Ujemne stopy procentowe

Prawo podaży i popytu nadal działa – obniżenie ceny powoduje wzrost popytu. Dzięki przecenom kruszców mam co robić, ale nie mam kiedy pisać. Ciekawe, co będzie dalej. Jeżeli cena nadal będzie spadać, to popyt nadal będzie rosnąć. Kto wie, może zobaczymy puste haki, jak wielokrotnie ostrzegałem.

Dość już tego ordynarnego naganiania na złoto, są przecież na świecie inne sprawy. Na przykład ECB, który wprowadził ujemne stopy procentowe. Wiele osób przeżywa ten fakt, a ja tymczasem nie. Płacę prawie 100 zł miesięcznie za to, że łaskawy bank-dobrodziej obraca pieniędzmi moimi oraz moich klientów. Taki FED emituje papiery dłużne, które dadzą całe 0,06 % rocznie, gdy nawet oficjalna propagandowa inflacja jest wyższa. Oznacza to, że posiadanie obligacji USA da czystą stratę,  a depozytariusz zapłaci za przywilej oddania własnych pieniędzy do dyspozycji FED. W tej sytuacji decyzja EBC zupełnie mnie nie dziwi, po prostu jawnie robi to, co inni robią w sposób ukryty.

Inflacja jest obecnie najbardziej kluczowym zagadnieniem ekonomii. Mamy kilka ciekawych zjawisk – wysokie ukryte bezrobocie, wolny obrót pieniądza, niskie oczekiwania inflacyjne oraz import towarów z krajów dysponujących tanią siłą roboczą – które są presją na utrzymywanie się niskich cen nie tylko w Stanach, ale również w Europie.

Wraz z puchnięciem długów poszczególnych państw rośnie ich wrażliwość na wyższą inflację. Wzrost inflacji to wzrost oprocentowania pożyczanych środków na rolowanie długu państwa, ale nawet niewielki wzrost oznacza gwałtownie zwiększenie środków, które trzeba przeznaczyć na odsetki (jest to zjawisko nieliniowe).

W pewnym momencie budżet zaczyna uginać się pod tym ciężarem i pieniędzy z podatków nie starcza na wydatki budżetowe i odsetki. Wtedy państwo zaczyna pożyczać środki nie tylko na rolowanie wygasających obligacji, ale również na odsetki. To początek końca – państwo staje się bankrutem w błyskawicznym czasie. Ogromna większość wydatków zaczyna być pokrywana drukiem pieniądza, a na rynek trafia potężna fala pieniędzy z wyprzedawanych obligacji. Inflacja staje się hiperinflacją i waluta ulega śmierci.

Dwóch głównych rozgrywających (FED & ECB) balansują na cienkiej linie. Gdyby nie doszło do luzowania ilościowego przy niskich stopach procentowych, to kryzys miałby przebieg podobny do tego z 1929 roku, deflacyjny, z przeceną wszystkiego o 80%. Z kolei luzowanie i niskie stopy pchają nas w tą samą chorobę, która spowodowała kryzys – wysokie zadłużenie. Obecna polityka finansowa powoduje ryzyko powstania inflacji niszczycielskiej jak tsunami.

Wszystko wskazuje na to, że najlepszych ekonomistów na świecie mają Rosjanie i to oni są najlepiej przygotowani do zbliżających się wydarzeń. Ale o tym kiedy indziej.

Share This Post

8 thoughts on “Ujemne stopy procentowe

  1. Kryzys będzie miał taki przebieg, jak w Republice Weimarskiej. U nas to będzie wyglądać jak końcówka PRLu.

    A Rosjanie wcale nie są przygotowani. Całe ich państwo opiera się na jednej firmie uzależnionej od jednego surowca. Mają słabą infrastrukturę, kiepskie morale i są po prostu biedni. Nawet jeżeli kryzys (tzn. przecena) dotknie Rosjan w mniejszym stopniu niż inne kraje, to i tak będą z zazdrością patrzyć na Europę, gdzie kryzys wprawdzie rypnie mocniej, ale nawet po przecenie Europejczycy będą bogatsi od Rosjan.

    Zanim bogaty schudnie, biedny umrze z głodu. A Rosja jest biedna.

  2. Ponoć pieniądze są tyle warte ile przynoszą zysku więc euro przy ujemnych stopach procenowych jest warte MNIEJ NIŻ ZERO 🙂

  3. Czyli powiadasz pan, ze w sklepie puste polki zaraz beda? Mialem polowac na nowe krokodyle od Perth ale wychodzi na to, ze trzeba brac co jest.

  4. Doxa
    Spodziewasz sie bardziej uporządkowanego tzn. banki centralne i Fed będą to w jakiś sposób
    centralnie zrobić przejście do SDR-ów albo cos podobnego czy globalne załamanie np. wyłamanie się jakiegoś banku centralnego czy Chony i Rosja przechodzą na rozliczenia surowcowe i się zacz-
    nie zabawa.

  5. Możesz rozwinąć myśl:

    “Wraz z puchnięciem długów poszczególnych państw rośnie ich wrażliwość na wyższą inflację. Wzrost inflacji to wzrost oprocentowania pożyczanych środków na rolowanie długu państwa, ale nawet niewielki wzrost oznacza gwałtownie zwiększenie środków, które trzeba przeznaczyć na odsetki (jest to zjawisko nieliniowe).”

    Podejrzewam, że zastosowałeś tu jakieś skróty myślowe bo przecież:

    – wzrost inflacji przy obecnej skali zadłużenia jest jak najbardziej pożądany gdyż dzięki temu można “łatwiej” spłacić odsetki.

    – “Wzrost inflacji to wzrost oprocentowania pożyczanych środków na rolowanie długu państwa” – no przecież o to chodzi, trzymamy nisko stopy, czekamy na inflację i jeśli będzie niska wciąż trzymamy nisko stopy i łatwiej nam spłacać odsetki więc o co kaman ?

    – dlaczego zakładasz, że wzrost inflacji = wzrost oprocentowania ? Czy nie jest to jedyna droga dla kasty rządzącej, aby wywołać inflację-hiperinflację aby “wyjść” z długów ?

  6. Przemysławie tyle piszesz o fałszowaniu złota, a tu w sklepach już zaczęły sie pojawiać nowe stalowe groszówki w miejsce mosiężnych i żadnego wpisu jeszcze nie popełniłeś ? Popraw się szybko !

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *