Skwary historyczne, czyli 4 grube książki

W 1969 roku Tadeusz Chmielewski nakręcił film pt. Jak rozpętałem II Wojnę Światową. To do dziś jeden z najlepszych filmów polskich. Mniej więcej w tym samym czasie Jan Jaźwiński kończył pisać swoją autobiografię pt. Dramat Dowódcy, choć dużo lepszym tytułem byłoby ‘Jak przerżnęliśmy II Wojnę Światową‘.

Podręczniki historii są z natury kiepskie. Dają suchą wiedzę o datach i faktach, ale nie umożliwiają zrozumienia sytuacji panującej w danym czasie. O II WŚ pisze się, że została przegrana przez Polskę z racji dużej dysproporcji w uzbrojeniu i w wyniku spisku Ribbentrop-Mołotow. Jakie były powody takiego stanu? Dlaczego zaistniały takie okoliczności? Właśnie taką wiedzę dają dokumenty jak wspomniana Jaźwińskiego.

Opinie wyrażone w książce wydają się szczere i trafne, zarówno jeżeli chodzi o ekonomiczne przyczyny klęski militarnej jak o krytyczną ocenę kadry oficerskiej i polityków tworzących rząd na emigracji. Dziś Polskę niszczą dokładnie te same bolączki, które doprowadziły do klęski wrześniowej – niski rozwój przemysłu i nepotyzm na każdym szczeblu drabiny społecznej.

Książka dowodzi, że inteligentny i samodzielnie myślący człowiek potrafi obronić się przed zagrożeniami dostarczanymi przez wydarzenia historyczne. Autor zdawał sobie sprawę co się szykuje, że wojna jest nieunikniona i że Kampania wrześniowa będzie przegrana. Przygotowywał się do tego tak, że udało mu się opuścić kraj i to razem z żoną. Nie spotkałem się w literaturze ze zbyt wieloma przypadkami, w których oficer zdolny był uratować przed niewolą nie tylko siebie, ale również swoją rodzinę.

Życie autora spłatało mu niezłego figla, można to nazwać chichotem historii. Szczyt jego cywilnej kariery zawodowej wiąże się z projektem Apollo, którego szefem był Von Braun (koniecznie trzeba przeczytać książkę pt. Wernher von Braun z “Dory na Księżyc“). Ponieważ Jaźwiński przerzucił do Wielkiej Brytanii zdobyczne elementy V2 można powiedzieć, że pracował dla byłego bezpośredniego przeciwnika. Książka o tym milczy, ale ciekawe jest, czy się znali i jakie były ich relacje.

Można się dziś spierać, który okupant przyniósł więcej nieszczęścia Polsce. Niemcy okupowali kraj krótko acz brutalnie. Rosjanie mniej okrutnie, ale za to 10 razy dłużej. Hitler był prostakiem ogarniętym nienawiścią etniczną, nie różnił się od przywódców Hutu mordujących Tutsi. Stalin był postacią dużo bardziej wyrafinowaną. Dla jego lepszego zrozumienia konieczne jest przeczytanie książki pt. Dwór Czerwonego Cara. Kapitalna pozycja wiele mówiąca nie tylko o nim samym, ale również o mechanizmach czystek. Normalny człowiek nie podjąłby się pracy na stanowisku, z którego wszyscy poprzednicy byli rozstrzelani za szpiegostwo na rzecz Polski. Tymczasem kolejni Sowieci wierzyli, że w ich przypadku stanie się inaczej. Tak się manifestowała rosyjska mentalność.

Warto również zastanowić się nad motywami kierującymi Stalinem. Chęć utrzymania się przy władzy nie tłumaczy tak szeroko zakrojonych działań, w których ilość ofiar liczy się w dziesiątkach milionów. Stalin był dobrym strategiem, potrafił rozgrywać ludźmi jak marionetkami. Widać to dobitnie z okresu gdy manipulował członkami WKP(b) celem uzyskania władzy po Leninie czy wtedy, gdy uzyskiwał od Churchilla i Roosevelta dokładnie to, co chciał. Dobry strateg nie zużywa więcej zasobów (na przykład ludzkich) niż to jest niezbędne.

Pewne światło na czystki rzuca książka pt. Opowiadania Kołymskie. Autor opowiada, że jak dużo skazańców to ludzie będący dawną elitą, zarówno przed- jak i porewolucyjną. Nie można oprzeć się wrażeniu, że Stalinowi zależało na zniszczeniu narodu rosyjskiego, od góry drabiny społecznej po sam dół. Być może, będąc Gruzinem, założył sobie nie tylko niesienie rewolucji sowieckiej na Zachód, ale również systematyczną eksterminację Rosjan, tak by docelowo świat być może był komunistyczny, ale już bez Rosjan.

Share This Post

10 thoughts on “Skwary historyczne, czyli 4 grube książki

  1. O Leninie, Stalinie i Trockim można wiele poczytać w książkach śp. generała Wołkogonowa.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Dmitrij_Wo%C5%82kogonow

    Poza tym to standardowy mechanizm psychologiczny, który sprawia, że każdy myśli iż jemu uda się lepiej jak innym.
    Jak by nie ten mechanizm, to ludzkość już dawno by wyginęła 🙂

    A co do oceny możliwości II RP przeciwko III Rzeszy, ci co mieli dostęp do niezakłamanych danych wiedzieli jak się sytuacja potoczy. I mogli podjąć odpowiednie działania. Reszta była tak zmanipulowana jak dziś przeciętny leming…. ot co 🙂

  2. Co do szans II RP z III Rzeszą to kwestia nie jest jednoznaczna. Jeżeli byśmy gdybali to szanse na NIE przegranie były w przypadku neutralności ZSRR.
    W okolicach połowy września atak niemiecki utkną, zaczynało brakować paliwa i zapasów, a takżę następowało przerzucanie części jednostek z powrotem na granicę z Francją.
    Przewaga technologiczna również nie była JEDNOZNACZNIE po stronie niemieckiej. Polska miała LEPSZE czołgi, ale miała ich mniej i stosowała je inny sposób niż Niemcy.
    Gdyby nie atak radziecki… Można by gdybać.

  3. @Kahzad: Takie tam bezproduktywne gdybanie.
    Z tym utykaniem niemieckiego ataku to tylko powtarzanie szkodliwych mitow. A uczestnictwo ZSRR w ataku na IIRP bylo tylko konsekwencja przyjecia przez kierownictwo IIRP gwarancji Francuskich i Angielskich.

  4. @Kahzad:
    Niestety ale kwestia jest jednoznaczna. Niemcy faktycznie mieli roblemy z logistyką, ale w skali taktycznej, góra operacyjnej. Strategicznie dawali sobie spokojnie radę i żadnych materiałów im nie brakowało. Gdyby bolszewicy nie wjechali od tyłu helmutom zajęłoby jeszcze miesiąc, góra dwa na dokończenie roboty. Wojna była przegrana już na starcie. Wystarczyło popatrzeć na mapę i rocznik statystyczny – nie mieliśmy żadnych szans.

    Inna sprawa to styl przegranej. Szkoda, że daliśmy się pobić w taki sposób. Nasz potencjał mógł być efektywniej wykorzystany, co jednak nie zmieniłoby ostatecznego wyniku, tylko kilku teutonów więcej trafiłoby to nazi-valhali

  5. Tyrani zwykle robią regularne czystki aby się utrzymać przy władzy. Inaczej, po pewnym czasie, w piramidzie strachu mogłyby powstać “dziury” składające się z funkcjonariuszy, którzy współpracując (“spiskując”) daliby radę oprzeć się despocie.

    Nowy “nabór” jak to ludzie na początku “awansu” – lubią się łudzić. Tak jest wszak lżej i przyjemniej na początku…

    Ot mutacja na temat “dziel’n’rządź”.

  6. Oczywiscie, ze wojna przez Polske byla przegrana w samym dniu jej wybuchu. Pomijajac dysproporcje technologiczno – strategiczne te wojne przegralismy juz na szczeblu dyplomatyczno politycznym, a jej glownym powodem byla naiwnosc, nieuzasadniona buta, brak zdolnosci do logicznego wyciagniecia wnioskow i pan minister Jozio Beck.

  7. Ta lektura Piotr Zychowicz Pakt Ribbentrop-Beck mogła zmienic losy Polski. Wstepnie wszystko było ugadane. W 1936 Goering został odznaczony najwyższym polskim odznaczeniem Orła Białego jakoś sie o tym nie mówi. Za co dostał tez nikt nie mówi. Potem nagle podpisaliśmy z francuzami i Anglikami “pakt”. To my mogliśmy siedzieć w Jałcie zamiast Stalina. Byliśmy frajerami i nadal jesteśmy frajerami i pytanie otwarte czy historia nas niczego nie uczy?

  8. @plop: Niestety ksiazka Zychowicza zaklamuje jeden fakt. Hitler dokladnie w “Mein Kampf” opisal co czeka ludy slowianskie, w tym Polakow. Na poczatku uzylby nas jako miesa armatniego a pozniej zniszczyl.
    W tamtym czasie nie bylo dobrego wyjscia z sytuacji.
    Moze mogla sie udac jedynie gra na czas. Gdyby nasi politycy byli madrzy, to daliby Niemcom rekojmie, ze beda ich plecy bronic jak ci Francje najada a po cichu sie dogadac z zabojadami i anglikami, ze do wspolki adolfa udupia…. a przepraszam, mrzonki…. Anglicy dozyli do napuszczenia adolfa na ZSRR nawet kosztem Polski…. nie, nie bylo dobrego wyjscia z tamtej sytuacji 🙁

  9. Książka Zychowicza to science-fiction, kompletne.

    Poniżej pełne repozytorium dokumentów, osobiscie polecam od dechy do dechy, dyplomacji sowiecko-niemieckiej.
    http://www.ibiblio.org/pha/nsr/nsr-preface.html

    Polecam tez poczytanie Batowskiego. Właściwie poza historykami polska politykę międzywojnia najlepiej opisali Dołęga-Mostowicz i Tuwim. Cały charakter II RP oddany w pełni 😀

    Natomiast Przemysławowi Słomskiemu polecam trzytomową biografię Hitlera pióra Kershawa, ona w wystarczający sposób powinna przekazać dlaczego Polska musiala przegrać. W dodatku rola polskiej dyplomacji w sprawie Zaolzia to był najwiekszy samobój Becka, z takim przywództwem musiało się tak to marnie skończyć.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *