Różnice kultury korporacyjnej

Kilka refleksji nad tym jak wyglądają różnice w procesie rekrutacji między naszymi zaprzyjaźnionymi krajami – USA i Polska.

Pomoc w załatwieniu pracy polega w Polsce na wsadzeniu kandydata na dane stanowisko. Pomoc w USA polega na załatwieniu rozmowy z rekruterem lub HR i poręczenie za niego – wynik rozmowy zależy od aplikanta. Oto różnica między nepotyzmem a referencjami.

Polskie firmy uwielbiają zastrzegać sobie w umowach zakaz konkurencji. Gdyby to było możliwe, zabraniano by pracować byłemu pracownikowi nie tylko w tej samej branży, ale nawet w branży zaczynającej się na tą samą literę. Każdy odchodzący z firmy jest zdrajcą zasługującym na pogardę. W Stanach zwalniający się pracownik otrzymuje od przełożonego życzenia powodzenia w nowej pracy i pisemne referencje. Bez kilku weryfikowalnych referencji niemożliwe jest znalezienie następnej pracy.

Bardzo trudno jest wyjaśnić amerykańskiemu rekruterowi patologii/różnicy kulturowej w takim jednym kraju za oceanem.

Share This Post

15 thoughts on “Różnice kultury korporacyjnej

  1. Ha, Kalifornia ma te zalete, ze obowioazuje tutaj non-compete clause, tak wiec nawet jesli podpisze sie cyrograf, to mozna go spokojnie olac bo w swietle prawa stanowego jest on nielegalny.

  2. Zgadza się, ten ‘zakaz konkurencji’ to bzdura totalna, zwłaszcza w przypadku pracowników kontraktowych,tj z działalnością gospodarczą. Jak można od podwykonawcy wymagać żeby nie współpracował z konkurencją??? Jest przecież prawo chroniące przed nieuczciwą konkurencją więc po co ten dodatkowy zakaz? No oczywiście, można zobowiązać się do nie konkurowania, ale po doliczeniu do umowy kosztów rezygnacji z robienia biznesu w jakimś obszarze.

  3. Ale przynajmniej w Polsce (przynajmniej za dawnych czasow) odpowiedz “mamy Pana w dupie” jest uwazana za grzeczniejsza, niz zadna odpowiedz – przeciwnie niz w Stanach.

  4. W przypadku rekrutacji w obu krajach firmy odpowiadają tak samo sporadycznie na nadsyłane aplikacje. Na nic więcej niż odpowiedz z automatu nie można liczyć. Nie zauważyłem, żeby polscy rekruterzy byli bardziej chamscy niż ich amerykańscy koledzy.

  5. W USA nie jest tez wcale tak rozowo z innego powodu. Tam pracownik nalezy do pracodawcy, w tym znaczeniu, ze cokolwiek nie “wytworzy”, nalezy to do pracodawcy, a nie do niego. Nawet jezeli robi to poza praca, siedzac sobie na sofie w domu. W Kalifornii zostalo to zmienione jakis czas temu, bo byla za duza presje z doliny krzemowej. Ale w innych stanach chyba nadal obowiazuje. Jezeli sie myle, to mnie poprawcie. Jednym slowem zatrudniajac sie, sprzedajesz swoja glowe i cokolwiek ona nie pomysli 24/7.
    W Polsce natomiast wlasnosc intelektualna, ktora wytwarza pracownik nalezy z urzedu do pracodawcy tylko wtedy, kiedy wytwarza on ja w czasie pracy (zgrubnie mowiac) – wtedy kiedy pozostaje w stosunku pracy, czy jak to tam bylo. Jednym slowem jak sobie wymysle cos idac do domu, to wszystkie prawa autorskie (włącznie z majątkowymi) pozostaja przy mnie.

  6. Akurat pracowalem w Polsce przez pare lat w HR.
    1.Polscy HRowcy nie sa chamscy ale wiekszosc z nich nie ma zadnych kwalifikacji na to stanowisko.
    2.Generalnie polityka personalna to w wiekszosci firm w PL jest fikcja-o wszystkim i tak decyduje wlasciciel a dzial HR czesto robi za listek figowy przykrywajacy nepotyzm i kolesiostwo-bywaja firmy wyjatki ale to wyjatki wlasnie.

  7. 😉 Bo na szczęście większość firm to małe firmy gdzie dział HR jest kompletnie zbędny i pracuje zespół. Już nawet matematycy udowodnili, że najlepszy jest system gdzie walczy o swoje wiele małych jednostek. Każda korporacja tworzy tylko absurdy a genialne HR jest jednym z nich.

  8. @Ghanima
    Niestety nie mam czasu ciagnac tej dyskusji wiec na szybko.
    Co do HR-to nie do konca zgoda-wszystko zalezy od okolicznosci-generalnie jednak HR jest potrzebny-bez urazy ale to moja dzialka i wiem co mowie-rozumiem jednak Twoj sposob myslenia-po prostu pracujac w Polsce nigdy sie z porzadnym HR nie zetknales(dopoki pracowalem w Polsce ja tez nie mimo ze to byla moja branza).
    2.Zgoda tylko czesciowa-konkurencja ale i kooperacja-nawet w biolgii ewolucyjnej nie wygrywaja najsilniejsi ale najlepiej przystosowani ktorzy potrafia zarowno konkurowa ale i kooperowac kiedy trzeba.

  9. Z danych ktore wlasnie mi wskoczyly do glowy(chyba jeszcze ze studiow)pamietam ze firmy w ktorych funkcjomuje dzial HR maja srednio o 17% wyzsze przychody, o 6% wyzsze wydatki(to koszty bezzposrednie i posrednie HR)wiec ich zyskownosc jest srednio o 11% wyzsza niz firm w ktorych dzialu HR nie ma.
    Oczywiscie dzial HR w jednej firmie moze byc na wage zlota a w drugiej to moze byc czarna dziura wsysajac pieniadze ale to juz zalezy od:a)strategii biznesowej firmy i b)stopnia profesjonalizmu pracownikow dzialu HR.
    Z mojego doswiadczenia powiem ze z oboma punktami jest w Polsce cieniutko.Ale jak juz napisalem HR w Polsce to nedza ale na Zachodzie w wiekszosci firm(bo tez oczywiscie nie wszedzie)jest znacznie lepiej.
    Oczywiscie a malych firmach jak slusznie napisales bez HR mozna sie obejsc ale w duzych to raczej niemozliwe(tak jak bez dzialu logistyki czy finansowego sie nie obejdziesz tak i bez HR rowniez-no chyba ze chcesz dzialac na poziomie PRLowskich PKP lub cos w tym rodzaju).

  10. Piotr masz rację jeśli rozpatrujemy firmę zatrudniającą setki osób. 90% firm w Polsce to firmy znacznie mniejsze 10 – 20 osobowe.

    W firmach z działem HR istnieje coś takiego jak przepływ osób. Dochodzą nowi ,odchodzą starzy, wypłukują się pomysły.

    Kompletnie nie rozumiem czemu o doborze obsady działy za który odpowiada jakiś kierownik nie decyduje tenże kierownik. On sam wie jaki ma team i kogo trzeba.

  11. Często bywam w US, w Polsce ma średnią firmę. Moje refleksje:

    1. Zgadzam się. Pamiętaj o wydajności gospodarki PL i US (PL to mniej niż 25% amerykańskiej). Nepotyzm to jedna z przyczyn. Dodatkowo trzeba wziąć oderwanie sukcesu osobistego od sukcesu biznesu w którym się pracuje. Dla większości rozwój oznacza lepsze ustawianie się a nie rozwój osobistych umiejętności.

    2. Zakaz konkurencji. Jak w US wygląda sprawa kradzieży danych? W PL praktyka sądowa wygląda tak że realnie firma jest bezradna wobec tego typu złodziejstwa. Więc sprawa się sprowadza do tego kto kogo zastraszy i stad te idiotyczne klauzule w umowach.

    Myślę że większość różnic wynika z całkowicie innego społecznego odbioru pracy w PL i US. W PL praca to zło konieczne, oszukiwanie czy kradzież to dobre ustawienie się w życiu, a pracodawca to złodziej który powinien najlepiej wisieć na stryczku. I tu tkwi główna przyczyna w/w różnic.

  12. soquel:
    generalnie to zalezy od umowy, jaka sie podpisuje. Ludzie, ktorzy pracuja jako programisci i sa znani w srodowisku free software zaznaczaja z gory, ze to co napisza poza praca i wypuszcza na zasadzie dowolnej licencji jest ich.

    Ghanima:
    dzial HR jako taki ma sens z wiekszej firmie – w koncu ktos sie musi zajmowac papierkologia zwiazana ze sprawami kadrowymi (urlopy, zwolnienia, co prawnie dozwolone a co nie, przygotowywanie umow etc.).
    Nie ma sensu zeby osoby z HR decydowaly o tym, kogo przyjac a kogo odrzucic w dziale, o ktorym nie maja zielonego pojecia.

  13. @futrzak
    Generalnie zgadzam sie z Toba ale z jednym zastrzezeniem-DOBRY dzial HR nie decyduje kogo przyjac a na podstawie analizy firmy,testow psychologicznych itp DORADZA kogo przyjac przedstawiajac mocne i slabe strony kandydatow.Ale DOBRYCH dzialow HR jest malo.

  14. piotr34:
    to co mowisz to sa pobozne zyczenia.
    W USA dzial HR jest odpowiedzialny za selekcje wstepna kandydatow, czyli decyduje, ktore resume podsunac do hiring manager a ktore odrzucic.
    Dlatego w czasach duzego bezrobocia ludzie staja na glowie zeby ominac dzial HR/rekruterow albo klamia w resume.
    Bo “odpowiedni” dobor sprowadza sie do wrzucenia resume do bazy danych a potem uruchomienia zawczasu przygotowanego skryptu, ktory wypluje dokumenty zawierajace odpowiednie slowa kluczowe.

    Testy psychologiczne mozna sobie w pioro wsadzic, jak zatrudniasz programiste. To, co sie liczy, to jaki kod goscio pisze i przy jakich projektach pracowal, co ze swojej dzialki wie. HR nie maja o tym zielonego pojecia.

    Natomiast jesli mowa o zatrudnianiu wyzszej kadry menadzerskiej, to tutaj idzie to przez znajomych/przyjaciol albo przez awans wewnetrzy.
    Przypadki, kiedy jest wolny kokrus na stanowisko CEO albo CFO sa tak rzadkie, ze w zasadzie pomijalne.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *