A co to za promowanie “patologii 500+”?Przeciez “najwazniejsza” jest kariera.samorealizacja i kredyt frank……tfu znaczy sie apartament.Za pozno,za pozno-juz pozamiatane-nie trzeba bylo sluchac Tuska i “madrych”z TVNu.
Piotr34
Czyli że jak? Peak Oil, który miał zakończyć cywilizację ropy, odwołany. Peak Phosphorus, kóry miał położyć kres cywilizacji rolniczej, też odwołany. Straszonko idzie w Peak Population? No to przykra sprawa, że bogolom mogą skończyć się prole. Przejąłem się.
Całe życie mnie wszyscy czymś straszą.
Od kościoła po rząd ,ekologow, urzędników ,lekarzy,dietetyków itd.itp.
Na koniec zawsze jest :: podatek , opłata, kara ,lub danina . Pozdrawiam
@wierny sceptyk
Ci ktorzy ciagle glosza rozne “peaki” dziela sie na kilka grup.Czesc to emocjonalni idioci ktorzy ciagle sie czegos boja i MUSZA sie bac-taka ich natura.Czesc zarabia na tym sianiu paniki w taki czy inny sposb(jedni na mala skale prowadzac blog,konsultingii itp a inni na duza ciagnac ogromna kase z budzetow panstwa na rozne “konieczne inwestcyje”).No i wreszcie ostatni grupa ktora moze i ma dobre intencje ale nie do konca rozumie logike innowacji SZCZEGOLNIE w systemie kapitalistycznym(co sprowadza sie do ludowego “potrzeba matka wynalazkow” i faktu iz jakies 90% “peakow” jest rozwiazywane jakas nowa innowacja na dlugo przed tym zanim zaczna byc problemem).Problem w tym iz od czasu do czasu jakis “peak” nawet sie materializuje(w Mezopotoamii i w epoce klasycznej Majow to bodaj byl Peak dobrej ziemi uprawnej)i tu akurat obawiam sie iz ci ktorzy wieszcza KOLAPS populacji krajow zachodnich moga miec racje-mam nadzieje iz jej nie maja ale dane faktycznie nie wygladaja dobrze.
“No to przykra sprawa, że bogolom mogą skończyć się prole”
Bardzo sluszne stwierdzenie ale ostatetecznie NIE zyjemy dla bogoli tlyko dla siebie i przyszlych pokolen-bogoli trzeba pogonic i zyc dalej a nie wymrzec na zasadzie “na zlosc babci odmroze sobie uszy”.
Piotr34
Z tym przeludnieniem to jest jeden z ciekawszych wątków w filmie. Autor spotyka się z ówczesnym frontmanem tego ruchu. O ile ktoś mógł mieć takie obawy w 1974 roku, to w obliczu prezentowanych danych mógłby zrobić rewizję swoich poglądów. A w tym dokumencie ci kolesie mają zero refleksji. Powtarzają jak mantrę swoje prognozy z lat 70/80tych.
@Piotr34, O ile jeszcze brak wody, ropy, nawozów fosforowych i azotowych może być dla mnie osobiście problemem, o tyle proli może braknąć tylko bogolom. Dla mnie to żaden problem. Może emerytury będą głodowe, ale kiedy w Polsce były wysokoe dla zwykłego prola? Może medycyna będzie mało dostępna, ale jak byłem dzieckiem, to już było kiepsko (prawdopodobnie zaszczepiono mnie na źółtaczkę płynej fizjologicznym, a “moja” dawka poszła na lewo i przez lata żyłem w przekonaniu, że wszczepienna mi nie grozi i mam na to papier, ale jednak nie). Że będę samotny? No XD, przecież przez 40 la mojego życia nawet psy mnie omijały. Będą pustostany? A co ja landlordem jestem? Brak sąsiada za ścianą to byłoby zbawienie.
@wierny sceptyk
Ja to wszytsko rozumiem ale ja sie ma dzieci(ja mam)to sie patrzy troche inaczej-chcialoby sie dla nich jakiejs sensownej przyszlosci-to raz.Dwa-coz natura nie znosi prozni wiec nie bedzie zadnej prozni i spokojnej starosci-bedzie to co sie dzieje na zachodzie.”Przesiakna” imigranci z przeludnionego zachodu do na wpol wyludnionej Polski-i jak popatrzysz co robia na zachodzie(zarowno natiwi jak i przyjezdni) to raczej nie chcesz ich miec za sasiadow.
Piotr34
Świat północnej półkuli jest przeludniony. Większość państw tzw. zachodu północnej półkuli utraciła nieodwracalnie możliwość wyżywienia swojej populacji własnym rolnictwem. Jeśli do tego dodamy problemy z zapewnieniem dostaw wody, to mamy smutny obraz mocarstw humanitarnych na słomianych nogach.
Czy spadek tempa mnożenia proli, do poziomu zagrażającego ich populacji, to problem dla proli? No nie bardzo. A dla bogoli? Może tak, bo byli dobrymi bieda-konsumentami. Kupowali by żyć, a to najlepsza motywacja, jaką bogole mogły sobie wymarzyć.
Przy czym, jak mówię o bogolach, to – żeby nie było wątpliwości, nie mam na myśli tego spod dziewiątki, co kupił passata z salonu. Do globalnego 1% można wejść mając dom, samochód i konto emerytalne. To może ludzie żyjący wygodnie, ale na pewno nie bogaci i wpływowi. O bogolach myślę raczej o ludziach z górnej części 0,01%.
A co jeśli oni nie potrzebują już proli? Albo chociaż, aż tylu proli? Myślę tu o głośnym eseju Matta Shumera, “Something Big Is Happening”. Klasa wyższa, średnia i aspirujący mogą niebawem nie być bogolom potrzebni. Zastąpić zamiatacza robotem, to zastąpić taniego prola, drogą technologią. Żaden zysk. Ale zastąpić lekarza, prawnika, managera, audytora i informatyka – osoby zarabiające dużo, powszechnie dostępną i niefizyczną, a zatem tanią, sztuczną inteligencją to duży zysk. Zysk, który każdy bogol chętnie zostawi dla siebie.
Z linkowanego filmu:
Najważniejsze informacje i kluczowe wnioski:
– Globalny spadek dzietności dotyczy większości rozwiniętych krajów oraz coraz większej liczby państw rozwijających się.
– Obecnie około 75% ludności świata mieszka w krajach, gdzie wskaźnik dzietności jest poniżej poziomu zastępowalności pokoleń (2,1 dziecka na kobietę).
– Kraje takie jak Japonia, Włochy, Niemcy, Korea Południowa czy wiele krajów europejskich doświadczają gwałtownego spadku liczby urodzeń, co prowadzi do tzw. „birth gap” – znaczącej dysproporcji między liczbą noworodków a liczbą osób w wieku około 50 lat.
– Przyczyna spadku urodzeń nie leży w mniejszej liczbie dzieci na rodzinę, ale w gwałtownym wzroście liczby osób, które pozostają bezdzietne (childlessness).
– Wiele osób deklarujących brak potomstwa chciało mieć dzieci, ale z różnych przyczyn (brak odpowiedniego partnera, problemy zdrowotne, opóźnione rodzicielstwo) nie udało się im to zrealizować.
– Opóźnianie decyzji o rodzicielstwie wiąże się z malejącą jakością i ilością komórek jajowych u kobiet, co zwiększa ryzyko niepłodności i niezamierzonego bezdzietnictwa.
– Wzrost bezdzietności był często związany z kryzysami gospodarczymi i społecznymi, np. szok naftowy w 1973 roku w Japonii i Włoszech, kryzys walutowy w Korei Południowej, kryzys finansowy 2007 roku w USA i innych krajach.
– „Krzywa żywotności” (vitality curve) pokazuje, że większość nowych matek ma dzieci w określonym, stosunkowo młodym wieku, a odsetek kobiet rodzących później jest niewielki, co matematycznie ogranicza liczbę osób mogących zostać rodzicami.
– Brak synchronizacji społecznej – czyli brak zbiorowego, młodego wieku na zakładanie rodzin – pogłębia problem spadku dzietności.
Konsekwencje demograficzne i ekonomiczne:
– Starzejące się społeczeństwa będą miały zbyt mało osób w wieku produkcyjnym do utrzymania systemów emerytalnych, opieki zdrowotnej i gospodarki.
– Spadek liczby ludności prowadzi do zamknięcia szkół, niedoboru pracowników, upadku biznesów, spadku wpływów podatkowych.
– Miasta i regiony doświadczą wzrostu liczby pustostanów, zubożenia społeczności i wzrostu samotności starszych ludzi, co już obserwuje się w Japonii czy Detroit (USA).
– Konieczne będą znaczące reformy systemów emerytalnych i gospodarek, a także przystosowanie do rzeczywistości bez wzrostu demograficznego (tzw. retronomika).
– Przemiany społeczne są trudne do przewidzenia, ale istnieje ryzyko izolacji i samotności starszego pokolenia.
Główne przyczyny spadku dzietności:
– Opóźnianie decyzji o założeniu rodziny, często związane z edukacją, karierą i niestabilnością ekonomiczną.
– Brak odpowiednich lub stabilnych partnerów w wieku rozrodczym.
– Wysokie koszty życia i wychowania dzieci, presja społeczna i zawodowa.
– Kryzysy gospodarcze i społeczne, które powodują wzrost bezdzietności.
– Kulturowe zmiany, takie jak zmiana ról płciowych, wzrost indywidualizmu.
– Niewystarczające wsparcie państwa dla młodych rodziców (choć nawet kraje z dobrymi świadczeniami – np. Dania – doświadczają spadku urodzeń).
Osobiste historie i społeczne konsekwencje bezdzietności:
– Wiele osób, które są bezdzietne, przeszło przez trudne doświadczenia emocjonalne związane z niezamierzonym brakiem potomstwa.
– Problemy z płodnością, trudne i kosztowne leczenie niepłodności (np. in vitro) często kończy się niepowodzeniem.
– Społeczne tabu i brak wsparcia dla osób bezdzietnych.
– Wzrasta liczba osób, które świadomie decydują się na brak dzieci, ale też tych, które nie mają wyboru.
– Osoby bezdzietne często doświadczają samotności, smutku, braku akceptacji społecznej i poczucia straty.
Propozycje i wyzwania na przyszłość:
– Konieczność podnoszenia świadomości społeczeństwa o realiach dzietności i płodności (np. edukacja młodzieży o ryzyku opóźniania rodzicielstwa).
– Reformy systemów wsparcia dla młodych rodzin, zwiększenie dostępności do opieki nad dziećmi, elastycznych form pracy.
– Promowanie synchronizacji społecznej – zachęcanie do wcześniejszego zakładania rodzin.
– Przemyślenie polityki migracyjnej jako części rozwiązania problemów demograficznych.
– Przygotowanie systemów ekonomicznych na funkcjonowanie w warunkach spadku populacji i starzenia się społeczeństw.
Podsumowanie
Kryzys dzietności i spadku populacji to złożone, globalne zjawisko o ogromnych konsekwencjach społecznych, ekonomicznych i kulturowych. Trwały spadek liczby urodzeń, rosnąca liczba osób bezdzietnych oraz starzenie się społeczeństw prowadzą do poważnych wyzwań, które wymagają zdecydowanych działań na poziomie państw, gospodarek i społeczności. Opóźnianie rodzicielstwa i brak synchronizacji społecznej to kluczowe czynniki tego kryzysu, którego skutki już dziś można obserwować w wielu krajach. Edukacja, wsparcie młodych rodzin oraz zmiany społeczne są niezbędne, aby zapobiec dalszemu pogłębianiu się tych problemów.
@PawelW
A zapomniano podać:
1) Kult dzieciństwa i nieodpowiedzialności w społeczeństwie
2) Sztuczne przedłużenie edukacji (g… podstawówka, g… szkoła średnia, g… studia) za to trwa bardzo długo i opóźnia osiągnięcie samodzielności
3) Reklama, influencerzy, serwisy społecznościowe, … – w zasadzie można już wytaczać procesy na takich samych podstawach jak koncernom tytoniowym
4) G… żarcie i wszech obecność substancji będących analogami hormonów
@TT
Akurat 1), 2) i 4) niespecjalnie mają miejsce w większości świata rozwijającego się… a 3) tylko trochę. Więc to nie są czynniki decydujące.
Ja zawsze żartuję, że prawdziwym totalnym i globalnym środkiem antykoncepcyjnym jest smartfon. A one są już wszędzie 😉
@PawełW
Co do smartfona masz rację… śmiertelnie skuteczny (ze względu na 3)
co 4) herbicydy, tworzywa sztuczne i eksport śmieci przez pierwszy świat – to jest wszędzie; mikroplastiki są już na biegunach a niestety parę substancji w nim to analogi hormonów.
@wszyscy
Sorry ale głównym powodem jest rosnący PKB/to że ludzie są coraz bogatsi.
Zależność dzietności od zamożności działa i zawsze działała…
• i na poziomie rodzin wewnątrz jednego kraju (statystycznie biedne rodziny mają dużo dzieci, bogate mało)
• i na poziomie państw (statystycznie w biednych państwach rodzi się dużo dzieci, w bogatych mało)
@xxx
Tylko, że to nie działało na człowieka aż do którego wieku?
Przejście między strategią r i strategią k dla gatunku zajmuje ile pokoleń? Albo wyrzuć do kosza całą teorię, że ewolucja to suma mutacji.
@TT
Zawsze działało.
Pytanie:
Od kiedy TFR (ilość dzieci na kobietę) w terenie Polski spada?
Tak jest, ale ciekawe jak liczyli lata, w których Polska nie istniała
@xxx
Bogactwo = mniejsza rodzina. Autor tego filmu też tak myślał, ale jak przyglądnął się dokładnie, to wyszło coś innego.
@Łukasz “Bogactwo = mniejsza rodzina. Autor tego filmu też tak myślał, ale jak przyglądnął się dokładnie, to wyszło coś innego.”
W sumie to nie. Wyszło mu, że to dlatego, że kobiety w późniejszym wieku zakładają rodzinę – tylko, że to też wynik bogactwa: im rodzina bogatsza, tym stać ją na finansowanie dłużej edukacji dzieci (córek). Zobacz na wcześniejszą mapkę – co bogatsze kraje muzułmańskie mają już dzietność poniżej 2.1 albo w okolicach 2.1 – i nie mówimy to bogatych jak Emiraty czy Kuwejt, ale “bogatych” biedniejszych od Polski jak Turcja, Tunezja czy Maroko. https://slomski.us/wp-content/uploads/2026/03/TFR2025-1.png
@Doxa
Tak jak zawsze w takich pryzpadkach – liczyli ile wynosił wskaźnik na dzisiejszym terytorium Polski.
Jak to policzyć? O ile pamiętam, to ziemie polskie należały do 3 różnych krajów. Każdy kraj, jeżeli przeliczał dane statystyczne, to robił to dla swoich terenów, które nie pokrywały się z ziemiami polskimi.
Co prawda przegląd googlowo-ejajowy, ale wyszkoczyło mi, że od 2019 r Węgry wprowadziły taki system zachęt, który rekomenduje autor filmu: tani kredyt mieszkanowy dla małżeństw z opcją umożenia spłat po 3 dziecku.
@xxx
Zupełnie jak w zoo: pełna miskę i bezpieczeństwo. Jedyne z czym zwierzęta w zoo mają problem, to z potomstwem.
Zdaje się, że zwolnili także z podatku dochodowego za posiadanie dzieci. Ciekawe czy to działa. Z tego co widzę w necie, to takie promocje powodują agresję ze strony bezdeków. Że cały kraj jest na ich barkach i że na emeryturę to oni mają ze składek a nie z pracy następnego pokolenia.
@Łukasz my też żyjemy w klatkach, różnica jest jedynie taka, że sami się w nich zamknęliśmy i nazywamy je domami
23 replies on “Birthgap – wersja rozszerzona”
A co to za promowanie “patologii 500+”?Przeciez “najwazniejsza” jest kariera.samorealizacja i kredyt frank……tfu znaczy sie apartament.Za pozno,za pozno-juz pozamiatane-nie trzeba bylo sluchac Tuska i “madrych”z TVNu.
Piotr34
Czyli że jak? Peak Oil, który miał zakończyć cywilizację ropy, odwołany. Peak Phosphorus, kóry miał położyć kres cywilizacji rolniczej, też odwołany. Straszonko idzie w Peak Population? No to przykra sprawa, że bogolom mogą skończyć się prole. Przejąłem się.
Całe życie mnie wszyscy czymś straszą.
Od kościoła po rząd ,ekologow, urzędników ,lekarzy,dietetyków itd.itp.
Na koniec zawsze jest :: podatek , opłata, kara ,lub danina . Pozdrawiam
@wierny sceptyk
Ci ktorzy ciagle glosza rozne “peaki” dziela sie na kilka grup.Czesc to emocjonalni idioci ktorzy ciagle sie czegos boja i MUSZA sie bac-taka ich natura.Czesc zarabia na tym sianiu paniki w taki czy inny sposb(jedni na mala skale prowadzac blog,konsultingii itp a inni na duza ciagnac ogromna kase z budzetow panstwa na rozne “konieczne inwestcyje”).No i wreszcie ostatni grupa ktora moze i ma dobre intencje ale nie do konca rozumie logike innowacji SZCZEGOLNIE w systemie kapitalistycznym(co sprowadza sie do ludowego “potrzeba matka wynalazkow” i faktu iz jakies 90% “peakow” jest rozwiazywane jakas nowa innowacja na dlugo przed tym zanim zaczna byc problemem).Problem w tym iz od czasu do czasu jakis “peak” nawet sie materializuje(w Mezopotoamii i w epoce klasycznej Majow to bodaj byl Peak dobrej ziemi uprawnej)i tu akurat obawiam sie iz ci ktorzy wieszcza KOLAPS populacji krajow zachodnich moga miec racje-mam nadzieje iz jej nie maja ale dane faktycznie nie wygladaja dobrze.
“No to przykra sprawa, że bogolom mogą skończyć się prole”
Bardzo sluszne stwierdzenie ale ostatetecznie NIE zyjemy dla bogoli tlyko dla siebie i przyszlych pokolen-bogoli trzeba pogonic i zyc dalej a nie wymrzec na zasadzie “na zlosc babci odmroze sobie uszy”.
Piotr34
Z tym przeludnieniem to jest jeden z ciekawszych wątków w filmie. Autor spotyka się z ówczesnym frontmanem tego ruchu. O ile ktoś mógł mieć takie obawy w 1974 roku, to w obliczu prezentowanych danych mógłby zrobić rewizję swoich poglądów. A w tym dokumencie ci kolesie mają zero refleksji. Powtarzają jak mantrę swoje prognozy z lat 70/80tych.
@Piotr34, O ile jeszcze brak wody, ropy, nawozów fosforowych i azotowych może być dla mnie osobiście problemem, o tyle proli może braknąć tylko bogolom. Dla mnie to żaden problem. Może emerytury będą głodowe, ale kiedy w Polsce były wysokoe dla zwykłego prola? Może medycyna będzie mało dostępna, ale jak byłem dzieckiem, to już było kiepsko (prawdopodobnie zaszczepiono mnie na źółtaczkę płynej fizjologicznym, a “moja” dawka poszła na lewo i przez lata żyłem w przekonaniu, że wszczepienna mi nie grozi i mam na to papier, ale jednak nie). Że będę samotny? No XD, przecież przez 40 la mojego życia nawet psy mnie omijały. Będą pustostany? A co ja landlordem jestem? Brak sąsiada za ścianą to byłoby zbawienie.
@wierny sceptyk
Ja to wszytsko rozumiem ale ja sie ma dzieci(ja mam)to sie patrzy troche inaczej-chcialoby sie dla nich jakiejs sensownej przyszlosci-to raz.Dwa-coz natura nie znosi prozni wiec nie bedzie zadnej prozni i spokojnej starosci-bedzie to co sie dzieje na zachodzie.”Przesiakna” imigranci z przeludnionego zachodu do na wpol wyludnionej Polski-i jak popatrzysz co robia na zachodzie(zarowno natiwi jak i przyjezdni) to raczej nie chcesz ich miec za sasiadow.
Piotr34
Świat północnej półkuli jest przeludniony. Większość państw tzw. zachodu północnej półkuli utraciła nieodwracalnie możliwość wyżywienia swojej populacji własnym rolnictwem. Jeśli do tego dodamy problemy z zapewnieniem dostaw wody, to mamy smutny obraz mocarstw humanitarnych na słomianych nogach.
Czy spadek tempa mnożenia proli, do poziomu zagrażającego ich populacji, to problem dla proli? No nie bardzo. A dla bogoli? Może tak, bo byli dobrymi bieda-konsumentami. Kupowali by żyć, a to najlepsza motywacja, jaką bogole mogły sobie wymarzyć.
Przy czym, jak mówię o bogolach, to – żeby nie było wątpliwości, nie mam na myśli tego spod dziewiątki, co kupił passata z salonu. Do globalnego 1% można wejść mając dom, samochód i konto emerytalne. To może ludzie żyjący wygodnie, ale na pewno nie bogaci i wpływowi. O bogolach myślę raczej o ludziach z górnej części 0,01%.
A co jeśli oni nie potrzebują już proli? Albo chociaż, aż tylu proli? Myślę tu o głośnym eseju Matta Shumera, “Something Big Is Happening”. Klasa wyższa, średnia i aspirujący mogą niebawem nie być bogolom potrzebni. Zastąpić zamiatacza robotem, to zastąpić taniego prola, drogą technologią. Żaden zysk. Ale zastąpić lekarza, prawnika, managera, audytora i informatyka – osoby zarabiające dużo, powszechnie dostępną i niefizyczną, a zatem tanią, sztuczną inteligencją to duży zysk. Zysk, który każdy bogol chętnie zostawi dla siebie.
Z linkowanego filmu:
Najważniejsze informacje i kluczowe wnioski:
– Globalny spadek dzietności dotyczy większości rozwiniętych krajów oraz coraz większej liczby państw rozwijających się.
– Obecnie około 75% ludności świata mieszka w krajach, gdzie wskaźnik dzietności jest poniżej poziomu zastępowalności pokoleń (2,1 dziecka na kobietę).
– Kraje takie jak Japonia, Włochy, Niemcy, Korea Południowa czy wiele krajów europejskich doświadczają gwałtownego spadku liczby urodzeń, co prowadzi do tzw. „birth gap” – znaczącej dysproporcji między liczbą noworodków a liczbą osób w wieku około 50 lat.
– Przyczyna spadku urodzeń nie leży w mniejszej liczbie dzieci na rodzinę, ale w gwałtownym wzroście liczby osób, które pozostają bezdzietne (childlessness).
– Wiele osób deklarujących brak potomstwa chciało mieć dzieci, ale z różnych przyczyn (brak odpowiedniego partnera, problemy zdrowotne, opóźnione rodzicielstwo) nie udało się im to zrealizować.
– Opóźnianie decyzji o rodzicielstwie wiąże się z malejącą jakością i ilością komórek jajowych u kobiet, co zwiększa ryzyko niepłodności i niezamierzonego bezdzietnictwa.
– Wzrost bezdzietności był często związany z kryzysami gospodarczymi i społecznymi, np. szok naftowy w 1973 roku w Japonii i Włoszech, kryzys walutowy w Korei Południowej, kryzys finansowy 2007 roku w USA i innych krajach.
– „Krzywa żywotności” (vitality curve) pokazuje, że większość nowych matek ma dzieci w określonym, stosunkowo młodym wieku, a odsetek kobiet rodzących później jest niewielki, co matematycznie ogranicza liczbę osób mogących zostać rodzicami.
– Brak synchronizacji społecznej – czyli brak zbiorowego, młodego wieku na zakładanie rodzin – pogłębia problem spadku dzietności.
Konsekwencje demograficzne i ekonomiczne:
– Starzejące się społeczeństwa będą miały zbyt mało osób w wieku produkcyjnym do utrzymania systemów emerytalnych, opieki zdrowotnej i gospodarki.
– Spadek liczby ludności prowadzi do zamknięcia szkół, niedoboru pracowników, upadku biznesów, spadku wpływów podatkowych.
– Miasta i regiony doświadczą wzrostu liczby pustostanów, zubożenia społeczności i wzrostu samotności starszych ludzi, co już obserwuje się w Japonii czy Detroit (USA).
– Konieczne będą znaczące reformy systemów emerytalnych i gospodarek, a także przystosowanie do rzeczywistości bez wzrostu demograficznego (tzw. retronomika).
– Przemiany społeczne są trudne do przewidzenia, ale istnieje ryzyko izolacji i samotności starszego pokolenia.
Główne przyczyny spadku dzietności:
– Opóźnianie decyzji o założeniu rodziny, często związane z edukacją, karierą i niestabilnością ekonomiczną.
– Brak odpowiednich lub stabilnych partnerów w wieku rozrodczym.
– Wysokie koszty życia i wychowania dzieci, presja społeczna i zawodowa.
– Kryzysy gospodarcze i społeczne, które powodują wzrost bezdzietności.
– Kulturowe zmiany, takie jak zmiana ról płciowych, wzrost indywidualizmu.
– Niewystarczające wsparcie państwa dla młodych rodziców (choć nawet kraje z dobrymi świadczeniami – np. Dania – doświadczają spadku urodzeń).
Osobiste historie i społeczne konsekwencje bezdzietności:
– Wiele osób, które są bezdzietne, przeszło przez trudne doświadczenia emocjonalne związane z niezamierzonym brakiem potomstwa.
– Problemy z płodnością, trudne i kosztowne leczenie niepłodności (np. in vitro) często kończy się niepowodzeniem.
– Społeczne tabu i brak wsparcia dla osób bezdzietnych.
– Wzrasta liczba osób, które świadomie decydują się na brak dzieci, ale też tych, które nie mają wyboru.
– Osoby bezdzietne często doświadczają samotności, smutku, braku akceptacji społecznej i poczucia straty.
Propozycje i wyzwania na przyszłość:
– Konieczność podnoszenia świadomości społeczeństwa o realiach dzietności i płodności (np. edukacja młodzieży o ryzyku opóźniania rodzicielstwa).
– Reformy systemów wsparcia dla młodych rodzin, zwiększenie dostępności do opieki nad dziećmi, elastycznych form pracy.
– Promowanie synchronizacji społecznej – zachęcanie do wcześniejszego zakładania rodzin.
– Przemyślenie polityki migracyjnej jako części rozwiązania problemów demograficznych.
– Przygotowanie systemów ekonomicznych na funkcjonowanie w warunkach spadku populacji i starzenia się społeczeństw.
Podsumowanie
Kryzys dzietności i spadku populacji to złożone, globalne zjawisko o ogromnych konsekwencjach społecznych, ekonomicznych i kulturowych. Trwały spadek liczby urodzeń, rosnąca liczba osób bezdzietnych oraz starzenie się społeczeństw prowadzą do poważnych wyzwań, które wymagają zdecydowanych działań na poziomie państw, gospodarek i społeczności. Opóźnianie rodzicielstwa i brak synchronizacji społecznej to kluczowe czynniki tego kryzysu, którego skutki już dziś można obserwować w wielu krajach. Edukacja, wsparcie młodych rodzin oraz zmiany społeczne są niezbędne, aby zapobiec dalszemu pogłębianiu się tych problemów.
@PawelW
A zapomniano podać:
1) Kult dzieciństwa i nieodpowiedzialności w społeczeństwie
2) Sztuczne przedłużenie edukacji (g… podstawówka, g… szkoła średnia, g… studia) za to trwa bardzo długo i opóźnia osiągnięcie samodzielności
3) Reklama, influencerzy, serwisy społecznościowe, … – w zasadzie można już wytaczać procesy na takich samych podstawach jak koncernom tytoniowym
4) G… żarcie i wszech obecność substancji będących analogami hormonów
@TT
Akurat 1), 2) i 4) niespecjalnie mają miejsce w większości świata rozwijającego się… a 3) tylko trochę. Więc to nie są czynniki decydujące.
Ja zawsze żartuję, że prawdziwym totalnym i globalnym środkiem antykoncepcyjnym jest smartfon. A one są już wszędzie 😉
@PawełW
Co do smartfona masz rację… śmiertelnie skuteczny (ze względu na 3)
co 4) herbicydy, tworzywa sztuczne i eksport śmieci przez pierwszy świat – to jest wszędzie; mikroplastiki są już na biegunach a niestety parę substancji w nim to analogi hormonów.
@wszyscy
Sorry ale głównym powodem jest rosnący PKB/to że ludzie są coraz bogatsi.
Zależność dzietności od zamożności działa i zawsze działała…
• i na poziomie rodzin wewnątrz jednego kraju (statystycznie biedne rodziny mają dużo dzieci, bogate mało)
• i na poziomie państw (statystycznie w biednych państwach rodzi się dużo dzieci, w bogatych mało)
To wariant znanej z biologii ze szkoły podstawowej reguły im mniejsza szansa przeżycia tym liczniejsze potomstwo obowiązująca i u innych organizmów żywych:
https://slomski.us/wp-content/uploads/2026/03/TFR2025-1.png
@xxx
Tylko, że to nie działało na człowieka aż do którego wieku?
Przejście między strategią r i strategią k dla gatunku zajmuje ile pokoleń? Albo wyrzuć do kosza całą teorię, że ewolucja to suma mutacji.
@TT
Zawsze działało.
Pytanie:
Od kiedy TFR (ilość dzieci na kobietę) w terenie Polski spada?
I zaskadująca odpowiedź:
Zaczęła spadać już w 18. (słownie: W OSIEMNASTYM) wieku.
Spadek trwa już co najmniej 250 lat:
https://slomski.us/wp-content/uploads/2026/03/TFR-220years.png
Tak jest, ale ciekawe jak liczyli lata, w których Polska nie istniała
@xxx
Bogactwo = mniejsza rodzina. Autor tego filmu też tak myślał, ale jak przyglądnął się dokładnie, to wyszło coś innego.
@Łukasz
“Bogactwo = mniejsza rodzina. Autor tego filmu też tak myślał, ale jak przyglądnął się dokładnie, to wyszło coś innego.”
W sumie to nie. Wyszło mu, że to dlatego, że kobiety w późniejszym wieku zakładają rodzinę – tylko, że to też wynik bogactwa: im rodzina bogatsza, tym stać ją na finansowanie dłużej edukacji dzieci (córek). Zobacz na wcześniejszą mapkę – co bogatsze kraje muzułmańskie mają już dzietność poniżej 2.1 albo w okolicach 2.1 – i nie mówimy to bogatych jak Emiraty czy Kuwejt, ale “bogatych” biedniejszych od Polski jak Turcja, Tunezja czy Maroko.
https://slomski.us/wp-content/uploads/2026/03/TFR2025-1.png
@Doxa
Tak jak zawsze w takich pryzpadkach – liczyli ile wynosił wskaźnik na dzisiejszym terytorium Polski.
Jak to policzyć? O ile pamiętam, to ziemie polskie należały do 3 różnych krajów. Każdy kraj, jeżeli przeliczał dane statystyczne, to robił to dla swoich terenów, które nie pokrywały się z ziemiami polskimi.
Co prawda przegląd googlowo-ejajowy, ale wyszkoczyło mi, że od 2019 r Węgry wprowadziły taki system zachęt, który rekomenduje autor filmu: tani kredyt mieszkanowy dla małżeństw z opcją umożenia spłat po 3 dziecku.
@xxx
Zupełnie jak w zoo: pełna miskę i bezpieczeństwo. Jedyne z czym zwierzęta w zoo mają problem, to z potomstwem.
Zdaje się, że zwolnili także z podatku dochodowego za posiadanie dzieci. Ciekawe czy to działa. Z tego co widzę w necie, to takie promocje powodują agresję ze strony bezdeków. Że cały kraj jest na ich barkach i że na emeryturę to oni mają ze składek a nie z pracy następnego pokolenia.
@Łukasz
my też żyjemy w klatkach, różnica jest jedynie taka, że sami się w nich zamknęliśmy i nazywamy je domami
@xxx
i to jest trop!