Upadek klasy średniej

Zanikanie klasy średniej, zwane brazylizacją, jest procesem dotykającym cały świat, może z wyłączeniem krajów uzyskujących dochody z eksportu kopalin. Obraz medialny jest we wszystkich krajach ten sam – podobno prawie nie ma inflacji, podobno prawie nie ma bezrobocia, podobno dochody wzrastają, podobno jest coraz więcej dróg i lotnisk, a mimo to coraz więcej osób wyrzucanych jest poza nawias klasy średniej. Jak wygląda ten proces w USA można się przekonać czytając wypowiedzi ludzi poddanych procesowi deklasacji.

Smutne jest to, że Polacy próbując wyrwać się z nędzy w Polsce stają się nędzarzami na Zachodzie. Nie jest to absolutna reguła, ale bardzo częste zjawisko. Problem polega na tym, że dochody w nowym kraju są przeliczane  na złotówki i kwoty te wydają się bardzo korzystne. Niestety, na miejscu szybko okazuje się, że koszty życia są również bardzo wysokie, a wynagrodzenie minimalne pozwala tylko na wegetację w żałosnych warunkach. Emigrant z Polski jest też bardzo mocno ograniczony przez zjawisko ‘szklanego sufitu’. Gdy dochodzi do awansu to częściej awansuje tubylec niż Polak. Również w procesie rekrutacji do nowej pracy, na stanowisko z lepszym wynagrodzeniem, zwykle preferowany jest tubylec. Naturalnie zdarzają się odstępstwa, a personel medyczny i informatycy nie podlegają tym zjawiskom.

Na pewno czytelnicy mają swoje własne doświadczenia związane z emigracją oraz przemyślenia o tym, czy należą do klasy średniej. Zapraszam do wypowiadania się na ten temat.

Share This Post

26 thoughts on “Upadek klasy średniej

  1. Doxa, jedna mała rzecz, piszesz o sprawach które mają miejsce, i chwała ci za to bo ciekawie się to czyta, jednak brakuje mi trochę w tych wpisach próby rozwiązania problemu, propozycji co ludzie mogliby zrobić z danym fantem. Wygląda to trochę jak hejt na wiele rzeczy, ale nic ponad to.

    Swoją drogą nie wiem jak inni, ale ja mam ostatnio wrażenie że ostatnimi laty jest dosłownie kilka zawodów w Polsce takich jak informatycy, lekarze, ludzie pracujacy w bankach, kilka innych technicznych zawodów dzięki którym można tu zarabiać w miare dobrze, a oprócz nich daleko daleko nic i jedyne na co można liczyć to sklep za 1500-1800zl netto. Może stworzyłbyś wpis na ten temat?

  2. Przepraszam, że nie na temat, ale mam pytanie do autora bloga: Czy poniższy projekt zmian, który przyją nasz rząd dotyczący nowego mechanizmu odwróconego obciążenia VATem (gdy nabywca, a nie dostawca rozlicza VAT) do obrotu takimi towarami jak: niektóre postacie złota, srebro i platynę w postaci surowca lub półproduktu odnosi sie również do którychkolwielk oferowanych przez Pana produktów inwestycyjnych? Jako klient chciałbym to wiedzieć. Wydaje mi się, że nie tylko czy na chama nasi urzędnicy nie będą mogli takich np. sztabek i monet wykonanych z czystego Au lub Ag podciągnąc pod kategorię np. surowców? Po za tym skoro taie prawo uchwalaja to chyba znaczy, że juz źle sie dzieje w państwie duńskim.

    “CIR wskazał, że w projekcie nowelizacji zaproponowano regulacje ograniczające nadużycia w płaceniu podatku VAT. Chodzi o rozszerzenie stosowania mechanizmu odwrotnego obciążenia (gdy nabywca, a nie dostawca rozlicza VAT) do obrotu takimi towarami jak: niektóre postacie złota.”

    “Nowela przewiduje też korektę listy towarów objętych solidarną odpowiedzialnością podatkową i obowiązkiem stosowania rozliczeń miesięcznych: wyłączenie niektórych postaci złota w związku z objęciem go odwrotnym obciążeniem; rozszerzenie listy towarów o srebro i platynę w postaci surowca lub półproduktu.”

    http://www.pb.pl/3978513,93692,rzad-przyjal-projekt-zmian-dot-odwroconego-vat-od-komorek-i-laptopow

  3. Na początku artykułu powinna być w kilku słowach definicja klasy średniej. Czy klasa średnia to ktoś kto spłaca kredyt na dom i auto (auta)? Ile razy w roku taki klasowicz powinien wyjeżdzać na wakacje? Jaki jest dochód netto na osobę w rodzinie?

  4. Mam 39 lat. Mieszkam w Trójmieście i obsługuję dwie firmy (jako informatyk). W sumie zarabiam netto 15 tys. Inna inwestycja da mi niedługo kolejne ~4 tys. zł (bardzo pewna sprawa), od września ’15 zaczynam kolejną (nieco ryzykowną) inwestycję. Spokojnie się wyrabiam ze wszystkim i jeszcze starcza czasu na naukę Japońskiego i Angielskiego (w zasadzie “szlifowanie”). Oprócz tego znam Niemiecki, rozumiem też Hiszpański. Za kursy płacę z własnej kieszeni, biorąc czasem kredyty. Mam ~20 lat doświadczenia w pracy z systemami i usługami sieciowymi. 5 lat temu zarabiałem 2500 zł netto 🙂

    Ja się stąd nie ruszam, choć dziś dostałem zapytanie o programistę Javy. Proponowany zarobek to (w przeliczeniu) ~400 tys. zł rocznie; praca w Genewie od zaraz. Dużo jak na Szwajcarię, czy raczej próg ubóstwa? (nie wiem, pytam).

    Kolega w Warszawie jest programistą i zarabia ~20 tys. netto (w banku).

    Trend jest wyraźny: obecnie w Europie brakuje ogromnie informatyków. Znam firmę trójmiejską, która za znalezienie informatyka płaci 1000 zł za każdy rok jego doświadczenia (czyli za mnie byłoby to 20 tys. zł dla headhuntera 🙂

    Co do innych zawodów: potwierdzam, że dziadowanie! Ludzie po studiach specjalistycznych (nie żadna tam socjologia czy “administracja i zarządzanie” na uniwerku) wyjeżdżają masowo do Norwegii, Niemiec, Holandii, Danii i oczywiście na Wyspy. Tam znajdują dobrze płatną pracę. Ludzie ze prowincji przyjeżdżają do Trójmiasta i pracują w pocie czoła za 1500-2500 zł netto, zależnie od stanowiska.

    O lekarzach się nie wypowiem za wiele, ale moja dentystka jest uczciwa, kompetentna, ma własną praktykę i za leczenie zęba bierze ~100 zł. To cały mój kontakt z białymi kitlami i niech tak zostanie 🙂

  5. Pytanie konkretnie o srebro:czy w wyniku odkrycia “grafitu” przez Polaków, zastąpi to srebro i cena srebra spadnie?

  6. @RatPaw – i o to właśnie mi chodziło, trend w informatyce jest zwyżkowy od kilku lat, a w tym momencie jest prawdziwy boom na potrzeby programistów(głównie javascript) przez co normalni ludzie nie mający zielonego pojęcia i żadnej styczności z programowaniem próbują swoich sił w tej branży. Zastanawia mnie tylko moment kiedy i o ile ta bańka pęknie. Bo to samo było kilka lat temu z PHP.

    W/g mnie wciąż w Polsce jest bardzo wiele firm które płacą informatykom pieniądze nieadekwatne do posiadanych umiejętności, gdzie w zasadzie każdy informatyk aby nauczyć się kilku technik na poziomie wytworzenia czegoś sensownego z danej tematyki potrzebuje do tego co najmniej 1-2 lata nauki a zarabia tyle ile wielu normalnych pracowników w jakiejkolwiek innej branży w której w temat można wdrozyć się w ciągu 1-3 miesięcy. Bardzo wielu zdolnych informatyków z tego właśnie powodu wyjeżdza za granicę. Bo za tą samą pracę mogą zarobić 4-5 razy więcej niż w PL.

    cóż, większość lekarzy myśle nie może narzekać, w tym także dentyści 😉 100zł przy zwykłym wyleczeniu zęba w około 15-30min, kwoty w miesiąc robią się same. Nie mówiąc już o prywatnych wizytach u przykładowo ortopedy, 10min pogadanki = 100-200zł.

  7. @RatPaw
    Ciężko mi odnieść się do pensji informatyków w Genewie, ale 10tys. CHF/m-c to średnia pensja w Zurichu dla ogółu pracowników. Wydaje mi się, że specjaliści w Twojej branży zarabiają tam znacznie więcej.
    Poznałem programistę w Zurichu, nasza znajomość nie pozwalała na zapytania o dochód, natomiast poziom jego życia (Porsche, apartament w pobliżu jeziora) wskazywał na znacznie większe zarobki niż równowartość 400tys. zł.

  8. Do Ratpaw: Koszty życia dla singla ok 30.000Frankow (zalezy jak sie oszczedza). Kwota do wydawania zatem okolo 85000Frank – podatek (400000/3.5= ok 115000Frankow brutto). Koszt nieruchomosci jest za to kosmiczny – mieszkanie dla singla po stronie francuskiej od 180000 Franków, po Stronie Szwajcarskiej 60m2 3-pokoje od 280000Franków w zwyż co daje milion zl za 60m2 czyli 16000zl/m2 Jesli liczysz ze klasa srednia ma wlasne splacone mieszkanie to sie bedziesz musial napocic aby zostac klasa srednia. Jak masz rodzinę to mieszkanie/dom w szwajcarii w okolicy genewy nie jest w twoim zasiegu. Jak z kolei zbierasz pieniadze na dom w polsce to czasowa emigracja do szwajcarii nie jest zlym pomyslem. A znasz francuski ? Bo do sklepu bedziesz jezdzil do francji, twoi sasiedzi beda francuzami i koledzy z pracy beda francuzami….

    http://www.immoscout24.ch/de/suche/wohnung-haus-kaufen-geneve?s=1&t=2&l=1427&r=10&nrf=2&nrt=3&se=1&pn=2&ps=30

  9. @kenio

    Nie wiem, co można zrobić w 15 minut u dentysty ponad “oblukanie” uzębienia, ale założenie plomby to ok. 1h (to miałem na myśli pisząc “leczenie” zęba). Leczenie kilkuwizytowe to po prostu wielokrotność tej jednej godziny, czasem 90 minut. Jak pisałem, dentystka jest bardzo kompetentna i dokładna, a przy tym uczciwa (nie naciąga mnie na zbędne pierdoły). Nie można też jej porównywać do ortopedy, bo tego mam w abonamencie w Luxmedzie, a dentystę nie. Dentyści w całym cywilizowanym świecie to święte krowy – niby odwiedzasz gabinet co 3-6 miesięcy, ale koszty ew. leczenia są ogromne. Stąd moje zdziwienie, że dentystka bierze 100zl/h.

  10. @Wahnsinn
    Ile kosztuje wynajem mieszkania w Genewie, skoro twierdzisz że całość rocznych kosztów utzrymania to 30tys. CHF? Ja nie słyszałem o mieszkniach na wolnym rynku np. po 1000CHF, a od miasta można wynająć tylko mając prawo pobytu stałego.

  11. @artur z x-ami
    Jak wejdziesz na immoscout24.ch to znajdziesz 2 pokojowe mieszkanie w promieniu 10 km od genewy (obejmuje francje) za 800 – 1200Frankow. Caa moja kalkulacja obliczona byla na singla. Ja np. z 3 dzieci zona i tesciowa od czasu do czasu rozwalam natychmiast ramy tej kalkulacji. Dlatego nie mieszkam w genewie tylko na zadupiu Bawarii – zarabiam 7000-8000Euro netto majac 3 razy nizsze koszty zycia niz w Genewie. No ale w genewie…. bylbym biedakiem 😉 Np. Wynajecie domu 200m2 z garazem, ogrodem, swiezo po remoncie 3km od mojej pracy kosztowalo mnie 850Euro miesiecznie, z kosztami ogrzewania i pradu okolo 1100Euro w 2013 roku. Obecnie kupiem dom za 175.000 Euro 300m2 powierzchni, 1500m2 dzialki. Ale w Genewie…. Takze wszystko jest wzgledne.

  12. @Wahnsinn: mozna sie z Toba jakos na priv skontaktowac?
    pozdrawiam i dobrego Nowego Roku

  13. “Smutne jest to, że Polacy próbując wyrwać się z nędzy w Polsce stają się nędzarzami na Zachodzie. Nie jest to absolutna reguła, ale bardzo częste zjawisko. Problem polega na tym, że dochody w nowym kraju są przeliczane na złotówki i kwoty te wydają się bardzo korzystne. Niestety, na miejscu szybko okazuje się, że koszty życia są również bardzo wysokie, a wynagrodzenie minimalne pozwala tylko na wegetację w żałosnych warunkach. ”

    Co to za bzdura ? Na zachodzie majac prace wynajmujesz mieszkanie, na kredyt bierzesz sprzet i jeszcze Cie stac aby codziennie jadac w restauracji i chodzic do kina. Tu w polce musialbys byc politykiem aby tak zyc.

    Ludzie zaczynaja teraz sprowadzac cale rodziny na zachod. Sami juz sie tam zadomowili i sciagaja dzieciaki i malzonki. I bardzo dobrze w tym kraju niczego sie nie dorobia a na zachodzie sa docenianymi profesjonalistami.

    Juz nie mowie o kulturze i traktowaniu ludzi przez zachod a mentalnie uposledzona polske. Od zalatwiania najprostszych spraw w urzedzie po kwoty wolne od podatku. Tam sie zyje! A nie pracuje aby zyc w biedzie na garnuszku rodzicow.

  14. Jestem informatykiem z ok. 5-letnim doświadczeniem w Javie (nazwijmy to webowej). Planuję w bieżacym roku wyemigrować do Szwajcarii. Czy mogę prosić osoby,, które poczyniły już taki krok o kontakt na emigrant.to.ch [at] gmail.com?
    Chciałbym dopytać się trochę o wyjazd , pracę i życie w tej ostatniej ostoi normalnosci w EU.
    Z góry dziękuję za odzew.

  15. @bart
    “Co to za bzdura ? Na zachodzie majac prace wynajmujesz mieszkanie, na kredyt bierzesz sprzet i jeszcze Cie stac aby codziennie jadac w restauracji i chodzic do kina. Tu w polce musialbys byc politykiem aby tak zyc.”

    Bart, właśnie masz mentalność Polaka, którą tak krytykujesz, skoro nie rozumiesz, że wynajęte mieszkanie i “sprzęt” na kredyt, to bycie nędzarzem. Nie tylko na zachodzie ludzi stać na więcej, ale i w Polsce mają odrobinę większe aspiracje.

    “Tu w polce musialbys byc politykiem aby tak zyc.”
    Litości…

  16. Skoro tak wiele mowy o Szwajcarii i branży IT, czy trzeba znać jakieś inne języki poza angielskim? Mam oczywiście na myśli znajomość zanim się tam wyjedzie (a na miejscu oczywiście intensywna nauka). Czy bez znajomości niczego poza ang. łatwiej byłoby znaleźć pracę w Zurichu czy Genewie?

  17. @Tester

    Nic mi nie wiadomo, aby moi koledzy znali język inny niż Polski i Angielski.

    Co do pracy “za granicą” to przekrój zarobków jest ogromny. Jak się jedzie wraz z rodziną, to wręcz można się nieźle wpakować ze względu na ubezpieczenie dziecka/żony, przedszkole. ew opiekunkę, izolację od znajomych (jedno małżeństwo prawie się rozpadło z powodu “fiksowania” kobiety na obczyźnie), koszty leczenia poważniejszych chorób (uwaga na dentystę!) itp. W Genewie jest niedobór mieszkań pod wynajem, więc ceny wysokie, a jednak są kolejki po nie (!!!) – Szwajcar dostanie je w pierwszej kolejności. Jak pisze Doxa – szklany sufit istnieje właściwie w każdej cywilizowanej gospodarce (i co się dziwić 🙂 Uważałbym też na stronki, na które się wchodzi wieczorem – Szwajcaria to państwo policyjne i można się zdziwić wizytą czarnoubranych komandosów o 6-tej nad ranem (autentyk!).

  18. Ja też bym miał pytanie o Szwajcarię do tych co już tam pracują – jak to jest z tą ich owianą legendą niechęcią do obcych? (i ile tam jesteście – przypuszczam że efekt może być dopiero po jakimś czasie – dobrych paru lat znaczy się)

  19. @artur xxxxxx większe aspiracje? Tutaj w tym kraju nie wynajmiesz mieszkania, ani nie kupisz sprzętu na raty bo za 1600 Cie NIE STAĆ. Nie mówiąć już o wakacjach albo zwyczajnym wyjścia do galerii/restauracji/kina.

    Wyjedź gdzieś na zachód popracuj i zobacz jak się żyje. Pensja 4 razy większa (jako informatyk co najmniej 6x) a życie tańsze! Porównaj sobie ceny w sklepach.

  20. bart: pensje wyższe -w to uwierzę, ale czy 4x, to nie wiem, a w to, że informatycy mają jeszcze wyższy przelicznik – to niekoniecznie (mam wrażenie że w kraju zarobki względnie dobre – sam co prawda nie jestem, ale co rusz w takich rozmowach ze znajomymi informatykami przekonują mnie oni że się wyjeżdżać im niespecjalnie opłaca).
    Jeszcze bardziej nie uwierzę w to, że na Zachodzie [mówimy o EU, co nie?] życie tańsze… naprawdę masz na myśli życie jako całość bezwzględnych (a nie w relacji do zarobków) kosztów (zacznijmy choćby od dachu nad głową i wyżywienia..), a nie czasem tylko jakieś pojedyncze towary ze sklepów? (było nie było, sam doświadczyłem tego, że bawarskie piwo tańsze jest w Bawarii niż w Polsce, LOL)

  21. priv: kubicki4ever@kabelmail.de

    Szwajcaria: Nie czuje sie wybitnym znawca tematu (mieszkam w niemczech), ale:

    1) 3 jezyki urzedowe: niemiecki, francuski i wloski. Wiekszosc szwajcarow mlodych mowi dobrze po angielsku. Niemiecki ma specyficzny akcent ale da sie dogadac. Srednia placa ok 4000Euro ale ceny mieszkan w zaleznosci od lokalizacji potrafia byc kosmiczne. Mieszkancy regularnie podrozuja za granice w celu wykonania zakupow, rowniez jedzenia. Szwajcarzy patrza z gory na Niemcow a co dopiero na Polakow, wiec nie liczylbym na powitania chlebem i sola. Generalnie zarabiajac w okolicach 4000euro lepiej sie zyje w Niemczech, Francji i Wloszech totez olbrzymia ilosc ludzi pracuje w Szwajcarii a mieszka za granica. Nie sprawdzalem dokladnie, ale od 10000Euro w zwyz, koszty zycia przestaja byc podstawowym obciazeniem a staja sie nim podatki. Gdybym zatem mial prace z dochodem rzedu 10000+ w euro, to staralbym sie o statut rezydenta w Szwajcarii.

    Mala uwaga: jako informatyk mniemam mozna sie w pracy dogadac po angielsku. Jednak nie liczcie na przyjazn z tubylcami, jesli nie mowicie w ich jezyku. Moze sprzedadza wam w sklepie ogorka, ale w myslach powiedza: “kolejny pierd…ony Gastarbeiter z chuj…ym, kiepskim angielskim”. Coz, to nie bananowa republika Polska gdzie kazdy burak z Wielkiej Brytanii jest witany jak udzielny ksiaze chocby mu sloma z buciorow wychodzila, tylko bo mowi w jezyku szekspira. Szwajcarzy nie maja takich kompleksow. Takze przygotujcie sie na intensywna nauke jezyka do kontaktow spolecznych.

  22. W Szwajcarii nie mieszkałem ale miałem okazje spędzić kilka wyjazdów służbowych w Genewie. Jako, że lubie poznawać miasto od środka, robiłem to co tubylcy. Jeżdziłem tramwajami, chodziłem na śniadania do ich barów, prałem w ulicznych landrymatach i piłem wino wieczorem w małych knajpkach. Genewa jest droga, pierwsza lepsza gazeta z ogłoszeniami wynajem miszkania i można wymieknąć. Ale wystarczy 20km dalej i jest Francja, ceny 1/3 tego co w Genewie, minusem jest towarzystwo ludzi o ciemniejszym kolorze skóry. Dlatego da się wyżyc, jeżeli ktoś ma pracę w Genewie i nie oczekuje widoku jasnych twarzy wychodząc z mieszkania. Temat jest o klasie średniej, no cóż, klasa średnia zanika wszędzie, ludzie z plemion sand-niggers zaludniaja Europę i niestety coraz cięzej o swojską kulturę i kulturę.
    Autor bloga jest agnostykiem, mam nadzieję, że kiedyś w swoich poszukiwaniach odnajdzie naszego Boga, jako tego, który obroni nas przez Allahem i jego prorokiem.

  23. @Dymitrrr

    w takich rozmowach ze znajomymi informatykami przekonują mnie oni że się wyjeżdżać im niespecjalnie opłaca

    To może wynikać z innego powodu: powyżej pewnej kwoty pieniądze mają wcale nie pierwszerzędne znaczenie. Za granicą będziemy jeszcze długo Polaczkami, ponieważ nie angażujemy się w życie polityczne, a często nawet nie asymilujemy z localesami. W dużych enklawach nawet nie uczymy się języka obcego. Mój kolega z “Północnej” (Irlandii oczywiście), który pracuje jako pomocnik ogrodnika, powiedział mi coś, co mnie nieco zaszokowało: “gdybym w Polsce dostawał 3000 zł, to bym wrócił”.

  24. Polaczkami, ale w naszym myśleniu. Przeciętny europejczyk nie jest ani większym burakiem ani prostakiem niz Polak. Po prostu my mamy kompleks i w naszym kraju wyjątkowo dobrze traktujemy tych z za zachodniej granicy. Ale na wschód już zachowujemy się jak Niemiec do Polaka (my kontra ruski, ukrainiec, bialorusin). Czapkujemy debilowi z Dublina, który przyjechał się napjebać do Krakowa. Co z naszego wykształcenia, jak podlewany trawniki w hrabstwie Cork ? Mało Europejczyków zdaje sobie sprawę, że emigranci Polacy stanowią ochronę ich krajów przed zalewem kolorowych z Afryki i muzułmanów. Powinni nam, Czechom i Słowakom dziekować, że ich ulice są bardziej białe i jednak katolickie albo przynajmniej ateistyczne. Tu znów psztyk do Doxy, katolicy to lepszy wybór niż muzułmanie. Nasza europejska kultura.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *