Chińska wydmuszka

Gdy dojdzie do pęknięcia bańki (a dojdzie z pewnością) na nieruchomościach na rynku chińskim będzie naprawdę ciepło. To będzie większa rzeź niż to co widzieliśmy w Stanach @2006 czy w Japonii @1991. Na tą okoliczność przedstawiam kilka skradzionych grafik:

‘Kochanie pobieramy się’

‘ceny mieszkań’ i ‘teściowa’

Zdumiewające, że jakoś nie widzi się w Polsce jakichkolwiek oznak negowania wysokich cen nieruchomości czy podawania w wątpliwość ogromnych wzrostów cen w stosunku do realiów sprzed 5 lat. Jakoś nikt specjalnie nie zwraca uwagi na ugotowanych kredytami hipotecznymi, tak jak pan powyżej.

‘zestarzałem się, a wciąż jestem niewolnikiem mieszkania’ ‘kupno mieszkania nie dorównuje wynajmowi’

A jakie jest Wasze zdanie?

Biorąc pod uwagę dzisiejsze realia wolabym:

View Results

Loading ... Loading ...

A moje zdanie na temat cen gruntów i nieruchomości najlepiej oddaje refren:

Share This Post

43 thoughts on “Chińska wydmuszka

  1. Największa zaletą najmowania jest możliwość migracji za pracą. Stąd się dziwie tym wszystkim młodym małżeństwom z kredytem. Jeśli któreś straci pracę, to nie dość, że nienajłatwiej znaleźć nową, to jeszcze ograniczają sobie ofertę.

  2. Mam jedno pytanie, które mnie od dawna dręczy. Zakładając, że nastąpił już totalny krach i ceny towarów w walutach papierowych strzeliły w niebo. W jaki sposób mam dokonywać zakupów przy pomocy złotych krugerandów, które teoretycznie zgromadziłem przed kryzysem. Załóżmy, że za jednego krugeranda mogę kupić 100 ton chleba, 100 kg suchej kiełbasy, tonę cukru itd. W jaki sposób to się ma praktycznie odbywać ? Może lepiej od razu inwestować w monety 1/10 uncji złota ?
    Nigdzie nie znalazłem odpowiedzi na takie pytanie.
    A może jednak będę musiał wymieniać te krugerandy na papier i kupować jak najszybciej towar z nadwyżką, aby część zużyć samemu, a resztę odsprzedać ?

  3. Najemny pracownik w wynajętym mieszkaniu – nasz nowy ideał? Lud wędrujący za pracą, naszym jedynym majątkiem coraz dłuższe CV i dwie ręce do pracy? A może lepiej pomyśleć jak i kiedy wyskoczyć z karuzeli?

  4. Najbardziej dziwi mnie zawsze to, że wraz z postępem technicznym rosną ceny budynków, podczas, kiedy postęp techniczny powinien koszty materiałów i robocizny obniżać (w stosunku do zarobków). Dlatego też rozpatrywanie cen nieruchomości ma sens jedynie w odniesieniu do mediany zarobków. Zakładając że postęp techniczny redukuje ceny, a wymagania odnośnie udogodnień te ceny podnoszą, to stosunek ceny m2 domu lub mieszkania w stosunku do mediany zarobków powinien być względnie stały.

  5. Zacznijmy od tego, że polski rynek jednak nie był aż tak napompowany jak amerykański czy irlandzki. Spadek cen będzie postępował ale nie sądzę aby był aż tak dramatyczny (trochę szkoda bo ja się przymierzam do kupna – ale mi się nie śpieszy). Sądząc po wskaźnikach cena kupna / cena wynajmu, cena kupna / dochód nie widać aby nasz rynek był aż tak napompowany. Rozczarują się więc ci co liczą, że sobie kupią “dom za krugerranda” (a szkoda bo i sam bym wtedy kupił).

  6. Ale jak to, przecież mądrzy analitycy w mądrych gazetach pisali, że Chiny są motorem globalnej gospodarki, nową potęgą, rajem obiecanym, rosną w tempie 1000% rocznie, jak by chciały to by podbiły 10 razy całą kulę ziemską i w ogóle cud miód malina… Hahahaha 😀

    @darek, nie będziesz dokonywał zakupów za pomocą złota, po prostu. Chyba że lubisz dostać kosę pod żebro na bazarze jak ktoś przykuka że masz błyskotki, a łakomych na takie rzeczy w ostrym kryzysie znacznie przybędzie. Naprawdę, wielu ludziom jest to tak trudno zrozumieć i sobie roją, że będzie jak w średniowieczu, że płacisz handlarzowi złotymi monetami, hehehe…. to se ne vrati.

    “może jednak będę musiał wymieniać te krugerandy na papier i kupować jak najszybciej towar” – może jednak, może jednak owszem.

    @HK, bo tak jest, w skali dekad. Natomiast inną sprawą jest jeszcze to, że ostatnio bardzo mocno ceny nieruchomości śrubują mega debilne regulacje, np. MPZP sztucznie zawężającye zasób działek budowlanych i wprowadzające wymóg realizacji drogich dodatków w budynkach.

  7. może wyjściem byłby podatek katastralny? Nie jestem specjalistą od nieruchomości, ale może takli podatek “urealniłby” ceny nieruchomości?

  8. W PL też rynek jest obłędnie napompowany. Z osobistych doświadczeń mogę powiedzieć, że realne ceny najmu zbliżają się do 50% tego co 3 lata temu (i to w cenach nominalnych!)- choć oczywiście ogłoszenia bywają różne. Więc zakup dziś- przy założeniu stałej wartości pieniądza i braku oprocentowania (oczywiście nierealnych) jest w przybliżeniu dwukrotnym przepłaceniem. To jest skala Irlandii

  9. a to zależy w jakim mieście – u mnie w Zielonej Górze bym kupił po 3000 PLN/m2, w Wawie po 8000 PLN/m2 bym nie kupił a wynajmował

  10. Jak ktos pracuje w Policji to tylko kupować.
    Jak ma częste przerwy w pracy – wynajmować – tylko że tak jest niestety gorzej
    Czyli trzeba pracować w policji

    czemu wszyscy Polacy tak źle życzą chinom, od wielu lat obserwuje że nie mogą sie Polacy doczekać aż w Chinach wybuchnie kryzys, a tu jak na złośc od 30 lat rosną i rosną 🙂
    pęknięcie bańki na nieruchomościach w amerykańskim stylu jest mało prawdopodobne bo tam ludzie kupili mieszkania w połowie za swoje, a wątpię żeby ceny spadły o 50% 🙂

  11. Zadne rozwiazanie. Koszty scian to jakies 15% inwestycji. Kanalizacje tez mozna zrobic z tanich/naturalnych materialow? Instalacje oswietleniowa? Rynny? Okna? Podłogi? Drzwi? Kafelki? Farby? Instalcja grzewcza?

  12. @doxa, no ściany to 15% jeśli masz jakiś mega spartański standard wykończenia albo budujesz z betonu zbrojonego złotem 😉 Ja bym powiedział, że z reguły to jest ok. 5-8% (u mnie np. nawet doliczając robociznę to i tak wyszło nie więcej, niż 10%, mimo że budowałem z niezbyt taniego Wienerbergera). W ogóle najlepiej by było, gdyby na temat kosztów nieruchomości i ich zmniejszania nie wypowiadali się ludzie, którzy ten temat znają wyłącznie stąd, że gdzieś mieszkają…

  13. A ja jako mieszkajacy w Chinach powiem jak to wyglada – ceny kilka lat temu 2-4tys na dzien dzisiejszy 20-40tys RMB koszta budowy wcale tak drastycznie nie wzrosly mozna strzelac ze to 30-50% nawet ale liczac od tych wspomnianych 2-4tys to widzimy gdzie wszystko jest teraz. Cena zycia – w Polsce to teraz tanie Chiny sa w porownaniu do tego co sie dzieje tutaj. Dodam tylko ze mieszkanie z ktorego pisze 98m2 (wynajmuje oczywiscie) kupione przez wlasciciela po cenie ~4tys RMB m2 jest warte na dzien dzisiejszy ~30tys RMB m2 czyli trzeba przygotowac prawie 3miliony RMB 5lat temu wystarczylo wylozyc ~400-500tys RMB, sa tacy co maja po 5 kupionych w tanich czasach, ilosc milionerow z dnia na dzien na ulicach sie powieksza w mysl zasady pieniadz szybko zarobiony to pieniadz szybko wydany wszsytko zaczyna oplywac luksusem. Jak to powiedzial moj znajomy – dziwny to swiat jezeli 9lat prowadzil firme w Chinach troche zarobil przez ten okres czasu a jego pracownica z mezem kredyty + oszczednosci zakupila 2 mieszkania po 2tys RMB, dzisiaj Ona jest bogatsza od wspomnianego znajomego. No i na zakonczenie dodam ze dla Chinczyka nie chce sie juz pracowac za 1000RMB (~500zl) ba nawet za 1800RMB sie juz nie oplaca, teraz to wystarcza tylko aby przezyc za czasow jak ogladalismy materialy o wyzysku w Chinach gdzie zarabiali po 800RMB wystarczylo na przezycie i jeszcze polowe wyslac dla rodziny gdzie to bylo naprawde cos i realny pieniadz tania sila robocza napewno zacznie uciekac do mniejszych miast gdzie jeszcze da sie jakos przezyc ale wielkie miasta w tym galopie przekroczyly ceny znane gdziekolwiek na swiecie.

  14. @darek:

    Doskonałe pytanie. Odpowiedzi udzieliła Argentyna, a dokładnie wydarzenia, które się tam rozegrały na początku naszego wieku.

    Po pierwsze pomysł z 1/10 uncji to strzał w dziesiątkę. 1/10 uncji to jest dobry środek płatniczy w czasie pieprznika na mieście (jeden gość zamiast monet zaleca wręcz kupować złote łańcuszki, bo to jest coś co najłatwiej się dzieli na części). Dla przykładu pojawienie się w Argentynie z uncją na barzarze z zamiarem zakupu żywności oznaczało w pewnym okresie po prostu śmierć na miejscu, a jeśli nie to, to gwarantowane pobicie. Kiedy ludzie są głodni, to nie ma ściemy. Co do złota i jego siły nabywczej: wszystko zależy od sytuacji. Złoto jako jedyne działa nawet pod ostrzałem artyleryjskim, więc jeśli będziesz w takiej sytuacji, to przypuszczam, że przyjmiesz przelicznik typu 1 uncja=1 chleb, albo coś w tym stylu. W bardziej wyluzowanych monentach złoto po prostu wymiania się na aktualnie obowiązującą walutę, za którą można coś kupić, która utrzymuje swoją wartość np. przez kilka dni. Pamiętasz cinkciarzy w PRL? Podobna sprawa. Wymieniasz złoto, kupujesz żarcie, zamykasz się w domu na 2 tygodnie i przeładowujesz strzelbę.

  15. Sie nie czepiam. Popieram Twój sceptycyzm co do błyskotliwych oszczędności.

    Na temat kwitnącego i opływającego w luksusy narodu chińskiego jeszcze przypomniał mi się jeden materiał: http://www.telegraph.co.uk/finance/china-business/8291626/Underground-world-hints-at-Chinas-coming-crisis.html

    “In Beijing, where the average monthly salary is 4,000 yuan, the average person would take 50 years to buy an average apartment, assuming they saved EVERY PENNY THEY EARNED”, nie przesłyszeliście się. Vivat druga potęga gospodarcza świata, vivat KC, vivat centralne planowanie!

  16. A ja tam mam dosc takich pytan. Niewazne ile atramentu wylejesz zawsze pojawiaja sie dwie wypowiedzi:

    – ale zlota nie zjesz
    – ale jak wymienisz jednouncjowke na chleb

    Dziekuje wszystkim, ktorzy maja jeszcze sile na to odpowiadac.

  17. Ad.budowa
    Są też technologie alternatywne np. Strawbale
    podobnie z instalacjami – po za elektryczną, ale i tu znajdą się optymiści;)

  18. @Bell:
    alez sa, sa.
    Zakladajac, ze na zakup ziemi wydajesz niewiele, mieszkasz we w miare cieplej strefie klimatycznej a twoj dom jest off grid i nie masz wielkich wymagan (air conditioning, pralka suszarka, lodowka etc) – to pewnie ze bedzie tanio.
    Tyle, ze w Polsce to nierealne. Grunty pod budowe drogie, musisz miec zylion jakichs absurdalnych papiorkow, wymagan, certyfikacji etc. do tego kijowy klimat dzieki ktoremu koszt ogrzewania rocznie wzrasta do absurdalnych rozmiarow (chyba ze ktos ma wlasny lasek i sam sobie moze bez pozwolen wycinac drewno na opal w kozie/piecu kaflowym).

  19. Nina, z perspektywy typowego mieszczucha który buduje dom na kredyt pod miastem to zgadzam się z Tobą, koszty są duże i kłopotów mnóstwo. Ale w PL wiele ludzi buduje systemem ‘gospodarczym’ przez kilka lat, bez żadnych kredytów, osobiście tym kierując, posługując się lokalnymi fachowcami i lokalnie kupując materiały. Wtedy nie musisz zmieniać technologii a budowa wychodzi 50% taniej. Ot choćby dlatego że masz czas wybierać i poszukać lepszych ofert. No tylko na to trzeba mieć czas. Co do kosztów ogrzewania – no patrząc na to co mówisz i na liczbę PRLowskich ‘klocków’ które nadal w kraju funkcjonują mimo słabej izolacji cieplnej to już dawno ludzie powinni pójść z torbami – a jakoś się trzymają. Absurdalne koszty? Ot, fakty kontra opinie.

  20. nightwatch, proszę Cię nie wymyślaj, bo cudów nie ma. Od budowania systemem gospodarczym cena betonu w betoniarni nie spadnie, ani cena desek na składzie, ani cegieł. Jedyne, co możesz przyciąć – kosztem gigantycznego i głupiego nakładu czasu i zbolałych pleców – to koszt robocizny, który NIGDY nie stanowi 50% tak jak byś chciał.

    I owszem, ludzie ogrzewający niedocieplone klocki PONOSZĄ absurdalnie wysokie koszty typu tysiąc-dwa miesięcznie w zimne miesiące. Widocznie też tak umieją oszczędzać i liczyć, jak Ty – no co, w końcu z torbami nie poszli, to po co inwestować w docieplenie?

  21. Panika, mówiąc ‘system gospodarczy’ mam na myśli zatrudnianie ludzi ale oczywiście z dużym własnym i rodziny zaangażowaniem. Ale muszę się tu skrytykować, nie napisałem że porównuję ze sobą koszty budowy domu pod Warszawą (za pomocą wynajętych ekip) z kosztami ‘systemu gospodarczego’ przy podobnym domu na podkarpaciu. Więc jest jeszcze różnica geograficzna która pewnie daje bardzo dużo, no i różnica w datach – moja budowa w 2006-2007 a ta ‘gospodarcza’ rozpoczęta w 2009. Wg mojej znajomości kosztorysów w drugim przypadku jest ok 40% taniej, więc trochę przesadziłem, ale gdy doliczysz koszt nie brania kredytu lub brania minimalnego to wyjdzie pewnie z 50%.
    Natomiast też dochodzę do wniosku że to gówniane porównanie bo oprócz podobnego domu reszta się mocno różni.
    Co do ogrzewania ‘klocków’ – mówię tylko tyle że ludzie ogrzewają się tym na co ich stać i jeśli mają nieocieplonego ‘klocka’ to go grzeją najtańszym węglem a nie gazem. I dlatego raczej nie płacą po kilka tysięcy miesięcznie jak napisałeś. Węgiel jest dosyć popularny w naszym kraju, tak samo zresztą jak drewno i kominek 😉 Oczywiście w USA nikt by na to nie wpadł bo tam prąd kosztuje tyle co u nas abonament telewizyjny.

  22. Wy tu teoretyzujecie a ludzie tymczasem biorą coraz więcej kredytów na mieszkanie: http://wyborcza.biz/biznes/1,100969,8999194,NBP__Wartosc_kredytow_hipotecznych_w_grudniu_wzrosla.html

    Dlaczego?

    Efekt chwilowego klikania: przykładowe mieszkanie u mnie w mieście, 15 minut tramwajem od rynku, kosztuje 5700 zł za metr. 51 metrów daje 290 tysięcy złotych.

    Wynajem takiego samego mieszkania, 50 metrów, to co najmniej 1400 zł na miesiąc (wziąłem najniższą cenę, realniejsze są około 1500-1600 zł). 18 lat wynajmu daje koszt nabycia mieszkania. Zaokrąglmy do 20.

    I tak praktycznie każdy myśli. Marża dewelopera na metrze? Mało to kogo obchodzi. 20 lat to nie tak dużo czasu. Wielka powódź, ta z 1997, to już 14 lat temu, a przecież to było całkiem niedawno, prawda?

    Przy wzięciu kredytu 230 tysięcy złotych (te 70 tysięcy para uzbiera jakoś bądź pożyczy bądź rodzina dofinansuje) na 20 lat rata wyniesie 1400 PLN. Tyle, ile koszt wynajmu. Za te 20 lat zakredytowany zostanie z mieszkaniem, a czekający na “wielkie obniżki” z przepalonym morzem pieniądzy na wynajem, gołą dupą i gębą pełną frazesów.

    Tak to działa. I tak (prawie) każdy wnioskuje. Stąd tyle zakredytowanych.

    A co do tych “wielkich obniżek cen mieszkań” w Polsce – czy uwzględniono w tej wróżbie parcie tak wielu ludzi z wiosek i małych miasteczek do dużych miast? Polska jest bardzo nierównomiernie rozwinięta i poza dużymi miastami praktycznie kompletnie nic się nie dzieje.

    No i skoro coraz więcej kredytów hipotecznych jest konsumowanych (jak w linku na górze), to skąd się obniżki mają brać?

    Czy w prognozie “wielkich obniżek” bierze się pod uwagę, że dawniej ludzie nie mieli gdzie kredytów brać, a dziś nawet budka z lodami pożyczy kasę na mieszkanie?

    Co do budowy domu z dala od centrum – fajny pomysł. Szczególnie gdy trzeba dojechać do pracy DO miasta w beznadziejnej infrastrukturalnie Polsce. Aut coraz więcej. Jak się przykorkuje, godzina w jedną stronę poleci lekko. Razem w obie strony dwie. Posiedźcie teraz 9 godzin w pracy (8h + przerwy) i mamy 11h wyjęte z każdego powszedniego dnia. Szybko życie zleci w takim trybie.

  23. Nina: “(…)musisz miec zylion jakichs absurdalnych papiorkow, wymagan, certyfikacji etc(…)” – to prawda, w reszcie punktów nie podzielam Twojego pesymizmu 😉

    Pozdro.

  24. “Vivat druga potęga gospodarcza świata, vivat KC, vivat centralne planowanie!”

    Tutaj sie niestety mylisz, te centralne planowanie to umarlo juz wiele lat temu – przeciwnie moznaby powiedziec – gdzie te centralne planowanie, dlaczego nie zadzialalo? Poniewaz regulacje panstwowe powinny polac woda ten pozar w nieruchomosciach a przyszly dopiero teraz kiedy impreza trwa na calego. W kraju tak ludnym juz wczesniej nie powinni pozwalac na to aby obcokrajowcy mogli kupowac po 5-10mieszkan a nawet tutejsi, ludzie co najlepiej zarabiaja kupili kilka lat temu po po 3-5 mieszkan znam jednego co ma 30 !! Na siebie i cala rodzine, to nie wina systemu centralnie sterowanego bo tego systemu nie bylo, raczej wina zbytniego upatrywania sie na hameryke i inne kraje gdzie boom mieszkaniowy to niby dobro bylo.

  25. “A ja tam mam dosc takich pytan. Niewazne ile atramentu wylejesz zawsze pojawiaja sie dwie wypowiedzi:

    – ale zlota nie zjesz
    – ale jak wymienisz jednouncjowke na chleb”

    Pieniedzy tez nie zjesz a co do drugiego, zloto ma to do siebie ze od zarania dziejow mialo specyficzna wartosc i to w przypadku gdzie nawet rozne cywilizacje byly calkowicie odciete od siebie po spotkaniu okazywalo sie w nowym dzikim kraju zloto tez jest uzywane jako srodek platniczy lub ozdobny – dziwne prawda?. Zloto tez ma to do siebie ze jest latwe w obrobce w domowych warunkach mozesz przetopic swoja 1uncje na 10 – 1\10 uncji, majac talent zrobic z tego nawet wisiorek czy jak tam sie uda… a co najwazniejsze w tym wszystkim, zlota nie da sie dodrukowac tak jak papierowych pieniedzy. Do tego system papierowych pieniedzy opiera sie na wierze a zloto jest wpojone w nasza nature, cos jak moj pies ktory pomimo tego ze wychowywany w domu i nigdzie nie mial okazji sie tego nauczyc – dostajac kosc gdy jest najedzony probuje wykopac dziure w sofie i tam ta kosc schowac… to jego wrodzona natura a zloto i to co ladnie swieci jest nasza.

  26. @Mugabe.R
    Po pierwsze obecnie rata kredytu na 230 000 na 20 lat to 1660 PLN, po drugie zapewne 1500-1600 to w przypadku gdy właściciel pokrywa czynsz administracyjny (zapewne minimum 300 PLN, jeśli nowy budynek to znacznie więcej).
    Tak więc Twoje wyliczenia są prawie dokładne, oczywiście można wziąć kredyt w ramach RnS wtedy przez 8 lat jest nieco taniej i nawet można ciut grosza odłożyć by móc spłacić kredyt lub oddać 70 000 pożyczone od rodziny.
    Ale co mają zrobić osoby które nie chcą kupować mieszkania 50 metrów tylko np 80?
    Weź pod uwagę że po 5 latach spłacania kredytu nie spłacisz 25% kapitału tylko 15%.
    I teraz trzeba porównać przez 5 lat wpłacisz do banku 100 000 a twój dług zmniejszy się o 0 35 000. Na dodatek przy kosztach wyższych niż wynajem, chyba że wciąż mówimy o słynnym RnS.
    Ja mam zamiar kupić mieszkanie 4-5 pokoi o metrażu w okolicach 100m2. Obecnie wynajmuję 2 pokoje płacąc za to 1800 (w tym jest czynsz 600), jakbym chciał takie kupić to przy kredycie na 30 lat rata wynosiła by 2540 PLN + czynsz.
    Zastrzegam że to nie jest tak że nie opłaca się teraz kupować mieszkań, bo jeśli koszt zakupu jest niewiele większy od wynajmu to warto ale tylko pod warunkiem że kupujesz mieszkanie docelowe. Nie licz na to że na najbliższym czasie uda się je sprzedać bez straty.

  27. Eustachy…
    Wyjaśniłeś Mr “Mugabe R.” co i jak – ja już po pierwsze – nie mam sił. po drugie – nie mam ochoty, po trzecie – dostrzegam sens w powstrzymywaniem się z “uświadamiającymi komentarzami”… Stado jeleni stopniej zdecydowanie szybciej 🙂 Biorąc pod uwagę głupotę Polaków od 1989r. w kwestii wyborów – jakoś coraz mniej mi żal “lemmingów” i “zauroczonych czerwoną wróżką”… Do kur…y nędzy – w końcu ja odpowiadam za siebie – nie za idiotę głosującego na czerwono- różowo gęby… Czyż nie…

  28. @Mugabe R

    Ja kieruję się kilkoma wytycznymi odnośnie wartości nieruchomości – nie mylic z ceną.

    1 Odrzucam cenę nominalna bo to nie jest miarodajny wskaźnik czy coś jest tanie lub drogie. Według mnie w Polsce mieszkania są 10 – krotnie przewartościowane chociaz ich cena nominalna nie spadnie

    2 Weź pod uwagę wkład pracy. Deweloper buduje mieszkanie w 1 tydz do miesiąca. Twój koszt pracy to 30 lat o ile dożyjesz. Skrajnie nieopłacalne. Ktoś tutaj musi byc jeleniem 1 miesiąc do 30 lat. Pomyśl gdzie leży wartość. Marksa trzeba czytać było

    3 Koszt kupna pod wynajem to nie tylko prosta kalkulacja

    Kredyt = opłata za wynajem. Do tego dochodzą naprawy i możliwość pustostanu gdy praca i produkcja stanie sie skrajnie nieopłacalna. Do tego okresu zblizamy sie szybkimi krokami ze względu na rosnąca skale dodruku. Nieopłacalność produkcji pracy + zapotrzebowanie na towar związane z drukiem = wysoka inflacja

    4 Lepszym miernikiem wartości jest złoto i srebro ze względu na ograniczone możliwości dodruku. kierując się analogią i wyliczeniami z lat 1980 – 1989 mieszkanie w Wawie warte może być 4 uncje. Możesz stosować zamiast złota inny zamiennik. Ilość bochenków chleba w M2. ilośc litrów benzyny, uncji srebra, jednostek pracy czegokolwiek nie mającego nominalnej wartości wyrażonej w cenie. w każdym z tych aktywów masz kilkukrotne przewartościowanie rynku nieruchomości.

    @Chiny

    Jak myslicie kiedy Yuan wyleje sie na zewnątrz i zwali się na pysk???? Ile jest przewartościowany w stosunku do dolara lub innych walut??? Jak długo może trzymac sie sztywny kurs w przy obecnej skali dodruku wewnątrz. Myślę, że to padnie szybciej niz rubel transferowy w ZSRR. Czy Chiny skonsumowały rezerwy dolarowe i maja czym płacić z żywność i surowce????

  29. “Deweloper buduje mieszkanie w 1 tydz do miesiąca.”, hehehe, no dobre dobre. Coraz ciekawszych rzeczy się dowiaduję. A te ciekawostki to skąd czerpiecie, z Pudelka?

    “kierując się analogią i wyliczeniami z lat 1980 – 1989 mieszkanie w Wawie warte może być 4 uncje” – no, jeśli sytuacja w Polsce relatywnie do reszty świata pogorszy się do tego, co było w tej dekadzie, to takie ceny są prawdopodobne. Ale to by oznaczało spadek standardu życia do poziomu kraju III świata, coś tak na poziom Libii-Egiptu. Jakoś nie wstrzymuję oddechu w wyczekiwaniu tego momentu, ale jak ktoś cierpliwy, to może i się doczeka 😀

  30. @panika2008
    Jeśli blok ze 100ma mieszkaniami budujemy 2 lata, to oznacza że jedno mieszkanie budowane jest w tydzień, jest to spore uproszczenie, ale moim zdaniem dobrze obrazuje sytuację.
    Deweloper w ciągu dwóch lat wytwarza dobro, które jego klienci będą spłacać lat 30.

  31. @Panika 2008

    Ja praktycznie czasów PRl nie pamiętam. Kartki to wspomnienia z mojego bardzo wczesnego dzieciństwa. Dużo rozmawiałem za to z rodzina rodzicami itd…

    Standard życia to efekt technologi…. i nie można dawac prostego porównania USA z lat 70-tych w porównaniu z obecnymi czasami to średniowiecze.
    tak samo jak PRL do lat 2000-2010. Zupełnie inna technologia

    Moim zdaniem nie jest lepiej ani gorzej. Mimo postępu technologii stać nas na tyle samo, a może nawet mniej. W PRL mieszkania ropa, surowce były tanie. Droga żywność odzież i papier toaletowy.

    Zbliżamy sie do czasów kiedy opłacalność produkcji będzie krańcowo niska a koszty działalności i transportu takie, że rolnik chwyci za motykę:) a poczta będzie szła rowerem 🙂 ale jak to w socjalizmie bywa wszystko da się przedrukować… i zaskoczymy na nowo. Okres krańcowej opłacalności produkcji mamy tuż przed sobą tak samo jak krańcowej opłacalności pracy, prowadzenia działalności jakiejkolwiek itd.
    Tutaj współczesny kapitalizm działa podobnie jak radziecki socjalizm, nawet gorzej bo kapitalizm kreację pieniądza zdecentralizował.
    Środki podobne, skala większa.
    Juz dzisiaj słyszymy o brakach w dostawie cukru, a nawet drewna w UE. Regulacje i dotacje działają w ramach UE działają jak kwoty i system reglamentacji w ZSRR.
    Pieniądza przybywa szybciej niż makulatury. Niedługo nawet na srajtaśmie będzie można zbić fortunę.
    Z rynkiem nie wygrał socjalizm totalitarny. Nie wygra tak samo etatystyczny.

    tutaj nie ma wyscia albo druk cięcia w budzetowce i redukcja obciążeń podatkowych

    Albo druk i policyjna pała i zamiast cięć nacjonalizacja. Zwieńczeniem będzie hiperinflacja. Sam zastanawiam się
    w która stronę

  32. @Eustachy, “jest to spore uproszczenie”, hehe, dobrze powiedziane, mocno spore 😀

    “Deweloper w ciągu dwóch lat wytwarza dobro, które jego klienci będą spłacać lat 30” – fuck me! A taki Picasso to potrafił w parę dni wytworzyć (bez kredytu, bez kredytu!) dobro, które ja bym ze swoich dochodów musiał spłacać z 1000 lat albo lepiej.

    @Hermes, “Moim zdaniem nie jest lepiej ani gorzej”, skoro nie pamiętasz to sięgnij do danych, np. na temat stosunku PKB per cap w Polsce do średniej europejskiej czy światowej z tamtych lat – i dziś. Nieeee, wcale nie jest lepiej.

    “poczta będzie szła rowerem”, nie no co ty, listonosz będzie biegał osobiście, ubrany w skóry, od jaskini do jaskini.

  33. @panika 2008

    Picasso urodził się w dobie postępującej już inflacji pieniądza i prawa, natomiast obecne wyceny jego obrazów świadczą o tym, że rozwarstwienie dochodów postępuje a ludzie z fortuną nie maja pojęcia o tym jak efektywnie wydatkować kapitał. 100 lat wstecz taki Picasso tułałby sie od dworu do dworu dopóki nie przygarnąłby go jakiś król-pasjonat niedoszłej i niedocenionej sztuki:)

    PKB per capita ma dwie zmienne.

    1 Uwarunkowany jest – drukiem waluty wewnątrz – wzrostem płać, wzrostem miary pieniądza M1,M2,M3

    2 Uwarunkowany jest wycena złotówki do dolara. A to zależy od kapitałowych przepływów na które nie mamy prawie żadnego wpływu.

    Drukujemy cała parą wewnątrz. Niemal tak szybko jak Chińczycy. Jednocześnie umocnienie złotego to popyt na nasz dług i inwestycje kapitałowe np na GPW. Niedługo czas spłaty….
    Jak przyjdzie czas spłaty to druk przyspieszy dolar będzie się umacniał a my dalej będziemy z największym PKB i rozwijac będziemy sie w tempie kilku % rocznie. Tylko chlebek będzie po 20 zł….A tu spłata raty we franku który pociągnie za soba oprocentowanie na złotówce…Ciekawe po ile bedą mieszkania…

    PRL. Nie można porównac wyceny PKB per capita wówczas do obecnej…
    Cała produkcja koncentrowała się w samym bloku wschodnim i towary produkowane wewnątrz były relatywnie tanie. A to jak produkcja wyglądała w dolarach to inna sprawa. Rynki były zamknięte na zewnątrz a system przepływów kapitałowych w powijakach. Moim zdaniem obecna wycena złotego z mechanizmem transferu długu i kredytu niesie dużo więcej długofalowych zagrożeń niż scentralizowany sztywno kurs rubla lub złotówki w PRL…

  34. Patrz Hermes jaki Ty mądry. Lepiej wiesz od ludzi z fortuną jak sensownie wydawać pieniądze. W takim razie pojawia się pytanie, dlaczego Ty, taki cwaniak od nieruchomości i starych obrazów, sam jeszcze fortuny nie masz…

    Resztę Twojego pseudoekonomicznego bełkotu litościwie pominę i zasugeruję, że skoro tak wysoko poważasz PRL, to przenieś się na Białoruś, tam życie tanie, relatywnie od tamtych czasów mało się zmieniło.

  35. @Eustachy
    > Po pierwsze obecnie rata kredytu na 230 000 na 20 lat to
    > 1660 PLN

    Wejdź na stronę comperia.pl, tam jest porównywarka kredytów. 230 tysięcy, na 20 lat, rynek pierwotny, zakup mieszkania, stała rata.

    Najtańsza na dziś jest Nordea, 1516 zł, później Deutsche Bank, 1530 zł.

    > po drugie zapewne 1500-1600 to w przypadku gdy
    > właściciel pokrywa czynsz administracyjny (zapewne
    > minimum 300 PLN, jeśli nowy budynek to znacznie więcej).

    Wejdź na stronę nieruchomosci-online. Ustaw, dla przykładu, Wrocław. Wynajem. Metraż 50-60. Posortuj rosnąco po cenie i skocz do ogłoszeń bez żółtego tła.

    Ceny startują od 1300 zł za miesiąc. Do tego dochodzi praktycznie zawsze parę stówek “opłat administracyjnych”, co jest enigmatycznie ujęte na końcu opisów ofert.

    > Ale co mają zrobić osoby które nie chcą kupować
    > mieszkania 50 metrów tylko np 80?

    Mogą wynająć mieszkanie 80-metrowe, z ceną miesięcznych opłat też zbliżoną do raty kredytu za takie mieszkanie.

    > Ja mam zamiar kupić mieszkanie 4-5 pokoi o metrażu w
    > okolicach 100m2. Obecnie wynajmuję 2 pokoje płacąc za to
    > 1800 (w tym jest czynsz 600), jakbym chciał takie kupić
    > to przy kredycie na 30 lat rata wynosiła by 2540 PLN +
    > czynsz.

    Jaki jest sens porównywania kosztów wynajmu i raty kredytu między dwoma mieszkaniami, z których jedno jest dwa razy większe od drugiego?

    > Zastrzegam że to nie jest tak że nie opłaca się teraz
    > kupować mieszkań, bo jeśli koszt zakupu jest niewiele
    > większy od wynajmu to warto ale tylko pod warunkiem że
    > kupujesz mieszkanie docelowe.

    No proszę. A więc jednak.

    > Jeśli blok ze 100ma mieszkaniami budujemy 2 lata, to
    > oznacza że jedno mieszkanie budowane jest w tydzień,
    > jest to spore uproszczenie, ale moim zdaniem dobrze
    > obrazuje sytuację.

    Nie obrazuje dobrze, bo mieszkanie nie może istnieć samodzielnie. Gdy istnieje, nazywa się domem, a domu nie buduje się w tydzień.

    > Deweloper w ciągu dwóch lat wytwarza dobro, które jego
    > klienci będą spłacać lat 30.

    I co z tego? A wielka maszyny robią jakieś urządzenie elektroniczne w trzy godziny, na które musisz pracować wiele dni, licząc po stawce godzinowej. Takie rozważania są tylko i wyłącznie stratą czasu.

    @Hermes

    Panika ma rację, daj sobie spokój z komentarzami. Piszesz bez ładu, bez składu i bez żadnej logiki, produkując jedynie pseudoliberalną mieszankę nonsensu. Odrzucaj sobie nawet prawo ciążenia, cena odwzorowuje ile klient jest skłonny zapłacić, a jakie są ceny mieszkań każdy widzi. Mieszkanie za cztery uncje? Serio, przestań.

    Kiedy się juan “wyleje”? Nigdy. Chiny opanowały produkcję wszystkiego i teraz coraz tylko bardziej opanowują technologię do ulepszania produkcji. Do tego skupują złoża kluczowych surowców. Ten kraj już jest potęgą i bardzo sprawnie, perspektywicznie myśląc, tylko swoją przewagę umacnia.

  36. @Mugabe.R
    Link do comperia i mi wychodzi najtańszy za ponad 1600.
    http://www.comperia.pl/wyniki-kredyty-hipoteczne,zakup-pierwotny-mieszkanie_lub_dom-300000-230000-10000-pln-2-20-25-0—–1—.html
    Chyba że ty masz na myśli kredyt w euro, ale w euro nie masz RnS.
    Moje zarzuty dotyczą bezkrytycznych peanów na cześć własnego mieszkania pisanych przez Ciebie.
    Wiem że mieszkania nie traktować w oderwaniu od budynku, inną sprawą jest porówywanie mieszkań z elektronikom. Koszt wytworzenia elektroniki jest znikomy w porównaniu z kosztem badań, tak samo jak potwornie drogie jest wybudowanie fabryk z liniami technologicznymi jak laboratoriów. Tak więc wielkim nadużyciem jest porównywanie budowy domów z hi tech. Bo deweloperzy nie wydają kasy na badania.
    W moim wypadku wynajęcie mieszkania to 1200 PLN miesięcznie, a to dlatego że 600 PLN wynosi czynsz. Właściciel mieszkania ma z tego jeszcze mniej choćby z racji tego że płaci podatki, jak też dlatego że wszystkie usterki musi usunąć na swój koszt, a głupia wymiana kranów to już jest koszt kilkuset złotych.
    I jeszcze jedno, ja za wynajem płacę 1800, mieszkania w tym budynku można kupić już za jedyne 420 000 przy czym gorzej urządzone niż to co ja wynajmuję, rata kredytu ponad 2500 + 600 czynsz, co daje nam ponad 3100, to chyba dużo więcej niż moje 1800.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *