Categories
News

Kolektor, czyli czego nie powie ci Trzaskowski

W ostatnich dniach media obiegła informacja o awarii kolektora ścieków, łączącego lewobrzeżną część Warszawy z oczyszczalnią ścieków po prawej stronie.

Nigdzie nie mówi się o tym, czym ta awaria w rzeczywistości jest, jaka jest jej natura. Mowa jest o tym, że awaria może potrwać miesiącami i że nie wiadomo, co się stało. Skoro nie wiadomo, co się stało, to skąd wiadomo, że usuwanie awarii potrwa miesiącami?

Czym jest kolektor ścieków? Otóż jest to tunel o średnicy 4,5 metra, znajdujący się 10 metrów pod dnem rzeki. W tunelu tym leżą sobie dwie rury o średnicy 1,6 m każda, którymi są przepompowywane ścieki.

O awarii wiemy tyle, że najpierw ustał przepływ w jednej z nitek, a wkrótce potem w drugiej. Jest tylko jedno wytłumaczenie zaistniałej sytuacji – nastąpiło przemieszczenie gruntu, tunel się zawalił a kolektor został zgnieciony. W świetle tego racjonalnym wydaje się termin wielu miesięcy potrzebnych na usunięcie awarii. Trzeba będzie spróbować odpompować wodę, jeżeli to okaże się niewykonalne, konieczne będzie interweniowanie od góry, poprzez zrzucanie piasku i betonu na miejsce zawalenia kolektora i przecieku. Potem trzeba będzie stabilizować miejsce uszkodzenia, usunąć materiał skalny, odbudować tunel i obie rury. Jest to ogromny problem inżynieryjny.

Może być tak, że awaria wystąpiła z powodów naturalnych, trudnych do uniknięcia. W roku 2012, w czasie budowy II linii metra na Powiślu miał miejsce podobny incydent. Może był to błąd projektanta lub wykonawcy. Tak czy inaczej, dla PO jest skrajnie nie na rękę taka sytuacja 6 tygodni przed wyborami. Wyborcy mogą obciążać polityków PO odpowiedzialnością za katastrofę, niezależnie od tego, czy jest to czyjaś wina, czy efekt parszywej struktury geologicznej. Zagadką pozostaje tylko to, w jaki sposób UM/PO zamierza utrzymywać w tajemnicy rozmiary katastrofy przez kolejne 6 tygodni. A dla PiS jest to dar od niebios, jak opłaca się trzymanie sztamy z Rydzykiem i opłacanie jego modłów. Tymczasem następuje obrzucanie przeciwników z PO nomen-omen gównem. Prokuratura i urzędy centralne pod władaniem PiS rzuciły się jak sępy na padlinę. Nie chodzi o to, że udowodnić, że ktoś popełnił jakieś przestępstwo, na przykład informując świat o awarii o 12 a nie o 8. Chodzi o robienie hałasu i hałas w mediach. Zawsze jak się kogoś obrzuca gównem, to coś się przyklei.

W całej sytuacji najbardziej zabawne jest to, że UM używa określenia ‘nastąpił kontrolowany zrzut do Wisły”. Otóż nie do końca jest on kontrolowany. Właściwie wcale nie jest kontrolowany, przecież UM nie może w żaden sposób zatrzymać tego wypływu.

Rozmiary całej tej awarii nie są aż tak tragiczne. Przez dekady ścieki spływały do Wisły i świat się kręcił. Ba, mieliśmy nawet Wyspę Pomidorową, która była zarośnięta krzakami pomidorów. Trafiały one w to miejsce w ten sposób, że pomidory były konsumowane przez Warszawiaków, następnie niestrawione pestki były wysrywane, i wraz z surowymi ściekami wędrowały z nurtem Wisły, aż trafiały na łachę piachu, gdzie masowo kiełkowały.

Do dziś sporo ludzi w górę od Warszawy sra bezpośrednio do Wisły i Warszawiacy piją to, co do nich spłynie i co przecedzą przez piasek na Filtrach. Nie wiadomo, przez ilu nieszczęśników przejdzie jedna kropla wody, od momentu gdy spadnie w Tatrach, aż do momentu gdy ktoś wysika się stojąc w Bałtyku. W każdym razie w najgorszej sytuacji jest Płock, który pobiera połowę wody spod Wisły, i który pewnie będzie chciał więcej czerpać ze studni głębinowych. Reszta miast w dole Wisły ma swoje studnie.

Edit: ktoś wpadł na zgrabny pomysł, aby przerzucić most pontonowy przez rzekę i położyć na nim tymczasowy rurociąg.

Share This Post
Categories
News

Słomski vs Fakty

W dzisiejszych Faktach TVN ukazał się krótki materiał o preppersach, w którym miałem okazję wystąpić, czy może ‘mignąć’. Materiał można zobaczyć na stronie nadawcy, od 22:20 minuty programu.

W czasie nagrania przez pełną godzinę tłumaczyłem dziennikarzom sens lokowania części posiadanego kapitału w kruszcach. Starałem się wytłumaczyć, że każda waluta papierowa cechuje się występowaniem inflacji, której realnego poziomu nie jest w stanie skompensować żadna bankowa lokata. Do tego waluty istnieją tak długo jak niezachwiany pozostaje porządek konstytucyjny danego państwa. Każda rewolucja czy wojna powoduje wyzerowanie siły nabywczej banknotów. Kruszec to forma ubezpieczenia do sytuacji, których historia naszego kraju dostarczała setki czy może tysięcy.

Z całego tego wywodu widzowie dowiedzieli się o ‘banku ziemskim’. A zaraz potem usłyszeli od antropologa, że bycie oszczędzanie w złocie ociera się o paranoje lub co najmniej stany lękowe. Zamiast kupić sobie bankowe ‘lokaty strukturyzowane’ wariaci kupują monety, które przecież są całkowicie niejadalne…

Share This Post
Categories
News

Znany klerykał Słomski

Uwielbiam zgadzać się z klerem. Szczerze mówiąc obnażanie czyjejś podłości i hipokryzji oraz walka z ogłupionymi zwolennikami tychże ludzi to nic miłego. Wysłuchiwanie bluzgów oszukanych naiwniaków, którym boleśnie i na siłę otwieram oczy to podłe zadanie. Wolałbym żyć w świecie świętych ludzi, którzy głoszą prawdziwego boga. Niestety jeden z największych umysłów ludzkości Leibniz mylił się stawiając tezę, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów.

Z klerem zgadzam się podchodząc krytycznie do niektórych pomysłów Owsiaka, a może raczej należałoby powiedzieć, że do szczegółów jego przedsięwzięć. Właśnie zakończył się Woodstock, który z czasem stał się:

– reklamą korporacyjnych szczyn podszywających się pod szlachetną nazwę ‘piwo’,

– reklamą oszukańczych polityków,

– zmasowanym atakiem różnych sekt na młode umysły, z czego szczególnie groźni są katoliccy sekciarze z przystanku Jezus,

– festiwalem żebractwa.

Na Woodstock przyjezdni obcokrajowcy mogą zapoznać się z szerokim spektrum polskich żebraków. Wśród nich są młode dziewczyny, które być może świadczą również usługi seksualne. Są też i żebracy mężczyźni – początkujący młodzieńcy próbujący rozśmieszyć przechodnia oraz zużyte żule, proszący o odlanie paru łyków piwa.

Zdumiewające, że potomkowie szlachetnego rodu piastowego upadli tak nisko, że jest w stanie upodlić się za kilka eurocentów.

Share This Post
Categories
News Pozostałe

Sportek, czyli kolejny wpis antypolski

Polacy słyną z tego, że trudno im idzie nauka. Wiedza nie wchodzi do głowy. Mimo powtarzania się tych samych zjawisk wiele razy, każde kolejne zjawisko stanowi niespodziankę. Nie ma nawet zjawisk w przyrodzie, które mogą służyć za analogie. To tak jakby dziecko wkładało rękę w ogień wiele razy i za każdym razem by się dziwiło, że boli.

Polacy charakteryzują się również tym, że są ciency w sporcie. To fenomen, bo jeżeli ktoś jest cienki w nauce, zwykle dobrze mu idzie sport. Przykładów można znaleźć wiele, ale wystarczy spojrzeć na czarnoskórych sportowców. Noblistów z nich nie da się zrobić, ale za to jak szybko biegają. Podobnie nobliści zwykle są kiepskim materiałem na olimpijczyków. A Polacy ani nie są biali ani czarni, i ani sprtowcy ani nobliści.

W efekcie połączenia tych dwóch ułomności ciągle dochodzi do tych samych żenujących historii – Polacy nie pomni przeszłości wysyłają swoich zawodników na prestiżowe międzynarodowe zawody, gdzie dochodzi do kolejnej kompromitacji. Bo gdy spotkania nie są prestiżowe ktoś tam jeszcze z litości da wygrać Polakom, przez co mają wrażenie niesłychanej potęgi. Gdy zaczyna się gra o medale kończy się miękka gra i Polska znowu staje się Chrystusem narodów.

Euro skończyło się całkowitym blamażem. Było parę wpisów o tym, co myślę o tym, że Polska zajęła ostatnie miejsce w grupie. Tym razem mamy pokaz nieudolności na Olimpiadzie. Kapitalne są wypowiedzi tak zwanych ‘sportowców’.

Agnieszka Radwańska: Obie przeciwniczki na wolej są jak ściana [a Polki były jak ciasto]. Robiłam co mogłam, ale to nie starczyło [chyba najgłupsze usprawiedliwienie jakie można wymyślić]

Otylia Jędrzejczak: Nie wiem, co się stało [przypomnę – byłaś ostatnia, jak polscy piłkarze] W stu procentach zrealizowałam też plan treningowy [widać zawiódł materiał, a nie jego obróbka] Wynik nie jest adekwatny do mojej pracy [wiec do czego jest adekwatny wynik?] Gdyby mi ktoś przed startem powiedział, że wypadnę tak słabo to bym go wyśmiała [kto się śmieje, ten się śmieje ostatni].

Krzysztof Ignaczak: Nie ma co szukać usprawiedliwienia dla tej porażki w porze rozgrywania meczu, bo dla rywali była ona taka sama [Polacy mieli przez Bułgarów przejść jak gorący nóż przez masło, a skończyło się zlaniem dupy, płaczem i leżeniem na parkiecie/murawie jak zwykle] [w Euro winny był brak biletów, tu pora meczu i godzina różnicy czasu między PL i UK].

Niestety takich smaczków nie ma w sieci zbyt wiele. Mordy pseudosportowców są zwykle pełne nierealnych frazesów, które po zetknięciu z rzeczywistością znikają z serwisów informacyjnych. Trzeba deponować w skarbcach Amber Gold wszelkie wypowiedzi typu ‘jadę po złoty medal’, bo potem ciężko je znaleźć i porównać z rzeczywistością.

Czemu nikt nie powie ‘jadę się nażreć za darmo’? Albo ‘jadę, może ruchnę jaką laskę’? Sport wyczynowy stał się w Polsce metodą na darmową kasę. Ludzie, którzy nie mają predyspozycji dla sportu wyczynowego wymyślili sobie, że lepsze jest bycie zawodowym sportowcem niż praca w fabryce. Jest rekreacyjnie, na świeżym powietrzu i wyniki też nie są złe, jeżeli porówna się z innymi krajowymi amatorami. Na ich szczęście kompromitacje międzynarodowe nie są częste i łatwo przechodzą. Potem pijani kibice odśpiewają ‘Pooolacy niiiic sięęęęę nieeee stałooo’ i będzie znowu parę lat spokoju, rozdawania autografów i lukratywnych reklam telewizyjnych. I cykl się zamknie.

Jeszcze lepszym sposobem na życie, bo nie wymagającym żadnego wysiłku, jest bycie tak zwanym ‘działaczem’. Tu nawet biegać nie trzeba. Doi się w najróżniejszy sposób polskiego podatnika. Minus jest taki, że morda jest słabo znana publice i trudno o dochody ze wspomnianej reklamy.

Sport wyczynowy w Polsce powinien być jak wojsko. Albo stawiamy na to, że Polska ma być potęgą wojskową, traktujemy to na poważnie i ogromnym wysiłkiem robimy z Polski bastion, albo dajemy sobie spokój z marnowaniem podatków i rozpuszczamy wojaków do domu. Podobnie ze sportem – albo każdego 5 czy 7 latka badamy pod kątem przydatności do sportu i wybrane 10 000 dzieciaków przez kolejne 10 lat trenujemy codziennie po 12 godzin, albo całkiem dajemy sobie spokój. W obu przypadkach nie ma drogi pośredniej. Nie ma innej metody wygrania międzynarodowej konkurencji niż całkowite oddanie się sprawie.

Ale niestety Polacy nie są mocni w logice, więc na to nie wpadną. Nie są też mocni w podejmowaniu konsekwentnych działań, jak również w pracy dla społeczeństwa, ani w działaniach kolektywnych. Nie rokuję wielkich sukcesów w kolejnych mistrzostwach świata, Europy, Mundialach czy Olimpiadach. Będzie tak jak teraz, ogromne zaskoczenie że medali jednak nie ma.

Trzeba by powiedzieć coś pozytywnego na koniec. A więc tak, jest jeden medal wygrany mniej więcej tak jak miś w wesołym miasteczku, przy pomocy wiatrówki.

Dla wszystkich polskich olimpijczyków, na zachętę:

Share This Post
Categories
News Policja

Kevin

Sezon świąt oznacza, że widzowie TV będą mieli przywilej oglądania filmu ‘Kevin sam w domu’, jak wiadomo opowiadającego historię odważnego chłopca broniącego się przed włamywaczami. A jako że życie dostarcza nam zabawnych zbiegów okoliczności – na te święta fikcja stała się prawdą:

Jakże ten materiał filmowy musi być straszny dla wielu grup ludzi. Miłośnicy broni są wstrząśnięci zastosowaniem koloru różowego. Esteci są podzieleni – większość podziela zdanie militarystów, przeciwnego zdania są postmoderniści i pop-artowcy. Zdaje się najbardziej oburzeni są politycznie poprawni Europejczycy. Jak to możliwe, że uczono dziecko strzelać, zamiast wysyłać na zajęcia baletu, jak to możliwe, że dziecko miało dostęp do broni, jak to możliwe, że miało zamiar się bronić zamiast pozwolić się zgwałcić i zabić, oraz jak to możliwe, żeby stosować niewspółmierny środek obrony (karabin vs łom).

Świat stanąłby na głowie, gdyby Polacy (i małoletnie Polki) mogły się bronić w swoich domach mając broń palną. Żaden rząd nie może na to pozwolić! Przestępcom w Polsce włos z głowy spaść nie może!

Share This Post
Categories
Ekonomia News

Śmiech na sali

Prasa donosi o komisji parlamentarnej, zajmującej się długiem federalnym USA. Komisja zaleciła ograniczenie wydatków budżetowych, reformę systemu emerytalnego i usunięcie luk w prawie podatkowym, umożliwiających niepłacenie podatków przez oligarchię.

I już od tego momentu można się śmiać. Oczywiste jest, że nie ma żadnych możliwości ani woli do większych cięć budżetowych – począwszy od wielkich wydatków na zbrojenia do małych wydatków którymi kongresmeni korumpują swoje okręgi wyborcze, tzw. pork. Naturalnie nie będzie żadnej reformy systemu w USA (SS) tak jak nie będzie jej w Polsce (KRUS). I oligarchia nie zacznie płacić podatków nawet gdyby niebo miało nam spaść na głowę, a śnieg spadłby każdego dnia sierpnia.

Dodatkowym zabawnym aspektem jest to, że komisja ma wnioski przeczące całej keynesowskiej polityce walki z kryzysem poprzez wydatki budżetowe stymulujące gospodarkę. Najpierw dobrze się było szaleńczo zadłużać i ‘zażegnywać’ kryzys bilionowymi pożyczkami, a teraz zmiana kursu o 180 stopni? Można zacząć się bać, że następna komisja stanowczo zaleci zbilansowanie handlu zagranicznego lub może będzie chciała oprzeć dolara o złoto.

W piątek odbędzie się głosowanie nad tym planem, coś w stylu ‘czy jesteś za tym, by nasza ojczyzna rozkwitała i aby kryzys odszedł w niebyt’. Widzę pewne podobieństwa do referendum z 1946 (3xTak). Kto będzie przeciw? Nikt. Wnioski będą zrealizowane? Nie.

Nius ten wszedł na główne sajty ekonomiczne, rynek odpowiedział wybuchem entuzjazmu i 2% wzrostem indeksów. Nie do wiary jak ludzie są głupi i jak łatwo ich nabrać nierealistyczną bzdurą.

Share This Post
Categories
News Policja

Bandyci z prokuratury

Jak powszechnie wiadomo, adwokaci są dobrymi przyjaciółmi bandytów – bronią ich za pieniądze wcześniej zrabowane ofiarom. Ale jeszcze lepsi przyjaciele bandytów to prokuratorzy. Nius z dziś, który zasługuje na przekopiowanie:

Oskarżony o uszkodzenie ciała: Kazimierz S., 53 lata, żyje z inwalidzkiej renty. Gdy prokurator zażądał dla niego czterech miesięcy więzienia w zawieszeniu, grzywny i jeszcze nawiązki dla uderzonego, miał łzy w oczach. – Przecież tylko się broniłem – mówi.  Grzegorz S., “ofiara” inwalidy, jest sporo młodszy, postawniejszy, ma też kryminalną przeszłość – w toku sprawa o znęcanie się nad rodziną.

Wszystko zaczęło się w sierpniu zeszłego roku, gdy do Kazimierza S. zadzwoniła znajoma sprzedająca precle w centrum Krakowa. Prosiła o naprawę witryny w wózku. Ale oprócz niego na miejscu zjawił się też mąż sprzedawczyni. Kobietę obrzucił wyzwiskami, popychał, w końcu uderzył pięścią w twarz. Próbował interweniować jeden z przechodniów – za zwrócenie uwagi też dostał w twarz. Na sprzedawczynię sypią się znowu wyzwiska, mąż szarpie ją i popycha. Kazimierz S. nie wytrzymuje. Do agresywnego mężczyzny, mówi, by przestał i zostawił żonę w spokoju. W odpowiedzi sypią się na niego ciosy. – Upadłem na kolana. Odpadła mi proteza nogi (podkreślenie Doxa) – opowiadał potem w sądzie inwalida. – Krzyczał, że mnie “zaj…”, kopał. Byłem na kolanach, nie miałem jak się bronić. Wówczas sięgnąłem po młotek, który miałem za paskiem. Nadal mnie atakował, więc się nim broniłem i go uderzyłem.

Kazimierza S. policja  początkowo przesłuchała jako świadka, ale prokuratura wkrótce zdecydowała, że inwalida ma odpowiadać za uszkodzenie ciała, bo Grzegorz S. dostał w twarz i stracił dwa zęby. Wystarczyło do tego przesłuchanie jego adwersarza. – Oskarżony użył środka niewspółmiernego do obrony – twierdzi prokuratura.

Jakim to bandytą musi być prokurator, który sporządził ten akt oskarżenia i jakim bandytą musi być sędzia wydający wyrok? Gdzie jakiekolwiek ludzkie odruchy sumienia, bo o rozum nawet nie pytam? Poziom prezentowany przez parę tych bandziorów przekracza wszelkie granice, ociera się o poziom Gestapo. Najlepsze faszystowskie tradycje niech nam żyją!

Share This Post
Categories
Ekonomia News Policja

Kop w dupę

Jeżeli przyjdziemy do piekarza celem zakupu bułki, a sprzedawca wyjdzie zza lady i kopnie nas w dupę, po czym powróci za ladę, konsekwencją będzie co najmniej to, że opuścimy jego przybytek by nigdy tam już nie wrócić. W gospodarce obie strony transakcji muszą być równoprawne – większa nie może bezkarnie wywierać presji na mniejszą.

Prawdziwi liberałowie stoją na stanowisku, że wolny rynek eliminuje nieuczciwych przedsiębiorców. To fikcja, tak samo jak teza, że każdy gracz giełdowy ma równy dostęp do informacji. W Polsce jest wolny rynek SMSów typu premium – czy oznacza to, że loterie organizowane przez staje telewizyjne i radiowe są uczciwe ? Czy wolny rynek zniósł producentów FMCG obiecujących w reklamach złote góry ? Próbowałeś zadzwonić do Allegro lub złożyć reklamację w ich BOKu ? O odpowiedzi na te retoryczne pytania każdy powinien pomyśleć.

Sektor bankowy jest idealnym przykładem całej grupy podmiotów bezustannie naginających prawo. Mamy więc reklamy nierzetelnie podające oprocentowanie, podchwytliwe umowy, wygórowane prowizje, czy obchodzenie ustawy antylichwiarskiej. Obnażaniem tych praktyk zajmuje się w swoim blogu Maciej Samcik. Banki codziennie wychodzą zza lady i kopią nas w dupę i mogą to robić bezkarnie. Jakoś nie ma możliwości wyjścia z jednego banku i przejścia do innego – kup w dupę będzie tak samo siarczysty. Liberalna teza o wolnym rynku zawodzi.

Właśnie w tym jest rola państwowego regulatora – nie w narzucaniu obowiązku posiadania koncesji, tylko w nadzorowaniu czy dany podmiot nie wykorzystuje swojej przewagi nad kontrahentem. Są na to odpowiednie paragrafy, np. dotyczący niekorzystnego rozporządzenia mieniem – nakłonienie kredytobiorcy do podpisania podchwytliwej umowy jest jasnym przypadkiem wprowadzenia go w błąd by niekorzystnie rozporządził swoimi pieniędzmi.

Wygląda na to, że mamy już precedens – policja właśnie aresztowała organizatorów szajki wyłudzającej pieniądze przez SMSy. Kolejni do zatrzymania powinni być prezesi spółek medialnych.

Share This Post
Categories
Ekonomia News

Jen czyli szmacenie waluty

Proszę przeczytać ten materiał prasowy.

Teraz proszę pomyśleć o co chodzi tak naprawdę.

Otóż to jest początek wojny walutowej, którą jakiś czas temu zapowiadałem. Każde z państw (oraz strefa euro) chce mieć nieco słabszą walutę niż konkurenci na światowym rynku – celem jest oczywiście wspomaganie eksportu. I każda ze stron stara się troszeczkę obniżyć wartość swojej waluty by wspomóc swoją gospodarkę.

Zabawnym aspektem całego zamieszania są pretensje Zachodu. Niby dlaczego Japonia ma się konsultować z kimkolwiek w sprawie swoich interwencji? To jest wolny kraj i może robić co chce ze swoją walutą a wszelkie zarzuty wobec nich są dziecinnie śmieszne. Jakoś nikt nie ma pretensji wobec UE że bejlałtuje grecką świnie kosztem polskiego podatnika, czy wobec USA że bankrutując dolara (walutę światową) ściąga na głowę całego świata potężny kryzys walutowo-ekonomiczny.

Efektem końcowym będzie pogrążanie wszystkich walut uczestniczących w tej grze. Wykładnikiem będzie cena surowców i metali. Żadne manipulacje tu nie pomogą, gdy będzie się pogrążać swoją walutę, cena złota wyrażona w tej walucie będzie rosnąć. Wszystkie rzeczy z importu będą drożeć.

Na dłuższą metę osłabianie własnej waluty nie ma sensu, pojawia się inflacja, obywatele okradani są z oszczędności (spadek wartości waluty) a bank centralny posiada nadmiar walut obcych, które skupiono w czasie interwencji.

Niestety, jako że politycy nie myślą kategoriami uczciwości i czy długofalowej korzyści, erozję walut mamy jak w banku. Tymczasem rozwój organiczny nie odbywa się dzięki szmaceniu waluty, a dzięki pracy i innowacyjności.

Share This Post
Categories
Ekonomia News Polityka

Al Jazeera

Wiadomo nie od dziś, że media głównego nurtu nie mają za zadanie przekazywanie prawdy, tylko odnoszenie zysku z reklam oraz chronienie interesów właścicieli (oligarchii). Ważne jest również przekazywanie informacji zgodnych z wolą aktualnej władzy, od której zależą zarówno koncesje jak i przywileje (np. przywilej Fox News do przekazywania na żywo materiałów z działań wojennych).

Doszło do smutnej sytuacji, gdy prawdy trzeba szukać w mediach wrogiego obozu. Al Jazeera jest arabską (właściwie katarską) telewizją specjalizującą się w wiadomościach, coś na kształt CNN, gdy jeszcze CNN silił się na pokazywanie całej prawdy, nawet niewygodnej.

Przykład z ostatniej chwili – największy bank w Afganistanie bankrutuje, ponieważ pożyczył ogromne sumy na finansowanie banki spekulacyjnej w Dubaju. To jest news na główne strony serwisów ekonomicznych – Afganistan to strategiczne miejsce a bankowość to delikatny temat o którym wiele się mówi ostatnio. Tymczasem media głównego nurtu milczą w tej sprawie, Bloomberg opublikował krótki materiał do którego trzeba się dokopywać przez wyszukiwarkę. Tylko Al Jazeera nakręciła obszerny materiał filmowy, do oglądania którego zachęcam:

HT – MM

Share This Post