Deflacja czy inflacja

Panuje consensus, że kryzys trwający od roku 2008 wprowadził nas na całkiem nieznane terytoria ekonomii. Jeszcze nigdy żadne poważnie państwo nie generowało takiej ilości waluty jak USA w ostatnich latach. Powstaje pytanie czy taka polityka doprowadzi do hiperinflacji.

Niskie stopy procentowe, wysoki deficyt budżetowy, skup obligacji przez FED i programy pomocowe powinny szybko doprowadzić do załamania dolara. Jego wartość powinna szybko i nieustannie spadać prowadząc do wzrostu cen towarów i usług, zjawiska odczuwalnego jako inflacja. Tymczasem takiego zjawiska nie odnotowano. Oczywiście nie można w żaden sposób wierzyć danym reżimu amerykańskiego co do inflacji, ale trzeba oprzeć się na danych niezależnych, na przykład Shadow Stats. Na wykresie widać wyraźnie, że z początkiem roku 2009 inflacja spadła gwałtownie z 9 do 1,7%. Jak to możliwe biorąc pod uwagę działania podejmowane przez reżim?

Wyjaśnienie można znaleźć w tym filmiku opublikowanym niedawno na zaprzyjaźnionym blogu. Po prostu drukowanie waluty jest kompensowane procesami wysychania kredytu i delewarowania.

Skoro druk nie przyniósł spektakularnej inflacji co by się stało, gdyby w roku 2008 rząd amerykański nie podjął żadnych kroków? Mielibyśmy powtórkę z roku 1929, z giełdą i wszelkimi aktywami przecenionymi nawet o 90% …

Niestety, mimo takich konkluzji nie stałem się zwolennikiem Keynesa. Zasadniczy problem polega na tym, że waluta wpompowana w system zaczyna żyć ‘swoim życiem’ i staje się podstawą do kreowania kredytu. Wraz z upływem czasu zmienia się faza cyklu koniunkturalnego, zaczyna się ożywienie i rośnie akcja kredytowa. Podstawą tego kredytu nie jest jednak taka ilość waluty jak przed kryzysem, ale dużo większa ilość waluty, powstałą z waluty sprzed kryzysu, powiększoną o tą nowo wykreowaną. I tu jest pole do pojawienia się wysokiej inflacji w przyszłości. Raz wyemitowaną walutę ciężko usunąć z obiegu.

Nierozwiązaną kwestią są problemy strukturalne kraju, deficyt w obrotach zagranicznych oraz deficyt budżetowy. Finansowanie w przyszłości tych deficytów drukiem dolara, przy braku kompensowanie przez delewarowanie, doprowadzi w końcu do niekontrolowanej inflacji.

Share This Post

10 thoughts on “Deflacja czy inflacja

  1. Zapotrzebowanie na pieniadz jest wieksze od popytu na szeroko oferowane towary.
    To przemawia przeciwko inflacji.
    Wygenerowanie jeszcze wiekszego zadluzenia w sektorze prywatnym wydaje sie malo prawdopodobne. Juz Maja noz na gradle. W PL franek, hipoteki i lezacy odlogiem rynek nieruchomosci. W Europie oprocz FE jest podobnie, jak jest w stanach , sam wiesz.
    To tez nie zwieksza szans na inflacje.
    Panstwa beda sie zadluzaly dalej i to w postepie geometrycznym.
    Dopiero na krotko przed wyczerpaniem wszelkich mozliwosci zazegnania bankructwa
    najwiekszych Struktur, czyli USA, UE, Japonia, pojawi sie inflacja w postaci galopujacej z przerodzeniem w hiper jako wyraz utraty zaufania do fiat.
    Na jak dlugo wystarcza instrumenty QE, zerowe do ujemnych stop procentowach, sukp obligow bez konca, obrot calkowicie bezgotowkowa itp. tego nie wiem.
    Jak dotychczas paleta pomyslow byla szeroka i skuteczna, wiec mozna liczyc na kontynuacje.
    Wlasciwie to ju mamy NWO, bo takich ruchow historia rynkow finansowych nie zna. Przeciez dzisiaj nawet zalamanie na gieldach mozna dowolnie wedele zyczenia odwlekac w przyszlosc. Dopiero jak drobnica w odpowiedniej ilosci wykupi rynek, to sie ich sposci a poki co, to komputery graja ze soba.

  2. Deflacja, deflacja I jeszcze raz deflacja. Niedlugo chinski smok zacznie miec problemy I zobaczymy jeszcze wieksza deflacje. Deflacja doprowadzi najpierw do dewaluacji dolara a potem do podniesienia stop procentowych I zaraz po tym powiniem wywalic sie rynek derywatyw.

  3. Inflacji nie ma, bo drukowanych pieniędzy nie rozdano ludziom. Banki nie udzielają kredytów.

    Inflacja występuje natomiast w tych aktywach, które kupują ci, którzy dostają tą kasę. Na przykład na obligacjach, także polskich i innych śmieciowych. Tuż po rozpoczęciu QE zaczęły także rosnąć ceny ropy. Porównajcie sobie, a będziecie wiedzieć, gdzie lądują ciepłe dolary.

  4. z John Williamsem ja mam osobiscie ten problem ze jest to osoba ktora przepowiedziala upadek dollara – w przeszlosci podajac termin do x miesiecy. (nie pamietam juz dokladnie) Oczywiscie nic takiego sie nie wydazylo. Dlatego mocno u mnie stracil na wiarygodnosci.

  5. Na czym polega “delewarowie”? Lewary kojarzą mi się z giełdą czy Forexem, na którym nigdy nie siedziałem. O co chodzi w tym, że USA delewaruje?

  6. Fajnie że w w/w filmiku mielą się tylko papiry – a gdzie w tej ekonomii jest ludzka praca?

  7. A Przemek cenzuruje (nie zamieszcza) komentarze ! Nikogo przy tym nie obrazajace..

  8. Mam pytanie. Pracuje w branży paliwowej (spedycja – dokładnie transport lpg cysternami). Od czterech miesięcy regularnie i w naprawdę odczuwalnej ilości spada transport gazu (co spowodowane jest brakiem sprzedaży ze wschodu). W tej gałęzi normalnym jest spadek w handlu ON i paliwem, ale nigdy lpg (przynajmniej ja przez 12 lat nie zauważyłem takiej sytuacji). Nie wiem czy przypadkiem Rosjanie nie chcą sprzedawać surowca za bezwartościowego dolara czy euro. Ten brak gazu spowodował zastój nie tylko w transporcie. Ostatnio bardzo nasila się zjawisko niezapłaconych na czas faktur, co nigdy w tej branży nie miało miejsca. Zawsze z drobnymi wyjątkami pieniądze spływały na czas, a często przed terminem. To oczywiście pociąga za sobą łańcuch nieuregulowanych faktur dla innych kontrahentów. Jednym słowem wszyscy czekają na pieniądze. Najbardziej zadziwiające jest, że problemy z płatnościami maja duże i przyjęło się myśleć bogate firmy. Z jednej strony mamy brak obrotu surowcem (sądze, że powód ma tu szalone znaczenie, Rosyjska Duma do 2017 roku chce zakazać rozliczania się w Rosji w usd ), a z drugiej brak obiegu środka płatniczego. Może to być objaw deflacji?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *