Po zwałce

Koniec reżimu rządzącego Ameryką zbliża się wielkimi krokami. Kilkaset wielkich rodzin, które mają w kieszeni wszystkich znaczących polityków i do których należy połowa kraju jest nad krawędzią przepaści.

Zastanawiające jest to, na ile zdają sobie oni sprawę z topora wiszącego nad ich głowami. Podejrzewam, że tak jak arystokracja niemiecka czy rosyjska Anno Domini 1914 są przekonani, że będą u koryta po wsze czasy. Jak mogłoby być inaczej, skoro wszystko do nich należy – władza oraz wszelakie dobra.

Tymczasem władza oligarchów opiera się na majątku, a ten w dużej mierze ulegnie destrukcji wraz z hiperinflacją. Można zastanowić się co się stanie z poszczególnymi składnikami majątkowymi wielkich posiadaczy:

– wszelkiego rodzaju obligacje – federalne, lokalne czy korporacyjne – wraz z hiperinflacją ich wartość spadnie do zera

– gotówka i lokaty – podobnie jak powyżej zostaną wyzerowane

– udziały w przedsiębiorstwach zagranicznych – głównie produkcyjnych w Azji – z pewnością zostaną ‘tymczasowo zabezpieczone’ przez Azjatów natychmiast po tym, gdy Ameryka przestanie regulować swoje zobowiązania wobec obligatoriuszy

– udziały w przedsiębiorstwach krajowych z czasem mocno stracą na wartości – firmy bez ciągłego dopływu kapitału i nowych technologii ulegają dekapitalizacji i zaczynają sprawiać takie same problemy jak fabryki ze schyłku PRL, gdy technologia i urządzenia z czasów Gierka i wcześniejszych nie przystawały do standardów światowych; obecne technologie pre-PeakOil staną się bezwartościowe w świecie post-PeakOil

– ziemia i nieruchomości też utracą sporo wartości mimo gwałtownie rosnącej ceny nominalnej (dzięki wysokiej inflacji) – w kraju zrujnowanym hiperinflacją i wieloma latami kryzysu ciężko będzie znaleźć kogoś, kto odkupi aktywa za ‘godne’ pieniądze – skala przeceny może być tak duża, że budynek zakupiony w 2006 za równowartość 1000 oz złota w momencie maksymalnego spadku zaufania do papierowego dolara będzie do nabycia za 1 oz (takie przypadki historycznie już się zdarzały)

– praw wynikających w własności intelektualnej (prawa autorskie do filmów, książek oraz muzyki, patenty, znaki handlowe, wzory użytkowe) nikt nie będzie szanował w kraju ogarniętym chaosem – tam gdzie państwo jest słabe możliwość wyegzekwowania takich praw spada do zera

– metale szlachetne i surowce – to właściwie jedyne bezpieczne miejsce dla kapitału, o ile władza wyrwawszy się spod kontroli oligarchów nie zacznie ‘walki ze spekulantami’ i nie skonfiskuje tych zasobów (lub wypłaci ich wartość w bezwartościowych banknotach)

Reasumując trzeba podkreślić, że cała rzekoma przewaga Ameryki wynikająca z technologii i kapitału to przesąd. Kapitał wyparuje w realiach hiperinflacyjnych a technologia się zwyczajnie zdewaluuje w ciągu kilkunastu lat, szczególnie w realiach kryzysu paliwowego towarzyszącego kryzysowi finansowemu.

Choć część oligarchów zdoła na czas uchronić swoje majątki parkując kapitał w bezpiecznych surowcach z dala i trzymając go z dala od łap rządu. Pytanie jakie się nasuwa dotyczy odsetka oligarchów, którzy są dziś na tyle inteligentni, że zdają sobie sprawę z tego co się dzieje. Zadufanie w stylu przedwojennej arystokracji oraz standardowe wykształcenie ekonomiczne (najbezpieczniejsze miejsce dla kapitału? oczywiście, obligacje USA) sprowadzą katastrofę na większość kręcących dziś pierdolnikiem. Proponuje ponowne obejrzenie ‘Przeminęło z wiatrem’ – scena upadku oligarchy jest tam doskonale pokazana i może powtórzyć się w dużo szerszej skali po 150 latach.

Jestem przekonany, że wszyscy wiemy, jak my i nasze rodziny mamy się maksymalnie zabezpieczyć. Wierzę, że jesteśmy już zapakowani w metale szlachetne i tak planujemy naszą karierę, by z jednej strony nie być stratnym na walącym się korpo-świecie, a z drugiej strony korzystać na pojawianiu się nisz rynkowych i ewoluowaniu gospodarki w stronę post-PeakOil.

Pytanie jakie powinno nas martwić to kwestia okresu na jaki będzie rozciągał się okres przejściowy. Oby nie było tak jak w przypadku  Argentyny, gdzie chaos trwa już 10 lat i końca nie widać. Tak wygląda codzienna rzeczywistość takiego kraju:

Sedno problemu Argentyny tkwi w tym, że władza rozpaczliwie próbuje przywrócić sytuację do stanu jak sprzed kryzysu – czyli by nadal obowiązywał reżim pieniądza papierowego, by kraj operował z deficytem budżetowym opierając się na kredytach zagranicznych itp. Tymczasem do przeszłości nie ma już powrotu. Proszę popatrzeć na wydarzenia w Grecji – protesty trwają wiele miesięcy, bo władza walczy z rzeczywistością i faktami. A wystarczyłoby odrzucić przeszłość, przyznać się do bankructwa i zacząć wszystko od początku.

Amerykę będzie czekał ciąg bolesnych zmian, które jednak nie wdrożone spowodują podobną bolesność lecz przez dłuższy okres czasu. Aby to zrozumieć wyobraźmy sobie sytuację emeryta w zbankrutowanym systemie – może on upierać się przy jego utrzymaniu i otrzymywać co miesiąc nominalnie wyższą emeryturę i mieć coraz mniejszą siłę nabywczą (magia hiperinflacji) lub też pogodzić się z faktem, że system padł i otrzymywać co miesiąc drobny zasiłek, na jaki realnie stać budżet kraju.

Lista zmian jest bardzo długa, i tak jak w przypadku psującej się ryby warto zacząć od głowy. Cały system polityczny USA jest karykaturą demokracji, nie mówiąc już jawnym zaprzeczeniom ideałom republikańskim tworzącym fundament Ameryki. Dziś wybory są organizowane na wzór sowiecki i nie mają żadnego znaczenia – i tak wygra je jeden z dwóch najważniejszych polityków, a obaj finansowani przez tych samych oligarchów. Ludzie z ulicy dysponują skromnymi budżetami nie pozwalającymi na reklamę w massmediach i nie dość, że nie wygrają to jeszcze swoim zaangażowaniem legitymizują cyrk z wyborami. Demokracja musi powrócić do Stanów a obecni politycy wraz z lobbistami muszą być odsunięci od władzy.

Wraz z abolicją całego systemu politycznego upaść musi system podatkowy, umożliwiający oligarchom korzystanie z furtek w prawie, oraz absurdalnie skomplikowany system prawa cywilnego oraz system ochrony własności intelektualnej.

System pieniądza papierowego będzie w rozsypce w pierwszej kolejności i wraz z obligacjami pozbawiony będzie wartości. Pieniądz będzie musiał być wymieniony i oparty o złoto, aby znowu nie stał się pośmiewiskiem. Budżet będzie musiał być zrównoważony z mocy prawa, kosztem wszelkich wydatków, od wojska po emerytury.

Wszelkie struktury biurokratyczne będą musiały być zredukowane do niezbędnego rdzenia, jako pochłaniające pieniądze podatnika oraz stawiające przeszkody przez wzrostem gospodarczym. Przedsiębiorca będzie musiał mieć przywrócony komfort wolnego prowadzenia działalności, bez oglądania się na koncesje, zezwolenia i licencje. Bez tego nie będzie możliwe odtworzenie bazy produkcyjnej USA oraz zatrudnianie pracowników.

To wszystko o czym napisałem może wydawać się bajką o żelaznym wilku. Tezy o tak głębokim upadku Stanów mogą wydawać się majaczeniem, ale pamiętać trzeba, że do pewnego momentu tezy o rozpadzie ZSRR też były szaleństwem – było to przecież największe państwo świata i według niektórych – najpotężniejsze. Tymczasem fakty i ich analiza są jednoznaczne – system w swoim obecnym kształcie nie może trwać a jako niereformowalny musi upaść.

Share This Post

18 thoughts on “Po zwałce

  1. Rosja powoli stabilizuje rubla zasobami złota. Można by rzec, że są o krok od powrotu do standardu złota.

  2. No i brawo, Panie “Doxa”. Ze wszystkim co Pan napisał w tym poście się zgadzam… Nie zgadzam się natomiast z pana fobią antykatolicką – to już dyskryminacja czy “jeszcze nie”… Pytanie do prawników z USA, którzy walczą o milionowe odszkodowania za zdecydowanie głupsze sprawy ( kawa na kolanach idioty z USA ).

  3. Historia pokazuje tylko czy aż tyle, że po “upadku” jednej oligarchii natychmiast przychodzi następna, zresztą z reguły w 3/4 składająca się z tych samych mord 😀 A teksty o tym, co musi być zrobione by system się uzdrowił, obawiam się że pozostaną marzeniami pana Słomskiego, bo oligarchia 2.0 zacznie od rozprawy z opozycją, a w drugim kroku uszczelni (jeszcze bardziej!) kontrolę nad owcami (fiskalną, regulacyjną, monetarną), także nie widzę na horyzoncie zmian na lepsze, oj nie widzę…

  4. “Jak gruby schudnie, to chudy zdechnie” mówi powiedzenie. Stracą wszyscy ale proporcje pozostaną. Czy może tak być? na mój prosty chłopski rozum tak. Tym bardziej, że oligarchia bankowa nie jest głupia i sama chyba nie szykuje sobie stryczka…

  5. Licznik długu USA po lewej chyba przyspieszył w ostatnich dniach. Co do filmu, to autor chwycił chyba jakiś incydent, nie przekładający się na całą Argentynę.
    Mój kolega był na jesieni turystycznie w Buenos Aires i mówił że jest bardzo spokojnie. Co więcej widać zamożność na ulicach, miasto wygląda lepiej niż W-wa. Nowe biurowce, luksusowe samochody, sklepy, porządne drogi, super infrastruktura turystyczna etc.

  6. Doby wpis. W ostatnim wydaniu The Economist jest artykul w ktorym jest napisane ze utrzymanie ameryksnkiego zoldaka kosztuje 500tys. dolarow rocznie. Z drugiej strony Machiavelli pisal “sound military forces indicates the presence of sound laws”. Tak jak jeden kiedys gosc napisal dopoki Zydzi i Armia beda trzymac Ameryke za morde to burdel bedzie sie jakos krecil….

  7. Mocny tekst. Tak się zastanawiam czy oligarchia nie wybierze sprawdzonego sposobu chwycenia społeczeństwa za twarz tzn znalezienie wroga zewnętrznego jako wygodnego wyjaśnienia narastających problemów wewnętrznych. To się częściowo dzieje – ale eskalacja jest jak najbardziej możliwa moim zdaniem – pytanie tylko kto ? Iran ? bo chyba nie Chiny choć zamrożenie własności obywateli USA w Azji sugerowane przez autora to doskonałe casus belli . Widzę jeszcze jedno wyjście dla rządu USA – nowy początek przy okazji ściślejszej integracji z Kanadą – to wielki pusty kraj zasoby nieruszone w znacznym stopniu- podsumowując – doskonały obiekt do aneksji ale oczywiście nazwie się to pogłębioną integracją 🙂

  8. @dfg
    Jak się czyta o pieriepałach z aktami własności na hipoteki to człowiek zaczyna się poważnie zastanawiać gdzie ci bankierzy mają mózgi. Więc może faktycznie ci panowie dla bardzo krótkotrwałych korzyści (głównie paru miliardów bonusów) założą sobie stryczek na głowę. Nawet największe cwaniaki z GS z niezłym podobno systemem zabezpieczeń omalże się nie utopiły na AIG.

  9. Zawali się, ale na pewno nie tak szybko jak Słoma piszesz. Imperium Romanum upadało kilkaset lat, upadek I RP liczony od potopu szwedzkiego trwał półtora wieku, ZSRR też przeżyło kilkadziesiąt lat. To jest jednak długi proces.

  10. hehehe… zanim my padniemy ZSRE będzie martwa a Angela przyjedzie do USA zmywać gary …

  11. Doxa,

    USA nigdy nie byly panstwem demokratycznym. USA powstaly i przez wiele lat byly republika konstytucyjna.

  12. @koko
    Upadek IRP zaczął się długo przed potopem. Potop byłl tylko katalizatorem. Gdyby nie Potop, gniłoby po prostu wszystko nieco dłużej. Pytanie więc, czy w przypadku USA pojawi się jakiś katalizator, czy też nie?

  13. Wcale sie nie dziwie. Katokalibowie go zaatakowali ze wszystkich stron. Oto dowod jak religia prowadzi do agresji i nienawisci … Zreszta wypowiedzialem sie tam w komentach i nic wiecej nie mam do powiedzienia.

  14. @peterkrk
    “znalezienie wroga zewnętrznego jako wygodnego wyjaśnienia narastających problemów wewnętrznych.[…] Iran?”

    Nope, tym razem kosmici: http://tiny.pl/hcwzd

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *