Bania na nieruchomościach komercyjnych

Nieruchomości komercyjne w Polsce wydają się świetnym pomysłem inwestycyjnym wielkich międzynarodowych koncernów. W każdym, nawet małym mieście powinny stanąć dyskonty spożywcze, w każdym mieście powiatowym powinna być galeria handlowa, w każdym dużym mieście należy przerobić dworzec na mega-sklep. Jak można by na tym stracić?

W biznes ten wskakują również drobni polscy przedsiębiorcy, na różnych zasadach. Część kupuje za obłędne pieniądze lokale w okolicach deptaków, wiadomo przecież, że zawsze znajdzie się bank czy restauracja, która zafunduje im bezstresową emeryturę – pieniążki co miesiąc na konto.

Inni znajdują się po drugiej stronie barykady – wynajmują lokal z nadzieją, że będzie to ich narzędzie pracy. W przypadku umowy najmu pomiędzy dwoma przedsiębiorcami sprawa jest prosta – gdy biznes nie wypali lub zysk nie pokrywa kosztów najmu – strony łatwo się żegnają. W przypadku wynajmu powierzchni w galeriach handlowych sprzedawca podpisuje coś co trzeba opisać jako cyrograf. Jest to wieloletnia umowa, bardzo szczegółowa, przerzucająca na wynajmującego wszystkie ryzyka, począwszy od spadku ilości odwiedzających daną galerię aż do ryzyka kursowego. To jest wręcz dziwne, że umowa najmu często wyrażona jest w euro, a nie we franku szwajcarskim, przecież banki edukowały nas, że szwajcar to najstabilniejsza waluta.

Zwykle jest tak, że potencjalnemu najemcy nie mieści się w głowie, że pakuje się w problemy. Przecież galerie aż pękają od różnych sklepów i chętnych do wynajmowania powierzchni. W rozmowach z właścicielami budynku pojawia się atmosfera ‘albo bierzesz, albo nie, na to miejsce mamy 3 innych chętnych’. O tych co są zrujnowani, bo biznes nie wypalił a galeria bezwzględnie egzekwuje wieloletni czynsz słyszy się mało. O innych poszkodowanych ludzie dowiadują się, gdy sami są poszkodowani. Ale z drugiej strony można napisać, że ‘widziały gały co brały’ – każdy najemca świadomie podpisuje umowę, którą gwarantuje całym swoim majątkiem, żony oraz przyszłej masy spadkowej po teściach.

Polecam obejrzenie krótkiego filmiku. Kto wie, jak będzie wyglądać dworzec w Katowicach czy w Warszawie, gdy społeczeństwo będzie się stopniowo starzeć, gdy coraz więcej ludzi będzie przechodzić na skromne emeryturki, gdy ludzie mający pracę większość dochodu będą oddawać na emerytury niepracującej większości i gdy większość kupowanych produktów to będą proste produkty żywnościowe.

Share This Post

5 thoughts on “Bania na nieruchomościach komercyjnych

  1. “W przypadku wynajmu powierzchni w galeriach handlowych sprzedawca podpisuje coś co trzeba opisać jako cyrograf. Jest to wieloletnia umowa, bardzo szczegółowa, przerzucająca na wynajmującego wszystkie ryzyka, począwszy od spadku ilości odwiedzających daną galerię aż do ryzyka kursowego. ”

    Jak ktoś jest idiotą, to niech podpisuje cyrograf, a nam nic do tego. Tak chyba należałoby nazwać kogoś, kto bez przymusu bierze na siebie wszystkie ryzyka. Książkowy przykład naiwności, ot co.

  2. @Jacek K

    Nie trzeba byc idiota,wystarczy nierownowaga w dostepie do informacji-w dzisiejszych czasach “normalna sprawa”.Nie sadz ze jestes cwanszy niz jestes.
    A bania to jest ale w UK-moj Boze,co to bedzie za pogrom.

    Piotr34

  3. Ktoś nie podpisze, a ktoś inny z lepszym pomyslem na biznes – tak, i będzie zarabial, wbrew marudzeniu malkontentów 🙂 ps. Na mobilnej stronie nie przechodzą komentarze, z uwagi na brak wpisanego captcha, którego nie ma…

  4. “Nie sadz ze jestes cwanszy niz jestes.”

    @Piotr34 i w wszyscy cwani inaczej:

    CZYTAJCIE UMOWY ZE ZROZUMIENIEM!!!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *