Wspomnienie po ZSRR

Stare monety są wspomnieniem po krajach, których już dziś nie ma. Zalegają w szufladach, mają dziwne nominały i nie za bardzo wiadomo, co z nimi zrobić.

Pomijając monety zrobione z porcelany każda moneta ma swoją wartość niezależną od nominału, wynikającą z wartości zużytego na nią metalu. W przypadku monet ze stopów nieszlachetnych są to zwykle niskie sumy, zbliżone do zera w przypadku aluminium i stali, nieco wyższe w przypadku miedzi i mosiądzu.

Inflacja kreowana przez rządy zawsze prowadzi do sytuacji, gdy wartość metalu przewyższa nominały kolejnych monet. Przy okazji ostatniej wymiany pieniędzy w Polsce wymyślono, że najmniejsze monety mają być wykonane z mosiądzu. Po kilkunastu latach okazało się, że mosiądz w groszówce wart jest dwa grosze i zaczęło się opłacać złomowanie tych monet. Konieczne stało się zastąpienie  tego metalu tańszą stalą, pokrytą galwanicznie mosiądzem. Z czasem dotknie to wszystkich monet w obiegu. Okaże się, że nawet 5 złotówka będzie kosztować w złomie więcej niż jej nominał i trzeba ją będzie robić z aluminium. To są konsekwencje naturalne dla erodującego systemu waluty papierowej tracącej codziennie niewielką część swojej siły nabywczej.

W przypadku monet wykonanych z metali szlachetnych ich wartość nie jest zależna od nominału monety czy faktu istnienia emitenta. Nikt tu posiadaczowi nie robi łaski. Waga monety pomnożona przez próbę użytego kruszcu i pomnożona przez wartość kruszcu w danej chwili daje nam jej aktualną wartość. I dlatego monety zrobione ze zwykłego metalu lądują w śmietniku, a monety zrobione z kruszcu funkcjonują przez dziesiątki czy setki lat.

8745958_1

Ostatnio w moje ręce trafiły ciekawe monety (powyżej), wybite z platyny w Związku Radzieckim z okazji Igrzysk Olimpijskich 1980 roku. W tamtych czasach 150 rubli to była całkiem niezła miesięczna wypłata. Kraju już nie ma, jego waluta zdechła wraz z nim, a monety z platyny nadal utrzymują swoją wartość. Podobnie będzie z monetami Philharmoniker (poniżej). Waluty euro już nie będzie, a moneta będzie chętnie wymieniana na jakąś tam kolejną formę waluty papierowej.

2009_Phils_ausTubefallend_eigen

Share This Post

6 thoughts on “Wspomnienie po ZSRR

  1. A tu fotka na poparcie tezy
    http://img.ma-shops.de/witte/pic/5928_x_26202a.jpg
    że cyferki mają małe znaczenie (organki są wprawdzie kilkanaście lat starsze, szylingów jak było więcej niż euraszy, a wartość ta sama (albo bardzo zbliżona))
    A z klasycznych monet to bardziej podobają mi się świnki z Mikołajem II Romanowem, carskiej Rosji już niema, Sojuza już niema, a świnki są i cenę mają w okolicy spot. A wartość świnki to była i jest świnka (łac Sus domesticus) w wadze ok 100kg.

  2. Uważam że na wszystkich monetach z metali szlachetnych powinna być waga i próba. Jak na kostce masła. Bzdura jest podawanie jakiś nominałów 50 dolarów czy 100 euro czy 100 juanów. Przecież nigdy ta cena nie obowiązywała i obowiązywać nie będzie. Kiedyś funt, dolar czy frank to byli po prostu wagowe nazwy kruszcu, tak samo jak w metrze jest 10 decymetrów, czy 2 polmetry, lub 100 centymetrów. Uważam iż jak jest na monecie podana waga (może być lub w gramach albo uncjach, jak już sobie tam kto woli) i próba to więcej takiej monecie żadne inne napisy nie już są do szczęścia potrzebne.

  3. Zgadzam sie calkowicie. Niestety, rzady tego nie chca. Bo jak zrobic podwyzke emerytom o 1/10 grama? To jest ile tam ton w skali kraju. Zlota nie da sie wytrzepac z rekawa. A 10 000 000 jakis tam dutkow zawsze mozna wydrukowac.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *