Monthly Archives: January 2015

Walka ze spamem

Na rynku usług pocztowych pojawiła się ciekawa firma. Oferuje ona aliasy pocztowe w domenie 33mail.com. Podając swój adres email, na przykład rejestrując się w sklepie XXX nie podaje się tego prawdziwego adresu email (przyklad@gmail.com) tylko alias utworzony w serwisie 33mail, na przykład xxx@przykład.33mail.com. Można stworzyć nieograniczoną ilość aliasów dla każdego miejsca, któremu ujawniamy nasz email.

Działa to tak, że sklep XXX wysyła korespondecje, która trafia do nas jako oznaczona ze źródła XXX. Gdy nagle z tego adresu zacznie napływać spam możemy wiedzieć, że nasz adres email został stamtąd skradziony lub kupiony. Jednym kliknięciem blokuje się wszystkie mejle z aliasu xxx@przykład.33mail.com. Kapitalna usługa warta wdrożenia.

Więcej można dowiedzieć się tutaj.

Share This Post

Weryfikacja złotych monet (dla opornych)

Bardzo często jest mi zadawane pytanie: dopiero zaczynam inwestowanie w kruszce, w jaki sposób mam sprawdzić czy dana moneta jest oryginalna? Nie ma się co śmiać z czyjegoś braku wiedzy w tej mierze. Jest tu podobnie jak z banknotami obcych państw – trzeba się dowiedzieć, który ze wzorów banknotów jest obowiązujący, a który jest zmieciony przez hiperinflację.

Kupiłem/znalazłem/dostałem złotą monetę. Jak ją zweryfikować?

1. Znajdź kogoś, kto się na tym zna. Jubilerów odradzam – mało kto wie coś o monetach. Podobnie większość lombardów, gdzie złota moneta ląduje raz na pół roku. Urzędy probiercze są różne, zwykle mało przyjazne. Dilerzy kruszców też się krzywią, gdy mają oglądać monety, na których sami nie zarobili. Pozostają znajomi z większym doświadczeniem w obrocie monetami. Dobrą opcją są też sklepy numizmatyczne, które są prawie w każdym mieście w Polsce, dla których obrót złotem jest uboczny i niekonkurencyjne, ale znają się na monetach nie gorzej od dilerów. Uwaga: nie dajcie lombardziarzom i jubilerom testować monet cieczą probierczą – to powoduje trwałe zniszczenie monety, która będzie nadawać się tylko na złom.

2. Jeżeli masz już monetę danego typu to porównaj ją z nowym nabytkiem. Radzę na rancie posiadanej już monety zrobić kropkę flamastrem. Można to potem łatwo zmyć, a pozwala to uniknąć nieprzyjemnej dyskusji ze sprzedającym czyja była dana moneta.

3. W przypadku monet uncjowych oraz monet próby 916 można posłużyć się testerem do monet albo oprogramowaniem testującym, który można zainstalować w telefonie komórkowym. Nie chciałbym nikogo obrazić, ale jeżeli nie jest się w stanie nauczyć obsługi choć jednego z tych rozwiązań, to nie należy w ogóle myśleć o inwestowaniu w kruszce, tylko trzeba sobie założyć książeczkę oszczędnościową w PKO. Linijki można kupić tu, a aplikację instaluje się w telefonie wpisując z zakładce “Sklep Play” hasło “Bullion Test Free”. Dwa filmiki instruktażowe poniżej.

4.Kupując inne monety należy zapoznać się z jej parametrami, czyli wagą i wymiarami. 99% fasyfikatów  da się banalnie łatwo wyłapać poprzez ich zważenie i zmierzenie. Uwaga: podawane parametry są orientacyjne, czyli moneta 1 oz może ważyć od 31,05 do 31,20 gramów i przy grubości zadeklarowanej na 2 mm mieć od 1,9 do 2,05 mm.

5. Unikaj monet o złej sławie. $20 są bardzo często fałszywe i dla amatorów raczej odpadają.

6. Ciekawym rozwiązaniem jest zakup monety po gradingu, jeżeli nabywcy nie przeszkadza fakt, że moneta jest opakowana w plastik i nie da się jej wziąć do ręki. Kupując taki produkt numizmatyczny nabywa się gwarancję firmy gradingowej, że moneta jest prawdziwa.

W najbliższym czasie postaram się napisać o najlepszych monetach inwestycyjnych.

Share This Post

Ewakuacja Polaków

MZS chwali się sprawną ewakuacją 178 osób z rejonu objętego rosyjską agresją. Całkiem nieźle im poszło jak na instytucję, która nie potrafi sprawnie sprawnie wydawać wiz do Polski (mam na myśli sceny sprzed konsulatów na Ukrainie, Białorusi czy Chinach), a paszport wydaje już po 6 miesiącach (osobiście tyle czekałem).

Warto zobaczyć fotki na stronie MSZ. Impreza z wykopem, samolot wojskowy, jakby nie można było wysłać taniego czarteru. No i ksiądz-dobrodziej, nieodłączny element każdej imprezy państwowej w Polsce. To na wszelki wypadek, gdyby przyjeżdżający mieli wątpliwości do kogo należy władza w Polsce.

9O4B3404

Proszę zwrócić uwagę, że nie mówi się o “ewakuacji Polaków” tylko o “ewakuacji osób polskiego pochodzenia”. To nie przypadek. Tam w MZS pracują nieźli PRowcy. Otóż najbardziej prawdziwe byłoby stwierdzenie “ewakuacja Ukraińców polskiego pochodzenia”.

Dlaczego to nie są nasi obywatele? Otóż Polacy na wschód od Bugu są ofiarami PRL i wszystkich kolejnych rządów tak zwanej “wolnej Polski”. Chodzi o niesławną i nadal obowiązującą “Umowę o unikaniu podwójnego obywatelstwa pomiędzy ZSRR i PRL”. W jej myśl Polacy pozostali po wojnie na terenie ZSRR nieodwracalnie utracili obywatelstwo polskie. Tam nadal są Polacy, urodzeni w Polsce, mówiący po Polsku, wychowani w polskich domach, którzy za Stalina utracili polskie obywatelstwo i nie mogą go do dziś odzyskać! Ich potomkowie, którzy stanowią większość z grona ewakuowanych, także nie są w stanie przedstawić polskiego paszportu, choćby wszyscy ich przodkowie przez ostatnie 1000 lat byli Polakami. Granda, jedna z tysięcy małych i większych grand charakterystycznych dla współczesnej Polski, jak choćby kradzież prywatnej własności przez komornika i stwierdzenie sądu, że przecież nic się nie stało.

Te 178 osób to jest mały pikuś. Taka ilość osób zmieści się w zwykłym samolocie i w jednym dużym hotelu. Co stanie się gdy Rosjanie wejdą dalej, gdy osób “polskiego pochodzenia” pojawi się więcej, bo na zachodzie Ukrainy mieszka ich znacznie więcej? Co z Ukraińcami, uchodzącymi przez rosyjskimi “wyzwolicielami”, którzy będą próbowali dostać się do UE?

W USA mieszka kilka milionów “osób polskiego pochodzenia”, w tym 1-2 miliony osób w polskim paszportem w łapce. Zapewne nikt w Polsce nie myśli o ich ewentualnej ewakuacji do Polski. To jest przecież niemożliwe, żeby murzyni zabrali się za Latynosów, albo na odwrót…

Share This Post

Kłamstwa NBP

Szef NBP jest osobą całkowicie skompromitowaną po tym, gdy ujawniono jego udział w spisku, mającym na celu zwiększenie poparcia dla reżimu PP/PSL. Miało się to stać poprzez skup obligacji, który jest nielegalny i skrajnie szkodliwy dla społeczeństwa.

Tymczasem pojawił się komunikat NBP. W jednozdaniowym nagłówku udało się zawrzeć aż dwa kłamstwa. Napisano: Polski sektor bankowy jest stabilny i odporny na szoki zewnętrzne, w tym na zmienność kursu walutowego. Tymczasem nie ma czegoś takiego jak polski sektor bankowy, są oddziały banków zachodnich w Polsce. Banki zostały sprzedane a pieniądze przepite przeznaczone na wypłaty emerytur dla UBeków. Co więcej, banki w Polsce nie są odporne na szoki walutowe. Pół miliona rodzin ma kredyty w walutach obcych i w większości przypadków suma pozostałego zadłużenia jest dużo większa niż wartość nieruchomości stanowiącej zabezpieczenie kredytu. To jest recepta na kryzys bankowy.

Polska złotówka i rosyjski rubel są to twory podobne – zwykłe papierki bez jakiegokolwiek zabezpieczenia. Jak liście na drzewach – dziś są – jutro porwie je wiatr. Spokojnie czekam na kolejne drgawki tego systemu i naganiam na zakup kruszców. Nie kupiłeś złota po 3 900, nie kupujesz po 5 000, będziesz błagać, żeby kupić choć uncję za 20 000 zł.

Share This Post

Frank, ciąg dalszy

Przez Internet nadal przewalają się kontrowersje związane z wczorajszą decyzją Szwajcarów. Zaczyna dominować pogląd, że wiedzą oni o czymś o czym my nie wiemy i dlatego decyzja tylko wydaje się nam nieracjonalna. Być może chodzi o informację o zbliżającym się dodruku euro. Szwajcarzy mogą nie chcieć by frank osłabiał się wraz z euro. Być może nie mają co robić z nadmiarem walut, które inwestorzy zostawiali im w zamian za franki. W środowisku ujemnych stóp procentowych posiadacz euro ma problem gdzie je przechowywać.

Dużo osób jest rozgoryczonych faktem tego, że bardzo mało osób przewidziało ten ruch. Ci którzy to przewidzieli wychodzą na proroków. Tymczasem wynika to matematyki. Jeżeli komentatorów na świecie jest 1000 a szansa tego kroku była jak 1:500 to dwie osoby miały prawo to trafić. Jeżeli miliarda ludzi spytamy się kiedy spadnie na Ziemie meteoryt to jedna trafnie odgadnie datę.

Tymczasem ruchy kursowe wywołały lekką panikę. Do znajomych kantorowców trudno było się dodzwonić, zwiększyli spready. W internetowych kantorach wolumen wymiany na franku zwiększył się 10x, inne waluty 3x. Serwis dostarczający nam danych o cenie złota padł. A moja sprzedaż złota po prostu wystrzeliła przez sufit.

Nie mogę oprzeć się aby nie naganiać na złoto. Mówiłem, że cena 4000 zł/oz jest dobrą okazją, z której należy skorzystać. Obiecuję również, że przyjdzie taki dzień, że klienci utracą możliwość nabycia złota inwestycyjnego i zostaną z papierem w łapie. Wtedy rzucą się do jubilerów aby kupić cokolwiek i pozbyć się makulatury za wszelką cenę. Taki jest naturalny cykl życia waluty papierowej.

Tymczasem jaka by nie była cena, to klienci narzekają, że jest za drogo. Złoto za 6000 ? “drogo, kupiłbym za 5500”. Złoto za 4000 ? “drogo, kupiłbym za 3500″. Prawdopodobnie z tego nastawienia wynikają telefony, które odbieram raz na jakiś czas. Klient oświadcza”Panie, kupiłbym ale po wczorajszej cenie”. I tu pytanie do komentatorów – jak należy odpowiadać na taką propozycję?

Share This Post

Koniec obrony franka

Newsem dnia jest wycofanie się SNB z zapegowania franka do euro. Komentatorzy są zgodni – nikt się tego nie spodziewał, nikt nie rozumie powodów, które kierowały Szwajcarami.

Konsekwencje dla Polaków? Problemy finansowe części frankowiczów, co przekłada się na większą podaż mieszkań, ich niższe ceny i mniej pieniędzy, które społeczeństwo może przeznaczyć na konsumpcje, a to z kolei oznacza spowolnienie gospodarki. Do tego osłabienie złotego, droższe złoto (w euro i w złotówce). Niestety, prawdziwe jest powiedzenie, że światowa gospodarka to zbiór naczyń połączonych.

Share This Post

Konkurs na GPW

Giełda Papierów Wartościowych organizuje konkurs pod tytułem Future Masters. Chodzi o naukę inwestowania w giełdowe kontrakty terminowe. Każdy ma mniej więcej takie same szanse, niezależnie czy jest profesjonalistą czy amatorem. Co ciekawe, podobne konkursy, które obserwowałem na zagranicznych platformach obrotu akcyjnego pokazują, że częściej jednak wygrywają amatorzy.

Dzisiaj, czyli 12 stycznia rusza “rozgrzewka”, a start rywalizacji nagradzanej nagrodami będzie miał miejsce 26 stycznia. Pierwsze rankingi będą dostępne 27 stycznia. Impreza trwa 5 tygodni, co tydzień ktoś wygrywa, rankingi są zerowane i rozpoczynamy od zera. Rejestracja i zasady konkursu dostępne są na stronie internetowej Future Masters.

Dla osób chcących wejść w zagadnienia giełdowe lub pogłębić swoją wiedzę będą dostępne porady ekspertów, takich jak :

Rafał Komar – Biuro Maklerskie Alior Bank
Piotr Kuczyński – Dom Inwestycyjny Xelion
Robert Utko – Dom Maklerski Banku Handlowego
Grzegorz Zalewski – Dom Maklerski BOŚ
Tomasz Gessner – Dom Maklerski BDM
Paweł Danielewicz – Dom Maklerski BZ WBK
Maciej Szmigel – Dom Maklerski ING Securities
Piotr Neidek – Dom Maklerski mBanku
Paweł Małmyga – Dom Maklerski PKO Banku Polskiego
Tomasz Regulski – Dom Maklerski Raiffeisen Bank Polska S.A.
Krzysztof Ojczyk – Dom Maklerski Noble Securities

Jak widać, zabawa zorganizowana jest z dużym rozmachem.

Share This Post

Jak tanieją mieszkania w Polsce

Wyborcza zamieściła ciekawy materiał o mieszkaniach. Zdumiewa już to, że użyto pojęcia ‘mediany’, które w Polsce mało kto zna. Zamiast tego zwykle używa się absurdalnego pojęcia ceny ‘średniej’ albo ‘przeciętnej’, co całkowicie zaciemnia obraz sytuacji. Przypomnę, że ‘przeciętne wynagrodzenie’ w Polsce wynosi 3900 zł brutto, ale dominanta tylko 2200 zł brutto. Co bardziej oddaje rzeczywistość?

Na mapce z zaznaczonymi cenami widać wyraźnie, że ceny mieszkań różnią się diametralnie w zależności od ich położenia. Location, location, location, jak mawiają realtorzy. Po prostu Polska dzieli się obecnie na 3 strefy, zgodnie z kolorami obecnymi na mapce. Kolor żółty to miasta, gdzie zjeżdżają się ludzie z całej Polski, co powoduje, że popyt przewyższa podaż i widzimy elegancko napuchnięte ceny. Kolor niebieski to jako-tako egzystujące miasta, choć powoli tracące mieszkańców. Obszary białe to polskie Detroit – większość ludzi wyjechała na Zachód albo do dużych miast.

Podstawą zrozumienia powodów wysokich cen nieruchomości w pewnych obszarach kraju jest to, że emigracja Polaków to nie tylko wylot Ryanem do Londynu. Miliony ludzi opuściło swoje miasta i miasteczka by przeprowadzić się do większych aglomeracji, tam gdzie jest praca. Nie jest prawdą, że Polacy są niemobilni społecznie. Są – gigantyczna emigracja wewnętrzna oraz zagraniczna jest tego dowodem.

Prognozy GUS zakładają, że w niektórych miastach ilość mieszkańców spadnie o 25%. GUS ma to do siebie, że jest niepoprawnym optymistą. Można śmiało powiedzieć, że detroizacja wielu miast Polski będzie się pogłębiać, być może populacja spadnie nawet o 40-50%. Jest to proces samonapędzający – wyludnienie danego obszaru (miasto, dzielnica) powoduje zanikanie miejsc pracy, kolejni ludzie zostają bez pracy, wyjeżdżają, przestają konsumować czyli dawać innym pracę, miejsca pracy zanikają i koło się zamyka. A wyludnione obszary przestają być bezpieczne, przestają być objęte usługami (szkoły, lekarze, policja) i kolejni ludzie się z nich wyprowadzają.

To co dziś widzimy na opublikowanej mapce to przedsmak upadku Polski, jaki nas czeka w przyszłości. Kilka przeludnionych miast, a 100 km dalej obszary jak Szydłowiec.

Share This Post

Grexit

Coraz bliżej jesteśmy momentu w którym Grecja opuści strefę euro. Spiegel, znany z dokonywania kontrolowanych przecieków, donosi o rozważaniu takiej opcji przez rząd Rzeszy. Choć ostateczne decyzje być może jeszcze nie zapadły, to prawnicy pracują pełną parą nad kwitami uzasadniającymi taką prawną możliwość. Kto wie, może prasy drukarskie już się kręcą?

Przyjrzyjmy się scenariuszowi możliwych wydarzeń. W piątek ogłaszany jest ‘bank holiday’ i dowiadujemy się o parytecie wymiany euro na nowe drachmy. Już chwilę po ogłoszeniu kursu wymiany nowa drachma traci na wartości, a nowi “szczęśliwi” posiadacze tej waluty starają się kupić za nią kruszce, waluty i cokolwiek co ma jakąś wartość. Zaczyna się ostra dewaluacja nowej drachmy, która skutkuje wysoką inflacją. Dla posiadaczy obligacji, pewnych że w ostateczności wykupi je EBC, oznacza to ostrzyżenie do gołej skóry. Dostaną zwrot kapitału u makulaturze. Podobnie EBC – skupione i posiadane obligacje Grecji można wyrzucić do śmieci. (Dla niedowiarków proponuje zabawę polegającą na policzeniu, ile otrzyma się z obligacji 10 letniej, oprocentowanej na 5%, gdy przeliczy się ja na drachmę, zdewaluuję ją od razu o 30% i w realiach 30% inflacji. Według moich wyliczeń wyszło, że z obligacji o nominale 1000 euro otrzyma się równowartość mniej więcej 20 euro…)

Dla dolara i dla złota oznaczać to będzie bardzo mocny kop w górę. Dla euro Grexit może skończyć się spadkiem wartości, choć to nieracjonalne – odcięcie Grecji od europejskiego cyca to dla wszystkich Europejczyków jest jak pozbycie się garba z pleców i znacząco uzdrowi sytuację. Będzie to też precedens – skoro Grecja wylatuje, to wylecieć może każdy inny kraj, który za bardzo przegnie.

Patrząc z punktu widzenia obywatela bogatego kraju UE pojawia się pytanie, czy rozszerzanie unii na tak wiele krajów miało sens. Grecja może być fajnym miejscem, by pojechać tam z Niemiec na wakacje, bez pokazywania paszportu, ale czy mądre było branie ich do unii walutowej? Podobnie najbiedniejsze kraje jak Rumunia czy Bułgaria (a może nawet Polska) –  ich obecność z perspektywy krajów najbogatszych w strefie Schengen jest kontrowersyjna.

Share This Post