Taki trochę Waimar

Ostatnio handel złotem inwestycyjnym przypomina nieco sprzedawanie żywności za czasów Republiki Weimarskiej. Ceny w ciągu dnia zmieniają się tak szybko, że nie wiadomo, jaką cenę ustalać za oferowane produkty i czy na koniec dnia sprzeda się za mniej, niż trzeba wydać na odkupienie towaru.

W przypadku większości dilerów działalność od strony technicznej polega na zbieraniu pakietu zamówień i przesyłaniu zbiorczego zamówienia u producenta.  W większości wypadków obowiązują minimalne kwoty zamówienia, na przykład 10 000 eur oraz pewne godziny przyjmowania zamówień. W sytuacji jaką mamy na rynku, dilerzy nie nadążają ze składaniem zamówień – zanim uzbiera się im paczka zamówień od klientów, cena rośnie ponad marżę. Większość dobrych dilerów stosuje marżę 1-2%, wobec czego wzrost cen o więcej niż te 1-2% powoduje, że ich marża staje się ujemna…

Podobnie przy sprzedaży gotówkowej. Okazuje się, że zanim klient wyjdzie ze sklepu odkupienie złota może kosztować więcej niż zapłacił klient.

Co gorsza prawie wszyscy dilerzy na całym świecie robią taki większy lub mniejszy zakład spekulacyjny. Wyprzedają zapasy magazynowe, licząc na spadek cen i odkupienie się w dołku. Wobec tego półki są puste, klienci mają problem z dokonaniem zakupów.

Naszą polską specjalnością są dostawy w odroczonej płatności. Nie ma tego w żadnym znanym mi kraju, ponieważ jest to proceder ścigany przez prawo cywilizowanych krajów. Polska jest jak wiadomo krajem z tektury i żaden prokurator nie ściga takich łże-dilerów z art 171 Prawa Bankowego, bo go nie rozumie.

W każdym razie przypomnę, że w takim schemacie klient kupuje złoto, płaci od razu, a dostawa jest po 2 czy 3 miesiącach. Albo nigdy. Setki razy ostrzegałem przed tym procederem publiczność, ale niestety każdego dnia rodzą się nowi głupi ludzie. 

W czasach, gdy złoto było w trendzie bocznym wszystko mogło być OK. Taki model biznesowy niekoniecznie musiał być oszustwem. Dało się na tym zarobić. Ale dziś, gdy mamy takie dynamiczne wzrosty dochodzi do sytuacji, gdy diler musi kupić i dostarczyć każdą uncję złota o 500 czy 600 złotych więcej niż wziął od klienta. To mogą być straty, które wywrócą nawet dużego gracza. I znowu w gazeta będą pisać o nowym Amber Gold, o tym, że złoto = oszustwo, i że trzeba było kupić obligacje skarbowe.

Czekam na podziękowania od klientów, którzy w oparciu o moje wskazówki zabezpieczyli kapitał w złocie, a może nawet osiągnęli jakieś zyski, ale jakoś nie mogę się doczekać.

Share This Post

16 thoughts on “Taki trochę Waimar

  1. Czy dilerzy złota nie zabezpieczają swoich transakcji z klientami opcjami walutowym? Aha dziękuję za nagonienie na zloto

  2. Dziękuję! To głównie dzięki Twojemu blogowi kupiłem pierwszego Krugerranda, gdy był po 4600. Stare dobre czasy, można tylko żałować, że nie wzięło się więcej

  3. @Doxa
    Nie wiem czy to co ja nazbierałem można nazwać kapitałem, ale i tak bardzo dziękuję!
    Tak konkretnie to o inwestycji w złoto zacząłem myśleć w roku 2001(czyli bez twojej pomocy) – i nie były to moje pierwsze plany finansowe. Ponieważ mogłem inwestować tylko to co wcześniej wypracowałem “temy rencamy” to ze strachu usiłowałem zgłębić wiedzę w wojewódzkiej bibliotece publicznej przeglądając setkami główne (oraz te mniej główne) dzienniki i tygodniki – i nic… dosłownie nic, ani słowa o tym czym w przybliżeniu się zajmujesz! Nie poddawałem się jednak i jeszcze więcej godzin poświęcałem na dalsze czytanie i przeglądanie – i znowu nic (może poza hiperinfacją weimarską która przykuła moją uwagę) dlatego temat złota porzuciłem i zająłem się dalszym wytwarzaniem dobrobytu wokół siebie. Około 2007r. ludzie zaczęli gadać o internecie, ale puki się zebrałem był już 2011 (ja to dopiero mam zapóźnienia!) – i dopiero wtedy moja wiedza ruszyła.
    A konkretnie na twój sklep naprowadził mnie mało znany filmik z małą liczbą wyświetleń w którym jakiś gość tłumaczył że wielki napis MENNICA WROCŁAWSKA na budynku nie oznacza że budynek do niej należy, i oni wynajmują tam tylko biuro, i do nich wchodzi się bocznym wejściem – natomiast wg. niego 79th element jest uczciwszą, choć mniejszą firmą (lub z mniejszą rekamą) – sprawdziłem i trafiłem.

  4. W sumie to zawsze chciałem podziękować za ostrzeżenia przed: Hyath, Dominumsarx i Ambergold w momentach, gdy oszuści cieszyli się najwyższą popularnością. Sam Hyath zrobił przekręt na 7 milionów, więc to był gigant na polskim rynku. Slomski.us jest dla mnie pierwowzorem niebezpiecznika.pl

  5. Ja również dziękuję- dzięki Tobie i temu blogowi wszedłem w złoto po cenach 4600-4700. Choć nie zawsze na 100% zgadzam się z Twoim światopoglądem to jednak w sprawach biznesowych jesteś moim guru. Nie kupiłem złota dla zysku tylko dla zabezpieczenia przed czasami w których banknoty będą warte mniej niż farba drukarska użyta do ich produkcji. Jeśli jeszcze będę miał możliwość a cena spadnie lub się ustabilizuje z chęcią uzupełnię zapasy 79elemencie.

    Pozdrawiam

  6. Nie ma możliwości hedgowania się w jakiś sposób w czasach gdy trzęsie łajbą ?

    Co do podziękowań “za wzrosty”, to mam mieszane uczucia. Kupiłem w 79 i w innych miejscach trochę krugów na przestrzeni ostatnich 10 lat. Część na -, część na +. Natomiast, to jest rezerwa którą trzymam na wypadek armagedonu, więc jestem pogodzony z faktem, że jeśli go nie będzie (oby) , zyski mogą być średnie.

    Za co mogę podziękować, to ogólne przybliżenie tematu złota, szerzenie myśli wolnościowej, wzbudzenie podejrzeń wobec systemu polityczno-gospodarczego, bardzo ciekawe wpisy na różne tematy (zwłaszcza na początku istnienia tego bloga). Miałem przyjemność śledzić bloga jak Doxa relacjonował kryzys będąc jeszcze w Stanach i dzielił się różnymi przemyśleniami. Wywołało to nie jedną myśl w mojej głowie i promieniowało na otoczenie.

  7. Zara, a to nie jest tak, ze w momencie jak diler wchodzi w posiadanie uncji zlota, otwiera foreksa i otwiera krotka pozycje na 1oz golda?

    Jak wzrosnie diler jest na + w fizyku i na – na papierze.
    Jak spadnie, diler jest na – na fizyku i + na papierze.
    W ten sposob zarabia tylko na spreadzie minus oplaty fx?

  8. No właśnie nie. 1. Uzywanie takiego hedge kosztuje. Nie da sie wyjsc na zero, zawsze powstaje koszt obnizajacy wynik finansowy. 2. Technicznie jest trudno otwierac pozycje dla kazdej nawet najmniejszej transakcji. 3. Ktos to musi robic albo chociaz tego pilnowac/oprogramowac, co generuje kolejne koszty. 4. Skoro i tak trzeba zbierac zamowienia w wieksze paczki, to lepiej od razu skladac zamowienia u dostawcy, niech on sie martwi o hedge. 5. Hedge maja duzi gracze, typu duze mennice obracajace setkami czy tysiacami uncji dziennie.

  9. @Doxa, dziękuję za całokształt, bo bloga śledzę od chyba od pierwszych wpisów, a po iluś latach nawet stałem się klientem… choć nie wszystkie ostatnie rekomendacje były idealnie trafione… 🙂 Przy poziomie 1400 dolarów za uncje złota wskazywałeś, że dla wielu klientów to dobry czas na realizację zysków… teraz, zgaduje, że przy 1500 $ za uncję więcej osób teraz dokupuje niż sprzedaje… choć tu muszę oddać, że mam też w głowie Twoją prognozę złoto po 2000 $ za uncję… z kolei na jednym z filmików YT krytycznie wypowiadasz się o potencjalne wzrostowym srebra i zwłaszcza srebrnych monet, rekomendując jeśli już to sztabki… a coś jakby ostatnio i w temacie srebra drgnęło… oczywiście zaraz trend może się odwrócić i wyjedzie jeszcze, że miałeś rację i w tych kwestiach

  10. Ja też dorzucę swoje przysłowiowe 3 grosze. Ja po lekturze Twojego bloga i innych w podobnej tematyce wszedłem w kilka krugów po 3.5k PLN. Dzięki!!!

  11. @Doxa

    A może popełnisz jakiś wpis / filmik o platynie? Jaki Twoim zdaniem obecnie jest potencjał inwestowania w monety platynowe. Na wykresach złoto w górę, srebro w górę, a platyna w bok lub w dół…

  12. Zawsze ciekawiły mnie opisy codziennego życia w warunkach hiperinflacji. Tu jest bardzo ciekawy wywiad, w którym Tomasz Surdel opowiada o tym, jak żyje się we współczesnej Wenezueli, “gdzie inflacja jest tak wysoka, że za tuzin jajek płaci się kilkoma kilogramami gotówki”. Bardzo polecam, zresztą jak wszystko w dzialezagranicznym: http://www.dzialzagraniczny.pl/2019/08/bez-pradu-i-wody-czyli-jak-przezyc-w-wenezueli-dzial-zagraniczny-podcast007/?fbclid=IwAR0jZskUeObzW9ieQep4yxp5CcXz1N1-JI6l7GfeBtbjC5mw4vQEVlZsdpU

  13. Był czas gdy miałem powody unikać posiadania złota. Przewidująco nabyłem inne 2 metale. Na trzeci, też katalizatorowy trochę pożałowałem (płytki rynek, nie bito monet?). Efekt: na Pt trochę do tyłu, na Pd nieźle do przodu (zmiany kursu pod dyktando politycznej ekologii), Rh… ile to ja jeszcze mogłem zarobić! A gdyby nie zabójczy VAT…

    Później trafiłem m. in. na ten blog. Niektóre poglądy (zwłaszcza w komentarzach) uważam za odlotowe lub mało konsekwentne. Ale bywają rzeczy na które wcześniej człek nie zwrócił uwagi i stanowią co najmniej zajawkę do własnych poszukiwań i przemyśleń.
    Zatem dzięki.

    @Doxa
    Weimarskie ceny? Kantory “przy ulicy” ze spreadem <0,4% muszą mieć chyba otwarte pozycje (chociażby Forex) i na bieżąco balansować. Piszesz: koszty i ręka na pulsie (czas). Nie ma innych opcji on-line?
    Mam prawo przypuszczać, że przynajmniej jeden diler metali w PL analogicznie się asekuruje.

    Chodzi o art. 171. PB par. 1? Niekoniecznie widzę tu zamierzone obciążanie ryzykiem cudzych środków.
    Bardziej przyczepić się można (per analogia do par. 2. ) do nazw "mennica" niektórych dilerów. Niechby chociaż własną monetę zaprojektowali… Eurourzędasy
    czepiają się nazw rumu, szampana, ostatnio z nudów kazali ujednolicić nazwy rachunków bankowych to może i "mennice" się doczekają.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *