Wesołe jest życie staruszka (w USA)

Czytelnicy mają dość moich mętnych antyklerykalnych wywodów. Nie podoba się również negowanie autorytetu tow. Balcerowicza. Nikogo nie interesują moje nietrafne przemyślenia. Moje poglądy uznawane są za tak antypolskie, że niemal graniczące ze zdradą stanu. Zostałem nazwany lewakiem i prawicowym oszołomem. Najczęściej powtarzającym się komentarzem jest wewnętrznie sprzeczny ‘fajny blog, ale się grubo mylisz’. W zamian ludzie żądają faktów z pierwszej linii frontu z najbogatszego i najbardziej demokratycznego państwa świata. Proszę bardzo, dziś twarde fakty.

Ciekawą cechą amerykańskiego systemu emerytalnego jest możliwość prowadzenia własnych systemów emerytalnych przez duże firmy i samorządy terytorialne. Zamiast dorzucać się do państwowego systemu social security, firma może zobowiązać się do płacenia emerytur w przyszłości. Przedsiębiorstwo takie nie płaci także składek na ubezpieczenie zdrowotne emerytów (medicare) i w zamian pokrywa koszty leczenia swoich emerytowanych pracowników i ich małżonków.

Dawno, dawno temu, w czasach świetności przemysłu amerykańskiego, system ten sprawdzał się całkiem dobrze. Emerytów było mało. Leczenie nie było drogie. Cały świat kupował amerykańskie produkty, dzięki czemu tłuste zyski umożliwiały finansowanie systemów socjalnych. Dziś sytuacja znacznie się skomplikowała. Koszty funkcjonowanie takiego systemu przekładają się na wysokie ceny produktów. Każdy samochód z GM kosztuje dzięki temu o kilka tysięcy więcej, co uniemożliwia konkurowanie cenowe z Azjatami.

Gdy GM zbankrutuje jego zobowiązania przejmie rządowa agencja Pension Benefit Guaranty Corporation. Na dzień dzisiejszy jej zobowiązania wynoszą 13 miliardów dolarów, po przejęciu emerytów z GM wzrosną do 33 miliardów dolarów. Arytmetyka jest prosta, o ile nie przeszkadzają nam duże ilości zer w liczbach.

Dla podatnika oznacza to więcej wydatków, pokrywanych emisją obligacji, co przybliża nas do hiperinflacji. Dla byłych pracowników GM oznacza to totalną katastrofę. Jeżeli są przed wiekiem emerytalnym – tracą wcześniejszą emeryturę oraz darmową opiekę zdrowotną. Jeżeli są w wieku emerytalnym – świadczenia kurczą się do ustawowego minimum. Wesołe życie staruszka w domku na przedmieściach zamienia się w horror dogorywania w przytułku.

Przykład. Pracownik przepracował 20 lat w fabryce GM i przeszedł na emeryturę w roku 2008 – otrzyma 380 $ miesięcznie, jeżeli żona nie wypracowała własnej emerytury – rodzina otrzyma 570 $ miesięcznie. Im dalej wstecz, tym mniejsze świadczenia. Emeryt, który po 20 latach pracy przeszedł na emeryturę w roku 1989 otrzyma dziś odpowiednio 218 $ i 328 $. Bardzo niefajnie.

Na marginesie – przepisy stanu Illinois dotyczące przyjmowania do przytułków są wyjątkowo drakońskie. Pobyt w takich placówkach jest drogi, jak cała służba zdrowia w tym kraju. Stan pokrywa koszty, ale dopiero po całkowitym wyczerpaniu się majątku pensjonariusza. Jeżeli ktoś ma dom, musi go sprzedać i pokryć koszty opieki. Nie ma mowy o przekazaniu domu dzieciom nawet kilka lat wcześniej. Urząd sprawdza czy emeryt nie dokonał przypadkiem takiego wybiegu, jeżeli tak, stan nie pokrywa kosztów opieki. Badane jest także posiadanie lokat i funduszy emerytalnych. Ostatnio wprowadzono nowe przepisy zakazujące udzielania porad prawnych jak uniknąć konfiskaty majątku. Prawnik czy księgowy udzielający takiej porady ryzykuję grzywnę i utratę licencji.

A to dopiero początek.

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *