Śnieg

Przez Stany przewaliła się burza śnieżna. Jeżeli ktoś nie ogląda wiadomości w TV (jak ja), zawsze może przeczytać na wiki lub obejrzeć materiał na Youtube. Cały ten śnieg spadł w czasie jednej nocy:

Na Lake Shore Drive utworzył się zator w którym kierowcy utkwili nawet na 12 godzin. W świetle tego pakunek MRE, który zawsze mam w samochodzie, może nie być pozbawiony sensu.

Share This Post

14 thoughts on “Śnieg

  1. Jakby ktoś nie wiedział, co oznacza skrót MRE, służę pomocą.

    http://en.wikipedia.org/wiki/Meal,_Ready-to-Eat#Criticism

    1. Meals, Ready to Excrete.
    2. Meals, Rejected by Ethiopians.
    3. Meals, Rejected by Enemy.

    Jako, że niektóre MRE wywołują chroniczne zatwardzenie, w popularnej kulturze skrót ten rozwija się także do Meals Refusing to Exit.

  2. MRE czy jakieś inne łatwe do przygotowania jedzenie to świetny pomysł, ale bardziej się przyda pełny bak paliwa. No, przynajmniej w połowie pełny. Warto tankować samochód gdy tylko osiągniemy połowę zbiornika, a nie gdy zaświeci się żółta lampka.

  3. @Mugabe
    hahaha dobre
    Mysle ze to tez zaleta MRE – w koncu jak stoisz samochodem w zaspie przysypany śniegiem po dach to nie bardzo możesz wyjść żeby sobie ulżyć a stawiać klocka we własnym samochodzie to nie każdy chce

  4. @Mugabe:
    nawet paskudne zarcie lepsze niz zero zarcia, zwlaszcza, kiedy trzesiesz sie z zimna i jestes glodny.

    Kiedy jezdzilam w gory w sytuacji, ze nie wiadomo bylo, czy sie nie utknie dluzej niz 24h, to zawsze w samochodzie bylo:
    – thermal blankets
    – swieczki, tudziez inne “klasyczne” zrodla oswietlenia
    – zarcie oraz woda
    – szufla i lancuchy
    – race
    – extra cieple ciuchy

    Dopiero jak czlowiek przezyje noc w sniezycy to wie, co znaczy powyzsze wyposazenie…

  5. @Nina nie no peweni wyjdzie ze sie czepiam ale realkcja spalania parafiny (z tego sie chyba robi swieczki)
    C20H42 + O2= CO2 + H2O
    nie chce mi sie liczyc w tej chwili obkjetosci molowej tego CO2 ale uzywanie swieczek w zasypanym samochodzie imo nie jest dobrym pomyslem (chyba ze bedziesz bardzo intensywnie w nim wietrzyc, a przy dajmy na to -5 stopniach celcjusza na zewnatrz to tez nie jest za dobre wyjscie;]

  6. Forfiter szfiagjer! Forfiter snow szfiagier!
    :))
    A tak na serio to w tej America wszystko jest większe.

  7. leon, ani woda ani CO2 nie są przesadnie szkodliwe więc chyba jednak się czepiasz…

  8. > nawet paskudne zarcie lepsze niz zero zarcia, zwlaszcza,
    > kiedy trzesiesz sie z zimna i jestes glodny.

    > Kiedy jezdzilam w gory w sytuacji, ze nie wiadomo bylo,
    > czy sie nie utknie dluzej niz 24h, to zawsze w
    > samochodzie bylo:
    > – zarcie oraz woda

    Człowiek tak naprawdę to potrzebuje płynów. To jedyne, co można ewentualnie ze sobą wozić.

    Wytrzymać jeden dzień bez jedzenia to chyba najprostsza rzecz na świecie.

    Wytrzymać parę dni – betka. Ileś tam razy w życiu podtrułem się nieco i z braku apetytu kilka dni nie jadłem. Aż trudno uwierzyć, jakie to dziecinnie proste. Tylko człowiekowi się figura poprawi.

    Zapasy energii u normalnie odżywionego człowieka są ogromne. A przecież większość społeczeństwa ma indeks BMI wskazujący raczej na nadwagę.

    Nie widzę najmniejszego sensu wozić ze sobą żarcia, w jakiejkolwiek postaci, podczas kręcenia się po obszarach cywilizowanych. Jak w razie czego jedzenia nie znajdzie się w parę dni, to musiało zdarzyć się coś takiego, że nie znajdzie się go najpewniej wcale.

  9. @Leon:
    czepiasz sie. Ani samochod szczelny na tyle ani snieg – no chyba, ze przysypie Cie lawina. A swieczka pociagnie znacznie dluzej, niz najlepsze baterie….

    @Mugabe:
    wytrzymac pare dni jak sie podtrujesz i siedzisz w domu w ciepelku – jasne, no problem. Wytrzymac pare dni jak musisz np. w mrozie maszerowac 50 km do najblizszego miasta przez zaspy – no fun at all a co slabsze jednostki padna po drodze i zamarzna.
    Powiem tyle: raz w zyciu musialam wykopywac poltoratonowy samochod z zaspy w srodku zamieci a bylam bez sniadania. Luzik, sa ogromne zapasy energii – tyle, ze malo co nie zemdlalam. Z glodu…i zimna.

  10. Na moj prosty chlopski rozum co2 jest nie tyle szkodliwy(ponizej 20% stezenia przezyjesz, powyzej juz gozej), co szkodliwy jest brak tlenu, producenci samochodow z klimatyzacja prawdopodobnie zadbali o szczelnosc takiego auta poniewaz w ostatecznym rozrachunku obniza to spalanie (w przypadku gdy klima jest wlaczona). Ja bym sie nie odwazyl siedziec dlugo w osobowce z zapalona swieczka, predzej bym sie przykryl wszytkim co mam i przekimal do rana na tylnym siedzeniu. Oczywiscie mozecie sie ze mna nie zgodzac, byc moze mam zbyt duzy respekt do chemii i troche przesadzam.

  11. leon, może i masz za duży respekt dla chemii ale na pewno za mały dla biologii – każda osoba samochodzie wytwarza o wiele więcej co2 niż ta nieszczęsna świeczka (człowiek wydycha ok 30 kg w ciągu doby). Świeczka pewnie waży ze 100g a wytworzy nie więcej niż 300 g CO2.

  12. nightwatch: wydycha 30kg czego? Bo co2 to wydycha 20 litrow na godzine(zrodlo: http://www.e-automatyka.eu/articles/968-pomiar-dwutlenku-wgla-a-ukady-klimatyzacji-i-wentylacji ), jeden mol gazu jak mnie uczyli w podstawowce zajmuje w warunkach normalnych 22,4 dm^3. Idac dalej… (moga byc bledy bo nie liczylem takich rzeczy od daaawna)
    2 C20H42 + 61 O2 = 40 CO2 + 42 H2O
    Mc20h24 = 20*12+42 =282 g/mol
    mco2 = 12+2*16=44 g/mol
    mol parafiny –> 282 g
    x moli –> 100 g
    x= 0,335 mola/sweiczke
    dalej..
    2 mole parafiny –> 40 moli co2
    0,335 –> x
    x= 7,092 mola co2
    7,092mol*22,4 dmm^3 /mol = 158,865 litrow co2 na 100 gramowa swieczke, czyli czlowiek musial by wydychac to przez 8 godzin. Tutaj moje rozwazania sie koncza, nie mam pojecia jaka jest predkosc spalania takiej wyrazona w gramach na godzine do tego trzeba by bylo uwzglednic ile tlenu pobiera proces spalania, oraz jaka jest predkosc wentylacji(tego akurat nie da sie okreslic – za duzo zmiennych).
    Moj proces edukacji wypral mi glowe do tego stopnia, ze zwracam na takie glupoty uwage i wole dmuchac na zimne niz ponosic przykre konsekwencje.
    oczywiscie no offence, pozdrawiam

  13. OK, Nina, przyznaję, że zapomniałem o dystansach w USA. I że u was wszędzie jedzie się co najmniej 40 kilometrów. Więc utknięcie może oznaczać niezły spacerek.

    Ale też i chyba przeważnie wędrowałoby się przez jakieś rozlazłe niekończące się przedmieścia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *