Nuda, nuda i po nudzie

No więc mamy to, o czym dłuższy czas trąbiłem – potężną przecenę na giełdach. To Grecja stała się katalizatorem, który wyzwolił przecenę na giełdzie.

Mamy do czynienia z zakończeniem fałszywej hossy. To koniec odreagowania po ostatnim krachu i powrót do spadków. Wielce prawdopodobne, że indeksy będą szukać dna głębiej niż ostatnio. DOW wyrażony w złocie nadal będzie spadać. Witamy na powrót w realiach Wielkiej Depresji 2.0.

Share This Post

20 thoughts on “Nuda, nuda i po nudzie

  1. Co do tego, ze indeks wyrazony w złocie bedzie spadać pełna zgoda. Natomiast czy to poczatek wielkiej przeceny – śmiem wątpić. Jesli jednak nastapi, to juz naprawde watpliwe, zeby indeksy szukały dna jeszcze nizej niz ostatnia – głównie za sprawą miliardów wpuszczonych w obieg pieniedzy. W ciagu ostatn ich 3 lat ilosc forsy w obiegu w $$$ podobno sie potroiła – wiec indeksy za sprawa nadchodzacej inflacji pewnie nie spadna az tak nisko (ale liczac w uncjach złota pewnie tak)

  2. Mark Hulbert przypomina, że w 4 poprzednich przypadkach defaultu kraju w kolejnych miesiącach indeksy rosły…ergo Benek wydrukuje kolejne biliony, tym razem z Trichetem…

    In gold we trust (2000k w tym roku jak obszył). No i nie ma wacka we wsi, żeby w tych realiach nieruchomości w PL staniały (chyba, że wyrażone w USD)

  3. @ Fredd

    >No i nie ma wacka we wsi, żeby w tych realiach >nieruchomości w PL staniały (chyba, że wyrażone w USD)

    no i tu mnie zmartwiłeś mam sporo gotówki w PLN, którą chciałem spożytkować na cel mieszkaniowy, a tak to 🙁

  4. Jak masz gotówkę na inwestycje to kup ziemię pod miastem (obojetnie którym, byle na kierunku jego dynamicznego rozwoju) już taniej ziemii rolniczej raczej nie kupisz…a le rolnicy zgodnie z przepisami mogą dzielić swoje pola na minimum 3000 m, a ludzie poszukują takich po 1000 m, więc jak kupisz większą we współwłasnosci np. z bratem czy żoną, wystąpicie ze zgodnym wnioskiem do sądu o podział na 3 działki po 1000 m (jedna Twoja, jedna brata/żony, jedna dalej wspólna).

    Jak masz czas (5 lat) to przy starannym wyborze działki i umiarkowanej cenie jest to risk free (zaraz zaczną mędrkować…a Stanach to pospadało o 70%;)

  5. @Fredd, hahahaha risk-free my ass, w PL też spadło, pod Warszawą i np. na Wawrze w ostatnie 2 lata 10-20% minimum poleciało.

  6. I w ciągu 5 lat o ile jeszcze zleci…??? Poza tym pisałem POD MIASTEM nie na obrzeżach STOLYCY, weż okolice Poznania, Gdańska, Wrocławia, ze o Szczecinie czy Lublinie nie wspomnę

  7. @Fredd:”I w ciągu 5 lat o ile jeszcze zleci…???”

    No właśnie, z tym jest problem. Jak trendy demograficzne się utrzymają, to może zlecieć nawet w perspektywie 10-20 lat. To chyba zależy od ilości ludzi.

  8. Trend demograficzny jest taki, że mimo ubywania Polaków migracja ze wsi i małych miast nie ustaje, plus ludzie uciekają z dużych miast do suburbs – i sa gotowi za to płacić (co jest w sumie opłacalne; niższe koszty infrastrukturalne (własna studnia, oczyszczalnia ścieków, kominek, niższy podatek od nieruchomości) no i nie trzeba 100.000 zł marży deweloperowi płacić

    Kto ma olej we łbie się buduje pod miastem systemem gospodarczym, a mieszkanie wynajmie lub sprzeda

  9. Fredd, a kupuj ty sobie tą ziemią swoją i miej łeb, tylko nie naganiaj innych tekstami z kosmosu że to jest pozbawione ryzyka.

    Bo jak tak dalej pójdzie, to zacznę podejrzewać że po prostu starasz się wzbudzić popyt, bo masz coś do opchnięcia…

  10. nie uważam, żeby taka działka to był dobry interes – zwłaszcza że mam wątpliwości czy nie czekają nas jakieś przeceny

    to co dyskwalifikuje dla mnie taką inwestycję to jej PŁYNNOŚĆ, czas sprzedaży działek (zwłaszcza na peryferiach) potrafi być bardzo długi nawet przy atrakcyjnej cenie

  11. panika2008: walnij sobie baranka, potem na spokojnie pomyśl jaka jest szansa, że jakąś moja działeczke kupi czytelnik tego bloga (w dodatku drogo)- pomijam fakt, że buduję na niej dom, a nie sprzedaję

    Twój link to kotu pod chwost, bo ceny są z MIAST, a ja piszę o kupnie POD MIASTEM – łopatologicznie:
    1. wsiadasz do samochodu i odpalasz silnik
    2. jedziesz w jednym kierunku wg GPS
    3. jak widzisz białą tablicę na czerwono przkreśloną z nazwą Twojego miasta to jedziesz od tego miejsca jeszcze z 10-15 min.
    4. wtedy dajesz w las/pole i szukasz działki

  12. Fredd, przeczytaj cały tekst spod linka, a nie tylko pierwszą stronę, a dopiero potem się wypowiadaj.

    Polecam z tej okazji słynny fragment słynnego filmu: http://www.youtube.com/watch?v=mwogGgHOzPI

    A jeśli naprawdę nie możesz znaleźć, to podpowiadam: otwórz tą stronę, wciśnij ctrl+f, a potem wpisz “okolice dużych miast”

  13. @gonzo: czas sprzedaży takich działek był długi nawet w szczycie hossy, no chyba że naprawde lokalizacje prima sort, ale takich jest ile – 5%? Stan infrastruktury podmiejskiej jest, jaki jest – miliony się tam nie pchają drzwiami i oknami, zanim powstaną wodociągi, kanalizacja, gaz, prąd, a przede wszystkim drogi, to trochę minie…

  14. panika:
    jedyny problem tak naprawde to drogi/dojazd/komunikacja z aglomeracja.
    Cala reszte mozna sobie zalatwic we wlasnym zakresie.

  15. @futrzak: sam(a) sobie zbudujesz drogę np. 100 metrów do asfaltu? No można, ale trzeba lekką ręką liczyć za taką zabawę 40 tys PLN. Of koz jest to i tak pestka w porównaniu z kosztem np. 100-metrowego mieszkania w centrum, ale jak tych pestek jest więcej (gaz, woda, szambo) to nagle problemów robi się dużo – i robi się drogo, niewygodnie, czasochłonnie, ryzykownie (mało to historii ze źle wykonanymi szambami?).

    Oczywiście, pieniądze załatwiają wszystko. Ale jak ktoś ma nieograniczone (w skali nieruchomości, powiedzmy 1.5M PLN) fundusze to nie buduje “oszczędnościowo”, na taniej działce za miastem, tylko kupuje jednak to 100-metrowe mieszkanie w centrum.

  16. panika:
    czy Ty w ogole czytasz to, co napisalam?
    ‘Jedyny problem to droga’ – a zaczynasz od tego, czy sama sobie zbuduje droge… eh….

  17. Zinterpretowałem Twój komentarz jako problem z dojazdem – w sensie czas, korki, spalone paliwo itd. Ten problem nie dotyczy ostatnich 100 metrów, tu jest kwestia istnienia drogi dojazdowej 🙂

  18. @panika2008

    Strasznie agresywne i zjadliwe są te twoje komentarze. A mi się widzi, że jak w dowcipie o bacy i konsultancie “na mojej robocie to wy się gówno znocie”. Ja swój dom “za miastem przemysłowym” postawiłem od zera tymi ręcami kosztem 10 lat zapierd…. bez urlopu na wypoczynek. Warto było. Mankamenty. Do pracy mam 20 km samochodem góra pół godziny (moja siostra ma tyle samo km spod stolycy do centrum gdzie pracuje ale potrzebuje na to 2 godziny). Co to za wydumany problem “ostatnich 100m drogi”? Jak ci gmina nie zbuduje będziesz zapier… kilka razy więcej w błocie, bez gumioków ani rusz. Ty chyba naprawdę nigdy nie byłeś na nowobudującym się osiedlu podmiejskim. Nie znasz realiów a pouczasz innych. To nie przystoi. Inne mankamenty domu pod miastem. Wszędzie daleko. I do roboty, i do szkoły, i do lekarza, i do kina, i do sklepu z butami. Na miejscu kupisz chleb i flaszkę. To są realia. Działki były tanie, nawet uzbrojone (z kanalizacją) ale przez całe życie więcej wydasz na komunikację niż kupując taką działkę w obrębie miasta na osiedlu “domków”. Coś za coś. Al ja jestem zadowolony. Mam tu spokój, ciszę, śpiew ptaków, mogę się opalać nawet na “zoll” i zrobić w ogrodzie “toga party” i g… to kogo interesuje. Najbliższy kościół jest po drugiej stronie wsi więc nawet nie słyszę jak walą o 6 rano w te cholerne dzwony.

  19. Gościu codzienny, zapewniam Cię że znam realia mieszkania praktycznie we wszystkich możliwych w PL warunkach, od starych dobrze zagospodarowanych blokowisk z płyty, przez kamienice na starówce Torunia, kamienice na Pradze, budownictwo lat 60 na Grochowie, budownictwo lat 90 na Gocławiu, nowe budownictwo (XXI w.) na Kabatach, domki gdzieś na Wawrze, stary Mokotów itd itp i powiem Ci że miasto ma ogromne zalety (a mimo tego buduję sobie dom, podobnie jak Ty, 25 km od centrum Warszawy). Bagatelizujesz problemy mieszkania za miastem albo na peryferiach, i to znacznie.

    Działki kiedyś były tanie, ale to było dawno. A teraz ich ceny spadają. Coś, co sukcesywnie przez 2 lata spada po 5-15% rocznie raczej nie nadaje się na “inwestycję bez ryzyka”, prawda? I gdzie jest w moich komentarzach agresja? Że ostrzegam ludzi przed wyssanymi z palca tezami na temat super inwestycji “risk-free”?

    “przez całe życie więcej wydasz na komunikację niż kupując taką działkę w obrębie miasta na osiedlu “domków”” – hmmm… minimalna cena sensownej działki w Warszawie na osiedlu domków to 500k PLN (ale obawiam się że nie znajdziesz tak tanio). Żeby tyle wydać przez całe życie na komunikację to musiałbym chyba Hummerem wszędzie jeździć.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *