Monthly Archives: March 2012

Lanie – po mordzie, albo wody

W najbliższym czasie zamierzam spotkać się w Mikem Tysonem na ringu. Wysłałem mu już zaproszenie przez fejsa. Bez wątpienia wygram przez nokaut w pierwszej rundzie. Musimy się tylko umówić, że będzie miał pięści mocno przyciśnięte do tułowia przez cały czas starcia, ale to chyba nie będzie problem.

Do takich refleksji doprowadziła mnie lektura dzisiejszego wydania szmatławca. Oto Polska potęgą będzie i basta, pod warunkiem, że właściwie (kreatywnie) spojrzymy na statystyki. Inne kraje prawie nie będą się rozwijać, za to Polska będzie i już za xx lat wyprzedzimy ich wszystkich. Jakże to przypomina gierkowską propagandę doganiania tych paskudnych kapitalistów, już wkrótce, około roku 2000… A potem zostawimy tych podżegaczy wojennych i rewizjonistów z RFN daleko w tyle.

W międzyczasie jedna młoda snobka złożyła doniesienie na policję. O co chodzi dokładnie – nie wiadomo, prawdopodobnie o dwóch bezrobotnych typów. Nerwuska, po tatusiu. Kolesie uporczywie dokonują stalkingu poprzez nabijanie się z jej szitowego bloga dla snobów pustych jak ona. W ten sposób dowiedziałem się o jeszcze jednym przestępstwie jakiego dokonuje bardzo często, nabijając się z różnych typów i instytucji. Do tej pory myślałem, że popełniam zwykłe i banalne przestępstwa opisane w art. 212 par. 2 i art. 226 par. 3. A tu się okazuje, że wielokrotnie lżąc np. Balcerowicza popełniam jeszcze stalking, opisany w art. 190a! To potwierdza moją wcześniejszą tezę, że każdy popełnia jakieś przestępstwo każdego dnia, zdarza się, że nawet przez sen, trzeba tylko właściwego prokuratora z inwencją twórcza i spolegliwego sędziego.

Na szczęście są też dobre wiadomości. Szmatławiec puścił dziś dokładny instruktaż w jaki sposób bezpiecznie kupować dragi w sieci. Do tej pory za swoją heroinę i kokainę musiałem płacić krocie, a teraz się nawalę za półdarmo, robiąc kokoszkę lokalnemu dilerowi, opłacającemu lokalną policję. Szkoda mi tylko tego zgreda Millera, który chciałby kontrolować każdy aspekt naszego, hołoty, życia, łącznie z tym jakie środki chemiczne wprowadzamy do naszych organizmów.

Ta totalna kontrola może się nie udać, ba, barany mogą zamienić się z wilkami, tak jak właśnie stało się w Chicago. Milorad Blagojević (xywa Rod, Blago) był sobie gubernatorem stanu. Miałem go wtedy zaszczyt zobaczyć osobiście na jednej z parad gejowskich, o których kilka razy raportowałem na blogu. Gdy Obama został prezydentem to właśnie w jego gestii było wyznaczenie osoby, która zastąpi elekta w Senacie. Blago zaczął wykonywać różne głupie telefony, zapominając o tym, że we współczesnym świecie w każdej rozmowie telefonicznej udział biorą co najmniej trzy osoby. Dupneli go z paragrafu o (propozycjach) korupcji, dostał 14 (!) lat, z czego musi odsiedzieć co najmniej lat 12. Fajnie byłoby, gdyby również takiego Millera wsadzili na parę lat do pierdla. Pierwszy polski polityk z takim wyrokiem byłby dniem, w której poczułbym ogromną osobistą satysfakcję.

Share This Post

MTB

W statystykach bloga widzę, że istnieje ścisła zależność między prezentowanymi materiałami a ilością wejść na bloga. Każdy film angielskojęzyczny daje 10% spadek subskrypcji RSS. Aby odwrócić ten niekorzystny trend dziś filmiki o ekonomii po polsku.

Share This Post

Pranko

Nie ma jak małe pranie mózgów u młodzieży, jak to mówili dominikanie za czasów scholastyki ‘dajcie nam siedmiolatka a będzie nasz’. Podobnie NBP posiada spory budżet na wszelkiego rodzaju propagandę ‘szkolenia’, tak Rezerwa Federalna stara się jak może rozpowszechniać ‘prawdę’.

Jeżeli ktoś jeszcze nie ma dość angielskojęzycznych filmików to może posłuchać wykładu szefa FED Bernanke:

Część z jego argumentów można odcedzić od razu. Na przykład [12.20] gdy mówi, że deflacja jest szkodliwa dla farmerów i w domyśle dla biznesu. Niech mi ktoś pokaże jeden historyczny przykład, gdy inflacja jest taka dobra dla przedsiębiorczości. Ja natomiast mogę pokazać setki przykładów, w których inflacja zabijała biznes. To zawsze idzie tak samo – inflacja wynosi 10%, oprocentowanie kredytu 20%, inflacja 50%, oprocentowanie 100%, i tak dalej. Kredytobiorca zawsze jest przegrany dużo bardziej niż w scenariuszu deflacyjnym, bo nie dość że kapitał topnieje, to jeszcze kredyt staje się niedostępny i makabrycznie drogi.

W samym przemówieniu zawarte są też oczywiste kłamstwa [01:00]. Kongres wcale nie chciał ustanawiać banku centralnego. Wprost przeciwnie – FED ustanowiono w sposób spiskowy i przegłosowano w momencie, gdy parlamentarzyści rozjechali się na święta do domów – to są fakty historyczne. FED nigdy nie miał chronić Ameryki przed kryzysami, lecz by reprezentować interesy wąskiej grupy właścicieli największych banków w USA.

Są tylko dwa systemy walutowe: poważne czyli oparte na złocie, oraz typu południowoamerykańskiego czyli żartobliwe, w których wcześniej czy później dochodzi do inflacyjnej katastrofy.

Share This Post

Nie ma jutra

Prezentuję drogim czytelnikom kolejny skwar na temat Peak Oil. Zawsze, gdy wracam myślami do tematu wydobycia ropy naftowej popadam w pewnego rodzaju przygnębienie. Na co dzień żyje się problemami dnia codziennego i zapomina się o wiszącym nad naszymi głowami  Mieczu Damoklesa. Oglądanie takich filmików powoduje sprowadzenie na ziemię i przypomina o błyskawicznie zbliżającej się kolizji naszej cywilizacji z przysłowiową ‘ścianą’.

Ten filmik powinien być ‘lekturą obowiązkową’ dla wszystkich działaczy Greenpeace. Zastanawiam się, czy nie wypalić parę płytek aby rozdać je działaczom zaczepiających ludzi na deptakach wielu miast Polski.

Podobno udaje się uruchamiać polskie napisy do tego filmu. Jeżeli nie uda się – proszę wracać przed telewizor lub do szkoły. HT Andrzej S.

Share This Post

Czeski film

Gdyby komuś zepsuł się telewizor i w desperacji nie wiedział co obejrzeć w weekend, polecam przypomnienie sobie wykładów Chrisa Martensona. Bite 3 godziny 10 minut, co konkuruje ze znanym skwarem “Przeminęło z wiatrem” (3h46m).

Wykład dotyczy właściwie wszystkich głównych problemów cywilizacji zachodniej, od narastającego kryzysu naftowego do absurdalnego systemu walut papierowych.

Dla osób nie znających języka angielskiego (bo i po co się uczyć, nauka nudzi i męczy) ogromnym udogodnieniem będą napisy w języku czeskim:

Share This Post

Bareizmy lotnicze

Polska absurdem stoi. Najdobitniej doświadcza się tego na lotnisku, gdy przylatuje się z dalekiej podróży. Podróżnych wysiadających z samolotu, chcących przesiąść się by lecieć dalej, czeka kontrola bezpieczeństwa, taka sama jak na lotnisku, z którego wylatywali. Kompletny absurd. Czy pomysł powstał z podejrzenia, że podróżny mógł skonstrułować bombę lub broń z przedmiotów dostępnych na pokładzie samolotu, takich jak worek na rzygi czy brudny kocyk? Czy może podejrzewa się, że terrorysta wstrzyma się z zamachem na wielki samolot transatlantycki z 300-500 pasażerami i postanowi wysadzić samolot dolotowy z 30 pasażerami?

Dalej mamy sklepik, w którym możemy nabyć pół litra gazowanej kranówki za jedyne 5 złotych. Nie chodzi o cenę, w której muszą być zawarte wszelkie łapówki wypłacone w czasie całego procesu inwestycji i późniejszego wybierania najemcy. Zabawniejsze jest to, że do zakupu wody mineralnej konieczne jest wylegitymowanie się dokumentem podróży (boading pass). Można zrozumieć  takie restrykcje w przypadku towarów akcyzowych, gdzie cena zależy od miejsca docelowego. W przypadku wody jest to absurd czystej wody, marnowanie czasu klienta i sprzedawcy.

Na lotnisku można też skorzystać z usług kantoru. Spread jest większy niż w strefach objętych wojna lub tam, gdzie handel waluta jest nielegalny. Dolara można sprzedać za 2,5 zł, kupić za 3,5. Jeszcze raz, w cenie muszą być zawarte wszelkie wypłacane łapówki.

Absurdem jest naturalnie także to, że lotnisko w Warszawie jest nieskomunikowane z resztą miasta. Metra nie ma, autostrady/obwodnicy nie ma, jest za to korek po horyzont. W takim Meksyku, o którym mówi się ‘ale meksyk’  jest dużo bardziej cywilizowanie. Z potocznych określeń pasuje tylko ‘sto lat za murzynami’, ale to też może się zmienić, jeżeli Czarni będą budować infrastrukturę szybciej niż Polacy.

Gdy zdecydowałem się kontynuować podróż, wsiadając do samolotu usłyszałem następujący komunikat ‘Dla państwa wygody, zapraszamy wszystkich pasażerów zajmujących rzędy do 28’. Ucieszyłem się, że się załapałem z miejscem w rzędzie 27. W samolocie zorientowałem się, że rzędów jest dokładnie 28. Jaki jest sens takich wypowiedzi i na czym ma polegać rzekoma wygoda, tego nigdy się nie dowiem.

Co ciekawe, jest też absurd przyjazny. Podróżny przylatujący spoza UE może być na lotnisku trzepany przez oprawców z Urzędu Celnego, o ile postanowi zakończyć podróż w Warszawie. Podróżny lecący dalej wsiada do samolotu dolotowego i w porcie docelowym wtapia się w tłum podróżnych lecących z Warszawy. Tam już celnicy nie są w stanie go wytropić i przemycić można dowolną rzecz, o ile oczywiście nie jest przedmiotem niebezpiecznym, wzbudzającym podejrzliwość na bramkach.

Co ciekawe, w Niemczech oddział celny Gestapo jest znacznie bardziej aktywny. Wysiadających z samolotów transatlantyckich trzepie się dokładnie, choć w sumie równie absurdalnie. Główny bagaż nie jest podejmowany przez podróżnego aż do miejsca docelowego, tak więc Herr Otto Flick i jego koledzy mogę co najwyżej szukać przemycanej Madonny z Wielkim Cycem w bagażu podręcznym.

Na pocieszenie dodać można, że choć Polska i Rosja są królem i królową absurdów, to Stany też się starają. Wprowadzanie skanerów prześwietlających odzież jest absurdalne, okazuje się bowiem, że system nie wyłapuje przedmiotów schowanych z boku ciała, ponieważ zlewają się one na monitorze z  tłem. Władze, wiedząc o tej niedoskonałości, zupełnie się tym nie przejmują, i obstają przy nowej technologii. Widocznie tam też łapówy odgrywają swoją rolę.

Dzisiejsza wybiórcza opisuje absurd dużo większego kalibru, dotyczący sprawozdań przedsiębiorców dla GUS. Ta parafaszystowska organizacja zmusza ludzi do marnowania wielu godzin ich życia na generowanie bzdetnych kwitów, dublujących to, co reżim i tak już wie. Co ciekawe, nigdy nie zetknąłem się z takimi wymogami w innych jurysdykcjach. Tam przedsiębiorca zajmuje się biznesem, a nie wypisywaniem tuszu w długopisie. Jak urząd statystyczny chce się coś dowiedzieć, to pyta inne urzędy lub zatrudnia telemarketerów zbierających informacje. Niestety, brakuje w Polsce odważnych ludzi, którzy  powiedzą stanowcze ‘nie’.

Share This Post

Paszporty

Wywiad w Dużym Formacie z Andrzejem Zaryckim:

Jakim cudem w 1964 roku wypuszczono do Stanów całą rodzinę? Mama urodziła się w Chicago, miała 6 lat gdy wróciła do Polski ze swoją owdowiałą matką. Ma amerykańskie obywatelstwo i amerykański paszport. Dzięki temu mogliśmy wszyscy emigrować, dostaliśmy zielone karty, ubezpieczenia, pracowaliśmy legalnie. […] Ja się w Ameryce nie odnalazłem, brakowało mi atmosfery Hefajstosa, Jaszczurów, przyjaciół, twórczości, więc w 1966 roku wróciłem, uciekając jednocześnie z USA przed wysyłką do Wietnamu. Reszta rodziny została jeszcze kilka lat.

Oto jest najlepsza z możliwych argumentacja dla posiadania dwóch paszportów. Za PRL kraj był pewną formą odrutowanego obozu wielkości całego kraju, możliwości wyjazdu dalej niż do Bułgarii były mocno limitowane. W tym czasie w USA jakość życia była nieporównywalna, a zarobki dzienne odpowiadały miesięcznym zarobkom w PRL. Możliwość wyjazdu była wtedy bezcenna, czy to dla chwilowego dorobienia się, czy dla wyjazdu na stałe.

Z drugiej strony warto pamiętać, że USA to nie raj. Są pewne niedogodności związane z mieszkaniem w tym kraju, na przykład można zginąć w jakiejś wojnie prowadzonej dla ochrony interesów grupki oligarchów. Wtedy przydaje się ten pierwszy paszport. Dwa paszporty dają wolność niedostępną dla innych obywateli.

Życie to nie droga krzyżowa i nie chodzi w nim o to, by pięknie i szlachetnie cierpieć. Trzeba się tak ustawić, by zabezpieczyć siebie i swoją rodzinę przed bandyckimi politykami i konsekwencjami ich zbrodniczych działań – a może to być całe spektrum problemów – od zmarnowania życia na egzystencję w nędzy w chorym systemie do wieloletniego bezsensownego więzienia lub wręcz bycia postawienia pod ścianą.

Share This Post

Komunikacja indywidualna po Peak Oil

Z Peak Oil się nie wygra, ponieważ nie można zmienić praw geologii. W ziemi znajduje się pewna określona ilość ropy naftowej i wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach produkcja ropy będzie spadać. A to powodować będzie szereg nieprzyjemnych konsekwencji, od drogich i coraz mniej dostępnych paliw płynnych, po globalną recesję (stagflację) i plagę bezrobocia.

Żyć jednak jakoś trzeba. Nie możemy po prostu przykryć się prześcieradłem i czekać na śmierć. Skupmy się na tym, jak dać sobie radę. Problemem, który trzeba rozwiązywać już dziś jest zapewnienie sobie transportu w sytuacji gdy paliw płynnych nie będzie, lub ich cena wyskoczy w stratosferę.

Samochody napędzane energią elektryczną odrzucam. Technologia magazynowania energii nie jest jeszcze dojrzała i sprawia szereg trudności, szczególnie w chłodnym klimacie. Na takie rozwiązanie trzeba jeszcze poczekać. Odrzucam też zasilanie wodorem. Pomijam fakt, że jest to najbardziej nieefektywny energetycznie rodzaj paliwa, ale również to, że nie ma odpowiednich samochodów na rynku a tym bardziej infrastruktury (stacji wodorowych). Zanim ktokolwiek zacznie zachwalać wodór jako ‘paliwo przyszłości’ najpierw powinien zapoznać się z podstawowymi informacjami na ten temat. Pomijam te wszelkie inne egzotyczne rozwiązania, takie jak samochody na sprężone powietrze, samochody na ślinę czy samochody na chrust.

Odrzucam też opcję rezygnacji z transportu indywidualnego. Nie każdy może jeździć tramwajem lub rowerem. W sytuacji, gdy wykonuje się wolny zawód czy prowadzi się firmę nie można zastosować takiego rozwiązania. Wyjście z sytuacji nie jest również współdzielenie samochodów, popularne w USA, które nie może się przyjąć w Polsce, z powodu zdziczenia i nędzy społeczeństwa.

Na tą chwilę istnieją dwa realne sposoby przygotowania transportu do realiów niedostępności ropopochodnych:

1. Przestawienie się na CNG, czyli sprężony gaz ziemny. W Niemczech czy we Włoszech jest to popularny sposób zasilania samochodów, szeroko rozwinięta jest infrastruktura tankująca, na rynku wtórnym można kupić sporo samochodów na to paliwo.

Plusy:

– Całkowita niezależność od pochodnych ropy
– Możliwość skrzyknięcia się z sąsiadami/znajomymi/rodziną i wspólne zbudowanie stacji tankującej
– Sposób ten nie wymaga wysiłku tak jak w przypadku biodiesla, gdzie olej trzeba najpierw zdobyć a potem go przerobić

Minusy:

– Droga instalacja do tankowania przydomowego
Mała ilość stacji tankujących w Polsce
– Niewielka ilość samochodów przystosowanych do CNG na rynku polskim
– Zbiorniki z CNG podlegają kontroli technicznej i co jakiś czas trzeba je wymieniać lub legalizować, co kosztuje tyle samo

2. Przestawienie się na biodiesel własnej roboty. To jest opcja dla ludzi, którzy mają dostęp do surowca i czas na jego przetworzenie. Przypomina to trochę pędzenie bimbru.

Plusy:

– Możliwość używania dowolnego pojazdu z silnikiem diesla
– Znikoma cena paliwa gdy posiada się olej z własnego źródła
– Możliwość zmagazynowania większych ilości paliwa
– Samochód z pełnym bakiem i kilkoma kanistrami jest w stanie przejechać nawet 3000 km, gdy pojazd z CNG przejeżdża bez tankowania około 300 km

Minusy:

– Problemy z krzepnięciem paliwa w zimie
– Konieczność posiadania miejsca do produkcji i zakupu odpowiedniej instalacji do pędzenia
– Odpad z produkcji w postaci gliceryny wynosi około 10% objętości wyprodukowanego paliwa
– Niemożność sprzedania wyprodukowanego biodiesla (akcyza)
– Problem z zaopatrzeniem w zużyty olej, szczególnie gdy lemingi obudzą się w kolejkach przed stacjami benzynowymi i odkryją biodiesel

Na tą chwile stosowanie powyższych paliw daje możliwość przejechania kilometra za 10-50% tego, co zapłaciłoby się tankując benzynę. Ropopochodne będą tylko drożeć, wobec czego ta różnica będzie się tylko powiększać.

Share This Post