Obrazek

Politykierzy i oligarchia często nie ma pojęcia, co się dzieje na ulicy. Budzą się dopiero wtedy, gdy do drzwi gabinetów pukają wyborcy z widłami. Podobnie niedoinformowani są ci, którzy jeszcze mają pracę lub ci, którzy mieszkają za granicą.

Ostatnimi czasy, oprócz fenomenalnego sezonu na żebraków (są na większości skrzyżowań), mamy do czynienia z inwazja skupów złota i masowym pustoszeniem powierzchni handlowych. Oto zdjęcie, które najlepiej pokazuje zachodzące procesy – pan aktywnie reklamuje skup złota, za plecami jeden z wielu zlikwidowanych sklepów. Z pana widać tylko jedną nogę, trudno nawet powiedzieć czy murzyn czy Latynos.

Z niecierpliwością zadzwoniłem pod wskazany numer. Pan paser był uprzejmy zaoferować mi $360/oz złota monetarnego, czyli około 30 % wartości rynkowej. Ciekawe, kto oprócz złodziei jest skłonny oddawać metal po takiej cenie, tym bardziej że wyroby kupuje się czasem i po 2x cenę złotego surowca.

Sprzedać cwaniakowi złoto za 1/6 tego ile się zapłaciło, naprawdę złoty interes.

Share This Post

25 thoughts on “Obrazek

  1. To jest pewnie akt desperacji? Wątpliwe, aby do tego Pana chodzili inwestorzy w fizyczne złoto z Krugerrandami. Bardziej nieogarnięci i przyciśnięci rachunkami ludzie, którzy wygrzebali z szuflady obrączki, jakieś łańcuszki czy pierścionki. Pewnie większość z nich kupiła swoje złoto dekadę temu i pamięta tylko ceny z tamtego okresu.

  2. Zloty interes, smutne jest zas to, ze kwitnie tj. caly czas sa tabuny ludzi, ktorzy nie maja pojecia ze sa oszukiwani.

    Szary malorozgarniety obywatel daje sie lapac na fakt, ze oni “no questions asked” i jeszcze na dodatek mozna wyslac poczta i ta sama droga dostac czek.

    Zeby sprzedac w normalnym sklepie jubilerskim czy komisie to trzeba najpierw takie cos znalezc (na zadupiu to koniecznosc jazdy iles tam mil do wiekszego miasta), potem pojechac, bardzo czesto dostaje sie odpowiedz ze kasa bedzie jak juz sie wyrob sprzeda…

  3. No dobra, szary mało rozgarnięty obywatel powiedzmy że zostanie oszukany i straci w ten sposób ze 100-500$. A co ma powiedzieć dobrze sytuowany, wykształcony i wykwalifikowany pracownik korporacji który lokuje pieniądze tam gdzie mu podpowiedział private banker i wtapia kilkadziesiąt tysięcy $$? Że który głupszy?

  4. nightwatch:
    mechanizm jest dokladnie ten sam.
    pracownikowi korporacji nie chce sie samemu zaglebiac w szczegoly dotyczace firm na gieldzie czy funduszy, wiec zwraca sie do “fachowca” zeby miec sprawe z glowy.

    do tego dochodzi mentalnosc Amerykanow, ktorzy powszechnie uwazaja, ze jesli ktos zajmuje sie czyms profesjonalnie (np. broker, bankowiec czy doradca podatkowy) to napewno wie co robi i dlaczego wlasciwie chcialby nas oszukac?
    Oni naprawde nie klopocza sie, poza nielicznymi przypadkami, zastanawianiem nad tym, jak, co dlaczego i skad.

  5. @futrzak, koment 2 – sam sobie odpowiedziałeś (w ostatnim akapicie), dlaczego takie sklepy/skupy funkcjonują 🙂 Dyskont to się nazywa. Jednemu się nie chce jechać 20 mil do jubilera/dealera i opycha za pół ceny, inny bardziej skąpy/ma więcej czasu – i sprzedaje inną drogą. Tak samo jak ze sklepami – są takie, które dany towar sprzedają za 100 zł, a inne za 200. Cóż za zdzierstwo, no rzeczywiście – jak to możliwe? Wolny rynek to się nazywa. Co do specjalizacji i podziału pracy (koment 4) – jest to jeden z najsilniejszych aspektów tej gospodarki, co prawda często nadużywany przez różnych “con artistos”, ale przecież tak to działa od 100 lat i jakoś to ciągle USA jest na czele…

  6. panika:
    kiedys to sie nazywalo lichwa i bylo potepiane przez KK, tore i islam.
    W przedwojennej Polsce za lichwe (pobieranie wygorowanych procentow od pozyczonych pieniedzy) uwazano procent powyzej 10%.

    Wolny rynek to sie dzis nazywa powiadasz? Ciekawe, ze ludzie dzis traktuja ten magiczny “wolny rynek” jako rozwiazanie wszelkich bolaczek, problemow, zloty srodek i niemalze bożek.

    Tymczasem na owym “wolnym rynku” wystepuje szereg “biznesow” z punktu widzenia spoleczenstwa wysoce nieporzadanych. Ludzie sa dla wolnego rynku czy na odwrot?

    Na wolnym rynku istnieje zapotrzebowanie na platnych mordercow – czy to znaczy, ze ich uslugi sa ok, no bo to sie nazywa wolny rynek i skoro jest popyt to pojawi sie podaz?

  7. @futrzak
    Ustalmy prostą sprawę – rynek ZAWSZE jest wolny, ponieważ jeśli będzie ograniczany to po prostu zejdzie od podziemia. Na tzw. czarnym rynku kupisz wszystko o czym pisałeś z płatnymi zabójcami włącznie. Jedyną różnicą będzie cena – odpowiednia wyższa.

    Co do bolączek (i innych takich) to wszystkim nigdy nie dogodzisz. Nie ma rzeczy (czy systemu), który byłby w stanie to sprawić. Interwencjonizm też do niczego nie prowadzi więc na co tak naprawdę psioczysz? Wydaje mi się, że na ułomną naturą ludzką.

  8. Bix:
    pokaz mi panstwo, ktore ma NICZYM nie ograniczony wolny rynek.
    Nie wydaje mi sie, na dzien dzisiejszy, zeby takie cos istnialo.

    Wszystkim oczywiscie nie dogodzisz, ale jednak jakos tak sie sklada, ze ogromna wiekszosc ludzi woli emigrowac do tej wrednej, przeregulowanej, socjalistycznej (w/g niektorych) Europy a nie do krajow, gdzie interwencja panstwa jest minimalna.

  9. Zaniosłem we Wrocławiu do jubilera 1-uncjową, złotą monetę. Gość chciał mi dać 3/4 ceny.
    Sprawdzaliście jak to wygląda w innych miastach?

  10. @futrzak
    moim zdaniem dosyć karkołomna teza.
    Tak przy okazji w dosyć liberalnej Anglii i USA odsetek osób dostających minimalne pensje to 1,8% i 1,4 % pracujących, w socjalnej Francji 15,6%. Stawka minimalna w UK była wyższa niż we Francji. I chyba znaleźliśmy wytłumaczenie dla tych rzeszy imigrantów i Halamów we Francji. Jak Ci dają pieniądze za nic nie robienie i zabierają za robienie w kraju A i nie wiele dają za nic nie robienie w kraju B. To zawsze wybierzesz kraj A. Podobnie, jak znajdzie się ktoś kto sprzeda złoto za 1/3. Co jest bardziej antyspołeczne?
    Co do dysputy na temat Francji. Republika pomimo, że na każdym budynku publicznym ma wypisane LEF i jest bardzo socjalnym krajem, to jednocześnie jest to kraj z potężną dawką ukrytego nacjonalizmu. Prawo pracy, mocno niby to chroniące robotnika, spycha tam wielu imigrantów do pracy niewolniczej (tak, tak, ostatnio jeden dom mody na tym wpadł) i w objęcia rozbudowanego socjalu. A potem średnia klasa nienawidzi (bardzo skrycie, bo to niepoprawne) tych “nierobów arabusów” (podatki wysokie jak diabli, zwłaszcza katastralny i ubezpieczenia), a imigranci “tych białych faszystów” (bo dostać pracę jest bardzo ciężko – zarówno białemu, jak i czarnemu – właśnie przez prawo pracy i podatki, no i ukryty nacjonalizm – to dla imigrantów) no i palą samochody, uniwersytety, sklepy, bo co innego robić?
    Takie samonapędzające się kółko nienawiści, zbudowane na tak zwanym “solidaryzmie” i wyższości Europy nad USA.

  11. A tak żyje wielu emigrantów we Francji:
    http://www.youtube.com/watch?v=Xvi4klRh6RI&feature=related i nie tylko w Caleis. W Paryżu jest jeszcze kilka takich “dżungli”, jedna pod estakadą nad autostradą w kierunku muzeum lotnictwa – widoki jak z trzeciego świata.
    Ci panowie w mundurach z białymi tarczami to CRS (jest jeszcze Gendarmerie mobile).
    Amerykańscy troopers czy sheriffs to przy tych gościach prawiczki i miłośnicy praw obywatelskich.
    Francjo, kocham Cię za kulturę, jedzenie, muzea i sztukę ale nie za twój ustrój – wybacz.

  12. @futrzak, coś ci się pomyliło, marża w handlu to nie procent, jeśli już chcielibyśmy to napiętnować (ja nie widzę takiej potrzeby, ale jak kto lubi) to raczej byłoby to ździerstwo. A lichwa w ST – no cóż, powiedzmy to otwarcie – była potępiana tylko w stosunkach Żyd-Żyd.

  13. @fafkulec: ja każdego dnia idąc do roboty mijam jubilera, który ma wywieszony cennik skupu, niezmiennie od wielu miesięcy płaci 47 zł/g złota. Hahaha. Jeleni szuka. Jeszcze lepszy, niż ten gość inkryminowany przez Doxę.

  14. @panika2008
    Nie w stosunku Żyd-Żyd, ale w stosunku swój-swój, a od obcych można było lichwę pobierać, z tym, że co siedem lat każdy dług powinien być anulowany.(Kpł 25,35-36),(Pwt 30,20-24),(Pwt 15,1).

  15. @HK: yyyy, ale w tym kontekście “swój” = Żyd.
    @fafkulec: jeszcze lepiej jest, dziś rano znowu przechodziłem koło tego jubilera, to nie jest 47 zł, tylko 43 zł za gram Au.

  16. @HK: poza tym anulowanie długów, o którym piszesz, postulowane było nie co 7, ale co 50 lat (“rok jubileuszowy” – Kpł 25:8-17).

  17. @”pokaz mi panstwo, ktore ma NICZYM nie ograniczony wolny rynek.”

    Afganistan? 🙂

    ZAWSZE można kupić WSZYSTKO co “zabronione” – kwestia ceny i możliwości zainteresowanego. Ponieważ ja nie jestem w stanie, nie znaczy, że nie ma osób, które w stanie jednak SĄ.

  18. @mak:
    Tak przy okazji w dosyć liberalnej Anglii i USA odsetek osób dostających minimalne pensje to 1,8% i 1,4 % pracujących

    Ciekawa jestem, skad wziales te dane?
    Bo jesli chodzi o poverty level to za rok 2008-9 (dane Department of Health and Human Services Poverty Guidelines) to przy rodzinie jednoosobowej na terenie 48 Contiguous States dochod graniczny brutto wynosil $10,830 na rok. To jest ponizej tysiaca dolarow miesiecznie. W/g tej oceny w 2008 zylo w nedzy 39.1 millionow ludzi.

    Jesli zas chodzi o minimum wage (place minimalna) to jak to wyliczyles? Sa stany, gdzie placa minimalna jest wyzsza niz pulap federalny, nizsza, taka sama albo nie ma w ogole zadnych regulacji.

    Wezmy przypadek Kalifornii, minimalna placa to $8/h. zakladajac, ze pracujemy 40 godzin tygodniowo, miesiecznie brutto zarobimy 1440 dolarow. Rocznie daje to 17280 dolarow – powyzej poverty level. Oczywiscie od takiej pensji trzeba odprowadzic podatek, zaplacic samemu ubezpieczenie (30 milionow ludzi w Kalifornii nie stac na oplacanie ubezpieczenia) i cala reszte wydatkow.
    W GB i Francji masz “za darmo” (oplacane z podatkow) opieke zdrowotna, w USA nie.
    Aha, w USA nie ma zasilkow – chyba ze przepracowalo sie w ciagu ostatnich 17 miesiecy legalnie 12 miesiecy.

    Nie stawiaj wiec tych krajow w jednym rzedzie, bo to porownywanie jablek do pomaranczy.

  19. Futrzak ja tylko mówię i pokazuje, że USA to nie jest kraj w którym jest sama bida i nędza a Francja to na przykład raj.
    Dane są z Eurostatu za 2005.
    I nie dam sobie wmówić, że imigranci w USA mają gorzej niż we Francji.
    Co do wolnego rynku to on na szczęście dalej jest (bo jakby go nie było to byłby jeden wielki ZSRR), chociaż bardzo poszatkowany i dosyć ograniczony na skutek interwencjonizmu i redystrybucji.
    Pozdrawiam,
    P.S.
    trawa jest bardziej zielona tam, gdzie nas nie ma. 10 tyś dolarów to poziom zarobków za który dużo osób dało by się zabić, nawet w Polsce to niezłe zarobki.
    P.P.S.
    We Francji sądzę że takie wyliczenia może są niższe ale klasa średnia francuska jest na pewno dużo mniej zamożna niż amerykańska, to po prostu widać.

  20. Brawo Futrzak.

    A piewcy amerykańskiej wolności może by mnie oświecili co czeka każdego z tych dziesiątek milionów nieubezpieczonych w USA w razie poważnej choroby i konieczności operacji.
    Czy to XIX wiek czy XXI ?
    Co z osobami poszkodowanymi w wypadkach.
    Też wuj Sam pozwala im zdychać skrycie mając ich w odbycie ?

  21. Hm,
    Zawsze mnie dziwiło czemu USA w 1960 wydawała bodajże 1 % swego PKB na publiczną służbę zdrowia i miała wtedy bardzo dobre wyniki (śmiertelność niemowląt, długość życia) na tle innych krajów a teraz wydają coś koło 6-7 % (więcej niż w Polsce – dane MFW) i mają najgorszą wśród OECD (chociaż life expantancy dla kobiet jest wyższy w USA niż w Danii)? Może za mało Pawulonu w Państwowej służbie zdrowia 🙂
    A tak przy okazji: najwyższa długość życia jest w Hongkongu (Hąkągu) i Singapurze.
    W Chinach z kolei (chyba nie ma tam ubezpieczeń) długość życia jest taka sama jak na Węgrzech (tam są ubezpieczenia).
    Pozdrawiam,
    P.S.
    Dobra, kończmy już.

  22. @mak, myślę że daremny trud uwypuklać komplikacje, dla niektórych świat jest prosty, “3 i h*j”, a że gdzieś tam 5 a w innym miejscu 1, to nie nie, klapki na oczach i jedna jedyna święta wizja (i klepiemy się po pleckach w gronie wyznawców “3”). Pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Dobrej nocy.

  23. mak:
    imigranci w USA nie maja zasilkow, opieki zdrowotnej ani zadnych swiadczen.
    Radze przyjechac do San Jose na przyklad albo Nowego Meksyku czy Arizony i popatrzec, jak zyja.
    Ja Ci nic nie bede wmawiac, ja po prostu zyje tutaj i widze.

    jak uwazasz, ze 10tys dolarow rocznie to duzo, to prosze bardzo zapraszam do kraju, gdzie za wynajem musisz miesiecznie zaplacic kilkaset dolarow, do tego dochodza rachunki, zarcie, koszty samochodu i benzyny (koniecznosc bo poza najwiekszymi miastami typu NYC nie ma transportu miejskiego) – i sproboj sobie to wszystko oplacic z ponizej tysiaca miesiecznie brutto.
    Bardzo bym chciala zobaczyc, jak sobie bys radzil po paru miesiacach.

    Narazie to co piszesz to sa jakies bajania oparte na wyobrazeniach nie wiem skad wzietych – bo nie na realiach zycia w USA.

  24. @mak
    potwierdzam slowa Futrzaka – zyjac w tanim Chicago wydaje miesiecznie na dwie osoby prawie $2000 (rachunki, czynsz i zarcie). Kosztow samochodowych nie licze. Za $10k samotna osoba jest bliska mieszkania na ulicy i jedzenia odpadkow.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *