Sarmatyzm

Za Wikipedia:
Sarmatyzm – barokowa formacja kulturowa dominująca w Polsce od końca XVI do drugiej połowy XVIII wieku. Opierała się na micie, jakoby szlachta polska miała pochodzić od Sarmatów – starożytnego ludu zamieszkującego początkowo między Dolną Wołgą a Donem. Po Sarmatach szlachta miała odziedziczyć umiłowanie wolności, gościnność, dobroduszność, męstwo oraz odwagę. […]
Sarmaci wierzyli w szczególną rolę Polski, która miała być oazą złotej wolności, otoczoną przez państwa absolutystyczne.  Nierozłączną częścią sarmatyzmu były idee republikańskie: praworządność, samorządność i wybieralność urzędników, także tego najwyższego – króla, nazywanego przez współczesnych historyków dożywotnim prezydentem. Ustrój Rzeczypospolitej był uważany za najlepszy w świecie, a polski Sejm za najstarszy. Chętnie przyrównywano go do ustroju republikańskiego Rzymu i greckich polis. Podstawą Rzeczypospolitej były prawa kardynalne, czyli Artykuły henrykowskie, oraz pacta conventa a w okresie późniejszym również liberum veto. Każdą próbę ich naruszenia traktowano jak najwyższą zbrodnię i podejmowano próby odwołania króla, który ośmielił się sprzeciwić masom szlacheckim.

Interesujące jest zestawienie dwóch narodów – polskiego i amerykańskiego. Ideały wolności, leżące u podstawy koncepcji państwa były dokładnie takie same. Polska znalazła się w tej niekorzystnej sytuacji, że była otoczona monarchiami zamordystycznymi. Wszelkie próby zmobilizowania się do obrony były torpedowane, jako naruszające wolności i zmuszające do ofiar. W efekcie państwo przestało istnieć.

Stany znalazły się w całkowicie odmiennym położeniu. Brak (poważnych) wrogów zewnętrznych umożliwił ekspansję terytorialną i budowę przemysłu i wzrost populacji – warunki konieczne do stworzenia skutecznej armii. W efekcie powstało imperium, pierwsze w historii nie stworzone przez szalonego dyktatora.

O ile dążenia wolnościowe nigdy w Polsce nie ustały, o tyle w Ameryce są już zamierzchłą historią. Osób mających na względzie wolności jednostki praktycznie się nie spotyka, tacy ludzie mają piętno oszołomów. O Konstytucji mówi się wiele choćby w szkołach, w aspekcie pięknej tradycji, ale w praktyce wagi i treści samego aktu nikt nie zna. Nikt głośno nie oponuje na bezprawie władzy, tak jak swego czasu robiła to szlachta polska.

Zarówno państwo polskie jak i amerykańskie sklasyfikować trzeba jako państwa opresyjne, oddalające się coraz szybciej od koncepcji wolności. W Polsce fiskalizm jak i biurokracja posunięta jest do granic absurdu, co nawiązuje do pięknej tradycji PRL i caratu. Jedyne co III RP od PRL różni, to istnienie religii państwowej. W USA mamy za to militaryzm, toczenie bezsensownych wojen i marnotrawienie zasobów państwa. Widać wyraźnie zaczątek tworzenia się państwa policyjnego, z istniejącą siecią obozów koncentracyjnych włącznie (link 1, link 2). Demokracja jest farsą, są dwie partie polityczne w rzeczywistości kontrolowane i opłacane przez jedną grupę oligarchów. Organ ustawodawczy generuje akty liczące po kilkaset stron, których nikt nie czyta i nikt nie jest w stanie zrozumieć. Państwo stoi na granicy całkowitego załamania systemu prawnego i finansowego.

Gdyby Ojcowie-założyciele mogli dziś zobaczyć jak wygląda założone przez nich państwo, na pewno byliby przerażeni.

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *