Hej brygada!
A pamiętacie, jak nasi propagandziści kpili z Rosjan, że biorą do armii więźniów i starców, a następnie bez żadnego przeszkolenia rzucają ich na front?
Pamiętacie, jak zamiast hełmów mieli zabawkowe kaski, zamiast opasek uciskowych mieli kawał gumy, jak do pobierania krwi? Nadal mają.
A naszych mediach, jak w 1939, dokumentowana jest potęga naszych Sił Zbrojnych. Będziemy mieli nowoczesne wyposażenie i będziemy pod pancerzami nowoczesnych czołgów, prawda? Prawda?
Obejrzyjcie sobie filmik, który rzuca światło na nasze Siły Zbrojne, które na wzór i podobieństwo Państwa Polskiego, są zrobione z gówna i patyków:
I co, wychodzi na to, że miałem rację, gdy przez wiele lat na blogu drwiłem z polskiej obrony cywilnej i zdolności bojowej Wojska Polskiego?
Powtarzam po raz setny, w razie wojny z Rosją (lub Niemcami gdy AfD poradzi sobie z najeźdźcami) systemowo będzie tak samo jak w Rosji – pijacy i starcy bez przeszkolenia pójdą na rzeź. W mundurach, w których przechodzili służbę wojskową w 1988.
Jedyna różnica jest taka, że Rosjanie (i Ukraińcy) nauczyli się wojować, a nasi mundurowi widzieli wojnę wyłącznie na Youtube.
3 replies on “Polska gotowość bojowa”
Nie mam pojęcia skąd się bierze taki szum wokół wojska. W zeszłym roku w Polsce kierowcy ZABILI 5 tysięcy osób (w przybliżeniu). Zabili, nie żadne “być może zabiją”. W poprzednim roku — to samo. Zaokrąglając w ciągu 10 ostatnich lat — 50 tysięcy zabitych ludzi za sprawą kierowców. Ile kierowcy zabiją w ciągu kolejnych 10 lat? 50 tysięcy. Zabiją! Nie żadne “być może zabiją”. Aaa, ale fermentu o tym nie ma, szumu żadnego, to norma. No, ale pancerze, czołgi, Ruski, hipotetycznie-teorycznie-parabolicznie, oooo… to są ważne tematy.
Ale bzdury. Wykrywanie min to nadal stalowy pręcik z bakelitową rączką. Te filmowe “wykrywacze” to tylko na hollywoodzkie miny działają. Po znalezieniu miny nadal niewiele więcej można zrobić, niż wbić znacznik obok. Cała idea “rozminowania” czegokolwiek ręcznie, to można między bajki włożyć. Może miny przeciwgąsienicowe można próbować neutralizować wykręcając zapalnik metodą sapera traconego, ale żadne miny przeciwpiechotne nie dadzą się “rozbroić”, ani nawet łatwo znaleźć.
Dlatego właśnie nie potrzebujemy saperów z doktoratem z materiałoznawstwa, balistyki i alchemii. Potrzebujemy ludzi którzy wezmą się w garść, stalowy pręcik w rękę, garść znaczników w kieszeń i butelkę wody do picia i pójdą na cały dzień, robić dziurki w piasku, w odległości równej 1/3 krótszego wymiaru szukanego typu miny.
Dowódca tych biorobotów ma tylko kilka prostych zadań. Policzyć ilu ma jeszcze saperów, ile ma sztuk pręta z rączką i ile paczek znaczników. Nie ma w tym metafizyki. Nawet fizyki niewiele.
Jeśli bohater tego reportażu myśli, że kiedy on zostanie powołany na stanowisko na oficerskie (jest kapralem podchorążym po 6 tygodniach szkolenia, ale ma też inne, cywilne, wykształcenie wyższe, jak rozumiem), będzie jeszcze ktokolwiek żywy, kto by się lepiej nadawał, to po prostu nie rozumie do czego służy rezerwa.
A rezerwa to dopiero początek. Podczas 2WŚ Niemcy zużyli siłę żywą zawodowego Wermahtu, całą rezerwę oraz przeprowadzili 35 fal mobilizacji. Na końcu powołali Volkssturm, który składał się już z ludzi, których żaden pobór nie powinien nigdy legalnie dotyczyć (nastolatkowie i starcy).
Tak wygląda wojna. Można się z tym nie zgadzać, ale żeby o tym nie wiedzieć mając 40+ i będąc… historykiem? Eh…
@macias
1 660 zabitych w 2025 r na polskich drogach. Na stronie policja.pl są statystyki. Do tego ogromny spadek liczby zabitych na przejściu: z 199 (2019 r) do 92 (2025 r). A miał być armagedom w związku ze zmianą przepisów dot. pierwszeństwa pieszych.