Wesołe jest życie staruszka

Nawet gugiel zgadza się z tym stwierdzeniem. Szukając wyrażenia “american retirement” jako drugą znajdujemy taka grafikę:

Ocean i dwoje szczęśliwych emerytów – jak to pięknie upływa im życie w Ameryce.

Tymczasem dzięki Wielkiej Depresji 2.0 nieco szybciej doszło do sytuacji, gdy wpłaty do Social Security (amerykański ZUS) są mniejsze niż wypłaty. Przez lata SS był dostarczycielem gotówki do budżetu państwa, kupując specjalnie emitowane dla niego obligacje. Od dziś staje się obciążeniem, kolejnym sztywnym wydatkiem budżetowym. Przez dekady pieniądze emerytów marnowano i dziś nikt nie ma pomysłu skąd brać środki na wypłaty. Próba obciążania kogokolwiek przypomina procesowanie się z oceanem o zatopienie okrętu. Winni są wszyscy amerykańscy politykierzy od Roosevelta do Busha – każda administracja malwersowała pieniądze emerytów, by opłacić najróżniejsze wydatki budżetowe. Tak, lot na księżyc w roku 1969 został opłacony między innymi ze składki Smitha, który dziś jest na emeryturze. Wyprawa do Wietnamu i Korei też.

Rząd prawdopodobnie podniesie składki z obecnego 25 % do poziomu zbliżonego do rabunku w stylu polskim. To spowoduje kolejną falę zwolnień – po co zatrudniać jeszcze droższego pracownika w Ameryce, skoro można zatrudnić w Chinach, gdzie nie ma obowiązkowych składek emerytalnych. Wzrośnie szara strefa ludzi unikających podatków. Wpływy budżetowe spadną zamiast wzrosnąć.

Na bazie staruszków pasożytuje ogromny przemysł związany z ich obsługą. Szpitale uwielbiają staruszków – za ich leczenie płaci rząd. Miliony pielęgniarek i pielęgniarzy zajmują się prywatną opieką. Miliony młodych ludzi pchają się do tego zawodu, oczekując ogromnego wzrostu ilości klientów wraz z przechodzeniem pokolenia Baby Boomers na emeryturę. Wszyscy ludzie związani z branżą przeżyją ogromne rozczarowanie, gdy okaże się, że Social Security jest niewypłacalne, obligacje mają niższe oprocentowanie niż pożerająca je inflacja, a oszczędności dolarowe zamieniły się w makulaturę. Zawód pielęgniarki, z najbardziej pożądanego dziś w USA, zamieni się w zawód katastrofalnie dotknięty bezrobociem. Floryda, popularne miejsce zamieszkania amerykańskich emerytów, znajdzie się w katastrofalnym położeniu. Ludzie, którzy byli źródłem dochodu i zatrudnienia sami będą potrzebowali pomocy żywnościowej i opieki na koszt stanu.

Osobną kategorią są Polacy mieszkający w USA i liczący na emeryturę pozwalającą żyć jak dzisiejsi emeryci. Tak nie będzie – marzenia wyrażone na obrazku powyżej można odłożyć do bajek. Za kilka lat amerykański staruszek będzie szczęśliwy, jeżeli położy się spać najedzony.

Share This Post

5 thoughts on “Wesołe jest życie staruszka

  1. Parafrazując Gwiazdowskiego, “to nie żaden ocean tylko zwykła fototapeta.”

    Nie uważasz jednak, że zawód pielęgniarki/opiekuna osób starszych będzie jednak potrzebny? Jakby nie było starych ludzi będzie więcej…

    Z drugiej strony jak rok pracowałem w Anglii na przysłowiowym “zmywaku” jako opiekun osób niepełnosprawnych to dowiedziałem się ciekawych rzeczy jak kiedyś opieka nad niepełnosprawnymi w UK wyglądała. Na szkoleniu powiedziano mi, że kiedyś (początek ubiegłego wieku) to na jednego niepełnosprawnego umysłowo, fizycznie, czy “moralnie” (np.panna z dzieckiem) przypadał około 1/60 opiekuna. Opiekun taki organizował innych niepełnosprawnych (tych najbardziej sprawnych), by pomagali się ubrać, czy nakarmić tych mniej zdolnych.
    W ośrodku w którym pracowałem na jednego podopiecznego (fachowo nazywaliśmy ich “service users’ami”(SU) przypadało zwykle 1 na jeden. Niektórzy byli 1:1 24h na dobę. Niektórzy np. w czasie wyjścia na spacer byli 2:1 (dwóch opiekunów, jeden podopieczny). Za najtańszego service usera firma dostawała około 1900 funtów TYGODNIOWO. Najdroższy to koszt chyba 3400Ł albo 5 tyś coś (już nie pamiętam). Ośrodek w którym pracowałem był zaprojektowany do tego by mogło w nim przebywać maksymalnie 8 SU. Pracowników w tym ośrodku było około 20, a i tak nigdy jeszcze nie mieliśmy pełnej obsady (ośrodek był nowy). Nie licząc wyższego kierownictwa i działu finansowego, który był outsourcowany do jakiegoś innego miasta.

    Szczerze mówiąc po przemyśleniach to już sam wątpię, czy takie coś da się utrzymać na dłuższą metę.

  2. @WM

    “Nie uważasz jednak, że zawód pielęgniarki/opiekuna osób starszych będzie jednak potrzebny? Jakby nie było starych ludzi będzie więcej…”

    Jak najbardziej starszych ludzi bedzie coraz wiecej i kazdy z nich bedzie potrzebowal opieki. Problem lezy w finansowaniu tej opieki. Skad ten emeryt, ktorego oszczednosci emerytalne zostaly “przejedzpne” wezmie pieniadze na ta opieke? SocSec juz zapowiedzial ciecia w Medicare wydadkow na nursing homes.

    Dlatego pielegniarkom moze grozic bezrobocie bo w ramach oszczednosci jedna pigula bedzie musiala obsluzyc kilku pacjentow.

  3. Dobrze, że się przekwalifikowałem. Szkołę ukończyłem (jako technik masażysta w czerwcu 2008, zatem tuż przed “oficjalnym” rozpoczęciem kryzysu. Myślałem, że konkretny fach będę miał i tak było – jak zaczynałem szkołę.

  4. Nie orientuję się na ile rozpowszechni się inne zjawisko, emigracji emerytów za granicę. Parę lat temu czytałem o sposobie na życie emerytów amerykańskich. Po prostu przenoszą się tuż za granicę USA (np. Meksyk). Tam żyją na stałe i tylko od czasu do czasu robią sobie wycieczki do USA. Wszystko w Meksyku jest tańsze niż w USA (łącznie z opieką) więc jest możliwe życie nawet za niewielką (jak na warunki amerykańskie) emeryturę.

  5. HeS:
    tak, zjawisko turystyki emerytalnej jest powszechne, ale jesli system sie zalamie to emeryci nie beda dostawali NIC.
    W takiej sytuacji kraje jak Meksyk, Panama, Belize, Kostaryka nie beda juz chcialy przyjmowac ich z otwartymi rekami – bo beda generowali tylko problemy, zamiast dochodow…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *