Podwójne dno

Trwają dyskusje, czy czeka nas wzrost gospodarczy czy dalsza część Depresji (drugie dno). Jak wiadomo stałym czytelnikom, stoję na stanowisku, że sytuacja ekonomiczna będzie się pogarszać.

Praca ma kluczowe znaczenie dla ożywienia. Praca przynosi dochód za który kupowane są towary i usługi tworząc kolejne miejsca pracy. Kwestia miejsc pracy ma kluczowe znaczenie dla ożywienia – bez wzrostu zatrudnienia gospodarka będzie tkwić w stagnacji.

Oto poniżej mamy wykres pokazujący zmianę w zatrudnieniu w USA na tle poprzednich recesji. Widać wyraźnie, że mamy do czynienia z czymś znacznie poważniejszym niż kiedykolwiek od Depresji lat 30tych. Na dodatek odnotowujemy spadki zatrudnia przez ostatnie miesiące. Pamiętać też trzeba o bezczelnych wałkach kręconych przez rząd USA –  tymczasowe miejsca pracy przy okazji spisu powszechnego liczone są jako tworzenie miejsc pracy i czasem pracownik liczony jest kilkakrotnie. Bez tego fałszerstwa wynik byłby jeszcze gorszy.

Tak więc mijają już prawie 3 lata od początku recesji. Tak, pamiętam dobrze ten czas, gdy nawet nie używało się słowa recesja, tylko ‘słowa na R’. Recesji miało w ogóle nie być (ale była), potem miała być przejściowa (ale nie jest), potem miało być ożywienie i zielone pędy (tego też nie ma). Powyższy wykres pokazuje wyraźnie – recesja jest z nami, ma trwałe podłoże fundamentalne i zostanie z nami jeszcze bardzo długo.

Ciekawe tylko jak dadzą sobie radę bezrobotni, którym kończą się 23 miesięczne zasiłki. Ci którzy wpadli w bezrobocie w początkowych miesiącach Depresji właśnie powoli są odcinani od ostatniego źródła finansowania. Wiele osób popełni przestępstwo, wiele osób zabije siebie lub kogoś. O rosnącej grozie niech zaświadczy taki oto obrazek umieszczony na drzwiach firmy UPS, gdzie dane i wykresy przekładają się na realne życie.

Na tak tragiczne perspektywy i fatalne dane giełda zareagowała wzrostami. Jest to dowód potwierdzający postawioną ostatnio tezę, że rynek nie jest racjonalny. Ani aktualna sytuacja nie uzasadnia dzisiejszego i wczorajszego wzrostu indeksów, ani sytuacja gospodarcza nie uzasadnia poziomu DOW Jones. Ciekawi mnie, kiedy nadejdzie zderzenie z rzeczywistością i kiedy skończy się pompowanie giełdy.

Share This Post