Monthly Archives: November 2012

Propaganda sukcesu

SiP demaskuje rządowe demagogie dotyczące rzekomego powodzenia polskich obligacji. Ale to jeszcze nic. Podobno Polska spłaciła końcówkę długów narobionych przez Gierka. Donoszą o tym niekóre media jako o wielkim sukcesie. Tymczasem prawda jest taka, że żadnych długów nie spłacono, tylko po prostu je zrolowano.

Polska po raz ostatni spłacała swoje zobowiązania w roku, w którym miała nadwyżkę budżetową, a było to na przełomie 1938/39. Obecnie jedne obligacje są przedstawiane do wykupienia i MF emituje kolejne obligacje, już na większą sumę, które pokrywają koszt poprzednio pożyczonego kapitału, odsetek oraz nowych potrzeb budżetowych. Taka jest różnica między ‘rolowaniem długu’ a ‘spłatą długu’.

Wielki sukces rządu polegający na ‘przedterminowym’ wykupie to też brednie. Po prostu można obecnie pożyczyć na niższy procent niż oprocentowanie owych ‘spłaconych’ długów, więc pożyczono i tymi środkami ‘spłacono’ stary dług.

Jest też i aspekt rozrywkowy. Tusk i Rostowski twierdzą, że za parę lat Polska będzie miała nadwyżkę budżetową! Jakim cudem? Skąd? Czy oni są skończonymi idiotami, czy uważają, że wszyscy Polacy to skończeni idioci? Powinni swoją szyją oraz majątkiem córek gwarantować te ‘plany’. Mam nadzieję, że ktoś ich kiedyś z tego rozliczy i wsadzi do tiurmy, tak jak posadzono blondzie na Ukrainie. Choć może z racji fachu (specjaliści od piramid finansowych) lepiej w celi dogadają się z Plichtą.

A teraz czas na ostrzeżenie publiczne przeznaczone dla inwestorów:

Drodzy Państwo. Polscy politycy mają lepkie, złodziejskie łapy, mimo tego, że 100% z nich deklaruje się jako żarliwi katolicy. Gdy tylko nadarzy się okazja natychmiast zawieszą spłaty długów i kradną całą dostępną prywatną własność. Poświadczyć o tym mogą właściciele zrabowanych po wojnie nieruchomości, fabryk a także obligacji II RP i PRL (default z lat 1946, 1981 i 1989). Zysk bez ryzyka, reklamowany w TV przez buca z bachorem wcześniej czy później zakończy się tak jak zwykle, czyli wywróceniem pustych kieszeni.

Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

Share This Post

Czy Bank Zachodni WBK bankrutuje?

Polacy przyzwyczaili się do tego, że banki nie bankrutują. W świadomości społecznej zatarły się już wspomnienia takich wydarzeń. Tymczasem może do tego dojść w naszym kraju i to wkrótce. Są już oznaki świadczące o zbliżających się takich sytuacjach.

Od niedawna Bank Zachodni WBK zmienił zasady wypłaty walut obcych. Do tej pory można było wypłacić równowartość 30 000 PLN lub zamówić walutę na następny dzień. Obecnie limit wypłat dewiz został zmniejszony do równowartości 5 000 PLN i okres oczekiwania na walutę przedłużono na 5 dni roboczych. Jest to rygorystycznie przestrzegane, nie ma mowy o dogadywaniu się z kasjerkami, jak to zdarzało się poprzednio, na zasadzie ‘ktoś wpłacił dewizy więc je wypłacimy klientowi’.

W przypadku złotówek sytuacja jest dużo lepsza. Prawdopodobnie Bank Zachodni WBK może je zdobyć łatwiej niż dewizy, może pożycza od innych banków lub w NBP. W obrębie Polski złotówki łatwo zdobyć, choćby z banku centralnego, bo to w końcu tylko zadrukowane papierki, łatwe i tanie w produkcji. Z dewizami sprawa jest trudniejsza, NBP wydrukować ich nie może.

Tak właśnie wyglądał ostatnio krach bankowości na Ukrainie. Lokalne papierki można sobie było podjąć z banku, ponieważ farby i drzew jest tam dostatek. Z walutą obcą było dokładnie tak samo, jak teraz zaczynamy obserwować w Polsce – najpierw ograniczano kwoty wypłat, potem wprowadzono kolejki społeczne po wypłaty oraz podania, w których obywatel tłumaczył w jakim celu potrzebne mu są jego własne pieniądze.

Zmiana tych procedur oznacza tylko jedno – Bank Zachodni WBK nie ma pieniędzy. Gdyby miał nie robiłby takich trudności.

Dla banku utrzymanie płynności (ciągłości wypłat) ma znaczenie kluczowe dla jego istnienia. Wiara w wypłacalność banku to podstawa jego bytu. Gdy ludzie dowiedzą się o kłopotach z wypłatami pojawią się kolejki po depozyty, jak to niedawno widzieliśmy przez placówkami Amber Gold, a to byłby koniec banku. Nieświadomi klienci to szansa na dalsze działanie instytucji, która może być już na ostatnich nogach lub wręcz bankrutem. Jeszcze raz podkreślę, że sytuacja musi być poważna. Jeżeli bank posunął się do tego stopnia, że ogranicza wypłaty pieniędzy, oznacza to, że jego sytuacja finansowa jest krytyczna.

Być może odpowiedzią na pytanie o źródło problemu będzie przyjrzenie się, kto jest właścicielem BZ WBK. Otóż Banco Santander SA jest bankiem hiszpańskim, a to właśnie z tego kraju dobiegają nas informacje o gigantycznym bezrobociu, setkach tysięcy porzuconych kredytów hipotecznych czy choćby bankrutującym systemie autostrad. W takich realiach ekonomicznych każdy bank musi mieć problemy, jako że instytucje tego typu działają z pomocą dźwigni finansowej (mały kapitał w porównaniu do ilości lokat i kredytów). Niewykluczone, że z centrali popłynęły mejle w świat – pakujcie całą walutę jaką macie i wysyłajcie do nas.

Ktoś mógłby powiedzieć, że ‘co to kogo obchodzi, skoro lokaty są gwarantowanie przez państwo’. Owszem, są, ale koszty zwrotu lokat pokrywane są ze składek innych banków, a te składki wliczone są w koszty świadczonych przez nich usług. Czyli jeżeli zbankrutuje Bank Zachodni WBK, to każdy z nas dostanie mniej odsetek z lokat i zapłaci więcej za kredyt. Zapłaci też więcej za produkty, które produkują firmy obciążone kredytami. Warto też pamiętać, że proces odzyskiwania pieniędzy kosztuje klienta czas i pieniądze, co nigdy nie jest miłe.

Być może rząd nigdy nie pozwoli bankom w Polsce formalnie bankrutować. Niewykluczone, że powtórzy się wspomniana sytuacja z Ukrainy, gdzie banki po prostu zawiesiły wypłaty. Taka zombifikacja systemu bankowego może zostać uznana przez polityków za mniejsze zło. Wpisywałoby się to w strategię stosowaną ostatnio na całym świecie – gdy są zyski, to je sobie bierzemy, gdy są straty, to ratuje nas rząd pieniędzmi podatnika.

Zwracam się z prośbą do czytelników o ‘wykopanie’ tego postu na wykop.pl. To jedyna szansa, aby Polacy mogli dowiedzieć się o niebezpieczeństwie. Moje poprzednie ostrzeżenia o Hyath, Dominatrix czy Amber pozostały bez echa, ponieważ mało kto się z nimi zapoznał na moim niszowym blogu. Wykop to jedyna szansa by obudzić ludzi. Czytelników tego bloga jest na tyle dużo, by nam się udało. Aby wykopać należy podążać za tym linkiem.

Share This Post

Perspektywy

W dniu wczorajszym nasza firma podpisała umowę na wynajęcie powierzchni biurowej w Görlitz. W wybranych dniach tygodnia, po wcześniejszym umówieniu, jesteśmy dostępni w Niemczech. Jest to element naszej strategii przenoszenia aktywności na rynki Francji i Niemiec. Przy okazji liczę na poprawę zdrowia – oddychanie zadymionym polskim powietrzem powoduje ciągłe dolegliwości ze strony układu oddechowego.

Przy tej okazji nie mogłem sobie odmówić przyjemności odwiedzenia targów metali szlachetnych w Monachium. Szczególnie sympatyczne było wysłuchanie wystąpienia Geralda Celente. Co prawda nie powiedział nic nowego, ale możliwość zobaczenia go na żywo, uściśnięcia ręki i zrobienia sobie wspólnej fotki była dla mnie bardzo miła:

Sądząc po tłumach na sali jest on osobą dość znaną i jego wystąpienie spotkało się z dużym zainteresowaniem:

Same targi były mdłe i mało ciekawe. Wśród wystawców przeważały małe firmy wydobywcze szukające inwestorów. Było też kilku detalistów metali szlachetnych i parę mennic, co jest o tyle śmieszne, że nie podpisują one żadnych nowych umów. Można sobie ich stoisko pooglądać, wziąć długopisik, zadać wiele pytań i zostać elegancko skierowanym na najbliższe drzewo.

Każda wizyta w Niemczech przypomina mi jak bardzo Polska jest krajem ersatz’u. Wszystko jest na niby, czy to wynagroszenia czy produkty oferowane w sklepach. Odwiedziłem sklepy jubilerskie, ponieważ z racji zawodu mam do czynienia z biżuterią sprzedawaną w Polsce. Dopiero w Niemczech można zobaczyć prawdziwe brylanty – złośliwi twierdzą, że warto przyjechać do Niemiec, biżuteria naszych babć już tam jest. W Polsce instrukcja produkcji sieciowych jubilerów wygląda następująco: weź złota za 200 zł i milimetrowy diamencik za 50 zł, wrzuć surowce do maszyny-automatu, która według powtarzalnego projektu wyprodukuje pierścionek, jeden z tysięcy takich samych, a następnie opchnij to frajerowi w sklepie za 2500 zł. Potem spotykam ofiary takich oszustw, chwalące się pierścionkiem ‘z brylantem’ otrzymanym od ‘misia’. To jest piach a nie brylanty, zwykłe ochłapy, odrzut z rozwiniętych rynków. Gdyby nie silne oświetlenie halogenowe witryn, ofiary tych oszustów nawet nie mogłyby dostrzec tych ‘brylantów’ w momencie zakupu.

Kolejna wizyta, tym razem na targu warzywnym. Produkty tam sprzedawane różnią się zasadniczo od syfu pchanego do Polski. Kto nie wierzy niech spróbuje sera bądź oliwki kupionej w DE i PL. Nawet w przypadku jabłek – rzekomo polskiej specjalności – widać kolosalną różnicę. Nie znalazłem ani jednego produktu, który byłby lepszy w Polsce. Przeciwnie, każdy produkt, który spróbowałem był wyraźnie lepszy niż polskie barachło.

Prawo w Polsce to zamiennik prawdziwego porządku prawnego. Państwo wsadza do więzienia kobietę, która została ukarana grzywną za wystawienie rachunku zamiast faktury, a tymczasem dzicz wysypuje śmieci po lasach, pali w piecach śmieciami, a psy tej dziczy obsrywają każdy nieobsrany jeszcze kawałek zieleni. A w Niemczech spotykam nietypową księgarnie – książki całą dobę są prezentowane na ulicy, niepilnowane, z karteczką z prośbą o wrzucenie 5 euro za sztukę do odpowiedniej skrzyneczki. W Polsce książki by ukradziono, a ich właściciela wsadzono by do więzienia jako groźnego przestępcę skarbowego, sprzedającego produkty bez wydawania paragonu fiskalnego.

Młodzi ludzie mają różne strategie jak ustawić się w nadchodzącej dorosłości. Niezależnie od narodowości większość młodych ludzi podchodzi na totalnym luzie, interesując się wyłącznie imprezami i łatwymi studiami – jakoś to potem będzie. Pozostała mniejszość dokładnie zastanawia się, co zrobić by osiągnąć założone przez siebie cele. Najwyraźniej widziałem to w Stanach, gdzie młodzież ma dokładnie przemyślane jak studiować tanio (np. część edukacji w darmowym stanowym collage i potem przeniesienie się na prestiżowy uniwerek, aby jak najmniej zapłacić za dobry dyplom) albo całkiem za darmo (np. udzielają się charytatywnie by uzyskać stypendium).

Zdarza się, że spotykam się z prośbą o poradę ze strony młodych ludzi w stylu ‘jak żyć, panie Słomski, jak żyć’. Od upadku komuny w Polsce minęło prawie ćwierć wieku i tak naprawdę niewiele się zmieniło. Życie w Polsce to ersatz życia w kraju starej UE. Skala bezrobocia, rozmiar bezprawia i bezmiar nędzy są przerażające. W przypadku młodzieży urodzonej w Polsce najwłaściwszą strategią ułożenia sobie życia jest nauczenie się języka obcego (niemiecki lub/i angielski) i zdobycie zawodu (inżynier lub medyk) a następnie bezzwłoczny i bezpowrotny wyjazd z Polski. Nie lubię patosu, ale kto w Polsce zostanie, tez przegra życie swoje i swoich dzieci.

Share This Post