Deportowani weterani

Zabawna sytuacja – swego czasu można było służyć w armii USA z nieuregulowanym statusem emigracyjnym, wystarczyło mieć dokument ze zdjęciem. Po 2001 sytuacja się zmieniła i rekruterzy zaczęli wymagać co najmniej pozwolenia na pracę. Prawo emigracyjne stanowi, że warunkiem niezbędnym do uregulowania statusu imigracyjnego jest legalne wjechanie do USA, udokumentowane drukiem I94. Służba wojskowa nie daje żadnej szansy na uregulowanie statusu emigracyjnego, jeżeli nie posiada się wspomnianego I94. Co więcej, prawo emigracyjne stanowi, że nielegalnego emigranta należy deportować w przypadku konfliktu z prawem. Kwestia służby wojskowej nie ma tu znaczenia. No i mamy takie sytuacje:

Share This Post

9 thoughts on “Deportowani weterani

  1. Nigdy nie mogłem zrozumieć zabijaków/najemników, co ryzykują własne życie dla realizacji pomysłów jakichś idiotów. Jeśli ktoś nie ma szacunku dla czyjegoś życia, to dlaczego domaga się poważnego traktowania od płacącego za zabijanie?

  2. w stanach możesz służyć w wojsku i być zabitym od 18 lat, ale alkohol możesz legalnie spożywać od 21 roku życia. Paranoja.

  3. Ciekawe czy specjalistów też deportują, np. informatyków, wywiadowców albo pilotów? Są jakieś przykłady wywalenia do Meksyku ludzi o takich kwalifikacjach?
    Tacy chyba nie powinni narzekać na brak pracy poza ojczyzną.
    Poza tym czy można deportować kogoś kto służył na najnowszym okręcie i zna tajemnice wojskowe albo w bazie, w której stacjonują F-22, czy B1. Może oprócz wiedzy o sprzęcie być poinformowany o personaliach innych żołnierzy, o taktyce prowadzenia operacji bojowych, etc. Niezły kąsek np. dla Chin, Rosji, a nawet Iranu.

  4. Armia miala na to sposob. Ludkowie z lewymi papierami byli do zadan ‘specjalnych’. Koles wyraznie opisuje, ze zbieral zwloki w Kosowie. Podejrzewam, ze nawet karabiny do cwiczen mieli drewniane.

  5. Podejście słabe. Tylko tak się zastanawiam, ludzie się żalą, że nie widzieli się od 3 lat – czy w obecnych czasach tych co zostali w USA naprawdę nie stać na lot do Meksyku kilka razy w roku? Rozumiem, że można nie chcieć mieszkać tam na stałe z deportowanym ojcem, ale raz na kilka miesięcy go odwiedzić nie powinno być chyba żadnym problemem? A tu wypowiedzi jakby żelazną kurtynę postawili…

  6. Ja zaś czekam na komentarz do tego co dzieje się na giełdach akcji i metalach. Czy ktoś tutaj wierzy, że 20 lipca nastąpi coś na kształt lehmann brothers, a coponoć wymksnęło się Lagarde w styczniu?

  7. budzilla@tlen.pl

    Na giełdach commodities kompletnie nic sie nie dzieje od mniej więcej 5 lat. Poza tym, że padają różne rekordy stabilności cen brak tam ciekawych zdarzeń. Za jakiś miesiąc będzie mój wpis poruszający między innymi tę sprawę.
    20 lipca stanie się pewnie to samo co przez ostatnie 5 lat – czyli WIELKIE NIC.

  8. Perspektywa stagnacji nie jest zła, gdy od początku roku wiele osób sugeruje, że coś się tego lata powinno wydarzyć i to nie tylko N.Roubini czy K.Rybiński w ostatnim tygodniu. Za tydzień będzie wiadomo czy ta dziwna wypowiedż C.Lagarde z numerologią miała jakieś znaczenie.

  9. prosze Autora bloga o zwrócenie uwagi na fakt rosnięcia bańki na Dow Jones Industrial Average.W zeszłym tygodniu, Dow Jones Industrial Average osiągnął 17000.Do tej pory, Dow Jones wzrósł o 5% od początku tego roku, biorąc pod uwagę zeszłoroczny skok o 35% teraz Dow Jones 155% wyższy niż minimum, które miało miejsce w marcu 2009.
    pewno niedługo to sztuczne pompowanie się skończy.
    takiego wzrostu gospodarczego, jak na rynkach akcji w ciągu ostatnich kilku lat, nigdzie indziej nie ma. zauwazyc nalezy braku zysków przedsiębiorstw.
    Rynkowe “byki” unikają korekty od 33 miesięcy – znacznie dłużej niż zwykle. Zmniejszenie o 10% (lub korekta) występowała raz na 12 miesięcy.
    Mimo tych wszystkich znaków ostrzegawczych, giełda nadal idzie w górę. Akcje są poszukiwane ze względu na brak od obligacji o niskim oprocentowaniu.
    Rezerwa Federalna utrzymuje stopy procentowe niskie, aby wspierać gospodarkę. To pompuje ceny akcji, tworząc bańki gospodarczej.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *