

Share This Post

Złoto czy giełda

Od dłuższego czasu cena złota w Polsce spada. Moneta uncjowa w szczycie kosztowała 6000 zł, obecnie można ją kupić za 4000 zł. Wiele osób twierdziło przy tej okazji, że mieliśmy na złocie bańkę spekulacyjną, która pękła z wielkim hukiem. Mówi się, że uncja będzie wkrótce kosztować 3000 zł, a może mniej.

Jednocześnie media podniecają się każdą poszlaką wskazującą na koniec recesji. Doskonale wygląda amerykański rynek nieruchomości, również na rynku samochodów widać dynamiczny wzrost. Koniec recesji w USA jest obiecujący dla Europejczyków – ze Stanów recesja rozlała się na świat i ze Stanów powinno przyjść ożywienie.

Amerykańska giełda, wyznacznik sytuacji gospodarczej na świecie, bije kolejne rekordy. Nawet gdy główny indeks giełdowy wyrazi się w złocie, zauważa się, że akcje są warte coraz więcej, nie tylko nominalnie, ale również realnie.

Jak dalej rozwinie się sytuacja? Czy przegrywamy życie trzymając się złotych monet? Czy staniemy się nędzarzami nie wskakując do uciekającego nam ekspresu wiozącego inwestorów giełdowych w stronę bogactwa?

Ciąg dalszy dla zarejestrowanych czytelników.

Dodaj do koszyka
Share This Post

Ukraina

Polacy charakteryzują się małym zrozumieniem tego, co się dzieje za granicą kraju. Brakuje zainteresowania sąsiadami, jak zresztą każdym innym tematem. Najważniejsze jest jak kto jak tańczy na lodzie i czy dana celebrytka nosi majtki czy nie.

Ukraina jest dziwnym krajem, który składa się z dwóch części mających ze sobą mało wspólnego. Na wschodzie ludzie posługują się językiem rosyjskim i czują się mocno związani z Rosją. Na zachodzie dominują nacjonaliści (a może trzeba ich nazywać patriotami?) posługujący się językiem ukraińskim, mocno opowiadających się za własnym krajem, ale w strukturach UE. Jak poważnie podchodzą do tego tematu może świadczyć moje własne doświadczenie – na moją żartobliwą uwagę ‘Lwów był, jest i będzie polski’ pewien Ukrainiec chciał mi odciąć głowę, całkiem nieżartobliwie. W Polsce nikt tak nie reaguje na zagadnienie czy lewobrzeżny Szczecin powinien należeć do Niemiec, tak jak ustalono w Jałcie, czy może prawem zasiedzenia powinien pozostać przy Polsce.  Na Ukrainie to jakim językiem się ktoś posługuje nadal jest pewnego rodzaju manifestem politycznym.

Istnieje pewne podobieństwo między Ukrainą a Polską. W wyborach ścierają się od zawsze zwolennicy Rosji, elektorat bardzo zdyscyplinowany. Przeciwko nim jest większość Ukraińców, którym jednak nie chce się chodzić na wybory. Przypomina to starcie PO / PiS. Oszołomeria spod znaku Radia Ma Ryja ma szansę wygrać wybory gdy większość, tak zwani ‘normalni ludzie’, nie chce iść na wybory, ponieważ czuje się oszukana przez PO i całą klasę polityczną.

Na Ukrainie nie ma miękkiej gry. Do polityki podchodzi się w sposób bezlitosny. W Polsce nie ma stresu – wiadomo, że wygra PO albo PiS, a która partia nie wygra, to będzie sobie pauzować do wiktorii w następnych wyborach. W PSL w ogóle nie ma spinki, zawsze będą w każdym kolejnym rządzie. Spowodowane jest to tym prostym faktem, że oligarchia finansująca obecność polityków w mediach dopuszcza ograniczoną ilość graczy do mediów, a tylko obecność w mediach daje głosy w wyborach. Czy wygra jedna czy druga opcja, będzie to wybór pozorny, pod kontrolą oligarchów. Na Ukrainie tak nie jest – wygrany bierze wszystko, łącznie z głowami przegranych. To przeraża wszystkich polityków UE, stąd naciski UE na wypuszczenie Tymoszenko. To dla polityków największy koszmar, że po odsunięciu od władzy bierze się takiego Rostowskiego czy Buzka pod sąd. Koszmar gorszy od referendów i demokracji bezpośredniej. Z tym trzeba walczyć za każdą cenę!

Z punktu widzenia Realpolitik najlepszym rozwiązaniem byłoby podzielenie Ukrainy na dwie części, jak Czechosłowację. Tu jednak w grę zaczyna wchodzić ukraiński nacjonalizm – ci z Zachodu mówią ‘Ukraina jest niepodzielna i macie wszyscy mówić po ukraińsku’ a ci ze Wschodu ‘jesteśmy wszyscy częścią wielkiej Matuszki Rasyji, które rozciąga się od Pacyfiku do Warszawy’.

Inną opcją jest też balansowanie pomiędzy Imperium a UE. Od jednej i drugiej strony można brać dotacje i inne frukta, można by stworzyć światowe centrum wolnego handlu. Do tego trzeba posiadać polityków wielkiej miary, a tego brakuje.

Share This Post