Bastiat

Pod ostatnim wpisem rozległy się komentarze pełne oburzenia, jak można przeczytać prace Bastiata i ich nie zrozumieć lub nie zgadzać się z nimi. To brzmi prawie tak, jak zdumienie marksistów, którzy nie mogli zrozumieć, jak możliwe jest by człowiek widzący podziały klasowe w kapitalizmie oraz wykorzystywanie człowieka przez człowieka nie został od razu zwolennikiem nauk Marksa.

W czasach Bastiata wizy emigracyjne były prawie nieznane. Emigracja do Ameryki miała tylko takie ograniczenie, że należało mieć pieniądze na bilet i trzeba było przejść kontrolę sanitarną. Wobec tego Bastiat nie mógł napisać pracy zwalczającej bariery w emigracji i skupił się na barierach w handlu.

Ale żeby zrozumieć pewną nieufność do likwidowania wszelkich barier, należy wykonać prosty eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie, że wynajdujemy i wdrażamy do użycia teleporter, dzięki któremu będziemy mogli transportować ludzi między dowolnymi krajami. Na początek testowo uruchamiamy połączenie między Polską i Bangladeszem, dzięki któremu już za 1 grosz możemy przemieścić się z miejsca A do B. I aby się nam – Polakom – żyło lepiej, znosimy wszelkie ograniczenia w ruchu osobowym. Każdy mieszkaniec Bangladeszu, pod warunkiem że posiada 1 grosz na podróż, będzie mógł teleportować się do Polski, podjąć pracę i mieszkać tak długo, jak tylko chce.

To byłby odpowiednik sytuacji, gdy towar z kraju o niskich zarobkach (szerokopojętym obszarze Azji) możemy przewieść do kraju o wysokich zarobkach (EU i US) bez napotykanie się na bariery celne.

Jakie konsekwencje mielibyśmy po otworzeniu Polski przed teleportacją? Do Polski przeteleportowało by się wielu Banglijczyków, którzy przybyli by z nadzieją na duże zarobki. Ludzie ci pracowaliby za stawki zbliżone do stawek w Bangladeszu, powiedzmy 100 złotych miesięcznie. Na noc wracaliby do Bangladeszu i tam też kupowali wszelkie towary i usługi, jako że dla nich ceny w Polsce byłyby horrendalne. Dla części Polaków nastałby raj – sprzedawczyni z Biedronki za 100 złotych wynajęłaby sobie służącą, która rano przygotowywałaby jej śniadanie do łóżka, a w czasie pracy wachlowałaby ją za kasą.

Potem jednak wyszłyby pewne negatywne konsekwencje. Całość zarobków byłaby wymieniana na walutę i teleportowana za granicę. Miliony Banglijczyków razy 100 złotych miesięcznie pogłębiłoby nasz deficyt w handlu zagranicznym. Potem okazałoby się, że pracodawcy pozwalnialiby wszystkich pracowników nie dysponujących unikalną wiedzą specjalistyczną. Wspomniana pani z Biedronki utraciłaby miejsce pracy na rzecz swojej służącej. Usługi innych służących nadal byłyby po 100 złotych miesięcznie, ale jako bezrobotna i bez szans na zatrudnienie za absurdalnie wygórowaną stawkę 1500 złotych, nie miałaby i tak czym zapłacić służącej.

I w końcu Polska stałaby się potentatem w branży produkcyjnej w Europie, może nawet na świecie. Fabryki w Polsce, płacące robotnikom po 100 złotych miesięcznie, produkowałyby towary nie mogące sprostać żadnej konkurencji na świecie. Z tym jednak, że zyski zostałyby w kieszeni 1% ludzi posiadających fabryki. Pani z Biedronki i miliony jej koleżanek z tego boomu nie miałyby nic.

I tak właśnie dziś się dzieje dzięki globalizacji. Zyski z importu z Azji do USA idą do 1% najbogatszych Amerykanów. Miliony zwykłych obywateli są bez pracy, ale za to mogą iść na wycieczkę do sklepów pełnych towarów z importu.  Deficyt budżetowy Ameryki jest ogromny, a konsumenci są zadłużeni po uszy i nie mają żadnych oszczędności. Takich konsekwencji zlikwidowania wszelakich barier Bastiat chyba nie przewidział.

Share This Post

32 thoughts on “Bastiat

  1. “Zyski z importu z Azji do USA idą do 1% najbogatszych Amerykanów” – hehehehe, jak by były wysokie cła to ciągle zyski szłyby do tej samej grupy 1%, tyle że przeciętny amerykanin za przeciętny towar przemysłowy, np. samochód, płaciłby nie 20k$, tylko 100k$. DOKŁADNIE to dzieje się w silnie uzwiązkowionych zawodach.

  2. Jakie konsekwencje miałby Bangladesz po otworzeniu na teleportację? Do Bangladeszu przeteleportowałoby się wielu Polaków, którzy przybyliby z nadzieją na nieskie ceny. Ludzie ci kupowaliby za śmiesznie niskie pieniądze, np. 5 zł za parę markowych, sportowych butów. W dzień pracowaliby w Polsce. Dla części Bengalczyków nastałby raj – sprzedawcy obuwia w krótkim czasie zwiększyliby swoje obroty o 1000%.

    Potem jednak wyszłyby pewne negatywne konsekwencje. Całość produkcji Bangladeszu byłaby teleportowana za granicę. Miliony Polaków wydrenowałyby w krutkim czasie cały tutejszy rynek, przez co ceny w krótkim czasie skoczyłyby do poziomu zbliżonego do Polski. Potem okazałoby się, że producenci, aby nadążyć za rosnącym popytem, muszą zatrudnić nowych pracowników i podnieść im pensje. Wkrótce płace osiągnęłyby poziom zbliżony do Polski.

  3. panika to jakzes taki madry to zaproponuj rozwiazanie zeby uczciwi biedni ludzie mogli zarabiac i zyc godnie?

  4. garek, możnaby zacząć od tego żeby lemingi przestały legitymizować system przez głosowanie na tych, którzy z uśmiechem na ustach jadą ich w kakao bez wazeliny (PO, PiS, PSL, SLD, etc etc). To taki baaaardzo malutki krok, ale konieczny. Niestety, wydaje mi się że nawet taki mały krok jest niemożliwy.

    Jak mawiali moi mądrzejsi od współczesnych lemingów przodkowie, “mota co chceta”.

  5. Niedorzeczne pytanie. Równie dobrze mógłbyś spytać, jakiej długości łańcuchem człowiek powinien przykuwać się do swojego samochodu.

  6. czyli nie glosowac wogole i co? wtedy pojda inni i zaglosuja chocby rodzina politykow czy ludzie ktorym dobrze w tym chorym systemie
    wiec co to za pseudo-rozwiazanie proponujesz nie glosowac? to co robic?

  7. No właśnie, zagłosują inni. Dlatego może i lepiej już oddać ten głos na Pawlaka, niech ma. Ważne że nie na Kaczyńskiego. Bo tak w TVN i GW mówią. Amen.

  8. “Wyobraźmy sobie że na ziemi istnieją tylko dwa Państwa A i B z zamkniętymi
    granicami, żadnej wymiany handlowej. Podatki sa tak niskie
    że pomijalne, służa tylko do opłacenia policji i wojska.
    W obu mamy “kapitalizm” z tym że w państwie A istnieja związki zawodowe, a w
    państwie B tych związków nie ma.

    W państwie A 40% kosztów wytworzenia produktów to płace pracowników (o to dbają
    związki zawodowe) 10% zysk właścicieli fabryk 50% koszt surowców. Tak więc
    fabryki produkują, pracownicy mają pieniądze i kupują, kapitaliśmi mają swój zysk.
    W związku z postępem technologicznym usprawnieniami produkcji udaje sie po
    pewnym czasie podwoić produkcję przy tym samym zatrudnieniu. Związki zawodowe
    wymuszają na pracodawcach dwukrotne podwyżki płac w związku z dwukrotnym
    wzrostem wydajności.
    Udział w kosztach nie zmienia się pozostaje 40% – 10% – 50%.
    Pracownicy teraz już mają po dwa telewizory w domu, rodziny mają po dwa
    samochody, stac ich na więcej żarcia. PKB wzrosło dwukrotnie, Idealne warnki do
    powiększania rodzin. Zycie się toczy.

    Spójrzmy na państwo B. Tam początkowo też istnieje układ 40-10-50. Jednak
    “kapitaliści” mają władzę zupełną, nie ma związków zawodowych.
    Udaje sie podnieść dwukrotnie wydajność pracy jednak pracownicy nie dostają
    żadnych podwyżek.
    Zmienia się układ sił pracownicy dostają 20% wartości produkcji, surowce dalej
    kosztują 50% a kapitaliści mają teraz 30% wartości produkcji. Towaru jest na
    rynku dwa razy więcej jednak ludzie mają tyle pieniędzy co mieli wcześniej.
    Wymusza to spadek cen ze względu na dwukrotnie większą podaż, a taki sam popyt.
    Aby popyt zrównał się z podażą ceny wszystkich produktów musiałyby spaść o
    połowę. Niestety to niemożliwe, ponieważ same surowce kosztują połowę wartości
    produktu!
    Co robią więc kapitaliści?
    Musza ograniczać koszty, obniżają płace pracownikom, co powoduje dalszy spadek
    popytu w całym państwie, jako że ich towary sprzedają się coraz słabiej
    zaczynają ciąć zatrudnienie. Popyt znów nmaleje, spirala się nakręca, zyski
    kapitalistów spadają, więc dalej tną koszty itd. Kapitaliści podcieli gałąź na
    której siedzieli. Ludzi nie stac w tym kraju już nawet na dzieci…

    I teraz, co jest ratunkiem dla państwa B?
    1. Otwarcie wymiany handlowej z państwem A (globalizacja) w państwie A “bogaci”
    pracownicy widzą tańsze towary z państwa B i zaczynają kupować te towary zamiast
    swoich. Pozwala to stanąc na nogi kapitalistom w państwie B dzięki popytowi z
    państwa A (eksport). Niestety to też jest działanie na krótką metę, ponieważ
    zaczyna upadać produkcja w państwie A która staje się zbyt droga przez te
    niedobre związki zawodowe. W związku z tym w państwie zwiazki zawodowe idą w
    odstawkę, zaczyna się ciąc koszty i sytuacja zaczyna wyglądać tak samo jak w
    państwie B, pracownicy zarabiają coraz mniej, popyt maleje, źrodło kasy którym
    było państwo się kurczy bo ludzie już nie są bogaci. W jakiś sposób można
    powiedziec że państwo A zostaje pochłoniete przez państwo B, w obu już mamy te
    same zasady ograniczania płac, pozostaje teraz już tylko większa państwo B z
    problemami takimi jak wcześniej. Właśnie do czegoś takiego prowadzi globalizacja
    i to spotkało usa i europę gdy produkcja za miskę ryżu rozwineła się w chinach i
    cła były niskie, bogactwo usa i europy zaczeło parować.
    Kapitaliści więc wymyślili drugie koło ratunkowe.
    2. Kredyt konsumencki, on pozwala utrzymać popyt mimo malejących zarobków
    pracujących (to zastosowano w kapitaliźmie usa)
    Nowy popyt nakręca koniunkturę mimo malejących dochodów
    Niestety to działanie krótkoterminowe, z czasem odsetki od kredytu są tak duże
    że konieczne jest rolowanie kredytów i suma zadłużenia wzrasta a popyt nie
    rośnie bo pożerają go odsetki (z tym zderzył się kapitalizm w usa)

    Jakie rozwiązanie?
    Ja widzę jedno (może sa lepsze)
    ustalamy “odgórnie” (regulacja – socjalizm?) że w produkcji każdego produktu czy
    usługi koszty pracownicze (na całym świecie lub w strefie wolnego handlu
    odgrodzonej od świata cłem) musza wynieść 30%. Wtedy rozwój i cięcie kosztów
    będzie się odbywał dalej, dzięki nowym technologiom, nowym rozwiązaniom,
    optymalizacjom w produkcji, a nie DZIEKI CIĘCIU KOSZTÓW PRACOWNICZYCH które są
    potrzebne do utrzymania popytu!
    dzieki takiemu systemowi w którym wraz z rosnącą produkcją rośnie popyt
    społeczeństwa kapitalizm bedzie się rozwijał prawidłowo bo dzieki pomysłom i
    technologiom a nie dzięki cięciu kosztów pracowniczych które to cięcie kosztów
    prowadzi do upadku przez zanikanie popytu”

    dyskusja:
    http://blogi.ifin24.pl/trystero/2011/02/28/zwiazki-zawodowe-zagrozeniem-dla-gospodarki/#comment-20686

  9. “ustalamy (…) że w produkcji każdego produktu czy usługi koszty pracownicze (…) musza wynieść 30%” – wow. Jak bym się naćpał to bym z siebie wykrzesał na ten temat jakiś cyniczny komentarz, ale że jestem zupełnie trzeźwy, to poprostu brak mi słów. Szczena mi opadła.

  10. > Na noc wracaliby do Bangladeszu i tam też kupowali wszelkie
    > towary i usługi

    Za złotówki?

  11. Panika jesteś genialny w kilka sekund przewidujesz skutki gospodarcze jakiegoś pomysłu o którym wcześniej nie rozmyślałeś i wiesz że będzie do bani – gratuluję 🙂
    No chyba że myślisz dogmatycznie i nie chce Ci się zastanawiać nad czymś co przecież z góry wiadomo że jest do niczego?
    Ja przedstawiłem problem, podobnie jak Doxa, nie znam rozwiązania, zaproponowałem takie a nie inne rozwiązanie.
    Jeśli masz lepsze z chęcią przeczytam, być moze to zaproponowane jest do bani, a moze nie…nie wiem

  12. Już piszę jak to działa. Przyjeżdżają ludzie z bangladeszu, zatrudniam ich i jako przedsiębiorca, mam super zyski i nie mam co robić z pieniędzmi. Kupuje więc sobie ferari. Przedsiębiorców jest sporo, każdego stać na ferari, ferari zaczyna brakować. Fabryka ferari musi zatrudnić mnóstwo osób by nadążyć z produkcją, zatrudnia więc kolejne osoby z bangladeszu. Nagle w bangladeszu brakuje towarów bo wszystkie są wykupywane przez ludzi co mają prace w polsce. Ceny w bangladeszu więc rosną aż do poziomu polskich. Wtedy okazuje się że nikogo nie stać na nic i wszyscy umierają z głodu, zarówno zwolnieni z pracy polacy jaki lud bangladeszy pracujący za 100zł. Amen.

    Powyższy tekst mimo że głupi, doskonale oddaje wybiórczy sposób myślenia niektórych ludzi o ekonomii.

  13. @hans klos (post z poprzedniego tematu)

    Widze ze kolega czytal Engelsa , ostatnio jak losowo otworzylem ksiazke to wlasnie wyskoczyl mi tekst o zmianie godzin pracy z polowy XIX wieku. Tekstu dokladnie nie pamietam ale trzeba pamietac ze produkcja mogla wzrosnac pomimo a nie dzieki regulacjom czasu pracy. To tak samo jak z doplatami np: jednoczesnie zmniejszamy podatki i wprowadzamy jakies bzdurne doplaty. Ktos moze wyciagnac wniosek ze to dzieki doplatom odbyl sie cudowny wzrost gospodarczy… tak jakby 1000 innych czynnikow nie mialo wplywu.

    Przyklad Doxy o Bangladeszu tez jest chybiony – wlasnie to robia Polacy w Angli – czesto slysze 2 sprzeczne ze soba teksty:
    Polacy mowia: “Jak pojedziemy do Angli to bedziemy pracowac na ich dobrobyt”
    Anglicy mowia: ” Polacy przyjezdzaja i zabieraja nam prace”
    A jak wyglada sytuacja w rzeczywistosci? Zarabiaja na tym Anglicy bo uslugi tanieja i Polacy ktorzy przywoza kase do Polski.
    Po tylku dostaja jak zawsze lenie zarowno ci w Polsce jak i w Angli ktorzy nie moga sie pogodzic z tym ze ktos potrafi lepiej i taniej myc talerze i nie chca zdobywac wiedzy zeby zdobyc latwiej platna prace.

    Kolejnym bledem jest to ze zakladasz olbrzymie wyssyanie kasy z Polski a jednoczesnie 0 bogacenia sie Bangladeszu.

    No ale zalozmy ze masz racje wtedy nalezaloby czynnic odwrotnie niz mowie – wojna celna na calego i zablokowanie granic! no bo jak moze zaistniec kompromis pomiedzy wolnym rynkiem a protekcjonizmem ? i kto powie i wyznaczy w ktorym momencie naplyw emigrantow jest korzystny a w ktorym nie ?

  14. Masz bardzo duzo racji. To o czym mowisz dzieje sie na naszych oczach. Duze firmy obecne w Polsce (niezaleznie od pochodzenia kapitalu) osiagaja godne zyski. Slyszales o spektakularnym bankructwie jakiejs wielkiej firmy w Polsce (pominmy kopalnie czy inne szpitale – wiadomo jak sa zarzadzane) ? Oligarchowie zyja, maja sie dobrze, i kupuja sobie kolejne Ferrari.

    Jednoczesnie ceny w biednym kraju rosna do poziomu kraju bogatego. W Twoim komencie ceny rosna w Bangladeszu do poziomu PL. W realu mamy sytuacje, ze w PL mamy ceny jak w DE. A wynagrodzenia nie maja tendencji do wzrostu.

    Wynika to z tego, ze w PL jest tak duzy nadmiar chetnych do pracy w stosunku do nielicznych tworzonych miejsc pracy, ze zaburzony jest stosunek podazy i popytu na rynku pracy. Po prostu mimo spektakularnych wynikow duzych firm i kolejnych zakupionych Ferrari chetnych do pracy za miche ryzu jest tak duzo, ze nie ma sensu placic nawet o ziarnko ryzu wiecej.

    Tak wiec dzieki przeplywowi towarow i ludzi mamy dokladnie takie efekty jak opisane. Ceny w PL wzrosly, zarobki stoja, bezrobocie jest od 20 lat szalenie wysokie. A w bogatszych krajach miejsca pracy tez zanikaja. Nie jest to zbyt wesoly widok.

    Nie chcialbym, zeby kolejne osoby braly mnie za lewaka. Po prostu system dotkniety jest jakas wada strukturalna, ktora powoduje, ze ulega coraz bardziej zrakowaceniu, co odbija sie najbardziej na tych ludziach, ktorzy po prostu chca normalnie zyc. Nie postuluje rozkulaczania spekulantow, chcialbym tylko, zeby ludzie mogli tak dobrze zyc, jak to tylko jest mozliwe.

  15. doxa, “wynagrodzenia nie maja tendencji do wzrostu” proszę Cię zaprzestań siać takie banialuki, nie raz Ci już przedstawiałem dane jasno pokazujące coś zupełnie odwrotnego.

    “bezrobocie jest od 20 lat szalenie wysokie”, chłopie Ty chyba w Polsce nie za bardzo mieszkałeś przez ostatnie 20 lat, bo to jest niestety ale obraźliwe wobec ludzi, którzy dziś mają pracę, a nie mogli jej mieć w okresie 20% bezrobocia, gdzie nawet czarny rynek leżał i kwiczał.

    Aż żal takie rzeczy czytać.

  16. W ogóle to powinniście jakąś samoobronę bis założyć. Masa ludzi się łapie na takie farmazony. Podane w takiej eleganckiej formie, bez buraczanego odcienia samoobrony prim – no ja widzę dla was panowie świetlaną przyszłość w polityce.

  17. panowie, czcze gadanie tozce.

    po cos sie ta “gowniana” prace outsourcowalo do Chin. po cos sie pozbywalo “latwej” pracy. po cos sie oddawalo te “czasochlonne, nudne i niekreatywne zajecia” w rece desperatow.

    na tym polega wolny rynek i przede wszystkim na tym polega wolnosc, ze sie jest samemu odpowiedzialnym za swoj los i los swojej kariery.

    po to sie oddaje te “gowniana prace przy tasmie” by miec mozliwosc troche pomyslec i wykombinowac cos na wyzszym poziomie. byc wizjonerem. a jesli czlowiek zamiast myslec i glowkowac osiada na laurach to szykuje sobie bolesny upadek.

    artykul Przemka ma BARDZO pozytywny oddzwiek, trzeba go tylko odpowiednio zinterpretowac.

    koncze. mam do dokonczenia projekt NAJWIEKSZEJ i najwydajniejszej satelity telekomunikacyjnej zbudowanej na rynek komercyjny. to jest mozliwe dzieki temu, ze kto inny szyje mi garnitury, uprawia pomidory i montuje laptopy.

    najbogatsi, polityka etc nie ma znaczenia. oni sa tylko dla siebie i ich zachowania sa poza nasza kontrola. lepiej ich olac i isc na piwo.

    liczy sie to by miec plan i go realizowac, a nie jak dokladnie i rzeczowo sie krytykuje plan cudzy

    pozdrowienia dla wszystkich, ktorzy doczytali do ostatniego zdania

  18. Pozwolilem sobie zrobic przkelejke na temat “Marx on Capitalism”. Po przeczytaniu tego wszystko ma sens. /-:

    http://www.humanities.mq.edu.au/Ockham/y64l06.html

    Jak to jest ze jest know-how, ludzie do pracy sa, zloza naturalne sa ale autostrad w Polsce czy “bullet train” w USA wybudowac nie mozna bo kasy nie ma… lol

    “Thus it benefits employers to divide the proletariat into a section that is idle and destitute, and another section that is being worked to the utmost: this yields the maximum of surplus value.”

    “One of the leading features of the modern economy is the fluctuation of prosperity, the alternation of booms and busts, growth and recession (the terminology changes all the time because of reluctance to admit that another ‘downturn’ is occurring).”

    “But the underlying trend that produced this crisis will after a while produce another. Increased immiseration and centralization amount to increased social polarization; and the organization and discipline of the workplace makes the workers a strong force that can be turned to other purposes than the capitalists intend. ‘Centralization of the means of production and socialization of labour at last reach a point where they become incompatible with their capitalist integument. This integument is burst asunder. The knell of capitalist private property sounds. The expropriators are expropriated.”

    “There are several other kinds, but this is interesting because of the paradox (the ‘contradiction’, Marxists would say), that to make a profit in a competitive world the capitalist must put out of work the people who must have incomes to spend if capitalists are to make a profit.”

    “Eventually there will come a point where production is no longer profitable, and where so much labour has been displaced that the working class does not have enough income to buy what is produced. So there is a crisis of ‘overproduction’.There are several other kinds, but this is interesting because of the paradox (the ‘contradiction’, Marxists would say), that to make a profit in a competitive world the capitalist must put out of work the people who must have incomes to spend if capitalists are to make a profit.”

  19. w teorii faktycznie przykład nie trzyma się kupy (skoro towary w sklepach i nikogo nie stać to jakim cudem właściciele się bogacą? itp. co widać w komentach) Ale jednak to co doxa pisze o sytuacji w PL jest prawdą. Wzrost płac jest, ale powolny i niwelowany wzrostem cen. Z resztą co tu dużo kombinować – średnia płaca w DE/UK vs. PL a średni koszt m2 DE/UK vs. PL i już mamy poparcie tezy. O cenach paliwa nawet nie wspomnę. Stąd wynika, że jeśli będziemy mieli podobny poziom popytu wew. w krajach jak DE/UK obywatele będą mieli większe oszczędności. W PL obywatele będą mieli kredyty (mieszkaniowe na czas produktywny i obligacje rządowe na czas emerytury)

  20. To nie czytaj.

    Zarobki w DE sa jakies 4x wieksze niz w PL. Mieszkanie w Berlinie wynajmiesz takiej niz w Wawie.

    A bezrobocie jest szalenie wysokie. Wez wyjdz zza swojego biurka i zapytaj znajomych szukajacych pracy ile szukaja i jakie oferty sa na rynku.

  21. Kiedyś były 10x większe. Weź wyjdź zza swojego biurka i zapytaj ludzi, których pamięć sięga dalej, niż miesiąc wstecz, czy rzeczywiście aż tak strasznie przejebane jest w tym kraju, jak piszesz.

  22. a nie popatrzyliscie jaka prace wykonuja Niemcy a jaka Polacy? Oni robia rzeczy technologicznie zaawansowane ,buduja fabryki, samochody nic dziwnego ze daja calkiem nie zla kase za zmywanie talerzy i sprzatanie. My w Polsce nie mamy ponad 100 letniej histori przemyslu z ktorej wyszly firmy typu Simens , Mercedes itd.

  23. historia przemysłu potrzebna nie jest, chyba, że chcesz muzeum stawiać. Niemcy kopiowali wszystko (prawie) od Brytyjczyków w czasie rewolucji przemysłowej i fajnie jest, trzyma ich to do tej pory na szczytach eksportu. Więc teraz wypadałoby kopiować rozwiązania przyszłościowe (np. w dziedzinie odnawialnych źródeł energii) i za 80 lat ktoś napisze jak to nam fajnie bo mamy ’80 letnią historię przemysłu z której wyszły ‘solarpol’, ‘wiatropol’ itd’

  24. Powiem tak…
    Bastiata nie czytałem… Może błąd – w najbliższym czasie zaznajomię się z tą lekturą… Ale… Zwolennicy Bastiata… Czy Wy, moi drodzy, zdajecie sobie sprawę, iż ów autor jest bardziej bliski Smithowi niż choćby… Bernanke ? Mam wrażenie, że zupełnie nie bierzecie pod uwagę realiów obecnych czasów – gdzie macie obecnie “niewidzialną rękę rynku” Smitha ??? W pompowaniu cen cukru czy też może certyfikatach energetycznych ? Do takiej rzeczywistości odnosi się Doxa – i jakkolwiek jego “antychrześcijaństwo” jest nieco knajackie i męczące ( atakuj Doxa islam albo judaizm tak, jak atakujesz katolicyzm. Zapewniam – przyjdę na Twój pogrzeb :))

    tiaa…

  25. Przy otwartym rynku, pracy nie powinno brakowac dla nikogo chetnego do jej podjecia. Dlatego ze ludzkie potrzeby sa niegraniczone, i tylko praca (innych ludzi) moze je zaspokoic. Zatem jezeli jakas dzialalnosc przestaje sie tutaj oplacac, to zawsze powinna sie znalezc inna ktora bedzie. Jezeli kapitalisci zarobia miliony zwalniajac ludzi, to beda te miliony chcieli na cos wydac. Aby im to umozliwic, powstana inne firmy, ktore tych ludzi zatrudnia. Dlatego ludzie zwalniani z manufaktur w dobie industrializacji nie poumierali z glodu, tylko znajdowali zatrudnianie w fabrykach.

    Tyle teoria liberalizmu.

    Praktyka w Polsce natomiast jest taka, ze jezeli jakis przedsiebiorca, nazwijmy go Kluska, zaklada i rozwija firme, to zawsze mozna go dupic na jakiejs podstawie. I dlatego nadal jest w Polsce nadmiar ilosci ludzi szukajacych pracy nad mozliwoscia ich zatrudnienia, co owocuje niskimi placami i innymi patologiami.

  26. @Browning: Dokładnie. Temu w PL jest tak jak jest, bo przedsiębiorczość nie może się wolno rozwijać. Z jednej strony przepisy, z drugiej klin podatkowy. A zahamowanie wymiany towarów i usług nie pozwala się ludziom bogacić, przez co muszą sami szorować swoje kible.

    Ludzie w PL pracują za miskę ryżu bo kolejne 4 zabiera im reżim. Zamiast utwardzać sobie odciski pracując na kolejne pięć, z których znowu dostaną tylko jedną, wolą sobie poleżeć albo wypić tanie sake.

    Żadna korporacja w Polsce powstać nie może, bo jedynym sposobem zabezpieczenia kapitału z działalności jest jego rozdrobnienie na wiele drobnych spółek, a wydajne zarządzanie takim potworkiem przy pewnej masie zaczyna pochłaniać zyski z działalności.
    Wtedy jedyna możliwość to dostać się do sitwy. Wtedy możemy zwiększyć masę pojedynczych spółek, ale działalność zaczyna być pionkiem na szachownicy działań politycznych, prowadzi to do demoralizacji biznesu, a oryginalny obszar działalności przestaje być konkurencyjny i może operować tylko w lokalnej sodomii.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *