20 lat temu zdjęcia z satelitów były przekazywane do Pentagonu, gdzie analitycy wyszukiwali obiekty do zaatakowania, następnie przekazywali te dane do lotnictwa, które planowało naloty.
W przypadku Iranu, który jest 5,6x większy od Polski, wyszukiwanie instalacji militarnych tradycyjną metodą jest żmudne i długotrwałe.
W przypadku wyrzutni na ciężarówkach, tradycyjna pętla decyzyjna pochłania więcej czasu niż obecność żołnierzy na stanowisku bojowym. Takie wyrzutnie były po prostu niewykrywalne.
Obecnie wszystko się zmieniło. Cały obszar Iranu jest obserwowany z dronów i satelitów. AI w czasie rzeczywistym odnajduje wyrzutnie rakiet/dronów i natychmiast przekazuje dane do bombowców wiszących nad Iranem.
W praktyce wygląda to tak, że Irańczycy mają pochowany sprzęt po różnych magazynach, pod wiaduktami itp. Dostają rozkaz bojowy, wsiadają do pojazdów, ruszają na pozycje i umierają – albo w ruchu, albo kilka minut po zatrzymaniu na pozycji bojowej. Dużo Irańczyków ma okazję stać się męczennikami.
Samo niszczenie armii nie jest wystarczające. Aby wygrać wojnę trzeba okupować dany teren. Zajmowanie terenu zawsze prowadzi do ofiar, których Amerykanie nie chcą ponosić. Dlatego najlepiej mieć w danym kraju V kolumnę. Najprościej, gdy w danym kraju jest hiperinflacja, bo to zawsze prowadzi do głodu. Ludzie mają w dupie wolność i demokrację, nie będą za to umierać. Natomiast chętnie się burzą, gdy są głodni. Akurat tak się składa, że w Iranie jest hiperinflacja.
Dobrym przykładem jak to się stało był PRL. Hiperinflacja, nędza, puste półki, bezpieka bijąca obywateli. To był fundament dla stworzenia V kolumny. Potem były dwie alternatywne możliwości: wojna domowa z potencjalną interwencją zewnętrzną lub dogadanie się z komuchami, danie im gwarancji nietykalności i uwłaszczenia za oddanie władzy. Druga opcja, choć moralnie wątpliwa, przyniosła nam mniej ofiar.
Iran, podobnie jak PRL, Wenezuela czy Kuba, wygnał na emigrację miliony ludzi. Z tych ludzi należało stworzyć legion w sile co najmniej 10 dywizji, który właśnie teraz powinien się szykować do wkroczenia do Iranu. Mając wsparcie lotnicze i wywiadowcze, a także większość obywateli po swojej stronie, weszliby w Iran jak gorący nóż w masło.
Sytuacja w Iranie jest specyficzna z racji niezwykłego zinfiltrowania armii przez wywiad Izraela. Być może dojdzie do władzy osoba kontrolowana przez Izrael.
Prezydent Trump ma jeszcze 55 dni czasu. Działania bojowe można prowadzić przez 60 dni bez zgody Kongresu. Ciekawe, jak się rozwinie sytuacja. Opcje są trzy: zakończenie wojny bez zwycięstwa, obalenie władzy od wewnątrz i dojście do władzy kogoś posłusznego USA, wkroczenie Kurdów lub któregoś z krajów ościennych.
Jeżeli zostanie uzyskana kontrola nad Wenezuelą i Iranem, sytuacja Chin gwałtownie się pogorszy. Te dwa kraje były zapleczem energetycznym Chin. Sprzedaż ropy z tych krajów przez amerykańskie koncerny spowoduje utrzymanie się standardu petrodolara, uchroni na jakiś czas Stany przed bankructwem.
6 replies on “Perspektywy wojny w Iranie”
Zdaje się, że w zeszłym roku w Iranie była susza (solidna) to wystarczy aby spowodować wzrost cen żywności… teraz odcięto porty i sporą część połączeń lądowych (znacznie mniej przepustowych)… natomiast legiony Ariów raczej NIE były przygotowywane, a jak sam Trump przyznał może i byli z kimś dogadani ale poginęli w nalotach.
Zdaje się, że ta cała wojna ma na celu wywołanie chaosu a zyskiem dla USA jest obnażenie obecnej słabości chińskich systemów przeciwlotniczych i może komplikacja zaopatrzenia reszcie świata w ropę naftową i gaz ziemny.
Amerykanie już w Iraku zaatakowali tylko w celu zniszczenia kraju. Oficjalnie mówili coś o planach i innych bzdurach, a w praktyce dążyli do zniszczenia kraj i cofnięcia go w rozwoju. To doktryna szoku, nic innego.
Rosjanie się cieszą. Ceny rosną.
Moim zdaniem jest pewne, że amerykanie wejdą butami do Iranu. Może wraz z Izraelem. W przeciwnym przypadku przegrają wojnę i ich plan, by wszyscy się ich bali się i używali dolara, się nie uda. To będzie koniec ich bajki o imperium.
Z ciekawostek, na takim terenie jak pustynia, najłatwiej wykryć sprzęt szukając śladów fal radiowych. Przy czułej antenie i braku szumu wkoło, to mały procesor robi się łatwym do zlokalizowania nadajnikiem radiowym. Wystarczy poszukać sygnatury np. drukarek. Po co komu drukarki, na pustyni. Nie ma nic na powierzchni, to pewnie pod ziemią jest jakaś baza dowództwa ;). Metoda pierwszy raz użyta podczas pustynnej burzy. Z satelity nie za bardzo, ale już kilka przelotów AWACS daje niezłą mapę do działań taktycznych.
@Paweł
Fajna metoda … w teorii.
Jeśli to jest znane to dowolne pustynie w terenach operacji militarnych zaroją się od płyt do drukarek (albo innego sprzętu) po kilkanaście centów za sztukę… nawet doda się do tego baterię za kilka dolców. I niech wróg sobie to radośnie niszczy w cenie kilkunastu a może kilkuset tysięcy dolarów za atak 🙂
Na każde rozwiązanie (jeśli jest znane) można znaleźć kontr-rozwiązanie.
“Prezydent Trump ma jeszcze 55 dni czasu. Działania bojowe można prowadzić przez 60 dni bez zgody Kongresu. ”
Hahahahaha… Aha, to spoko, że można 🙂
I ani przy tym słowa o “bandytyzmie” czy “agresji”. Cisza 🙂
Matko i ojcze, jakiż to mielibyśmy w całym tym Kolektywnym Zachodzie klangor, tak się zastanawiam, gdyby to tak Rasputin “trafił” w szkołę pełną dzieci. Albo dokonał pełnoobjawowej czystki etnicznej likwidując getto strzelając dzieciom i ich rodzicom w głowy… Korzystając, jak się wydaje, ze znanych sobie dobrze z historii “wzorców”.
A tu? Cisza nad trumną, cisza nad zgliszczami.
Jedni mogą, inni nie mogą 🙂
“sytuacja Chin gwałtownie się pogorszy.”
A skąd ta pewność i skąd te ogólnikowe wnioski?
“Te dwa kraje były zapleczem energetycznym Chin.”
A Chiny są zapleczem produkcyjnym w zasadzie całego globu.
Chiny mają jeszcze Rosję.
“Sprzedaż ropy z tych krajów przez amerykańskie koncerny spowoduje utrzymanie się standardu petrodolara”
Nie ma ani takiej gwarancji ani nawet zależności.
Poza tym, bandytyzm ów, to na pewno spowoduje wystrzał ceny ropy i gazu. Jeśli to zaś ma być kolejna sankcja “na Rosję”, to ja tu czegoś nie rozumiem 🙂