Maglowanie oleju

Złoto przebiło $1200 – media zaczynają podchwytywać kwestię parkowania kapitału w złocie. Szkoda, że autor artykułu red. Samcik nie wpadł na pomysł czytania mojego bloga – trąbie o złocie już od kilku lat.

Za niedługo red. Samcik opisze zjawisko zwane Peak Oil. Pomyślmy o ropie przez chwile, ciesząc się możliwością spokojnego analizowania tematu z dala od pismaków, tkwiących w błogiej nieświadomości tego co wisi nam nad głowami.

Zalecam rozpoczęcie myślenia od zapoznania się z ciekawym artykułem nt. Peak Oil. Cały artykuł ma wydźwięk uspokajający – sweet dream, baby, sweet dream. Autor polemizuje z kapitalnymi materiałami Martensona czy Saxena.

Wyjaśnić trzeba, że kryzys energetyczny powoduje zjawisko zwane stagflacją. Polega to na tym, że spadek dostępności powoduje stagnację, a druk pieniędzy by za wszelką cenę zdobyć ropę powoduje inflację. Dlatego właśnie w latach 70tych cena ropy wzrosła z $1 do $40 – nałożyły się podwyżki cen oraz spadek wartości dolara. Dlatego też już podstawowa teza artykułu jest błędna – ropa nie zdrożeje powyżej $500. Oczywiście że zdrożeje powyżej $500. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby w 2020 ropa kosztowałaby $4000 za baryłkę. W momencie, gdy padnie zaufanie do obligacji USA, dojdzie do inflacji i na dodatek spadku dostępności ropy, cena baryłki będzie przebywać w stratosferze. Trudno mówić ile może wynosić cena, gdy coś jest niedostępne lub nikt nie będzie chciał sprzedawać ropę za kolorowe papierki (banknoty).

Autor analizuje sytuacje w której Peak Oil da się przepędzić stosując kontrolę cen. Tymczasem po prostu oleju nie będzie i żadne ceny maksymalne nie pomogą. Jeżeli producent (np. Meksyk) nie ma oleju na sprzedaż, lub jego produkcja kosztuje więcej energii (czyli $$) niż otrzymuje od kupującego, to nici ze sprzedaży.

Problemem jest też uzależnienie się od ropy, która stosowana jest nie tylko jako paliwo silnikowe. Mnóstwo surowca zużywane jest choćby w syntezie chemicznej. Zarówno konsumenci na stacjach jak i producenci tworzyw sztucznych czy farb mają niską elastyczność cenową – nieważne jak droga jest ropa, i tak muszą ją kupić. Płacz i płać.

Od lat podkreślam, że problemem Peak Oil nie jest to, że nie będzie człowieka stać na jazdę samochodem. Nie będzie po prostu żadnej pracy, do której można w ogóle chcieć dojechać. Obecna Wielka Depresja 2.0 trwa już kilka lat i jest spowodowana tak banalną sytuacją jak pęknięciem spekulacji nieruchomościami. Bezrobocie eksplodowało, banki implodowały, i taki stan porażenie gospodarki utrzymuje się już od kilku lat. Co stanie się z gospodarką gdy zabraknie najbardziej podstawowego surowca jakim jest ropa nie jestem sobie nawet w stanie wyobrazić.

Jeżeli ktoś lubi horrory i dysponuje wyobraźnią, to polecam poniższy przerażający obrazek:

Kryzys energetyczny mamy już, tuż tuż. A za 20 lat będzie brakować połowy potrzebnego surowca.

Jeżeli masz parę groszy, proponuje lot do Tokyo lub do Nowego Jorku w ramach wycieczki. Za 10 lat takie fanaberie jak loty pasażerskie będą dawno zapomnianymi luksusami, a dzień będzie udany o ile będzie można położyć się do łóżka nie na głodno.

Share This Post

25 thoughts on “Maglowanie oleju

  1. Od kilkunastu lat obserwuję tego typu wykresy. Z każdym rokiem moment przewyższenia popytu nad podażą przesuwa się o rok, więc śpię spokojnie. 😉

  2. czytając takie wpisy coraz częściej mam ochotę zacząć inwestować w naukę na obozach przetrwania (za jakiś czas nie uncje złota w domu ale wnyki i sidła będą najlepszym kapitałem;)

  3. Ciekawe jest skąd autor wykresu wziął pomysł że popyt będzie stale rósł. Ceny pójdą w górę to go wyhamują. Toż to aksjomat. U nas dodatkowo jest ogromna podaż taniego gazu ziemnego. Mój następny samochód na pewno będzie na CNG.

  4. Poza tym, jak ceny pójdą wystarczająco w górę to transport z asfaltu przeniesie się na kolej, samochody będą jeździły również na biopaliwach. Jeśli chodzi o napędzenie auta to ludzie sobie raczej poradzą. Nie wiem, jak ze wspomnianą chemią…

  5. Lekko nie będzie raczej. Koniec taniej ropy zniszczy wiele biznesów. Wg mnie konsekwencje PO zostaną złagodzone przez przestawienie się na węgiel i gaz ziemny. Paliwa płynne – tu wspomoże nas inżynieria genetyczna, już teraz duże inwestycje idą w badania nad uzyskiwaniem substytutu ropy z glonów. Dodatkowo mamy jeszcze energetykę jądrową.
    Tak czy inaczej czasy taniej energii mamy chyba już za sobą. Bo jeszcze dochodzi w skali globalnej olbrzymi popyt Chin i Indii.Ten czynnik będzie pchał ceny w górę. Widać ze kraje te próbują powielać w jakimś stopniu zachodni model rozwoju (a to wymaga olbrzymich ilości energii).

  6. @Autor”ropa i transport”

    Może zmieni się rzecz najważniejsza. Jak widzę te MILIONY ludzi, którzy codziennie jadą do swoich BIUR na odległość kilkudziesięciu(nastu?) kilometrów, to to jest dopiero marnotrawstwo. To się zmieni na pewno. Nie widzę powodu, żeby “biurwa” musiała codziennie marnować ogrom energii by przenosić się na takie odległości. Podobnie będzie z pracownikami fabryk. System 12/24 lub cos podobnego z odpoczynkiem wprost w fabryce zacznie się opłacać. Możliwości oszczędzania są ogromne, tylko przy tych cenach energii nie opłaca się tego robić.

  7. @HeS
    “System 12/24 lub cos podobnego z odpoczynkiem wprost w fabryce”

    To mi wyglada raczej na skoszarowanie;-)

  8. @HeS
    Najlepsza byłaby praca zdalna w domu, tylko chętnych na to brak.
    Bez wchodzenia w szczegóły, z własnego doświadczenia powiem, że trzeba przekonać pracowników, nie pracodawców. Ludzie chcą za wszelką cenę dotrzeć do swoich biur, spotkać się z innymi ludźmi, czuć puls firmy, pilnować swoich miejsc pracy, po pracy wyjść na kawę lub imprezę ze współpracownikami itd. Człowiek w tym “biurowa” to towarzyskie zwierze.

  9. Doxa, z tym że ten wykres ma w GAP, napisane że bedą tam nieidentyfikowane projekty.
    I całkiem słusznie. nie wszytko jest teraz zindentyfikowane.
    Słowem, brak pozycji
    Yet to develop, i yet to find.

    a swoją drogą, jak przemysł nie bedzie pracował to kto bedzie tą ropę zużywał?
    jak nikt to cena powinna spaść.. nieprawdaż?

  10. @HansKlops:”To mi wyglada raczej na skoszarowanie;-)”

    To prawda, ale znaczna część ludzi się na to zgodzi. Np. 3 dni w pracy z przerwami na posiłki i sen i 2 dni wolnego. Ja bym wolał taki system niż codziennie po 8 godzin + 2 godziny dojazdu.

  11. @Adam Duda
    Nie doceniasz dynamiki tych procesow. Pierwsza kwestia to inflacja – producenci beda zadac wiecej za rope wraz z uplywem czasu, panstwa importujace rope beda placic im drukowanymi papierkami, za te producenci beda mieli problem cokolwiek kupic. Ten scenariusz przerabiano w latach 70tych, dlatego go wspomnialem we wpisie.
    O spadku cen piszesz tak, jakby konsumenci mogli sie powstrzymac od kupowania ropy i jej cena mogla spasc. Doswiadczenie i lat 70tych i ostatniej spekulacji ropa tego nie wskazuje. Ceny z oszalamiajaco wysokich moga spasc co najwyzej do wysokich i to tylko przez krotki okres czasu. Zobacz co sie stalo – cena ropy wyskoczyla na $140, i teraz spadla do $80. Uwazasz, ze dalej bedzie spadac? Do $20 ? Nie sadze.

  12. Przemo,

    inflacja jest tak jakby poza tematem.. liczmy w doalrach o sile nabywczej z 2009 roku. Wprawadzanie dodatkowej zmiennej finansowej do dyskusji o energatyce nie ma sensu.

    drugi argument

    Cena wzrosła do 140 dolarów i amerykanie znacznie ograniczyli konsumopcje ropy.. a była tylko przez chwilę, a i tak nawet nie lizneliście poziomu cenowego beznyny jaką płacą europejczycy.

    teraz masz 80 bo i popyt wzrósł. co wiecej takie cenu się mogą utrzymywać w długim okresie, bo załamanie cenowe na 40 doaló za bbl wycieło wiekszość inwestycji w wydobycie.

    Stad cena (wartość) ropy bedzie rosła.

    Doświadczenie lat 70 jak najbardziej pokazuje że spadek zużycia jest mozliwy. zobacz sobie na globalny wykres produkcji ropuy na przestrzeni 100 lat. co Ci mówi?

    Ropa moze spaść do 20 dolców za baryłkę, jak bedziemy mieć koljeną fale kryzysu. lecz w miarę ożywienia znowu bedzie szybko i znacznie rosła.

  13. Jesli prognozujesz takie ceny bez wliczonej hiperinflacji to stawiam dolary vs orzechy, ze sie mylisz. 4tys za baryłkę – to dopiero sweat dreams.

    Po prostu przy takich cenach ropy transport bardzo szybko przestawi się na inne źródła energii (pewnie prąd). W zasadzie juz teraz spokojnie mozna byloby jezdzic samochodami na prad, ale poki jest wzglednie tania ropa nie opłaca sie to jeszcze. Jesli cena rpy mialaby wzrosnac 50x to juz bardzo, ale to bardzo oplacaloby sie produkowac masowo samochody na prad i udoskonalac obecna technologie w tym zakresie. A prąd mozna pozyskiwac juz na dziesiatki sposobow, nie tylko z ropy, gazu czy wegla. Nawet “zielona” energia choć mniej oplacalna od energii atomowej czy z węgla z pewnoscia bylaby bardziej konkurencyjna niz ropa w cenie 4tys$ za baryłkę. Uwazam, ze przy dlugotrwalej cenie ropy juz powyzej 200$ za baryłkę (pominmy na chwile ewentualna inflacje, zalozmy ze przy obecnej sile nabywczej dolara) w ciagu dekady transport przestawilby sie w znacznym stopniu na elektryczne silniki.

    Jezdzisz na ropie tylko dlatego, ze ropa jest czescia obecnego porzadku i układu sił na swiecie. Wpradzie dolary nie sa juz wymienalne na złoto, ale za to sa wymienialne na rope (tyle ze nie w sztywnych proporcjach). Rope mozesz kupic tylko za $, dlatego $ pomimo stalego drukowania w postepie geometrycznym przez ostatnie kilka dekad wciaz jest walutą rezerwową świata. Gdyby nie to, ze rope mozesz kupić tylko za $, to dolary juz dawno bylyby smieciowa walutą. W stanach tysiace patentow sa utajnione wlasnie po to, zeby nie zmieniac panujacego porzadku na swiecie. Latwiej jest kontrolowac wszystko i drenowac kieszenie ludzi, gdy paliwem jest ropa. Gdybys samochod mogl naladowac z domowej sieci elektrycznej, a domowa sieć elektryczna bylaby zasilana jakimis bateriami slonecznymi czy kilkoma przydomowymi wiatrakami to wtedy panstwo nie ma juz kontroli nad obywatelami. Tzn ma – po prostu nie wolno mieć wlasnego wiatraka ani zadnej innej formy mini-elektrowni zeby zasilać wlasny dom. Kto kontroluje energie na swiecie ten ma kontrole nad ludzmi.

  14. @Filip
    Licze w $$ po hiperinflacji. Skad pomysl, ze ropa moglaby kosztowac $4000 dolarów z roku 2010?? I jakie ma znaczenie, ze kiedystam ropa bedzie kosztowac ilestam $$ z roku 2010 ? W roku 2020 poprosisz o rachunek wyrazony w $$ roku 2010 ??

  15. Straszenie PO jest nieco podobne do straszenia czarną wołgą. Nie wiesz o jakimś problemie, ktoś ci o nim opowie, działa efekt nowości i prawda święta prawda. Tak działa Zeitgeist, Debt As Money i inne filmy w tonie teorii spiskowych. Bardzo lubię twojego bloga i na pewno będę tu często wpadał ale teraz to już bajasz niczym Pieczka w Konopielce: http://www.youtube.com/watch?v=B6ghYzrWfNg

  16. i ja tez sie pod tym podpisze , sorry ale zeby za 10 lat ludzie w europie glodowali to musialaby wybuchnac wojna atomowa

  17. Przede wszystkim, moim skromnym zdaniem, jest taki problem że nie widzimy tego, co zostanie wymyślone w dziedzinie energii, i co być może już jest, ale leży na dnie szuflad wojskowych laboratoriów. A prowadzą oni masę bardzo ciekawych i dziwnych badań, mam na myśli szczególnie fuzję jądrową. NIF i JET to tylko lukier na torcie tych badań… głównie to w USA badają i jeśli wreszcie się uda, to wszystkim zrzedną miny, bo się okaże, że USA ciągle jest mocarstwem, a nawet bardziej, bo już nie potrzebuje ropy 🙂

    Oczywiście mogę się mylić. Jeśli przez 20-30 lat nic nie wymyślą, to rzeczywiście będzie lipa.

  18. No dobra, skoro bierzesz pod uwagę hiperinflacje to moze kosztowac i 10k za baryłkę, a nawet miliony za baryłkę – ale wtedy co to bedzie mialo za znaczenie? Nic z tego nie wynika, bo ropa moze kosztowac 50 mln$ za baryłkę a przecietna pensja amerykanca wyniesie 2000mln$ za baryłkę – wiec takie pieprzenie od rzeczy. W hiperinflacji duzo zer nie robi wrazenia.

    Trzeba by podac ceny w stosunku do zarobkow, najlepiej pokazaloby ile barylek ropy jest w stanie kupic amerykaniec dzisiaj za swoja pensje, a ile bedzie mogl kupic za te 10-20 lat.

    Swoją drogą na razie jeszcze nie ma olbrzymiej inflacji wiec stopy procentowe sa nadal niskie. Nie masz zadnej pewnosci, ze jesli inflacja zacznie szalec na powaznie, to FED nic z tym fantem nie zrobi – moga podniesc wtedy stopy % albo zastosowac jakies inne ingerencje. Wiadomo, ze system jest zepsuty do szpiku kosci, ale calkiem mozliwe, ze jeszcze nas przezyje. Zreszta jesli nastapi hiperinflacja to co za problem odciac potem 3-6 zer z banknotów? Po tym co pokazuja do tej pory ci wszyscy bezczelni złodzieje mozna spodziewac sie KAZDEJ zagrywki, zeby jak najdluzej utrzymac obecny system.

    Swoja drogą czy dla zadluzonych po uszy amerykańców hiperinflacja jest rzeczywiscie zła?? Zlicytują im domy, ktore i tak do nich nie naleza bo sa na kredyt, samochod tez na kredyt – jesli tylko znajda jakas prace chocby na czarno zapłacą za wynajem małego lokum i wystarczy im na jedzenie (lub beda brali food stamps w/e). Jesli przecietny amerykanin nie ma oszczednosci, tylko jest zadluzony, a najwiekszym wierzycielem są Chiny i wszystkie panstwa trzymajace rezerwy w $ lub w obligacjach amerykanskich to nie straca amerykanie, tylko ich wierzyciele. Tylko jesli Ameryka zagra na nosie i Chinom odda nic nie warty papier to moze to oznaczac poczatek nowej zimnej wojny albo nawet calkiem gorącej. Na razie Chinczycy nie maja technologii zeby zagrozic Ameryce, ale kto wie co bedzie za 10-20 lat przy ich tempie rozwoju?

    A ci Amerykanie, ktorzy maja jakies oszczednosci lub przyzwoite majatki pewnie juz dawno maja oszczednosci w złocie lub innych aktywach, ktore przy hiperinflacji nie straca na wartosci…

  19. Pomyślcie jak dawno temu miał miejsce ostatni skok technologiczny. Dzisiejsza technika domowa i przemysłowa oparta jest na starych odkryciach:

    – Bateria 1800
    – Silnik elektryczny 1822
    – Silnik czterosuwowy 1854
    – Silnik diesla 1892
    – Reaktor jądrowy 1942
    – tranzystor półprz. 1947

    Ciągle jedziemy na tej samej (unowocześnianej) od ponad 200 lat technologii. Czyżbyśmy byli blisko dużego skoku trzymanego w tajemnicy przez duże koncerny albo całe państwa?

  20. @Filip: alleluja! Próbuję tą prawdę (n/t tego, kto straci na wysokiej inflacji) od dawna, to nikt mnie nie słucha 🙁

    @mrKoval: “trochę” wynalazków jednak było po drodze. Np. komputery kwantowe-kwestia ostatnich lat.

  21. mrKoval – dokładnie.

    Osobiscie przychylam sie do wersji, ze to panstwa + koncerny hamują postęp, żeby wyżyłować ze spoleczenstwa jak najwiecej pieniedzy i utrzymać władzę. To wszystko ociera się o teorię spiskową dziejów, ale ma duzo sensu. Tak jak wczesniej pisalem – rząd utajnił juz kilka tysiecy patentow dokładając im metkę “secret” tłumacząc, ze jakoby zagrazaja one bezpieczenstwu narodowemu. To nie jest zadna tajemnica i w google pelno o tym informacji. Teraz zastanowmy sie jakież to patenty są tak niebezpieczne, jakież wynalazki prywatnych osob (i to nie zadne bronie ani inne wojskowe zabawki) zagrazaja bezpieczenstwu calego panstwa?? Własnie takie, dzieki ktorym ludzie uniezalezniliby sie od ropy oraz energii dostarczanej z panstwowych sieci.

  22. @HeS
    Masz dzieci? W takim system (3 dni w pracy, 2 w domu) żona idzie pracować poniedziałek-środa, ja środa-piątek, a kto się dziećmi zajmuje CAŁĄ DOBĘ w środę? 3 letnie dziecko na całą dobę do przedszkola?

  23. @mrKowal
    Jest olbrzymia różnica pomiędzy pierwszym tranzystorem a dzisiejszymi półprzewodnikami. Niby ta sama technologia ale nikt na początku nawet nie marzył o układach scalonych o miliardach tranzystorów.
    Tak samo spójrzmy na medycynę i chirurgię. Kroi się flaki tak samo jak kiedyś, ale zupełnie inna jakość precyzji i obrazowania czyni dzisiejszy poziom tej dziedziny bez porównania wyższym.
    Tak naprawdę najważniejsze są źródła energii. Największym przełomem byłaby kontrolowana synteza jądrowa. Jeśli by to wyszło to cała reszta poleciała by już “z górki”…

  24. @szopen:”żona idzie pracować poniedziałek-środa”

    A co to za wynaturzenie (pracująca żona:)? Mało ma w chałupie roboty? Najwyżej będzie pracować w biurze z domu (zdalnie).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *