Cuda dolarowe – apdejt 1

Ciekawe rzeczy dzieją się w kraju Waszyngtona i Obamy. Oto wykres indeksu dolara:

Nie jestem tak dobrym analitykiem jak kol. Trystero, który utrzymuje się z gry na giełdzie, ale jak dla mnie mamy tu formacje RGR. Oznacza to, że indeks spadać będzie co najmniej do poziomu 71 punktów, co z kolei oznacza, że ustanowione może zostać nowe minimum wartości dolara.

Na rynku srebra panika, szczególnie dla inwestorów operujących dolarem. Cena oszalała, osiągając w tej chwili $23. Jest to rajd o $5 bez zatrzymywania się na korektę. Podejrzewam, że korekta powinna przyjść, ale przy dolarze spadającym jak cegła nie wiadomo kiedy do tego dojdzie i ile wtedy będzie kosztować uncja. Ponadto wzrastająca gwałtownie cena zapewne spowodowała short squeeze, o której dobrze napisał dawno temu kol. Cynik. Inwestorzy posiadający krótkie pozycje (sprzedali awansem metal, którego nie posiadają z nadzieją na tańsze odkupienie) ponieśli ciężkie straty, które chcieliby ograniczyć. W tym celu muszą odkupić srebro na rynku i zwrócić go tam gdzie go pożyczyli, co dodatkowo podbija cenę. Na rynku jest dużo graczy z krótkimi pozycjami, toteż short squeeze jest w tym wypadku bardzo odczuwalny dla rynku, a jeszcze bardziej dla kieszeni tych ‘ściśniętych’.

Spodziewałem się, że w październiku dojdzie do jakiegoś ciekawego krachu giełdowego, który będzie można oglądać zagryzając popkornem. Październik to jak wiadomo miesiąc oszczędzania, ale i miesiąc krachów giełdowych. Jak na razie krachów niestety brak, ale za to mamy krach dolara.

Niewykluczone, że krach dolara jest na rękę kręcącym pierdolnikiem, to quantitative easing bez oburzania malkontentów takich jak ja. Osiąga się wiele celów za jednym razem. Domy stają się więcej warte w osłabionym dolarze, co powoduje że kredytobiorcy wykazują mniejszą ochotę na zaprzestanie spłaty kredytu hipotecznego. Eksport staje się bardziej opłacalny, co daje szansę na ograniczenie deficytu handlowego. A to, że inflacja będzie wkrótce poważnym problemem i że jacyś tam zwykli ludzie tracą wartość nabywczą z posiadanych dolarów – kogo to obchodzi. Zresztą to wina samych ludzi – trzeba było słuchać zaleceń rządu i stymulować gospodarkę wydając pieniądze. Ja ze swojej strony dodam – trzeba było, ale wydając na srebro i złoto.

Polecam lekturę prasy wybiórczej – coraz głośniej o wojnach walutowych, o których już wcześniej pisałem. Obniżanie kursu zielonego może być jednym z jej przejawów. Zgadzam się z Kahnem – takie wojny to nic dobrego. Ale powiem to, czego on nigdy nie przyzna – jedyny prawdziwy pieniądz to złoto. Wprowadzenie parytetu złota (uczciwego ! bez lewego druku !) kończy sprawę uniemożliwiając manipulacje kursami.

Share This Post