Monthly Archives: December 2012

Deputaty

Gdyby ktoś narzekał na politykę w polskim wykonaniu zawsze może się odstresować polityką ukraińską. Właśnie po raz pierwszy po wyborach zebrał się parlament Ukrainy:

Oglądam tą dzicz z pewną dozą przyjemności. Widać jaka przepaść dzieli ich do świata cywilizowanego i jak blisko im do Afryki…

Share This Post

Cytat dnia

Oto ostateczne rozwiązanie problemów fluktuacji wartości złotówki:

Trwają prace nad zmianą sposobu liczenia długu publicznego na koniec roku, dzięki czemu uodpornimy się na ataki spekulantów.

I już, koniec. Źli i brzydcy spekulanci przeczytają nowe, podpicowane kwity i po prostu sobie grzecznie pójdą. Rząd RP kiwa paluszkiem spekulantom jak ci panowie w reklamie:

Z tego wynika, że najlepiej byłoby przygotować taką ustawę budżetową, w której całość zadłużenia RP kupowałby nowo powołany bank – nazwijmy go roboczo Czarny Bank BP SA. Wtedy zadłużenie budżetu państwa wyniosłoby wielkie wypasione 0%. Albo w ogóle należałoby ustawowo zlikwidować zadłużenie państwa, tak po prostu. Jako uzasadnienie można przywołać wypowiedz prezesa Kaczyńskiego ‘nie może być tak, żeby potomkowie biednych Polaków płacili potomkom bogatych Polaków’.

Na poszczekiwania psów z pańskiego dworu poseł Rosati odpowiada ‘ta ustawa nie zamiata niczego pod dywan’ oraz ‘zmniejsza zasadniczo ryzyko tego, że w wyniku działań niezależnych zupełnie od nas trzeba będzie na oślep ciąć wydatki i podnosić podatki’.

Polska konstytucja to jedna wielka fikcja literacka (o czym wkrótce napiszę szerzej). Po to została napisana, aby w pewnym momencie okiełznać szaleństwo gnojów zajmujących w danej chwili miejsce przy korycie. Właśnie tak została skonstruowana, aby te mechanizmy działały niezależnie od owych gnojów. I to właśnie boli tych gnojów.

Trudno wyrazić słowa oburzenia, gdy politycy, rzekomo reprezentujący swoich wyborców, wiodą ich na skraj przepaści. Podobieństwo wyborców do lemingów rzucających się w otchłań jest całkowicie nieprzypadkowe.

Share This Post

Upadek IV władzy

Z pewną przykrością obserwuję upadek tradycyjnych mediów. Mam sentyment do prasy papierowej, ale kto dziś chce zapłacić, by móc sobie ubrudzić ręce farbą drukarską i przeczytać wczorajsze wiadomości. Z drugiej strony sprawia mi to satysfakcję, bo dziennikarze uchodzą za ludzi głupich i zdemoralizowanych posiadanymi wpływami.

Widać wyraźnie, jak Internet zaczyna sprawować funkcje IV władzy. Dawniej doniesienia prasowe o ludziach oszukanych przez urzędy lub instytucje były nagłaśniane w mediach i zwykle dla poszkodowanych był to jedyny ratunek. Dziś taką funkcję przejmują fora i blogi. Przykładem niech będzie serwis Samcika, na którym można zapoznać się z długą listą jego interwencji. Prócz napisania do Samcika ofiary banksterów nie miały abslutnie żadnego innego ratunku. Sądy powszechne w Polsce nie bronią obywateli, prokuratorzy z zasady nie oskarżają bansterów, a rzecznicy konsumentów czy bankowy arbitraż konsumencki to kpina – bank mówi, że taka jest opłata, więc taka jest opłata.

Wydaje się, że przeniesienie do Internetu funkcji IV władzy jednocześnie nie pociągnęło za sobą patologii z nią związanych. Z historii wiadomo, że rewolucji w mediach dokonał JP Morgan, który wykupił wszystkie znaczące dzienniki w Ameryce. W ten sposób przejął władzę – przez swoich politruków umieszczonych w każdej redakcji mówił ludziom co mają myśleć. Przez sto lat ten zwyczaj był kontynuowany. Media klasyczne posiadane przez oligarchów mówią ludziom na kogo mają głosować w bardzo przewrotny sposób – poprzez pokazywanie wyłącznie wybranych ludzi. Pozostali, skazani na niebyt w mediach, nie mają żadnych szans na zdobycie poparcia społecznego i sukces w wyborach. Na tym polega tak zwana ‘demokracja fasadowa’ – są ‘wolne’ wybory, ale tylko spośród zaufanego grona polityków.

IV władza deprawowała, jak zresztą każda władza. Murdoch i jego ludzie z News of the World łamali prawo na tyle różnych sposobów, że trudno się w tym połapać. Można się tylko domyślać, jakiego gatunku człowiekiem jest Murdoch i podejrzewać, że aktywność przestępcza była akceptowana w innych jego przedsięwzięciach medialnych.

Przykładem z ostatnich dni jest afera z samobójstwem pielęgniarki opiekującej się księżną Kate. Jeżeli sprzedawca oszuka klienta na Allegro i wyśle mu cegłę zamiast telefonu, to kwalifikacja prawna tego czynu i osąd moralny jest jednoznaczny. Jeżeli dwóch dziennikarzy-oszustów wprowadza w błąd ofiarę i wyłudza od niej informację, w efekcie czego ofiara ta popełnia samobójstwo, to jak najbardziej powinni zostać za to osądzeni i ukarani. Takie zachowanie, nie dość że kosztowało czyjeś życie, to jeszcze pogarsza jakość życia całej reszcie społeczeństwa. Podważa to wzajemne zaufanie obywateli – personel szpitalny nie wie, czy po drugiej stronie słuchawki mamy do z rodziną chorego, czy z oszustem. To właśnie przyczynia się do tego, że nic nie można załatwić telefonicznie, panuje powszechna nieufność i to nie tylko w szpitalach.

Upadek tradycyjnych mediów, oprócz walorów tragicznych czy kryminalnych, ma również walor rozrywkowy. To zabawne, jak nisko upadło dziennikarstwo i dziennikarze. Oto w Wyborczej czytamy wywiad w którym dziennikarz Wojciech Staszewski wypowiada takie zdanie: ‘Przyznam się, że boję się podawać numeru karty w internecie. Musiałem to zrobić raz, jak rezerwowałem nocleg w hostelu w Berlinie’.

W pierwszej chwili myślałem, że p. Staszewski jest jakimś 25 letnim stażystą. Szybki googiel pozwolił stwierdzić, że tak nie jest. Powyższe zdanie, choć krótkie, jest bardzo znaczące i można sporo z tego wywnioskować. Wynika z niego, że redaktor nigdy nie dokonał żadnego zakupu w zagranicznym sklepie internetowym, czyli nie ma żadnych potrzeb na towary lub usługi spoza granic Polski. Oznacza to, że nigdy nie kupił żadnej książki na Amazonie, nie mówiąc już o innych formach korzystania z kultury. Nie wykracza również poza granice Polski fizycznie – można odnieść wrażenie, że najdalszy wojaż zakończył się w Berlinie, a skromne uposażenie wystarczyło jedynie na hostel. Istne szaleństwo, ponieważ hotele w Berlinie są śmiesznie tanie, tańsze niż w Warszawie. Osoba oszczędzająca na hotelu w stolicy Niemiec kojarzy mi się z rodakiem w skarpetkach i sandałach, na wyjeździe konsumującym jajka na twardo i chleb ze słoniną, bo za granicą boją się cokolwiek kupić, nie znają języka no i przelicznik niekorzystny. I taki człowiek, który nie kwalifikuje się nawet do klasy średniej, pracuje jako redaktor w rzekomo opiniotwórczej gazecie dla wykształciuchów. To właśnie jest śmieszne.

Share This Post

Wkładka

W interesie firm sprzedających urządzenia do testowania jest to, by wykazać, że wszystko wymaga testowania. Nie inaczej jest z firmą Gold AnalytiX. Nie tak dawno opisywałem urządzenie do ultradźwiękowego badania sztabek. Kupiłem je u producenta w ilości hurtowej po 100 USD za sztukę + wysyłka itp. Gold AnalytiX dorzuca do niego parę tanich gadgetów, pakuje w poręczną teczkę i wycenia na 799 EUR. Z taką marżą ma się powody i środki do naganiania na kupowanie testerów.

W necie ukazał się właśnie wpis o wizycie zespołu tej firmy w komórce Bundesbanku zajmującej się fałszywym bulionem. Początkowo myślałem, że panowie będą badać zasoby banku centralnego, ale niestety pokazano im jedynie false które zostały przechwycone przez służby mundurowe. Ilość przechwytywanych przedmiotów nie jest imponująca, przeciętnie po kilka rocznie. Bundesbank nie prowadzi obrotu złotem, przedmioty do niego trafiają gdy są zarekwirowane przez celników lub policję. Można założyć, że większość oszustw kończy się zgłoszeniem sprawy na policję, więc statystyki te oddają niewielką skalę problemu. Patrząc jednak na fotki stołu zawalonego falsami ma się wrażenie zgoła przeciwne.

Zdecydowanie nie można zgodzić się z postawioną tezą, że dilerzy bagatelizują sobie bezpieczeństwo. Jest to chwyt marketingowy ‘oni nie dbają o twoje bezpieczeństwo, może kupiłeś falsa, kup u nas tester i przekonaj się’. Moja znajomość realiów rynkowych pokazuje dokładnie coś odwrotnego – dilerzy bardzo dbają o autentyczność kupowanych i sprzedawanych przedmiotów. Nikt nie chce psuć sobie renomy lub zmarnować kapitał na nabycie falsa, tym bardziej, że testowanie jest dziecinne proste a urządzenia śmiesznie tanie. Głupotą byłoby się nie zabezpieczać, a dilerzy kruszców raczej głupi nie są.

Właściciele powyższej firmy, oprócz sensowych zaleceń typu ‘unikaj produktów cięższych niż 1 oz’ powinni inaczej sformułować ostrzeżenie. Przede wszystkim należy unikać przygodnych zakupów i wszelkich ‘okazji’. Co prawda gdy moneta przejdzie przez ręce dilera jej cena rośnie, ale z drugiej strony uniknięcie ryzyka nabycia falsa jest tego warte. Tego niestety nie powiedzą, to by im podkopało biznes sprzedawania ludziom spokojnego snu.

Na pocieszenie wklejam obrazek przedstawiający fałszywe banknoty. Przestępcy fałszują nie tylko złoto, ale też i papier, i mamy większe szanse na trafienie fałszywej stówy niż fałszywego kruga.

HT sewk

Share This Post

Oprawcy w kitlach

Podstawowym celem istnienia każdego państwa jest troska o bezpieczeństwo obywateli. Państwo, które nie wywiązuje się z tego obowiązku staje się czymś w rodzaju ‘Dzikiego Zachodu’. Żadna to przyjemność mieszkać w takim kraju, skoro każdego dnia ktoś może zabić nas lub członka naszej rodziny i nie poniesie z tego tytułu żadnej odpowiedzialności.

Mieszkanie w Polsce ociera się trochę o wspomniany ‘Dziki Zachód’ czy może raczej ‘Dziki Wschód’. Postaram się dziś pominąć tradycyjne polskie święte krowy, jakimi są księża, ponieważ zbyt wiele już o tym pisałem. Każdy już wie, że przypadki zamiatania pod dywan molestowanie seksualne nieletnich czy umarzania postępowań w sprawach wypadków drogowych ze skutkiem śmiertelnym nie były rzadkie.

Grupą objętą specjalną opieką państwa są lekarze – ich przywilejem jest możliwość bezkarnego zabijania obywateli. W ciągu ostatnich dni mamy dwie głośne sprawy – położnicy robią olimpijczykowi z córki ‘roślinę’ a drugiemu człowiekowi leczą dziecko z białaczki gipsowaniem rączki ! To ewidentne sprawy, w których rażąco naruszone zostały procedury medyczne i nie trzeba być profesorem medycyny, aby rozstrzygnąć tą kwestie.  W Polsce w ostatnim czasie brakowało chyba tylko leczenia przez włożenie dziecka do rozpalonego pieca chlebowego !

Zachowania obu tych grup łączą te same cechy – bezczelne wypieranie się winy i wzajemne krycie (w przypadku księży nie tylko w przenośni, ale i dosłownie 😉 ). Tą pozornie szlachetną ‘solidarność zawodową’ widać szczególnie w przypadku lekarzy. To się ociera o tworzenie związku przestępczego – jeden facet zabija ofiarę, czasami ją jeszcze okradając (pobieranie opłat za ‘leczenie’) a drugi daje mu przykrywkę, że zrobił co mógł, ale niestety pacjent zbuntował się i zmarł.

Mogę zrozumieć frustrację lekarzy. Wśród lekarzy panuje ogromna przepaść w zarobkach. Znam ginekologa, który ma 10 pacjentek dziennie, po 150 zł każda – prosta kalkulacja wskazuje, że zarabia około 40 000 zł miesięcznie. Jak to się mówi ‘takiemu Ameryki nie potrzeba’, choć to i tak nic w porównaniu z dochodami ordynatorów. Po drugiej stronie mamy anestezjologa, który nie bierze żadnej wziątki, bo pacjent przyjeżdża mu na stół już oskubany przez kolegów, ziewający i chcący spać. Nic dziwnego, że nie ma chętnych na taką specjalizacje, a ci co są rzucają to w diabły lub emigrują. Mogę sobie wyobrazić co czuje taki anestezjolog, gdy ciężko tyrając w systemie zmianowym żyje ze świadomością, że kolega z prywatną praktyką zarabia 10 x więcej, a cwaniak ordynator 100 x więcej. Mimo wszystko ta sytuacja nie usprawiedliwia zabijania ludzi.

Konsekwencją takiej patologii jest klapa programu ‘rodzić po ludzku’. Znieczulenie zewnątrzoponowe, standardowa procedura w krajach cywilizowanych, w Polsce jest luksusem i rzadkością. Polskie prawo, dające kobiecie ochronę przed bólem w trakcie porodu jest takim samym bezwartościowym świstkiem papieru jak obligacja II RP. Czy ktoś się jeszcze dziwi, że Polki unikają za wszelką cenę rodzenia dzieci i posiadania potomstwa? Głęboko gardzę takimi ludźmi jak ten ordynator, który kierując oddziałem położnym nie zapewnia ochrony pacjentek przed bólem i nie różni się w moich oczach zbyt wiele od doktora Mengele; chętnie stanę za moje słowa przed sądem.

Zupełną katastrofą dla Państwa Polskiego jest bezkarność lekarzy. W efekcie tej patologii cała reszta społeczeństwa traci zaufanie zarówno do lekarzy jak i do swojego własnego państwa. Trzeba tu jeszcze raz mocno zaakcentować – Państwo Polskie to nie Tusk, prokuratorzy, sądy czy lekarze. Państwo Polskie to MY, jego obywatele, i to do nas należy ten kraj. Gdy tracimy zaufanie do Polski, tracimy zaufanie do nas samych, przestajemy posiadać własny kraj, czyli to, za co umierali nasi rodacy w niezliczonych wojnach i powstaniach. Bezprawie i bezkarność są największą porażką towarzyszącą odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1989 roku.

Urzędnicy państwowi powinni szybko i bezwzględnie reagować na opisane powyżej przypadki. Bezwzględny areszt i surowe wyroki więzienia, zarówno dla samych sprawców, jak i dla kryjących ich przełożonych. Są na to paragrafy w kodeksie karnym, wystarczy tylko chcieć. Kiedyś mówiło się, że gdyby tak w Polsce było jak w Ameryce. Dziś wolałbym, żeby w Polsce było jak w Chinach, abym mógł iść na stadion zobaczyć powieszenie bandyty-lekarza.

Tymczasem sprawa będzie miała zupełnie inny bieg. Śledztwo będzie toczyć się latami, oskarżeni i ich kumple będą mataczyć, w końcu sąd wyda wyrok grzywny lub zawieszenia, o ile w ogóle będzie jakiekolwiek skazanie. Wina zostanie rozmyta a sprawa ‘rozejdzie się po kościach’.

Jestem w stanie zrozumieć ból osób poszkodowanych przez tych bandytów. Można sobie wyobrazić co czuje ojciec bezskutecznie próbując szukać w szpitalu ratunku dla synka, gdzie bandzior cynicznie wzywa na niego policje. Wcale nie dziwi mnie ekstremizm w stylu Brunona Kwietnia, gdy się widzi, że nie zabójca dziecka nie poniesie żadnej kary. Podziwiam poszkodowanych ojców, że wyrzekają się przemocy i nie próbują szukać sprawiedliwości na własną rękę.

Share This Post

Skala bezrobocia w Polsce

Do tematu bezrobocia lubię często powracać na łamach mojego bloga. Nawet małe dzieci rozumieją, że statystyki bezrobocia są niedoszacowane. Zwykle są one tworzone przez urzędy statystyczne będące agendą rządu danego kraju, a każdemu rządowi na niczym tak nie zależy jak na niskich wskaźnikach inflacji i bezrobocia. Dużo ciekawszym wskaźnikiem jest współczynnik aktywności zawodowej, czyli stosunek ilości osób pracujących do ogółu ludności w wieku produkcyjnym.

Wyprowadziłem wskaźnik nieaktywności zawodowej, który pokazuje jak wiele osób w wieku produkcyjnym nie pracuje, na 100 osób w tym wieku. Innymi słowy jest to stopa bezrobocia ujęta najszerzej, czyli powiększona o ludzi ukrywających się przed bezrobociem na studiach czy rentach. Zrobiłem sobie taki mały wykresik na którym wyraźnie widać delikatny trend – coraz mniej osób w Polsce pracuje:

źródło danych

A tak wygląda Polska na tle UE – tu porównujemy wskaźnik aktywności zawodowej, a nie wyżej pokazany wskaźnik nieaktywności zawodowej. Oznacza to, że w Holandii ‘realne bezrobocie’, czyli mój wskaźnik nieaktywności wynosi 33,7%. (uwaga – poniższe dane są z 2008, ale nadal mają walor aktualności)

Mając takie dane możemy już sobie policzyć jaka jest różnica miedzy Holandią i Polską jeżeli chodzi o aktywność zawodową / realne bezrobocie. W Polsce jest około 27 000 000 ludzi w wieku produkcyjnym (źródło). Gdyby chcieć zejść z bezrobociem do poziomu holenderskiego trzeba by znaleźć pracę dla 10 punktów procentowych, czyli 2 700 000 Polaków.

Mimo, że zalecam każdemu Polakowi emigrację, to należy zdawać sobie sprawę, że emigracja nie rozwiązuje problemu wysokiego bezrobocia w Polsce. Widać to na pierwszym wykresie – lata wielkiej emigracji po wejściu do UE nie zmniejszyły wskaźnika nieaktywności zawodowej. Emigracja to racjonalna i słuszna decyzja dla prawie każdego Polaka, ale katastrofa dla Polski. Wyjazd danego człowieka oznacza, że przestaje on wydawać pieniądze w Polsce, przestaje mu być potrzebne zarówno mieszkanie, jak i chipsy czy piwo. Gospodarka przestaje się kręcić – każdy emigrant swoim wyjazdem po trochu bankrutuje ZUS, budżet państwa i jednocześnie generuje bezrobocie. Owszem, emigranci przysyłają do Polski spore sumy pieniędzy, ale to i tak drobny ułamek ich dochodów, które w ogromnej większości rozkręcają gospodarkę ich ‘nowej ojczyzny’. Transfery do Polski to zapomogi dla rodziny, prezenty dla kochanek albo inwestycje dla tych, którzy jeszcze nie wyleczyli się z robienia biznesu w Polsce.

Na zakończenie można przejść od zabawy danymi do rozważań filozoficznych. Z jednej strony technicznie możliwe jest stworzenie z Polski gospodarczego tygrysa Europy. Koreańczycy czy Chińczycy to dzicz pierwszej wody, a jednak udało się im się w kilkanaście lat nadgonić i przegonić Zachód. Niemcy przegrali dwie wojny, za pierwszym razem reparacje wojenne ich zbankrutowały, za drugim razem ten sam efekt odniosły alianckie naloty, a mimo to znowu są jedną z najpotężniejszych gospodarek świata. Jeżeli bardzo się chce to można.

W Polsce też by się dało osiągnąć spektakularny sukces i tu nawet nie chodzi o odkrycie czy wymyślenie magicznego sposobu na sukces. Wystarczy zastanowić się co pomogło wspomnianym narodom i zastosowanie tego samego. Zdradzę wielki sekret stworzenia tygrysa gospodarczego – chodzi o stworzenie warunków do rozwoju bazy produkcyjnej przez skuteczny system prawny, liberalizm podatkowy, wolność gospodarczą, brak garbu przywilejów, brak konieczności utrzymywania setek tysięcy biurokratów i tym podobne. Powtórzę to raz jeszcze – kraj musi głównie produkować a nie skupiać się na usługiwaniu, informowaniu oraz urzędowaniu.

Niestety, degrengolada polityków i intelektualny horyzont sięgający najwyżej najbliższych wyborów uniemożliwiają zmiany. Trzeba by ucinać przywileje, odejść od nepotyzmu i stać się kontrowersyjnym, a na to żaden z nich się nie zdecyduje. Od losów Polski za lata ważniejsze są słupki poparcia dziś.

Gdyby Polska była spółkę notowaną publicznie, z zarządem składającym się z obecnej klasy politycznej, to rekomendowałbym jej krótką sprzedaż.

Share This Post