Monthly Archives: October 2008

Krytyczne spojrzenie na emerytury

Korwin Mikke jest moim idolem, uwielbiam go za jego liberalizm. Jego podejscie do kwestii emerytur jest sluszne i zdrowe – niech kazdy sie zatroszczy o dostatnia starosc we wlasnym zakresie. Piekne, lecz niestety nierealne – z pewnoscia wiekszosc spoleczenstwa nie bedzie martwic sie o emerytury, jakos to bedzie. W efekcie zastosowania recepty JKM milibysmy miliony zebrzacych emerytow i miliony emerytow bijacych sie laskami o dostep do swiezych smieci. Jako ze w naszej kulturze nie pozwala sie umierac ludziom z glodu na ulicy, ciezar finansowy opieki nad tymi ludzmi i tak spadlby na spoleczenstwo w formie podatkow.

Panstwo musi wiec zmuszac ludzi do odkladania na emeryture. Problem w tym, ze w wiekszosci rozwiazan panstwo zwyczajnie okrada swoich obywateli. Tak to sie dzieje w USA, gdzie rzad rabuje nadwyzke finansowa z ZUSu (Social Security Administration) i finansuje tym deficyt budzetowy. O to z czego wyplacane beda emerytury, gdy nadwyzka sie skonczy (2017 r) martwic sie bedzie Kongres i prezydent w roku 2017. Panstwo jest tak samo nieodpowiedzialne jak najglupsi obywatele.

Polski ZUS to tez przyklad okradania obywateli. Nie ma sensu rozpisywac sie, jak obywatele finansuja cwaniaczkow ubezpieczonych w KRUS, ani jak reforma emerytalna stala sie metoda drenazu kieszeni obywateli, ktorzy placa obecnym emerytom a to co im zostanie ma wystarczyc jeszcze na ich emerytury. Kazdy wie jak jest.

Wszelkie proby zreformowania systemu sa i beda skazane na porazke, nie ma nawet sensu silic sie na przepis co zrobic, zebysmy wszyscy mieli jak w raju – i tak to nie przejdzie. Sprawa rozbija sie o czerwone krawaty, system emerytalny to za duze pieniadze zeby mozna je bylo odpuscic. Jest to silne lobby, ktore moze zmiazdzyc lub skorumpowac kazdego polityka.

W sumie wcale sie nie dziwie politykom. Gdybym byl poslem tez bym pewnie sprzedawal ustawy, tak jak to wyszlo na jaw z ustawa medialna. Co wybrac – napisanie dobrej ustawy czy walizke pieniedzy, to pytanie zostawiam czytelnikom.

Share This Post

W co tu zainwestowac

Czesto spotykam sie z pytaniem w co zainwestowac pieniadze. Pierwsza zasada jaka powinien kierowac sie poczatkujacy inwestor brzmi: “Nie sluchaj rad kolesia w garniturze”!

Oczywiscie kazdy chcialby miec rozwiazanie podane na talerzu, zysk ma byc duzy a ryzyko zadne. Podkreslic nalezy, ze kazdy musi rozumiec w co inwestuje i na jaki czas. Wezcie sie ludzie do roboty i myslcie we wlasnym zakresie, nie placzcie ze wam pani w okienku powiedziala zeby kupic badziew X czy Y i w efekcie zysk z inwestycji wyniosl minus 80 %.

Aktualnie, w przeddzien zgonu dolara, zloto jest ciekawym sposobem ochrony kapitalu. Szczegolnie zloto fizyczne jest obiecujace, gdyz zaczyna byc widac fikcje zlota papierowego – niby zloto jest tanie, ale nie mozna kupic nigdzie kupic zlotych monet po oficjalnej cenie (spot). Podobnie interesujacym zakupem jest  platyna, ktorej cena zblizyla sie do cen zlota. Platyna wystepuje w znacznie mniejszej ilosci na naszej planecie, wymaga wiecej nakladow w wydobycie i jest absolutnie niezastapiona w przemysle.

Z surowcow atrakcyjna wydaje sie ropa naftowa, szczegolnie jezeli kupimy ja za czas jakis, na krotko przed koncem recesji i w formie elektronicznej (ETF). Zblizajacy sie Peak Oil, czyli zjawisko wyczerpywania sie zloz ropy, umozliwi wielokrotne pomnozenie inwestycji.

Im nizej spadaja ceny akcji tym bardziej staja sie atrakcyjne dla inwestora. Oczywiscie zapewnienia krawiaciarzy o koncu spadkow na gieldach to fikcja, propaganda majaca na celu opanowanie paniki. Wielu rozsadnych ludzi uwaza, ze obecny kryzys osiagnie dno gdy DOW Jones bedzie wynosic 1-2 ceny uncji zlota. Przekladajac to na wymierne liczby, przy obecnym wskazniku DOW Jones 8800 cena zlota musiala by wzrosnac do 4400 – 8800 $ za uncje (obecnie 800 $). Gdy przypomnimy sobie gwaltowny wzrost cen zlota 25 lat temu i pamietajac o oplakanym stanie gospodarki USA (gospodarka-wydmuszka), wzrost taki jest jak najbardziej prawdopodobny.

Mozliwy jest tez scenariusz hiperinflacyjny, w ktorym DOW Jones rosnie jak wszystkie ceny wyrazone w dolarach, na przyklad do poziomu 24 000. Wtedy uncja zlota musiala by kosztowac w granicach 12 000  – 24 000 $, by redukowac pozycje w zlocie (sprzedawac) i otwierac pozycje w akcjach (kupowac).

Interesujac sie akcjami nalezy wybrac takie branze, ktore sa odporne na recesje i takie spolki, ktore placa wysoka dywidende. Kilka przykladow z rynku amerykanskiego:
– Frontline Ltd. (NYSE:FRO) spolka przewozaca rope naftowa, surowiec ktory bedzie uzywany nawet w najciezszej recesji. W roku 2007 spolka wyplacila 18 % dywidendy, a to nie byl wcale wyjatkowy rok.
– Highveld Steel and Vanadium (ADR) (NASDAQ:HSVLY) Spolka z RPA, notowana w USA, zajmujaca sie wydobywaniem wanadu, skladnika stali. W tym roku spolka wyplacila 18 % dywidendy i jak widac po archiwalnych raportach, stara sie wyplacac jak najwiecej zyskow w postaci dywidendy.
– Patriot Capital Funding, Inc. (NASDAQ:PCAP) Spolka zajmujaca sie finansowaniem malych firm, wyszukuja ‘diamenty w popiole’ pomagaja w rozwoju i odsprzedaja. W zeszlym roku dywidenda wyniosla 10 %, w tym zapowiada sie na wyzsza.

To tylko kilka przykladow. W warunkach pogarszajacej sie koniunktury i utrudnionego zdobywania gotowki z emisji obligacji, spolki gieldowe beda musialy zachecac inwestorow wiekszymi dywidentami.  Zachecam do ostroznosci, uzywania mozgu jako narzedzia krytycznego filtrowania propagandy, pracy, pracy i jeszcze raz pracy.

Notatka prawna: Inwestowanie na gieldzie wiaze sie z ryzykiem poniesienia straty. Historyczne zyski nie sa gwarancja przyszlych zyskow. Notatka ta nie jest porada inwestycyjna. Na dzien dzisiejszy nie posiadam udzialow w powyzszych spolkach.

Share This Post

Nastroje w USA

W komentarzach czesto widze zapytania, jakie sa nastroje w USA i jak sie tu nam zyje. Najlatwiej wypowiadac mi opinie o Polakach i o Chicago, poniewaz z tymi ‘klimatami’ mam do czynienia na codzien.

Ogolnie wsrod wiekszosci Polonii panuje rozgoryczenie. Osoby, ktore przyjechaly do USA zostaly tu zwabione mitem o amerykanskim snie. Ludzie w Polsce nadal pamietaja, ze pan Mnietek ze wsi obok pojechal do USA w 80 roku, posiedzial dwa lata i przywiozl tyle kasy, ze wybudowal dom i kupil Duzego Fiata. Te czasy to juz tylko legenda.

Miejscowa lista plac wyglada nastepujaco :
– pracownicy niewykwalifikowani i personel sklepow otrzymuje do 1000 $ miesiecznie netto
– pracownicy budowlani i wykwalifikowani zarabiaja 2000 – 3000 $, tacy ludzie stanowia ogromna wiekszosc Polonii
– pojedyncze osoby zarabiaja powyzej 4000 $, najczesciej lekarze, pracownicy rzadowi i zwiazkowi (union members)
1000 $ czy 2000 $ moze wygladac imponujaco dla kogos kto mieszka w Polsce. Paradoksalnie, choc wiekszosc rzeczy w USA jest tansza niz w Polsce, mieszkanie w USA wiaze sie z wyzszymi kosztami zycia. Niezbedny jest wlasny samochod, wyzsze sa czynsze i koszty wszelkich uslug. Nie tylko samym chlebem czlowiek zyje, czasem trzeba isc do dentysty lub skorzystac z uslug elektryka czy mechanika.

W USA bezrobocie jest szacowane na 12 %, co spowodowane jest odplywem miejsc pracy do tanich krajow. Popularna stala sie ‘ucieczka do przodu’ poprzez edukacje, podobnie jak obserwowalismy w Polsce pod koniec lat 90 tych. W efekcie mamy miliony bezrobotnych prawnikow, bankierow, inzynierow i informatykow, ktorzy z braku lepszej posady pracuja jako sprzedawcy w sklepie, agenci nieruchomosci czy kelnerzy. Podjecie takiej tymczasowej pracy laczy sie z ryzykiem wykluczeniem z szansy na normalna prace, kto zatrudni inzyniera, ktory przez 3 lata szukajac pracy pracowal jako kelner. Kto zatrudni polskiego informatyka, skoro kilkunastu ‘swoich’ czyli Amerykanow stara sie o ta samo stanowisko i chce takie same pieniadze. Kto w ogole zatrudni jakiegokolwiek informatyka za 30 $ na godzine, skoro w Indiach informatyk bedzie pracowal za 3 $ na godzine. Nie za rozowo to wyglada.

Przejdzmy teraz do wydatkow. Dla rodziny 2+2 koszty zycia typu ‘American dream’ wynosza w skali miesiaca:
– 3000 $ splata 30-letniego kredytu na dom na przedmiesciach (400 000 $), podatku katastralnego i ubezpieczenia domu
– 500 $ media i ogrzewanie domu
– 1000 $ splaty dwoch przecietnych samochodow, ubezpieczenia i paliwo, niezbedne dla mieszkancow przedmiesc
– 800 $ splata dwoch kredytow studenckich
– 1000 $ szkoly dla dzieci i zajecia dodatkowe
– 500 $ doplata do ubezpieczenia na zdrowie i zycie
– 1400 $ wyzywienie 4 osob
– 500 $ splaty drobnych kredytow i kart kredytowych
– 300 $ skromne wyjscie raz na weekend z domu

Podsumowujac robi sie 9 000 $ stalych kosztow, kwota zawrotna i nierealna dla przecietnego Polonusa. Nawet dla Amerykanow jest to styl zycie i poziom dochodow trudny do osiagniecia. Stad taka oplakana sytuacja finansowa spoleczenstwa – ‘normalny’ poziom zycia jest tak drogi, ze dostepny jedynie garstce. Reszta udaje ze zyje godnie, ratunkiem jest ciagle rosnace zadluzenie, wymaksowane zarowno karty kredytowe jak i kredyty hipoteczne zabezpieczone domami.

Najgorsze dla Polonusow jest jednak poczucie uwiezienia w USA. Przecietne zarobki pozwalaja na wynajecie mieszkania i zakup samochodu, oraz na dosc swobodny zakup zywnosci i ubran. Dla wiekszosci jest to wiecej niz mieli w Polsce, ale mniej niz sie spodziewali po zyciu w USA. Ludzie obawiaja sie, ze powrot do Polski to zmiana na gorsze, ze zarobki w Polsce nie powola na utrzymanie skromnego amerykanskiego stylu zycia. Istnieje tez wymiana informacji z emigrantami mieszkajacymi w krajach europejskich – tam tez nie jest zbyt rozowo. Powszechnie wiadomo jakie stawki maja Polacy w Londynie w jakich warunkach mieszkaja i jak sie odzywia.

W konsekwencji rosnie ilosc patologii. Zapijanie problemow to powszechny problem, brak mozliwosci realizacji marzen powoduja smutek, ktory zabijany jest w typowo polski sposob. Powszechne sa zachowania kryminalne, panie skuszone zarobkiem 1000 $ dziennie staja sie prostytutkami, panowie otwieraja lipne firmy budowlane i okradaja pracownikow lub zleceniodawcow, popularne jest tez wybieranie pieniedzy z kart kredytowych i ucieczka z kraju.

Share This Post

Pierwsze Prawo Słomskiego

Prawo to brzmi: W wektorze czasu wartość każdej waluty papierowej dąży do zera.

Współcześnie wszystkie systemy walutowe oparte są na pieniądzu papierowym (tzw. fiat currency) i nie są zabezpieczone złotem czy srebrem (parytet złota i parytet srebra). Wobec tego emitujące je banki centralne maja skłonność do zwiększania podaży pieniądza w obiegu, przez co zjawisko inflacji ma miejsce i wartość pieniądza maleje.

Spadek wartości pieniądza jest też spowodowany obowiązującym w bankowości systemem rezerw cząstkowych, umożliwiającym generowanie kredytu wielokrotnie przekraczającego depozyt stanowiący jego (kredytu) podstawę. W ten sposób rośnie podaż pieniądza na rynku i następuje jego dewaluacja.

Kurs dowolnego pieniądza papierowego nieustannie fluktuuje wobec innych walut, oraz srebra i złota. Zdarzają się okresy tymczasowego umocnienia się danej waluty (aprecjacja), lecz w długim okresie czasu zawsze działa Pierwsze Prawo Słomskiego.

Autorzy konstytucji USA zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa utraty wartości przez dolara USA. Z tego względu w Konstytucji USA znalazł się zapis ustanawiający złoto i srebro jako jedyne waluty legalne w USA. Jest to martwy przepis od 1971 roku, kiedy prezydent Nixon zniósł parytet złota w USA.

Powyzsza grafika obrazuje spadek wartosci kilku walut papierowych.

Share This Post

Paradoks Slomskiego

Da sie zauwazyc interesujacy paradoks we wspolczesnym kapitalizmie, polegajacy na nieoplacalnosci lub niemoznosci podejmowania wlasnej dzialanosci gospodarczej, o ile podlega sie konkurencji rynkowej i nie korzysta sie z ‘ukladu’ (nepotyzmu).

Kapital jest potrzebny dla rozpoczecia kazdego rodzaju biznesu. To jest powszechny problem, poniewaz wiekszosc ludzi nie ma kapitalu lecz dlugi. Oczywiscie mozna sprzedawac sznurowki lub obwarzanki, lecz by osiagnac godziwe zyski nalezy zainwestowac pokazna sume. Oceniam, ze przy obecnej konkurencji, otworzenie sensownej dzialalnosci gospodarczej to wydatek co najmniej kilkuset tysiecy zlotych.

Oczywiscie mozna isc do banku, jezeli ma sie zbyt duzo zbednego czasu i zdrowe nerwy. Banki z zasady nie pozyczaja grubszej gotowki bez zabezpieczenia. Wszelkie opowiesci o dotacjach z UE nadaja sie rowniez do wlozenia miedzy bajki, wymogi sa ustawione tak, ze dotacji sie nie dostanie bez ‘dojscia’. Bank, UE i Totolotek sa zrodlami srodkow inwestycyjnych mniej wiecej podobnie realnych.

Z drugiej strony inwestor dysponujacy kwota kilkuset tysiecy zlotych spokojnie jest w stanie zyc z odsetek kapitalowych, bez ryzykowania zaangazowania biznesowego. Umiejetnie lokujac posiadany kapital (kupowanie aktywow gdy sa tanie i sprzedawanie gdy sa drogie) mozna osiagnac zysk rzedu 10 % rocznie, co spokojnie pozwala na normalne zycie. Nie trzeba pracowac 12 godzin dziennie, wystarczy pozostawanie na biezaco z aktualnym trendem.

Na tym wlasnie polega paradoks Slomskiego. Bez kapitalu nie sposob rozpoczac wlasnej dzialnosci, a majac kapital nie oplaca sie go inwestowac we wlasny biznes. Lepiej kupic mieszkania, akcje czy surowce (gdy jest odpowiedni czas) i sprzedac (w odpowiednim czasie) lub patrzec jak pieniadze same sie powielaja (dywidendy czy czynsze lokatorow).

Share This Post

ESL (English as a Second Language) – Wright Collage Chicago

Walczenie z ignorancja staje sie powoli cecha charakterystyczna tego bloga. Dzis mialo byc o wiedzy a wyszlo tak jak zwykle, czyli o polactwie i glupocie. Chcialem porownac polski i amerykanski system edukacji z perspektywy uzytkownika obu systemow. Juz kiedys pisalem ze to Amerykanie wysylaja stacje kosmiczne, a Polacy strugaja je z kory ( cult cargo ) ale ciekawiej wypada porownanie praktyczne.

W USA mozna zapisac sie na kurs angielskiego, prowadzone przez koscioly lub szkoly. Za taka edukacje placi rzad, majac nadzieje na wyrownanie szans emigrantow i ich integracje ze spoleczenstwem. Niezaleznie czy mowi sie po angielsku czy nie, warto sie uczyc i podnosic poziom znajomosci jezyka. Polacy i Latynosi maja ten sam problem – jest tu nas miliony i glownie zyjemy we wlasnym gronie i wlasnym jezyku.

Wright Collage odzwierciedla sklad etniczny emigrantow. Polowa klasy to Polacy, a polowa to Latynosi, ogolnie ludzie maja od 20 do 60 lat. Podejscie do edukacji jest kompletnie odmienne. Latynosi staraja sie jak najwiecej skorzystac z oferowanej im pomocy. Polacy dokladnie przenosza patologiczne wzorce z edukacji z rodzinnego kraju.

O ile pamietam z 20 lat edukacji w Polsce, powszechnie sadzi sie, ze szkola sluzy do wszystkiego tylko nie do nabycia fachu. Szkola to inwestycja czasu i pieniedzy ale sposob na unikniecia wojska, znalezienia meza, korzystania z uciech studenckiego zycia itp. Wzorce te przenosza sie na nowy kontynent.

Polactwo przychodzi po to zeby pokazac jacy sa cool i pogadac sobie w ostatniej lawce. Absurdalnosci tych zachowan polega na tym, ze nikt ich nie kontroluje, nikt nie wystawia ocen i nikt nie zmusza do chodzenia do szkoly. Nie zaplacili za lekcje, wiec nie ma stresu ze przepadnie zaplacona szkola. W efekcie paru takich psychopatow skutecznie dezorganizuje zajecia – na szczescie tylko pierwsza polowe, bo potem uciekaja z zajec.

Wino jest specjalnoscia Francuzow, piwo – Niemcow, zycie ponad stan – Amerykanow, a Polacy niech na zawsze pozostanom wierni glupocie i zachowaniom aspolecznym.

Share This Post

Deficyt

Pod rzadami Busha udalo sie pobic jeszcze jeden rekord. Oficjalny dlug narodowy USA przekroczyl 10 000 000 000 000 dolarow (bez ukrytych zobowiazan typu przehulane oszczednosci emerytow).

Tymczasem ujawniono, ze na rok finansowy 2009 zaplanowano deficyt w wysokosci 12.5 % budzetu, czyli 2 000 000 000 000 dolarow. W strefie euro kraje czlonkowskie nie moga przekraczac 3 % deficytu budzetowego, osobiscie uwazam ze panstwo nie powinno miec w ogole prawa sie zadluzac (deficyt 0%).

To co wyprawia Ameryka w zakresie nieodpowiedzialnosci fiskalnej jest nie do pomyslenia i musi zakonczyc sie tragicznie. Dlug coraz szybciej zaczyna miec taka wielkosc, ktorej nie da sie nawet obsluzyc, nie mowiac o splacie. Pierwsze pekniecia juz widac – na rynku pojawiaja sie glosy postulujace ubezpieczenie obligacji USA. Oczywiscie to glupota, ubezpieczyciel musi byc wiekszy niz ubezpieczany, ale swiadczy to o dopuszczaniu do glosu rozsadku. Pojawiaja sie pytania, ktorych rok czy dwa temu nikt by oprocz mnie i Petera Schiffa nie zadal.

Share This Post

Rozpad Unii Europejskiej

Najgorszym z mozliwych scenariuszy obecnego kryzysu ekonomicznego jest rozpad unii walutowej i calej Unii Europejskiej.

Poszczegolne rzady przescigaja sie w oferowaniu gwarancji dla bankow i najrozmaitszych instytucji. W strefie euro emisja pieniadza potrzebna na takie gwarancje jest scisle reglamentowana. Rezerw nie ma, wiec nie da sie wyasygnowac srodkow z oszczednosci. Sa deficyty i to tak spore, ze pozyczkodawcy moga nie kwapic sie z udzielaniem kolejnych pozyczek. A poniewaz istnieja ograniczenia drukowania pieniedzy, rzady moga wpasc na pomysl wystapienia z Unii i powrotu do wlasnej waluty. Oczywiscie wylacznie dla ‘dobra obywateli’. Wystapienie z UE ‘rozwiazalo by’ wiele innych problemow, jak np. ‘zalew emigrantow, kradnacych miejsca pracy, tak potrzebne naszym obywatelom w czasach kryzysu’.

Pomijajac poglady eurooszolomow, gryzacych reke UE fundujaca drogi i kanalizacje, obiektywnie trzeba przyznac, ze Polska wiecej zyskuje na czlonkostwie niz traci. Nawet panstwa starej UE wiecej zyskuja niz traca, np. poprzez korzysci ze wspolnego rynku (tanie pomidory) czy swobodnego przeplywu uslug (tani hydraulik). Co wiecej, zjednoczona Europa to brak wojen, ktore przez ostatnie pare tysiecy lat (!!!) regularnie i bezsensownie wykrwawialy kontynent.

Z pewnoscia pomysly takie pojawia sie ze znacznym nasileniem juz niedlugo. Debili takich jak Berlusconi, chcacy ostatnio zabronic sprzedazy taniejacych akcji, na pewno nie zabraknie. Dla podpalaczy swiata w rodzaju Rosji czy USA tez mozna liczyc – silna UE jest instytucja mocno niechciana przez te dwa kraje. Trzeba miec nadzieje, ze zbiorowy instynkt nie zawiedzie.

Share This Post