Jak dobry wujek Obama rozwiązał problem recesji drukiem pieniędzy (słowa do zapamiętania – ‘TARP’ ‘change’ ‘Zimbabwe’)

Tak oto wygląda prognoza deficytu budżetowego USA 2009 na tle deficytów z lat wcześniejszych.

Warto dodać, że wykres nie obejmuje przychodów budżetowych z Social Security (taki amerykański ZUS). Na razie jest dużo ludzi młodych i mało emerytów. SS ma nadwyżkę, która przekazuje budżetowi, a ten natychmiast ją wydaje. Gdyby nie wpływy z SS deficyty byłyby znacznie głębsze. Na razie rząd przepala pieniądze, które powinny być inwestowane dla zabezpieczenia przyszłych emerytów. Za kilka lat na emerytury przechodzi pokolenie ludzi urodzonych po II Wojnie (baby boomers) i nadwyżka zamieni się w katastrofalny deficyt. Ale hej, to już będzie problem przyszłej administracji.

Wracając do wykresu. W jaki sposób rząd zamierza sfinansować tą gigantyczną czarną dziurę ? Sprzedażą obligacji ? Komu ? Krajom OPEC, które są na krawędzi bankructwa przez ceny ropy czy Azjatom, którym kompletnie załamał się eksport i mają własne pomysły na wydatki stymulacyjne ? Nie, obligacji nie kupi nikt … nikt, oprócz FEDu. FED kupi po znajomości każdą ilość. Wydrukuje dowolną ilość pieniędzy i kupi dowolną ilość obligacji. Ba, współczesna technologia ułatwi cały proces, 97 % dolarów w obiegu jest zapisem elektronicznym. Wystarczy popstrykać w klawiature i pieniądz stworzony. Magia 21 wieku. Oto co na ten temat mówi John Williams z Shadow Government Statistics, serwisu podającego dane makroekonomiczne odcedzone z rządowej propagandy.

Efekt emisji pieniądza będzie taki, że dolar katastrofalnie straci wartość. Inaczej po prostu być nie może, takie są fundamentalne prawa ekonomii – wzrost ilości pieniędzy w obiegu powoduje spadek ich wartości nabywczej. Być może będzie to powrót do takiego procesu, jaki już obserwowaliśmy niedawno – powolnej erozji wartości dolara. Tym razem jednak erozja może nie być taka powolna. Któregoś dnia może wybuchnąć gigantyczna i niewyobrażalna panika. Dolara i obligacji dolarowych wyemitowane są spore ilości; kiedy inwestorzy będą chcieli się ich pozbyć jednocześnie będzie to sądny dzień, przy którym zbledną wydarzenia z października 1929.

Wyobraźmy sobie, że dochodzi do takiej sytuacji. Co w takiej sytuacji może zrobić inwestor z posiadanymi dolarami i obligacjami USA ? Niewiele, bo co tu kupić i gdzie znaleźć chętnego do przyjęcia dolara jako zapłaty. Handel na wielu rynkach będzie zawieszony, przelewy międzynarodowe zablokowane. Banki będą zamknięte do czasu względnego ustabilizowania sytuacji (bank holiday). Próba regulowanie kursu (1E = 2 $, potem 1E = 3$) zakończy się niepowodzeniem, nikt nie będzie na tyle głupi, żeby kupować dolary po narzuconym kursie. Obligacji USA nikt nie będzie chciał kupić, chyba że za ułamek ich wartości nominalnej. Złota ani srebra nie będzie można kupić za żadną cenę. Rynki surowców wystrzelą w stratosferę. Inwestorzy rzucą się do pozbywania się dolarów za wszelką cenę – ruszy kupowanie amerykańskich akcji i nieruchomości. Do łask wrócą rynki wschodzące, tam być może uda się jeszcze znaleźć naiwniaków przyjmujących dolary w zamian za lokalne pieniądze i akcje.

Konsekwencje będą katastrofalne, w pierwszej kolejności dla konsumenta amerykańskiego, następnie dla całej zglobalizowanej gospodarki światowej. Najpierw umrze kredyt. Stopy procentowe w USA wystrzelą w okolice zupełnie dotąd nieznane. Kredytu oprocentowanego na >50 % rocznie nikt nie weźmie, zresztą bank nikomu go nie da, przy takim oprocentowaniu nikt nie wykaże zdolności kredytowej. Wszyscy posiadacze kart kredytowych i kredytów o zmiennym oprocentowaniu natychmiast staną się niewypłacalni, obligacje oparte na nich staną się warte 0. Sprzedaż domów stanie, chyba że ktoś będzie mieć gotówkę i będzie musiał się jej natychmiast pozbyć, klasyczny zakup domu na kredyt przejdzie do historii. Jako że dolar jest walutą, w której wyrażona jest cena surowców, ceny na stacjach benzynowych oszaleją, zaraz potem ceny wszystkich towarów z importu – a w USA innych praktycznie nie ma. Usługi, stanowiące dziś podstawę gospodarki USA zanikną. W sytuacji gdy nie ma się jedzenia, nie zatrudnia się fryzjera czy hydraulika. Dziesiątki miliony miejsc pracy znikną z dnia na dzień. Oszczędności, jeżeli ktoś dziś jeszcze jakieś ma, staną się bezwartościowe z racji dewaluacji dolara, za oszczędności całego życia będzie można sobie kupić paczkę papierosów. Gwardia Narodowa będzie bardz zajęta przywracaniem porządku i nadzorowaniem wydawanie żywności. 

Gdy się to zacznie, ani rząd USA, ani żaden inny rząd na świecie nie będą mogły powstrzymać tego kryzysu, ponieważ żaden mechanizm ratunku nie istnieje. Bailout może dokonać większa struktura wobec mniejszej – mały bank może być przejęty przez wielki bank, wielki bank może być przejęty przez państwo. USA jest największą strukturą, nie ma już komu dokonywać bailutu.

Moi drodzy ! Oczywiście wszystkie powyższe rozważania to żarty. Nikt chyba tego nie wziął poważnie. Wszystko będzie dobrze, te niewielkie zwolnienie wzrostu gospodarczego, które widzimy, już niedługo się skończy. Kryzys jest opanowany ! Dolar już niedługo po 5 złotych !

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *