Większy głupiec

Kiedyś, dawno temu, pieniądze się inwestowało. Zamiast trzymać skarpetę wypełnioną złotem szukało się takiego interesu, w którym mógł zostać wykorzystany kapitał. Mówiło się o obracaniu kapitałem, czyli o takim jego użyciu, który przynosił zysk podnoszący ów kapitał początkowy. Składano się na kapitał firmy, dzielono się ryzykiem i zyskami. Tak powstała giełda.

Z czasem inwestowanie zostało prawie całkowicie zastąpione spekulacją. Niegdysiejsza patologia stała się dziś normą. Spekulację da się zdefiniować w taki sposób, że jest to strategia opartą na poszukiwaniu Większego Głupca. Nie chodzi o zwiększeniu kapitału przez ‘obracanie kapitałem’, na wyprodukowaniu czegoś czy nawet banalnym imporcie. Mówiąc zupełnie kolokwialnie chodzi o znalezienie frajera i ożenienie go z posiadanym badziewiem, za większą kasę niż wcześniej zapłaciliśmy jakiemuś Cwaniakowi. Oczywiście w przypadku zakupów chodzi o znalezienie Głupca, który odda to co posiada za bezcen.

Trudno znaleźć branżę, w której strategia Większego Głupca nie ma zastosowania. Kupując działkę budowlaną praktycznie jedyną opcją jest zakup od spekulanta, właściwie to ostatniego z całego ciągu spekulantów. Rynek mieszkań w znaczącym stopniu opanowany jest przez spekulantów. W ten sposób działa giełda. Nie liczy się dziś wynik finansowy, tylko to, czy uda się znaleźć Większego Głupca i opchnąć akcje z zyskiem.

Prawdopodobnie najbardziej szkodliwą konsekwencją popularności tej strategii jest finansowanie poszczególnych budżetów państw. Żadne z zadłużonych państw nie spłaca swoich długów, każde je roluje. Polega to na znajdywaniu coraz to Większego Głupca, któremu sprzedaje się nowe emisje obligacji, a uzyskane środki zużywane są w głównej mierze na spłatę dawniejszych zobowiązań wraz z odsetkami. Ponieważ nabywcą jest Wielki Głupiec (nikt mądry nie kupiłby obligacji RP czy jakiegokolwiek innego państwa) to nikt nie zadaje pytań kiedy dług zostanie spłacony. Nigdy nie zostanie. Ta zabawa będzie kontynuowana tak długo jak będą dostępni Głupcy skłonni oddać swój kapitał za państwową obietnicę pisaną patykiem na wodzie, a potem zostaną z kontem maklerskim pełnym bezwartościowych obligacji.

Ludzie z zasady nie narzekają na swój intelekt, ale chętnie narzekają na swój stan posiadania. Nie słyszy się by pracownik powiedział ‘jestem debilem i zarabiam za dużo’. Przeciwnie, ludzie mówią ‘jestem bardzo mądry i zasługuję na podwyżkę’. Ludzie naprawdę w to wierzą, co w konsekwencji prowadzi do sytuacji, w której uważają się za Największego Cwaniaka w swoim mieście, który bez problemu znajdzie Większego Głupca, któremu sprzeda posiadaną nieruchomość czy papiery wartościowe.

Gra na giełdzie to walka, kto pierwszy dotrze do informacji i prawidłowo ją zinterpretuje. Zdumiewa fakt, że wielu drobnych inwestorów wierzy, że ma równie szanse na walkę z profesjonalistami. To tak jakby wierzyć, że zwykły człowiek z ulicy może po pracy wejść do klatki i skutecznie walczyć z mistrzami MMA. Oczywiste jest, że nie ma żadnych szans. Czy to w klatce czy na parkiecie następuje szybkie zetknięcie z rzeczywistością.

<em>Ciąg dalszy dla zarejestrowanych czytelników.</em>

Dodaj do koszyka

Order form

Name
Płatny dostęp do treści
Better Pay - System sprzedaży dla WordPress!
Share This Post

11 thoughts on “Większy głupiec

  1. <>
    gdyby była to walka 1:1 – ale dodaj proszę że Maklerem stoi jego Dom Maklerski.
    Czyli jak pokonasz jednego maklera, będziesz miał do czynienia z całą jego bandą.

  2. Dokładnie, w starciu z bankiem to zawsze my jesteśmy Większym Głupcem.

  3. No nie wiem czy tak jest. Moja znajoma niedawno sprzedała dom, 90m2, działka 600 m, niedaleko od centrum 100.000 miasta. Dom miała po rodzicach, wybudowany przed wojną, jej własność. Najpierw chciała 350.000, po 2 latach poszedł za 215. Fakt że do remontu ale to była oferta nie od żadnego spekulanta, ot zwyczajna sprzedaż. Decyduje popyta i podaż. Z giełdą też troche inaczej to wygląda. Nikt nie ma zamiaru “walczyć” z wielkimi inwestorami, funduszami, goldman sachami, po prostu ludzie prubują wyczuc kierunek i przylączyć się do trendu na zasadzie małej rybki która towarzyszy rekinom i zywi się resztkami z ich uczty. Obigacje to jeszcze coś innego. Otóż one dają zysk bez ryzyka, na tych polskich inwestorzy mogli zarobić nawet 12%, bez ryzyka, jedynym ryzykiem jest bankructwo danego kraju co jednak zdarza się rzadko i raczej nigdy znienacka. Więc spokojnie, rynek ma jednak swoje fundamenty, chyba że jest przegrzany no to wtedy ci przyslowiowi spekulanci tracą ale póki co nic innego nie wmyślono.

  4. O, dzięki, uświadomiłem sobie że przez całe życie ta myśl kołatała mi się gdzieś w głowie ale nie mogła się przebić. Jestem debilem i zarabiam za dużo!

  5. Kiedyś grałem na giełdzie i to tylko dlatego, że właśnie byłem w pozycji “wcześniejszego dostępu do informacji” dzięki swoim dużym uszom co też przełożyło się na realny zysk (500%). Niestety giełda to gra nieliniowa w której duży może więcej i to praktycznie w każdej dziedzinie 🙂 Tak więc o ile nie jest się tym dużym albo się nie jest gdzieś w miarę wcześnie w obiegu informacji to można liczyć tylko na łut szczęścia i na większą głupotę innych.

    BTW: Doxa, mam problem z dostępem do płatnego contentu na telefonie – na mobilowym layoucie nie można się zalogować.

  6. Bardzo emocjonalny wpis i trochę mało merytoryczny. Owszem zgadzam się z tym, że drobny inwestor ma zawsze dostęp do informacji jako ostatni, dlatego trzeba być czujnym i stawiać dolne stop-lossy. Nie jest tak, że giełda to tylko szukanie głupszego, owszem jest kilka takich spółek związanych z panami Krauze i Patrowiczem ale to margines i każdy powinien sobie zdawać sprawę, że wchodzenie w nie to to samo co wejscie na żylete w szaliku Widzewa:). Jeśli ktoś potrafi wyczuć dobry moment to zawsze zarobi.

    Podstawowym błędem początkujących inwestorów jest emocjonalne zżywanie się ze spółką albo łapanie spadających noży, a potem jest płacz i obwinianie żydów, cyklistów, banksterów, spekulantów, wszystkich tylko nie własną głupote i naiwność. Z mojego 8 letniego doświadczenia wiem, ze na giełdzie można zarobić, moja roczna średnia wacha się w granicach 20-25 % rocznie uwzględniając okres bessy. Nie uważam, żebym podejmował nadmierne ryzyko, poprostu kieruje się zasadą, że zarobić można 1000% a stracić tylko 100%.

  7. przeciez jest to jeden z powodow dlaczego wiekszosc amerykanow trzyma sie z dala od gieldy, zostali wycyckani banią na nasdaq

  8. Podobniez jest z kupowaniem samochodu z autokomisu, czy z giełdy/alledrogo/tablicy/gratki.pe-el -generalnie: od handlarza. Zwykły człowiek NIE MA Z NIMI SZANS.

  9. Ja też mogę czytać płatne artykuły tylko na laptopie.
    Używając tableta na Androidzie nie moge się zalogować i nie widzę blogrolla (pisałem o tym w komentażu do któregoś z wcześniejszych artykułów).

  10. “Nie słyszy się by pracownik powiedział ‘jestem debilem i zarabiam za dużo’. Przeciwnie, ludzie mówią ‘jestem bardzo mądry i zasługuję na podwyżkę’”.

    Ja zazwyczaj mówię: ” Mój szef jest kretynem i nie zasługuje na kasę, którą zarabia… MOIM KOSZTEM!!!” ; ).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *