Category Archives: Do Przeczytania

Straż

Dawno temu byłem menadżerem dużego sklepu, na terenie którego były mniejsze czy większe stoiska handlowe. Uczyłem się wtedy jak działa w praktyce obrót gospodarczy, jak działa aparat państwowy, jak się robi biznes. Pewnego dnia pojawił się smutny pan i zakomunikował, że jest strażakiem i ma wielką ochotę przeprowadzić kontrolę bezpieczeństwa ppoż w tym obiekcie. Oczywiście kontrola wypadła negatywnie, wobec czego smutny pan zostawił mandat i listę uchybień do usunięcia. Co ciekawe, mandat obciąża osobę odpowiedzialną za zaniedbania i nie może być pokryty przez pracodawcę. Smutny pan pojawił się ponownie po 2 tygodniach, obejrzał usunięte uchybienia i nałożył kolejny mandat za kolejne ujawnione uchybienia. Już przy trzeciej wizycie zorientowałem się, że trzeba zmienić front i zapytałem, czy nie zna przypadkiem kogoś, kto zajmuje się przygotowywaniem obiektów handlowych do wymogów ppoż. Pan się ucieszył i oświadczył, że po pracy zajmuje się właśnie tego typu usługami. Przygotował duże opracowanie, wziął kopertę, po jakimś czasie obejrzał wprowadzone zmiany i potem na długie lata miałem spokój ze strażą.

Obecnie wynajmuje niewielki lokal we Wrocławiu. Od pewnego momentu widzę postępujące zmiany w zabezpieczeniu ppoż. Najpierw pojawiło się parę gaśnic. Potem oznakowano drogi ewakuacyjne. Po kolejnych paru tygodniach wyremontowano hydranty. A potem nagle doprowadzono budynek do wysokiego poziomu zabezpieczenia ppoż instalując nawet oddymianie i drzwi przeciwpożarowe. Widzę, że i we Wrocławiu intensywnie pracują smutni panowie, z tym że fal zmian było cztery, zatem zarządca nieco później niż ja zrozumiał zasady toczącej się gry.

Tak właśnie działa państwo polskie. Służy ono do systematycznego szykanowania obywateli. Nie trzeba nawet prowadzić biznesu, wystarczy spróbować zrobić prawo jazdy. Urzędników państwowych różni od urzędników Gestapo to, że lepiej mówią po polsku. Dowodem niech będzie niedawny wyciek rządowego kwitu, nakazujący eksterminację podatników zwiększenie wpływów budżetowych za wszelką cenę, pod groźbą położenia głowy pod topór zwolnienia. To oczywiste, że skoro ktoś płaci 1 000 zł podatku miesięcznie to ma środki, żeby zapłacić 2 000 zł. Ktoś, kto płaci 10 000 może zapłacić 20 000 zł. Nie ma mowy, że płacąc milion miesięcznie podatnik zapewnia sobie spokój, raczej trzeba spodziewać się kontroli sprawdzającej czy nie ma jeszcze jednego miliona. To są metody gangsterskie. Tak jak przy szantażu ofiara płaci najpierw raz, a gdy szantażysta poczuje pieniądze zaczyna płacić coraz więcej i więcej. W świetle powiększającej się dziury budżetowej wynikającej z ZUS, braku możliwości kolejnej kradzieży OFE, powolnego zbliżania się do progów bezpiecznościowych Fiskus będzie coraz bardziej zdesperowany. Niedługo wróci domiar i płacenie podatków nie za to, że skarbówka coś znalazła, ale za to, że na tle powszechnej nędzy ktoś wygląda mniej nędznie.

Miałeś chamie złoty róg […] ostał ci się ino sznur. Tak, Polacy nie są zbyt dobrym materiałem na sprawnego gospodarza, a urzędnicy są przecież solą tej ziemi. W normalnych krajach przedsiębiorców i obywateli urzędnicy traktują jak dobry rolnik pole czy dobry rybak morze. Zbiera się tyle, by ekosystem był w stanie się zregenerować. W Polsce jest jak za caratu – wpadają Kozacy z nahajkami i rabują, nie przejmując się tym, czy obywatel przeżyje czy zdechnie z głodu. A obywatele w dzisiejszych czasach w dużej mierze potrafią czytać, część z nich potrafi nawet obsługiwać skype. Dowiedzieli się już jakie są zasadnicze różnice między byciem poddanym Jej Królewskiej Mości, a byciem poddanym Tuska i jego koleżaneczki Kopacz. Ludzie nie lubią chodzić na wybory, bo mają małe poczucie wpływu na rzeczywistość. Lubią natomiast głosować nogami, bo to głosowanie wpływa na ich życie. I dlatego tyle ludzi już oddało głosy na królową brytyjską i wciąż napływają nowe głosy.

Share This Post

Schiff kontra Krugman

Na swoim blogu Krugman odnosi się do przewidywań Schiffa, że druk amerykańskiej waluty doprowadzi do inflacji. Ciekawe, że noblista może w ogóle polemizować z tym, że inflacja to tak naprawdę nie jest puchnięcie cen, ale inflacja to puchnięcie ilości gotówki w obiegu, co powoduje, że na przykład na jedno jajko na sklepowej półce przypada coraz to więcej złotówek.

Jakoś nie ufam rządom i danym przez nie podawanym. Zbyt często okazuje się, że intensywnie dementowane pogłoski okazują się boleśnie prawdziwe. Wobec tego wolę opierać się na danych ze źródeł niezależnych. Panie Krugman, pańska inflacja znajduje się tuż przed pana nosem:

sgs-cpi

Moje przewidywania są takie, że wzrost długów poszczególnych państw doprowadzi do jeszcze większego druku walut w celu zapłacenia odsetek oraz zapewnienia popytu na obligacje, gdy już nikt ich nie będzie chciał kupować. To spowoduje ogromną globalną inflację, od której spadną Krugmanowi gacie. Czas pokaże kto miał rację, noblista Krugman czy jakiś tam mały żuczek jak ja.

W polskiej blogosferze mamy mnóstwo świetnych blogerów klasy Krugmana, potrafiących wytłumaczyć mnóstwo zjawisk i liczb. Tylko brak znajomości skutkują brakiem Nobla. Najlepszym specem jest Trysio, który jest niezastąpiony w czasie jesiennych wieczorów, gdy fajnie jest się trochę pośmiać z umysłowych Mumbo-Jumbo. Właściwie każdy wpis zawiera w sobie odrobinę bzdurności, jak choćby ten porównujący chłopa pańszczyźnianego z neoniewolnikiem współczesnej Polski. Trysio pyta, czy w zamian za podatki:

  • pan gwarantował chłopu pańszczyźnianemu darmową edukację dla jego dzieci przez okres kilkunastu lat?
  • gdy dziecko pańszczyźnianego chłopa zjadło trującego grzyba to pan wykładał równowartość 20 letnich dochodów pańszczyźnianego chłopa na leczenie dziecka?

Być może i nie, bo nie było przeszczepów narządów na tą skalę co dziś, ale pan gwarantował na przykład wycug, czyli swego rodzaju emeryturę, czyli dokładnie to, o czym nasz obecny rząd deklaruje, że tego nie będziemy mieli. Cała zabawność sytuacji polega na tym, że rząd ostrzega, że większość ludzi będzie głodować, co jednocześnie nie przeszkadza mu zbierać składki emerytalne, które ci ludzie powinni odkładać, aby nie głodować.

Trysio skorzystał z tak zwanej “darmowej” edukacji państwowej, więc nie ma ani bladego (ani zielonego) pojęcia o realiach życia chłopa pańszczyźnianego, oprócz tego, co przeczytał w nowelach na języku polskim. Stąd nie słyszał na przykład o wspomnianym wycugu. Nie wie również, że swego czasu polscy chłopi byli najbogatszymi chłopami w całej Europie, jeszcze do 17 wieku. Mogą świadczyć o tym poszlaki, jak ustawy zabraniające nosić chłopom ozdób ze złota oraz fakty, na przykład takie,  że gromady chłopskie fundowały kościoły. Trysio ma wpojone pseudofakty wprost od sługusów Stalina, takie jak na przykład: chłop=nędza i ciemnota, szlachta=przyczyna upadku Polski i ciemiężyciel chłopów, sanacja=tyrania Piłsudczyków i przyczyna upadku II RP. Wiem, bo sam chodziłem do podobnych łże-szkół, z tą różnicą, że ja potem zacząłem dużo czytać i dużo myśleć.

Nie warto zagłębiać się w dalsze dywagacje, ile dni pracuje Polak w porównaniu do Brytyjczyka, z uwzględnieniem świadczeń społecznych i jakości usług świadczonych przez państwa, jakie otrzymują ci dwaj panowie w poszczególnych krajach, bo i tu Trysio wygeneruje jakieś zabawne Mumbo-Jumbo.

W każdym razie wzywam Trysia oraz wszystkich kreatywnych ekonomistów, z dużym doświadczeniem w obróbce i interpretacji danych, by wytłumaczyli nam dane z PKW mówiące o nawet 40% głosów nieważnych w wyborach samorządowych. To musi być jakiś spisek lokalnych chłopów, którzy zmówili się w celu zamieszania nam w głowach i podważenia autorytetu wolnych wyborów w Polsce. Inna moja hipoteza jest taka, że w Wejherowie, Malborku i Nowym Dworze mieszka znacznie więcej kretynów niż w innych częściach Polski. No bo przecież niemożliwe jest, żeby ktoś domalował krzyżyk aby głos oddany na niewłaściwą osobę stał się nieważny. Podkreślam, jest to absolutnie niemożliwe, i nigdzie w tak zwanej ‘wolnej’ Polsce się to nigdy nie zdarzyło. Nikt by się nie posunął do tego, oj nie.

Ponadto warto zapytać swoich znajomych i rodzinę, kto z nich popiera PSL. Można sobie nawet zrobić taką małą analizę i wyrazić to w procentach. Następnie można zachęcić do tego badania innych znajomych i potem porównać uzyskane wyniki. To z kolei można porównać z wynikami wyborów…

Share This Post

Loose blues, Jana Hartmana zapiski nieodpowiedzialne

Od wielu lat komentatorzy żądają zaprzestania ataków na kler i w końcu jakiegoś antysemickiego wpisu. Grożą mi, że jeżeli go nie popełnię to przestaną u mnie kupować, co doprowadzi mnie do rychłego bankructwa. Stawiają tezę, że brak wpisów antysemickich oznacza, że sam jestem Żydem, albo jestem w żydowskiej kieszeni. W obliczu tych żądań i pogróżek, aby uniknąć katastrofy, w końcu muszę ulec. Nie chciałbym, żeby moje prawdziwe nazwisko znalazło się na liście prawdziwych nazwisk.

Jan Hartman jest filozofem, blogerem i kandydatem do PE partii SLD-bis Twój Ruch, która spektakularnie przerżnęła wybory, prawdopodobnie przez to, że wystawiono mnóstwo członków PZPR. Jako, że spektakularny sukces odniosła partia Korwina-Mikke, Hartman szczerze nienawidzi korwinistów. Czuje się w obowiązku ich zaatakowania co jakiś czas, jak choćby wpisem Do młodego korwinisty. Co prawda staram się unikać tematów politycznych, nie jestem już taki młody i nie do końca jestem korwinistą, ale postanowiłem odnieść się do tego artykułu. Kursywą wypowiedzi Hartmana.

Pewnie zastanawiasz się, czy Twój przywódca aby nie przegiął pały, policzkując Michała Boniego, prawda? […] Wiele lat temu, szantażowany, podpisał papier o współpracy, ale tej współpracy nie nawiązał i nikogo nie zdradził. Michał Boni to bardzo zasłużony opozycjonista w czasach PRL. 

Trudno powiedzieć czy Boni komuś zaszkodził i czy podpisał kwity pod wpływem szantażu. To jest jego linia obrony a zarazem forma jego wybielania stosowana przez Hartmana. Jako wybitny logik Hartman powinien opierać się na faktach, a fakty są takie, że Boni oczerniał Korwina i protestował przeciwko rozliczeniu agentów bezpieki takich jak on by chronić swoją komunistyczną dupę. Ogromnie obciąża go również fakt zatajenia swojej współpracy przez wiele lat. Powinien ten fakt bezzwłocznie ujawnić, wtedy byłby całkowicie ‘czysty’. A najlepiej gdyby wycofał się z polityki, jako człowiek skalany takimi kwitami.

Sprawa Boniego przypomina głośną sprawę Maleszki. Przypomnijmy – Maleszka był bardzo ambitnym agentem bezpieki, który potem został zatrudniony w Wyborczej i przez wiele lat aktywnie zwalczał koncepcję przeprowadzenia lustracji. Dlatego obecnie gdy ktoś wypowiada się w tonie Boniego lub Maleszki to od razu wiem, że musi to być osoba nierozumiejąca jak poważne szkody narodowi polskiemu wyrządzili sowieccy pachołkowie, albo jest to jeden z agentów bezpieki. Usprawiedliwiając takich ludzi Hartman przynosi hańbę swoim przodkom, którzy sporo wycierpieli z rąk komunistów.

Czy zdajesz sobie sprawę, w jakich trudnych i złożonych sytuacjach bywali ludzie, którzy mieli na pieńku z władzą, a jednocześnie chcieli jakoś normalnie żyć wraz ze swymi rodzinami?

Oczywiście. I dlatego przyzwoici ludzie albo wyjeżdżali, albo zwalczali komunę, ale przede wszystkim nie zostawali agentami SB. Ale niestety nie na przyzwoitości opiera się sukces w Polsce, ale na podłości. W imię godnego życia podli ludzie sprzedawali ubecji swoich kumpli, a po upadku komuny wykorzystali resortowe znajomości by się uwłaszczyć i żyć jeszcze lepiej. A przyzwoici ludzie gnili w ubeckich więzieniach, bywali wypędzani z własnego kraju, a na koniec są pariasami we własnym kraju, bo bogactwo zagarnęli ex-donosiciele i ich dawni oficerowie prowadzący.

Jeśli sądzisz, że całe społeczeństwo nienawidziło komuny niczym hitlerowskiego okupanta, a każdy, kto miał jakieś stanowisko, to kolaborant Imperium Zła, to znaczy, że po prostu nic nie wiesz o tych czasach i jak dziecko dajesz sobie wmówić propagandowe bajeczki. Pogadaj o tym z rodzicami.

Nie potrzebuję, bo sam pamiętam te czasy. Na przykład sąsiada, któremu SB wybiło prawie wszystkie zęby. Pamiętam też, że za komuną opowiadało się prawie całe społeczeństwo, 80-90%. Widać to było w czasie pierwszych ‘wolnych’ wyborów. Urban, który także startował w tych wyborach, wspominał, że przeciwko komunie głosowali nawet oficerowie bezpieki.

Wracając do incydentu z Bonim. Co byś sobie pomyślał, gdyby Twój własny dziadek na jakimś przyjęciu uderzył jakiegoś pana, który spokojnie powiedział mu dzień dobry? I potem był jeszcze cały dumny z siebie?

To zależy od osoby bitego. Byłbym dumny z dziadka, jeżeli byłby to na przykład Jaruzelski albo Passent (skoro to ma być wpis antysemicki, to warto tu przywołać nazwisko tego Żyda, TW John, który na donosicielstwie doskonale ustawił siebie i rodzinkę).

Jeśli takie zachowanie nie jest przejawem już to chamstwa, już to zaburzenia równowagi psychicznej, to co nim jest?

Zachowanie Korwina odbieram jako przejaw frustracji obojętności wobec dawnej agenturze, która zawłaszczyła Polskę politycznie i ekonomicznie, przy całkowitej obojętności Polaków.

Ale zostawmy już JKM. Pomówmy o polityce.

Chętnie. Najlepiej w kontekście ekonomii.

Wiesz, kiedyś, w drugiej połowie XIX wieku, w Europie było fajnie. Obowiązywał całkowicie wolny rynek i nieograniczona konkurencja. Kto potrafił, to zakładał fabryki i robił fortunę, a kto nie potrafił, uważał się za szczęściarza, jeśli mógł w nich pracować po kilkanaście godzin dziennie za głodową zapłatę. A najgłupsi byli sami sobie winni i zdychali z głodu. Ich dzieci też.

A dziś w Polsce głoduje 800 000 dzieci. Kolejne miliony dzieci i dorosłych uciekły za granicę przed bezrobociem i głodem. To bezpośredni efekt ludzi takich jak Boni, ich aktywności za komuny i po jej upadku.

Podatki były niskie, a wzrost gospodarczy zawrotny. A jakby czegoś brakowało, to Murzyni z kolonii chętnie wszystkiego dostarczali. Tylko trzeba ich było dobrze knutem do roboty pognać (bo leniwi są z natury).

A dziś murzynami są Polacy, na przysłowiowym zmywaku w Londynie i w fabrykach w Polsce, należących do zagranicznych fabrykantów. Komuna dała tylko tyle, że zniszczono polskich fabrykantów i zastąpiono ich tymi z importu.

I byłaby już pełnia szczęścia i sprawiedliwości (każdy odpowiadał za siebie i robił sobie, co chciał!), gdyby nie lewacy, którzy zaczęli urządzać te swoje pieprzone strajki i rewolucje. Wymusili podwyżki, ośmiogodzinny dzień pracy, zakaz zatrudniania dzieci, ubezpieczenia emerytalne i inne fanaberie, za które muszą do dziś płacić uczciwi ludzie.

No tak, szczególnie ubezpieczenia emerytalne są wielkim szczęściem dla Polaków. To taki przywilej, że chcą się od niego wymigać miliony rodaków. Chyba dlatego, że na ZUS płacą krocie, dostaną ochłapy, a całą śmietankę spiją uprzywilejowane typy w rodzaju górników czy rolników.

No a teraz, drogi korwinisto, pomyśl o sobie, o swojej własnej życiowej sytuacji i odpowiedz sobie na pytanie, co by się z Tobą i Twoją rodziną stało, gdyby usunąć to całe lewactwo i złodziejstwo.

Podejrzewam, że jakość mojego życia gwałtownie by wzrósł, a poziom frustracji niesprawiedliwością społeczną gwałtownie spadł. I taki stan mógłby spotkać miliony Polaków. Natomiast setki tysięcy urzędasów, polityków i uprzywilejowanych świętych krów bardzo głośny by protestował, podobnie jak Hartman.

A może i Ty, jeśli masz pracę. Za to przychodziłyby do Was nowe rachunki: za szkołę, za wizytę u lekarza, za studia. A potem, w miarę rozwoju normalnej zdrowej gospodarki, byłyby jeszcze rachunki za korzystanie z dróg, transportu publicznego (żadne tam 3,60 za bilet tramwajowy!), a wyjście do teatru kosztowałoby niezłą dniówkę.

Za te wszystkie luksusy płacili moi rodzice w podatkach, płacę i ja. Państwo nam nic nie dało, nikomu nic nie daje. Co więcej, płacimy niezależnie od tego czy z tego korzystamy czy nie, a także płacimy za to wszystko plus koszty utrzymania kasty urzędników, biorących swoją działkę za pośrednictwo i decydowanie komu i ile dać z naszych podatków. I co najgorsze, gdy trzeba z tego systemu skorzystać, to nagle się okazuje, że trzeba zapłacić raz jeszcze, jak chociażby za usługi medyczne.

Kiedyś tak już było, w Europie, w USA. Jednak jakoś wszędzie na Zachodzie (łącznie z USA!), jest teraz zupełnie inaczej. Rynkowy raj zapanował za to w Chinach…

I obecnie Chiny dostarczają dóbr do wszystkich innych krajów świata, Zachód jest bankrutem, którego obligacje posiadają Chiny.

[tu Hartman się gubi i następuje bełkotliwy wywód o gejach i wolności, do którego trudno się rzeczowo odnieść]

I jeszcze jedno. Wiesz, ja jestem nie tylko lewakiem, ale w dodatku pejsatym lewakiem. Przyjaciel Twojego idola, Stanisław Michalkiewicz, regularnie przypomina o tym miłośnikom Nowej Prawicy. Jesteś pewien, że nienawiść do „pejsatych” jest fajna? Bo chyba nienawiść do Polaków już chyba taka fajna Ci się nie wydaje?

Osobiście uważam, że fajna jest tylko nienawiść do kleru. To nas łączy. Natomiast wyrzut tego lewackiego bełkotu, przez jaki musiałem się przebić, jest odrażający.

Dziękuję Ci, jeśli przeczytałeś ten tekst do końca. Zanim odpowiesz sobie, co o tym wszystkim, co tu napisałem, sądzisz, weź trzy głębokie oddechy.

Powinienem raczej strzelić trzy setki wódki. Śliwowicy.

Share This Post

Deportowani weterani

Zabawna sytuacja – swego czasu można było służyć w armii USA z nieuregulowanym statusem emigracyjnym, wystarczyło mieć dokument ze zdjęciem. Po 2001 sytuacja się zmieniła i rekruterzy zaczęli wymagać co najmniej pozwolenia na pracę. Prawo emigracyjne stanowi, że warunkiem niezbędnym do uregulowania statusu imigracyjnego jest legalne wjechanie do USA, udokumentowane drukiem I94. Służba wojskowa nie daje żadnej szansy na uregulowanie statusu emigracyjnego, jeżeli nie posiada się wspomnianego I94. Co więcej, prawo emigracyjne stanowi, że nielegalnego emigranta należy deportować w przypadku konfliktu z prawem. Kwestia służby wojskowej nie ma tu znaczenia. No i mamy takie sytuacje:

Share This Post

100 potwornych opowieści o pieniądzach – recenzja

Wydawnictwo Agora przysłało mi do recenzji książkę, której autorem jest Maciej Samcik.

Dzieło zaczyna się wyliczeniami autora – ile trzeba oszczędzać pieniędzy, przez jaki okres czasu i jaki zwrot z inwestycji należy osiągnąć, by zostać milionerem. Ale jakoś po 25 latach tak zwanej ‘wolności’ nie widzimy wokół zbyt dużo rentierów żyjących z pieniędzy zaoszczędzonych w tym czasie. Dlaczego?

Pan Samcik nie rozumie dwóch zasadniczych kwestii:

Inflacja jest zawsze niedoszacowana. Jej wyliczenie w Polsce dokonuje GUS, czyli agenda rządowa, a rządowi niesamowicie zależy na niskiej inflacji. Dokonuje się więc różnych zabiegów, z których może na przykład wynikać, że co prawda rzecz nazywana ‘inflacja’ wyniosła 2%, to przeciętna rodzina po roku wydaje o 7% więcej. Ciągnąc ten przykład dalej łatwo zrozumieć, że oszczędzanie w takiej sytuacji traci sens, bo choć 5% dawane przez bank teoretycznie daje 3% procentowe ponad inflację, a w rzeczywistości przynosi 2% straty. Podatek od zysków kapitałowych całą tą sprawę jeszcze bardziej pogarsza.

Samcik całkowicie nie dostrzega ryzyka systemowego, na przykład takiego, że p. Belka postawowi zasypać dziurę budżetową świeżo wydrukowanymi banknotami. W takim scenariuszu po pewnym czasie 100 złotówki z Jagiełłą będą tej samej, zerowej wartości co 100 złotówki z Waryńskim. Aby zostać milionerem trzeba by oszczędzać 20-40 lat, a w takim okresie czasu, w takim kraju jak Polska, tego typu epizod jest mocno prawdopodobny.

Książka Samcika jest zwyczajnie naiwna. Być może dowiesz się z niej jakich dzielnych interwencji autor dokonał czytelników Gazety i jakie są najpopularniejsze wałki dokonywane przez banksterów, ale nie dowiesz się nic o zjawiskach występujących rzadko, ale mających katastrofalne skutki dla oszczędzającego (ang. low-probability, high-impact events).

Co więcej wcale nie chodzi o to, żeby wygrać jedną potyczkę z bankami, ale żeby wygrać wojnę z całą bankowością. P. Samcik ma olbrzymią moc jaką daje mu 4 władza, ale umożliwia to uratowanie kilkuset ofiar bankowości, gdy pozostałe miliony idą na rzeź (lub, mówiąc kolokwialnie, do wydojenia z kasy). Z bankowością jest tak, że oni zawsze wygrywają, jak kasyna. Cokolwiek klient zrobi – i tak zostanie odcedzony z pieniędzy, mniej lub bardziej. Ale można z banków prawie wcale nie korzystać, choćby stosując finansowanie społecznościowe czy płatność bitcoinem – i to jest dla banków najsilniejszy cios.

Najbardziej dochodowe dla banków są kredyty i to te najbardziej szkodliwe dla obywateli – konsumenckie. W ogóle należałoby się ich wyrzec. Jedyny sensowy rodzaj zadłużenia to kredyt inwestycyjny bądź leasing.

Konta osobiste są tanie i przydają się w codziennym życiu. Natomiast wspomniane konta oszczędnościowe to mechanizm szybkiego zdewaluowania oszczędności. P. Samcik nadmienił kilka razy o złotych monetach – szkoda, że nie napisał jak fantastycznie bronią one oszczędności przed zakusami banków czy kolejnych rządów.

Share This Post

Starowicz vs Talibowie

Zachęcam do lektury wywiadu z dr Starowiczem opublikowanej w prasie reżimowej.

Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie:

Jakie powody mogą skłonić cię / już skłoniły do emigracji ?

View Results

Loading ... Loading ...
Share This Post