Monthly Archives: July 2018

Schiff vs Voorhees

Może niektórzy czytelnicy będą czuć się znudzeni, ale kolejny raz wrzucam materiał z Schiffem. Tym razem zachęcam do obejrzenia debaty Erik Voorhees vs Peter Schiff.

Erik jest dolarowym miliarderem, zarobionym na bitcoinie. Szacowany majątek Petera to tylko $70 baniek. Tak więc można mniemać, że to Voorhees ma rację, czyli potrafi trafniej przewidzieć przyszłość i zarobić na tym. Ale posłuchajmy debaty, niech każdy wyrobi sobie swoją opinię.

Sam jestem w biznesie bitcoinowym od 2013 roku, więc mam trochę doświadczenia i własne zdanie. I jest ono zbieżne z tym, co mówi Schiff. Sam zresztą stawiałem podobne tezy w czasie niedawno prezentowanego “wykładu” na WSB. Nie ma tu sensu przepisywać poszczególnych argumentów rzucanych przez obie strony, bo zniechęci to do obejrzenia materiału.

Szkoda, że w Polsce nie organizuje się debat tego typu. Za to często jestem zapraszany na pseudodebaty i pseudowykłady, gdzie ludzie mają siedzieć na widowni i dawać się ogłupiać pewną formą ukrytej reklamy.

Share This Post

Protekcja

A więc wojna, można by zacytować klasyka. Ale tym razem nie Polaków z Niemcami, ale Ameryki z Chinami. I jest to jak na razie wojna celna.

Jak wiadomo, od lat istnieje następujący cykl: Chiny wysyłają towar kontenerami do Ameryki, a z powrotem importują złom, makulaturę, pałeczki i obligacje USA. Większość kontenerów wraca jednak do Azji pusta, stąd rosnące zadłużenie USA wobec Chin i innych krajów.

Gdyby gospodarka światowa była oparta na zdrowym rozsądku to tego typu sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. Hamulce bezpieczeństwa w gospodarkach światowych zostały zdemontowane wiele dekad temu, zadłużanie krajów jest legalne i odbywa się na wielką skalę. Gdyby budżety były zrównoważone, to nie doszłoby do takiej patologii jaką obserwujemy, czyli powstania niewyobrażalnego i niemożliwego do spłaty długu USA idącego w grube tysiące miliardów dolarów.

W takiej sytuacji jedyną opcją jaką ma USA to ochrona własnego rynku poprzez narzucenie ceł. Taki krok powinna podjąć administracja już 30, 40 lat temu. A nie podjęła, ponieważ tani import pozwalał ukrywać inflację. Wyprodukowanie czegokolwiek w USA było coraz to droższe, ale tani import z Azji pozwalał mieć złudzenie, że wszystko jest w porządku.

Konsekwencją niepodjęcia ochrony rynku USA jest taka, że Chiny kumulowały obligacje USA. Od pewnego momentu powstała więc obawa, co się stanie, gdy w końcu Ameryka zacznie bronić swojego rynku, czy Chiny użyją posiadanych obligacji jako broni. Wprowadzanie ceł przez Chiny jest bez znaczenia, ponieważ import z USA jest bez większego znaczenia, można żyć bez importu makulatury. Natomiast Chiny nie są w stanie żyć bez eksportu do USA a USA nie jest w stanie żyć bez sprzedaży obligacji Chinom.

Chiny mogą sprzedać swoje obligacje nawet jutro. Tak się składa, że są one nominowane w USD, które FED może wykreować. Kłopot pojawi się wtedy, gdy Chiny będą chciały te pieniądze wydać. Próba wpuszczenia takiej ilości gotówki do obiegu skończy się katastrofą dla USA. I przy okazji dla Chin również, ponieważ okaże się, że oszczędności są swego rodzaju fatamorganą – ich uruchomienie spowoduje drastyczny spadek ich siły nabywczej.

M0 jest wyjaśniona tutaj. Od momentu napisania tego artykułu upłynęło 5 lat i według FEDu mamy już $1 670 miliarda.  A Chiny mają $1 180 miliarda w obligacjach USA. Puszczenie tego w ruch skończyłoby się scenariuszem wajmarskim, totalną hiperinflacją. Z tego prostego powodu, że w takim scenariuszu Ameryka nie znalazła by nabywców na nowe obligacje i bieżące zadłużenie byłoby finansowane przez dodruk. Także inni ich posiadacze obligacji zaczęliby się ich pozbywać.

Dla porównania skali, w Fort Knox oficjalnie znajduje się złoto o wartości $100 miliardów. Można to sobie porównać do długu w stosunku do Chin na poziomie wspomnianego $1 180 miliarda, czy całego długu USA, jakieś $20 000 miliardów. Innymi słowy, jest to tyle co nic, drobne na waciki.

Wojna absolutnie nie jest w interesie Chin. Użycie obligacji jako oręża zrujnuje Amerykę, ale jednocześnie zmniejszy eksport do USA do 0. Cały chiński przemysł stanie, ponieważ kraj ten jest w małym stopniu nastawiony na konsumpcję, a w dużym na eksport. Dodatkowo okaże się, jak już wspomniałem, że za posiadane obligacje można kupić ułamek tego, co się spodziewano. A z wojny Ameryka wyszłaby poobijana, ale wygrana. Import byłby niemożliwy, trzeba by odbudować krajową ekonomie. Dług zostałby zanihilowany przez hiperinflację. Wystarczyłoby dokonać wymiany pieniędzy na nowego dolara, obiecać, że nigdy już nie będzie dodruku/zadłużania i cykl mógłby zacząć się od nowa.

Jedyna opcja dla Chin jest taka, by dopuścić do spełnienia żądań Ameryki, czyli jako-takiego zrównoważenia wymiany handlowej. Następnie możliwe jest ciche wycofywanie się posiadania obligacji USA i powolne wpuszczanie pieniędzy do obiegu, jak złodziej po skoku na bank. I coraz większe zastępowanie eksportu własną konsumpcją.

Najmniej prawdopodobna jest eskalacja konfliktu w postać zbrojną. Oczywiście, jak dr Bartosiak dobrze wie, strony konfliktu przygotowują się do takiego scenariusza. Jest odpowiednik ubezpieczenia, kupowanego na wypadek wojny. Zwykli ludzie kupują ubezpieczenie od zalania mieszkania, duże państwa kupują lotniskowce – wszyscy mają nadzieję, że nie będzie trzeba z tego skorzystać.

Share This Post

Sytuacja na złocie

Z mojego austriackiego punktu widzenia złoto jest jedynym pieniądzem i na całość ekonomii, w tym na waluty papierowe, patrzę z punktu widzenia złota. Powracające epizody załamania poszczególnych walut papierowych (Wajmar, PRL, Wenezuela, Argentyna i setki innych) sugerują, że jest to jedyne słuszne podejście.

Złoto jest antywalutą papierową. Gdy złoto drożeje oznacza to, że dana waluta papierowa się szmaci. Gdy złoto tanieje oznacza to, że waluta papierowa się umacnia. Szmacenie papieru jest naturalne i wynika z jego dodruku przez banki centralne i kreacji kredytu w oparciu o system rezerwy cząstkowej. Tanienie złota jest nienaturalne.

Mamy ciekawą sytuację na złocie, akurat wykres mam w odniesieniu do EUR bo tej waluty używam do zakupów. Złoto jest najtańsze od 2,5 lat.

Mamy wyraźny poziom oporu, testowany już kilka razy. W związku z sytuacją jaka jest w światowej gospodarce (nadal wyraźne zagrożenie bankructwem krajów PIIGS, bliskie odwrócenie krzywej rentowności, sugerujące recesję) wiele wskazuje na kolejne odbicie od poziomu 1060 EUR/oz. Czas zweryfikuje, czy mam rację.

W oczekiwaniu na dalsze ruchy cen kruszców polecam zapoznanie się z raportem pt. “In gold we trust”. Wystarczy kliknać na “Download”.

Share This Post

Szczury

Są miasta, w których szczury są dużym problemem. Dotyczy to na przykład Wrocławia czy Nowego Jorku.

Zobaczcie teraz, jakie są mechanizmy działania społeczeństwa polskiego i amerykańskiego. Jakie są różnice między tymi dwoma społeczeństwami.

W Polsce ma miejsce wyłącznie obciążanie odpowiedzialnością innych. Wybrano jakiegoś ‘Żyda’, a tym wypadku prywaciarzy, których obciążono odpowiedzialnością za plagę szczurów. (Znamienne, że identycznie było za Hitlera, tam też oskarżano Żydów, też chodziło o plagę szczurów czy epidemie, i też były to oskarżenia bezpodstawne.) Ani słowa o próbie realnego rozwiązania problemu.

A w Stanach? Do roboty bierze się miasto – i nie chodzi tu o nagrywanie rzekomych sprawców plagi, tylko zwalczanie tej plagi wieloma różnymi metodami. I do gry włączają się obywatele, po prostu sami rozwiązują problem. (I przy okazji zaspokajają swoje instynkty łowieckie w sposób społecznie przydatny, bez kretyńskiego strzelania do sarn po lasach.)

I dlatego w Polsce zawsze będzie syf, a Ameryka zawsze będzie dostatnia. Zdrowe społeczeństwo i oddolne mechanizmy rozwiązywania problemów są podstawą dobrobytu.

A skoro już jesteśmy przy temacie szczurów i syfu, warto nadmienić kilka słów o polskiej reprezentacji na mundialu. Wypowiedział się o tym kolega z bloga Две копейки, więc i mi chyba wypada.

Otóż praca polskiego selekcjonera przypomina pracę czyściciela kanalizacji w Indiach. Jest to rzeźbienie w gównie.

Jak wiele osób wie, wbrew temu co twierdzą lewacy, ludzie różnią się od siebie. Na przykład kobiety mają statystycznie większe piersi niż mężczyźni, a murzyni biegają szybciej niż biali. Jakkolwiek by nie trenować reprezentacji Polski w lekkiej atletyce, to będą przegrywać z reprezentacją Kenii czy Jamajki.

Niska emigracja ludów dzikich do Polski powoduje konsekwencje pozytywne i negatywne. Pozytywne są takie, że nie mamy problemów z terroryzmem. Negatywne są takie, że nie mamy ciemnoskórych sportowców w kadrze. Przez to przegrywamy z reprezentacjami czy to z dzikich krajów, czy to z krajów rozwiniętych, ale z kolorowymi w kadrze. Zwrócie uwagę, jak bardzo kolorowi zawodnicy są nadreprezentowani w zespołach z krajów zasadniczo białych. A że akurat w 2 pierwszych meczach trafiło na brązowych ludków, to biali Polacy nie mieli szans.

Do tego dochodzą nasza specyfika narodowa, jaką jest socjopatia. Gracz X nie lubi gracza Y i mu nie poda piłki. Trener Z nie lubi gracza V i robi wszystko, by mu utrącić karierę. Polacy są fatalni w grach zespołowych, to naród anarchistó – właśnie dlatego przegrywamy prawie każdą wojnę i właśnie dlatego tylko my mieliśmy Liberum Veto.

Co z tym robić i jak żyć? Jeżeli chcemy liczyć się w światowym sporcie to musimy mieć społeczeństwo multi-culti. To tak jak z liczeniem się w światowej kulturze i sztuce – jeżeli chcemy się liczyć to musimy mieć w Polsce gejów i ekscentryków, a nie ich przeganiać. Jeżeli chcemy mieć przemysł, to musimy kształcić inżynierów, a nie kleryków. Coś za coś.

Jest też metoda ukarania tych przegrywów, którzy nas skompromitowali. Nie kupujcie produktów, które reklamują. Jeżeli producenci to zrozumieją, to przestaną pompować kase w różne Nawałki i Lewandowskie. W życiu bym nie kupił czegoś, co reklamuje którykolwiek z tych nieudaczników. Gdy skończy się kasa, to skończy się gwiazdorzenie, będzie musiała się zacząć uczciwa praca nad wynikami.

Szkoda tylko, że nikt Polakom nie chce wytłumaczyć prawdy.

Share This Post