Bananyzacja USA

Dolar Zimbabwe jest pośmiewiskiem świata. Hiperinflacja pasuje do rasistowskiego stereotypu republiki bananowej, gdzie wszelkie problemy rozwiązuje się drukiem waluty, zwalaniem win na zewnętrznych wrogów oraz szukaniem pomocy szamana.

Być może Zimbabwe zmierza do końca cyklu inflacyjnego. (HT – Adam Duda) Pojawił się pomysł reformy walutowej i pieniądza opartego na złocie. Nie na dolarze, jak zrobiła by większość krajów w podobnej sytuacji, lecz na przeżytku jakim jest złoto. Oficjalnie powodem są posiadane złoża złota, ale to tylko wymówka. Peru znajdowało się w hiperinflacji w latach 80tych. Ten trzeci producent srebra na świecie, mógł oprzeć swoją walutę na kruszcu, wybrał jednak amerykańskiego dolara.

Prawda jest taka, że murzyni w banku centralnym Zimbabwe nie są tacy głupi, jak wskazuje na to stereotyp. Zdają sobie sprawę – z własnego doświadczenia – że druk dolara USA spowoduję taką samą hiperinflację jaką właśnie przeżywają. Wobec tego oparcie własnej nowej waluty o walutę wchodzącą w hiperinflację nie ma sensu.

Gdy Zimbabwe wychodzi na prostą, bananyzacja USA nadal postępuje. Ogromne bezrobocie (16 %), trzeci na świecie wskaźnik zapełnienia więzień (około 1 % populacji siedzi), zapaść narodowego przemysłu (import wszystkiego z Azji), szalony druk pieniądza, szukanie wrogów zewnętrznych (War of Terror). Jest nawet szamanizm – nawiązywanie do boga przy każdej okazji jest jakże powszechny w USA.  

Kto wie, jak dalej sytuacja się potoczy. Zimbabwe mogą wyjść z hiperinflacji, a Stany mogą w nią wkroczyć. Być może za kilka lat reforma walutowa w USA będzie oparta na dolarze Zimbabwe, w końcu stabilnej walucie opartej na złocie.

Share This Post

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *